Reklama

Papież Franciszek jedzie do Rio de Janeiro

2013-07-13 07:21

Paweł Bieliński / Warszawa / KAI

Artyominc / Foter.com / CC BY-SA

W dniach 22-28 lipca papież Franciszek przebywać będzie w Brazylii. Będzie to jego pierwsza zagraniczna podróż apostolska. Odwiedzi tam tylko dwa miasta: Rio de Janeiro, gdzie weźmie udział w obchodach XXVIII Światowego Dnia Młodzieży, i Aparecidę - narodowe sanktuarium maryjne Brazylii. Brazylia jest konglomeratem ras i kultur. Zmieszali się tutaj w jedno społeczeństwo Indianie, Europejczycy, Afrykańczycy, Arabowie-maronici i Japończycy. Bł. Jan Paweł II, który czterokrotnie odwiedził Brazylię, zauważył kiedyś, że kształtuje się tam „wielorasowa wspólnota ludzka o inspiracji chrześcijańskiej”, złączona „więzami wspólnego języka i wspólnej wiary”.

Cicha ucieczka wiernych

Ze 164 mln ochrzczonych Brazylia jest największym krajem katolickim na świecie. Jednak o ile w 1980 r. 89 proc. mieszkańców Brazylii uważało się za katolików, to obecnie taką deklarację składa nie więcej niż 65 proc., co faktycznie dawałoby 125 (a nie 164) mln wiernych. W tym samym czasie liczba członków wspólnot ewangelikalnych (zwanych też ewangelicznymi), głównie nurtu zielonoświątkowego, bardzo czynnych w Brazylii, wzrosła z 6,6 do 22 proc. Ich szeregi zasila wielu ochrzczonych w Kościele katolickim.

Reklama

Wprawdzie Brazylijczycy są bardzo religijni, lecz brakuje im wiedzy o Kościele i religii, co czyni ich niestałymi i zaledwie kilkanaście procent z nich regularnie praktykuje. Tylko w Sao Paulo co trzeci mieszkaniec przynajmniej raz w życiu zmienił wyznanie lub religię. Zjawisko to wykorzystują sekty. Działają one przede wszystkim w slumsach, gdzie zyskują najwięcej zwolenników.

Metropolita Sao Paulo, kard. Odilo Scherer uważa, że Kościół katolicki ma do czynienia z „cichą ucieczką wiernych”. Słaba więź z Kościołem sprawia, że wielu katolików szuka odpowiedzi na problemy egzystencjalne i religijne poza jego obrębem. Emerytowany metropolita Sao Paulo kard. Cláudio Hummes zwraca uwagę, że Kościół musi się zastanowić, dlaczego nie jest w stanie umożliwić im „wielkiego doświadczenia religijnego”, przez co są bardziej podatni na „inne oferty”. Podkreśla, że przedstawiciele wspólnot ewangelikalnych i sekt głoszą kazania bardziej prostym i zrozumiałym językiem, a także odwołują się do emocji. Starają się też nawiązywać bezpośrednie kontakty z nowymi członkami, podczas gdy Kościół katolicki w swoich parafiach czeka na wiernych. Jak zresztą ma być inaczej, skoro zdarza się, że w parafii liczącej 60 tys. mieszkańców pracuje tylko trzech księży?

„Nowi protestanci”

- Ruch zielonoświątkowy otwarcie przedstawia siebie jako alternatywę wobec dotychczasowych przejawów życia religijnego zarówno katolickiego, jak i innych protestanckich - twierdzi kard. Scherer. Ma on świadomość, że „to właśnie grupy pentekostalne przyciągają dziś największą liczbę wiernych, którzy odchodzą od Kościoła katolickiego”. - Mamy więc do czynienia z nową płaszczyzną ekumeniczną, której nie można ignorować ani lekceważyć - zaznacza hierarcha.

Spora część ewangelikalnych kaplic to zwykłe sale, najczęściej na parterze istniejących już budynków, albo skromne zabudowania na skraju wsi, niewiele różniące się od okolicznych domów niezamożnych mieszkańców. Ich jedynym wyposażeniem jest zazwyczaj krzyż, ambona i krzesła dla wiernych. W latach 90. XX w. w Rio de Janeiro każdego tygodnia powstawało pięć takich „świątyń”. Zdarzają się jednak i monumentalne budowle, szczególnie w wielkich miastach.

Do wspólnot ewangelikalnych należy około 45 mln mieszkańców Brazylii. Wzrost liczby ich członków jest dwa razy większy niż przyrost liczby mieszkańców kraju. Jeśli taka tendencja się utrzyma, to w 2045 r. połowa Brazylijczyków będzie należała do którejś z nich.

Największą tego typu wspólnotą są Zgromadzenia Boga z 8,5 mln wiernych, założone przez amerykańskich misjonarzy z Kościoła baptystów na początku XX w. Jednak najwięcej mówi się o działającym od zaledwie 36 lat Kościele Powszechnym Królestwa Bożego, należącym do nurtu neopentekostalnego. Liczy on niespełna 2 mln wiernych. Dysponuje olbrzymimi środkami finansowymi z dziesięciny nałożonej na wiernych, dzięki czemu stał się potęgą medialną. Ma m.in. ogólnokrajowy dziennik „Folha Universal” o nakładzie 2,5 mln egzemplarzy, sieć rozgłośni radiowych, a przede wszystkim wielką stację telewizyjną Rede Record, drugą co do znaczenia w Brazylii. Najliczniejsze przejścia do „nowych protestantów” stwierdzono na terenach, gdzie odbierane są jej programy. Podobno co dzień Kościół ten otwiera w Brazylii nową świątynię. Jego metody jednak nie mają wiele wspólnego z religią, przypominają bardziej działalność marketingową.

W 2005 r. Macedo założył Republikańską Partię Brazylii, która wystawiła swego kandydata na urząd wiceprezydenta kraju: biznesmen i multimilioner José Alencar był nim w latach 2003-2011. Zresztą chrześcijanie ewangeliczni chętnie angażują się w politykę. Mają swoich deputowanych zarówno w parlamencie federalnym, jak i w zgromadzeniach poszczególnych stanów.

Są też w Brazylii wspólnoty mające charakter sekt gospodarczych, wykorzystujących naiwność wiernych: ich pieniądze służą budowaniu prywatnych fortun założycieli, którzy - gdy sprawa wyjdzie na jaw - miewają z tego powodu problemy z wymiarem sprawiedliwości. Wątpliwości budzi nie tylko to, że pastorzy ciągle nawołują do wspierania swoich wspólnot coraz większymi ofiarami, ale także ich „teologia”. Np. założyciel Kościoła Powszechnego Królestwa Bożego, samozwańczy biskup Edir Macedo, głosi, że przyczyną ludzkich niepowodzeń, biedy i bezrobocia jest diabeł, którego można wypędzić, uczestnicząc w spotkaniach organizowanych przez jego wspólnotę. Natomiast dobrobyt jest darem Bożym i można go osiągnąć potęgą wiary. To dlatego metropolita Paraíby, abp Aldo de Cillo Pagotto skrytykował Kościół Powszechny Królestwa Bożego za to, że „w kosztownych gmachach obiecuje biednym, prostym ludziom, że z pomocą Bożą będą mogli szybko osiągnąć dostatek materialny”.

Zmarły niedawno były prymas Brazylii, kard. Eugenio de Araújo Sales zauważał, że nowo powstającym wspólnotom ewangelikalnym brakuje „charakteru kościelnego”. - Często zajmują się one bardziej prawami człowieka, którymi ja się również zajmuję, niż prawem Bożym. Ich praca duszpasterska stała się pracą socjalną. Natomiast praca socjalna powinna wypływać z pracy duszpasterskiej, z wiary, bo wtedy jest autentyczna - tłumaczył w rozmowie z KAI.

Symptomatyczny jest przypadek założonego w 2000 r. „Kościoła” Bola de Neve (Kula Śniegu), który - pozbawiony teologii i ustalonej liturgii - zajmuje się głównie propagowaniem pracy (jako „kuli śniegu” toczącej się w kierunku poprawy sytuacji życiowej), a także surfingu i jazdy na deskorolce. To właśnie wizerunek deski surfingowej a nie krzyż Chrystusa widnieje na frontonach jego „świątyń”. Jednocześnie - tak jak w przypadku większości wspólnot ewangelikalnych - nacisk kładzie się tam na rygorystyczne przestrzeganie zasad moralnych: czystości przedmałżeńskiej, zakazu używania narkotyków, picia alkoholu itp.

Charyzmatyczna odpowiedź

Aby przeciwdziałać odchodzeniu katolików do innych wspólnot i sekt, Kościół zaczął posługiwać się niektórymi metodami „nowych protestantów”. Postanowił przede wszystkim wzmocnić swoją obecność w środkach przekazu, tworząc np. dodatkowe radiostacje lokalne, w nadziei, że ewangelizacyjna działalność katolickich mediów zahamuje odpływ wiernych.

Ponieważ wspólnoty pozyskujące katolików często mają charakter grup charyzmatycznych, odpowiedzią na ich działania jest rozwój Odnowy w Duchu Świętym w Kościele katolickim. O ile 30 lat temu było 20 tys. takich grup modlitewnych skupiających prawie 4 mln członków, wśród których 70 proc. stanowiły kobiety, to obecnie liczbę katolickich charyzmatyków szacuje się na 13 mln. W niedalekiej przyszłości katoliccy charyzmatycy zapewne zdominują Kościół w Brazylii. Badania przeprowadzone w tamtejszych seminariach duchownych wykazały, że klerykom są o wiele bliżsi charyzmatycy niż bardzo popularna w drugiej połowie XX w. teologia wyzwolenia. Tak jak w charyzmatycznych wspólnotach protestanckich, na spotkaniach katolickich charyzmatyków dokonują się uzdrowienia chorych, podobnie też wygląda ich modlitwa, posługują się oni również najnowszymi zdobyczami techniki w ewangelizacji - „opanowali” większość katolickich rozgłośni radiowych w kraju.

Jednym z głównych przedstawicieli nowego sposobu działania Kościoła, a zarazem najbardziej popularnym duchownym w Brazylii jest 46-letni ks. Marcelo Rossi. Od połowy lat 90. przyciąga on tłumy dzięki Mszom św., których częścią są radosne śpiewy. Zawsze jednak kończą się one adoracją i błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem, który jest niesiony pomiędzy wiernymi. Płyty kompaktowe, nagrane podczas takich liturgii rozchodzą się w wielomilionowych nakładach. Ukazało się ich już 29, nie licząc 11 solowych albumów studyjnych kapłana. Śpiewający duchowny chce w ten sposób dotrzeć z przesłaniem Ewangelii do jak największej liczby osób. Za cel postawił sobie bowiem przyciągnięcie katolików do kościołów. Zasłynął z wielkiej gorliwości i entuzjazmu, z jakim głosi słowo Boże. Charyzma ks. Rossiego jest tak wielka, że ludzie przybywają z bardzo daleka do zbudowanego przez niego wielkiego Sanktuarium Różańca Bizantyjskiego w Santo Amaro na przedmieściach Sao Paulo. Ks. Marcelo zachęca wiernych, aby często odmawiali ten różaniec, oparty na wielokrotnym powtarzaniu tzw. modlitwy Jezusowej. Proponuje modlitwę krótką, trwającą około 3 minut, gdyż - jak sam mówi - jest „człowiekiem swojej epoki, który nie ma czasu”.

Przystojnym kapłanem bardzo szybko zainteresowały się media. Dzięki nim Brazylijczycy, przyzwyczajeni do tego typu manifestacji religijnych w programach radiowych i telewizyjnych protestantów, odkryli, że także liturgia katolicka może być radosna. Na okładkach kolorowych pism zaczęły pojawiać się fotografie młodego kapłana, a w kioskach można było kupić plakaty z jego podobizną. Dzisiaj ks. Rossi codziennie prowadzi audycję w ogólnokrajowym radiu Globo. Katolicka telewizja Rede Vida cztery razy w ciągu dnia transmituje jego „różaniec bizantyjski”, a w soboty Mszę. Z kolei telewizja Globo nadaje Mszę niedzielną. - Gdyby dzisiaj Jezus był tu z nami, występowałby w każdym kanale telewizyjnym, głosząc słowo Boże. Środki masowego przekazu są opium dla ludzi. Żyjemy w świecie medialnym, dlatego Kościół koniecznie musi wejść w ten świat, gdyż poprzez mass media może dotrzeć ze słowem Bożym do tych, którzy niestety sami nie przyjdą do kościoła - tłumaczył ks. Rossi w rozmowie z KAI w 2007 r.

Podobnie uważa ks. Jonas Abib ze wspólnoty Cançao Nova (Nowa Pieśń). Zajmuje się ona ewangelizacją za pośrednictwem środków przekazu: telewizji, radia, Internetu, książek, płyt, filmów. Radio Cançao Nova rozpoczęło swoją działalność w 1980 r., a dziewięć lat później rozpoczęła nadawanie stacja telewizyjna. Odgrywają one wielką rolę w propagowaniu nauczania Kościoła, w tym obrony życia nienarodzonych i sprzeciwu wobec „małżeństw” homoseksualnych.

Brazylijskie nowe wspólnoty, wyrosłe z Odnowy w Duchu Świętym, stają się coraz bardziej znane zagranicą. W Polsce obecne jest np. Przymierze Miłosierdzia, założone w 2000 r. przez księży: Enrique Porcu i Antonello Cadeddu oraz misjonarkę świecką Marię Paulę. Obaj duchowni-ewangelizatorzy często głoszą rekolekcje dla młodych katolików w naszym kraju.

Wspólnoty podstawowe

W Brazylii pracuje zaledwie 20 tys. księży diecezjalnych i zakonnych, co daje średnio 1 księdza na 10 tys. mieszkańców. Oznacza to, że kraj ten ma najmniejszą liczbę kapłanów na świecie w stosunku do liczby ludności. Np. we Włoszech 1 ksiądz przypada na niewiele ponad 1000 mieszkańców, a w Polsce na 1250. Aby osiągnąć te same proporcje, Brazylia musiałaby mieć niemal 10 razy więcej duchownych! - Pastorzy protestanccy, których w Brazylii jest więcej niż księży katolickich, mają stosunkowo mniej wiernych, co ułatwia im kontakt z nimi - tłumaczył KAI kard. Sales.

Wprawdzie w ostatnich latach wzrasta tam liczba kandydatów do kapłaństwa (obecnie jest ich prawie 9 tys.), jednak spora część księży jest „importowana” z zagranicy, w tym także z Polski. Znad Wisły wywodzi się nawet pięciu tamtejszych biskupów (Romuald Kujawski, Marek Piątek, Czesław Stanula, Jan Wilk, Edward Zielski), a kilku innych, urodzonych w Brazylii, ma polskie korzenie.

Siłą rzeczy ogromną rolę w życiu Kościoła w Brazylii odgrywają świeccy. Tworzą oni tzw. kościelne wspólnoty podstawowe, skupiające kilkudziesięcioosobowe grupy osób dobranych według wieku, środowisk społecznych i zawodowych, miejsca zamieszkania itp. Stanowią one żywe cząstki parafii, która dzięki temu naprawdę staje się wspólnotą wspólnot. Ich członkowie spotykają się na modlitwie, czytaniu Pisma Świętego, katechezie, by dzielić się swoimi problemami. Pojedynczy chrześcijanin przeżywa w nich autentyczne doświadczenie wspólnoty, dzięki czemu czuje się aktywnym uczestnikiem życia kościelnego. W całej Brazylii jest co najmniej 70 tys. wspólnot podstawowych. W powszechnej ocenie bardzo dobrze zdają one egzamin jako ośrodki formacji chrześcijańskiej i oddziaływania misyjnego.

Teologia wyzwolenia

Ważną rolę w życiu Kościoła w Brazylii, począwszy od lat 60. XX w., zaczęła odgrywać teologia wyzwolenia. Wśród jej głównych przedstawicieli byli także Brazylijczycy, w tym najbardziej znany o. Leonardo Boff. Trafiła tu ona na podatny grunt, gdyż - jak mówił kiedyś kard. Aloisio Lorscheider z Fortalezy - trudno sobie nawet wyobrazić, w jak ciężkich warunkach żyje wielu mieszkańców tego olbrzymiego kraju.

Jeden z twórców tego nurtu teologii, o. Gustavo Gutierrez tłumaczy, że wychodzi ona od stwierdzenia, że ubóstwo stanowi wyzwanie dla sumienia chrześcijan. Ubóstwo nigdy nie jest rzeczą dobrą, ponieważ powoduje destrukcję osoby i społeczeństwa. Dlatego zasadniczą sprawą dla teologii wyzwolenia jest opcja preferencyjna na rzecz ubogich. Nie jest ona przejawem kontekstualnego, latynoamerykańskiego zakorzenienia teologii, nie przynależy wyłącznie do niej, gdyż pochodzi wprost z Biblii, należy więc do całego chrześcijaństwa.

Zastanawiając się nad przyczynami ubóstwa, peruwiański teolog zaprzecza, jakoby było ono fatalizmem. Istnieją bowiem konkretne ekonomiczne, polityczne i kulturowe przyczyny ubóstwa, a to oznacza, że jego sprawcą jest człowiek. Jest ono rezultatem złej organizacji społeczeństwa. Dlatego trzeba odwoływać się do analiz społecznych tego zjawiska - socjologicznych, ekonomicznych, antropologicznych.

Jednak odsłaniając przyczyny ubóstwa i wskazując odpowiedzialnych za jego trwanie, niektórzy teologowie wyzwolenia zaczęli odwoływać się do marksistowskiej teorii walki klas, co doprowadziło ich do usprawiedliwiania zmiany stosunków społecznych przemocą. Właśnie stąd wzięły się trudności w akceptacji teologii wyzwolenia przez Kościół, których wyrazem była instrukcja Kongregacji Nauki Wiary z 1984 r.

Według o. Gutierreza, nieporozumienia te należą już do przeszłości. Teologia wyzwolenia nadal istnieje, ale obecnie głównym wyzwaniem dla niej jest globalizacja, gdyż to za jej przyczyną niemała część ludzkości nie jest już potrzebna do tego, by gospodarka funkcjonowała prawidłowo.

Opcja preferencyjna na rzecz ubogich oznacza, że jest się przeciwko przyczynom ubóstwa. Lecz jak je zlikwidować bez odwołania się do polityki i ekonomii? Nie wystarczy tu działalność duszpasterska. Kluczem do rozwiązania problemu jest - zdaniem ojca teologii wyzwolenia - odnalezienie etycznego wymiaru ekonomii.

Zaangażowanie społeczne

Typowo brazylijską inicjatywą, związaną z dramatyczną sytuacją społeczną w tym kraju, jest powstałe w 1983 r. Duszpasterstwo Dzieci. Działa ono w ramach Konferencji Biskupów Katolickich Brazylii. Jest najważniejszą organizacją pozarządową w tym kraju, zajmującą się działalnością charytatywną. Związanych jest z nim co najmniej 260 tys. wolontariuszy, którzy każdego miesiąca obejmują opieką około 1,8 mln dzieci poniżej szóstego roku życia i 94 tys. kobiet ciężarnych żyjących w najtrudniejszych warunkach bytowych w ponad 4 tys. miejscowości.

Duszpasterstwo ma na swym koncie szereg osiągnięć, przede wszystkim w zakresie zmniejszenia o 50 proc. śmiertelności noworodków oraz w dziedzinie propagowania medycyny ludowej wśród najuboższych rodzin. Oprócz ewangelizowania swoich podopiecznych, wolontariusze uczą kobiety, jak mają postępować ze swymi dziećmi oraz uświadamiają ubogim matkom konieczność właściwego odżywiania i utrzymywania odpowiedniej wagi noworodka. Szczególnie propagują karmienie piersią przynajmniej przez pierwszy rok życia dziecka. Tam, gdzie Duszpasterstwo Dzieci prowadzi swoją działalność, na tysiąc urodzeń przypada 13 zgonów wśród noworodków wobec średniej brazylijskiej, która wynosi 34.

Ponadto wolontariusze działają na rzecz zmniejszenia analfabetyzmu wśród młodzieży i dorosłych, gdyż stwierdzono zależność między wysokim wskaźnikiem tego zjawiska a wysoką śmiertelnością niemowląt. Działalność Duszpasterstwa cieszy się coraz większym uznaniem w całym społeczeństwie, korzysta też ze wparcia i pomocy finansowej UNICEF. Władze państwowe Brazylii kilkakrotnie już zgłaszały Duszpasterstwo Dzieci do Pokojowej Nagrody Nobla.

Od 1975 r. Krajowa Konferencja Biskupów Brazylii ma Komisję Duszpasterstwa Ziemi. Wyniki jej działań są bardzo wymowne: w ostatnich latach prawie 10 tys. osób zostało wyzwolonych z zależności od obszarników, którzy traktowali ich jak niewolników, nie płacąc pensji, nie dając wyżywienia i zmuszając do życia w nędznych lepiankach, pozbawionych wszelkich wygód. Za swoją działalność Komisja otrzymała w 2003 r. Nagrodę Praw Człowieka ONZ w kategorii „Wykorzenianie pracy niewolniczej”.

W Brazylii jest kilka milionów rolniczych rodzin bez własnej ziemi. Jednocześnie 182 mln ha gruntów, znajdujących się w rękach wielkich latyfundystów, leży odłogiem. Dysponują oni 88 proc. ziemi uprawnej. 75 największych majątków ziemskich w Brazylii obejmuje 24 mln ha, natomiast do najbiedniejszych chłopów należy tylko 1 proc. ziemi rolniczej. Nie mając z czego utrzymać swoich rodzin, tracą oni cierpliwość i zajmują nieuprawiane tereny. Bywają potem terroryzowani przez właścicieli, a co roku kilkudziesięciu jest zabijanych przez płatnych morderców albo prywatne milicje latyfundystów.

Komisja Duszpasterstwa Ziemi wspiera Ruch Pracowników Rolnych bez Ziemi. Co pewien czas organizuje on wielosetkilometrowe marsze, żądając reformy rolnej. Parafie zapewniają ich uczestnikom nocleg i wyżywienie. W 1997 r. działania rolników publicznie poparł cieszący się wielkim autorytetem kard. Paulo Arns, ówczesny metropolita Sao Paulo, który oświadczył, że „zajmowanie posiadłości ziemskich przez bezrolnych jest legalne, jeśli ziemie te nie są uprawiane”. Dodał, że „reforma rolna spóźniona jest o pięćset lat, dlatego Brazylia nie może już dłużej czekać” i zapewnił, że Kościół jest po stronie bezrolnych.

Kościół nie tylko od lat domaga się od rządu przeprowadzenia obiecywanej reformy rolnej. W kwietniu 1997 r. Konferencja Biskupów Brazylii zdecydowała o przeznaczeniu dla bezrolnych 76 tys. z 253,7 tys. ha ziemi należącej do Kościoła.

Od pół wieku w Wielkim Poście przeprowadzana jest Kampania Braterstwa. Ma ona na celu budzenie solidarności w dziedzinie, która - zdaniem biskupów - winna stać się celem szczególnej troski wszystkich Brazylijczyków. Może nim być: publiczna służba zdrowia, ochrona lasów Amazonii, dostępność do wody pitnej, sytuacja więźniów itp. Co roku przesłanie na rozpoczęcie Kampanii przekazuje papież.

Agendy episkopatu ujawniają także przypadki przemocy wobec plemion indiańskich i rabunkowej gospodarki zasobami naturalnymi. Jednak za swe zaangażowanie w obronę praw człowieka Kościół płaci cenę krwi. W ciągu kilku ostatnich lat zginęło kilkanaście osób: księży, zakonnic i świeckich. Sprawcy tych zabójstw rzadko stają przed sądem. Kilka lat temu trzej brazylijscy biskupi znaleźli się na liście osób, którym za społeczne zaangażowanie grożono śmiercią.

Misja kontynentalna

W 2007 r. Benedykt XVI otworzył w narodowym sanktuarium maryjnym w Aparecidzie V Konferencję Ogólną Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Głównym redaktorem jej końcowego dokumentu, który wyznaczył drogę, jaką ma kroczyć Kościół katolicki na tym kontynencie w najbliższych dziesięcioleciach, był argentyński kardynał Jorge Mario Bergoglio. - Duch Święty inspiruje wszystkich ochrzczonych do budowania Kościoła misyjnego, zmieniającego oblicze Ameryki Łacińskiej - mówił wówczas dzisiejszy papież Franciszek.

Wraz z publikacją Dokumentu rozpoczęła się w Ameryce Łacińskiej wielka misja kontynentalna, oznaczająca wznowienie dzieła ewangelizacyjnego Kościoła. Ta „druga ewangelizacja” ma przynieść „nową wiosnę Kościoła” - zmienić rzeczywistość tak, aby „królestwo Boże i jego wartości dotykały życia ludzkiego i prowadziły do ostatecznej szczęśliwości”. - Jesteśmy atakowani przez sekty. Jednak problemem nie są sekty, problemem jest stan naszej wiary - precyzował ks. David Gutiérrez z Latynoamerykańskiej Rady Biskupiej (CELAM).

Wspomniany kard. Hummes zachęcał do ewangelizacji przez wizyty w domach. - W naszych parafiach często jest 50 tys. ochrzczonych, ale tylko tysiąc lub dwa z nich uczestniczy w życiu Kościoła. Nie możemy się pogodzić z tym faktem - zachęcał brazylijski purpurat. Według niego, parafia ma przewodzić wszelkiej pracy misyjnej i to ona winna szukać osób ochrzczonych, które nie uczestniczą w aktywnym życiu Kościoła lub z niego odeszli. Jednak misjonarz, który wychodzi z parafii, aby odwiedzić rodzinę w jej domu, musi najpierw wysłuchać ludzi, ich problemów, radości, planów. Dopiero znając je może dostrzec pole do ewangelizacji.

- Jeśli cała Ameryka Łacińska wyjdzie na ulice ze swych domów, aby ewangelizować wszystkie dziedziny życia, na całym kontynencie ujrzymy wielkie owoce tej akcji. Jeśli każdy odkryje u siebie ducha misyjnego, okaże się, że dysponujemy wielką siłą w Kościele i będziemy w stanie ewangelizować naszą część świata - przekonuje abp Orlando Brandes z brazylijskiej Londriny.

Można oczekiwać, że brazylijska wizyta pierwszego papieża z Ameryki Łacińskiej, który sam nieustannie wychodzi ludziom na spotkanie, przyczyni się do nadania misji kontynentalnej nowego impulsu.

Tagi:
Brazylia Franciszek

Brazylia: pięć ofiar strzelaniny w katedrze

2018-12-12 06:47

st (KAI/AP) / Campinas

Cztery osoby zostały zabite 11 grudnia przez mężczyznę, który otworzył ogień do wiernych w katedrze w Campinas, ok. 100 km. na północ od São Paulo, a następnie popełnił samobójstwo – podaje agencja AP. Cztery inne osoby odniosły rany.

fsHH/pixabay.com

Wilson Cassante, rzecznik archidiecezji Campinas, powiedział Associated Press, że strzelanina miała miejsce tuż po Mszy św., dodając że celebrujący kapłan wyszedł, zanim zaczął się incydent. Sprawca nie jest znany w kręgach kościelnych, a archidiecezja nie potrafi wypowiedzieć się na temat motywacji jego czynu. Władze nie ujawniły jeszcze nazwiska ani wieku podejrzanego, który wszedł na przód świątyni i zaczął strzelać z dwóch pistoletów.

Natomiast rzecznik prasowy straży pożarnej w São Paulo powiedział AP, że czterech rannych zostało zabranych do lokalnych szpitali. Ich stan nie jest znany. warunki nie były od razu znane.

Brazylia ma światowy rekord w liczbie zabójstw. Co roku odnotowuje się z tego powodu 63 880 zgonów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi

2019-02-20 10:47

st (KAI) / Watykan

O wiernej i żarliwej miłości Boga do każdego z ludzi mówił dziś papież podczas audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o modlitwie „Ojcze Nasz” papież skomentował wezwanie „Ojcze, który jesteś w niebie”. Jego słów wysłuchało w auli Pawła VI około 7 tys. osób. Wcześniej w bazylice watykańskiej spotkał się z 2,5 tys. wiernych z archidiecezji Benewentu we Włoszech.

Vatican Media

Na wstępie, celem lepszego zrozumienia ojcostwa Boga Franciszek zachęcił do oczyszczenia i przekroczenia naszych wyobrażeń miłości rodzicielskiej. Miłość Boga jest miłością całkowitą, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. „Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!” – zauważył papież.

Ojciec Święty podkreślił ulotny charakter ludzkiej miłości, będącej „obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę”. Dlatego „jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości”.

Franciszek wskazał, że jest także miłość Ojca „który jest w niebie”, adresowana do każdego człowieka, jedyna i wierna miłość Boga. Zaznaczył, że wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar.

„Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie” – powiedział papież na zakończenie swej katechezy.


Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza audiencja odbywa się w dwóch miejscach - najpierw spotkałem się z wiernymi z Benewentu, którzy byli w bazylice św. Piotra. A teraz – z wami. Zawdzięczamy to delikatności Prefektury Domu Papieskiego, która nie chciała, byście się zaziębili. Trzeba im za to podziękować. Dziękuję!

Kontynuujemy katechezy na temat „Ojcze nasz”. Pierwszym krokiem każdej modlitwy chrześcijańskiej jest wejście w tajemnicę ojcostwa Boga. Nie można modlić się jak papugi. Albo wejdziesz w tajemnicę, będąc świadomy, że Bóg jest twoim ojcem, albo nie będziesz się modlił. Jeśli modlisz się z innym nastawieniem – to nie modlisz się. Jeśli chcę się modlić, to muszę uznać, że Bóg jest moim ojcem i zaczyna się tajemnica. Aby zrozumieć jak bardzo Bóg jest naszym ojcem, myślimy o postaciach naszych rodziców, ale zawsze musimy je „udoskonalić”, oczyścić. Mówi o tym również Katechizm Kościoła Katolickiego: „Oczyszczenie serca dotyczy powstałych w naszej historii osobistej i kulturowej wyobrażeń ojca lub matki, które wpływają na naszą relację do Boga” (nr 2779).

Nikt z nas nie miał doskonałych rodziców, podobnie jak my, z kolei nigdy nie będziemy doskonałymi rodzicami ani pasterzami. Wszyscy mamy wady. Nasze związki miłości zawsze przeżywamy pod znakiem naszych ograniczeń, a także naszego egoizmu, dlatego są one często skażone pragnieniami posiadania lub manipulowania innymi. Dlatego niekiedy deklaracje miłości przeradzają się w uczucia gniewu i wrogości. „Popatrz twych dwoje przed tygodniem tak bardzo się kochało, a dzisiaj śmiertelnie się nienawidzą”. To widzimy każdego dnia, z tego właśnie powodu, że wszyscy mamy w swoim wnętrzu przykre korzenie, które nie są dobre, i czasami wychodzą na wierzch, czyniąc zło.

Stąd, gdy mówimy o Bogu jako o „ojcu”, myśląc o obrazie naszych rodziców, szczególnie jeśli nas kochają, jednocześnie musimy iść dalej. Ponieważ miłość Boga pochodzi od Ojca „który jest w niebie”, zgodnie z wyrażeniem, do którego używania zaprasza nas Jezus: jest to miłość całkowita, jakiej my w tym życiu zasmakowujemy jedynie niedoskonale. Mężczyźni i kobiety są wiecznie żebrakami miłości, potrzebujemy miłości, szukają miejsca, w którym byliby ostatecznie kochani, ale go nie znajdują. Jak wiele w naszym świecie jest zawiedzionych miłości!

Grecki bóg miłości jest najbardziej tragiczny ze wszystkich: nie jest jasne, czy jest on istotą anielską, czy też demonem. Mitologia mówi, że jest on synem Porosa i Penii, czyli przebiegłości i ubóstwa, którego losem jest niesienie w sobie samym nieco rysów tych rodziców. Stąd możemy myśleć o ambiwalentnej naturze ludzkiej miłości: zdolnej do rozkwitania i agresywnego życia w pewnej godzinie dnia, a zaraz potem usychania i obumierania; to co pojmuje, zawsze jej umyka (por. PLATON, Uczta,). Istnieje pewne wyrażenie proroka Ozeasza, które bezlitośnie ukazuje wrodzoną słabość naszej miłości: „Wasza miłość jest jak poranny obłok, jak rosa, która wcześnie znika” (6, 4). Oto, czym jest często nasza miłość: obietnicą, którą trudno dotrzymać, usiłowaniem, które wkrótce wysycha i wyparowuje, trochę tak jak rano, gdy słońce wschodzi i usuwa nocną rosę.

Ileż razy my, ludzie kochaliśmy w taki sposób słaby i niestały - doświadczyliśmy tego, że kochaliśmy, ale ta miłość się rozpadła, lub stała się słabą – wszyscy tego doświadczyliśmy. Pragnąc miłości, zderzyliśmy się z naszymi ograniczeniami, z ubóstwem naszych sił: nie mogąc dotrzymać obietnicy, która w dniach szczęścia zdawała łatwa do realizacji. W końcu nawet apostoł Piotr się lękał i musiał uciekać, nie był wierny w umiłowaniu Jezusa. Zawsze istnieje ta słabość, która sprawia, że upadamy. Jesteśmy żebrakami, którym w drodze grozi, że nigdy nie znajdą w pełni tego skarbu, którego szukają od pierwszego dnia życia: miłości.

Jest jednak inna miłość, miłość Ojca „który jest w niebie”. Nikt nie powinien wątpić, że jest adresatem tej miłości. On nas kocha, mnie miłuje – możemy powiedzieć. Jeśli nawet nasz ojciec i matka nas nie kochali – hipoteza mająca potwierdzenie w dziejach - to jest Bóg w niebie, który kocha nas tak, jak nikt nigdy tego nie uczynił i nie może uczynić. Miłość Boga jest zawsze niezmienna. Prorok Izajasz mówi – posłuchajcie, jakie to piękne!: „Czy może kobieta zapomnieć o swym niemowlęciu? Czy może nie miłować dziecka swego łona? Lecz gdyby nawet ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie! Oto wyryłem cię na moich dłoniach” (49, 15-16). Dzisiaj tatuaż jest w modzie: „wyryłem cię na moich dłoniach”. Zrobiłem sobie twój tatuaż na moich dłoniach jestem na dłoniach Boga i nie mogę tego usunąć. Miłość Boga jest jak miłość matki, która nigdy nie może zapomnieć o swoim dziecku. „Lecz gdyby nawet ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!”. To jest miłość doskonała! Tak bardzo jesteśmy miłowani przez Boga. Jeśli rozpadłyby się nawet wszystkie nasze ziemskie miłości, a nie zostało by nam w ręce nic innego jak tylko pył, to zawsze jest dla nas wszystkich płonąca, jedyna miłość Boga.

W głodzie miłości, który wszyscy odczuwamy, nie szukajmy czegoś, co nie istnieje: jest on natomiast zaproszeniem do poznania Boga, który jest ojcem. Taka była na przykład droga nawrócenia św. Augustyna: młody i błyskotliwy retor szukał po prostu wśród stworzeń czegoś, czego nie mogło mu dać żadne stworzenie, aż któregoś dnia miał odwagę wznieść spojrzenie. I tego dnia poznał Boga, Boga, który miłuje.

Wyrażenie „w niebie” nie chce wyrażać dystansu, ale radykalną odmienność, inny wymiar miłości, miłość niestrudzoną, która będzie trwała zawsze, która jest zawsze w zasięgu ręki. Wystarcza powiedzieć: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…” – a ta miłość przychodzi.

Dlatego nie lękajcie się! Nikt z nas nie jest sam. Jeśli nawet na nieszczęście twój ojciec ziemski zapomniał o tobie, a ty żywiłeś do niego urazę, nie odmówiono tobie podstawowego doświadczenia wiary chrześcijańskiej: poznania, że jesteś umiłowanym dzieckiem Bożym i że nie ma nic w życiu, co mogłoby ugasić Jego namiętną miłość do ciebie. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Andrzej Tarasiuk nowym rektorem Wyższego Seminarium Duchownego

2019-02-20 20:12

md / Kraków (KAI)

Ks. dr Andrzej Tarasiuk został mianowany przez abp. Marka Jędraszewskiego rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Zastąpi na tym stanowisku bp. Janusza Mastalskiego. Jak poinformowano w komunikacie Kurii Metropolitalnej, nowy rektor obejmie obowiązki 1 marca.

diecezja.pl

Ks. Andrzej Tarasiuk ma 42 lata i pochodzi z Białej Podlaskiej. Jego dzieciństwo i wczesna młodość związane były z rodzinnym Terespolem nad Bugiem, gdzie uczęszczał do szkoły podstawowej oraz ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Bohaterów Warszawy. Od 8. roku życia zaangażowany był w Służbę Liturgiczną Ołtarza, najpierw jako ministrant, później jako lektor.

Po maturze podjął naukę w Studium Medycznym im. Prof. Antoniego Cieszyńskiego w Zabrzu. W 1998 r. ukończył je z tytułem technika elektroradiologii. W tym czasie podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium i został przyjęty do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie.

Święcenia kapłańskie przyjął 5 czerwca 2004 r. w katedrze na Wawelu z rąk kard. Franciszka Macharskiego, a następnie został skierowany do pracy duszpasterskiej jako wikariusz w parafii św. Wojciecha i Matki Bożej Bolesnej w Modlnicy. W 2007 r., pełniąc dalej posługę duszpasterską w parafii, podjął studia licencjacko-doktoranckie z zakresu homiletyki na Wydziale Teologicznym PAT w Krakowie oraz studia podyplomowe na Wydziale Polonistyki UJ z retoryki. W czerwcu 2009 r. złożył egzamin dyplomowy z pracy na temat "Ksiądz – powołanie czy zawód?".

Od 2008 r. pełnił posługę wikariusza w parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Krakowie na os. Podwawelskim. W 2017 r. na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie obronił pracę pt. "Rola i znaczenie sakramentów w dynamice życia duchowego chrześcijanina w nauczaniu Sługi Bożego biskupa Jana Pietraszki", napisaną pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Jana Machniaka i uzyskał tytuł doktora nauk teologicznych.

Ks. Andrzej Tarasiuk jest doświadczonym katechetą oraz duszpasterzem dzieci i młodzieży. Od początku posługi kapłańskiej przygotowywał dzieci do pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej oraz młodzież do sakramentu bierzmowania. Od 2008 r. był duszpasterzem parafialnej wspólnoty młodzieży studiującej i pracującej "Trzynastka". Od 2011 r. uczestniczy w Ogólnopolskiej Inicjatywie Ewangelizacyjnej Przystanek Jezus. Wykłada teologię duchowości na kursie dla animatorów Grup Apostolskich Ruchu Apostolstwa Młodzieży Archidiecezji Krakowskiej.

Jest inicjatorem i współorganizatorem pierwszych dwóch tur ogólnopolskich Rekolekcji Motocyklowych. W 2016 r. uczestniczył w pielgrzymce motocyklistów "Iskra Miłosierdzia" od Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach do Watykanu, zorganizowanej z racji trwającego wówczas Roku Miłosierdzia i w ramach przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Nowy rektor krakowskiego seminarium jest także absolwentem Szkoły dla spowiedników w Skomielnej Czarnej, prowadzonej przez Zakon Braci Mniejszych Kapucynów pod patronatem Konferencji Episkopatu Polski. Zaangażowany jest w dzieła miłosierdzia oraz posługę wobec ubogich poprzez prowadzenie rekolekcji i Triduum Sacrum dla bezdomnych w Sanktuarium Ecce Homo w Krakowie oraz w Przytulisku Brata Alberta przy ul. Krakowskiej.

Jest opiekunem duchowym wspólnoty namARKA i przewodnikiem Grupy 6. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę (Wspólnota II-Śródmieście).

Pod koniec sierpnia 2018 r. został skierowany do posługi ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Został powołany na rektora po tym, jak pełniący dotąd tę funkcję ks. prof. Janusz Mastalski został biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem