Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Czy ambicje wezmą górę?

W St. Louis zagrożona jedność Kościoła...

Ks. Marek Jurzyk
Niedziela w Chicago 3/2006

Parafia św. Stanisława Kostki w St. Louis od ponad stu lat była domem dla polskiej wspólnoty katolickiej miasta. Była, bo kilka miesięcy temu abp Raymond Burke wycofał pracujących tu polskich księży. Obecnie nie sprawuje się tam żadnych sakramentów i posług religijnych, a polonijne duszpasterstwo w mieście zostało przeniesione do parafii św. Agaty. Co prawda u św. Stanisława odbyła się Pasterka w Wigilię 2005 r., odprawiona przez polskiego księdza Marka Brożka, ale uczyniono to bez zgody Arcybiskupa. Ks. Brożek, trzydziestoletni duchowny, wyświęcony kilka lat temu dla diecezji Sringfield-Cape Girardeau w stanie Missuorii, porzucił swoją dotychczasową parafię, gdy został „wynajęty” przez świecki zarząd parafii św. Stanisława. Zarówno zarząd, jak i ks. Brożek zostali ekskomunikowani przez abp. Burke’a. Jak informują media z St. Luois, dekret Arcybiskupa nie zrobił na nich jednak większego wrażenia.
Cała sytuacja już od dłuższego czasu stanowi wymarzony temat dla mediów, które nigdy nie marnują okazji, by wykorzystać niezgodę w łonie Kościoła. Wyraźnie stanęły one po stronie „prześladowanych Polaków”, broniących się przed „zachłannością i bezdusznością katolickiej hierarchii”. Niestety, w podobnym tonie wypowiadały się niektóre polonijne gazety. W takiej sytuacji konieczne wydaje się poznanie przyczyn bezprecedensowej sprawy i jej bezstronna ocena.
Zaistniały w St. Louis problem sięga korzeniami końca XIX w. i wiąże się z aktem własności parafii. W przeszłości dla wielu imigrantów, nie tylko Polaków, wydawało się oczywiste, że skoro budują i utrzymują kościół, to również mają prawo do rozporządzania nim. Często dochodziły do tego żądania administrowania parafią przez świeckich i prawo wyznaczania przez nich proboszcza. Oczywiście, ambicje takiego rodzaju nie mogły zostać spełnione. Chociaż parafia jest niezależną jednostką prawną i biskup nie może dowolnie rozporządzać zasobami zgromadzonymi przez wiernych parafii, to ostatecznie prawo własności („title”) należy do niego i w chwili ewentualnego rozwiązania parafii lub jej konsolidacji, to on decyduje o losach jej zasobów. Nie wiedzieć jednak czemu, ponad sto lat temu, ówczesny arcybiskup St. Louis, Peter Kenrick, uczynił wyjątek, zgadzając się na to, by prawo własności posiadała korporacja nazwana „Polish Roman Catholic St. Stanislaus Kostka Parish”, którą wraz z proboszczem miało zarządzać sześć osób świeckich. Pomimo takiej struktury parafii, archidiecezja nadal miała pełną kontrolę finansową nad parafią, a arcybiskup, zgodnie z oryginalnym statutem z 1891 r., był odpowiedzialny za wyznaczanie i odwoływanie zarządu korporacji włącznie z proboszczem parafii. Przez dziesiątki lat tak zorganizowana parafia funkconowała bez problemów. Zaczęły się one wówczas, gdy zarząd zmienił obowiązujący od ponad stu lat statut, pozbawiając arcybiskupa prawa powoływania i odwoływania członków zarządu. Spowodowało to ograniczenie jego władzy kościelnej, a faktycznie - wyłącznie parafii spod jego zwierzchności, na co, oczywiście, władze kościelne nie mogły się zgodzić.
W celu naprawienia zaistniałej sytuacji w polskiej parafii i umożliwienia jej funkcjonowania zgodnie z powszechnie obowiązującym prawem i zwyczajami Kościoła katolickiego, najpierw kard. Justin Rigali, a potem jego sukcesor w St. Louis, abp Raymond Burke, podjęli szereg rozmów. Arcybiskup obiecał, że zmiany, które proponuje, nie doprowadzą do zlikwidowania parafii, a wszystkie posiadane przez nią środki będą przeznaczone wyłącznie na jej poprawne funkcjonowanie, remonty oraz działalność religijno-kulturową. W przypadku zaś zamknięcia prafii, jej fundusze mają być przejęte przez specjalnie utworzoną korporację, mającą prowadzić działalność „religijną, edukacyjną i charytatywną na rzecz katolików polskiego pochodzenia, żyjących w archidiecezji St. Louis”. Niestety, propozycja ta nie została przyjęta przez członków zarządu korporacji. Zawiodły mediacje podjęte przez różne osoby, także przez bp. Karpińskiego, który z ramienia Episkopatu Polski jest odpowiedzialny za duszpasterstwo emigrantów.
W listopadzie 2004 r., gdy zarząd korporacji otrzymał z Watykanu jednoznaczną odpowiedź na skargę dotyczącą działań abp. Burke’a wydawało się, że kryzys zostanie zakończony. Stolica Apostolska stwierdziła, że zmiany dokonanie w prawie korporacji uniemożliwiają wypełnianie przez proboszcza jego roli, ograniczają władzę arcybiskupa oraz „są próbą przekształcenia parafii św. Stanisława w jednostkę, która nie przypomina parafii, jak to jest przyjęte przez tradycję lub obecne prawo Kościoła rzymskokatolickiego”.
Głos Watykanu nic jednak nie zmienił w postawie członków zarządu korporacji. Widząc, że prawo cywilne stoi po ich stronie, jeszcze bardziej usztywnili oni swoje stanowisko. Przekonał się o tym polski proboszcz parafii św. Stanisława, gdy władze admistracyjne miasta odrzuciły prośbę o nieprzyznawanie licencji na serwowanie alkoholu w budynkach parafialnych, ponieważ uznano, że to zarząd parafii jest właścicielem i zarządcą budynków parafialnych. I tak oto po niedzielnej Mszy św., w tym samym czasie i miejscu, w którym odbywały się lekcje religii, sprzedawano napoje alkoholowe.
Według członków zarządu przyczyna konfliktu tkwi nie w zmianie prawa, ale w apetycie archidiecezji na majątek polskiej parafii. Twierdzą, że abp Burke zamierzał zamknąć i przejąć zgromadzone przez nią fundusze. Zarząd ocenia je na 9,5 mln dolarów, z czego 8 mln ma przypadać na nieruchomości parafii. Ta ostatnia liczba może być jednak znacznie zwyżona, gdyż parafialne budynki oraz kościół często są warte jedynie tyle, ile ziemia na której stoją. Niezależnie od oceny majątek parafii powstał ogromnym wysiłkiem wielu pokoleń Polaków żyjących w St. Louis. Ogromny udział ma w tym obecne pokolenie parafian, którzy nie szczędzili grosza, by zabezpieczyć przyszłość parafii, której w wyniku wyludnienia centrum miasta, zjawiska powszechnego w dużych miastach Stanów Zjednoczonych, daleko było do dawnej świetności.
Zarząd korporacji broni się również atakując personalnie Arcybiskupa. Na stronach internetowych parafii św. Stanisława można spotkać niewybredne artykuły o Pasterzu St. Louis, przypominające formą i treścią te z najbardziej antyklerykalnych pism. Jest to chyba jedyna katolicka wspólnota w Stanach Zjednoczonych, która na swojej stronie atakuje w taki sposób biskupa, któremu podlega. No właśnie, czy nadal podlega? Zatrudnienie ks. Brożka było aktem niezgodnym nawet ze zmienionym przez zarząd w 2004 r. prawem rządzącym korporacją św. Stanisława, które wyraźnie stwierdza, że wyznaczanie proboszcza parafii pozostaje nadal prerogatywą arcybiskupa.
Wydaje się, że członkowie zarządu doszli do punktu, z którego nie mogą się już z honorem wycofać. Być może zapomnieli oni również, że główny cel istnienia parafii nie polega na gromadzeniu przez nią funduszy i nieruchomości. Parafia to przede wszystkim miejsce duchowego wzrastania człowieka; wszystko inne jest ważne, ale zawsze ma tylko drugoplanowe znaczenie. Nigdy nie może być odwrotnie.
Brak pojednania z Kościołem katolickim skazuje korporację św. Stanisława na dryfowanie w kierunku jakiegoś kościoła oderwanego od łączności z Ojcem Świętym lub jakiejś protestanckiej wspólnoty. Chyba jednak nie takiej przyszłości spodziewali się budowniczowie pięknego kościoła na brzegu rzeki Mississippi.

Kraków: biskup nominat Franciszek Ślusarczyk zrezygnował z przyjęcia święceń

2018-12-12 17:27

tk, pgo, md / Kraków (KAI)

Biskup-nominat Franciszek Ślusarczyk, "po refleksji i modlitwie zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich i złożył na ręce Ojca Świętego dymisję z tego urzędu" – poinformował dziś metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. 60-letni ks. Ślusarczyk Od 2014 roku jest rektorem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Mieczysław Pabis
Ks. prał. Franciszek Ślusarczyk

Informację o nominacji przez papieża Franciszka dwóch krakowskich biskupów pomocniczych podano 3 grudnia. Drugim obok ks. prałata Ślusarczyka duchownym mianowanym na ten urząd jest ks. Janusz Mastalski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ostatecznie więc tylko on przyjmie 5 stycznia 2019 święcenia biskupie.

Informując o tym abp Marek Jędraszewski dodał, powołując się na rozmowę z nuncjuszem apostolskim w Polsce, że dymisja ks. Ślusarczyka z urzędu Biskupa pomocniczego Archidiecezji Krakowskiej została przyjęta przez papieża Franciszka.

Po ogłoszeniu nominacji, 3 grudnia, biskup nominat mówił dziennikarzom, że przeżywa wielką radość, bo posługa wobec ludu Bożego zawsze wiąże się z radością dzielenia Dobrą Nowiną, która człowiekowi współczesnemu jest bardzo potrzebna. Podkreślił, że każdy kapłan jest przede wszystkim sługą Bożego Miłosierdzia.

Wskazywał też, że miejscem kapłana jest konfesjonał, ołtarz i szkoła, i wszędzie tam kapłani są przede wszystkim sługami Bożego Miłosierdzia. Przyznawał, iż ma świadomość, iż zadania, do których został powołany, przerastają go. „Nikt nie jest godzien, by je podejmować, ale nasza nadzieja jest w miłosierdziu Boga” – powiedział.

„Ta tajemnica jest mi szczególnie bliska. Pełnię posługę jako misjonarz miłosierdzia. Brama Miłosierdzia ciągle jest w Łagiewnikach otwarta. Pielgrzymi przez nią przechodzą i mogą tego miłosierdzia doświadczyć poprzez sakrament spowiedzi, posługę Słowa i ufną modlitwę w kaplicy Wieczystej Adoracji” – podsumował.

Franciszek Ślusarczyk urodził się 26 lipca 1958 roku w Dobczycach. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1984 roku z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Przez pierwsze lata kapłaństwa posługiwał jako wikariusz najpierw w Żywcu-Zabłociu (1984-1988), a następnie w Wieliczce (1988-1989). Rok później zamieszkał w parafii w Gaju. Od 1990 r. pełnił funkcję prefekta w krakowskim Seminarium Duchownym, a w latach 1997-2002 był jego wicerektorem.

Był pracownikiem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, wieloletnim adiunktem w Katedrze Homiletyki, jest doktorem teologii.

Od 2002 r. ks. Ślusarczyk jest związany z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, a od 2014 r. jest jego kustoszem. W 2005 r. papież Benedykt XVI mianował go kapelanem Ojca Świętego. Decyzją papieża Franciszka od 2016 r. jest misjonarzem miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Promocja książki abp. Grzegorza Rysia na Jasnej Górze

2018-12-15 16:56

Magda Nowak

„Koronowana Służebnica” to tytuł nowej książki autorstwa abp. Grzegorza Rysia. Ten sam tytuł nosiła wygłoszona przez księdza arcybiskupa w sierpniu 2017 r. na Jasnej Górze nowenna przed głównymi uroczystościami jubileuszu 300-lecia Koronacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Książka to owoc tamtych dni. To cykl kazań, które codziennie przez 9 dni podczas Mszy św. kierowane były z jasnogórskiego Szczytu do pielgrzymów i częstochowian przybywających do sanktuarium. Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Paulinianum.

Magda Nowak/Niedziela

„Koronowana Służebnica” może posłużyć do odkrywania maryjnej i jasnogórskiej ścieżki do Boga. Jej ważny element stanowi wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej. Jest on swego rodzaju „mapą” umieszczaną na początku każdego rozdziału. Dzięki tej „mapie” czytelnik prowadzony słowem abp. Grzegorza Rysia może „po kawałku” czytać Jasnogórską Ikonę i otwierać się na bogactwo płynących z niej treści.

Promocja książki z udziałem autora odbyła się w piątek 14 grudnia w Kaplicy Różańcowej na Jasnej Górze. Spotkanie poprowadził o. Michał Legan. Abp Grzegorz Ryś na zadawane mu pytania odpowiadał jak zwykle krótko i celnie, ze znaną sobie bezpośredniością. Dłoń Maryi – to pierwsza rzecz, na którą zwrócił uwagę autor książki. Matka Boża zawsze prowadzi do Jezusa. Nie ma innego, ważniejszego zadania niż to. Pieczętuje je gestem dłoni nieustannie wskazującej na Chrystusa. Jednocześnie całe Jej życie jest przeniknięte Słowem Bożym. Od początku, zanim jeszcze stała się Matką Boga, nosi w sobie Słowo, jest Uczennicą Słowa. Dlatego podczas zwiastowania może rozmawiać z Aniołem słowami Pisma Świętego.

– Maryja jest dla nas kimś niesłychanie ważnym, natomiast za każdym razem ta ważność nie bierze się z Niej samej – przypomniał ksiądz arcybiskup – Jest kimś takim, dlatego, że jest Oblubienicą Ducha Świętego.

W kazaniach nowennowych, których fragment został przypomniany podczas materiału filmowego, abp Grzegorz Ryś postawił słuchaczom pytanie, czy zakochali się w Słowie Bożym? Kiedy ostatni raz nie tylko czytali Pismo Święte, ale również je pocałowali? Stwierdził ze smutkiem, że można przeczytać nawet całą Biblię, ale nic z niej nie zrozumieć, być nadal poza zasięgiem mocy Słowa. A dopóki nie zapragniesz i nie przyjmiesz Słowa do wnętrza serca, Ono pozostaje na zewnątrz i nie może działać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem