tv fm foto młodzi książki e-kiosk
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Z rozgrzeszeniem czy bez

Drukuj

Milena Kindziuk, Piotr Chmieliński

Kiedy nie można otrzymać rozgrzeszenia? Jak się spowiadać? Jak przygotować się do wyznania win i co zrobić, kiedy nie żałujemy za grzechy? Przeczytaj - zanim przystąpisz do adwentowej spowiedzi

Ojciec Jacek Salij powiedział kiedyś, że powinniśmy się lękać spowiedzi powierzchownych i byle jakich. Ale przyznał również, że choćbyśmy się nie wiem jak starali, nasze spowiedzi i tak będą zawsze ułomne. Chyba, że potraktujemy je jako element ciągłego nawracania. Bo spowiedź to nic innego, jak sakrament otwartości na Boga. Trzeba przełamać wstyd, chęć ukrycia swoich grzechów i pokornie stanąć przed Zbawicielem.
Nie jest to jednak łatwe. Często mamy kłopoty ze spowiedzią. Boimy się. Wstydzimy. Nie wiemy, jak i co powiedzieć. W spowiedzi bowiem, jak podkreśla o. Józef Augustyn, „grzesznik odsłania przed spowiednikiem całą swoją ludzką słabość i nędzę. Grzechy są wyrazem życiowego niepowodzenia, upadku i klęski”.
Jak te opory przełamać? Kościół podpowiada tylko jeden sposób: trzeba pamiętać, że spowiednik jest tylko świadkiem tego wszystkiego, co dokonuje się między penitentem a samym Bogiem. I że kapłan w imieniu Chrystusa, nie swoim, wypowiada słowa: odpuszczam, przebaczam, idź w pokoju. - Kapłan, który sam też jest grzeszny i musi się spowiadać. W sakramencie pokuty zatem spotyka się zawsze „dwóch rannych” - podkreśla o. Krzysztof Wons, salwatorianin, dyrektor Centrum Formacji Duchowej w Krakowie.

Rachunek sumienia

Słowo „rachunek” może kojarzyć się z matematyką. Ale dotyczy także spowiedzi. Bo rachunek - ale sumienia - jest niezbędny, zanim się podejdzie do kratek konfesjonału. I nie chodzi tu wcale o jakieś matematyczne przypomnienie sobie grzechów, ale przede wszystkim o uświadomienie sobie, że stoimy wobec Boga i całkowicie od Niego zależymy.
Św. Ignacy sformułował pięć zasad dobrego rachunku sumienia: po pierwsze, dziękować Bogu za otrzymane dobrodziejstwa; po drugie, prosić Go o łaskę poznania grzechów; po trzecie, „żądać od duszy swojej zdania sprawy”. I dopiero w tym punkcie jest miejsce na konkretny rachunek swoich grzechów. Można się tu podeprzeć np. Dekalogiem, dołączając do niego przykazania kościelne, siedem grzechów głównych, obowiązki stanu i zawodu. I punkt po punkcie konfrontować z tym siebie. Wreszcie, przy czwartym kroku rachunku sumienia, trzeba poprosić Boga o przebaczenie win. A w piątym, postanowić poprawę.
Taki rachunek sumienia jest po prostu modlitwą. - Św. Ignacy mówił, że jeżeli nie mamy czasu na różne modlitwy, to czymś ostatnim, z czego moglibyśmy zrezygnować, jest właśnie rachunek sumienia. Ignacy rozumiał go jako piękną modlitwę dziękczynienia, wyznania wiary. Ktoś, kto taki rachunek sumienia robi codziennie, nie musi tego czynić przed spowiedzią. Bo dobrze zna siebie i wie, z czym idzie do konfesjonału - tłumaczy znany teolog o. Dariusz Kowalczyk SJ.

Żal za grzechy

Drugim warunkiem spowiedzi jest żal za grzechy. To w gruncie rzeczy najważniejszy akt penitenta. Bo udzielenie rozgrzeszenia nie zależy od ciężaru grzechu, ale właśnie od żalu za niego. Jeżeli ktoś szczerze żałuje za swe winy, Bóg zawsze takiemu człowiekowi przebacza i zawsze go przyjmuje, nie potępiając i nie osądzając.
Trzeba jednak oddzielić żal uczuciowy od żalu intelektualnego. Uczucia nie zależą od naszej woli. I uczucia żalu nie można sobie narzucić. - Żal kojarzy nam się z uczuciem. I kiedy tego uczucia nie ma, wydaje nam się, że w ogóle żalu nie ma. Ale przecież można ten żal wzbudzić w innych obszarach własnej osobowości, np. w obszarze woli czy rozumu. Oczywiście, najlepiej jest, kiedy żałuje cały człowiek. Jest jakimś rozdarciem człowieka, kiedy jego jedna część żałuje, a druga nie. Ale to też warto pokazać na spowiedzi - przekonuje o. Kowalczyk.

Postanowienie poprawy

Z żalem za grzechy ściśle wiąże się trzeci etap sakramentu pokuty - postanowienie poprawy. Powinno być ono mocne (za wszelką cenę nie chcieć na przyszłość popełnić grzechu), skuteczne (postanowienie zastosowania wszystkich środków, które są konieczne do uniknięcia grzechów w przyszłości) i powszechne (powinno rozciągać się na wszystkie grzechy śmiertelne, których ma się w przyszłości unikać).
Zdarza się, że mimo regularnej spowiedzi, powtarzają się ciągle te same grzechy. Może pojawić się wtedy pokusa zniechęcenia. Rodzą się pytania, czy spowiedź ma sens? Po co postanawiać poprawę, skoro i tak prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie, itd.? Tymczasem, jak podkreślają teologowie, spowiedź musimy traktować w kontekście całego życia i relacji z Bogiem. Oznacza to, że niewiele pomoże nam spowiedź w realnej poprawie, jeśli zabraknie modlitwy, czytania Biblii, szukania dobrych rad.
Czwartym warunkiem spowiedzi jest wyznanie grzechów. To pokazuje, że przystępowanie do spowiedzi „z marszu”, bez przygotowania, jest nieporozumieniem.
Księża mówią, że mamy niekiedy kłopot, co powiedzieć najpierw, co potem. Stosujemy wyuczone formułki, które niekoniecznie są dobre. Bo wcale nie trzeba zapewniać księdza, że oto przystępuje się do spowiedzi, przy poprzedniej żadnego grzechu się nie zataiło, rozgrzeszenie się otrzymało, a pokutę odprawiło. Chyba, żeby się jej nie odprawiło. Natomiast bardzo wskazane są takie informacje jak: wiek, stan życia, rodzaj wykonywanej pracy, data ostatniej spowiedzi.
Potem trzeba wyliczyć grzechy. Najlepiej uszeregować je według dziedzin i pewnego porządku. Najpierw te najcięższe i najpoważniejsze, potem lekkie. Warto od razu wskazać spowiednikowi problem, który uważamy za główny i z którego przede wszystkim chcemy się poprawić.
Wyznanie grzechów musi być integralne. Powinno obejmować wszystkie grzechy śmiertelne, jeszcze wprost nie odpuszczone. Trzeba konkretnie i szczegółowo nazwać, co się zrobiło, albo czego się zaniedbało. Np. osoba, która dopuściła się zdrady małżeńskiej, powinna właśnie to powiedzieć, a nie uciekać się do ogólnego stwierdzenia: zgrzeszyłem przeciw szóstemu przykazaniu.
Penitent powinien wyznać też dokładną liczbę grzechów oraz okoliczności zmieniające rodzaj grzechu. Czymś innym jest np. dokonanie kradzieży w sklepie, a czymś innym kradzież w kościele, która jest świętokradztwem. Inną wagę ma grzech, nawet ciężki, ale popełniony raz, a inną grzech, nawet lekki, ale powtarzany wiele razy.

Zadośćuczynienie

I ostatni warunek spowiedzi: zadośćuczynienie. - Jest ono ważne, gdyż każdy grzech powoduje skutki w sumieniu, ale także na tzw. forum zewnętrznym, czyli w relacji do innych ludzi - tłumaczy ks. Andrzej Kowalski, znawca prawa kanonicznego z Warszawy.
Co ciekawe, w historii Kościoła bywało tak, że zadośćuczynienie traktowano w ogóle jako warunek wstępny otrzymania rozgrzeszenia. Wyznawało się grzechy, otrzymywało pokutę, trzeba było ją odprawić, a potem wrócić po rozgrzeszenie. Towarzyszył temu wysiłek duchownych, żeby znaleźć na dany grzech właściwą pokutę. Pisano nawet tzw. księgi penitencjarne, w których było jasno określone, jaka pokuta należy się za jaki grzech.
- Oczywiście, pokuta powinna być adekwatna do czynów, ale nie można przesadzić w drobiazgowości. Dziś pokuta jest często symboliczna. Wychodzi się z założenia, że sama spowiedź, wstyd i trud jej towarzyszący, jest już wystarczającą pokutą - mówi o. Kowalczyk.
Chociaż są sytuacje, kiedy zadośćuczynienie przybiera formy bardzo konkretne. Jest tak np. w przypadku kradzieży (gdy ktoś ukradł pieniądze, musi je po prostu zwrócić), albo aborcji, po wyznaniu której księża zalecają np. złożenie ofiary na dom dziecka lub samotnej matki. Albo pracę w takim ośrodku na zasadzie wolontariatu, np. w czasie urlopu. Można też zobowiązać się do pomocy w wychowaniu konkretnego dziecka w jakiejś rodzinie czy podjąć adopcję.
Generalnie jednak w spowiedzi chodzi o doświadczenie Bożego miłosierdzia, a nie o „kupienie” tego miłosierdzia za jakieś czyny i wysiłki.

Kiedy ksiądz nie może rozgrzeszyć

Po nałożeniu pokuty przez spowiednika następuje udzielenie rozgrzeszenia. Kapłan wyciąga wtedy prawą dłoń i czyni nad penitentem znak krzyża. Wypowiada przy tym formułę rozgrzeszenia: „Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie Swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen”.
Są jednak sytuacje, kiedy ksiądz nie może udzielić rozgrzeszenia. Nie może, a nie jak się niekiedy wydaje - nie chce. Kiedy tak się dzieje?
Przykład: Chłopak wyznaje grzech cudzołóstwa. Kapłan pyta, czy postanawia poprawę, a co za tym idzie, czy zamierza wyprowadzić się od swojej dziewczyny i zamieszkać z nią dopiero po ślubie. - To niemożliwe, przecież razem płacimy za mieszkanie, razem się urządziliśmy, zresztą to jest dzisiaj normalne - słyszy spowiednik. I nie może udzielić rozgrzeszenia. Bo postanowienie poprawy jest jednym z warunków rozgrzeszenia. Dlatego nie każda spowiedź może zakończyć się odpuszczeniem win. Kiedy dwoje ludzi razem mieszka, żyjąc ze sobą jak mąż z żoną i nie mają zamiaru tego zmienić, znaczy, że nie ma w nich woli postanowienia poprawy, a więc nie ma dyspozycji do udzielenia rozgrzeszenia.
Podobnie jest w przypadku tzw. konkubinatu notorycznego, a więc sytuacji, w której dwoje ludzi wprawdzie ze sobą nie mieszka, ale trwale utrzymuje w czasie swój związek, naruszając szóste przykazanie. Warunkiem rozgrzeszenia jest wtedy zerwanie takiej znajomości.
Rozgrzeszenie można więc otrzymać tylko wtedy, gdy szczerze postanawia się poprawę z każdego grzechu i gdy jest ona możliwa do zrealizowania. Stąd wielki problem mają ludzie żyjący w powtórnych związkach, tzw. niesakramentalnych. - Chyba, że wobec proboszcza swojej parafii podejmą zobowiązanie do życia w czystości i staną się tzw. „białym małżeństwem” - wyjaśnia pallotyn, ks. Jan Pałyga, który prowadzi duszpasterstwo par niesakramentalnych. Wielu z nich to się udaje.

Grzechy zastrzeżone

Wśród grzechów są i takie, których nie może odpuścić każdy ksiądz. Należy do nich m.in. formalne odstępstwo od wiary, aborcja, pobicie lub zabójstwo biskupa, usiłowanie odprawienia Mszy św. lub udzielenia rozgrzeszenia przez osobę, która nie ma ważnych święceń, próba zawarcia małżeństwa przez księdza lub osobę zakonną, przynależność do stowarzyszeń walczących z Kościołem.
Są również grzechy, których nie może odpuścić żaden kapłan i żaden biskup, zastrzeżone Stolicy Apostolskiej. To najcięższe przestępstwa, jak znieważenie Najświętszego Sakramentu, pobicie (ewentualnie zabicie) papieża czy zdrada tajemnicy spowiedzi.
Trzeba też pamiętać, że grzech aborcji pociąga za sobą karę ekskomuniki. Znaczy to, że zarówno kobieta, która zabiła własne dziecko, jak mężczyzna, który w tym współuczestniczył: (np. namawiał, dał pieniądze) oraz lekarz wykonujący tzw. „zabieg”, niejako automatycznie objęci zostają ekskomuniką, czyli wykluczeniem ze wspólnoty Kościoła. I kiedy ktoś taki przystępuje do spowiedzi, najpierw trzeba z niego zdjąć karę ekskomuniki, a dopiero potem można udzielić rozgrzeszenia. Mogą to jednak uczynić tylko biskupi albo wyznaczeni przez nich kapłani (w niektórych diecezjach są to wyłącznie proboszczowie, w innych księża powyżej trzech lat kapłaństwa albo rekolekcjoniści czy księża pracujący w kurii). Takie ograniczenia, jak twierdzą księża, wprowadzone są dlatego, że grzech aborcji jest jedną z największych win. - Jeszcze większą, niż zabójstwo człowieka dorosłego, bo dorosły może się bronić, a nie narodzone dziecko jest całkowicie bezbronne, nie ma żadnej możliwości ucieczki - mówi ks. dr Andrzej Kowalski, specjalista prawa kanonicznego. - Nie jest to jednak wina powodująca utratę zbawienia. Jeżeli człowiek się szczerze nawróci, zawsze Bóg mu odpuszcza.

O. prof. Jacek Salij OP, teolog
Chrystus potępia grzech, ale mnie kocha. Sakrament pokuty umożliwia nam pełniejsze spojrzenie na siebie, bez obawy popadnięcia w rozpacz i bez potrzeby szukania fałszywych rozgrzeszeń. Mianowicie patrzę wówczas na siebie w obecności Chrystusa, który potępia mój grzech, ale mnie samego kocha: jeśli potępia mój grzech to właśnie z miłości do mnie. Jest to wielka szansa. Dzięki sakramentowi pokuty mam możliwość głębszego poznania i potępienia mojego grzechu, a zarazem nie będzie mnie to przygniatało, gdyż po to przecież człowiek poznaje swój grzech i pokazuje go Chrystusowi, żeby zostać przez Niego uzdrowionym.

Edycja warszawska 50/2007

E-mail:
Adres: ul. Długa 29, lok. 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635-90-69,

Najczęściej czytane
Niedziela Młodych

24 X Piątek. Dzień powszedni albo wspomnienie św. Antoniego Marii Clareta, biskupa.
Ef 4, 1-6; Ps 24 (23), 1-2. 3-4ab. 5-6 (R.: por. 6); Por. Mt 11, 25; Łk 12, 54-59;

Liturgia godzin

Teksty w psałterzu na piątek I tygodnia – s. 600 [s. 800]. W Godzinie czytań – czytania z piątku 29. tygodnia zwykłego – s. 335.
Albo: wspomnienie św. Antoniego Marii Clareta, biskupa. Wszystko jak wyżej w dzień powszedni, jedynie własne II czytanie w Godzinie czytań – s. 1300 oraz modlitwa w Godzinie czytań, Jutrzni i Nieszporach – s. 1301 [s. 1522]. Można hymn w Godzinie czytań oraz w Jutrzni i Nieszporach hymn i wszystko po psalmach wziąć z tekstów wspólnych o pasterzach – s. 1515 [s. 1672] .

Video-komentarz do Ewangelii

Reklama

Polecamy
Prawda i kłamstwo o Katyniu
Konkurs papieski
Szpiatal dla Gazy - Caritas Szlachetna Paczka


Dwumiesięcznik dla najmłodszych

Tagi

Partnerzy

Kontakt

www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. dr Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas