Reklama

Kard. Parolin: Formacja i ewangelizacja to priorytety dla Kościoła w Polsce

2019-03-13 16:33

Rozmawiali: o. Stanisław Tasiemski OP i Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

www.catholic.by

- Relacje między Kościołem i państwem powinny charakteryzować się „zdrową współpracą”, uznającą autonomię dziedzin, w ramach których działają te dwie instytucje – mówi watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin z okazji 100-lecia przywrócenia stosunków dyplomatycznych między Polską a Stolicą Apostolską. Pytany o najważniejsze zadania dla Kościoła w Polsce wyjaśnia, że podstawowym jest troska o formację, by wiara Polaków stała się bardziej dojrzała i potrafiła odpowiedzieć na wyzwania naszych czasów.

A oto pełen tekst rozmowy:

Stanisław Tasiemski OP, Marcin Przeciszewski (KAI): Motywem przyjazdu Waszej Eminencji do Polski są obchody dwóch stuleci: ustanowienia Konferencji Episkopatu Polski oraz wznowienia stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Polską. Ksiądz Kardynał jako Sekretarz Stanu jest już w Polsce po raz szósty. Z jakimi uczuciami przybywa Eminencja do naszej Ojczyzny?

Kard. Pietro Parolin: Zawsze z radością tutaj powracam i chętnie, na miarę możliwości przyjmuję skierowane do mnie zaproszenia. A te dwie podniosłe rocznice są wydarzeniem naprawdę ważnym. Zatem przybywam do Polski po raz kolejny z radością, przyjaźnią i wyrażając wdzięczność Bogu.

Reklama

KAI: Konferencja Episkopatu Polski należy do największych w Europie. Jakie są zdaniem Waszej Eminencji najważniejsze wyzwania stojące dziś przed biskupami polskimi?

- Myślę że minione sto lat mówi nam również, że biskupi polscy byli w wielu dziedzinach prekursorami, mając sto lat temu świadomość, iż trzeba zgromadzić się razem, by wspólnie stawić czoła wyzwaniom duszpasterskim dotyczącym całego narodu, dzieła ewangelizacyjnego Kościoła oraz jego obecności w społeczeństwie. Czasy się zmieniły, upłynęło sto lat, ale sądzę, że zdania biskupów są nieustannie takie same: być szczodrymi pasterzami owczarni Pańskiej, troszczyć się o powierzone im owce.

Określiłbym to zadanie w aktualnej sytuacji Polski jako zmierzające w dwóch kierunkach: po pierwsze – szczególnej dbałości o formację. Chodzi o formację całej wspólnoty chrześcijańskiej we wszystkich jej częściach składowych oraz we wszystkich obszarach działania. Taką formację, która pozwoliłaby osobom ochrzczonym być coraz bardziej świadomymi swej wiary, dokonania jej osobistego wyboru, i sprawiła, by wiara była bardziej dojrzała, potrafiąca odpowiedzieć na wyzwania naszych czasów.

Po drugie jest to wezwanie do ewangelizacji, przypominane przez Papieża Franciszka od początku jego pontyfikatu. Chodzi o znalezienie sposobów jej prowadzenia i o kreatywność. Aby być kreatywnymi, aby głosić Ewangelię społeczeństwu a przede wszystkim młodzieży, trzeba być otwartymi na natchnienie Ducha Świętego. Moim zdaniem, są to dwa podstawowe zadania, czekające zarówno poszczególnych biskupów jaki i wszystkich biskupów razem, jako Konferencja Episkopatu.

KAI: Kolejne obchody stulecia dotyczą przywrócenia relacji dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską. Był to dramatyczny wiek II wojny światowej i następującego po nim zniewolenia komunistycznego. Polacy nie zapominają, że Stolica Apostolska była przez szereg lat jedynym państwem uznającym rząd polski w Londynie i nieustannie domagała się poszanowania naszej wolności. Przy tej okazji nie sposób nie zapytać o stan dzisiejszych relacji Polski i Stolicy Apostolskiej oraz ich perspektyw.

- Ta rocznica jest bardzo ważna, gdyż moim zdaniem uświadamia to, czym powinny być relacje między Kościołem pojmowanym jako Stolica Apostolska, a więc centralnym organem Kościoła powszechnego i Kościoła lokalnego, a polskimi władzami państwowymi. Myślę że te relacje, jak mówi Sobór Watykański II, powinny charakteryzować się „zdrową współpracą”, wychodząc z dobrej woli, zaufania, szacunku i uznania autonomii dziedzin, w ramach których działają te dwie instytucje: państwa i Kościoła.

Wkład Kościoła powinien dotyczyć przede wszystkim wartości. Ma on inspirować społeczeństwo w zakresie szacunku dla wartości. Jednym z narzędzi tych relacji i zdrowej współpracy są umowy między Kościołem a państwem. W Polsce mieliśmy konkordat z 1925 roku, który został zastąpiony kolejnym z 1993 roku. Chciałbym podkreślić, że są to narzędzia, a więc nie są one konieczne same z siebie. Jestem jednak przekonany, że są użyteczne - tak przynajmniej uważa Stolica Apostolska, właśnie po to, by ułatwiać tę współpracę. Chodzi o ramy prawne działalności Kościoła i o jego wolność działania, w bardziej ogólnym kontekście wolności religijnej. A wolność religijna jest prawem człowieka i powinno być to uznawane w odniesieniu do wszystkich osób i wszystkich wspólnot wyznaniowych. Chodzi też ponadto o kwestie i obszary życia będące przedmiotem wspólnego zainteresowania. A wszystko to dotyczy służby człowiekowi i społeczeństwu.

Relacje z państwem nie mają na celu zdobywania przez Kościół jakichkolwiek przywilejów. To nie jest tak, jak sobie niektórzy wyobrażają, że Kościołowi zależy na zyskaniu przywilejów. Umowy konkordatowe są jedynie narzędziem regulującym wzajemne relacje, i powtórzę – pozostają one w służbie człowieka, jego godności, jego praw i wspólnego dobra społeczeństwa.

KAI: Kościół troszczy się nie tylko o dobro wspólne danej społeczności, ale także powszechne dobro wspólne ludzkości. Jaki wkład w tej dziedzinie dla świata i Europy może wnieść Polska i Kościół w Polsce?

- Wyzwaniem jest to, aby każdy członek wspólnoty międzynarodowej wniósł swój wkład, wychodząc ze swojej tożsamości, historii i swoich tradycji. W żadnym wypadku nie można się ich wyprzeć, a wręcz przeciwnie należy docenić w budowie wspólnego dobra całej ludzkości. Chodzi zatem o wkład obejmujący zarówno przeszłość jak i chwilę obecną.

Myślę, że dziś najważniejszym wyzwaniem jest brak woli współpracy. Istnieje skłonność do zamykania się każdego narodu w swoich sprawach, na swoich terenach, w swoich przekonaniach. Konieczne jest oczyszczenie tych relacji, naznaczonych niestety napięciem, wrogością i konfrontacją wobec innych.

Musimy więc pracować razem, gdyż stajemy w obliczu wspólnych problemów i globalnych wyzwań, które domagają się także odpowiedzi globalnych, czyli wypracowanych wspólnie - dzięki systemowi, który w języku międzynarodowym nazywa się wielostronnością, a co w języku chrześcijańskim możemy nazwać braterstwem. Świadomością uczestnictwa w jednej rodzinie, gdzie jesteśmy odpowiedzialni jedni za drugich. Chodzi zatem o współpracę, aby skutecznie znaleźć drogę ku światu bardziej sprawiedliwemu, solidarnemu i braterskiemu.

KAI: A jaką rolę może odegrać Kościół w Polsce w tym zadaniu?

- Kościół w Polsce jest wezwany do czynienia tego samego, co Kościół powszechny. Powinien pracować na rzecz upowszechniania wartości i zasad nauki społecznej Kościoła. Chciałbym w związku z tym zacytować słowa św. Jana Pawła II, które wywarły na mnie wielkie wrażenie. Wypowiedziane zostały one 16 czerwca 1990 roku do prof. Henryka Kupiszewskiego, pierwszego ambasadora Polski, akredytowanego po długiej przerwie przy Stolicy Apostolskiej. Sądzę, że są one nadal niezwykle aktualne: „Kościół, określając swoją misję w stosunku do człowieka i narodów, nie zamierza ingerować w ich życie polityczno-społeczne, ale pragnie w ramach swego posłannictwa wskazywać motywacje płynące z Ewangelii i wiary. Motywacje, które pomagają do zjednoczenia serc i umysłów w budowie społeczeństwa zdrowego, mocnego i tolerancyjnego, zdolnego do rozwiązywania konfliktów na drodze dialogu, społeczeństwa otwartego na człowieka, a w stosunkach międzynarodowych na Europę i świat. Kościół pragnie popierać każdy wysiłek i każdą inicjatywę, której celem będzie wspólne dobro wszystkich”.

Tą drogą powinien iść także Kościół w Polsce, by wnieść swój wkład do budowania dobra narodu i dobra Europy. Przecież Polska jest częścią Europy i pracuje dla dobra całej ludzkości.

KAI: Dziękujemy za rozmowę.

O. Stanisław Tasiemski OP, Marcin Przeciszewski

Kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej. Urodził się 17 stycznia 1955 w Schiavon koło Vicenzy w północnych Włoszech. Święcenia kapłańskie przyjął 27 kwietnia 1980 r. Ukończył studnia na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie oraz na Papieskiej Akademii Kościelnej. 1 lipca 1986 rozpoczął służbę w dyplomacji Stolicy Apostolskiej. Pracował w przedstawicielstwach papieskich w Nigerii Meksyku.

Od 30 listopada 2002 roku był podsekretarzem ds. Relacji Stolicy Apostolskiej z Państwami ("wiceszefem dyplomacji watykańskiej"). Wielokrotnie stał na czele delegacji Stolicy Apostolskiej na różne konferencje międzynarodowe, zwłaszcza nt. rozbrojenia jądrowego i do rozmów z rządami niektórych państw. W latach 2005-2007 dwukrotnie odwiedził Chińską Republikę Ludową.

17 sierpnia 2009 roku został mianowany nuncjuszem w Wenezueli. Sakrę biskupią przyjął 12 września 2009 roku z rąk Benedykta XVI. 31 sierpnia 2013 r. papież Franciszek mianował go sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej. Ze względu na kłopoty zdrowotne swój urząd objął z miesięcznym opóźnieniem – w połowie listopada 2013 r. 22 lutego 2014 r. Ojciec Święty włączył go do Kolegium Kardynalskiego.

Tagi:
Polska kard. Parolin

Jak budowała się wolna Polska

2019-04-16 18:54

Grzegorz Gadacz
Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 34

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Zajęcie Wilna – Naczelnik Państwa Józef Piłsudski podczas Mszy św ., 1919 r.

Tydzień 24.
22-28 kwietnia 1919

W przeciwieństwie do Romana Dmowskiego, który chciał Polski jak najbardziej jednolitej etnicznie, Józef Piłsudski nawiązywał w swoich planach politycznych do wielonarodowej Rzeczypospolitej z czasów jagiellońskich. Polska razem z Litwą, Białorusią i Ukrainą miałyby tworzyć federację niepodległych państw związanych sojuszem wojskowym. Prowadzono nawet na ten temat nieoficjalne rozmowy z przedstawicielami Ukraińców i Litwinów.

Wyrazem dążeń federacyjnych była odezwa Naczelnika Państwa z 22 kwietnia do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Piłsudski przedstawiał w niej żołnierzy polskich jako nie kolejnych okupantów, ale wyzwolicieli, i zapowiadał zasadę samostanowienia ludności w sprawach wewnętrznych, narodowościowych i wyznaniowych. Odezwa przeszła bez echa wśród ludności litewskiej i białoruskiej, a rząd litewski, którego misja dyplomatyczna przybyła do Warszawy 25 kwietnia, domagał się od Polski uznania niepodległości Litwy z Wilnem jako jej stolicą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katedra Notre Dame: wielkie organy cudem uniknęły zniszczenia

2019-04-17 21:16

azr (KAI/LeFigaro/FranceMusique) / Paryż

Zabytkowe tzw. wielkie organy cudem ocalały podczas poniedziałkowego pożaru w katedrze Notre Dame w Paryżu. Monumentalny instrument, którego część piszczałek pamięta czasy średniowieczne, nie został zalany w czasie gaszenia pożaru, nie spłonął, ani też nie stopił się pod wpływem wysokich temperatur.

wikipedia.org

Zabytkowy instrument, składający się z 5 klawiatur, 109 tonów i ok. 8000 piszczałek ocalał podczas poniedziałkowego pożaru. Teraz muzycy z całego świata mobilizują się na wypadek, gdyby organy należało zdemontować z uszkodzonej świątyni i poddać kosztownej renowacji. Jak opisuje jeden z organistów paryskiej katedry, Vincent Dubois, który uczestniczył w wizji lokalnej po ugaszeniu pożaru, „cała struktura, nastawa organowa, piszczałki i konsole zostały dotknięte pożarem w bardzo niewielkim stopniu”. Znajdujący się pod zachodnią rozetą instument, choć był zagrożony w razie zawalenia się wież, został uratowany, m.in. dzięki temu, że ogromne wysiłki straży pożarnej zostały włożone w ostudzenie temperatury północnej wieży, której zawalenie się mogłoby mieć tragiczne skutki dla całej budowli. „To prawdziwy cud, że woda nie dostała się do środka” - mówi drugi z organistów, Olivier Latry. Wielkim szczęściem jest też fakt, że ołowiane piszczałki, których konstrukcja może wytrzymać do 350 stopni Celsjusza nie stopiła się.

Pytany o przyszłość instrumentu, Dubois nakreśla dwa możliwe scenariusze. Jeśli konstrukcja katedry okaże się na tyle stabilna, że rozpocznie się jej odbudowa, organy należy zabezpiczyć na czas prac i przewidzieć sesje muzyczne, ponieważ instrument ten nie może zbyt długo pozostawać nieużywany. Jeśli natomiast budowla okaże się zbyt niestabilna, wówczas monumentalny instrument trzeba będzie zdemontować.

W katedrze Notre Dame w Paryżu organy były obecne od początku jej istnienia, choć początkowo były niewielkim instrumentem. Słynne „wielkie organy” zostały skonstruowane w XIII w. i rozbudowane w kolejnm stuleciu. Obecny instrument do dziś posiada kilka piszczałek z czasów średniowiecznych. To świadczy o najwyższej trosce, jaką przez wieki otaczano instrument, jego konserwację i modernizację. Ocalały podczas Rewolucji Francuskiej, a kolejny etap swojej rozbudowy zawdzięczają m.in. architektowi Viollet-le-Duc, który polecił ich unowocześnienie. Po raz ostatni poddano je kompletnej renowacji w latach 2011-2014.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp A. Bałabuch: Wigilię Paschalną zaczynamy nie po zachodzie słońca, ale po zmroku

2019-04-18 16:38

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Trzeba zwracać uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok - tak o rozpoczęciu Wigilii Paschalnej mówi bp Adam Bałabuch. Czy podczas obrzędu mandatum można obmywać nogi kobietom, czy Groby Pańskie mogą zawierać aluzje polityczne, czy w święconce może być czekolada albo czy świecki może ją błogosławić? Czy w drugi dzień świąt powinno się odczytywać list rektora KUL? Na te i inne zagadnienia odpowiada w rozmowie z KAI przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski.

Agnieszka Bugała
Zewnętrzne gesty i postawy ciała przyjęte przez świeckich podczas liturgii nie są bez znaczenia – podkreśla bp Adam Bałabuch

Bp Adam Bałabuch: Myślę, że każdy powinien robić to w ramach obwiązujących przepisów. Papież pokazuje jakiś kierunek i każdy ksiądz musi rozeznać, czy to, co będzie czynił, nie będzie budziło zdziwienia wśród parafian. Chodzi też o to, żeby ludzie przeżywali liturgię w sposób pełen spokoju wewnętrznego, a nie emocjonalnie zastanawiali się potem, co ksiądz nowego wprowadza. Dla nas istotne jest też to, jakie normy obecnie nas obowiązujące są zapisane w księgach liturgicznych. Wiemy, że ten obrzęd może być, ale też można go pominąć. A jeśli otworzymy Mszał rzymski, gdzie czytamy też o mandatum, to jest tam taki zapis, że ministranci prowadzą wybranych mężczyzn do ław przygotowanych w stosownym miejscu. Nie ma tam nic o kobietach. Taki jest zapis w polskim Mszale.

KAI: Jak powinien wyglądać Grób Pański? W Polsce w wielu miejscach praktykuje się instalacje ze społecznym czy katechetycznym przekazem…

- Ozdoby Grobów Pańskich powinny nawiązywać do Tradycji, do tego, co znamy z Pisma Świętego, wyrażać prawdy i idee z Objawienia. Rzeczywiście, w Polsce mamy zwyczaj nawiązywania do bieżącej sytuacji. Pamiętamy czasy choćby Solidarności, kiedy te groby nawiązywały do wydarzeń bieżących, np. po śmierci księdza Popiełuszki przypominały o tej tragedii. Myślę, że takie elementy, które są wyrazem przywiązania do tradycji narodowej, mogą znaleźć odzwierciedlenie w wystroju, ale nie mogą one mieć znamion politycznego zaangażowania, to by było bardzo niestosowne. Ale mamy prawo wyrażać swoje przekonania, np. w kwestii ważnych dla nas prawd, jak rodzina czy ochrona życia.

- Jednocześnie mocno zaznacza się, żeby cała oprawa grobu, czy to będą nawiązania do sztuki, nauki społecznej czy motywy ewangelizacyjne, nie przesłaniały i nie odwracały uwagi od monstrancji.

- Oczywiście. Trzeba sobie uświadomić, że zasadniczą sprawą jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Tak trzeba przygotować wystrój Grobu Pańskiego, żeby wszystko wskazywało na monstrancję, na Jezusa, którego adorujemy. Należy tak ułożyć grób, żeby monstrancja była wyeksponowana - przez oświetlenie, wystrój. Żeby wszystko to prowadziło wzrok nie na te elementy poboczne wystroju ale na Eucharystię. W Mszale znajdujemy taki zapis: wszystkie elementy dekoracyjne i światła powinny kierować uwagę wiernych na Najświętszy Sakrament, który jest Pamiątką Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, a nie na figurę Chrystusa leżącego w grobie.

- Sobota kojarzy się ze święconką. Towarzyszy jej trochę kontrowersji, np. samemu terminowi. Przed reformami liturgicznymi w połowie XX wieku święciło się pokarmy w sobotę, ale po Wigilii Paschalnej, która odbywała się rano. Potem przesunięto ją słusznie na wieczór, ale święcenia pokarmów już nie. Przez to np. trzeba specjalnie błogosławić wodę, której zapasów się pozbyliśmy ze względu na nową z Wigilii Paschalnej. Może warto dla spójności znaków wrócić do błogosławienia pokarmów po Wigilii Paschalnej lub niedzielnej porannej Mszy?

- Nie sądzę. Jeśli tak się tradycja ukształtowała, to znaczy, że to ma znaczenie i sens dla wiernych. Błogosławienie pokarmów dopiero po Wigilii Paschalnej, jeśli miałoby miejsce dopiero w godzinach nocnych czy po rezurekcji, mogłoby skutkować tym, że wielu ludzi nie miałoby praktycznej możliwości wzięcia udziału w tym obrzędzie. Byłoby to trudne zwłaszcza dla starszych czy chorych. W ciągu dnia w sobotę bardzo licznie przychodzą rodziny z dziećmi, więc pozbawilibyśmy szansy włączenia dzieci w obrzęd pobłogosławienia pokarmów, bo trudno wymagać od rodziców, żeby przychodzili z dziećmi późno w nocy albo wczesnym rankiem. Dlatego myślę, że z takich właśnie względów duszpasterskich tradycja tak się ukształtowała i warto ją utrzymać, szczególnie że jest też okazją do krótkiej katechezy dla tych dzieci i rodziców, którzy z nimi przychodzą na pobłogosławienie pokarmów.

- Kto może błogosławić pokarmy? Wiadomo, że księża mogą, ale widać też czasem kleryków.

- Tak, bo przepisy pozwalają, by akolici i lektorzy, będący alumnami seminarium duchownego, pobłogosławili pokarmy. Tak może być w razie konieczności, np. w parafiach, gdzie trudno, żeby dotarł osobiście ksiądz czy diakon. Tam, gdzie to jest możliwe, dobrze byłoby, gdyby uczynili to ci, którzy mają święcenia.

- A jeśli świecka osoba ma posługę lektoratu, to czy może pobłogosławić w razie konieczności?

- Obrzędy błogosławieństw mówią o akolitach i lektorach, będących alumnami seminarium duchownego. Natomiast w domu błogosławieństwa pokarmów może dokonać ojciec, matka lub ktoś z członków rodziny przed porannym wspólnym posiłkiem.

- Zwraca się też uwagę, żeby to błogosławienie pokarmów nie odbywało się w tej przestrzeni, gdzie jest wystawienie Najświętszego Sakramentu w Grobie Pańskim...

- To zależy od roztropności duszpasterskiej i możliwości danej świątyni. Jeśli kościół jest mały, a w wielu miejscowościach tak jest, to trudno o inną przestrzeń. Jeśli jest pogodnie, to można błogosławić pokarmy na zewnątrz przed kościołem, by nie zakłócać adoracji. Ale jeśli jest wewnątrz świątyni, to jest okazja, żeby włączyć też pobłogosławienie pokarmów we wspólną adorację, która trwa przy Bożym Grobie.

- Czy są jakieś rzeczy, których nie powinno być w koszyku ze święconką? Rytuały wymieniają konkretne pokarmy, jak chleb, mięso, jajka, sól. A na przykład baranek z czekolady?

- Moim zdaniem, nie możemy wykluczać takich rzeczy, które są dobre z natury i niczemu nie przeszkadzają, a nawiązują też do lokalnych zwyczajów czy tradycji. Może być baranek z czekolady czy z cukru, to nic niewłaściwego. Wyklucza się takie rzeczy, które byłyby tu niestosowne, np. alkohol.

- Czasem pojawia się taki praktyczny problem z utylizacją poświęconych rzeczy. Czy to jest problem, żeby wyrzucić np. skorupki po jajkach do kosza?

- Myślę, że to samo w sobie nie jest jakimś dużym problemem. Jeśli ktoś ma taką wrażliwość, żeby resztki, np. skorupki, potem zebrać i spalić, jest to piękne. I rzeczywiście utarło się, że słuszną formą takiej utylizacji jest właśnie spalenie. Ale nie można popadać w skrupuły, jeśli ktoś nie ma takiej możliwości czy z innych względów po prostu wyrzuci takie resztki. Proszę pamiętać, że modlitwa błogosławiąca pokarmy nie sprawia, że one same z siebie stają się jakoś uświęcone, np. tak jak dewocjonalia. Jest to modlitwa, w której prosimy, żeby przez te rzeczy możliwe było odniesienie do nadprzyrodzoności, do Pana Boga; żeby te pokarmy, które spożyjemy, wyrażały pewne prawdy, które świętujemy. Warto wysłuchać dokładnie treści tych modlitw z rytuału.

- A co robić z palmami po Niedzieli Palmowej?

- Najczęściej się je przechowuje. Po to się palmy święci, żeby je potem przechowywać przez cały rok. A jeśli nie, to należy je spalić. Bo to chyba jedyna rozsądna metoda, trudno takie pobłogosławione rzeczy wprost wyrzucać. Co innego pokarm, co innego skorupki z jajka. Bo pokarmu też nie wyrzucamy, tylko też utylizujemy przez spalenie, ale nie wyrzucamy.

- W liturgii Triduum Paschalnego jest duża wrażliwość na symbole. Np. bardzo się dba o to, żeby Wigilia Paschalna zaczynała się po zmierzchu, żeby paschał był rzeczywiście owocem pszczelego roju, etc. Czy do Księdza Biskupa dochodzą sygnały, że jest problem z zachowywaniem takich przepisów?

- Na pewno jest problem z rozpoczynaniem liturgii paschalnej w odpowiednim momencie, dlatego że czasami księża mają kilka kościołów i starają się jakoś liturgię w kilku miejscach w parafii celebrować. Stąd czasami niestety rozpoczynają zbyt wcześnie, co jest niezgodne z przepisami Kościoła. Trudno, kiedy słońce ledwo zajdzie, kończyć liturgię i śpiewać Alleluja. Wigilia Paschalna kończy się ogłoszeniem zmartwychwstania i to powinno być już po zmroku – zarówno rozpoczęcie jak i zakończenie liturgii. Czasami to sformułowanie „po zapadnięciu zmroku” może być źle interpretowane, bo niektórzy to rozumieją przez „po zachodzie słońca”. Ale kiedy w kalendarzu jest wpisany zachód słońca, to jeszcze przez prawie godzinę nie ma zmroku. Tu trzeba zwrócić uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok.

- Jeśli chodzi o sztuczny paschał, to może rzeczywiście kiedyś takie były, ale ostatnio raczej nie widzę, żeby paschały były sztuczne, plastikowe. Oczywiście, nie wszystkie są z czystego wosku, ale to czasami nie jest możliwe.

- W drugi dzień Świąt często jest czytany list rektora KUL-u czy innej katolickiej uczelni zamiast homilii.

- Jeśli powinien być odczytany, to na mocy zarządzenia biskupa miejsca, bo rektor uczelni nie ma takiej władzy. Jeśli biskup miejsca wydał takie zarządzenie, to trzeba być temu posłusznym. W polskiej tradycji są listy pasterskie czytane podczas Mszy. Jeśli biskup diecezjalny uważa ten list rektora za swój i każe go odczytać, to należy go odczytać. To zależy od praktyki danej diecezji. Bo biskup może też postanowić, że można przeczytać, ale nie ma zobowiązania i ksiądz może sam podjąć decyzję. Czasami są tzw. „listy do wykorzystania duszpasterskiego”, więc można fragment listu wykorzystać w swojej homilii. To zależy od charakteru listu i przede wszystkim od biskupa miejsca.

- A czy powinien być czytany taki list zamiast homilii?

- Mamy wskazania dotyczące homilii mszalnej wydane przez Konferencję Episkopatu Polski, w których czytamy, że może być czytany list zamiast homilii, jeśli jest taka decyzja biskupa miejsca. List może być odczytany w miejsce homilii dlatego, że co prawda jest wymóg, by w trakcie Mszy św. w uroczystości nakazane czy w niedziele głosić homilię, ale są okoliczności, kiedy w miejsce homilii czytany jest list pasterski. O tym mówią też Wskazania KEP dotyczące homilii mszalnej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem