dzień modlitw za górników i bezrobotnych • 4 grudnia

Nowe oblicze bezrobocia

Rynek pracy w Polsce zmienił się. W wielu zawodach wolne miejsca pracy czekają na specjalistów.

Zobacz

Niedziela Młodych

Warto pomagać

Pomagają za darmo, z dobrego serca. Poświęcają swój prywatny czas dla drugiej osoby. Zwykle są to drobne uczynki, tzw. krople w morzu potrzeb. Pojedyncze zdają się nic nie znaczyć, ale zebrane wszystkie razem są całkiem niezłym zaczynem, zdolnym zakwasić całe ciasto.

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Godni naśladowania

Renata Jochymek

Polub nas na Facebooku!

Sześciu niepełnosprawnych sportowców światowego formatu, przedstawiciele władz i artyści ze Stefano Moreno na czele przybyli na inaugurację Roku Ludzi Niepełnosprawnych, która odbyła się w Szkole Podstawowej nr 6 Integracyjnej w Bielsku-Białej, 1 grudnia br., w przeddzień Dnia Niepełnosprawnych.
Dzieci z zapartym tchem wysłuchały wspomnień olimpijczyków, którzy opowiadali nie tylko o swoich wielkich sukcesach, ale też o tych najcięższych dniach życia, gdy dowiedzieli się, iż już nigdy nie powrócą do pełnej sprawności.
- Zobaczyliśmy ludzi potrafiących zwyciężyć swoje kalectwo. Są wzorem do naśladowania - stwierdził niepełnosprawny gimnazjalista Paweł Bierczak. - Dzięki nim ja też sobie pomyślałem, że mogę wiele w życiu osiągnąć. Wszystko zależy ode mnie. Trzeba tylko chcieć.
- Uprawiam sport, który jest troszeczkę „kontuzyjny”, zmusza to do wielowarstwowej rehabilitacji i uruchomiania sił - mówi Łukasz Szeliga, szef „Startu” - Beskidzkiego Towarzystwa Sportowego Niepełnosprawnych. - Jest to narciarstwo alpejskie. W wypadku motocyklowym straciłem nogę i właśnie w sporcie znalazłem siłę na walkę z kalectwem. Myślę, że jestem dużo sprawniejszy od wielu ludzi nazywających się pełnosprawnymi. Dopiero po pięciu latach treningów zacząłem zdobywać punktowane miejsca.
Nie było tak łatwo, trzeba się nieźle napocić, by coś osiągnąć.
Z lekkim zdziwieniem patrzono w stronę eleganckiej kobiety, która opowiadała, że jest narciarką alpejską i walczyła o medale na paraolimpiadach.
- No dobrze - pokiwał głową Maciek z VIa - to, że jest utytułowaną alpinistką uwierzę, ale że jest niepełnosprawna? Nigdy! - Ależ ona również należy do tej grupy! - dowodził Janusz Wasil, mąż Elżbiety Dadok-Wasil. - Po wypadku na stoku potrafiła się zmobilizować i trenowała dalej.
Kobieta uśmiecha się skromnie: - Zdobywałam punkty już w zawodach juniorów, ale miałam pecha, wypadłam z trasy tak nieszczęśliwie, że złamałam kręgosłup. Już nie mogłam trenować wyczynowo dalej. Nastał czas operacji, później rehabilitacja... Nie wyobrażałam sobie jednak, by w moim życiu mogło zabraknąć sportu, więc gdy mnie namówili, bym zgłosiła się do startów, chętnie przystałam. Zaczęłam trenować.
- Gdy pierwszy raz zjechała podczas zawodów - śmieje się kolega, Marian Wnuk, wielokrotny mistrz w pływaniu - to nikt nie chciał uwierzyć w to, że niepełnosprawny może tak szybko jechać i doliczyli jej minutę. Dopiero po drugim zjeździe do nich dotarło, że właśnie tak jest.
Elżbieta Dadok-Wasil jest sześciokrotną medalistką paraolimpijską w narciarstwie alpejskim. Medali z mistrzostw świata, Europy czy Polski nie liczyła, ale to imponująca ilość.
Marian Wnuk danych nie kryje: - Miałem 263 operacje, medali zdobyłem już ponad 250. Zamierzam wyrównać do 263. Myślę, że to realne! Jest mistrzem w pływaniu, sprincie na wózkach. Rehabilitując się, człowiek miał chęć sprawdzenia się z innymi, którzy mieli podobne dolegliwości. A ponieważ w innych krajach też uprawiają sport, chcieliśmy się też z niepełnosprawnymi z innych krajów sprawdzić.
- Zachęcam ludzi niepełnosprawnych, by wychodzili z domów, bawili się, byli aktywni - podkreśla Łukasz Szeliga. - Nie można myśleć, że życie się skończyło, trzeba znaleźć cel i tym celem może się stać aktywne uprawianie sportu.
Niepełnosprawny zawsze pozostanie niepełnosprawnym z racji tego, że nie ma ręki, nogi, nie potrafi chodzić, ale może to sobie w jakiś sposób rekompensować.
Imprezę zakończyło spotkanie z Conrado Moreno, który przez przeszło godzinę cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania dzieci.
- Ja zawsze chętnie biorę udział w takich inicjatywach. Lubię rozmawiać z ludźmi niepełnosprawnymi i z dziećmi - podkreślił podczas spotkania Conrado Moreno.

Edycja bielsko-żywiecka 51/2006

E-mail:
Adres: ul. Żeromskiego 5-7, 43-300 Bielsko-Biała
Tel.: (33) 819-06-20

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Kto pociąga za sznurki EDYTORIAL

Chrześcijaństwo nie jest jedynie religią księgi, podanej i spisanej wiadomości religijnej, ale jest religią Osoby. »
Abp Wacław Depo

Reklama

Książka - abp Wacław Depo