Reklama

Bukowina - enklawa wszelakiej wartości

Marek Pantuła
Edycja przemyska 29/2005

27 kwietnia br. wraz z moimi przyjaciółmi - Krzysztofem Składowskim, nauczycielem historii i Markiem Jaremczukiem, nauczycielem informatyki, wyruszyliśmy z Przemyśla na Bukowinę Rumuńską do polskich wsi: Nowy Sołoniec i Plesza, by zawieźć zebrane przez nas dary: żywność, kuchnię gazową do Domu Polskiego, komputer do polskiej szkoły w Pleszy, antenę satelitarną, antyramy na wystawę fotografii o Janie Pawle II i słodycze dla dzieci.
W Polsce często pytano mnie, dlaczego warto pomagać naszym rodakom mieszkającym na Bukowinie w Rumunii? Otóż doświadczenie czynienia dobra dla tych ludzi jest przeżyciem o metafizycznym ładunku emocjonalno-duchowym. Ciężki los Polaków na Bukowinie ukształtował stałą hierarchię wartości, która urzeczywistnia się w życiu codziennym tych ludzi. Tu praca łączy człowieka z człowiekiem, a nie dzieli, gdyż ma charakter wspólnotowy poprzez wspólny wysiłek. Odniosłem wrażenie, że wspólnota pracy, którą tu dostrzegłem, potęguje moje pole odpowiedzialności za moją pracę, czy to zawodową, czy też społeczną. Praca jest tu często modlitwą, a modlitwa pracą. To inspirujące, że potomkowie górali Czadeckich w Pleszy traktują pracę i modlitwę jako dwie uzupełniające się nawzajem wartości. Poprzez ową inspirację nasz czyn etyczny nabiera cech twórczych, budowania siebie i świata wartości, łącząc to, co materialne, i to, co duchowe w człowieku. Zaryzykuję, stawiając tezę, że czystość naszego czynu etycznego tu na Bukowinie, to niepowtarzalna przygoda i nieustanna kreacja, jak dzieła sztuki. Używając pojęcia kreacja mam tutaj na myśli odkrywanie wartości i osiąganie nowego stanu poprzez nową jakość współbycia z innymi osobami. Nie sposób reagować inaczej jak „pełnią serca”, a najmniejszy dar serca z naszej strony jest odwzajemniony szczerą i głęboką podzięką, zrozumieniem i docenieniem trudu włożonego w owy dar.
Doświadczenie niezwykłych ludzkich emocji, uczuć w polskich wsiach na Bukowinie, otwiera nam nowe możliwości przeżywania siebie samego i innych światów naszych rodaków. Odkąd wstępowałem w progi polskich chat na Bukowinie, spotykając się z naszymi rodakami, odczuwałem, że w tym spotkaniu nie ma miejsca ani na nudę, ani na pośpiech, ani na zmęczenie. Ta wysoka kultura uczuciowa przypomina mi, że wszystko żyje, jest żywe wraz ze mną i zatrzymane w czasie, jak skalne reliefy Bolka Majerika, rzeźbiarza, poety z Pleszy.
Bolek urodził się i wychował w wiosce Plesza, która jest jedną z oaz polskości w Rumunii. Jego wiara w Dobro, wrażliwość i ekspresja bytu uczyniła zeń jednego z najbardziej znanych Polaków na rumuńskiej Bukowinie. Jako artysta jest obdarzony niezwykłą wyobraźnią, zdolny do budowania sensu tego wszystkiego, co wypełnia jego przestrzeń zarówno w sensie fizycznym, jak i idei, które rodzą się podczas refleksji wynikającej z aktywności umysłu i uczuć. Jako poeta za pomocą odpowiedniego doboru słów kreuje nową rzeczywistość, nadając jej swoją niepowtarzalną, ciepłą barwę, klimat konstytuującego się piękna i prawdy życia.
Podczas pobytu w polskiej wsi Plesza ponownie „dotknąłem” świata niewidomej od urodzenia 5-letniej Mirelki, mieszkającej wraz z rodzicami w drewnianej chacie na szczytach gór (ok. 740 m n. p. m.). Pociąg zabawka, którą otrzymała od nas w prezencie zrodził u Mirelki pytanie: „A dokąd będę mogła pojechać tym pociągiem?”. Dokąd będziesz tylko chciała - padła odpowiedź z naszej strony! Dziewczynka uszczęśliwiona roześmiała się na głos. Będzie mogła przynajmniej w marzeniach przemieszczać się z jednego miejsca w inne miejsce. Wyrażona tęsknota Mirelki za poznawaniem otaczającego jej świata, nowych dźwięków, innego zapachu, nowego dotyku i chęci poznania innych ludzi, świadczy o dużych możliwościach jej rozwoju, mimo braku zmysłu wzroku. Nie sposób nie wspomnieć o tym, że Mirelka powinna być natychmiast poddana podstawowej rehabilitacji i terapii z samoobsługi i lokomocji. Zwracam na to szczególną uwagę, gdyż ufam, że znajdą się osoby w naszym kraju, które zechcą wesprzeć finansowo edukację Mirelki.
Tu na Bukowinie człowiek służy wartościom - realizując je w codziennym życiu, a wartości służą człowiekowi - ocalając go od postępującej materializacji i relatywizmu wartości.
Widziałem prawdziwą, ojcowską troskę Gerwazego Longhera, prezesa Związku Polaków w Rumunii i posła do Parlamentu rumuńskiego o swoich rodaków z Bukowiny. Żałuję tylko, że w Polsce nie praktykuje się zawodu polityka w tak ciepły, empatyczny sposób, z autentycznym zaangażowaniem dla swojej wspólnoty.
Jestem pełen podziwu i uznania dla wszystkich pracowników Domu Polskiego w Suczawie, z jakim wysiłkiem starają się organizować życie kulturalne Polonii na Bukowinie Rumuńskiej, pamiętając o najbardziej oddalonych domostwach polskich wsi.
W tym miejscu pragnę gorąco zaprosić wszystkich mieszkańców Bukowiny na I Integracyjne Bukowińskie Spotkania ze Sztuką, które odbędą się w dniach 27-28 sierpnia br. w Pleszy i Nowym Sołońcu. Patronat medialny objęła Niedziela Przemyska.
W powyższych spotkaniach będą uczestniczyć wybitne osoby niepełnosprawne z Polski, które musiały wiele pracować nad swoim rozwojem intelektualno-duchowym, by uzyskać określone cele w sztuce i życiu codziennym. Nasi przyjaciele przygotowują wiele interesujących i zaskakujących w swej formie przejawów sztuki, ekspresji, zetknięcia ze światami, które są bliskie poprzez wartości.
Jako autor i twórca Bukowińskich Spotkań ze Sztuką jestem przekonany, że „nasze spotkania” odbędą się w człowieku, w każdym z nas.
I tak odwiedzając kolejny raz naszych rodaków na Bukowinie w Rumunii zrodziła się we mnie nowa refleksja, że cywilizacja techniczna, która dociera do Polaków tam mieszkających, nie degraduje w żaden sposób podstawowych wartości życia ludzkiego, lecz je wzbogaca. Natomiast kultura bukowińska naszych rodaków, to żywy świat wartości i sensów.

* * *

Składam szczególne podziękowania osobom i instytucjom, dzięki którym mogliśmy zebrać i zawieźć dary na Bukowinę do Rumunii.

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Adios Chitré!

2019-01-22 00:02

Agata Pieszko

"Za nami piękny czas w Los Pozos. Czas modlitwy, braterstwa i radości. Mimo że różni nas wiele-język, kultura, miejsce gdzie żyjemy, to w czasie Dni w Diecezji Chitré doświadczaliśmy tej wielkiej prawdy, że mimo tych wszystkich rzeczy, które nas różnią, w Chrystusie wszyscy jesteśmy jedną rodziną".-mówi ks. Mariusz Sobkowiak z Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży we Wrocławiu.

Archiwum DDM

Podczas Dni w Diecezjach pielgrzymi z Polski doświadczali bożej obecności nie tylko podczas wspólnej Eucharystii. Odnajdowali Pana Boga w gościnności gospodarzy z diecezji Chitré, barwnej kulturze Hiszpan, a nawet w pracach społecznych, dzięki którym uczyli się radości z codziennych spraw.

"Wszyscy pielgrzymi z różnych krajów, które gościnnie przyjęła diecezja, gromadzą się tu jak w wieczerniku. Tutaj czujemy się jednym Kościołem bo jesteśmy napełnieni jednym Duchem i łączy nas jeden chrzest. Nic tak nie łączy, jak wspólna Eucharystia i wspólna modlitwa, której tutaj na ŚDM nigdy nie brakuje!"-dodaje ks. Mariusz

Już jutro nasi rodacy rozpoczną oficjalne świętowanie Światowych Dni Młodzieży 2019 w Panamie! Otaczajmy ich szczególną modlitwą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem