Reklama

Arche Hotel

Asceza, post i surwiwal - duchowość w XXI wieku

2019-02-13 17:52

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

Współczesna zdrowa asceza skupia się na tych praktykach ascetycznych, które są zdrowe i korzystne dla ciała i jednocześnie hartują i doskonalą ludzkiego ducha. To środek do uproszczenia i oczyszczenia życia, by być bardziej wolnym i dyspozycyjnym, by lepiej rozwijać relacje z ludźmi i z Bogiem – mówi Piotr Słabek, teolog, kierownik duchowy, rekolekcjonista, autor artykułów i książek z zakresu duchowości.

Piotr Słabek: – Oczywiście, że jest sens uprawiać ascezę, powiem więcej - dzisiaj jest bardziej konieczna i nieodzowna niż wcześniej. Dlaczego? Bo jest większy zalew informacji, większy chaos, nieporządek, więcej ludzi z nadwagą i rozlicznymi nałogami. Umiarkowanie i wstrzemięźliwość uzdrawia i oczyszcza. A to są właśnie fundamenty ascezy. Nieumiarkowana konsumpcja to droga w kierunku choroby, cierpienia, szybszej śmierci fizycznej i duchowej. Cały paradoks jest w tym, że olbrzymia rzesza ludzi krocząca tym szlakiem pod sztandarami przyjemności i szczęścia przy końcu otrzymuje coś zupełnie przeciwnego.

KAI: Asceza kojarzy się z biczowaniem, umartwieniami – to wydaje się sprzeczne z podejściem do życia współczesnego człowieka...
W tym zagadnieniu widzę dwa nieporozumienia. Pierwsze ze świata zewnętrznego - wielu pojęciom chrześcijańskim bardzo szybko przyprawiono gombrowiczowską "gębę". Ascezie było stosunkowo łatwo ją przyprawić. Pamiętam z dawnych lat, na lekcjach polskiego czytaliśmy Legendę o św. Aleksym – ukazywała ona średniowieczny ideał ascezy. Św. Aleksy opuszcza żonę w dniu ślubu, by służyć Bogu. Rozdaje wszystko ubogim, spędza czas pod kościołem jako żebrak. Mieszka 16 lat pod schodami pałacu, gdzie ludzie na niego wylewali pomyje. W momencie śmierci dzwony same biją, z ciała Aleksego wydobywa piękny zapach (łac. in odore sanctitatis). Nic dodać nic ująć.
W wielu filmowych dziełach wdzięcznym tematem były procesje biczowników ("Siódma pieczęć" Ingmara Bergmana). Przedstawiono też słupników - Luis Buñuel nakręcił film o słupniku pt. "Szymon Pustelnik". Scena samobiczowana jest wyeksponowana w filmie "Matka Joanna od Aniołów" Jerzego Kawalerowicza. Przykłady można mnożyć. Masowa kultura ukształtowała w społeczeństwie jednoznacznie negatywny obraz ascezy.

- Tak ascezę zaszufladkował “świat”. A jak patrzy się na nią wewnątrz chrześcijaństwa?

- To właśnie drugie nieporozumienie, powiązane z rozumiem ciała. Były z tym problemy od samego początku, mimo iż w Credo powtarza się „wierzę w ciała zmartwychwstanie”. Nagminnie o nim zapominano, głosząc hasło "zbaw duszę swoją". A co z ciałem? Jeśli byłoby takie złe - czemu ma zmartwychwstać? Czy nie wystarczy tylko nieśmiertelna dusza? Człowiek jest ciałem i duchem, jest jednością, doskonale rozumiała to duchowość hebrajska, czego dowodem jest Księga Rodzaju. Grecy mieli zupełnie inne podejście - ciało jest nieczyste, to grób duszy. Wiele idei platońskich czy neoplatońskich przeniknęło do chrześcijaństwa, rodząc nieraz herezję, np. manicheizm. Warto zauważyć, że św. Paweł, doskonale wykształcony w nauce hebrajskiej i z dużą znajomością kultury hellenistycznej, nigdy nie uważał za coś złego fizycznego ciała. Przestrzegał jedynie przed namiętnościami i żądzami zmysłowymi, które oddalają nas od Boga.

- Podejście do cielesności powodowało też dystans do małżeństwa, które przecież jest sakramentem...

- Małżeństwo, mimo iż to związek z nadania Bożego, było traktowane z dużą nieufnością. Wystarczy zrobić ranking oficjalnie kanonizowanych świętych - ilu z nich to osoby samotne (duchowni), a ilu żyło w małżeństwie (niekoniecznie białym).

- A czego oficjalnie uczył Kościół?

- W Kościele zawsze istniała zdrowa nauka na ten temat, można zaleźć ją w wielu pismach świętych i doktorów Kościoła, w wypowiedziach papieży. Jej przykładem są w niektóre wypowiedzi ojców pustyni. Mistrz duchowy Ewagriusza z Pontu, św. Makary Egipski, mawiał: "Trzeba aby mnich [człowiek] ciągle trwał w gotowości, tak jakby musiał umrzeć jutro, a z kolei by tak używał swego ciała, jakby musiał żyć z nim jeszcze przez wiele lat…” Sprawność i zdrowie ciała są potrzebne, by długo i skutecznie służyć Bogu. Przykładem rozumienia tych słów w czasach obecnych był św. Jan Paweł II. Nie tylko był genialnym twórcą teologii ciała, ale też był jednym z najsprawniejszych papieży w historii. Jego choroba i śmierć pokazały, że ani zdrowie, ani ciało nie były dla niego najważniejsze, lecz Bóg i człowiek. Współczesna zdrowa asceza skupia się na tych praktykach ascetycznych, które są zdrowe i korzystne dla ciała i jednocześnie hartują i doskonalą ludzkiego ducha. To środek do uproszczenia i oczyszczenia życia, by być bardziej wolnym i dyspozycyjnym, by lepiej rozwijać relacje z ludźmi i z Bogiem.

- Jaka jest różnica między postem a dietą? Jak pościć mądrze?

- Oczywiście nie ma ściśle ustalonych granic między tymi pojęciami. Wielokrotnie używa się ich zamiennie. Nie ma w tym błędów merytorycznych. Jednak warto sobie zdawać sprawę, że post wiążę się z wyrzeczeniem, ofiarą, a nie z zamianą pokarmów. Paradoksem jest to, że pustelnicy, wyobrażając sobie wystawne i wyszukane jedzenie, mieli na myśli bogate potrawy warzywno-owocowe. Byliby bardzo zdziwieni, gdyby ktoś mówił np., że jest na "poście warzywno owocowym". Mogłoby to brzmieć jak żart o. Tomasza Pawłowskiego OP, który, mówił, że jak jest post, to on je "postną kiełbasę". Wszyscy się dopytywali jaka to jest „kiełbasa postna”, a on odpowiadał: "no jaka – ano bez chleba".

- A jak Pan pości?

- Dla mnie post to ograniczenie wszelkich pokarmów i picie jedynie wody. Często mówi się też w Kościele o poście o samym chlebie i wodzie. Kiedyś rozmawiałem ze znajomym, który tak pościł i zapytałem go o efekty zdrowotne. Powiedział, że są trochę kiepskie, bo nie ma ograniczenia, ile się je chleba, a obecna oferta piekarni jest tak wymyślna i różnorodna, że spokojnie na takim poście można przytyć. Oczywiście czymś zupełnie innym był post o chlebie i wodzie ojców pustyni – jedzono niewielkie ilości chleba. Wypiekany w tym czasie chleb w Egipcie był zdatny do spożycia przez rok. Oczywiście w formie suchara, który rozmiękczano wodą.

- Jak można opisać post?

- – Post jest bardziej ćwiczeniem duchowym, niż czymkolwiek innym. On służy do odzyskania panowania nad swoim ciałem i umysłem. Prawdziwy post o wodzie jest jak mały wierzchołek lodu, pod którym jest potężna góra lodowa. Tą górą jest dogłębne nawrócenie, przemiana życia, większa dojrzałość. Istotą praktyki postu jest, by poprzez wstrzemięźliwość od pokarmów dojść do opanowania nieuporządkowanych namiętności. Prawdziwy post jest postem serca i prowadzi od zewnętrznej wstrzemięźliwości do wewnętrznego opanowania.
Pięknie o tym mówi równie dziś aktualnych tekst Pseudo-Euzebiusza z Aleksandrii: „Ten, który pości, powinien być wstrzemięźliwy pod każdym względem, a przede wszystkim powinien powściągać język, wystrzegać się mściwości, popędliwości, gniewu, zazdrości, kłótni, kłamstwa, zawiści, obmowy. […] Korzystniejsze jest jedzenie mięsa i picie wina od podgryzania ludzi językiem. […] Ten, kto pości, powinien przede wszystkim powstrzymywać język od paplania, podstępów, potwarzy, wyśmiewania i kpin. Inaczej lepiej, żeby nie pościł, bo drwi z samego siebie […] Naucz pościć swój język, swoje oczy, swoje ręce i swoje nogi”. Mądry post cechuje rozsądek i umiar. Lepiej pościć o wodzie jeden dzień w tygodniu przez kilka miesięcy, niż 2-3 tygodnie raz czy dwa razy do roku. Przy mocnej przesadzie w jakąś stronę, zawsze zbacza się z prostej drogi. Nie jest istotne czy wpadnie się w rów po prawej czy lewej stronie. Zupełny brak postu, nieopanowanie w jedzeniu, to jedna skrajność. Inną przesadą jest gwałtowny i nadmiernie surowy post, który zazwyczaj kończy się efektem odwrotnym do zamierzonego.

- Hasłem rekolekcji, które Pan organizuje, jest wolność - jak asceza i medytacje mogą przyczynić się do doświadczenia wolności? Czym jest ta wolność?

- Człowiek ze wszystkich stworzeń ma największy predyspozycje do samooszukiwania. Łatwo sobie wmówić, że siebie posiadam i panujemy nad naszymi myślami i pożądaniami. Można latami żyć w iluzji. Praktyki ascetyczne – to jak pokerowe pytanie "teraz sprawdzamy karty”. Ćwiczenia są bardzo konkretnie, w przeciwieństwie do naszych "pobożnych życzeń" czy nierealistycznej wizji siebie. Albo poszczę albo nie poszczę, albo panuję na chęcią jedzenia albo nie. Jak mówi chińskie przysłowie: nieważne czy ptak jest przywiązany grubym łańcuchem, czy cienką nitką - i tak nie jest wolny i nigdzie nie poleci. Asceza oczyszcza i upraszcza życie, czyni go uporządkowanym – dzięki temu mamy wolność decyzji i wyboru. Wolność ściśle wiąże się z "posiadaniem siebie", z umiejętnością panowania nad swymi myślami i emocjami. Bliskim pojęciem wolności jest wewnętrzne uporządkowanie. Gdy w naszym życiu panuje chaos, nie wiemy w jaką stronę zmierzamy, często nie wiemy, czego naprawdę pragniemy. Św. Jan Paweł II mówił, że wolność nie jest „od” a „do”. Skoro jesteśmy stworzeni do miłości, do bezinteresownego daru z siebie, to wolność jest podstawowym warunkiem osiągnięcia jakiegokolwiek celu. Istnieje również powiązanie między ascezą a wolnością na modlitwie. Modlitwa zyskuje swoją owocność przez umiar i opanowanie, a wyrzeczenie jest wspierane przez modlitwę. Modlitwa daje siłę duchową do ascezy, a asceza oczyszcza modlitwę. Jedno i drugie umacnia naszą wolność wewnętrzną.

- W tych rekolekcjach dużą rolę odgrywa przyroda, są też elementy surwiwalu. Dlaczego to jest ważne?

- – Ojcowie Kościoła doskonale rozumieli, że istotną drogą objawienia Boga i Jego poznawania jest księga przyrody. Do św. Antoniego przyszedł człowiek zaliczany do mędrców i zapytał: Ojcze, jak możesz to znieść, że jesteś pozbawiony pociechy płynącej z ksiąg? On zaś powiedział: Moją księgą, filozofie, jest natura bytów, i zawsze mam ją pod ręką, gdy pragnę poznać słowa Boże.

- Św. Grzegorz z Nazjanzu powiedział: „Jest tylko jedno określenie na wyrażenie natury Boskiej – zdumienie i zachwyt wypełniające duszę kiedy myśli o Bogu”. Ten zachwyt i zdumienie najłatwiej osiągnąć, patrząc na piękne góry, gwieździste niebo, morze, las, łąkę. Niestety zalew obrazów, natłok “ważnych spraw”, skutecznie wybija nas z naturalnego rytmu przyrody, z rytmu dnia i nocy, z rytmu pór roku. Surwiwal jest formą zaprzyjaźnienia się z przyrodą, poznaniem jej prawd i zasad. Taka wiedza, a najlepiej praktyka, daje umiejętność radzenia sobie nawet trudnych warunkach. Wtedy na łonie natury czujemy się jak u siebie, a nie w obcym świecie.

- Mógłby Pan podać jakiś przykład?
– Każdego dnia przed oczami nas wszystkich rozgrywają się dwa cudowne przedstawienia. Tylko od nas zależy, czy je dostrzeżemy, zauważymy. To dwa tajemnicze misteria świtu i zmierzchu. Każde z nich mówi o Chrystusie, który jest światłem i dniem nieznającym zachodu. Każde z nich ma swój subtelny klimat i rytm. Są niepowtarzalne, codziennie inne. Zależą od koloru światła, kształtu chmur, od wiatru i powietrza. Te “spektakle” odgrywane są zawsze w jednym celu - dla chwały Boga w Trójcy Jedynego. Uczestniczy w tym cała przyroda, ożywiona i nieożywiona. Droga naturalnej kontemplacji jest wspaniałym doświadczeniem, niosącym pokój wewnętrzny, wyciszenie, poznawanie siebie i Boga. Bóg zbawia także przez piękno – taka też jest duchowa rola przyrody.

- *** Rekolekcje Wielkopostne: ASCEZA I WOLNOŚĆ. SPOTKANIE Z BOGIEM I CZŁOWIEKIEM, Termin: 15–17 marzec 2019. Prowadzenie: o. Józef Augustyn SJ, Piotr Słabek. Sesja jest wprowadzeniem we współczesne rozumienie ascezy chrześcijańskiej. Odpowiada na pytania: jak dziś rozsądnie i rozważnie praktykować ascezę, na czym ma ona polegać, jaki jest jej sens? Miejsce sesji ma zbliżony mikroklimat do uzdrowiska w Rabce. Z wysokości ok. 600 m.n.p.m można podziwiać malowniczą dolinę rzeki Raby oraz panoramę Beskidu Wyspowego i Gorców.

- Kontakt: sesjefundacja@op.pl oraz strona www.ziarnaprawdy.pl

Tagi:
wywiad post

Biskup nominat Skibicki o swojej posłudze

2019-02-14 12:58

Michał Plewka (KAI) / Elbląg

Z jednej strony nominacja biskupia wiele zmienia, jednak z drugiej strony zmienia się niewiele, gdyż trwa realizacja tego samego powołania. Moja praca w Kościele trwa już 24 lata - teraz, przez tę nową posługę, będzie jeszcze mocniej zaangażowana - mówi KAI w pierwszej rozmowie po ogłoszeniu decyzji Ojca Świętego biskup nominat Wojciech Skibicki. W czwartek ogłoszono dekret o nominacji ks. Skibickiego na biskupa pomocniczego diecezji elbląskiej.

KEP

Michał Plewka (KAI): Został ksiądz mianowany biskupem pomocniczym diecezji elbląskiej, na którego diecezja czekała blisko cztery lata. Czy jest to dla księdza szczególne wyzwanie i zobowiązanie?

Ks. Wojciech Skibicki, biskup pomocniczy nominat diecezji elbląskiej: Biskup pomocniczy jest po to, by pomagać biskupowi diecezjalnemu. Ta posługa na pewno jest potrzebna w naszej diecezji elbląskiej. Dwaj biskupi seniorzy są dzięki Bogu w dobrej kondycji, więc przez te ostatnie lata wspierali biskupa Jacka Jezierskiego, a teraz, decyzją Ojca Świętego ja również będę go wspierał.

KAI: W jakich okolicznościach dowiedział się ksiądz o tej nominacji?

- To nie były jakieś nadzwyczajne okoliczności, choć było to dla mnie zaskoczenie. Otrzymałem informację z Nuncjatury kilka dni temu. Szczególnie poruszyła mnie świadomość, że to już się wydarzyło. Papież już dokonał takiej nominacji, a nuncjusz tę decyzję przekazuje i pyta kandydata, czy przyjmuje decyzję Ojca Świętego. Dzieje się to w duchu posłuszeństwa. Przyjmuję tę decyzję, żeby służyć dobru Kościoła.

KAI: Czy myślał już ksiądz o swoim biskupim zawołaniu?

- Nie. To trzeba na spokojnie przemyśleć i przemodlić, aby nie działać impulsywnie, ale poprzez przeżycie wewnętrzne. Odprawię rekolekcje to będzie dobry czas na to, by podsumować dotychczasową kapłańską drogę i wymodlić dla siebie owocność dalszej posługi w Kościele.
Z jednej strony nominacja biskupia wiele zmienia, jednak z drugiej strony zmienia się niewiele, gdyż trwa realizacja tego samego powołania. Moja praca w Kościele trwa już 24 lata - teraz, przez tę nową posługę, będzie jeszcze mocniej zaangażowana.

KAI: Dotychczas był ksiądz m.in. dyrektorem wydziału nauki katolickiej kurii biskupiej i wykładowcą liturgiki w elbląskim seminarium. Czy te aktywności skierowane na katechezę i liturgię będą kontynuowane?

- Myślę, że te moje dotychczasowe zadania, czy związane z organizacją katechizacji, czy wykładami w seminarium, będą w jakiś sposób kontynuowane. Oczywiście dziś trudno mi o tym zapewnić. Życie pokaże, w jakich obszarach moja pomoc będzie bardziej potrzebna.

KAI: Któremu patronowi zawierza ksiądz swoją biskupią posługę?

- Jestem głęboko związany z patronem imienia i patronem diecezji elbląskiej, czyli świętym Wojciechem, biskupem i męczennikiem. On od zawsze mi towarzyszy. Nasza ziemia jest też tą pobożnością bardzo przesiąknięta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Testament Jana Olszewskiego

2019-02-13 07:43

Michał Karnowski, Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl
Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 10

„Żegnając się ostatecznie, chciałbym mieć przekonanie, że zmiana, która się w Polsce dokonuje, jest trwała. Pragnę, aby to było już przesądzone” – powiedział Jan Olszewski w jednym z ostatnich swoich wywiadów

Tomasz Gzell/PAP
Śp. Jan Olszewski (1930 – 2019)

W dziejach III RP półroczny zaledwie okres rządu Jana Olszewskiego (grudzień 1991 – czerwiec 1992) jawić się może niektórym jako epizod. Młodym należy wytłumaczyć, dlaczego było to takie ważne. Faktycznie, w sensie politycznym był to gabinet słaby, rozrywany wewnętrznymi sprzecznościami, rozbijany przez działania rozmaitej agentury, traktowany przez dominujące wówczas media ze straszliwą pogardą. Gdy upadał, ludzie uważający się za właścicieli Polski odetchnęli z ulgą, że oto układ komunistów z lewicową częścią obozu solidarnościowego pozostaje niezagrożony, że władza polityczna PZPR nadal będzie zamieniana na własność i wpływy w tym, co nazwano kapitalizmem.

Bo choć świat wokół zmieniał się radykalnie, u nas trwano przy założeniach kompromisu z komunistami. On miał sens w 1989 r. Ale trzymanie się uparcie tamtych układów w 1991 r. było szkodliwym absurdem. I Jan Olszewski, osobiście przy Okrągłym Stole obecny, rozumiał to doskonale, podobnie jak śp. Lech Kaczyński. Oni – i wielu innych – rozumieli, że szansa na zbudowanie normalnego państwa, na odcięcie się od patologii totalitarnego reżimu topiona jest w setkach nieciekawych układów i układzików. Ba, nawet bazy sowieckie miały pozostać w roli baz gospodarczych, co planował Lech Wałęsa, ale Jan Olszewski w ostatniej chwili to zablokował. „Dzisiaj widzę, że to, czyja będzie Polska, to się dopiero musi rozstrzygnąć” – te pamiętne słowa z ostatniego premierowskiego przemówienia Jana Olszewskiego dobrze oddały zadania stojące przed obozem patriotycznym w następnych dekadach.

Wspominał tamte miesiące w jednym z ostatnich wywiadów dla portalu wPolityce.pl, z okazji swoich 87. urodzin: „Z góry było wiadomo, że jest to misja o charakterze szczególnego ryzyka. Tylko że to ryzyko trzeba było podjąć. Zwłaszcza że tak się zdarzyło, iż akurat ten rząd powstawał w momencie, w którym jednocześnie rozpadał się Związek Sowiecki. Zarówno dla mnie, jak i dla wielu ludzi, którzy wówczas ze mną współdziałali, było oczywiste, że to jest specjalny moment, jakaś szczególna szansa. Oczywiście, można powiedzieć, że trzeba było zrobić więcej – i pewnie można było. Z perspektywy czasu widzę niektóre rzeczy, które trzeba było zrobić, a nie zostały zrobione, lub które trzeba było zrobić zupełnie inaczej”.

Zapytaliśmy również, czy jest szansa, że Polska w końcu będzie taka, o jakiej marzył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław pamięta o Powstańcach Wielkopolskich

2019-02-16 21:13

Anna Majowicz

W 100. rocznicę zakończenia Powstania Wielkopolskiego (16.02.2019), w sali kolumnowej Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego spotkali się przedstawiciele rodzin Powstańców pochowanych na Dolnym Śląsku. Spotkanie odbyło się w ramach działań związanych z projektem ,,Ocalamy” realizowanego przez Wojewodę Dolnośląskiego oraz Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu.

Anna Majowicz
pamiątkowe zdjęcie uczestników spotkania

- 100 lat temu Wielkopolanie stanęli do walki o wolność i niepodległość. Solidarnie, ramię w ramię, ponad podziałami. Dziś jesteśmy tu, by oddać im hołd – rozpoczął spotkanie Wojewoda Dolnośląski, Paweł Hreniak.

Następnie głos zabrała wicedyrektor wrocławskiego oddziału IPN, dr Katarzyna Pawlak – Weiss. Przypomniała wydarzenia, które miały miejsce 20 lat po zakończeniu zwycięskich walk w Powstaniu Wielkopolskim. – Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, esesmani aresztowali Powstańców i osadzali ich w obozie. Tam okrutnie ich torturowano. W jaki sposób? Wyprowadzano ich z cel na dziedziniec, by w kurzu i błocie, do utraty sił, wykonywali trudne ćwiczenia. Mało tego. Aresztantów zimą wysyłano w Karpaty, gdzie musieli wdrapywać się na górę, którą wcześniej polewano wodą. Gdy już udało im się dotrzeć na szczyt, strącano ich, by w bólu i z połamanymi kończynami zaczynali trud ponownie. Świadectwo wielkiego patriotyzmu Powstańców nie zakończyło się więc w 1919 r. – zaznaczyła dr Katarzyna Pawlak – Weiss.

Dowódca Garnizonu Wrocław, płk Dariusz Krzywdziński, zwrócił się do rodzin Powstańców: - Szanowni Państwo, wasi przodkowie dają wam ogromny powód do dumy. Niezależnie od stopnia, jaki nosili na pagonach. Pamiętajcie, że w waszych żyłach płynie krew bohaterów i nie zapomnijcie tej dumy i wiedzy przekazywać kolejnym pokoleniom. To zaszczyt i obowiązek wobec przodków i polskiej historii. Chwała bohaterom, część ich pamięci.

Zobacz zdjęcia: Wrocław pamięta o Powstańcach Wielkopolskich

„Ocalamy” to projekt symbolicznego znakowania grobów bohaterów walk powstańczych i wyzwoleńczych, pochowanych na terenie Dolnego Śląska, specjalnym insygnium.

Poniżej przedstawiamy nazwiska osób, których groby zostały uhonorowane:

Anton Cebulski - ur. 20.02. 1896 r. w miejscowości Nowiny. Weteran armii niemieckiej oraz Legionów Polskich. Podczas powstania Wielkopolskiego został ciężko ranny i dostał się do niewoli. Leczył się w szpitalu w Leśnicy oraz w lazarecie fortecznym Twierdzy Wrocław. Zmarł 03.02.1919r. Pochowany został we Wrocławiu, na Cmentarzu Grabiszyńskim.

Bogusław Ćwikła – ur. 19.07.1901 r. w Paterku (gm. Nakło nad Notecią). Żołnierz Kompanii Nakielskiej. Brał udział w walkach o Nakło, Czerwonak, Kcynię, Szczepice, Studzienki, Tur i Szubin. Po powstaniu pełnił służbę w 4. Pułku Strzelców Wielkopolskich w Gnieźnie. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.

Jan Dzierżykraj-Morawski – ur. 01.12.1900 r. w Jurkowie. Od 1915 r. działacz konspiracyjnego Towarzystwa im. Tomasza Zana. W 1918 r. członek Tajnego Komitetu Wojskowego. Żołnierz Pułku Wielkopolskiej Jazdy Ochotniczej i uczestnik walk pod Szubinem. W wojnie 1920 r. walczył jako podporucznik w 26. Pułku Ułanów. W latach 1923-1926 pełnił funkcję zastępcy dyrektora generalnego Rady Naczelnej Przemysłu Cukrowniczego. Od 1924 r. do 1936 r. był członkiem Zarządu i dyrektorem Biura Ekonomicznego Izb i Organizacji Rolniczych Zachodniej Polski. W 1931 r. wszedł w skład polskiej delegacji na rokowania gospodarcze z Niemcami. W 1939 r. był członkiem polskiej delegacji działającej przy Lidze Narodów. Od 1938 r. był Prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Po wojnie został dyrektorem Jeleniogórskiego Okręgu Państwowych Nieruchomości Ziemskich z siedzibą w Legnicy. Później przeniósł się do Wrocławia, gdzie został dyrektorem Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Rolniczej. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Orderu Polonia Restituta (dwukrotnie), Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł 22.06.1997 r. we Wrocławiu. Pochowany na Cmentarzu św. Wawrzyńca.

Jan Gibasiewicz – ur. 24.10.1900 r. w Sulmierzycach. Członek Polskiej Organizacji Wojskowej, żołnierz ochotniczej Kompanii Sulmierzyckiej pod dowództwem sierżanta Stanisława Kamińskiego, później 12. Pułku Strzelców Wielkopolskich oraz 8. Pułku Strzelców Wielkopolskich. Uczestnik walk pod Sulmierzycami, Kobylą Górą i Granowem. W wojnie w 1920 r. służył w 62. Pułku Piechoty ze składu 15. Dywizji Piechoty, z którą wziął udział m.in. w wyprawie kijowskiej. Latem 1920 r. został ranny w walkach nad Berezyną. Po wojnie służył jeszcze w 14. Pułku Artylerii Ciężkiej w Poznaniu. Do rezerwy przeszedł w 1922 r. W latach 30-tych prowadził przedsiębiorstwo transportowe. Zmobilizowany jako kierowca w 56. Pułku Piechoty wziął udział w walkach we wrześniu 1939 r. Po zakończeniu walk dostał się do niewoli, z której uciekł i zatrzymał się w Krotoszynie. Stamtąd razem z rodziną, w 1944 r. został wywieziony do Milicza. Był aktywnym członkiem Zarządu Weteranów Powstań Narodowych RP oraz Związku Powstańców Wielkopolskich. Odznaczony m.in. Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 11.01.1984 r. w Miliczu. Pochowany jest na Cmentarzu Parafialnym przy ul. Kasztanowej.

Stanisław Gierusz – ur. 04.05.1900 r. w Bączylasie (pow. Gostyń). Uczestnik Powstania Wielkopolskiego i walk w rejonie Janiszewo, Sowiny, Gostyń, Miechcin, Leszno w składzie Kompanii Ochotniczej chorążego Kazimierczaka. Od 1919 r. służył w 60. Pułku Piechoty, z którym walczył m.in. w Międzychodzie, Toruniu, Gniewkowie, Bydgoszczy, Koronowie oraz w Lasach Tucholskich. Po wojnie przeniósł się na Kresy Wschodnie, służąc jako policjant w miejscowości Rozłucz w woj. lwowskim. W 1939 r. drogą przez Węgry, Jugosławię, Grecję i Turcję dotarł do Syrii, wstępując w skład tworzącej się tam Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, z którą walczył pod Tobrukiem. Później przeszedł szlak bojowy kampanii włoskiej II. Korpusu gen. Andersa, z bitwą pod Monte Cassino włącznie. Po zakończeniu wojny powrócił do kraju. Zmarł 27.11.1976 r. we Wrocławiu. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym na Osobowicach. Odznaczony m.in. Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Monte Cassino, Krzyżem Ziemi Świętej, Gwiazdą Afryki, Gwiazdą Italii, Brytyjskim Medalem Obronnym oraz Brytyjskim Medalem Wojny.

Wojciech Grodzki – ur. 09.04.1898 r. w Parzęczewie (Jarocin). Żołnierz 1. Kompanii Jarocińskiej. Uczestnik Walk o Krotoszyn, Ostrów Wielkopolski, Zakrzew, Łaszczyn, Rawicz, Zołnicę, Sarnówkę i Kawcze. W wojnie 1920 r. walczył na Wileńszczyźnie podczas zmagań nad rzeką Wilejką. Po wojnie mieszkał w Jaroczewie, a w latach 60. przeniósł się Dolny Śląsk. Zmarł 01.10.1976 r. w Oleśnicy. Pochowany na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Wojska Polskiego.

Piotr Jarysz – ur. 23.06.1897 r. w Chorzępowie (pow. Międychód). Uczestnik walk powstańczych w szeregach kompanii piechoty starszego sierżanta Michalskiego, a później podporucznika Kostrzewskiego. Brał udział w bojach o miejscowości: Wrzeszczyna, Rosko oraz Romanów. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 16.07.1973 r. we Wrocławiu. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Grabiszyńskiej.

Franciszek Klein – ur. 25.11.1886 r. w Laskach (pow. Kępno). Uczestnik Powstania w rejonie Kórnik k. Poznania. W czasie II Wojny Światowej, w celu uniknięcia niemieckiej represji przeniósł się na Kielecczyznę. Zmarł 25.04.1955 r. w Oleśnicy.

Antoni Rosik – Rosiński – ur. 02.10.1899 r. w Pońcu (pow. Gostyń). Żołnierz 4 kompanii ponieckiej batalionu gostyńskiego sierżanta Kaźmierczaka . Uczestnik walk pod Lesznem, Pońcem, Miechocinem, Waszkową, Gościejewicami oraz Kąkolem. W wojnie 1920 r. walczył w składzie 60. Pułku Piechoty pod Mińskiem i nad Berezyną. Brał udział w Bitwie Warszawskiej w szeregach 15. Dywizji Piechoty w jej ofensywie na Mińsk Mazowiecki i Łomżę. Po zakończeniu konfliktu pozostał w wojnie jako podoficer zawodowy. Służył w batalionach Korpusu Ochrony pogranicza w Ludwikowie oraz Suwałkach. We wrześniu 1939 r. dowodził obroną strażnicy KOP Nowa Różana przed wojskami radzieckimi. W czasie II wojny światowej był członkiem Armii Krajowej. Odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych (trzykrotnie), Medalem Niepodległości, Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 22.10.1964 r. w Obornikach Śląskich. Pochowany jest na Cmentarzu parafialnym przy ul. Siemianickiej.

Józef Wojtkowiak – ur. 03.02.1899 r. w Poznaniu. Żołnierz 2. batalionu Poznań – Wilda, pod dowództwem majora Hądzilka. Uczestnik walk pod Wielkim Grójcem, Małym Grójcem i Kargową. W Wojsku Polskim służył zawodowo do 1927 r. Po zakończeniu służby rozpoczął pracę w PKP, która trwała do momentu przejścia na emeryturę w 1959 r. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 25.03.1982 r. w Bierutowie. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym, przy ul. Wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem