Reklama

Rzecz o wielkim Polaku

Antoni K. Janicki
Edycja szczecińsko-kamieńska 14/2006

Polacy nie zawiedli się w swoich oczekiwaniach. Oto na pustkowiu naszego życia pojawił się Ten, który wyszedł z Polski, by zasiąść na tronie Piotrowym. Przez prawie 27 lat swojego heroicznego pontyfikatu, mozolnej pracy, cały oddany modlitwie, pouczał i zachęcał do nawrócenia zabłąkanych z fałszywej drogi. Aż do dnia, kiedy Pan powołał Go do siebie. Umierając, błogosławił nas i żegnał się słowami: „Szukałem Was, dziś oto Wy przyszliście do mnie - i za to Wam dziękuję”. A potem - zanim odszedł na zawsze - jeszcze dodał: „Amen”.
Wiara, nadzieja, miłość - oto trzy ewangeliczne prawdy, które legły u podstaw charyzmatycznego pontyfikatu Jana Pawła II, nazywanego przez nas naszym Papieżem, a przez świat - Papieżem Polakiem (Papa Polacco).
Dzięki wierze Jan Paweł II mógł wejść jako papież między ludzi, uzbrojony w słowa, które Chrystus skierował do swoich uczniów podczas burzy na jeziorze: „Nie lękajcie się!” i „Wypłyń na głębię!”.
Przez nadzieję potrafił - jak mało kto - dostrzec prostego człowieka, zmagającego się z swoimi egzystencjalnymi problemami i umiał dowieść, że choć zło nie zna granic, to dobro jest silniejsze od zła, a nasze chrześcijańskie i narodowe zwycięstwo przyjdzie przez Maryję: „Totus Tuus”.
Natomiast o miłości napisał wiele, bardzo wiele, dając nam za przykład Chrystusa Dobrego Pasterza - jako wzór, jak należy żyć i Go naśladować.
Dzisiaj, w kontekście tych ewangelicznych słów, możemy lepiej i pełniej rozumieć dzieła Karola Wojtyły, filozofa i teologa - teraz już nieobecnego wśród nas, a obwołanego przez świat wielkim i świętym. Jego nauczanie, przykład życia i działalność są antytezą twierdzenia Karola Bartha, że „z chwilą wcielenia Słowa Bożego filozofia traci rację bytu”. Papież Jan Paweł II, wyrażając teologiczne credo swojego pontyfikatu - „Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa” - nie deklarował ani słowem zbędności Chrystusa i Jego Ewangelii w filozoficznym poznaniu człowieka.
W swoim fundamentalnym dziele Osoba i czyn, ściśle filozoficznym, zaczął kreślić „człowieka portret własny” z konkretną intencją teologiczną, zaczerpniętą z Ewangelii, zaś w studium Miłość i odpowiedzialność ów portret nabiera rumieńców. Autor nie ucieka od uczucia, które łączy się z człowiekiem w jego doczesności, ale zadziwia odwagą ewangeliczną stawiania kwestii teologicznych odnośnie ciała ludzkiego.
W ten sposób, w wątkach dotyczących ludzkiego ciała, Jego dzieło spełnia „funkcję służebną w sporze o wartości nadprzyrodzone czy ogólnoludzkie oraz w zmaganiach z wynaturzeniami obyczajowymi naszego i przyszłego czasu”.
Człowiek rozumiany w duchowo-cielesnych wymiarach absorbował Karola Wojtyłę zawsze. Napisał wiele szkiców i rozpraw na ten temat. W poemacie Przed sklepem jubilera zawarł jakby definicję ludzkiej miłości: „To jeden z tych procesów w wszechświecie, co sprowadza syntezę i jednoczy to, co rozdzielone, a co ciasne i ograniczone to rozszerza i ubogaca”.
Karol Wojtyła jako Jan Paweł II poszedł dalej - „krok w krok za słowem Słowa Bożego o człowieku”, a wartość i wielkość człowieczeństwa odnalazł we wcieleniu Słowa Bożego. Dlatego chrześcijaństwo wyłania się u Niego ze spotkania się w miłości świata Bożego ze światem ludzkim na wzór Jezusa Chrystusa, Boga i Człowieka w jednej osobie. Tymczasem we współczesnej umysłowości i cywilizacji zapomina się coraz bardziej o Bogu, a eksponuje się tylko świat ludzki bez Boga - w taki sposób, „jakby Boga w ogóle nie było”. Jan Paweł II musiał więc jednocześnie ukazać światu prawdziwą wizję człowieka: jego godność, wielkość, powołanie, przeznaczenie, ale też prawdziwie miłosiernego Boga. Człowiek - według Jana Pawła II - jest wcielonym obrazem Boga, a jego ciało przeznaczone jest do zmartwychwstania. Sakralność ciała podkreśla, według Niego, fakt, iż dzięki odkupieniu stało się ono własnością Chrystusa, co jest czytelnym znakiem Jego obecności w świecie. Dlatego „przeznaczenie ciała wyklucza jego nadużycie lub sprzeniewierzenie, bowiem musi ono powrócić do Boga, który je stworzył”. Jan Paweł II nowatorsko rozwinął teologię ciała i metafizykę jego powołania do świętości. Teologię ciała przedstawił w stu trzydziestu katechezach wygłoszonych podczas audiencji generalnych w latach 1979-84. Katechezy te oparł Papież na swej niepublikowanej książce, którą przygotował w 1978 r. Warto więc teraz ponownie prześledzić te Jego katechezy o Bogu i człowieku.
Biograf papieski - George Weigel stwierdza, że „teologia ciała Jana Pawła II jest najbardziej twórczą odpowiedzią chrześcijaństwa XX wieku na rewolucję seksualną i spowodowane przez nią rozbicie w pył osoby ludzkiej”. Papież występował przeciw deprecjonowaniu erotyzmu, sformułował ripostę dla zwolenników swawoli seksualnej: „Seksualność człowieka jest czymś o wiele wspanialszym niż to sobie wyobrażacie”. Papież nobilitował ludzką cielesność. Uczył: „Ciało, w swej męskości i kobiecości, jest «od początku» wezwaniem do tego, aby stawać się wyrazem ducha. Człowiek staje się nim również przez małżeńskie zjednoczenie mężczyzny i kobiety, gdy «łaczą się oni ze sobą tak ściśle, że stają się jednym ciałem». Chrystus broniący (...) nienaruszalnych praw owej jedności w ciele (por. Mt 19, 5-6), przez którą ciało w swej męskości i kobiecości nabiera godności znaku, w pewnym sensie znaku sakramentalnego, przestrzegając przed pożądliwością ciała, wyraża tę samą prawdę antycznej afirmacji ciała i potwierdza spójny z całością Jego nauczania etyczny sens tejże afirmacji. Ów sens etyczny nie ma nic wspólnego z manichejskim potępieniem, natomiast jest głęboko przeniknięty tajemnicą «odkupienia ciała przez Jezusa Chrystusa» (por. Rz 8, 23)”.
Podsumujmy: źródłem antropologii Jana Pawła II było i pozostaje nadal wcielone Słowo Boże! A więc „teologia może być również częścią teologii ciała!” - uczył nas tego już teraz nieobecny wśród nas Papież.
Przeto nie powinno dziwić ani zaskakiwać nikogo, kto jest świadom tajemnicy Wcielenia, że to Bóg (Słowo) stał się ciałem, a ciało weszło niejako - właśnie za sprawą Jana Pawła II - głównymi drzwiami do kościelnej teologii, czyli nauki o Bogu.
To w imię dobra człowieka Ojciec Święty Jan Paweł II praktycznie oddziaływał i działa nadal na wszystkie wymiary ludzkiej egzystencji, na wszystkie etapy życia ludzkiego. Wielką wagę przywiązywał do narodzin człowieka, z wielką determinacją bronił życia nienarodzonych - sam mówił, że jest papieżem życia i odpowiedzialnego rodzicielstwa. Oddziaływał pedagogicznie na rodzinę, aby była silna Bogiem, zjednoczona. W ten sposób przybliżał ją do ideału podstawowej nadprzyrodzonej wspólnoty osób, jaką stanowi wspólnota Kościoła.
Wiele aktywności misyjno-wychowawczej Ojca Świętego poświęconej było życiu społecznemu, narodowemu i politycznemu - wiemy, Jaką rolę odegrało choćby jego przemówienie na pl. Zwycięstwa w 1979 r. w Polsce. Budził społeczeństwo do prawdy i wolności, jednak ostrzegał też nieustannie przed nowym totalitaryzmem, rodzącym się ze źle pojmowanej wolności.
Utorował nową drogę Kościołowi. Jak wiele zmieniło się w nim od czasu Soboru Watykańskiego II, w którym Karol Wojtyła, jak pisze w swym testamencie, brał udział „od pierwszego do ostatniego dnia”. W Kościele nastąpiła wyraźna przemiana i odnowa duchowa. W obecnym etosie Kościoła każdy człowiek może czuć się za niego odpowiedzialny, to Kościół będący wyzwaniem dla ludzi na przyszłość, pociągający do świętości.
Bóg pisze prosto i jasno na krzywych i ciemnych liniach. Tak jest też z „fenomenem Jana Pawła II”. Fenomen ten okazał się szczególnym darem Bożym na nasze współczesne i przyszłe lata, dokładnie odpowiada na podstawowe problemy Kościoła. A problemy te ukazał dobitnie już po pierwszym roku swojego pontyfikatu, kiedy to dopiero wierni zaczęli wyraźnie dostrzegać wiele zalet osobistych u rzymskiego Papieża: wybitną osobowość, silne oddziaływanie na jednostki i masy, wzięcie u chrześcijan i niechrześcijan, dar przywódczy, wzbudzanie zaufania, zdecydowanie, zdolności i subtelny umysł, słowem - przymioty w stylu Wielkiego Papieża. A przede wszystkim dał się poznać światu jako triumfalny pielgrzym, niestrudzony bojownik o pojednanie, pokój i prawa człowieka, o sprawiedliwość ludzką, a także o silny jednością i wiarą Kościół.
Wreszcie Papież wychowywał też cierpieniem i na koniec - również swoją śmiercią. W latach 80. i 90., gdy panował powszechny kult łatwości, użycia i przyjemności, Jan Paweł II zwracał uwagę na to, jak istotną rolę w rozwoju osoby odgrywa trud i cierpienie. Mówił wtedy np. do młodzieży: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali. Wbrew wszystkim mirażom ułatwionego życia. Musicie od siebie wymagać, to znaczy właśnie więcej być, niż mieć” (Westerplatte, 12 czerwca 1987 r.).
Śmierć Jana Pawła II również była nauką dla drugich. Ojciec Święty zwrócił na to uwagę swoją pełną wiary i miłości postawą przy umieraniu: uczył nas, że śmierć - ten może najbardziej decydujący moment w życiu człowieka - winno się przyjąć z możliwie pełną świadomością, w cierpieniu i z odwagą. Wbrew panującej potocznie opinii nie powinno się oczekiwać, aby przyszła nagle - człowiek powinien do niej dojrzeć i wejść w ten okres z intencją wypełnioną nadzieją i wiarą. Właśnie tak jak Jan Paweł II.
Ten wielki nauczyciel ludzkości rzeczywiście żył i oddał swoje życie - jak napisał w swym duchowym testamencie - „dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny)”.
A teraz albo tę Jego naukę przyjmiemy w darze w całości, albo ją też odrzucimy i niedługo zapomnimy.

Reklama

Mężczyzna z kanistrami benzyny zatrzymany w katedrze

2019-04-18 11:24

PAP

Mężczyzna z dwoma kanistrami benzyny został zatrzymany w środę wieczorem po wejściu do nowojorskiej katedy św. Patryka na Manhattanie - poinformowała policja.

Ks. Cezary Chwilczyński

37-letni mężczyzna, mieszkaniec stanu New Jersey, został zatrzymany przez ochronę po wejściu do katedry, jednej z najbardziej charakterystycznych budowli w Nowym Jorku.

Pracownicy ochrony zawiadomili policję, która - po wstępnym przesłuchaniu - przewiozła mężczyznę do aresztu.

Według policji, mężczyzna miał przy sobie ponad 4 galony (ponad 15 litrów) benzyny, dwie butelki innego palnego płynu oraz dwie zapalniczki. Nie wiadomo jakie były jego zamiary.

Mężczyzna tłumaczył, że skończyło mu się paliwo w samochodzie. Nie wiadomo jednak, po co wszedł z kanistrami do katedry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież przewodniczył Drodze Krzyżowej w rzymskim Koloseum

2019-04-20 07:21

Beata Zajączkowska/Vaticannews

Mówił on o współczesnych krzyżach ludzi spragnionych chleba i miłości, porzuconych przez własne dzieci; krzyżach migrantów znajdujących zamknięte drzwi i krzyżach maluczkich, zranionych w swej niewinności i czystości; krzyżu Kościoła atakowanego od wewnątrz i z zewnątrz. Tekst wielkopiątkowych rozważań przygotowała włoska misjonarka s. Eugenia Bonetti. Przy jednej ze stacji krzyż nieśli Polacy.

Vatican Media

Podczas kolejnych stacji krzyż nieśli m.in. papieski wikariusz dla diecezji rzymskiej kardynał Agostino Vallini, włoska rodzina, niepełnosprawny mężczyzna na wózku inwalidzkim wraz z przedstawicielami stowarzyszenia UNITALSI zajmującego się transportem chorych do sanktuariów maryjnych, migrantka z Nigerii wraz córką, dwójka młodych Polaków oraz siostra zakonna i podopieczna z Domu Rut w Casercie, w którym ofiary handlarzy ludźmi odzyskują godność i próbują wrócić do normalnego życia, franciszkanin z Syrii. W centrum tegorocznych rozważań Drogi Krzyżowej stały kobiety i współcześni niewolnicy. Mowa była o afrykańskich kobietach zmuszanych do prostytucji w Europie.

Franciszek powierzył napisanie rozważań 80-letniej s. Eugenii Bonetti. Jako Misjonarka Matki Bożej Pocieszenia przez ćwierć wieku posługiwała w Kenii. Jednak, jak mówi, dopiero po powrocie do Włoch rozpoczęła swą najtrudniejszą misję. „W kraju, który definiuje się jako chrześcijański odkryłam wielki deficyt człowieczeństwa. Zobaczyłam, że dobrobyt i kariera zabijają ludzkie serca. Nic już nas nie dotyka, trudno nam nawet we współczesnych niewolnikach zobaczyć ludzi takich samych jak my. Stąd temat handlu ludźmi znalazł się w centrum moich rozważań” – powiedziała Radiu Watykańskiemu włoska misjonarka. Od 20 lat, najpierw w Turynie, a obecnie w Rzymie organizuje ona i koordynuje pomoc dla młodych kobiet sprowadzonych do Włoch z Afryki i zmuszonych do prostytucji. W tym celu założyła fundację „Nigdy więcej niewolnicą”. Mówi, że w pracy nad tekstem rozważań kierowała się wrażliwością serca matki, która cierpi z powodu bólu zadawanego jej dziecku.

Na zakończenie Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum Papież Franciszek modlił się, byśmy w krzyżu Jezusa zobaczyli wszystkie krzyże współczesnego świata.

Panie Jezu, pomóż nam zobaczyć w Twoim Krzyżu wszystkie krzyże świata:

krzyż ludzi zgłodniałych chleba i miłości;

krzyż ludzi samotnych i porzuconych nawet przez własne dzieci i krewnych;

krzyż ludzi spragnionych sprawiedliwości i pokoju;

krzyż ludzi, którzy nie zaznają pociechy płynącej z wiary;

krzyż osób starszych, uginających się pod ciężarem lat i samotności;

krzyż migrantów, znajdujących drzwi zamknięte z powodu lęku i serc „opancerzonych” politycznymi kalkulacjami;

krzyż maluczkich, zranionych w swej niewinności i czystości;

krzyż ludzkości, błądzącej w ciemnościach niepewności i w morkach kultury tego, co chwilowe;

krzyż rodzin rozdartych przez zdradę, przez pokusy złego ducha lub przez zabójczą lekkomyślność i egoizm;

krzyż osób konsekrowanych, które niestrudzenie starają się nieść Twoje światło w świat, a czują się odrzucone, wyszydzone i upokorzone;

krzyż osób konsekrowanych, które po drodze zapomniały o swojej pierwszej miłości;

krzyż twoich dzieci, które wierząc w Ciebie i starając się żyć zgodnie z Twoim słowem, są usuwane na margines i odrzucane nawet przez swoich krewnych i rówieśników;

krzyż naszych słabości, naszej obłudy, naszych zdrad, naszych grzechów i naszych licznych złamanych obietnic;

krzyż Twego Kościoła, który wierny Twojej Ewangelii, stara się wnieść Twoją miłość nawet pomiędzy ochrzczonych;

krzyż Kościoła, Twojej oblubienicy, która czuje się nieustannie atakowana od wewnątrz i z zewnątrz;

krzyż naszego wspólnego domu, który poważnie usycha na naszych samolubnych oczach, zaślepionych chciwością i władzą.

Panie Jezu, ożyw w nas nadzieję zmartwychwstania i Twego ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem i wszelką śmiercią. Amen!

Photogallery

Papież przewodniczył Drodze Krzyżowej w rzymskim Koloseum

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem