Reklama

W parafii pw. św. Mikołaja i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Stobnie

W dolnośląskim La Salette

Marek Zygmunt
Edycja dolnośląska 30/2005

Parafia pw. św. Mikołaja i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Stobnie koło Wołowa od ponad szesnastu lat kierowana przez ks. kan. Zbigniewa Bielewicza, liczy niewiele ponad 2 300 wiernych skupionych w trzech wspólnotach; oprócz głównej w Stobnie należą do niej także dwie filie w Mojęcicach i Pogolewie Wielkim, przy czym każda z nich - co szczególnie podkreśla ksiądz proboszcz - ma osobną Radę parafialną i jest na własnym rozrachunku.

Działają tutaj m. in.: Liturgiczna Służba Ołtarza, Koło Misyjne, Matki Różańcowe (jest 10 kobiecych Róż Żywego Różańca, ale niebawem ma także powstać pierwsza męska) oraz pięknie prowadzony przez katechetkę Katarzynę Kowalską Eucharystyczny Ruch Młodych. Ks. Bielewicz z dumą wymienia imiona i nazwiska członków tych gremiów: W Stobnie należą do nich: Władysław Grocholski, Henryk Martyn, Zbigniew Martyn, Danuta Trymbulak i Waleria Wielichowska, w Mojęcicach - Kazimierz Bochenek, Janusz Czarnowski, Krzysztof Górecki, Jan Karski, Iwona Kołodziej, Józef Kołodziej, Andrzej Kowalski, Janusz Maćkowiak, Jan Masłowski, Janina Rudnicka i Wiesław Węglarowicz, a w Pogolewie Wielkim: Andrzej Bolek, Józef Bolek, Janina Kobusińska, Małgorzata Matwiejko, Lucyna Sawicka i Alfred Uran. Ale oprócz nich jest grupa wiernych aktywnie zaangażowanych zarówno duchowo, jak i materialnie w codzienne życie tej wspólnoty. Należą do nich przede wszystkim Zenon Hećko z Grodzanowa oraz Bronisław Pałys z Wrocławia - na co dzień dyrektorzy Wydziału Programów Katolickich i Patriotycznych PSE „Polest”. Pierwszy z nich jest bardzo zaangażowanym członkiem naszej wspólnoty - mówi ks. Bielewicz - a drugi to wprawdzie wrocławianin z parafii pw. św. Maurycego, gdzie także aktywnie się udziela, ale bardzo związany z naszą wspólnotą.
Właśnie oni wraz ze swoimi współpracownikami z „Polestu” byli fundatorami w stobieńskim kościele kaplicy Matki Bożej z La Salette. Dokonane we wrześniu ub. r. przez kard. Henryka Gulbinowicza poświęcenie pierwszej na Dolnym Śląsku kaplicy saletyńskiej wieńczyło wieloletnie prace renowacyjne w tej świątyni, w ramach których m.in. odnowiono ołtarze główny i dwa boczne, wstawiono sześć witraży wykonanych przez znaną dolnośląską pracownię Bolesława Szczypińskiego z Wrocławia, artysta plastyk Bernard Kobiela (także ze stolicy Dolnego Śląska) wykonał kilkanaście nowych bocznych obrazów m. in.: św. Maksymiliana Marii Kolbego, Matki Bożej Niepokalanej, św. Józefa, św. Izydora - patrona rolników, Jana Pawła II, Chrystusa Miłosiernego, św. Faustyny, Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Poddano także konserwacji zabytkowy obraz przedstawiający Wniebowstąpienie, który został uszkodzony kolbą karabinu.
W saletyńskiej kaplicy celebrowane są często Msze św., nawiedzają ją licznie wierni nie tylko z powiatu wołowskiego, ale i z wielu innych regionów Dolnego Śląska. Parafianie - jak mówi ksiądz proboszcz - szczycą się posiadaniem takiej kaplicy i dlatego z wielką ochotą i zaangażowaniem włączyli się w realizację kolejnego saletyńskiego pomysłu Bronisława Pałysa i Zenona Hećki: przy wejściu do kościoła budują obecnie kaplicę Matki Bożej Saletyńskiej Płaczącej oraz specjalne stacje Saletyńskiej Drogi Krzyżowej. Marzy im się, aby to ich kolejne dzieło zostało we wrześniu poświęcone przez metropolitę wrocławskiego abp. Mariana Gołębiewskiego, a całość nazywana już teraz dolnośląskim La Salette - podniesiona do rangi siecezjalnego sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej.
Przywrócenie dawnej świetności stobieńskiemu kościołowi stało się jednym z najważniejszych marzeń Zenona Hećki i Bronisława Pałysa. I trzeba przyznać, że wspólnie z parafianami w pełni je realizują. Niejedna nawet i o wiele większa wspólnota może tylko pozazdrościć wiernym ze wszystkich trzech tamtejszych świątyń zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego wyglądu ich kościołów, o co dbają nie tylko sami parafianie. Nie byłoby to możliwe do osiągnięcia, gdyby - co szczególnie podkreśla ks. Bielewicz - nie duże zaangażowanie i pomoc także m.in. ze strony władz Wołowa i Brzegu Dolnego (parafia leży na terenie tych dwóch gmin), przedsiębiorstwa „Korbud” państwa Kadejów z Wołowa, firmy państwa Heleny i Zbigniewa Bocianów zajmującej się stolarką okienną oraz cegielni dr. Edwarda Susa - obie z Pogolewa Wielkiego.
Ksiądz Proboszcz chciałby w najbliższym czasie dokonać renowacji empory nad ołtarzem w kościele w Mojęcicach i jeszcze w tym roku wyremontować dalszą część elewacji kaplicy w Pogolewie Wielkim.
Jestem przekonany, że zamierzenia te zostaną w pełni zrealizowane.

Reklama

Liderze już czas! EDK 2019 czeka na Ciebie!

2019-01-16 09:38

Ks. Jarosław Raczak

Przygotuj innym drogę do spotkania z Bogiem! Poszukiwani liderzy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej 2019

Archiwum organizatorów

Noc, cisza, samotność i co najmniej 40 kilometrów wędrówki. Ekstremalna Droga Krzyżowa to forma duchowości dla tych, którzy nie boją się wyzwań. Rozpoczęła się rekrutacja liderów, którzy zainicjują EDK w swojej okolicy, aby dać innym możliwość przeżycia tego wielkopostnego nabożeństwa w niecodziennej formie.

W piątek 12 kwietnia już po raz jedenasty odbędzie się Ekstremalna Droga Krzyżowa. Tylko w 2018 r. wydarzenie przyciągnęło 80 tys. uczestników, w 353 miejscowościach, którzy pokonali 720 tras. Ekstremalna Droga Krzyżowa jest już obecna na całym świecie.

Aby w tegorocznym wydarzeniu wzięło udział jak najwięcej osób, potrzebni są liderzy, którzy zainicjują EDK w swojej okolicy.

Czym jest Ekstremalna Droga Krzyżowa

Piesza, nocna wędrówka w ciszy i samotności, co najmniej 40 kilometrów. Ekstremalna, bo trzeba pokonać tę trasę w nocy, samotnie i w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Musi boleć, by opuścić swoją strefę komfortu i powiedzieć Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, jestem, bo chcę się z Tobą spotkać. Ekstremalna Droga Krzyżowa to wyzwanie dla tych, którzy nie boją się wycieńczenia.

EDK to czas zmagania

– Na początku jest normalnie, po prostu idę, co jakiś czas stacja, krótka modlitwa – tekst rozważań czytany w świetle czołówki – opowiada o swoich doświadczeniach Bartek, jeden z uczestników EDK. – Zmaganie może zacząć się na 18, 30, albo jeszcze innym kilometrze. I raczej zostanie do końca – dodaje.

Z błogosławieństwem Papieża

W zeszłym roku Papież Franciszek, łącząc się duchowo z Organizatorami i wszystkimi Uczestnikami Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, zachęcał do ufnego powierzenia Chrystusowi siebie, swoich rodzin, przyjaciół i nieprzyjaciół, by w każdym z nich zamieszkał pokój i moc Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Na wędrówkę śladami Chrystusa, jednocząc się w modlitwie, Ojciec Święty udzielił wszystkim Apostolskiego Błogosławieństwa.

Liderzy poszukiwani

Trwają poszukiwania Liderów Rejonów – osób, które stworzą EDK w swoich miejscowościach, dając tym samym możliwość wzięcia udziału w tej wyjątkowej Drodze innym osobom ze swojego otoczenia. Im więcej Liderów, tym więcej ludzi będzie miało możliwość odkryć tę formę duchowości.

Lider rejonu EDK odpowiada m.in. za wyznaczenie trasy w swojej okolicy i przygotowanie jej opisu, promocję wydarzenia w lokalnym środowisku.

Już czas!

Liderze! Za kilka miesięcy trasami EDK przejdzie tysiące osób. To od nas zależy, czy stworzymy im warunki do spotkania z Bogiem i rozpoczęcia piękniejszego życia. Nadszedł czas, by przygotować trasy i rejony do EDK 2019.

Dołącz do nas! Wejdź na: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: na szczycie bolesne świadectwa ofiar nadużyć

2019-02-21 16:45

vaticannews / Watykan (KAI)

Świadectwa o cierpieniu, zmowie milczenia i doznanych krzywdach, a zarazem o wielkim pragnieniu przywrócenia wiarygodności Kościołowi, poprzez zdecydowane i odpowiedzialne działania jego członków wybrzmiały na rozpoczęcie watykańskiego szczytu na temat ochrony nieletnich.

www.vaticannews.va

Pięć świadectw, w tym jedno kobiety, zostało nagranych wcześniej. Przedstawiono je w formie kilkuminutowego filmu zaraz po porannej modlitwie otwierającej to historyczne spotkanie. Choć ofiary, które doznały nadużyć pochodzą z pięciu różnych kontynentów, to w ich świadectwach wybrzmiało wiele wspólnych elementów. M.in. wdzięczność za to, że po latach przemilczeń i oskarżeń ktoś ich zechciał wysłuchać i spytał, co chcieliby powiedzieć Papieżowi i biskupom świata. Wszyscy mówili też o niezabliźnionych ranach i straszliwych konsekwencjach, jakie nadużycia, których padli ofiarą, miały dla ich życia osobistego, rodzinnego, społecznego, a nawet dla relacji z Bogiem. Przypomniano, że trzeba podjąć zdecydowane działania. Nie tylko „wyciąć istniejącego raka”, ale i „zastosować odpowiednią terapię”, w przeciwnym wypadku skandal nadużyć nigdy się nie skończy. Jedna z ofiar zaapelowała do zebranych: „Nie wystarczy tylko przytakiwać Papieżowi. Ci, którzy nie chcą słuchać Ducha Świętego, którzy chcą nadal kryć nadużycia niech odejdą i zrobią miejsce dla tych, którzy chcą stworzyć nowy, odnowiony Kościół; Kościół wolny od nadużyć seksualnych”.

W pierwszym świadectwie pochodzący z Chile mężczyzna stwierdził, że „pierwszą jego myślą, jako katolika było: pójdę opowiedzieć o wszystkim Świętej Matce Kościołowi, gdzie mnie wysłuchają i potraktują z szacunkiem”. Niestety, jak wyznał, został potraktowany jak kłamca, odwrócono się do niego plecami i nazwano wrogiem Kościoła. „To jest schemat, który istnieje na całym świecie i to musi się skończyć” – mówił w swym świadectwie podkreślając, że ofiary potrzebują towarzyszenia. Wskazał, że trzeba konkretnie zmierzyć się z tą straszliwą sprzecznością, iż księża, którzy powinni być lekarzami dusz stają się ich zabójcami, a zarazem zabójcami wiary. Prosił zebranych w auli, by nie ograniczali się jedynie do przytakiwania Papieżowi, ale pomogli mu w odbudowaniu zaufania do Kościoła. „Ci, którzy nie chcą słuchać Ducha Świętego, którzy chcą nadal kryć nadużycia niech odejdą i zrobią miejsce dla tych, którzy chcą stworzyć nowy, odnowiony Kościół; Kościół wolny od nadużyć seksualnych” – apelował mężczyzna.

Kolejne dramatyczne świadectwo złożyła pochodząca z Afryki kobieta, która przez 13 lat była wykorzystywana seksualnie przez kapłana (od 15 do 28 roku życia). Trzy razy była z nim w ciąży i za każdym razem została przez niego zmuszona do dokonania aborcji. Była od niego uzależniona ekonomicznie. Kiedy nie chciała spełniać jego zachcianek seksualnych była bita. „Moje życie jest zniszczone. Doświadczyłam tak wielkiego upokorzenia” – mówiła kobieta wskazując, że księża mogą bardzo pomóc, ale mogę też wyrządzić wiele szkód. Dlatego powinni zachowywać się odpowiedzialnie.

Trzecie świadectwo złożył 53-letni włoski zakonnik, który obchodzi 25-lecie święceń kapłańskich. Wyznał, że po swoim nawróceniu był wykorzystywany seksualnie przez księdza, który zajmował się ministrantami. Jako osoba dorosła - w porozumieniu ze swoim prowincjałem - napisał list do księdza, który go wykorzystywał, poinformował też biskupa, a po braku reakcji nuncjusza. O ile nuncjusz okazał zrozumienie, to biskup na niego naskoczył, nie usiłując go zrozumieć. „Minęło osiem lat i nie dostałem żadnej odpowiedzi ani od tego księdza, ani od biskupa” – mówił zakonnik. Do zebranych zaapelował, by nauczyli się słuchać ofiar wykorzystywania. Wyznał zarazem, że przebacza swemu oprawcy i jest wdzięczny Bogu za to, że jest w Kościele. Podkreślił, że pomogli mu w tym jego przyjaciele-księża, od których otrzymał pomoc.

Kolejne świadectwo przedstawił mężczyzna z USA, molestowany w młodości przez duchownego. Mówił o manipulacjach, jakim został przez niego poddany on i jego rodzina. „Odnalazłem nadzieję i uzdrowienie dzieląc się mą historią z żoną, rodziną i przyjaciółmi” – mówił. Wskazał na znaczenie w procesie jego uzdrawiania przykładu zmarłego przed czterema laty kard. Francisa Georga, który miał bardzo wyrazistą postawę wobec pedofilii. Do zebranych w Watykanie biskupów zaapelował o zdecydowane działania na rzecz uzdrawiania Kościoła i o stanowcze przewodzenie ludowi Bożemu.

Ostatnie świadectwo złożył mężczyzna z kontynentu azjatyckiego, ponad sto razy molestowany przez zakonnika. „Wywołało to u mnie ogromną traumę, mam trudności w nawiązywaniu relacji z ludźmi” – mówił. Wskazał na zmowę milczenia, z jaką spotkał się wśród przełożonych zakonnych, do których zwrócił się po pomoc. „Regularnie kryli problem i kryli oprawców. Stawiłem czoło temu problemowi przez wiele lat, jednak większość przełożonych nie jest w stanie powstrzymać oprawców ze względu na łączące ich przyjaźnie” – mówił. Podkreślił konieczność jasnego wskazania i ukarania sprawców przestępstw. Wskazał, że trzeba w tym kierunku naprawdę zdecydowanych działań, bo „dla Kościoła w Azji jest to bomba z opóźnionym zapłonem”. „Jeśli chcecie uratować Kościół trzeba wziąć się do roboty i wskazać sprawców z imienia i nazwiska. Nie możemy pozwolić, by wygrało kolesiostwo, ponieważ zniszczy to całe pokolenie dzieci. Jak mówił Jezus, musimy stać się, jak dzieci, a nie być oprawcami dzieci” – apelował do uczestników watykańskiego szczytu na temat ochrony nieletnich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem