Reklama

Powołanie świeckich

Z dr n. med. Wandą Terlecką rozmawia Anna Cichobłazińska
Edycja częstochowska 52/2001

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA: - Osiągnięcia cywilizacyjne w wielu dziedzinach, w tym w medycynie, którą Pani reprezentuje, pomogły człowiekowi ujarzmić wiele zjawisk, które zagrażały jego egzystencji. Jednocześnie ten sam człowiek tworzy prawo, które nie pozwala żyć innym - bezbronnym nie narodzonym dzieciom, ludziom starym, chorym. Postępujący kryzys wartości stawia nas przed pytaniami: kim jestem, dokąd zmierzam, jakie jest moje miejsce w rodzinie, pracy, w środowisku lokalnym, w Kościele. Czy rzeczywiście tak trudno jest godnie żyć?

DR WANDA TERLECKA: - To prawda. Codzienne życie dostarcza nam niezliczonych dowodów na to, że powszechnym zjawiskiem jest kryzys tożsamości ludzkiej, tożsamości chrześcijańskiej. Niestety, nasza wiedza o roli człowieka, jego miejscu i powołaniu w Kościele jest wciąż zbyt mała. Gdybyśmy zadali pytanie napotkanemu człowiekowi, także z cenzusem wyższej uczelni: "Kim jesteś jako człowiek ochrzczony?", obawiam się, że odpowiedzi byłyby żenująco niedojrzałe. Tymczasem nawet pobieżna analiza pytania: "Kim jestem?" pozwala zauważyć, że to, kim rzeczywiście jestem, nie zależy wyłącznie i ostatecznie ode mnie, choć ja w kształtowaniu siebie samego odgrywam decydującą rolę. Już nasze zaistnienie na tym świecie jest obarczone całym bagażem dziedzictwa genetycznego, środowiskowego, klimatycznego itd. Cała nasza istota, nasz los, nasze miejsce na ziemi, nasza rola w życiu ostatecznie zależą od Stwórcy. My możemy jedynie z Nim współdziałać bądź opierać Mu się w tworzeniu siebie.

- Tak więc pytania o naszą egzystencję, nasze powołanie powinniśmy zacząć od pytań: do czego jesteśmy powołani, jakie są nasze powinności?

- Każdy myślący człowiek pyta, a przynajmniej powinien pytać, o sens - sens własnego życia, sens zdarzeń, własnych działań. Pytanie o sens przyjętego chrztu należy do pytań najbardziej podstawowych. Przez chrzest, chociaż przyjmowaliśmy go nieświadomie, zostaliśmy włączeni w rzeczywistość Kościoła. Pełnej treści pojęcia "Kościół" nie sposób pojąć tylko rozumem, potrzebna jest i wiara. Wystarczy pamiętać - bazując na nauczaniu soborowym - że Kościół to rzeczywistość Bosko-ludzka założona przez Chrystusa, która dokonuje się w czasie, w swej widzialnej postaci jest utworzona ze społeczności ludzi wierzących w Chrystusa i włączających się w Niego, ale trwająca i doskonaląca się mocą Chrystusa uwielbionego, w Duchu Świętym (por. KK 2-8). Tak rozumiany Kościół urealnia we wszystkich epokach i na każdym miejscu na ziemi misję Chrystusa. Głównym darem dla Kościoła jest Duch Święty zesłany w Dniu Zielonych Świąt. Ożywia on Kościół, uświęca, jednoczy w miłości i wyposaża każdego ochrzczonego w szczegółowe dary, które służą do zjednoczenia wierzących między sobą i doprowadzenia do pełnego zjednoczenia z Bogiem.

- Każdy z nas w społeczności Kościoła ma również swoją własną, indywidualną rolę. Od jej wypełniania zależy los nas samych, ale i los ludzi, za których jesteśmy odpowiedzialni. Zgodzi się Pani, że jednak nie zawsze jesteśmy tego świadomi lub tę odpowiedzialność traktujemy zbyt "przyziemnie", egoistycznie?

- Bogactwo i różnorodność darów Ducha Świętego decyduje o tym, że każdy z ludzi ochrzczonych jest szczególnym wybrańcem Boga, specjalnie przez Niego powołanym do spełniania jedynej, niepowtarzalnej, jemu powierzonej misji. To prawda, że rzadko zdajemy sobie sprawę z głębi tego powołania. Tyle jest powołań w Kościele, ilu jest w nim członków. Jednak wszyscy ochrzczeni mają też jedno wspólne, podstawowe powołanie: iść do ludzi z Dobrą Nowiną, że Bóg nas tak kocha, że dał nam swego Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w Niego wierzy, był wyzwolony od zła i miał życie wieczne. Ponadto każdy ochrzczony ma bardziej uszczegółowione, indywidualne i niepowtarzalne zadanie, powierzone wyłącznie jemu. Dla chrześcijanina świeckiego cały otaczający nas świat jest polem i narzędziem do takiego działania, aby przekształcać go według Bożej hierarchii wartości. Jednakże nikt z ludzi nie zbawi się sam. Musimy - spełniając własne zadania - współdziałać z innymi ochrzczonymi, idąc do tego samego celu, do wspólnotowego zjednoczenia się z Bogiem. Chodzi o to, żeby całe życie i działanie człowieka ochrzczonego przebiegało zgodnie z tą hierarchią.

- Gdyby te powinności spróbować przełożyć na naszą codzienność, to jak Pani uszczegółowiłaby zadania świeckich w Kościele?

- Wszystko, co robimy, powinno być robione kompetentnie i z sercem - jak dla siebie. Jeśli jestem pracodawcą, muszę patrzeć nie tylko na interes własnej firmy, ale i na ludzi, których zatrudniam, na to, czy daję im godne warunki pracy. Jeśli jestem człowiekiem interesu, muszę troszczyć się o to, aby wszystkie moje pieniądze zawsze były czyste, nie wymagające ich "prania". Jeśli jestem politykiem czy urzędnikiem, muszę bezwzględnie stawiać interes społeczny i publiczny przed swoim prywatnym. Jeśli jestem człowiekiem pióra, każde moje zdanie winno być wierne prawdzie i sprawiedliwości. Jeśli jestem lekarzem czy nauczycielem, ludzie powinni móc z pełnym zaufaniem powierzyć mi swych chorych czy własne dzieci. Jeśli jestem rzemieślnikiem, powinienem być rzetelny, uczciwy i słowny. Dobrze by było móc o każdym chrześcijaninie powiedzieć, że jest "Kimś" w swojej dziedzinie, niezależnie od tego, co robi; że jest człowiekiem prawym i godnym zaufania w każdej sytuacji.

Żyjąc i działając w ten sposób, chrześcijanin oddaje cały świat, z którym na co dzień ma do czynienia, Bogu Ojcu, dopełniając to oddanie w Ofierze Mszy św. (uczestnicząc w ten sposób w misji kapłańskiej Chrystusa). Oczywiście, to oddanie świata i siebie samego nie będzie w pełni prawdziwe i szczere, jeśli nie będzie opierać się na pragnieniu i decyzji, by w moim życiu w każdej sytuacji działa się wola Boga, a nie moja. "Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie" - mówił Chrystus w szczytowym momencie swego dzieła. "Niech mi się stanie według słowa Twego" - powiedziała Maryja w kluczowej chwili swego życia i całej historii ludzkości. "Bądź wola Twoja" - powtarzamy w codziennej modlitwie.

- Wypełnianie tych powinności nie jest łatwe. Pogłębiająca się bieda, chaos implikują raczej wzrost patologii w życiu społecznym, politycznym, zanikanie etosu zawodowego niż pogłębianie samoświadomości bycia prawym człowiekiem...

- Znakiem rozpoznawczym chrześcijanina świeckiego we współczesnym świecie powinna być żywa nadzieja. To prawda, że warunki codziennego życia dają tysiące podstaw do narzekań, żalów, lęków, ale chrześcijanin powinien pamiętać, że Chrystus powiedział: "Ufajcie, jam zwyciężył świat". To nie jest czcze pocieszenie ani odesłanie w nieokreśloną przyszłość. Z każdej sytuacji i w każdych warunkach można wyjść bogatszym duchowo, z pełniejszym pokojem wewnętrznym, bardziej gotowym do przebaczania i rozumienia innych ludzi. Ileż to osób stało się świętymi mimo przeżytych łagrów, obozów koncentracyjnych i prześladowań komunistycznych. Ileż mądrości życiowej, wewnętrznego piękna, ile dobroci spotyka się u ludzi dotkniętych ciężkim kalectwem, nieuleczalną i dotkliwą chorobą, ubogich, starych i odrzuconych przez rodziny! Chrześcijanin ma pewność, że zaufawszy bezwzględnie Bogu, na pewno wygra własne życie. Taka nadzieja, niezależnie od okoliczności, to udział w prorockiej misji Chrystusa (obok przyjęcia i głoszenia Dobrej Nowiny), chyba szczególnie ważnej dla współczesnych ludzi.

Jeszcze jedna cecha winna być wyróżnikiem chrześcijanina świeckiego spośród innych ludzi - postawa służby (uczestnictwo w misji królewskiej Chrystusa). Życie codzienne pokazuje, jak - według praw tego świata - prawie każdy, kto ma choćby odrobinę władzy czy więcej pieniędzy, wykorzystuje innych ludzi, lekceważy ich i gnębi. W Królestwie Bożym "królować" - to znaczy służyć, Chrystus przyszedł na świat po to, aby służyć. Iluż jest cudownych rodziców, którzy każdą sekundą swego życia służą najdosłowniej własnej rodzinie. Iluż wychowawców, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, którzy całym umysłem, sercem i duszą służą tym, z którymi pracują! Iluż cichych, szarych, niewidocznych publicznie ludzi przy swoich warsztatach pracy, na roli, na uczelniach i w biurach przez swoją pracę i postawę rzeczywiście służy tym, z którymi spotyka się na co dzień. Życie z nimi staje się o wiele łatwiejsze i jaśniejsze, niezależnie od tego, co robią i w jakich okolicznościach ich spotykamy.

Czy takie życie jest realne i łatwe? Z pewnością niełatwe i o własnych siłach raczej niemożliwe. Jest natomiast absolutnie możliwe i z pewnością owocne pod jednym warunkiem: że będziemy żyć i trwać w żywotnej więzi z Chrystusem: "Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami"(J 15, 4-5). "Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje" (J 15, 16).

Oczywiście, to wszystko, co zostało powiedziane, nie wyczerpuje tematu powołania świeckich. Świeccy są również odpowiedzialni za Kościół jako instytucję poprzez uczestnictwo w różnych strukturach, choćby tylko kształtujących kierunki działań duszpasterskich Kościoła ( synody, rady duszpasterskie, stowarzyszenia i ruchy kościelne). Ten szeroki temat wymaga jednak odrębnego omówienia.

- Dziękuję za rozmowę

STOP SEKSUALIZACJI W SZKOŁACH

2019-03-20 14:49

Agata Pieszko

Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, 18 lutego podpisał Kartę LGBT, która wywołała falę sprzeciwu w środowiskach pro rodzinnych. Z Magdaleną Czarnik – wiceprezes Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci o konsekwencjach tego zdarzenia rozmawia Agata Pieszko.

Archiwum Stowarzyszenia

Agata Pieszko: W ramach akcji STOP SEKSUALIZACJI DZIECI W SZKOŁACH, na stronie akcji można podpisać petycję wspierającą Małopolską Kurator, Barbrę Nowak, która według Stowarzyszenia, słusznie zdemaskowała Standardy WHO. Na czym to zdemaskowanie polega?

Magdalena Czarnik: Ten długi dokument liczy 68 stron i kiedy czytany jest pobieżne ze świadomością, że został wydany przez najpoważniejszą na świecie organizację zajmującą się zdrowiem, można odnieść wrażenie, że przekazuje wskazówki jak zadbać o zdrowie, bezpieczeństwo i rozwój naszych dzieci, natomiast sedno tego dokumentu, stanowią matryce od strony 38, gdzie podano dokładnie czego należy uczyć dzieci. Autorzy przekonują, że każdy człowiek ma potrzeby seksualne niemalże od momentu przyjścia na świat. Podają zalecenia, żeby nie tylko pozwolić dzieciom, ale wręcz zachęcić je do masturbowanie się we wczesnym okresie życia. 9-letnie dzieci mają zostać zapoznane z różnymi metodami antykoncepcji, a 12-letnie negocjować uprawianie seksu. 15-latki zachęcane mają być do ogłaszania skłonności homoseksualnych i do akceptowania ciąży w związkach jednopłciowych. Niemiecka Federalna Centrala Edukacji Zdrowotnej, organ niemieckiego rządu federalnego występujący jako współautor tego dokumentu, już od początku lat 70. wydawała coraz to bardziej perwersyjne materiały do tzw. edukacji seksualnej, przekazywane do szkół, przedszkoli, a nawet żłobków. Poradniki te jednoznacznie zachęcały młodzież do podejmowania przedwczesnych kontaktów seksualnych, serwując instruktaż „bezpiecznego” zabezpieczenia. Rosnące liczby ciąż u nastolatek i chorób przenoszonych drogą płciową, które znaleźć można np. w danych Eurostatu, pokazują jak wielką szkodliwość społeczną wniosła owa nowoczesna edukacja seksualna. Niemiecka Federalna Centrala Edukacji Zdrowotnej wydała także w 2007 roku broszurę dla rodziców i opiekunów w żłobkach, gdzie były wskazania do tego, żeby dzieci pocierać w intymnych miejscach ciała, z wytłumaczeniem, że poprawią w ten sposób ich samopoczucie i rozwój. Dlatego też nie powinno nas zbytnio zaskakiwać, że właśnie ta Federalna Centrala opracowała wspomniane standardy edukacji seksualnej, a pani Kurator Nowak określiła je tak jak należy. Tego typu edukacja seksualna nie mówi o więzi i właściwym znaczeniu seksualności, która powinna realizować się w małżeństwie, biorącym na siebie trud wychowywania dzieci, ale erotyzuje i zachęca do przedwczesnych, nieuporządkowanych kontaktów seksualnych. Tak się dzieje już od blisko 50 lat na Zachodzie i te standardy należy traktować jako wynik wieloletnich działań aktywistów seksualnych, którzy zmieniali stopniowo mentalność ludzi niszcząc normy seksualności, służące zarówno dobru wspólnemu społeczeństwa jak i jednostkom. Warto przypomnieć, że w Polsce te standardy zostały przedstawione w 2013 r. w Polskiej Akademii Nauk, w obecności najważniejszych decydentów polskiego sektora oświaty, którzy przyjęli je z pełną powagą i bez kwestionowania ich racji. Ułatwiło to niewątpliwie grupom „seksedukatorów”, powołujących się na ten dokument, wchodzenie do szkół i przeprowadzanie zajęć z tzw. „nowoczesnej edukacji seksualnej”. Stanowią one część szerszej „gednerowej” agendy organizacji aktywistów LGBT, którzy forsują nie tylko tolerancję, ale i żądają akceptacji dla uprawiania wszelkich praktyk seksualnych. Uczą dzieci kwestionowania płci biologicznej, którą przedstawiają jako coś płynnego, niewiadomego. Według tych standardów dzieci mają traktować wszelkie praktyki seksualne jako tak samo właściwe, równorzędne i dostępne dla każdego bez względu na wiek i stan. W to wpisuje się dezawuowanie roli małżeństwa i rodziny. Nie ma odniesienia do tego, że seksualność realizuje się najlepiej relacji ze współmałżonkiem, że jest wyrazem miłości, która daje nowe życie i buduje piękną rodzinę. „Genderowa” agenda niszczy fundamenty naszej cywilizacji. Docelowo ma zdemontować instytucję małżeństwa. Walka o tzw. małżeństwa jednopłciowe jest tylko etapem do celu.

Czym jest Karta LGBT i co wprowadzenie karty oznacza w praktyce?

Kartę LGBT+, podpisaną przez prezydenta Trzaskowskiego powinniśmy rozumieć jako kolejny krok na drodze do zainstalowania przywilejów dla organizacji LGBT, wraz z którymi zamknięte zostaną usta tym, którzy odważą się myśleć samodzielnie. Mimo pięknych zapisów o przeciwdziałaniu dyskryminacji, musimy mieć świadomość, że tego typu dokument służy forsowaniu żądań radykalnych mniejszości seksualnych, które na Zachodzie zyskały duże poparcie, są finansowane przez Komisję Europejską i faktycznie mają wielką siłę oddziaływania. Czymże innym jest „klauzula antydyskryminacyjna” w warszawskiej karcie LGBT+, jeśli nie metodą na uzyskanie wymuszonego poparcia dla praktyk homoseksualnych od przedsiębiorców, którzy zostaną dopiero na tej podstawie dopuszczeni do przetargów organizowanych przez miasto? Co będzie robił specjalnie przeszkolony „latarnik” w szkole? Będzie interpretował problemy dzieci na tle domniemania ich skłonności homoseksualnych, zamiast szukać ich faktycznych przyczyn. Jego zadaniem będzie rekrutowanie kolejnych zastępów aktywistów „genderowej” agendy, natomiast kneblowane są usta terapeutom niezależnym od presji LGBT, którzy nigdy nie diagnozują u dzieci homoseksualizmu. Taką diagnozę można postawić tylko w odniesieniu do osób dorosłych. Strategom LGBT zależy na tym, żeby przy każdej okazji wspominać o gejach, lesbijkach, transseksualistach, biseksualistach w kontekście ofiar, cierpiących ucisk od „homofobicznego” społeczeństwa. Powtarzają swoje kłamstwa w kółko wymuszając wrażenie, że Karta LGBT i podobne narzędzia mają zadośćuczynić ich dotychczasowym cierpieniom. Podają liczby wyssane z palca – podobno wśród mieszkańców Warszawy 10% to osoby o innej „orientacji seksualnej”. W tym dokumencie bardzo niebezpieczne jest narzucanie szkołom programów pseudo-edukacyjnych, zgodnych z pro-pedofilskimi Standardami WHO, które mają uderzyć prosto w bezbronne dzieci. Na temat niezgodności warszawskiej Karty LGBT+ z polskim prawem wydane już zostały dwie ekspertyzy: przez Instytut Ordo Iuris i Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Wynika z nich, że prezydent Trzaskowski przekroczył uprawnienia władzy samorządowej, która nie posiada kompetencji do narzucania jednostkom administracyjnym Urz. Miasta realizacji takich zadań. Agenda LGBT zamyka usta ludziom, którzy chcieliby, żeby nadal w społeczeństwie dominującym wzorcem życia społecznego było małżeństwo i rodzina. Patrząc na kraje Zachodu widzimy, że ogranicza podstawowe wolności obywatelskie – prawo do swobodnej wypowiedzi, wolności sumienia i wyznania, prowadzenia badań naukowych, prawo terapeutów do proponowania terapii osobom, które chciałyby z niej korzystać. Organizacje LGBT zawłaszczają coraz szersze obszary naszego życia społecznego. Mają decydować na temat tego, co się ma dziać w służbie zdrowia, w szpitalach. Na Zachodzie w karcie narodzin dziecka wpisuje się Rodzic 1 i Rodzic 2 zamiast mama i tata, ponieważ zapis o ojcu i matce jest ponoć dyskryminujący. Ze względu na tak niewielką grupę społeczną, która zdobyła poparcie finansowe, mają zostać wprowadzone w naszą kulturę destrukcyjne wzorce życia oparte na szkodliwych preferencjach seksualnych. Musimy mieć świadomość, jakie wolności obywatelskie przez to stracimy. Na Zachodzie doszło do tego, że osoby duchowne nie mogą cytować Biblii ze względu na to, że zawiera wyraźne sformułowania na temat czynów homoseksualnych. To, co jawnie złe i szkodliwe, mamy uznać za dobro. Na tym ma polegać równość i przeciwdziałanie dyskryminacji. Skala społecznej destrukcji, jaką te fale wyzwolonej seksualności przyniosły, jest ogromna – rozbite rodziny, aborcje, coraz mniej dzieci, dodatkowo z rosnącą liczbą zaburzeń, a coraz więcej samotnych starców. Niestety społeczeństwa zachodnie nie potrafią połączyć skutków, które obserwują z rosnącym przerażeniem, z właściwymi przyczynami tego stanu. Bardzo chciałabym, aby Polacy okazali się mądrzejsi.

Jaka jest rola szkoły, a jaka rola rodziców w zakresie wychowania seksualnego?

W zgodnie z prawem naturalnym, Konstytucją RP i innymi międzynarodowymi aktami prawnymi rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci i ich prawa są niezbywalne, a rola niezastąpiona. Szkoła ma zadanie wspierania rodziców w procesie wychowania w zgodzie z wartościami, które dzieci wynoszą z domu rodzinnego. Niestety mamy dzisiaj do czynienia w znacznym stopniu z rozpadem wartości w społeczeństwie, co bardzo destrukcyjnie wpływa na naszą wspólnotę narodową. W jednej klasie mogą się spotkać rodzice, dla których uczenie dzieci postaw patriotycznych jest ważne lub takich, których to drażni i jest wyrazem zaściankowości. W zakresie wychowania seksualnego występuje podobny rozdźwięk, gdzie postawy permisywne i liberalne wynikają zazwyczaj z braku uporządkowania sfery seksualności, która wprost przekłada się kształt życia rodzinnego. Wpływ na takie postawy wywierają dzisiaj nie tylko treści popkultury, wszechdostępna pornografia i wieki przemysł antykoncepcyjno- aborcyjny, ale także państwowe instruktaże seksualizacji dzieci w krajach Zachodu, które pisane są pod dyktando aktywistów LGBT i przenikają już od ponad 10 lat do naszego kraju. W Polsce mamy od 20 lat przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”, który został opracowany jako niezależny od wpływów jakichkolwiek aktywistów seksualnych. Wskazuje na rodziców jako na autorytety, przekazuje postawę pro-life i przedstawia zdroworozsądkowe argumenty za abstynencja seksualną do okresu dorosłości, a najlepiej do czasu zawarcia małżeństwa. Stanowi zatem niewątpliwe wsparcie dla rodziców, jeśli tylko znajduje się w rękach mądrego nauczyciela. Nasze stowarzyszenie ostrzega polskich rodziców przed grupami seksedukatorów, wchodzących pod różnymi pretekstami do szkół, a także przed szkoleniami genderowymi, oferowanymi nauczycielom pod różnymi nazwami najczęściej nieodpłatnie. Po takich szkoleniach lekcje prorodzinne mogą się zamienić propagandę pro-gejowską, na którą nasze dzieci nie mają antidotum. Bardzo ważne jest żeby rodzice rozmawiali dużo z dziećmi i pilnowali tego, jakie treści docierają do dzieci nie tylko w szkole, a także przez wszechobecne komórki. Muszę powiedzieć jako mama, że zapanowanie nad tym jest dzisiaj niezwykle trudne.

W jaki sposób można chronić dzieci przed „seksualizacją” w szkołach?

Potrzebujemy świadomych i odważnych rodziców, którzy będą egzekwować swoje prawa. Niestety do tej pory MEN pozostawało głuche na nasze doniesienia o wchodzeniu do szkół seksedukatorów instruowanych na Zachodzie pod dyktando LGBT. Rodzice z różnych stron kraju informują nas coraz częściej o takich zajęciach. Zawsze przypominamy, że trzeba uczestniczyć w spotkaniach trójek klasowych i rad rodziców i zaznaczać nauczycielom swoje zdanie. Rodzic ma prawo do wglądu w scenariusze zajęć dodatkowych i we wszystkie materiały. Każda szkoła ma obowiązek wspólnie z radą rodziców na początku roku szkolnego uchwalić program profilaktyczno- wychowawczy i tam powinien się znaleźć zapis na temat tego, jakie dodatkowe zajęcia będą realizowane w danym roku i przy udziale jakich organizacji. Niestety do dyrekcji często zgłaszają się organizacje, które przedstawiają piękny program profilaktyczny dla młodzieży o uczeniu asertywności, tolerancji, przeciwdziałaniu przemocy, natomiast później okazuje się, że kiedy zajrzymy na stronę tej organizacji, że uczy ona młodzież manipulacyjnie wykreowanych tzw. praw seksualnych i pokrętnie zachęca do podejmowania kontaktów seksualnych. Na naszej stronie stop-seksualizacji.pl zamieściliśmy kilka dni temu List Otwarty do MEN i Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Dziecka wnioskując o podjęcie działań wobec Standardów WHO, które zachęcają do łamania artykułów z Kodeksu Karnego. Apelujemy o podpisywanie go, aby debata publiczna, która teraz rozgorzała wokół standardów WHO zakończyła się jednoznacznym zakazem naszych władz wobec wchodzenia podejrzanych organizacji do szkół, bez względu na to do jakich pięknych słów i manipulacji będą się uciekać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rejs Niepodległości: podsumowanie w Londynie

2019-03-20 17:36

mm (KAI) / Londyn

Dar Młodzieży w Rejsie Niepodległości opuścił ostatni port – Londyn. Polski żaglowiec tym razem cumował na Tamizie. Zainteresowanie Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii było ogromne. Choć na statek trzeba było docierać wyczarterowaną taksówką motorową, z młodymi żeglarzami spotkało się prawie 2000 osób: Polaków i Brytyjczyków.

YouTube.com
Dar Młodzieży

- Młodzi polscy żeglarze z wielką pasją opowiadali gościom o tym, jak Rejs Niepodległości zmienił ich życie i jak rozbudził w nich patriotyczne postawy. Także Polacy od wielu lat mieszkający w Londynie byli poruszeni - mówi Monika Mostowska, wiceprezes Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej Salvatti.pl. Elżbieta Suzin, przedstawicielka Polonii, wręczyła kapitanowi Daru Młodzieży, Rafałowi Szymańskiemu rodzinną pamiątkę, ręcznie wykonane serce z polskim orłem oraz rycinę starego Londynu ze statkami na Tamizie. 18 marca ambasador RP w Londynie, Arkady Rzegocki, odebrał od Polaków egzemplarze książki „Raport Pileckiego” wydane w języku polskim i angielskim przez Wydawnictwo Apostolicum i Fundację Gdzie. - To niezwykła koincydencja, gdyż dokładnie 78 lat temu, 18 marca 1941 r. pierwszy meldunek Pileckiego z Auschwitz, opisujący warunki panujące w obozie, dotarł do Londynu – mówi ks. Grzegorz Radzikowski, redaktor naczelny Apostolicum.

W czasie Rejsu Niepodległości jego uczestnicy mieli okazję promować Polskę w 23 portach. Rejs zorganizowany z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości był także okazją do spotkań z nieformalnymi ambasadorami Polski, jakimi są polscy misjonarze. Spotkania z lokalną młodzieżą i podopiecznymi polskich misjonarzy miały miejsce w Senegalu, RPA, na Mauritiusie, w Dżakarcie i w Hongkongu. Efektem tych spotkań były akcje pomocowe zorganizowane na rzecz placówek misyjnych, m. in. udział uczestników Rejsu Niepodległości w charytatywnym odcinku telewizyjnej „Familiady”, zbiórka na rzecz poszkodowanych podczas trzęsienia ziemi w Indonezji oraz zaproszenie na Światowe Dni Młodzieży do Panamy dwóch osób z Senegalu.

Uczestnikom Rejsu Niepodległości nieustannie towarzyszyli kapelani, głównie księża pallotyni. Na pokładzie Daru Młodzieży, który w Boże Narodzenie cumował w Los Angeles odbyła się Pasterka, a Wielki Post rozpoczęto uroczystą Mszą Święta z posypaniem głów popiołem w Ponta Delgada na Azorach. Podczas liturgii na statku w Londynie, ks. Waldemar Pawelec, obecny kapelan Rejsu mówił w homilii: „kto spotkał Chrystusa, zapomina o sobie”.

Ks. Jerzy Limanówka, prezes Fundacji Salvatti.pl podkreśla, że dla uczestników Rejsu podróż na pokładzie Daru Młodzieży była spotkaniem z Chrystusem. – Wielu z nich chce zaangażować się w działania misyjne Fundacji – przyznaje kapłan.

Już 28 marca Dar Młodzieży wpłynie do macierzystego portu w Gdyni.

Organizatorami Rejsu Niepodległości są: Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Uniwersytet Morski w Gdyni oraz Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl.

Rejs Niepodległości wspierają finansowo: PKN ORLEN, Polska Fundacja Narodowa, Fundacja LOTOS, TAURON Polska Energia oraz KGHM Polska Miedź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem