Reklama

Epifania - wielkie święto wiary

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska 1/2002

Uroczystość Epifanii lub Teofanii, czyli Objawienia Pańskiego, jest jednym z najstarszych świąt ku czci Chrystusa. Obchodzone jest 6 stycznia, popularnie zwane świętem Trzech Króli. Jak wskazuje już sama nazwa, uroczystość ta jest pochodzenia wschodniego. Greckie słowa: epifaneia, teofaneia - ukazanie się, objawienie - rozumiano na Wschodzie jako widzialne ukazanie się bóstwa, albo też za pomocą tych słów określano uroczyste odwiedziny cesarza w mieście lub świętowanie ważnych dni z życia władcy. Ogólnie rzecz ujmując, jest to każde objawienie się bóstwa w czasie i przestrzeni (por. Wj 3, 12; 19, 18; Dz 2, 3-4). Pierwsze wzmianki o świętowaniu Epifanii na Wschodzie spotykamy u Klemensa Aleksandryjskiego (ok. 212 r.). Na Zachodzie natomiast wzmiankę o obchodach tej uroczystości znajdujemy w Galii ok. 361 r. Epifania jest pierwszym historycznie świętem związanym z tajemnicą Wcielenia. Św. Augustyn nazywa je "bliźniaczą uroczystością Narodzenia Pańskiego (geminata sollemnitas). Początkowo obchodzono dwa święta razem: święto Bożego Narodzenia i Objawienia się ludzkości Jezusa jako Zbawiciela. Na Zachodzie zaczęto obchodzić je oddzielnie dopiero od IV w. Epifania stała się wspomnieniem i uobecnieniem trzykrotnego objawienia się Chrystusa światu - tria miracula, jakie dokonało się podczas chrztu Jezusa w Jordanie, w chwili pokłonu trzech Mędrców oraz w czasie pierwszego cudu Pana Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej. Natomiast w liturgii Kościoła Zachodniego podkreślono szczególnie w uroczystości Epifanii objawienie się Syna Bożego jako oczekiwanego Zbawiciela poganom w osobie trzech Mędrców i dlatego dzień ten jest określany jako święto Trzech Króli. Motyw ten jest główną treścią Mszy św. i tematem dominującym w Liturgii Godzin. Natomiast w Jutrzni i Nieszporach wspomina się również tria miracula.

Kluczem do zrozumienia tego święta jest Ewangelia św. Mateusza (Mt 2, 1-12), w której znajdujemy wzmiankę o Magach (Mędrcach) ze Wschodu, przedstawicielach świata pogańskiego, którzy podążając za gwiazdą, przebyli drogę około tysiąca kilometrów, aby złożyć hołd Dzieciątku Jezus i ofiarować Mu dary w postaci złota, kadzidła i mirry. Ostatecznie ustalono ich liczbę na trzech, co wiąże się z liczbą wymienionych przez Ewangelię darów, które mają znaczenie symboliczne. Ojcowie Kościoła odnosili je do troistej postaci Chrystusa. Składając je, Mędrcy wyznali wiarę w Jezusa, który jest Bogiem - ofiarując kadzidło, uznali oni w Chrystusie Króla - na co wskazuje złoto, prawdziwego Człowieka - mirra. Prawdopodobnie po wpływem interpretacji fragmentu Ps 72, 10-11 i Iz 60, 3 zaczęto w Magach upatrywać Królów.

W związku z uroczystością Epifanii powstały różne zwyczaje. Podczas Mszy św. odbywa się błogosławieństwo kadzidła i kredy, czasem wody - o czym mówią aktualnie polskie agendy. Zwyczaj błogosławienia wody wywodzi się z przypomnienia chrztu, a ze wspomnienia o Mędrcach z darami - zwyczaj błogosławienia kadzidła i kredy. Mieszkania napełniamy wonią kadzidła na znak, że wszystko pragniemy czynić na chwałę Boga, natomiast święconą kredą znaczymy drzwi domów i umieszczamy datę bieżącego roku na znak, że mieszkańcy przyjęli Wcielonego Syna Bożego. Ten piękny zwyczaj zachował się do dziś nie tylko w tradycji polskiej, ale też w innych krajach. Jak relacjonuje Oskar Kolberg, dawniej po powrocie z kościoła wierni kadzidłem okadzali mieszkania, a kredą gospodarz wraz z całą rodziną kreślił z powagą na drzwiach wejściowych inicjały Trzech Króli K + M + B. Interpretuje się te skróty jako inicjały legendarnych imion trzech Mędrców: Kacper, Melchior, Baltazar ( wskazanymi w IX w.). Spotyka się też inną interpretację tego skrótu, tak jak odczytywały go wieki średnie. Inicjały Trzech Mędrców w pisowni łacińskiej: C + M + B są pierwszymi literami słów Christus mansionem benedicat, co oznacza: "Niech Chrystus błogosławi mieszkanie".

Znaczenie kredą drzwi nawiązuje do zdarzenia z Księgi Wyjścia (Wj 12, 21-33). Naród Wybrany przed wyjściem z niewoli znaczył drzwi i progi domów krwią baranka, wówczas Bóg "nie pozwolił niszczycielowi wejść do tych domów" (Wj 12, 23). Drzwi i próg naszego mieszkania stanowią zarówno granice naszego domostwa, jak i łącznik ze światem zewnętrznym. Znacząc drzwi świętymi inicjałami i znakami, chcemy wyrazić nasze pragnienie, by tylko dobro i błogosławieństwo przekraczało próg naszego domu.

Jan Paweł II na początku swego pontyfikatu tak wyraził istotę tego święta: "Serce twe zadrży i rozszerzy się - mówi Izajasz do Jeruzalem. (...) Właśnie ten krzyk proroka jest kluczowym słowem uroczystości Trzech Króli". W uroczystości tej "Kościół dziękuje Bogu za dar wiary, która stała się i wciąż na nowo staje się udziałem tylu ludzi, ludów, narodów. Świadkami tego daru, jego nosicielami jednymi z pierwszych byli właśnie owi trzej ludzie ze Wschodu, Mędrcy, którzy przybyli do stajenki, do Betlejem. Znajduje w nich swój przejrzysty wyraz wiara jako wewnętrzne otwarcie człowieka, jako odpowiedź na światło, na Epifanię Boga. W tym otwarciu na Boga człowiek odwiecznie dąży do spełnienia siebie. Wiara jest początkiem tego spełnienia i jego warunkiem. (...) Trzeba pozwolić Mędrcom iść do Betlejem. Z nimi razem idzie każdy człowiek, który za definicję swego człowieczeństwa uznaje prawdę o otwarciu ducha ku Bogu, prawdę wyrażoną w zdaniu: altiora te quaeras! (szukaj rzeczy od ciebie wyższych)". Kościół staje się sobą, "kiedy ludzie - tak jak pasterze i Trzej Królowie ze Wschodu - dochodzą do Jezusa Chrystusa za pośrednictwem wiary. Kiedy w Chrystusie, Człowieku, i przez Chrystusa odnajdują Boga. Epifania jest więc wielkim świętem wiary" (7 stycznia 1979). Wiara jest gwiazdą wskazującą nam drogę do Chrystusa. Powinniśmy się cieszyć łaską wiary i ją umacniać oraz prosić Boga o jej pomnożenie.

Ks. Bartołd: Lepszej okazji do ochrony życia nie będzie

2019-03-19 20:09

Artur Stelmasiak

W demokracji mamy ciągle jakieś wybory, a nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego - mówi ks. Bogdan Bartołd, znany duszpasterz i proboszcz archikatedry św. Jana w Warszawie.

Artur Stelmasiak
Ks. Bogdan Bartołd

W najnowszym tygodniku "Solidarność" ukazał sie duży wywiad z ks. Bogdanem Bartołdem, w którym jest on pytany o wartości w życiu publicznym i politycznym. Czy polska prawica wypłukuje się z treści chrześcijańskich i podąża drogą chadecji zachodnich? – Rozmawiałem z jednym z polityków prawicy polskiej o aborcji przy okazji zapisu o aborcji eugenicznej. Zapytałem go, dlaczego my na to zaostrzenie prawa aborcyjnego tyle czekamy, dlaczego nie jesteśmy w stanie tego przeforsować, lepszej okazji chyba nie będzie. Odpowiedział mi, że to nie jest popularne w społeczeństwie. Polityk tłumaczył się, że jeśliby nawet zmieniono przepisy aborcyjne, to jak przyjdą następcy, wszystko odkręcą i jeszcze bardziej zliberalizują to, co już jest - odpowiada ks. Bartołd.

Prowadzący rozmowę dziennikarz wskazał, że gdy lewica dojdzie do władzy, to i tak będzie chciała zwiększyć dostęp do aborcji w Polsce. - Oni tylko na to czekają. Oni nie będą się przejmowali krytyką środowisk konserwatywnych - podkreśla ks. Bartołd.

Proboszcz archikatedry warszawskiej, w której od 2010 roku regularnie odprawiane są Msze św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej przypomina, że PiS wprowadza wiele dobrych rozwiązań i chwali się, że to się ludziom podoba, pokazuje słupki poparcia. - Ale tutaj pojawia się pytanie, czy ja mam robić zawsze to, co się ludziom podoba, czy też bronić tych prawd chrześcijańskich, które są trudne we współczesnych czasach, mówić o nich, mimo że są niepopularne, właśnie dlatego, że jestem partią konserwatywną, że odwołuję się do dziedzictwa chrześcijańskiego - podkreśla ks. Bartołd. - Niestety w naszych partiach mieniących się jako prawicowe jest też sporo ludzi bardzo odległych od chrześcijańskich zasad życia.

Ks. Bartołd mówi także, że w demokracji mamy ciągle jakieś wybory, ale nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego, bo tego się nie da w sposób demokratyczny określać. - Prawdy objawionej się nie głosuje. Żadna większość nie może zmienić prawdy obiektywnej. Człowiek jest istotą omylną i nie może zmieniać fundamentów prawdy poprzez chwilowy kaprys. W demokracji liberalnej każdy ma swoją prawdę, „jest wiele prawd”, mówi ponowoczesność - dodaje kapłan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Maryjo, najlepsza Matko!

2019-03-21 11:29

O. Wojciech Prus OP

Cieszymy się i radujemy, że znowu możemy być tutaj – my, pielgrzymi Lednicy. Przybywamy spośród naszych intensywnych już bardzo przygotowań do XXIII Spotkania Młodych LEDNICA 2000. Chcemy zawierzać Tobie nasz trud i pragnienie jak najlepszego przyjęcia tysięcy młodych ludzi, którzy przybędą 1 czerwca nad Lednicę.

Bożena Sztajner

W tym roku naszą drogę ku Lednicy wyznacza hasło „Wiesz, że Cię kocham”. Te słowa brzmią jak wyznanie świętego Piotra, na których właściwie zbudowana jest Lednica. Dlatego tak często prowadzą nas w modlitwie, gdy tysiące głosów wyśpiewuje „Panie mój, wiesz, że Cię kocham, Ty wszystko wiesz, miłuję Cię!”. Lubimy bardzo z młodymi ludźmi tańczyć to wyznanie miłości, które Siewcy Lednicy zapisali w innej pieśni „Tak, tak Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Tym razem chcemy jednak, by pielgrzymi Lednicy usłyszeli te słowa, jako wyznanie miłości, wyśpiewane przez Boga o każdym z nas: “Wiesz, że Cię kocham”.

Inspirowani intuicją pierwszego duszpasterza Lednicy, ojca Jana Góry, przygotowując czerwcowe spotkanie czerpiemy z przemówienia św. Jana Pawła II, wygłoszonego do młodych w Krakowie w 1987 roku. Ojciec święty mówił wtedy o potrzebnej człowiekowi „sile przebicia”, mocy do zmagań z codziennością, z wyzwaniami młodego życia. Papież powiedział wtedy skąd bierze się ta siła: „człowiek jest mocny wtedy, kiedy wie, że jest kochany.”

Przesłanie Jana Pawła II sprawiło, że chcemy by tegoroczna Lednica była zachwytem nad skarbami, które ofiaruje nam Kościół – nad spowiedzią i Eucharystią. Są to dwa sakramenty, w których do każdego z nas Twój Syn - Chrystus mówi „Kocham Cię!”. Doświadczamy w nich poprzez wiarę niemal namacalnie Jego miłości - i wiedząc, że jesteśmy przez Boga umiłowani, mamy siły by iść dalej w życie.

Odczucia Bożej miłości potrzebujemy zwłaszcza wtedy, gdy objawia się w nas grzech. Wszyscy w naszej słabości często sami odcinamy się od źródła życia i sensu. Tak trudno jest wtedy uwierzyć, że w takich chwilach Twój Syn, Maryjo, jeszcze bardziej szuka drogi do naszego serca, powtarzając wciąż “Wiesz, że Cię kocham”. Niepojętej tajemnicy miłosierdzia chcemy w tym roku dotknąć poprzez Ewangelię powołania celnika Mateusza. Zadziwiło nas w niej zwłaszcza to, co nie jest przez ewangelistę opowiedziane wprost: jak Jezus dowiedział się o Mateuszu, jak do niego dotarł. Wszedł w jego codzienność, spotkali się przecież w komorze celnej. Dla wierzących Izraelitów zajęcie celnika było synonimem życia w grzechu. Słowa celnik i grzesznik oznaczały to samo: człowiek odrzucony, ponieważ dokonał złych wyborów. Dlatego nikt z żyjących Prawem Bożym Żydów, sam z siebie nie spotykał się z takim człowiekiem. A Twój Syn, Maryjo odszukał Mateusza grzesznika, wszedł w jego życie i powiedział „Pójdź za mną”.

Z młodymi ludźmi podczas przygotowań do Lednicy rozważamy też inne fascynujące pytanie: jak dokonało się przebaczenie – pojednanie Mateusza celnika z Bogiem. Jak wyglądała jego spowiedź? Wspólna medytacja tej Ewangelii poprowadziła nas do odkrycia, że podczas uczty, jaką później Mateusz wyprawił na cześć Jezusa, jest on grzesznikiem, któremu wybaczono. Poczuliśmy się zaproszeni przez Ducha Świętego do poszukiwania w wyobraźni wiary tej sceny, kiedy Mateusz w drodze do domu, otwiera przed Jezusem serce i otrzymuje wybaczenie. Zawierzamy Tobie Maryjo ten twórczy proces, który wciąż trwa jeszcze. Jesteśmy już blisko zakończenia pracy nad scenariuszem, który podczas Lednicy posłuży do opowiedzenia spowiedzi Mateusza poprzez wielkie widowisko taneczno – muzyczne.

Mateusz, grzesznik, któremu wybaczono, na ucztę do swojego domu zaprosił innych grzeszników i celników. Gdy wybierali się na spotkanie, jeszcze nie spotkali się z Jezusem, jeszcze nie odczuli, jak Jego obecność emanuje słowem „wiesz, że Cię kocham”. Być może wielu z rezygnacją godziło się z tym, co inni o nich myśleli i mówili: jesteś grzesznikiem, to znaczy niegodnym kochania i niezdolnym do miłości. A jednak przyszli na ucztę, ponieważ zaprosił ich Mateusz, grzesznik, któremu wybaczono. To dzięki jego opowiadaniu i zaproszeniu, uwierzyli, że Twój Syn Maryjo nie brzydzi się ich grzechem. Tak rozpoczęła się ich droga do wiary w Boże przebaczenie. Uczta, która odbywa się w domu Mateusza jest więc spotkaniem grzeszników, którzy uwierzyli w Boże miłosierdzie.

I my też tak pragniemy Maryjo poprowadzić lednickie spotkanie 1 czerwca: ucztę grzeszników, którzy uwierzyli w Boże miłosierdzie. A w drodze ku Lednicy sami chcemy doświadczać Bożego Miłosierdzia, żeby zapraszać na lednicką Ucztę wszystkich młodych ludzi, zwłaszcza tych, którzy znając słabość swojego grzechu zwątpili, że są godni kochania. Tobie Maryjo zawierzamy te najgłębsze pragnienia Lednicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem