Reklama

Proboszcz roku, parafia stulecia

Dominik Jabs
Edycja warszawska 51/2007

Grób ks. Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu odwiedziło ponad 17 milionów ludzi! Ale nie tylko dlatego parafia św. Stanisława Kostki jest wyjątkowa. Wystarczy przyjechać tu w dzień powszedni, aby przekonać się o aktywności tutejszego proboszcza i zaangażowaniu mieszkańców Żoliborza w życie parafii.

W Boże Narodzenie do żywej szopki przy parafialnym kościele ustawia się kilkudziesięciometrowa kolejka. Dzieci są już zniecierpliwione, jednak nie tylko one chcą zobaczyć kozy, osła, lamę, króliki czy ozdobne ptaki. W środku „Żoliborskiego Betlejem” rozbrzmiewają kolędy. Niektóre zupełnie nowe, pisane specjalnie do tej szopki. W żłóbku siedzi roczne dziecko. Wprawdzie za duże jak na Dzieciątko Jezus, ale Józef, Maryja i pastuszkowie są w sam raz. - Zapraszamy młode małżeństwa, najlepiej z dziećmi - zachęca ks. Cezary Smuniewski, tutejszy duszpasterz rodzin.
Ważnym wydarzeniem było dla funkcjonowania parafii powołanie do życia w 2000 r. fundacji „Bonum”. - Jednym z jej celów jest organizowanie koloni letnich dla ok. 200 dzieci. Część z nich otrzymuje dofinansowanie - mówi ks. proboszcz Zygmunt Malacki, założyciel fundacji. Środki na działalność fundacji pochodzą m.in. z „Amicusa”. Jest to dom pielgrzyma oferujący sale do wynajęcia, pokoje hotelowe i nastrojowe kolacje w restauracji „Serafino”. To właśnie tam odbywają się wieczorki „Jadłem z…”. - Są to spotkania ze znanymi ludźmi ze świata filmu, telewizji, estrady. Każdy, kto chce wziąć w nich udział, musi wykupić cegiełkę za 5 zł, a potem może zamówić np. kolację - mówi Iwona Cherubińska, dyrektor „Amicusa”. Do tej pory wśród gości, byli m. in. Gustaw Holoubek, Irena Kwiatkowska, Cezary Żak, Zbigniew Religa, Jerzy Połomski, Jose Cura…
W domu pielgrzyma działa też świetlica dla dzieci, również finansowana przez „Bonum”. - Jest całkowicie darmowa. Prowadzimy tu zajęcia z języków obcych, plastyki, muzyki. Pomagamy także przy odrabianiu lekcji - mówi Bożena Mossakowska, członek zarządu fundacji. - Jakie zajęcia zaoferujemy w nowym roku szkolnym, będzie zależało od tego jacy nauczyciele i studenci zgłoszą się jako wolontariusze - zapewnia Mossakowska. W „Amicusie” swoje spotkania integracyjne mają także seniorzy, wciąż liczni na Żoliborzu.
Rodziny w szczególnie trudnej sytuacji mogą liczyć na pomoc materialną w ramach „Ruchu Obrony Życia im. ks. Jerzego Popiełuszki”, powołanego przez ks. proboszcza Teofila Boguckiego. W parafii można też uzyskać bezpłatnie poradę od psychologa i prawników.

Fenomen na skalę światową

W parafii św. Stanisława Kostki działa Caritas, Akcja Katolicka, Kościół Domowy, Legion Maryi i inne wspólnoty modlitewne. Jest duszpasterstwo akademickie i Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej. Księża mają pełne ręce roboty.
- To bardzo zobowiązująca parafia, patrząc zwłaszcza na postacie poprzednich proboszczów, i oczywiście na ks. Jerzego. Ale mnie to jednak nie przytłacza, tylko pomaga - mówi ks. Karol Oparcik, który u św. Stanisława Kostki pracuje od kilku miesięcy.- Poza tym tu ciągle coś się dzieje, choćby z racji pielgrzymów, którzy ciągną do grobu ks. Jerzego.
To miejsce, to prawdziwy fenomen. Powołano nawet specjalne grupy, które opiekują się grobem i pamięcią o ks. Jerzym, i to za darmo. - Tutaj dyżury trwają nieprzerwanie, także w nocy. Po śmierci ks. Jerzego obawialiśmy się, że ktoś może zdemolować to miejsce - wyjaśnia Jan Lewandowski, który w Kościelnej Służbie Porządkowej „TOTUS TUUS” jest od połowy lat 80. Niektórzy twierdzą, że służba zostanie rozwiązana, gdy nasz kandydat na ołtarze zostanie ogłoszony świętym. Pan Lewandowski przekonuje jednak, że będzie tu przychodził tak długo, dopóki starczy mu sił. Podobnie mówi wielu jego kolegów, którzy przyjeżdżają na dyżury z Radomia, Bydgoszczy czy z Zakopanego.
Działa też Służba Pomocnicza, której szefuje pani Jadwiga Janucik. To dzięki tej grupie przy grobie ks. Popiełuszki są wciąż świeże kwiaty. Jest też Służba Liturgiczna, pod kierownictwem pana Leona Łochowskiego, która dba o godną oprawę różnych uroczystości i wciąż odprawianych Mszy za Ojczyznę. Grupa Medyczna z dr Hanną Sulikowską nie pozwoli, by uczestnicy uroczystości byli bez opieki, gdy ktoś zasłabnie.

Parafia Proboszcza Roku

A gdy tylko pojawią się pielgrzymi, ten fakt odnotują członkowie Kościelnej Służby Informacyjnej. To oni zbierają materiały związane z ks. Jerzym i prowadzą księgi pamiątkowe. - Nasze archiwum zajmuje kilka szaf. Tworzymy je od śmierci księdza. Zgromadziliśmy kilkadziesiąt ksiąg. Posiadamy także informacje o łaskach uzyskanych dzięki jego wstawiennictwu - mówi Katarzyna Soborak, notariusz w procesie beatyfikacyjnym. O ks. Jerzym wie wszystko. Podobnie jak o każdej wizycie przy jego grobie. - Przybywały tu głowy państw, premierzy, kardynałowie, prymasi, arcybiskupi z całego świata - podkreśla K. Soborak. I przywołuje Jana Pawła II, który przybył tu 14 czerwca 1987 r. Wtedy władze komunistyczne nie zgodziły się na oficjalną wizytę, dlatego Papież nic nie powiedział do ludzi zgromadzonych wokół kościoła, ale jego obecność i modlitwa były wymowne. Przybył także Benedykt XVI, wtedy jeszcze kard. Joseph Ratzinger, którego przyjął ks. proboszcz Malacki. Gdy on nastał, w parafii naprawdę wiele się zmieniło. Został zresztą laureatem konkursu „Proboszcz Roku 2005” w archidiecezji warszawskiej. Przede wszystkim jednak utworzył „Muzeum Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki”, nowoczesne i multimedialne. I wciąż ma nowe pomysły.

Reklama

Kształtujemy postawy patriotyczne

Ks. proboszcz Zygmunt Malacki, dziekan Dekanatu Żoliborskiego
Ta parafia w sposób szczególny naznaczona jest patriotyzmem. Gdy patrzę na jej historię z perspektywy 80. lat istnienia, to widzę przede wszystkim dwie wielkie postacie: ks. Teofila Boguckiego i ks. Jerzego Popiełuszko. Myślę też, że ks. prałat Stefan Ugniewski, który budował ten kościół, był również człowiekiem kochającym Ojczyznę, bo miłował człowieka. Bardzo dużo robił, jeśli chodzi o wymiar społeczny. Ks. Bogucki natomiast, nie tylko zapoczątkował Msze za Ojczyznę, ale także pozostawił po sobie ścianę „Bóg i Ojczyzna”, na której upamiętnił poległych i pomordowanych w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Dzisiaj także zależy nam, by kształtować postawy patriotyczne. Kościół nie zajmuje się polityką, ale musi się zajmować człowiekiem, jego moralnością, dlatego Kościół musi mieć odniesienie do Ojczyzny, w której żyje.

(dj)

Opoka zbudowana na rzece

Parafia św. Stanisława Kostki została erygowana w Boże Narodzenie 1927 r. przez kard. Aleksandra Kakowskiego. Pierwszym jej proboszczem był ks. Klemes Cyruliński, który rozpoczął budowę murowanej świątyni. Od początku napotykano na trudności, m. in. finansowe. Przy wykopach pod fundamenty odkryto podziemną rzekę, dlatego kościół postawiono na 300 ukośnych żelbetowych słupach. Prace wykończeniowe trwały nawet podczas okupacji, a ostateczny kształt uzyskała w latach 60-tych XX w. Konsekracji świątyni dokonał kard. Stefan Wyszyński. Projektantami byli inż. Łukasz Wolski (autor m. in. drewnianej kaplicy Matki Bożej Anielskiej w Laskach z 1925 r. i salezjańskiej Bazyliki Serca Jezusowego przy ul. Kawęczyńskiej na Pradze) oraz Edgar Norweth, wybitny polski architekt, urbanista i teoretyk architektury epoki modernizmu. (zaprojektował m. in. budynki dzisiejszego AWF na Bielanach i osiedle „Żoliborz Oficerski”).
Główne uroczystości związane z jubileuszem 80-lecia parafii odbędą się 25 grudnia o godz. 10 w kościele św. Stanisława Kostki. Weźmie w nich udział abp K. Nycz.

(dj)

Kapłan prawy, pracowity i pokorny

2019-02-22 14:42

Ks. Szymon Nosal

Kapłan prawy, pracowity i pokorny - biskup senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Paweł Socha, takimi słowami określił naszego rodaka, ks. kan. Stanisława Pawula, w słowie Bożym 4 lutego 2019 roku, na jego pogrzebie. Nic dziwnego, że żegnało go 45 kapłanów wraz z arcybiskupem seniorem Józefem Michalikiem i biskupem seniorem Pawłem Sochą pod przewodnictwem kardynała seniora Stanisława Dziwisza, któremu posługuje siostra zmarłego – s. Matylda Pawul.

ks. Szymon Nosal
Pogrzeb ks. kan. Stanisława Pawula

Bp Socha, powiedział także: „Ks. Stanisław, to Kapłan ustawicznie zajęty pracą. Poza funkcjami duszpasterskimi i życiem modlitwy, zawsze był zajęty pracą przy pszczołach, które bardzo kochał, a one jego, w sadzie, czy na małym skrawku ziemi, by nie zabrakło świeżych warzyw. Jednak najwięcej czasu poświęcał pracy duszpasterskiej i gospodarczo-administracyjnej. Zatroskany był o kościoły, ich konserwacje, remonty i bezpieczeństwo. A w każdej z trzech parafii, gdzie pracował jako proboszcz, było wiele kościołów i kaplic. (…) Był człowiekiem wielkiej pokory i prostoty. Nigdy nie ubiegał się o godności czy też lepsze, łatwiejsze parafie. (…) Ks. kan. Stanisław wyniósł ze środowiska rodziny i parafii, a także z Seminarium przemyskiego ducha żarliwej wiary, pobożności, szczególnie maryjnej. Miał doskonale wyrobiony zmysł Kościoła, czyli traktowania instytucji Kościoła nie tylko od strony widzialnej, ale i jako obecności pośród nas samego Jezusa Chrystusa.

Diecezja zielonogórsko-gorzowska wdzięczna jest ks. kan. Stanisławowi Pawulowi za decyzję podjęcia pracy na terenie trudnym pod względem duchowym, gdyż zamieszkali tu Polacy wyrwani z ojcowizny i przeniesieni siłą na ziemię od wieków słowiańską, ale zimną duchowo z powodu ducha reformacji. Ks. Stanisław swoją delikatnością, duchem wiary i gorliwością kapłańską przyczynił się do duchowego odrodzenia i odnowienia życia wiary na Ziemi Lubuskiej. Mimo że powrócił na ziemię rodzinną, to kapłani i wierni zawsze będą przed Bogiem pamiętać o pełnym wiary i miłości Bożej Księdzu Kanoniku Stanisławie Pawulu”.

Poprzedniego dnia, w niedzielę 3 lutego na eksporcie, dwudziestu dwu kapłanów pod przewodnictwem bp Mariana Rojka, modliło się za śp. ks. kan. Stanisława Pawula, a dwu spowiadało. Ks. proboszcz zwrócił się do mnie, abym wygłosił słowo Boże, bo nie mógł znaleźć chętnego wśród jego kolegów. Powiedziałem między innymi: „Kiedy kilka godzin przed Twoim, Stasiu, odejściem do Pana, stałem przy Tobie, przy łóżku szpitalnym, i dotykając Twej dłoni polecałem Cię Bogu, prosząc o miłosierdzie, Ty już wspinałeś się na swój życiowy szczyt, o którym mówi poeta w wierszu: W drodze na szczyt, słowami:

Przygnieciony pułapem chmur

Duszę się rankiem zamglonym.

Wokół mnie wszędzie szary mur

Błądzę murem otoczony.

[…] W chmurach i mgle postawiony

Nie widzę nawet swoich nóg

A muszę iść, przecież wiem dokąd,

Szukać tej jednej drogi dróg.

Tą drogą krętą przejdę mgły,

Przecisnę się wśród powłok chmur.

Dotąd me nogi będą szły,

Aż znajdę moją górę gór.

A tam popatrzę na mój szlak,

W jednej chwili zobaczę swe życie,

Poczekam tylko na ten znak –

Możesz wejść, jesteś na szczycie.

Śp. ks. Stasiu znalazł tą jedną jedyną drogę swego życia w kapłaństwie. Mężnie pokonywał wszystkie zakręty i szare mury trudności życiowych, bo wiedział, dokąd iść. Ciężko Dusił się rankiem zamglonym, gdy tłoczono w jego płuca tlen, szukał tej jednej drogi dróg i znalazł swoją „górę gór”, tam w szpitalu pod wezwaniem Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku i doszedł do swego szczytu. Tam w jednej chwili zobaczył całe swoje życie i zobaczył znak ukochanego Mistrza, Najwyższego Kapłana, gest zaproszenia do chwały. Zapewne usłyszał te słowa pełne miłości: Możesz wejść, jesteś na szczycie. Dość się już natrudziłeś! Czas już na nagrodę, na odpoczynek ze Mną i Moją Matką, którą tak ukochałeś w swoim życiu w tym obrazie Matki Bożej Pocieszenia, najpierw w tej małej kaplicy, a później już od prawie pół wieku w tym kościele, który tak często odwiedzałeś i cieszyłeś się z jego powstawania i upiększania.

Byłeś dumny ze swoich Rodziców, którzy mnie wspierali w organizowaniu tutejszej parafii. Cieszyłeś się, że Twój Tatuś, śp. Jan, tak dzielnie wspomagał mnie w budowie tego kościoła, jako dobry cieśla i doskonały organizator prac przy tym kościele. Nazywaliśmy go żartobliwie „szeryfem”, bo miał szacunek i posłuch u ludzi przy tych pracach. Jeszcze bardziej cieszyłeś się, gdy udało mi się załatwić dla niego emeryturę, i gdy potem przez bardzo wiele jeszcze lat służył tak wiernie i bezinteresownie parafii jako kościelny, który był przykładem wielkiej wiary i pobożności. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze, w tak przykładnej rodzinie, Pan Bóg powołał dwoje rodzeństwa do swojej służby – Ciebie, Stasiu i Twoją starszą od ciebie o dwa i pół roku siostrę Julię, obecną tu s. Matyldę. Razem zdawaliście maturę w pobliskiej Żołyni w 1959 r. i w tym samym roku obydwoje poświęciliście się Bogu na służbę. Ty, Stasiu, we wrześniu wstąpiłeś do Seminarium Duchownego w Przemyślu, a twoja siostra kilka tygodni później, 9 października, do Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie.

W kaplicy, która tu była gdzie obecnie jest prezbiterium naszego kościoła, u stóp M.B. Pocieszenia, pod czułym Jej spojrzeniem zrodziło się i umacniało Wasze powołanie do służby Bogu. Tu pewnie usłyszeliście po raz pierwszy ten cichy i pełen miłości głos Mistrza i ochotnie Mu odpowiedzieliście słowami wspomnianego już na początku poety w wierszu pt. Poślij mnie Panie

Chcesz Panie ludzi do pracy (…)

Weź, Panie, moje krzyże

I użyj mego cierpienia,

Weź, Panie, me siły świeże

Do pracy dla odkupienia.

I ks. Stanisław swoim życiem potwierdził tę gotowość pójścia na służbę Bogu i ludziom. Podobnie i jego siostra, Julcia, czyli s. Matylda, sercanka, która tak wiernie i ofiarnie służyła i posługiwała św. Janowi Pawłowi II, a teraz służy i pomaga ks. kard. St. Dziwiszowi.

Śp. ks. Stanisław urodził się 12 grudnia 1942 r. w Gwizdowie. Dwa tygodnie później ochrzczony 26 grudnia w Żołyni, po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego poszedł za głosem powołania do seminarium przemyskiego, gdzie po sześciu latach studiów otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp Jakiela 20 czerwca 1965 r. w Przemyślu. Po trzech latach pracy w naszej diecezji, - dwa lata w Bączalu Dolnym i rok w Łączkach Jagiellońskich jako wikary - na apel biskupa gorzowskiego Wilhelma Pluty, udał się tam, mówiąc niejako: Weź, Panie, moje krzyże/I użyj mego cierpienia,/Weź, Panie, me siły świeże /Do pracy dla odkupienia. - by ofiarnie służyć Bogu i ludziom przez prawie pół wieku.

Jako wikariusz pracował najpierw w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Ostrowicach w powiecie i dekanacie Drawsko Pomorskie, następnie w parafii Świętej Trójcy w Gubinie, a potem przez sześć lat w par. św. Mikołaja w Głogowie. W 1979 r. został inkardynowany do diecezji gorzowskiej. Był proboszczem w Bobrowicach (1979-1989), Strzelcach Krajeńskich (1989-2004) i Cybince (2004-2017). Pełnił również funkcję wicedziekana w Dekanacie Krosno Odrzańskie i Dekanacie Rzepin oraz dziekana w Dekanacie Strzelce Krajeńskie. W 1995 r. otrzymał tytuł kanonika R.M. W roku 2017 przeszedł w stan spoczynku i zamieszkał w rodzinnej miejscowości, tu w Gwizdowie.

Niedługo cieszył się tą emeryturą – tylko półtora roku, bo Bóg doświadczył go i znalazł godnym siebie – jak to słyszeliśmy w dzisiejszym I czytaniu. Pan Jezus zaś w Ewangelii dzisiejszej wypowiadając słowa o ziarnie, które ma wpaść w ziemię i obumrzeć, aby przynieść plon obfity, myślał najpierw o sobie. To On, Chrystus, podczas triumfalnego wjazdu do Jerozolimy wiedział, że czeka Go męka i śmierć, przez którą zostanie uwielbiony. To się sprawdziło. Chrystus przez swoją mękę i śmierć dokonał odkupienia świata, a przez to okazał największą miłość i posłuszeństwo Ojcu Niebieskiemu, który Go uczcił. Po zmartwychwstaniu Chrystus zasiadł po prawicy Ojca.

Zbawiciel jest dla nas wszystkich drogą, prawdą i życiem. Jeżeli człowiek w swoim postępowaniu będzie się kierował wskazówkami zawartymi w Ewangelii, to znak, że jest na dobrej drodze. W słowach zapisanych przez św. Jana: „Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię obumrze, przyniesie plon” (por. J 12,24) Chrystus daje wskazania dla wszystkich ludzi. W tym zawiera się również tajemnica naszego życia i naszej wiary. Prawda o przechodzeniu do chwały przez mękę i śmierć do życia wiecznego jest aktualna w życiu każdego człowieka. Przecież każdy z nas ma przygotowane miejsce w Domu Ojca. Dobrze o tym wiedział ks. Stanisław, bo niedawno powiedział do jednego naszego parafianina, że chyba niepotrzebnie buduje to marne mieszkanie, kiedy tam, w Domu Ojca, czeka na niego wspanialsze, u boku swego Mistrza i Jego Matki. Nie mylił się!

Na naszych niejako oczach odszedł do Boga i jutro pogrzebany zostanie jako ziarno pszenicy sługa Kościoła, ks. kan. Stanisław Pawul, który zapewne często powtarzał na modlitwie: Weź, Panie, moje krzyże / I użyj mego cierpienia,(…) / Do pracy dla odkupienia.

Dziękujemy dziś Bogu za jego życie kapłańskie, za jego modlitwy, cierpienia, za wszystko, co uczynił dla chwały Bożej i zbawienia ludzi. Przepraszamy też za jego słabości i grzechy, bo jak każdy człowiek tak i on był słaby i mógł obrazić majestat Stwórcy i Pana. Pragniemy też modlić się o to, aby znalazł miejsce w świętym Domu Ojca. Ufam, że w chwili śmierci spotkał w Jezusie nie tyle Sędziego, co Przyjaciela, który zapewne przytulił go do Swego Serca, jak tego utrudzonego Bożego parobka Borynę z „Chłopów” Reymonta. Boryna, kiedy doszedł do niejakiej przytomności po długich tygodniach leżenia, w środku nocy, gdy księżyc świecił pełnym blaskiem wstał i wyszedł na pole. Pomyślał, że już dnieje. Przeżegnał się raz i drugi, potem wyruszył na zagon. Nabrał ziemi w koszulę i zaczął siać, jak zboże. Tak o tym napisał Reymont w „Chłopach”: „Zmartwiał naraz, wszystko przycichło i stanęło w miejscu, błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ojciec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie: - Pójdź-że, duszko człowieka, do mnie. Pójdź-że, utrudzony parobku. Zachwiał się Boryna, otworzył ręce, jak w czas podniesienia: Panie Boże, zapłać! – odrzekł i runął na twarz przed tym majestatem Przenajświętszym. Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie...”

Ufam, wszyscy ufamy, że godzina śmierci śp. ks. Stanisława, Bożego parobka, była godziną łaski Pańskiej, bo umierał w godzinie Śmierci Zbawiciela. Była godziną nagrody niebieskiej, bo przez przeszło pół wieku siał obficie ziarno słowa Bożego na niwie Pańskiej, ale jak każdy człowiek i on potrzebuje naszej modlitwy, dlatego tu jesteśmy i mamy się modlić za niego teraz i później, dopóki nam Bóg żyć pozwoli.

Księże Stanisławie. Byłeś wierny do końca swemu powołaniu. Służyłeś w swoim kapłaństwie Panu Jezusowi i Jego Matce, Kościołowi, Ojcu Świętemu i biskupom, jakich postawił Bóg na twej drodze kapłańskiej. A jeśli kto mi służy – mówi Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii – uczci go mój Ojciec”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W parafii św. Barbary rozwija się kult św. Rity

2019-02-22 20:52

Zofia Białas

13 grudnia 2018 roku w kościele w parafii św. Barbary w Wieluniu zostały zainstalowane relikwie św. Rity.

Zofia Białas

Św. Rita od razu stała się Patronką parafialnych rekolekcji adwentowych, które w tym dniu się rozpoczynały. Po relikwie świętej Rity, zgodnie z życzeniem proboszcza z Casci, pojechał osobiście ks. Jarosław Boral, proboszcz parafii św. Barbary. Relikwie przybyły do parafii św. Barbary w Wieluniu tuż przed Eucharystią o godzinie 18.00, tuż przed rozpoczęciem rekolekcji. Od tej pory Wieluń stał się kolejnym miejscem w Polsce, gdzie są obecne jej relikwie i gdzie będzie rozwijał się jej kult.

Zobacz zdjęcia: W parafii św. Barbary rozwija się kult św. Rity

Rekolekcje rozpoczęły się ze świadomością obecności relikwii świętej. Tematem rozważań prowadzonych przez ks. dra Krzysztofa Białowąsa – postulatora rzymskiego, tego, który zainteresował parafian postacią świętej i który przywiózł relikwie wraz z ks. Jarosławem, stały się: cierpienie i postać świętej Rity – patronki od spraw beznadziejnych, augustianki, stygmatyczki i jednej z najpopularniejszych świętych Kościoła Katolickiego.

Wraz z przywiezieniem relikwii spełniło się marzenie ks. kanonika Jarosława (święcenia kapłańskie w dniu 22 maja, dzień śmierci świętej Rity) i parafian św. Barbary, którzy na przybycie relikwii przygotowywali się od kilku miesięcy. Znalazł się sponsor relikwiarza i ornatu z wizerunkiem świętej. Jednym z ostatnich elementów przygotowań na przyjęcie relikwii były odwiedziny sióstr augustianek z Krakowa w dniu 29 września 2018 r. Siostry przybyły na zaproszenie, ks. proboszcza Jarosława Borala i przybliżyły parafianom postać świętej. Dzięki siostrom i prelekcjom ks. Krzysztofa Białowąsa oraz filmowi o ostatnich latach życia Świętej, postać ta stała się nam bardzo bliska.

Dziś wiemy, że święta Rita (córka, żona, wdowa, matka, zakonnica) urodziła się w 1380 roku w Rocca Porena, niedaleko Cascia w środkowych Włoszech, w rodzinie włoskich wieśniaków. Jedynaczka, posłuszna rodzicom, nie poszła za głosem powołania do życia konsekrowanego, ale jako czternastoletnia dziewczyna została żoną i pomimo trudnego charakteru męża przeżyła z nim 18 lat. Po śmierci męża i dwóch synów wstąpiła do klasztoru św. Marii Magdaleny w Cascia. Została mniszką. Przez ostatnie 15 lat życia nosiła na czole znak ciernia Męki Pańskiej. Zmarła 22 maja 1457 roku. Cuda, jakie zaczęły się dziać za jej wstawiennictwem przyczyniły się do rozwoju jej kultu. Jej zwłoki, odkryte w 1467 roku okazały się nietknięte. Złożono je w ozdobnym sarkofagu. W roku 1628 papież Urban VIII zatwierdził jej kult, a Leon XIII, 24 maja 1900 r., kanonizował. Święta spoczywa w Cascia. Dziś jest tu Sanktuarium obejmujące jej dom rodzinny, klasztor i kościół. W ikonografii przedstawiana jest w czarnym habicie, białym welonie i cierniem na czole. Jej atrybuty to: dwoje dzieci, krucyfiks, cierń (symbol cierpienia), figa, pszczoły, róża, która zakwitła dla niej w środku zimy (symbol nadziei).

Czy parafia św. Barbary w Wieluniu stanie się miejscem jej kultu? Czy św. Rita wybrała sobie to miejsce?

Dziś parafianie św. Barbary, i nie tylko, mogą powiedzieć – w Wieluniu rodzi się kult św. Rity. Jej relikwie, uroczyście wniesione do kościoła w niedzielę 16 grudnia przez ks. Krzysztofa Białowąsa i oddane ks. Jarosławowi wraz z aktem przekazania od pierwszej chwili doznają czci. Już wtedy poświęcono pierwsze róże i po raz pierwszy relikwie zostały ucałowane.

Pierwsze nabożeństwo odprawione zostało już 22 grudnia, kolejne 22 stycznia i 22 lutego 2019 roku. Na nabożeństwa i Eucharystie, w czasie, których na ołtarzu stoją relikwie św. Rity z Casci, przychodzi coraz więcej ludzi, wielu z różami w dłoni, wielu z prośbami, wielu z podziękowaniami. Każde nabożeństwo i Eucharystia kończy się poświęceniem róż i błogosławieństwem relikwiami świętej. Tak było i 22 lutego, br., ale na tym nabożeństwie i Eucharystii było już wielu przedstawicieli innych parafii wieluńskich, czcicieli św. Rity, którzy tu chcą oddawać jej cześć i prosić o wstawiennictwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem