Reklama

Rekolekcje wielkopostne z „Aspektami” (6)

„Ty bowiem mówisz: (...) «niczego mi nie potrzeba»” (Ap 3, 17)

Ks. Grzegorz Chojnacki
Edycja zielonogórsko-gorzowska 11/2008

Kończy się nasza wędrówka po kartach Apokalipsy św. Jana. Tym razem św. Jan proponuje nam list do wspólnoty chrześcijańskiej w starożytnym mieście Laodycea (por. Ap 3, 14-22). To miasto leżało 65 km na południowy wschód od Filadelfii, blisko Hierapolis i Kolosów. Zostało zbudowane przez króla Antiocha na cześć jego żony Laodike i było ważnym punktem węzłowym trzech dróg handlowych. Mieszkańcy byli znani z posiadania wielu banków, rzemieślnicy wyrabiali tu czarną wełnę, z której produkowano dywany znane w całym Oriencie. Oprócz tego istniały szkoły lekarskie i farmaceutyczne produkujące środki lecznicze, m.in. balsam na choroby oczu wytwarzany z minerału startego na proszek. Istniał akwedukt, dzięki któremu sprowadzano wodę termalną wypływająca z okolic Hierapolis. Po trzęsieniu ziemi w 60 r. po Chr. mieszkańcy odbudowali je o własnych siłach, co świadczyło o ich bogactwie i samowystarczalności. Założycielem wspólnoty chrześcijańskiej w tym mieście był Epafras.
Jednym z głównych tematów tego listu jest „letniość” niektórych członków wspólnoty chrześcijańskiej w Laodycei. Ta „letniość” może oznaczć obojętność czy „bylejakość”. A w sprawach duchowych należy być albo gorącym, albo zimnym. Symbol „wyplucia” przez Boga ze swoich ust człowieka letniego jest aluzją do sprowadzanej wody do Laodycei, która pod wpływem transportu akweduktem stawała się letnia, a jeśli ktoś się jej napił, musiał ją wypluć, gdyż dostawał torsji. W taki jaskrawy sposób mówi Bóg do człowieka, który obojętnieje duchowo i - jak wiemy z doświadczenia - trudno taką osobę zachęcić do czegokolwiek.
Bóg jest też zatrwożony poczuciem samowystarczalności, pokazując, że człowiek nie może się sam zbawić (autosoteryzm). Przychodzi mi myśl w tym kontekście bajkowa postać barona Muenchhausena, który był znany z tego, że był niezłym łgarzem, a jego tarapaty i przygody były tak sugestywnie przez niego opowiadane, że słuchacze wierzyli ich treściom. I tak na przykład baron wspominał, że kiedyś wpadł do bagna i sam się z niego wyciągnął, ciągnąc za własne włosy. Współczesny człowiek, któremu rozszerzają się granice możliwości technicznych i medycznych, wierzy, że może najpierw stworzyć „raj” na ziemi, a następnie że może „stworzyć” sobie po śmierci życie wieczne. Wiemy jednak, czym się kończą zakusy kreowania „raju” na ziemi i do czego jest zdolny człowiek, który wierzy w swoje siły stwórcze odnośnie wieczności. Tekst Apokalipsy nie pozostawia złudzenia, że mieszkańcy Laodycei powinni przewartościować swoje wyobrażenia. Bóg zachęca ich bowiem do zakupów rzeczy, które właściwie już posiadali: „Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział” (Ap 3, 18). Obywatele Laodycei posiadali liczne banki, tak więc nie brakowało im złota i innych drogocenności, ale mają nabyć „złoto w ogniu oczyszczone”, które wskazuje na dobre uczynki i zasługi duchowe; mają kupić „białe szaty”, choć ich wyroby wełniane, zwłaszcza z czarnej wełny, były tak poszukiwane, aby być czystym przed Bogiem, korzystając z jego miłosierdzia; wreszcie mają nabyć „balsam do namaszczenia oczu”, choć produkowany przez nich balsam przynosił ulgę i poprawę wzroku, aby doświadczyć skruchy, która wyzwala z błędów i zaciemnienia umysłu płynących z pychy.
Wielką nadzieję może sprawić człowiekowi obraz Jezusa kołatającego do wnętrza człowieka, którym kończy się zbiór siedmiu listów do Kościołów Azji Mniejszej. Warto sobie ciągle uświadamiać, że miłosierdzie Boże jest nieskończone, ale respektuje ono wolność człowieka, więc należy się na nie otworzyć i odrzucić wszelkie fałszywe obrazy Boga, które nosimy w naszym wnętrzu. Powstają one na skutek różnych doświadczeń, zasłyszanych treści i niestety często prowadzą one do wytworzenia sobie obrazu Boga, który z Jego realną istotą i cechami nie ma nic wspólnego, lecz jest raczej jakąś ideologią, która kończy się krzywdzącą dla Boga wypowiedzią człowieka, że „niczego mi nie potrzeba”.

Reklama

Chrystus Zmartwychwstał - Prawdziwie Zmartwychwstał!

Abp Józef Michalik, Metropolita Przemyski
Edycja przemyska 17/2011

Drodzy Archidiecezjanie!

Tegoroczne święta Wielkiej Nocy przeżyjemy w pełnym rozkwicie wiosny, a wiosna to piękno nowego, budzącego się życia jeszcze utrwala, prowadzi do zwycięskiego owocowania.
Wielkanoc to najważniejsze święta chrześcijańskie, wyrosłe z Mojżeszowego przymierza z Bogiem, przymierza, które znalazło swe szczególne wypełnienie w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, Bożego Syna, naszego Zbawiciela. Pascha oznacza przejście - z niewoli do wolności, ze śmierci do życia, z trudności i załamań do nadziei zwycięskiej, twórczej. I to są właśnie moje życzenia i moje pragnienie, aby obudziły się realne nadzieje na zmartwychwstanie wiary w możliwości odrodzenia - przywrócenia do życia - godności naszego narodu, gotowości do podjęcia walki o codzienną uczciwość, dobroć i życzliwość, o większą miłość do bliskich i do nieprzyjaciół, do obcych, innych, słabych i załamanych, aby nie zabrakło im pomocnych dłoni. Bardzo pragnę, aby obudziły się sumienia omdlałe, zmęczone, uśpione i dały dowody życia. Ojczyźnie i narodowi naszemu potrzebni są ludzie odważnego myślenia i gorącego serca, ludzie kochający prawdę aż do oddania za nią życia. Polska potrzebuje dziś gigantów ducha, którzy w prostocie i pokorze serca opowiedzą się za prawem do życia dziecka poczętego, za wiernością prawu naturalnemu w życiu społecznym, za kulturą słowa w życiu prywatnym i publicznym. Po raz kolejny widzimy, jak trudno jest przyjąć prawdę o sobie, o naszej historii, prawdę o naszej słabości i grzechu - niekiedy nawet wykreślamy ją z pamięci i sumienia.
Duszpasterski program zachęca nas do większej bliskości z Bogiem - do takiej jedności, która jest Komunią - aby razem z Nim, Panem życia i Zwycięzcą śmierci, przeżywać doświadczenia, szukać sukcesów i zwyciężać trudności. Warto sobie uświadomić, że na drodze promocji dobra i piękna nie jesteśmy sami, jest z nami Chrystus, który śmiercią pokonał grzech, nie czyjś grzech - mój własny grzech, grzech we mnie.
Całym sercem życzę wierzącym w Chrystusa, aby pogłębiali wiarę, aby odczuli Jego obecność w codziennym życiu, aby Go życiem głosili innym, ubogacając ich pokojem i radością.
Szukającym wiary - aby ją znaleźli. Pan znajdzie sposób!
Niewierzącym - aby dobrocią i życzliwością swojego szczerego serca ubogacali nas wszystkich i radowali się z odwzajemnionych życzliwości.
Uczniowie z Emaus spotkawszy Pana wrócili do Jerozolimy, by podzielić się tą radością i obdarzyć innych swoim świadectwem. To moje życzenia na dni, które nas czekają po radosnym przeżywaniu tegorocznych Świąt. Niech one trwają w darze naszego świadectwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś Poniedziałek Wielkanocny i Śmigus-Dyngus

2019-04-22 10:00

maj / Warszawa (KAI)

Z Poniedziałkiem Wielkanocnym - drugim dniem Świąt Zmartwychwstania Pańskiego - wiąże się tradycja Śmigusa-Dyngusa. Śmigus i Dyngus to dwa odrębne obyczaje, które praktykowane były jednego dnia. Dlatego z czasem ich nazwy się połączyły.

Ryan McGuire/Pixabay

Dyngusem nazywano datek dawany przez gospodynie mężczyznom chodzącym w Poniedziałek Wielkanocny po domach, składającym życzenia świąteczne i wygłaszającym oracje i wiersze o męce Pańskiej, czy też komiczne parodie. W zamian za to otrzymywali jajka, wędliny i pieczywo.

Śmigus z kolei to obyczaj polewania się wodą w Poniedziałek Wielkanocny. Stąd też nazwa "lany poniedziałek". Zwyczaj prawdopodobnie ma korzenie pogańskie i wiąże się z radością po odejściu zimy oraz z obrzędami mającymi zapewnić urodzaj i płodność.

Chrześcijaństwo dodało do tego oczyszczającą symbolikę wody, a także tradycję, zgodnie z którą oblewanie wodą jest pamiątką rozpędzania tłumów, które gromadziły się w poniedziałek, rozmawiając o Zmartwychwstaniu Chrystusa.

W Poniedziałek Wielkanocny gospodarze o świcie wychodzili w pola i kropili je wodą święconą, żegnali się przy tym znakiem krzyża i wbijali w grunt krzyżyki wykonane z palm poświęconych w Niedzielę Palmową, co miało zapewnić urodzaj i uchronić plony przed gradobiciem. Pola objeżdżano w procesji konnej.

Wodą oblewano jednak przede wszystkim młode dziewczęta. Nieoblana panna była zdenerwowana i zaniepokojona, gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów.

Poniedziałek Wielkanocny to drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Największe święta chrześcijańskie, takie jak Wielkanoc czy Boże Narodzenie obchodzi się przez dwa dni, aby móc głębiej rozważać te tajemnice wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem