Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Każde życie jest święte

Dorota Zańko
Edycja rzeszowska 12/2010

Dzisiaj ogromny nacisk kładzie się na obronę życia. Trzeba głośno mówić o wartości każdego życia. 25 marca obchodzony jest Dzień Świętości Życia.

Historia okien życia

Jedną z form ratowania nowo narodzonych dzieci, porzuconych przez zdesperowane matki są tzw. okna życia. Pomysł „okna życia” sięga przełomu XII i XIII wieku. Ich pomysłodawcą był bł. Gwidon z Montpellier, założyciel Zakonu Ducha Świętego, którego gałąź żeńska w Polsce nosi nazwę Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego. Okna te funkcjonowały przy Szpitalach Ducha Świętego, zwanych też Domami Ducha Świętego albo „hospitalis”, co oznacza „dom gościnny”. Pierwszy taki szpital powstał we Francji, w Montpellier, rodzinnym mieście Gwidona. Na jego budowę Gwidon, który pochodził z rodziny książęcej, przeznaczył cały swój majątek.
Jedno średniowieczne okno życia zachowało się w Szpitalu Ducha Świętego w Rzymie. Znajduje się w nim obrotowy bęben - „routa”. Obok jest kołatka, którą dawało się sygnał dyżurującej siostrze. Dziecko było przejmowane, dokonywana była jego ewidencja i zostawało ono pod opieką do czasu adopcji. Obrotowy bęben pozwalał na zachowanie pełnej dyskrecji. Dziecko było oddawane zatrudnionym w szpitalu mamkom, których zadaniem było wykarmienie niemowląt. Gdy dzieci dorastały, miały wolność wyboru co do swojej drogi życiowej. Mogły wstąpić do zakonu, zasilić szeregi personelu szpitalnego, pracować w charakterze pomocy domowej u możnych rodzin w mieście lub wyjść za mąż. Co istotne, dzieci które nie pochodziły z legalnego związku małżeńskiego, były nie tylko przedmiotem wzgardy, ale też pozbawione wszelkich praw. Nie dziedziczyły takie dzieci po ojcu, nie mogły pełnić urzędów miejskich, zostać majstrem ani zakonnikiem. Natomiast te ze Szpitala Ducha Świętego miały pewne przywileje. Aby ułatwić im zawarcie małżeństwa, wprowadzono zwyczaj procesji, w której uczestniczyli wychowankowie szpitala. W orszaku szły m.in. dziewczęta. Te, które pragnęły poświęcić się życiu zakonnemu, wkładały suknie białe, a te, które chciały wyjść za mąż - niebieskie. Młodzieńcy poszukujący kandydatek na żonę po zakończeniu procesji przedstawiali odpowiednie dokumenty w urzędzie opieki nad małżeństwami i jeśli dziewczyna wyraziła zgodę, ogłaszano zaręczyny. Sakramentu małżeństwa udzielano wszystkim parom tego samego dnia, po uroczystości Zesłania Ducha Świętego, po czym w szpitalu odbywało się przyjęcie weselne.
Dzieło miłosierdzia, które zapoczątkował Gwidon w Montpellier we Francji, a potem w Rzymie, dotarło też na ziemie polskie. W XIII wieku pojawili się duchacy i duchaczki w Krakowie. W miejscu, gdzie obecnie znajduje się Teatr im. J. Słowackiego, a plac nosi nazwę Placu Świętego Ducha, znajdował się wielki kompleks szpitalny, klasztor duchaków, sióstr duchaczek i kościół Ducha Świętego. I w tym szpitalu, również w XIII wieku znajdowało się takie, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, okno życia - mówi s. Celina Wierzchowska ze Zgromadzenia Sióstr Duchaczek.

Reklama

Współczesne okna życia

Dzisiaj okna życia to inicjatywa Caritas i żeńskich zgromadzeń zakonnych. Funkcjonują one na podobnych zasadach jak w średniowieczu, ale ich rola sprowadza się jedynie do przyjęcia porzuconego dziecka. Otwarto je w wielu miastach kraju, a także poza jego granicami. Takie okno życia od roku funkcjonuje w Rzeszowie. Zostało ono otwarte przy Domu Samotnej Matki. Po zostawieniu noworodka, w budynku włącza się alarm, który informuje siostry zakonne o nowym dziecku. Noworodek jest przewożony do szpitala, gdzie robi się mu wszelkie badania. A potem trafia do adopcji. Pozostawienie dziecka w oknie życia jest równoznaczne ze zrzeczeniem się praw do niego. Dlatego przygotowywane są dwa dokumenty - o rozpoczęciu procedur adopcyjnych i nadaniu tożsamości. Od 2006 r. w Polsce otwarto ponad 20 okien życia, w których znaleziono kilkadziesięcioro dzieci. Już sama ta liczba pokazuje, jak bardzo są potrzebne. - Najważniejsze jest to, że matka nie dokonała aborcji - mówi sercanka, s. Dominika - dyr. Domu Samotnej Matki w Rzeszowie. - Ale okna życia powinniśmy traktować jako ostateczność. Pozostawienie dziecka w tym miejscu to prośba zdesperowanej matki o zajęcie się losem jej dziecka - tłumaczy ks. Stanisław Słowik - dyr. Caritas Diecezji Rzeszowskiej - zauważa, że okna życia przy placówkach katolickich mają większe znaczenie dla ludzi. Obecność sióstr zakonnych daje większą pewność, że pozostawiony tam noworodek trafi w dobre ręce - mówi. Okazuje się, że problemem są długotrwale procedury adopcyjne dzieci z okien życia. A powinno być tak, że te procedury powinny być załatwiane błyskawicznie. Wiele zależy od dobrej współpracy z ośrodkiem adopcyjnym i od przychylności sądu. Dobrze, jeśli sąd uzna adopcję jako domniemaną wolę matki oddania dziecka do adopcji i wyznacza dosyć szybko termin ustanowienia opiekuna prawnego.
- Nie ma podstawy prawnej do szybkiej adopcji dzieci z okien życia, ale to kwestia nie tyle dobrej woli, co przećwiczenia spojrzenia prawniczego na tę sprawę - podkreśla rzecznik prasowy ds. Cywilnych Sądu Okręgowego w Krakowie - SSO Waldemar Żurek. Oczywiście nie przeskoczymy terminów ustawowych, kiedy orzeczenia muszą się uprawomocnić, ale ta koordynacja na różnych etapach sądowej pracy jest niezwykle ważna. Sędzia musi być przygotowany, że jednocześnie wszczyna postępowanie opiekuńcze, wszczyna postępowanie o nadanie danych personalnych i już formalnie bardziej lub mniej uruchamia stosowny ośrodek, który informuje rodziców adopcyjnych, tak żeby oni już byli sprawdzeni i czekali w kolejce. Da się te procedury przygotowania dziecka do adopcji skrócić do dwóch miesięcy, ale to musi być jednoczesne działanie poszczególnych instytucji - mówi rzecznik Żurek. Okres osamotnienia dziecka w pierwszych tygodniach jego życia, kiedy brakuje mu miłości, czułości, fizycznego kontaktu z matką nawet zastępczą, ma dalekosiężne skutki, odbija się na całym życiu maleństwa. - Te dzieci nie rozwijają się prawidłowo, obserwuje się znaczny spadek odporności na choroby somatyczne, pojawia się choroba sieroca - mówi psycholog Natalia Tomala. - Takie dziecko nie potrafi później nawiązać bliskich relacji z innymi osobami. Tego uczy się od mamy w pierwszych tygodniach życia, poprzez przytulanie, pieszczotliwe słowa, chociaż wydawać by się mogło, że wtedy nie jest świadome tego, co się z nim dzieje - podkreśla psycholog Katarzyna Biała-Solarz. Stąd trzeba zrobić wszystko, aby dzieci trafiały do adopcji jak najszybciej.
Za Szpitalami Ducha Świętego, oknami życia, domami samotnych matek i innymi formami obrony życia zawsze stoi modlitwa. To potężna siła, bez której walczyć o życie nienarodzonych byłoby bardzo trudno…

Św. Rita - orędowniczka w sprawach beznadziejnych

Magdalena Wojaczek
Edycja małopolska 11/2007

Każdego 22. dnia miesiąca kościół pw. św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu, niezależnie od pory roku, zamienia się w ogród kwitnących róż. Ludzie przyjeżdżają tutaj z różnych stron Polski, aby wyprosić u Boga potrzebne łaski. Modlą się za wstawiennictwem św. Rity, patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Monika Łukaszów

- Kult św. Rity - włoskiej augustianki - rozwinął się w Polsce w okresie międzywojennym. Nie znamy dokładnie jego początku, ale prawdopodobnie związany był z obrazem Świętej umieszczonym w bocznym ołtarzu kościoła i z powstaniem na tym samym miejscu drewnianej figury w roku 1942 - opowiada o. Marek Donaj, augustianin, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Po II wojnie światowej siostry augustianki zajęły się jego propagowaniem. Władze państwa skutecznie ograniczały drukowanie materiałów religijnych, dlatego zakonnice działały konspiracyjnie. Przepisywały ręcznie nowenny, powielały je za pomocą kalki i rozdawały w czasie różnych spotkań. Zaprzyjaźniony fotograf reprodukował zdjęcia Świętej. Nie była to jednak akcja prowadzona na szeroką skalę. Św. Rita zawdzięcza swoją popularność przede wszystkim czcicielom. Ludzie, którzy doznali łask za jej wstawiennictwem, przekazywali innym nowennę do patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Św. Rita nie zostawi nikogo, kto szuka pomocy Boga za jej pośrednictwem. Jest zawsze blisko codziennych ludzkich spraw. - To wynika z jej życiorysu. Była przecież żoną, matką, a także zakonnicą - mówi o. Marek. Swoim życiem uczyła, że przebaczenie jest pierwszym krokiem do rozwiązania wszystkich problemów. Jako żona trudnego męża potrafiła łagodzić jego porywczy charakter. Kiedy został zamordowany, a synowie chcieli go pomścić, modliła się, aby nie popełnili tej straszliwej zbrodni. Bóg wysłuchał jej w sposób dla człowieka niezrozumiały. W wyniku epidemii jej dzieci umierają. Św. Rita pokornie przyjmuje wolę Boga. Postanawia wstąpić do zakonu augistianek w Cascia. Jednak siostry, z obawy przed zemstą zwaśnionych rodów, nie chcą jej przyjąć. Św. Rita doprowadza do zgody między rodzinami i w końcu zostaje augustianką. Na znak przyjęcia jej całkowitego oddania się Chrystusowi Pan Bóg obdarza ją stygmatem korony cierniowej na czole.
Liczba wiernych gromadzących się każdego 22. dnia miesiąca na nabożeństwie ku czci św. Rity stale wzrasta. W jej wspomnienie - 22 maja do Krakowa przyjeżdżają jej czciciele z całej Polski. Najwierniejszym świadkiem rozrastania się kultu św. Rity jest s. Aleksandra, augustianka, która od 1977 r. zajmuje się korespondencją do św. Rity. - Co roku do zakonu przychodzi ok. 200 listów z prośbami o modlitwę i świadectwami uzyskanych łask. Wierni proszą o: zdrowie, potrzebne łaski, błogosławieństwo w rodzinie, rozwiązanie problemów wychowawczych, materialnych, łaskę macierzyństwa... - wylicza s. Aleksandra. Listy są bardzo szczere, intymne. Często przepełnione głęboką wiarą i gotowością przyjęcia woli Bożej. - Piszą przede wszystkim kobiety, ale przychodzi również korespondencja od mężczyzn. Pewien przedsiębiorca z Warszawy uważa, że św. Rita jest patronką biznesu i pomaga mu w prowadzeniu firmy - opowiada s. Aleksandra. Wierni przesyłają również wota w podziękowaniu za wysłuchane modlitwy.

Nieodłącznym atrybutem kultu św. Rity jest róża. Wiąże się to z cudem, który wydarzył się przed jej śmiercią, w okresie zimowym. Umierając, św. Rita zapragnęła dostać różę. W ogrodzie pod śniegiem znaleziono kwitnący krzak. W czasie nabożeństwa ku jej czci święci się róże. - To symbol zjednoczenia św. Rity z Chrystusem - wyjaśnia o. Marek. - Ludzie przeważnie kupują dwie róże. Jedną zostawiają św. Ricie, a drugą zasuszają - mówi pani Zofia, która od dwóch lat pomaga siostrom w sprzedaży róż. Pani Zofia kilka lat temu za wstawiennictwem św. Rity wymodliła sobie łaskę uzdrowienia z choroby nowotworowej.

Listy do Świętej

Drogie Siostry,
Piszę, aby podzielić się z Wami moją radością. Od wielu lat proszę św. Ritę o pomoc i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby mi nie pomogła. Ostatnio chorowałam i prosiłam św. Ritę o pomoc w wyzdrowieniu. Lekarz groził zabiegiem, a ja uparcie prosiłam i proszę św. Ritę, abym wyleczyła się zachowawczo. I właśnie wczoraj dowiedziałam się, iż mimo że leczenie jeszcze trochę potrwa, to zabieg nie jest konieczny. Odmawiam jak tylko mogę modlitwę do św. Rity, gdyż absolutnie wierzę w jej pomoc i wstawiennictwo.
Proszę Siostry o modlitwy w mojej intencji.
Dobrosława, maj 2002 r.

Szczęść Boże!
Czcicielką św. Rity jestem od roku. Wcześniej, mając jakiekolwiek problemy, modliłam się do św. Judy Tadeusza. Właśnie rok temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży, a bardzo tego nie chciałam. Gorąco modliłam się do św. Rity, żeby tak nie było. Okazało się jednak, że jestem w ciąży. Załamałam się. Mąż był bez pracy, mamy już 13-letnią córkę, która obecnie przechodzi trudny wiek. Miałam żal do św. Rity, że mnie nie wysłuchała. Teraz bardzo się tego wstydzę, bo przez moją próżność nie pomyślałam, że może Bóg ma w stosunku do mnie inne plany, że może tam, w niebie, jest zapisane, że powinnam mieć dwoje dzieci. Zaakceptowałam decyzję Boga i ze wszystkich złych myśli i słów wyspowiadałam się. Ponownie zaczęłam się modlić do św. Rity o szczęśliwy przebieg ciąży i szczęśliwe rozwiązanie. Czułam się znacznie lepiej niż przy pierwszej ciąży. 25 czerwca 2004 r. urodziła się nasza druga córka - Amelia, właśnie dzisiaj kończy 5 miesięcy. Ochrzciliśmy ją 12 września. Mąż znalazł pracę i po urodzeniu Amelii częściej zaczął chodzić do kościoła. Teraz o wszystko modlę się do św. Rity - o zdrowie dla całej rodziny, pracę dla męża, o pomoc Boga, dosłownie o wszystko.
Beata, listopad 2004 r.

Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę z całego serca gorąco podziękować św. Ricie za wysłuchanie mojej prośby - za zdanie egzaminu, za pomoc i opiekę, siły w tych jakże trudnych chwilach. Modliłam się do św. Rity, aby wyprosiła mi łaskę zdania egzaminu. Obiecałam, że publicznie podziękuję za to. I zostałam wysłuchana, piszę ten list, aby wypełnić obietnicę. Dostałam się na studia medyczne do Akademii we Lwowie.
Dziękuję za jej wstawiennictwo do Boga i wierzę w jej wielką pomoc, prosząc o wsparcie na dalsze lata nauki dla siebie, o światło Ducha Świętego w sprawie studiów, o wybór dalszej drogi życia.
Olga, Lwów 2004 r.

Drogie w Chrystusie Panu Siostry Augustianki,
Serdecznie pozdrawiam całą siostrzaną Wspólnotę.
Mam 27 lat. Piszę ten list, aby w ten sposób jeszcze raz podziękować św. Ricie za uratowanie naszego synka. Otóż od początku moja ciąża była zagrożona. Groziło mi poronienie i z tego powodu przebywałam w szpitalu, a po powrocie do domu musiałam dużo leżeć i bardzo uważać na siebie. W styczniu trafiłam ponownie do szpitala, gdzie po szczegółowych badaniach okazało się, że dziecku grozi zamartwica. Lekarze niezwłocznie przystąpili do cesarskiego cięcia. Urodziłam synka Mateusza. Ważył jako wcześniak 1300 g i przez pewien czas musi przebywać w szpitalu. Przez okres ciąży modliłam się do św. Rity o to, aby nasze upragnione dziecko szczęśliwie przyszło na świat. Dziękuję jej za otrzymane łaski i proszę o dalsze wstawiennictwo.
Agnieszka 2001 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież spotka się z 5 księżmi chilijskimi, ofiarami ks. Karadimy

2018-05-22 22:17

st, pb (KAI) / Watykan

W dniach 1-3 czerwca Ojciec Święty spotka się z 5 księżmi, ofiarami nadużyć seksualnych ks. Fernando Karadimy w swojej rezydencji w Domu Świętej Marty – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

vatican.va

Oto tekst watykańskiego komunikatu w tłumaczeniu na język polski:

„Od 1 do 3 czerwca 2018 r. Ojciec Święty przyjmie drugą grupę ofiar ks. Fernando Karadimy i jego zwolenników z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w dzielnicy Providencia w Santiago de Chile („El Foresta”). Chodzi o pięciu księży, którzy padli ofiarą nadużycia władzy, sumienia i wykorzystywania seksualnego. Razem z nimi będą również dwaj kapłani, którzy pomagali ofiarom w ich drodze prawnej i duchowej, oraz dwie osoby świeckie zaangażowane w to cierpienie. Wszyscy będą gośćmi Ojca Świętego w Domu Świętej Marty.

Zdecydowana większość z tych osób uczestniczyła w spotkaniach odbywających się w Chile podczas specjalnej misji abp. Charles Scicluna i ks. Jordi Bertomeu, jaka miała miejsce w lutym b.r. Pozostali współpracowali w ciągu tygodni, które nastąpiły po wizycie.

Poprzez to nowe spotkanie zaplanowane miesiąc temu, Papież Franciszek pragnie okazać bliskość wykorzystywanym kapłanom, towarzyszyć im w ich bólu i wysłuchać ich cennych opinii, aby udoskonalić aktualne środki prewencyjne i zwalczać nadużycia w Kościele.

Na tym zakończy się pierwszy etap spotkań, jakich chciał Ojciec Święty, z ofiarami systemu nadużyć ustanowionego kilkadziesiąt lat temu we tej parafii. Wspomniani księża i świeccy reprezentują wszystkie ofiary kleru w Chile, ale nie jest wykluczone, że podobne inicjatywy mogą się powtórzyć w przyszłości.

Podczas weekendu będą miały miejsce różne spotkania, które będą odbywały się w atmosferze zaufania i poufności. Rano w sobotę, 2 czerwca, papież odprawi prywatną Mszę w Domu Świętej Marty, a wczesnym południem odbędzie się spotkanie grupy, a następnie rozmowy indywidualne.

Ojciec Święty nadal prosi wiernych w Chile – a w szczególności wiernych w parafiach, gdzie ci kapłani wypełniają swoją posługę duszpasterską – aby towarzyszyli im modlitwą i solidarnością w tych dniach”.

Urodzony w 1930 r. ks. Fernando Karadima był powszechnie znanym i szanowanym duszpasterzem. Uważał się za duchowego syna księdza-społecznika św. Alberta Hurtado. Bronił praw człowieka w czasie dyktatury gen. Augusto Pinocheta. Uchodził za autorytet młodzieży pomagającej ubogim. Wychował około 50 kapłanów, w tym kilku biskupów (jednym z nich jest Juan Barros). Przez wielu uważny był za świętego.

Gdy więc kilku młodych mężczyzn z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w dzielnicy Providencia w Santiago de Chile, gdzie był proboszczem, złożyło zeznania obciążające go jako pedofila, początkowo nikt nie chciał w nie wierzyć.

Także arcybiskup Santiago w latach 1998-2010, kard. Francisco Javier Errázuriz przyznał po latach, że nie uwierzył w pierwsze oskarżenia właśnie z powodu „opinii świętości”, jaka otaczała ks. Karadimę. Nie podjął dochodzenia, gdyż prawo kościelne nakazuje je rozpocząć, gdy zarzuty są co najmniej prawdopodobne. Ponadto był przeświadczony, że ofiary nie milczałyby przez lata, już jako ludzie dorośli, o doznanych nadużyciach. Zaprzeczył jednocześnie, jakoby jego intencją było krycie nadużyć, uznał jedynie, że nie ma na nie dowodów. Później jednak, gdy poważne zarzuty wobec ks. Karadimy zostały publicznie przedstawione, poprosił duchownego, by zrezygnował, jednak ten się bronił. W końcu kardynałowi udało się go do tego przekonać i w 2006 r. ks. Karadima przestał być proboszczem. Zgodnie z obowiązującymi w Kościele procedurami sprawę przekazano do zbadania Kongregacji Nauki Wiary, która w styczniu 2011 r. uznała winę duchownego i nałożyła na niego dożywotnią suspensę (zakaz sprawowania funkcji kapłańskich). Kilka miesięcy później odrzuciła jego odwołanie, w którym utrzymywał, że nie popełnił zarzucanych mu czynów. Niemal 88-letni ks. Karadima do dziś odbywa pokutę w odosobnieniu w jednym z żeńskich klasztorów w Santiago.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem