Reklama

Wałbrzych: wystawa ze zbiorów Muzeum KUL na Zamku Książ

2019-02-27 14:23

ako / Wałbrzych / KAI

Julia A. Lewandowska

Wystawę „Kierunek sztuka. Zbiory Muzeum KUL na Zamku Książ” można oglądać do 7 kwietnia w Wałbrzychu.

Na ekspozycji prezentowanych jest blisko 150 dzieł. Łącznie ponad 90 obrazów barokowych i renesansowych, ale malarstwo polskie przełomu XIX i XX w. Na wystawie zaprezentowanych jest również prawie 40 obiektów rzemiosła artystycznego.

Wystawę można oglądać w salach wystawienniczych Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA w Zamku Książ. Wernisaż wystawy odbył się 15 lutego. Na co dzień obiekty stanowią część kolekcji Muzeum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, w której znajduje się ponad 2000 obiektów. W otwarciu ekspozycji uczestniczył ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński, rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a także bp Adam Bałabuch, biskup pomocniczny diecezji świdnickiej.

W dziedzinie malarstwa na wystawie zaprezentowane są obrazy malowane na desce, ale także na blasze miedzianej. Na ekspozycji prezentowane są dzieła polskich malarzy m.in. Jacka Malczewskiego, Włodzimierza Tetmajera i Jerzego Nowosielskiego.Wśród obiektów użytkowych można zobaczyć szklane i porcelanowe artefakty.

Reklama

- Myślę, że warto wspomnieć o tym, że na naszej wystawie mamy piękny szkic namalowany przez Jana Matejkę, również obrazy Malczewskich. Mamy także przepiękne malarstwo z XVI w. Czasami są to dzieła anonimowe, czyli mówi się, że jest to malarz flamandzki, ale nie podaje się nazwiska, bo się go po prostu nie zna. Są to rzeczy przepiękne godne uwagi, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie – mówiła w rozmowie z KAI Magdalena Woch, kierownik działu Turystyki i Kultury Zamku Książ w Wałbrzychu.

Jak dodała na wystawie można doszukać się również obiektów powiązanych z Dolnym Śląskiem. - Jeśli chodzi o dzieła malarskie nie mamy obrazu, który bezpośrednio nawiązywałby do Wałbrzycha, czy do Dolnego Śląska. Natomiast niewątpliwie takie nawiązanie znajdziemy w sali ze szkłem, ponieważ wszystkie piękne puchary, szklanice pochodzą z huty szkła Josephine w Szklarskiej Porębie. One były zamawiane na polecenie hrabiów Schaffgotschów, którzy zaprzyjaźnieni byli z Hochbergami – właścicielami Zamku Książ. To jest właśnie ten mocny akcent dolnośląski.

Zamek Książ znajduje się w Wałbrzychu na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego. Jest to trzeci co do wielkości zamek w Polsce. Jego początki sięgają końca XIII wieku. Zamek Książ jest udostępniony do zwiedzania. W październiku 2018 r. została otwarta "Podziemna Trasa Turystyczna" w tunelach drążonych podczas II wojny światowej.

Tagi:
wystawa Wałbrzych Zamek Książ

Przyjaciele wałbrzyskiego Hospicjum

2019-03-20 09:26

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 12/2019, str. I

Ryszard Wyszyński
Sprzedaż pączków prowadzili wolontariusze, a wśród nich kapelan hospicjum ks. Marcin Banaczyk

Rośnie grono przyjaciół wałbrzyskiego hospicjum stacjonarnego. W niedzielę 3 marca przed kościołem pw. św. Józefa Robotnika przy ulicy Wrocławskiej oraz kościołem pw. Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Kard. Stefana Wyszyńskiego przeprowadzona została charytatywna akcja sprzedaży pączków, z której cały dochód przeznaczony został na wsparcie działalności wałbrzyskiego hospicjum. Do kupowania świeżutkich pączków zachęcali wolontariusze hospicjum, którym z tej sprzedaży udało się zebrać łącznie w obu parafiach 4 tys. zł. – Akcję zapoczątkował ks. proboszcz Witold Baczyński z kościoła św. Józefa Robotnika, który w parafii rozpoczął ją przed dwoma laty. Jej dobry wynik sprawił, że postanowił ją powtarzać odtąd co roku, zawsze w niedzielę zaraz po tłustym czwartku – mówi Renata Wierzbicka, prezes wałbrzyskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej prowadzącego Hospicjum Stacjonarne im. Jana Pawła II. W tym roku do akcji dzięki wielkiej życzliwości proboszcza ks. prał. Krzysztofa Moszumańskiego oraz kapelana hospicjum ks. Marcina Banaczyka dołączyła także parafia pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, na terenie której jest hospicjum stacjonarne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Cantalemessa: trzeba na nowo odkryć wagę życia wewnętrznego

2019-03-22 16:58

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Życiu wewnętrznemu poświęcił kaznodzieja Domu Papieskiego drugą konferencję wielkopostną wygłoszoną w kaplicy Redemptoris Mater w Watykanie w obecności papieża i pracowników Kurii Rzymskiej.

Biuro prasowe kapucynów

O. Raniero Cantalamessa wskazał, że życie wewnętrzne przeżywa dziś kryzys i patrzy się na nie z pewną podejrzliwością. Przyczyn takiego stanu rzeczy można szukać także w samej naturze człowieka, który nastawiony jest na to, co zewnętrzne, widzialne, a do czego zachęcają go zmysły. W obecnej kulturze rolę, którą pełniło życie wewnętrzne czy duchowe zastępuje się psychologią i psychoanalizą, skupiając się na podświadomości, a pomijając relację z Bogiem. Także w życiu Kościoła, po Soborze Watykańskim II, ideałem nie jest „ucieczka od świata” ale „wychodzenie do świata”.

„Porzucenie życia wewnętrznego i zwrócenie się w stronę tego, co zewnętrzne to jeden z najbardziej niebezpiecznych aspektów sekularyzacji. Aż do pokusy teologicznego uzasadnienia tego nowego kierunku, który przyjął imię: teologii śmierci Boga czy też świeckiego miasta – stwierdził o. Cantalamessa. – Mówi się, że Bóg sam dał nam przykład. Kiedy przyjął ciało człowieka, ogołocił się, opuścił samego siebie z wewnętrznego życia Trójcy, stał się «światowy», to znaczy rozmył się w tym, co świeckie. Stał się Bogiem «poza sobą»”.

Włoski kapucyn podkreślił także, że człowiek żyje dziś w ciągłym pędzie, w strachu przed ciszą. Szczególnie widać to wśród młodych, którzy niejednokrotnie żyją w „orgii hałasu”, zapominając, że życie wewnętrzne to droga do życia autentycznego. Ale fala życia zwróconego w stronę tego, co zewnętrzne porywa także osoby zaangażowane w misję Kościoła. Trzeba temu zaradzić, gdyż zdaniem o. Cantalamessy, albo odnajdziemy klimat i czas milczenia oraz życia wewnętrznego, albo pogrążymy się w duchowej i całkowitej pustce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: jutro beatyfikacja kolejnego męczennika wojny domowej – Mariana Mullerata

2019-03-22 19:09

kg (KAI) / Tarragona

W sobotę 23 marca w katedrze w Tarragonie prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu ogłosi błogosławionym świeckiego Katalończyka, lekarza i polityka Mariana Mullerata i Soldevilę. Będzie to druga w tym roku beatyfikacja, tym razem pojedynczej osoby, nawiązująca do prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach 1934-39. 9 bm. w Oviedo odbył się podobny obrzęd, podczas którego do chwały ołtarzy wyniesiono 9 miejscowych kleryków zamordowanych w latach 1934-37.

wikipedia.org

Poniżej podajemy krótki życiorys nowego błogosławionego.

Marian (Marià) Mullerat i Soldevila urodził się 24 marca 1897 w miasteczku Santa Coloma de Queralt koło Tarragony (w północno-wschodniej Hiszpanii) w wielodzietnej rodzinie zamożnego właściciela ziemskiego. Gdy miał 3 lata, stracił matkę, ale nie przeszkodziło mu to w ukończeniu z bardzo dobrymi wynikami szkoły katolickiej w sąsiednim Reus. W 1914 został członkiem Straży Honorowej Świętego Serca Jezusowego i pozostał jej wierny do końca życia. Codziennie uczestniczył we Mszy św., często przystępował do sakramentów. W wieku 18 lat związał się z kółkiem młodzieżowym w swym miasteczku rodzinnym o charakterze konserwatywnym. Wtedy też zaczął zamieszczać swe pierwsze artykuły polityczne w miejscowej prasie.

W 1914 rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Barcelonie. Dał się wówczas poznać nie tylko jako świetny student, ale także jako gorliwy obrońca wiary katolickiej, np. broniąc publicznie dziewictwa Maryi w dyskusji z profesorem, który to podważał. W 1918 rozpoczął praktykę lekarską, a dyplom ukończenia medycyny i chirurgii z odznaczeniem uzyskał w październiku 1921. Wcześniej założył wraz z kolegą pismo poświęcone anatomii patologicznej.

14 stycznia 1922 w mieście Arbeca na północy Hiszpanii ożenił się z Marią Dolores Sans Bové, którą poznał 4 lata wcześniej w czasie wakacji w stronach rodzinnych. Z tego małżeństwa urodziło się pięć dziewczynek, z których pierwsza wkrótce zmarła. W domu, w którym – poza nim – były same kobiety (dwie babki, prababka i służąca), panowała bardzo religijna atmosfera: wieczorami codziennie odmawiano różaniec, były krótkie chwile refleksji i milczenia. Jednocześnie był to dom otwarty na potrzebujących, których nie brakowało.

Marian był lekarzem rodzinnym, znanym i cenionym, posługującym zarówno w Arbece, jak i w jej okolicach. Pacjentów przyjmował codziennie w swym gabinecie i – częściej – w ich domach. Tym, którzy dziękowali mu za wyleczenie z ciężkich dolegliwości, odpowiadał niezmiennie: „To nie mnie dziękujcie, ale Bogu, bo to On leczy”. Swym pacjentom i biedakom pomagał też materialnie, pozostawiając im dyskretnie pieniądze na niezbędne potrzeby.

Przez całe swe dorosłe życie należał do Stowarzyszenia Rekolekcji Parafialnych, które propagowało wśród wiernych praktykę ćwiczeń duchowych według św. Ignacego Loyoli. W latach 1923-26 redagował założone przez siebie pismo „L’Escut”, w którym w języku katalońskim szerzył katolicką naukę społeczną. Ukazywały się w nim artykuły z dziedziny rolnictwa, religii, dziejów tych stron. Marian był entuzjastą postępu cywilizacyjnego wśród swych mieszkańców i okazywał to w tekstach, w których łączył tematykę społeczną z wiarą.

To jego wielostronne zaangażowanie sprawiło, że 29 marca 1924 został wybrany na burmistrza Arbeki i sprawował ten urząd 6 lat. Angażował się bardzo na rzecz miejscowej społeczności, poprawy warunków jej życia zarówno pod względem materialnym, jak i moralnym. Nie zapominał przy tym o szerzeniu i wspieraniu wiary i kultury chrześcijańskiej, które już wówczas były bardzo zagrożone.

Od 1930 stopniowo wycofywał się z działalności politycznej, widząc, jak po ustanowieniu wtedy drugiej republiki zaostrza się sytuacja wewnętrzna w kraju, a Kościół jest coraz bardziej atakowany i prześladowany. Miał też świadomość narastającego zagrożenia osobistego i za radą przyjaciół zamierzał schronić się wraz z rodziną w Saragossie, ale gdy przybył do pobliskiej Lleídy, postanowił wrócić, nie chciał bowiem pozostawiać swych chorych bez opieki. Pomagał też, na ile mógł, miejscowym siostrom zakonnym, a nawet niektórym milicjantom z oddziałów republikańskich.

W końcu jednak o świcie 13 sierpnia 1936 został schwytany na drodze z Arbeki do Lleídy, załadowano go wraz z 5 innymi osobami na ciężarówkę i po kilku godzinach ich rozstrzelano. Przed śmiercią Mullerat przebaczył swym prześladowcom, zapisał też na kartce imiona swych pacjentów i poprosił innego lekarza, aby o nich pamiętał. Zwłoki straconych oprawcy oblali benzyną i podpalili.

Tożsamość Mariana Mullerata rozpoznano później na podstawie kilku narzędzi lekarskich i kluczy do domu, które przy nim znaleziono.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym w Tarragonie toczył się w latach 2003-07 a dekret uznający męczeństwo lekarza i polityka z Arbeki podpisał Franciszek 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem