W Teksasie śpiewałam dla Ślązaków

Drukuj

Z solistką Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” Izabelą Migocz, która koncertuje wśród Polonii w Teksasie, rozmawia Alina Panek

Alina Panek: - Pani Izabelo, prowadzi Pani bogatą działalność nie tylko koncertową, ale i pedagogiczną. Jest Pani osobą wszechstronnie wykształconą muzycznie - doktorem sztuk muzycznych. Jak przebiegała Pani edukacja muzyczna?

Izabela Migocz: - Od dziecka grałam na fortepianie, następnie ukończyłam Państwową Szkołę Muzyczną II St. Im. F. Chopina w Opolu - równocześnie na trzech wydziałach: fortepianu, śpiewu solowego oraz rytmiki i od 1992 r. jestem związana (z kilkuletnią przerwą) z zespołem „Śląsk”. W 1993 r. dostałam się na Akademię Muzyczną w Katowicach, gdzie studiowałam na wydziale wokalno-aktorskim, w klasie śpiewu prof. Michaliny Growiec, nie przerywając pracy w zespole (dopiero w 1995 r. odeszłam ze „Śląska” na kilka lat), którą ukończyłam z wyróżnieniem w 1999 r. W 2004 r. obroniłam na Akademii Muzycznej w Katowicach pracę doktorską, której temat stanowiło nauczanie śpiewu solowego i otrzymałam tytuł doktora sztuki muzycznych w dyscyplinie artystycznej - wokalistyka. Rok później powróciłam do pracy w zespole, jako pedagog śpiewu solowego i solistka. Zawód ten wykonuję z pasją do dziś.

- Wielokrotnie podkreślała Pani, że przyjazd do Teksasu, gdzie mieszkają potomkowie pierwszych śląskich osadników, jest dla Pani - jako Ślązaczki z dziada pradziada - ogromnym zaszczytem i wyróżnieniem.

- Do Teksasu przyjechałam wraz z moim synem Krystianem na zaproszenie ks. Franciszka Kurzaja - który był naszym towarzyszem i przewodnikiem w teksańskich wyprawach, za co jeszcze raz pragnę mu podziękować - oraz Fundacji Ojca Leopolda Moczygemby, której ks. Kurzaj przewodniczy. Warto w tym miejscu powiedzieć parę słów o działalności tej fundacji. Jej główne cele skupiają się wokół pogłębiania związków między Teksasem i Śląskiem, dokumentowania historii emigracji śląskiej w Teksasie, organizowania i sponsorowania wymiany kulturalnej między tymi dwoma regionami oraz wymiany kontaktów między naukowymi i kulturalnymi instytucjami w Teksasie i na Śląsku.
W Teksasie spotkałam się z potomkami Ślązaków, obecnych tu od ponad 150 lat, którzy mimo iż nigdy nie byli w Polsce, ani nawet w Europie, nadal kultywują gwarę śląską. Język ten zachował się w Teksasie do dziś, ponieważ środowisko Ślązaków skutecznie opierało się wpływom innych społeczności, tworzyli oni osady zamknięte. Było to dla mnie czymś niesłychanym, że w tak oddalonym od Polski miejscu mogłam porozumiewać się w swym rodzimym języku!

- Jak została Pani przyjęta w drugiej ojczyźnie pionierów osadnictwa śląskiego?

- Gdziekolwiek zawitaliśmy, spotykaliśmy się z serdecznym i żywiołowym przyjęciem. Zaskoczona byłam ogromną ilością gromadzących się na naszych występach ludzi i wielkim zainteresowaniem, jakie wzbudzaliśmy. Nigdy nie zapomnę tej serdeczności i życzliwości, z jaką przyjęto nas w Teksasie.

- Proszę podzielić się z nami najważniejszymi, najbardziej wzruszającymi przeżyciami z tej wyprawy?

- Ogromne wrażenie wywarły na mnie domy opieki społecznej, gdzie spotkałam wielu Ślązaków, mówiących gwarą śląską jak za dawnych lat, kiedy ich potomkowie po raz pierwszy przyjechali do Teksasu. Krystian towarzyszył mi w tych wizytach, grając na skrzypcach i wzbudzając wielkie zainteresowanie mieszkańców. W Austin, po Mszy św. spotkaliśmy się z mieszkającą tam Polonią. Byli to m.in. wykładowcy uniwersyteccy, którzy wzruszyli mnie faktem, iż niebywale cenili sobie kultywowanie polskich tradycji i obyczajów świątecznych.
W Kościuszko, po porannej Mszy św., spotkaliśmy rodzinę Korzekwów. W Koszęcinie, gdzie mieszkam i pracuję, również mieszka rodzina o tym samym nazwisku i wydaje się wielce prawdopodobne, iż członkowie tych rodów mogą być spokrewnieni. Korzekwowie wybrali się z nami zobaczyć polskie groby na przykościelnym cmentarzu. Głowa tej rodziny - 83-letni mężczyzna, mówiący płynnie gwarą śląską (choć nigdy w swoim życiu nie był na Śląsku!) - już 70 lat zajmuje się hodowlą bydła w Teksasie. Z państwem Korzekwów przeprowadziłam fascynujące, niezapomniane rozmowy w mojej rodzinnej gwarze.
Natomiast po Mszy św. w Pannie Marii odwiedziliśmy sparaliżowaną od lat kobietę o imieniu Georgia. Jej rodzice są farmerami, pochodzącymi ze Śląska i kultywującymi język swych przodków, tak jak i reszta spotkanych przeze mnie Ślązaków. Zawitaliśmy również do szpitala, do 97-letniej schorowanej staruszki, aby w gronie jej najbliższych zaśpiewać kilka pieśni i choć w taki sposób rozjaśnić jej dzień, aby na chwilę zapomniała o swej starości i cierpieniu.

- Śpiew, obok licznych rozmów, przeprowadzonych w doskonale zachowanej w Teksasie gwarze śląskiej, wydawał się stanowić ważną część Pani wizyty, swoisty język służący do komunikowania się z tutejszymi mieszkańcami - Polakami i Amerykanami.

- Niewątpliwie. Przez śpiew właśnie docierałam do serc napotykanych na mojej drodze ludzi, zarówno w czasie Mszy św., jak i podczas indywidualnych spotkań z Polakami czy Amerykanami. Płynącym z głębi mego serca śpiewem próbowałam również odwdzięczyć się za dobro, jakie mnie tu spotkało, które trudno oddać słowami, a które stanowiło integralną część naszej wizyty.

- Jak postrzega Pani Teksas z perspektywy swych spotkań z tutejszymi ludźmi, ich tradycją, kulturą, odwiedzanymi miejscami? Jakie wrażenie wywarły na Pani rodzime kowbojskie zwyczaje?

- Często nie mogłam uwierzyć, że klimatu i faktów, które dotychczas znałam jedynie z telewizji, dane mi było osobiście doświadczyć! W miejscowości Bandera, na przykład, widzieliśmy prawdziwych kowbojów, którzy przyjechali do lokalnej karczmy na koniach. Jednak tuż po nabożeństwie w kościele św. Stanisława, przekonałam się jak wielu Ślązaków zamieszkuje tę prawdziwie teksańską miejscowość. Różnorodność i współistnienie kultur i tradycji w jednym miejscu - to naprawdę robi wrażenie!
Ale to nic w porównaniu z Sylwestrem, który spędziliśmy w tradycyjnym teksańskim stylu - na imprezie country, która odbywała się w Seguin, gdzie gwiazdą wieczoru był nie kto inny, tylko Billy Mata, legenda muzyki country. Miałam okazję osobiście go poznać i zaprosić do Polski. Mam nadzieję, że Billy Mata wraz ze swym zespołem zawita na Śląsk, który jest znany również z tego, iż w miesiącu sierpniu w Koszęcinie odbywa się piknik muzyki country organizowany przez zespół „Śląsk”.

- Krystian wydaje się być kontynuatorem pasji muzycznej swojej mamy...

- Nie ukrywam, iż rozwija on swe zdolności muzyczne z mojej inicjatywy. Kiedy miał 6 lat zaprowadziłam go na prywatne lekcje nauki gry na skrzypcach, które po dziś dzień kontynuuje - już w szkole muzycznej. Obecnie uczęszcza do czwartej klasy. Wierzę, że wytrwale będzie rozwijał tę pasję i skończy szkołę muzyczną.

- W jaki sposób podsumowałaby Pani swą przygodę z Teksasem? Co zostanie na zawsze w Pani pamięci? O czym jeszcze chciałaby Pani opowiedzieć?

- W czasie swego pobytu odwiedziłam wiele polskich (i nie tylko polskich) parafii, poznałam pracujących w nich księży, przekonałam się, jak bardzo są oni doceniani przez swych parafian, którzy okazują im ogromną wdzięczność za możliwość uczestniczenia w Mszach św. w ojczystym języku. Rozmawiałam również z biskupem Johnem Yantą z Amarillo oraz bp. Patrykiem Żurkiem, pomocniczym biskupem z San Antonio. W Kurii miałam zaszczyt poznać samego arcybiskupa San Antonio - Jose Gomeza.

Wyrażam ogromną wdzięczność ks. Franciszkowi Kurzajowi, który zaprosił mnie do Teksasu oraz umożliwił spotkania z tak ogromną liczbą osób, Fundacji Ojca Leopolda Moczygęby oraz wszystkim tym, z którymi miałam zaszczyt spotkać się w trakcie tej niezapomnianej teksańskiej wizyty, którzy tak serdecznie mnie przyjęli, okazali swe serce i gościnność. Pobyt w Teksasie to dla mnie niezwykle ubogacające wewnętrznie doświadczenie. Nigdy nie zapomnę ludzi, którzy stanęli na mojej drodze. Z całego serca wszystkim dziękuję.

Dr Izabela Migocz,
mimo młodego wieku (36 lat), prowadzi bogatą działalność nie tylko koncertową (solistka Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny), ale i pedagogiczną, gdyż - oprócz nauczania śpiewu solowego w zespole „Śląsk”, pracuje również jako wykładowca na Akademii Muzycznej w Katowicach. Jest osobą wszechstronnie wykształconą muzycznie - doktorem sztuk muzycznych (dziedzina artystyczna - wokalistyka).
Urodziła się w Kędzierzynie-Koźlu, mieszka w Sławęcicach (dzielnica Kędzierzyna), oraz w Koszęcinie, gdzie znajduje się siedziba Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Zespół założony został w 1953 r. przez prof. Stanisława Hadynę, którego celem było stworzenie grupy artystycznej oddającej specyfikę śląskiego folkloru. W swej historii „Śląsk” występował niemal na całym świecie: oprócz licznych krajów europejskich, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Ameryce Południowej, Australii, Japonii, Chinach.
W dniach 22 XII 2007 r. - 4 I 2008 r. Izabela Migocz gościła wraz z synem Krystianem w południowym Teksasie. Przyjechali tu na zaproszenie ks. Franciszka Kurzaja oraz Fundacji Ojca Leopolda Moczygemby, której ks. Kurzaj przewodniczy.
W czasie pobytu w Teksasie, Izabela Migocz spotkała się z potomkami Ślązaków, obecnych na teksańskiej ziemi od ponad 150 lat
Solistka zespołu „Śląsk” miała okazję dotrzeć do wielu interesujących miejsc związanych z historią mieszkających w tym stanie Ślązaków. Odwiedziła miejscowość Saint Hedwig (Święta Jadwiga) i Austin. Zawitała do Corpus Christi, gdzie występowała u sióstr Służebnic Ducha Świętego (tzw. Sióstr Różowych). Zapoznała się również z działalnością zakładów opieki społecznej w Karnes City i Floresville oraz dwoma prowadzonymi przez siostry Serafitki: w San Antonio (St. Francis Nursing Home) i Kenedy (John Paul II Nursing Home). W kolejne dni swej teksańskiej wędrówki pani Izabela zawitała do miejscowości: Bandera, Kościuszko, do słynnej Panny Marii oraz do Houston.
„Marzy mi się - wyznaje Artystka - aby wszyscy członkowie zespołu „Śląsk” mogli na własne oczy zobaczyć Teksas i odbyć taką fascynującą wędrówkę, jaka była udziałem moim i mojego syna. Aby artyści ci mogli wspólnie zaśpiewać dla publiczności w Teksasie i osobiście doświadczyć ogromnej gościnności i życzliwości, z której ten stan słynie”.

Najczęściej czytane

22 VII Wtorek. Wspomnienie św. Marii Magdaleny.
Pnp 8, 6-7 lub 2 Kor 5, 14-17; Ps 63 (62), 2. 3-4. 5-6. 8-9 (R.: por. 2); por. J 20, 11; J 20, 1. 11-18;

Liturgia godzin

Psalmy z psałterza na wtorek IV tygodnia – s. 939 [s.1088]. W Godzinie czytań – I czytanie z wtorku 16. tygodnia zwykłego – s. 434. Pozostałe teksty własne – s. 1334 [s. 1368].

Reklama

Polecamy
Tagi

Partnerzy

Tygodnik
Prenumerata
O nas
W diecezjach
Wywiady
Sylwetki
Reklama
Felietony
Zaproszenia


Kontakt

www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. naczelny: ks. inf. dr Ireneusz Skubiś

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij