Reklama

Dom na Madagaskarze

25 lat istnienia parafii Tarnogóra

Katarzyna Kak
Edycja przemyska 48/2005

W kończącym się 2005 r., 8 maja, parafia Tarnogóra, składająca się z mieszkańców Tarnogóry i części Koziarni, obchodziła pod przewodnictwem bp. Adama Szala skromny jubileusz 25-lecia swego istnienia. Z tej racji należy wyrazić wdzięczność Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za wszelkie łaski nam udzielane, Najświętszej Maryi Pannie za Jej macierzyńską opiekę, św. Stanisławowi biskupowi i męczennikowi, Patronowi naszej parafii i wszystkim świętym za wstawiennictwo. Warto jednak bliżej przyjrzeć się całemu procesowi dojrzewania duchowego do stawania się samodzielną parafią.

Duchowe dojrzewanie parafii Tarnogóra

Mówiąc o procesie duchowym, w przypadku tarnogórskich parafian należy wspomnieć o ich przynależności do konkretnych wspólnot parafialnych, gdzie odbywało się kształtowanie sumień, hartowanie ducha.
W 1472 r. za aprobatą biskupa krakowskiego Jana Gruszczyńskiego została erygowana parafia w Kopkach. Akt erekcyjny wymienia następujące wsie i osady należące do tej parafii: Kopki, Tarnogóra, Rudnica (Rudnik), Groble, Łętownia, Jeżowe, Kamień, Górno. Trudno określić dalsze losy tej parafii, gdyż inny dokument mówi, że Anna Lipnicka, właścicielka Rudnika w 1583 r. zakłada parafię w Kopkach, a w 1585 r. za zgodą biskupa krakowskiego Myszkowskiego przenosi ją do Rudnika. Dokument wymienia Tarnogórę jako jedną z miejscowości należących do rudnickiej parafii. Zatem miejscem rozwoju duchowego dla mieszkańców Tarnogóry i Koziarni były parafie w Kopkach, Rudniku i prawdopodobnie w Bielinach.
W 1656 r. Szwecja zawarła przymierze z elektorem brandenburskim Fryderykiem Wilhelmem, będącym jako władca Prus lennikiem Polski. Stanowiło to początek realizacji planów króla szwedzkiego Karola Gustawa dotyczących rozbioru Rzeczypospolitej między Szwecję, Brandenburgię, Siedmiogród (Jerzy Rakoczy) oraz Kozaków i Bogusława Radziwiłła (układ w Radnot). W imię tego układu Jerzy Rakoczy w 1657 r. uderzył na Polskę, w okrutny sposób pustosząc Podkarpacie i ziemię sandomierską. Kościół parafialny w Rudniku został spalony, a wioski doszczętnie zniszczone. Cały region długo podnosił się ze zniszczeń, ale parafia pełniła swoją misję już w 1658 r.
W 1922 r., po wybudowaniu kościoła ponownie erygowano parafię w Kopkach, do której należeli mieszkańcy Tarnogóry i Koziarni, aż do chwili erygowania samodzielnej parafii Tarnogóra. Mówiąc o procesie dojrzewania duchowego, należy wspomnieć promieniowanie sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku. To w cieniu Leżajskiej Pani dojrzewały duchowo całe pokolenia naszych przodków. Należy jeszcze dopowiedzieć o niezwykłym fenomenie tamtych czasów, gdzie zarówno działania duszpasterskie parafii, jak i oddziaływanie sanktuarium maryjnego przenikało do rodzin.

Kapłan - budowniczy mostów

Krokiem milowym na drodze do usamodzielnienia się parafii Tarnogóra była działalność dwóch niezwykłych kapłanów: ks. Leona Jakubowskiego (1911-1994) i pierwszego tarnogórskiego proboszcza ks. Aleksandra Bieńka (1938-2004). Obaj odeszli do domu Ojca w różańcowym miesiącu październiku. Ich doczesne szczątki spoczywają na parafialnym cmentarzu, wśród swoich, w cieniu cmentarnego krzyża. Obaj pełnili swoją misję kapłańską bez rozgłosu, w ciszy szeptanych modlitw i trudzie spełnianych obowiązków. Byli zdecydowanymi przeciwnikami wciskającej się w nasze życie fanfaronady i urojonej wielkości. Mieszkańcy naszej parafii byli świadkami ich dyskretnej, ciągłej i autentycznej obecności wśród swojego ludu. Pisząc o ich życiu należy zaznaczyć niezliczoną ilość rozmów przy drodze, studni, domu, ale przede wszystkim tych, przy kratkach konfesjonału. Obydwaj byli niczym te dwa filary, o które w chwili słabości można się było oprzeć. Byli budowniczymi mostów między Bogiem a ludźmi, gdyż kapłan etymologicznie znaczy także: budowniczy mostów, od łacińskiego pons - most i facere - czynić.
Ks. Leon Jakubowski po święceniach kapłańskich pracował najpierw jako wikariusz w Husakowie (1937-1939), dziś należącym do Ukrainy. Później został mianowany wikariuszem i katechetą szkolnym w parafii Sarzyna. Tutaj dotarła do niego wieść, że jego pierwszy proboszcz, ks. Marceli Zmora z Husakowa został uprowadzony przez upowców i zamordowany 19 lipca 1944 r. Jak wspominał ks. Leon, tylko przytomność i niezwykła inteligencja proboszcza sarzyńskiego ks. Ubermana uchroniła wszystkich mieszkańców plebanii przed rozstrzelaniem przez Niemców. Władze Polski Ludowej również nie rozpieszczały, lecz robiły wszystko, aby utrudnić kapłańską posługę. Wszystkie te wydarzenia nadwątliły jego zdrowie do tego stopnia, że nie mógł czynnie pracować w duszpasterstwie. Wtedy zamieszkał w domu rodzinnym w Tarnogórze i jako rezydent pomagał w posługach duszpasterskich w kościele parafialnym w Kopkach, a później w Tarnogórze. Za zezwoleniem biskupa diecezji sprawował codziennie Mszę św. w swojej prywatnej kaplicy, którą każdej niedzieli udostępniał dla ludzi starszych, chorych, którzy nie mogli uczestniczyć we Mszy św. w kościele parafialnym w Kopkach. Ks. Jakubowski był żywo zainteresowany powstawaniem parafii. Wielokrotnie przychodził na budowę, a później do kościoła, spowiadając wielu z nas. Ks. Leon odszedł do Pana 23 października 1994 r.
Powróćmy pamięcią do 1978 r., 1 maja ks. Aleksander Bieniek rozpoczął odprawianie Mszy św. w kaplicy zorganizowanej przez parafian w Tarnogórze w budynku dawnej szkoły. Zanim do tego doszło niewielka grupka parafian nocą 29 kwietnia 1978 r. weszła do zaplombowanego przez ówczesne władze budynku szkoły i zorganizowała kaplicę. Od tego czasu wszyscy parafianie ofiarnie pracowali przy porządkowaniu kaplicy. Bez przerwy dzień i noc pilnowano budynku, organizując kilkuosobowe dyżury, by nie zajęła tego milicja. Angażowali się wszyscy: dorośli, starsi, młodzież i dzieci. Parafia doświadczyła tak wielkiego zjednoczenia, jak nigdy. 8 maja 1979 r. rozpoczęto budowę kościoła parafialnego; z okazji 900-lecia śmierci św. Stanisława biskupa oraz przyjazdu Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski. Ksiądz Proboszcz został wezwany przed sąd za nielegalną budowę. Został ukarany karą pieniężną. Stanęli przy nim wszyscy parafianie, broniąc swojego pasterza. Pojechali na rozprawę do Rzeszowa. Zapłacili karę. Czuwali.
Ks. Alekasander Bieniek pochodził z Boguchwały, tam się urodził 12 grudnia 1938 r. Tam także ukończył szkołę podstawową, by później kontynuować naukę w szkole średniej w Rzeszowie. Po jej ukończeniu odsłużył dwa lata w wojsku. W 1961 r., w odpowiedzi na Boże powołanie rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Święcenia kapłańskie przyjął 4 czerwca 1967 r. w Czudcu. Pracował jako wikary w Krzywczy, Jaśle, Stalowej Woli oraz Kopkach. Stąd jako proboszcz przeszedł do nowo tworzonej parafii w Tarnogórze. Był odważnym kapłanem, bardzo wrażliwym na potrzeby swoich parafian, niezwykle cierpliwym i wyrozumiałym. Wyróżniała go rzucająca się w oczy pobożność. Pozornie prosta, ale jakże głęboka: wchodząc do kościoła, widziało się go siedzącego w konfesjonale; gdy nie spowiadał odmawiał Brewiarz lub Różaniec. Było dla nas oczywiste, że modli się za nas. Otaczał nas modlitwą jak murem obronnym. Znosił dla nas wszystkich swoje cierpienia - dał temu wyraz podczas swojej ciężkiej choroby. Wielokrotnie mówił otwarcie: wszystkie cierpienia ofiaruję za parafian. Muszę donieść swój krzyż do końca. Zmarł 11 października 2004 r.
Przywołajmy raz jeszcze naszego wielkiego Rodaka Jana Pawła II. Widzimy wyraźnie, że na linii Bożego działania właśnie przez Niego znalazła się nasza parafia. Skorzystaliśmy ze złagodzonej formy represji związanej z budową kościoła w 1979 r., gdy następca św. Piotra przyjechał do Polski. Można powiedzieć, że Jan Paweł II jest w jakiś sposób Ojcem naszej wspólnoty. Wiemy, że makieta naszego kościoła została mu przedstawiona podczas Mszy św. na Błoniach krakowskich 10 czerwca 1979 r.
Obecnie proboszczem naszej parafii jest ks. Marian Cieliczka, który kontynuuje misję swoich wielkich poprzedników.

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Orszak Trzech Króli w Miłakowie

2019-01-15 20:57

W Uroczystość Objawienia Pańskiego 6 stycznia 2019 roku w całej Polsce, w miastach i na wioskach odbywały się Orszaki Trzech Króli, które gromadziły tłumy ludzi. Najstarszym Orszakiem w Archidiecezji Warmińskiej, jak i w województwie warmińsko-mazurskim jest organizowany w Miłakowie.

Tegoroczne hasło Orszaku Trzech Króli „Odnowi oblicze ziemi” wpisuje się w pierwszą pielgrzymkę i czterdziestą rocznicę pobytu Papieża Świętego Jana Pawła II w Naszej Ojczyźnie - podkreślił Zbigniew Atrachimowicz przewodniczący Rady Mieszkańców.

I tym razem parafianie licznie zgromadzili się w kościele franciszkańsko-parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Miłakowie na Eucharystii, której przewodniczył i homilię wygłosił o. Manswet Rzepka z klasztoru w Józefowie, były wieloletni misjonarz w Libii. W koncelebrze brali udział: o. Arkadiusz Czaja – gwardian klasztoru oraz zaproszony jako gość ks. kanonik Janusz Koniec. Po Mszy Świętej wierni udali się na przemarsz, który prowadził z kościoła do domu kultury, gdzie odbyło się wspólne kolędowanie.

Całą uroczystość poprowadzili: o. Arkadiusz Czaja oraz Zbigniew Atrachimowicz. W ramach kolędowania przygotowano dużo atrakcji, wśród których były „Jasełka” w wykonaniu przedszkolaków z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. Świętego Jana Pawła II z Miłakowa pod kierunkiem nauczycieli Mirosławy Kaszeta i Beaty Kalisz, a także występ zespołu dziecięcego działającego przy Miłakowskim Domu Kultury, prowadzonego przez Danutę Melnyk. Swój repertuar kolęd zaprezentował także chór parafialny „Oremus” z Miłakowa, który jest znany w środowisku artystycznym dzięki profesjonalnemu prowadzeniu go przez dyrygent Honoratę Siergun.

Chór koncertował już w wielu miejscach w naszym regionie, uświetniając wydarzenia religijne i kulturalne. Na szczególną uwagę zasługuje również piękny występ zespołu folklorystycznego „Warmianki”. Zespół ten posiada długą tradycję artystyczną, a co za tym idzie bogatą kolekcję zdobytych nagród na festiwalach w kraju. Osiągnięcia te zespół zawdzięcza doświadczonemu dyrygentowi Jerzemu Mudry z Morąga. Natomiast gwiazdą spotkania kolędowego była światowej sławy piosenkarka Krystyna Giżowska, która zaprezentowała kolędy i pastorałki oraz na prośbę osób przybyłych na uroczystości, także swoje wielkie przeboje.

Pani Giżowska kilkakrotnie bisowała, a widownia nagradzała ją gromkimi oklaskami na stojąco. Uczestnicy, jak i Artystka oraz przybyli z nią muzycy byli pod wielkim wrażenie dobrej organizacji Orszaku Trzech Króli w Miłakowie. Pani Giżowska nie omieszkała wspomnieć o czasach, gdy razem na jednej scenie występowała z o. Arkadiuszem obecnym przełożonym klasztoru w Miłakowie, gdy nie był on jeszcze zakonnikiem i również jako artysta występował na scenie w Polsce, a także na scenach wielu krajów europejskich. Należy podkreślić, że profesjonalna organizacja wydarzeń religijnych jak i artystycznych oraz klimat, jaki czynią franciszkanie i parafianie z Miłakowa przyciąga również ludzi z odległych miejscowości. Wśród uczestników uroczystości były także władze samorządowe na czele z Burmistrzem Miłakowa Krzysztofem Szulborskim i Radnym Powiatu Ostródzkiego Zbigniewem Zabłockim.

Klasztor Franciszkanów w Miłakowie stał się ostatnimi czasy znaczącym w Polsce ośrodkiem wydarzeń religijnych i kulturalnych, co przyczyniło się do wzrostu frekwencji wiernych uczestniczących w liturgii nabożeństw i udzielanych sakramentów świętych w Parafii. O. Gwardian na zakończenie podziękował wszystkim za uczestnictwo, podkreślając, że: „Orszak jak i wszystkie inne wydarzenia, które miały miejsce w naszej Parafii są wspólnym dziełem parafian i franciszkanów, czynione na chwałę Bożą i dla dobra wspólnego. Jesteście ludźmi wielkiego serca, którzy zawsze przychodzą z pomocą w każdej dobrej, szlachetnej inicjatywie. Można Was opisać językiem poezji: ludzie piękni o pięknym sercu. A widok radości na twarzy osób, dla których poświęcamy czas i siły to najlepsze dla nas podziękowanie i zapewnienie, że to co czynimy jest nadal potrzebne nam wszystkim, w naszej wspólnej drodze ku świętości”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem