Reklama

Rząsiny

Spotkanie trzech narodów

Anna i czesław Czajewiczowie
Edycja legnicka 22/2005

1 maja br. we wsi Rząsiny (Weikersdorf) świętowano dwie niezwykle ważne rocznice 700-lecie powstania wsi i 60-lecia istnienia tu polskiej Szkoły Podstawowej. Z tej okazji szkoła otrzymała imię ks. Alojsa Andrickiego, serbołużyckiego męczennika za wiarę, oraz sztandar. W czasie uroczystości spotkali się Serbołużyczanie z Radworja, Niemcy zrzeszeni w Związku Ojczyźnianym Powiatu Lwóweckiego oraz obecni mieszkańcy wsi, a także trzej posłowie do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i przedstawiciele władz lokalnych. Gościem honorowym była siostra ks. Alojsa Andrickiego - Marta Hantuszowa.

W programie artystycznym wystąpili uczniowie Szkół Podstawowych z Rząsin i Radworja. Dużym zainteresowaniem obecnych cieszyły się Izba Pamięci Patrona Szkoły oraz wystawa „Weikersdorf - Rząsiny w fotografii”. Po zakończeniu uroczystości w szkole jej uczestnicy udali się na Mszę św. Przed nabożeństwem pastor dr Wemer Bufe, były mieszkaniec Weikersdorf, odczytał akt zrzeczenia się wszelkich roszczeń majątkowych do pozostawionego mienia, podpisany przez wysiedlonych. Mszę św. odprawiał ks. prał. Franciszek Krosman, proboszcz parafii pw. Świętych Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze. Kazanie w językach polskim i serbołużyckim wygłosił ks. Szczepan Delan, proboszcz parafii w Radworju. W czasie Mszy św. pieśni były śpiewane w trzech językach. Po wspólnym obiedzie, w czasie którego wymieniono wiele informacji o dawnych i obecnych mieszkańcach wsi, odbył się mecz piłkarski między drużynami ministrantów z Rząsin i Radworja. Były też imprezy rozrywkowe pod ruinami zamku Podskalne. Następnie gospodarze i goście ponownie spotkali się w kościele. Z zapalonymi zniczami udali się na cmentarz, gdzie odprawiono modły za dusze zmarłych dawnych mieszkańców i tych z ostatnich lat. Na zakończenie odsłonięto tablicę upamiętniającą tych, których doczesne szczątki znalazły tutaj swój spoczynek. Poświęcenia tablicy dokonali pastor dr Wemer Bufe oraz proboszcz parafii rząsińskiej, ks. Stanisław Bakes. 1 maja 2005 r. pozostanie na długo w naszej pamięci. Rząsiny stały się świadkiem wzruszającego, historycznego spotkania trzech narodów. Podane na znak pokoju ręce pozwalają nam uwierzyć w prawdę, z optymizmem i nadzieją patrzeć w przyszłość.

Historia wsi Rząsiny

Wieś Rząsiny leży przy trasie Lwówek Śląski - Gryfów. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1305 r. Nosiła ona wtedy nazwę villa Wolfkeri i posiadała własny kościół. Powstała u podnóża zamku Podskale, którego budowniczym ok. roku 1207 miał być książę Henryk Brodaty. Kolejnymi właścicielami byli Henryk IV Probus, a następnie Bolesław Rogatka. Na przestrzeni wieków wieś i zamek przeżywały burzliwe dzieje. Przetaczały się przez te tereny wojny między władcami polskimi, czeskimi i niemieckimi. Mieszkańcy szczególnie odczuli skutki wojen husyckich, walk o tron czeski między królem Jerzym z Podiebradów, Maciejem Korwinem, a potem Władysławem Jagiellończykiem. 1 maja 1479 r. połączone siły Korwina i mieszczan lwóweckich zniszczyły zamek Podskale, który był siedziba rodu von Taikenbergów, uprawiających rozbój. Wieś ucierpiała także w czasie wojny trzydziestoletniej, a w sierpniu 1813 r. kwaterowały tu wojska napoleońskie. Zmieniali się właściciele wsi, zmieniały się także jej nazwy. W 1830 r. nabył te włości niemiecki książę Iwan Dybicz Zabałkański, który wsławił się walkami z powstańcami listopadowymi. Rozpoczął on odbudowę zamku oraz przebudowę dworu i parku we wsi. W 1840 r. właścicielem dóbr stał się Arnold Luschwitz, który dokończył te prace. Obecnie można oglądać w pałacu zabytkowe sklepienia z dekoracjami sztukatorskimi, portale i kominki. W czasie II wojny światowej zabytkowa budowla znalazła się w dyspozycji armii niemieckiej, a w 1945 r. stacjonowały w niej wojska radzieckie. Burzliwe losy przeżył także miejscowy kościół. W 1530 r. świątynia katolicka została przejęta przez ewangelików. W posiadanie katolików powraca ona dopiero w 1654 r. Po przejęciu Śląska przez Prusy w 1742 r. erygowano parafię ewangelicką i w 11 lat później wzniesiono zbór ewangelicki. W tym czasie utworzono szkołę ewangelicką. W 1972 r. spłonął nieczynny kościół katolicki i kiedy w Rząsinach powstała parafia, ewangelicki dom modlitw przekształcono w świątynię katolicką. W 1945 r. w Weikersdorf, bo taką nazwę odnotowują kroniki już w 1325 r., pojawili się pierwsi polscy osadnicy wojskowi, wywodzący się głównie z II Armii Wojska Polskiego. W pierwszych latach po wojnie wieś nazywała się Wilcza Góra, później dokonano zmiany na Rząsiny. W wyniku porządku jałtańskiego, na który nie mieli wpływu ani Polacy, ani Niemcy, dokonano nowego podziału Europy. Przez dwa lata w niejednym rząsińskim domu mieszkały rodziny polskie i niemieckie. Nadszedł jednak czas, gdy ostatni ludzie, którzy przez wiele lat zamieszkiwali te tereny, musieli je opuścić. A życie toczyło się dalej. Wysiedleni Niemcy zadomowili się w nowych miastach i wsiach swojej ojczyzny, rosły nowe polskie pokolenia na Ziemiach Zachodnich. Goiły się wojenne rany, po apelu polskich biskupów i kontaktach polityków, doszło do pojednania obu narodów.

Reklama

Męczennik za wiarę

Serbołużyczanie, zamieszkujący dzisiaj tereny wokół Budziszyna (Bautzen) i Chociebuża (Cottbus), są jedynym z plemion słowiańskich, które przetrwało na tych terenach do naszych czasów. Zachowali swój język, kulturę, ubiory, tworzą własną literaturę. W historii tego wspaniałego narodu czasy hitlerowskie były szczególnie ciężkie. Wielu Serbołużyczan, szczególnie działaczy ludowych, zginęło w obozach koncentracyjnych, wielu wcielonych wbrew ich woli do Wehrmachtu zginęło na froncie lub zmarło w obozach jenieckich na terenie Związku Radzieckiego. Jedną z tych ofiar był ks. Alojs Andricki. Urodził się w 1914 r. w Radworju, wsi położonej na północ od Budziszyna. Po ukończeniu seminarium duchownego powrócił w rodzinne strony i oprócz pracy duszpasterskiej, podjął działalność na rzecz zachowania tożsamości narodowej swoich rodaków. Cieszył się dużą popularnością wśród młodzieży. Jego antyfaszystowska działalność w serbskim ruchu oporu nie uszła uwadze władz i w styczniu 1941 r. ksiądz został aresztowany przez gestapo, przewieziony do Drezna, a następnie do obozu koncentracyjnego w Dachau. Dzięki pogodnemu usposobieniu pomagał przetrwać najcięższe chwile swoim współtowarzyszom. Wraz z innymi kapłanami założył kółko biblijne, z którego rozwinęło się kółko liturgiczne. W ostatnich dniach 1942 r. zachorował na tyfus. 3 lutego 1943 r., leżąc na łożu śmierci, poprosił o udzielenie mu Najświętszego Sakramentu. Pielęgniarz odpowiedział: „Chce Chrystusa, otrzyma zastrzyk”. Więzień numer 27829 został zamordowany po wstrzyknięciu mu trucizny. W 1946 r. studenci łużyccy odsłonili tablicę pamiątkową poświęconą ks. Alojsemu Andrickiemu, na której widnieje napis: „Śmierć jest końcem życia, ale nie działania”. 2 lipca 1998 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny księdza, łużyckiego patrioty.

Reklama

Testament Jana Olszewskiego

2019-02-13 07:43

Michał Karnowski, Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl
Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 10

„Żegnając się ostatecznie, chciałbym mieć przekonanie, że zmiana, która się w Polsce dokonuje, jest trwała. Pragnę, aby to było już przesądzone” – powiedział Jan Olszewski w jednym z ostatnich swoich wywiadów

Tomasz Gzell/PAP
Śp. Jan Olszewski (1930 – 2019)

W dziejach III RP półroczny zaledwie okres rządu Jana Olszewskiego (grudzień 1991 – czerwiec 1992) jawić się może niektórym jako epizod. Młodym należy wytłumaczyć, dlaczego było to takie ważne. Faktycznie, w sensie politycznym był to gabinet słaby, rozrywany wewnętrznymi sprzecznościami, rozbijany przez działania rozmaitej agentury, traktowany przez dominujące wówczas media ze straszliwą pogardą. Gdy upadał, ludzie uważający się za właścicieli Polski odetchnęli z ulgą, że oto układ komunistów z lewicową częścią obozu solidarnościowego pozostaje niezagrożony, że władza polityczna PZPR nadal będzie zamieniana na własność i wpływy w tym, co nazwano kapitalizmem.

Bo choć świat wokół zmieniał się radykalnie, u nas trwano przy założeniach kompromisu z komunistami. On miał sens w 1989 r. Ale trzymanie się uparcie tamtych układów w 1991 r. było szkodliwym absurdem. I Jan Olszewski, osobiście przy Okrągłym Stole obecny, rozumiał to doskonale, podobnie jak śp. Lech Kaczyński. Oni – i wielu innych – rozumieli, że szansa na zbudowanie normalnego państwa, na odcięcie się od patologii totalitarnego reżimu topiona jest w setkach nieciekawych układów i układzików. Ba, nawet bazy sowieckie miały pozostać w roli baz gospodarczych, co planował Lech Wałęsa, ale Jan Olszewski w ostatniej chwili to zablokował. „Dzisiaj widzę, że to, czyja będzie Polska, to się dopiero musi rozstrzygnąć” – te pamiętne słowa z ostatniego premierowskiego przemówienia Jana Olszewskiego dobrze oddały zadania stojące przed obozem patriotycznym w następnych dekadach.

Wspominał tamte miesiące w jednym z ostatnich wywiadów dla portalu wPolityce.pl, z okazji swoich 87. urodzin: „Z góry było wiadomo, że jest to misja o charakterze szczególnego ryzyka. Tylko że to ryzyko trzeba było podjąć. Zwłaszcza że tak się zdarzyło, iż akurat ten rząd powstawał w momencie, w którym jednocześnie rozpadał się Związek Sowiecki. Zarówno dla mnie, jak i dla wielu ludzi, którzy wówczas ze mną współdziałali, było oczywiste, że to jest specjalny moment, jakaś szczególna szansa. Oczywiście, można powiedzieć, że trzeba było zrobić więcej – i pewnie można było. Z perspektywy czasu widzę niektóre rzeczy, które trzeba było zrobić, a nie zostały zrobione, lub które trzeba było zrobić zupełnie inaczej”.

Zapytaliśmy również, czy jest szansa, że Polska w końcu będzie taka, o jakiej marzył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Müller krytykuje doradców papieża

2019-02-18 20:49

pb (KAI/thetablet.co.uk) / Watykan

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller powiedział, że choć sam papież Franciszek jest „ortodoksyjnym katolikiem”, to otoczony jest pochlebcami. Zdaniem niemieckiego purpurata, w doradzającej papieżowi Radzie Kardynałów dominują pomysły menedżerskie.

Monika Książek/Niedziela

Na łamach niemieckiego magazynu „Der Spiegel” z 16 lutego hierarcha podkreślił, że „obowiązkiem papieża jest jednoczenie Kościoła w prawdzie”. Tymczasem Franciszek jest otoczony ludźmi, którzy niewiele rozumieją z teologii i ze społecznego nauczania Kościoła, a ponadto „chlubią się tym, że są postępowcami wbrew reszcie Kościoła”.

Kardynał sprzeciwił się pojmowaniu relacji papieża do Kościoła na wzór relacji generała jezuitów do prowincjałów jezuitów. - Rządzenie całym Kościołem według reguł jezuickich jest po prostu nie do przyjęcia - ocenił były prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Pytany o wykorzystywanie seksualne małoletnich przez duchownych, kard. Müller zaznaczył, że są miliony takich przypadków poza Kościołem, dlatego nie ma żadnego dowodu na to, że mają cokolwiek wspólnego z klerykalizmem. Korzeniem problemu jest, według niego, „zdeprawowany charakter sprawcy” i nie ma to żadnego związku z jego posługą.

Powtórzył też swe przekonanie o związku między wykorzystywaniem seksualnym i homoseksualizmem. Powołał się na statystyki Kongregacji Nauki Wiary, z których wynika, że ponad 80 proc. ofiar to osoby płci męskiej poniżej 18. roku życia. - Niestety, te statystyki nie odegrają roli podczas zbliżającego się watykańskiego szczytu w sprawie wykorzystywania seksualnego. Punkt widzenia Kościoła jest całkiem jasny: kto nie umie siebie kontrolować, nie kwalifikuje się do kapłaństwa. Co więcej, moim zdaniem nikt nie rodzi się homoseksualistą. Rodzimy się mężczyzną lub kobietą - podkreślił duchowny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem