Reklama

Jakubowe parafie

Ewa Oset
Edycja częstochowska 30/2010

Od św. Jakuba możemy się wiele nauczyć - gotowości przyjęcia powołania, entuzjazmu w pójściu za Nim drogami, które On wskazuje, gotowości świadczenia o Nim z odwagą, a gdy potrzeba, aż do złożenia najwyższej ofiary z życia - mówił Benedykt XVI otwierając 1 stycznia Rok św. Jakuba Apostoła. Przeżywając 25 lipca odpust ku czci tego Świętego, zajrzyjmy do trzech parafii w naszej archidiecezji, którym patronuje św. Jakub - w Częstochowie, Dąbrowie Zielonej i w Krzepicach.

Parafia w sercu Częstochowy

Historia kościoła św. Jakuba w Częstochowie sięga roku 1582. Wtedy Jakub Zalejski pobudował drewnianą świątynię dla pielgrzymów zdążających na Jasną Górę, z przytułkiem dla chorych wędrowców. Kościółek ten po 60 latach rozebrał prowincjał Paulinów, o. Andrzej Gołdonowski i pobudował murowany, z domem dla pielgrzymów. W tym kościele w 1683 r. modlił się król Jan III Sobieski. Przez prawie 80 lat kościołem opiekowały się Siostry Mariawitki, do czasu kasaty zgromadzenia przez władze carskie. W 1869 r. władze te zburzyły kościół i postawiono cerkiew pw. Świętych Cyryla i Metodego. W 1918 r. świątynię oddano Kościołowi rzymkskokatolickiemu. Po perturbacjach podczas II wojny światowej związanych z własnością kościoła, 2 marca 1947 r. kościół wrócił do parafii. Usunięto bizantyjskie kopuły i nadano mu wygląd katolicki.
Dziś, można powiedzieć, świątynia nadal spełnia rolę kościoła dla pielgrzymów. Tutaj na Mszę św. i nabożeństwa przychodzą nie tylko parafianie, ale i mieszkańcy Częstochowy i przyjezdni, spędzający niedzielny czas w Alejach. Tu zaglądają ludzie chcący skorzystać z sakramentu spowiedzi i często znajdują kapłana oczekującego w konfesjonale. W podziemiach kościoła jest kaplica Wieczystej Adoracji, gdzie można kontemplować Pana Jezusa. W parafii, prowadzonej przez proboszcza ks. prał. Józefa Franelaka, posługują również: ks. kan. Stanisław Mendakiewicz, ks. Jacek Gancarek, ks. Tomasz Kordela. Pomagają: ks. kan. Zenon Jakubczak, ks. Marian Szczerba, ks. Roman Ceglarek - mieszkający przy parafii, siostry zmartwychwstanki i nazaretanki. - Mamy sporo gorliwych parafian - mówi Ksiądz Proboszcz - skupieni są oni w grupach działających przy parafii, m.in. Akcji Katolickiej, Zespole Synodalnym czy Bractwie Eucharystycznym, a później ta grupa ewangelizuje w terenie. - Włączyliśmy się w Rok św. Jakuba i modlimy się, by Święty prowadził nas dobrymi drogami. Każdego 25. dnia miesiąca prosimy Boga, za pośrednictwem naszego Patrona o różne łaski: zapał wiary, szczególnie dla dzieci i młodzieży, powołania kapłańskie, o zgodę w rodzinach czy potomstwo dla bezdzietnych małżeństw, których coraz więcej. Nasza parafia zmniejsza się, jeszcze w roku 2000 mieliśmy 10 tys. parafian, dziś jest ok. 7 tys. Wiele mieszkań stoi pustych, wiele zamienianych jest na działalność gospodarczą. - Dlatego szczególną troską otaczamy dzieci i młodzież. W każdą niedzielę są Msze z kazaniem dla młodych - o godz. 9.30 dla młodzieży, o 11 dla starszych dzieci i o 17 dla młodszych. Po Mszy św. zazwyczaj zapraszamy na krótką katechezę, aby dzieci z różnych szkół mogły poczuć się wspólnotą, która poznaje Chrystusa. W każde ferie zimowe i wakacje organizujemy wypoczynek dla 200 dzieci, tu duża zasługa ks. Jacka. Środki na ten cel pozyskujemy częściowo ze zbiórki do puszek i festynu parafialnego. W szkołach na terenie parafii katechizują ks. Jacek i ks. Tomasz, którzy przybliżają młodzieży naszego Patrona. Nie zapominamy i o dorosłych parafianach - dla nich też organizujemy pielgrzymki do sanktuariów w Polsce i za granicą, aby przez pielgrzymowanie pogłębiali swoją wiarę. Także ks. Stanisław, redagujący biuletyn parafialny, przybliża postać św. Jakuba i ideę pielgrzymowania. Podczas rekolekcji wielkopostnych gościliśmy ks. Tomasza Knopa, wykładowcę naszego Seminarium, który przeszedł szlak jakubowy do Santiago de Compostela. Przygotowaliśmy też kalendarz na 2011 ze św. Jakubem. A w czasie odpustu parafialnego odsłonimy pomnik św. Jakuba, który stanie przed kościołem. Mamy nadzieję, że zarówno mieszkańcy, jak i pielgrzymi będą tu za pośrednictwem tego Świętego wypraszać liczne łaski.

Reklama

W środku pól i zielonych lasów

Zielona i spokojna jest parafia Dąbrowa Zielona, oddalona 40 km od Częstochowy, a 2 km od znanego w całej archidiecezji klasztoru Sióstr Dominikanek w Świętej Annie. Miejscowością tą zachwycał się Władysław Reymont, który w 1894 r. spisał wrażenia ze swej pielgrzymki pieszej na Jasną Górę. Parafia jest rozległa, bo należy do niej kilkanaście miejscowości. Może poszczycić się długą historią - istniała na pewno już w 1441 r., choć początkami sięgać może XIII wieku - świadczy o tym kamienna tablica z roku 1248 z pieczęcią Kazimierza, księcia kujawskiego, łęczyckiego i dobrzyńskiego o ufundowaniu przez Spytygniewa, wojewodę łęczyckiego modrzewiowego kościoła. W 1554 r. rozebrano go i zaczęto budowę murowanej świątyni, którą w latach 1908-11 rozbudowano. Z kolei kościół filialny w Olbrachcicach-Ulesiu powstał w latach 1986-90 staraniem obecnego proboszcza ks. kan. Honorata Nowaka. Duszpasterstwo na wsi ma zupełnie inny charakter niż w mieście. - Znam wszystkich swoich parafian, wiem, kto jest blisko Kościoła, na kim mogę polegać w potrzebie, ale nie odwracam się od tych, którzy, jak to się mówi, nie narzucają się Panu Bogu - mówi Ksiądz Proboszcz. - Powołanie księdza rozumiem jako towarzyszenie powierzonym mi ludziom w ich codzienności oraz dbałość o nasze świątynie, kaplice, cmentarz. Wszyscy znają w parafii donośny głos pozdrawiającego Proboszcza, jego wyciągniętą rękę czy słowa zagadnięcia. - Można przesiedzieć na plebanii, przeczytać dużo mądrych ksiąg, ale najważniejsze dla mnie to być blisko ludzi, ich problemów, trosk, radości. Będąc zwolennikiem powiedzenia „Pańskie oko konia tuczy” - dogląda wszystkiego: jak kładziona jest kostka przed kościołem, czy na cmentarzu jest porządek, ile osób przyszło na próbę scholi, a i na traktorze z materiałami budowlanymi można go zobaczyć. Na coniedzielnej Mszy św. swoim śpiewem i grą na instrumentach zachwyca schola, której pozazdrościć może niejedna parafia. - Ciężko dziś młodych przyciągnąć do kościoła, a schola ubogaca przeżywanie Mszy św. i parafianie chętniej włączają się do wspólnego śpiewu - mówi ks. Honorat, który sam jest miłośnikiem pieśni chóralnej. W parafii każdego roku organizowany jest wypoczynek dla 80 dzieci i młodzieży z parafii. - Jest to forma podziękowania dla scholi i ministrantów za ich zaangażowanie, ale chcę również, aby dzieci miały kiedyś dobre wspomnienia związane z parafią, w której budziła się ich wiara. Pielgrzymowanie w parafii też jest już tradycją - każdego roku dla wszystkich chętnych Ksiądz Proboszcz organizuje pielgrzymkę w różne miejsca w Polsce, aby w radości, którą daje wspólnota, poznawać ciekawe zakątki naszej ojczyzny, miejsca kultu i nabierać sił do pracy, nauki i codziennych obowiązków. Od sierpnia Księdzu Proboszczowi pomagać będzie nowy wikariusz - ks. Adam Konieczny. Ks. Honorat liczy na jego entuzjazm i zaangażowanie, bo pracy z pewnością nie zabraknie.

Nad brzegiem Liswarty

Wiele jeszcze nieodkrytych tajemnic kryje ziemia krzepicka, która już od czasów średniowiecza była ważnym miejscem na szlaku komunikacyjnym. Tu m.in. w latach 1515-26 na zamku krzepickim mieszkała Izabela, córka króla Zygmunta Starego. Kościół i parafia powstały w 1357 r. z fundacji Kazimierza Wielkiego. Świątynia ta, klasztor Kanoników Regularnych oraz zamek zniszczyli Szwedzi w czasie „potopu”. Kościół został odbudowany, a dziś wzrok przykuwa bogate wyposażenie jego wnętrza i zadbane otoczenie.
Proboszczem parafii od 3 lat jest ks. Szymon Szymocha, wspomagany przez wikariuszy - ks. Tomasza Muchę, ks. Tomasza Krutina, ks. Adriana Sikorę oraz mieszkającego na terenie parafii ks. prof. Wacława Chmielarskiego. - Pomagają też nasi seminarzyści - diakon Kamil Kęsik i Mateusz Muszyński, który zaczyna formację w WSD - mówi Ksiądz Proboszcz. - Mamy też grupę świeckich mocno zaangażowanych w życie parafii, np. Akcję Katolicką. Są dwa chóry - mieszany i żeński oraz schola młodzieżowa. Prężnie działa Klub AA „Krokus” oraz grupa wsparcia dla żon alkoholików. W tej chwili przygotowujemy się na przyjęcie pielgrzymek zdążających na Jasną Górę. Dla 1300 osób z Pielgrzymki Poznańskiej gotujemy zupę, a pielgrzymów z Kalisza, Wielunia i Łubnic przyjmujemy na nocleg, również w pomieszczeniach parafialnych. Włączamy się też w Rok św. Jakuba. W kwietniu było spotkanie z Andrzejem Kołaczkowskim-Bochenek, autorem książek o tematyce związanej z pielgrzymowaniem do Santiago de Compostela. Jeden z parafian opracowuje szlak jakubowy z Krzepic do Góry św. Anny, w planach jest także powstanie Bractwa Jakubowego, a Akcja Katolicka zamierza organizować spotkania dla młodzieży w Bibliotece parafialnej - a co się uda zrobić, zobaczymy - podsumowuje ks. Szymon. - Ksiądz Proboszcz nas pozytywnie motywuje i umie dostrzec naszą pracę - mówią panie z AK - to nas zachęca do działania na rzecz wspólnego dobra.

Bp A. Bałabuch: Wigilię Paschalną zaczynamy nie po zachodzie słońca, ale po zmroku

2019-04-18 16:38

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Trzeba zwracać uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok - tak o rozpoczęciu Wigilii Paschalnej mówi bp Adam Bałabuch. Czy podczas obrzędu mandatum można obmywać nogi kobietom, czy Groby Pańskie mogą zawierać aluzje polityczne, czy w święconce może być czekolada albo czy świecki może ją błogosławić? Czy w drugi dzień świąt powinno się odczytywać list rektora KUL? Na te i inne zagadnienia odpowiada w rozmowie z KAI przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski.

Agnieszka Bugała
Zewnętrzne gesty i postawy ciała przyjęte przez świeckich podczas liturgii nie są bez znaczenia – podkreśla bp Adam Bałabuch

Bp Adam Bałabuch: Myślę, że każdy powinien robić to w ramach obwiązujących przepisów. Papież pokazuje jakiś kierunek i każdy ksiądz musi rozeznać, czy to, co będzie czynił, nie będzie budziło zdziwienia wśród parafian. Chodzi też o to, żeby ludzie przeżywali liturgię w sposób pełen spokoju wewnętrznego, a nie emocjonalnie zastanawiali się potem, co ksiądz nowego wprowadza. Dla nas istotne jest też to, jakie normy obecnie nas obowiązujące są zapisane w księgach liturgicznych. Wiemy, że ten obrzęd może być, ale też można go pominąć. A jeśli otworzymy Mszał rzymski, gdzie czytamy też o mandatum, to jest tam taki zapis, że ministranci prowadzą wybranych mężczyzn do ław przygotowanych w stosownym miejscu. Nie ma tam nic o kobietach. Taki jest zapis w polskim Mszale.

KAI: Jak powinien wyglądać Grób Pański? W Polsce w wielu miejscach praktykuje się instalacje ze społecznym czy katechetycznym przekazem…

- Ozdoby Grobów Pańskich powinny nawiązywać do Tradycji, do tego, co znamy z Pisma Świętego, wyrażać prawdy i idee z Objawienia. Rzeczywiście, w Polsce mamy zwyczaj nawiązywania do bieżącej sytuacji. Pamiętamy czasy choćby Solidarności, kiedy te groby nawiązywały do wydarzeń bieżących, np. po śmierci księdza Popiełuszki przypominały o tej tragedii. Myślę, że takie elementy, które są wyrazem przywiązania do tradycji narodowej, mogą znaleźć odzwierciedlenie w wystroju, ale nie mogą one mieć znamion politycznego zaangażowania, to by było bardzo niestosowne. Ale mamy prawo wyrażać swoje przekonania, np. w kwestii ważnych dla nas prawd, jak rodzina czy ochrona życia.

- Jednocześnie mocno zaznacza się, żeby cała oprawa grobu, czy to będą nawiązania do sztuki, nauki społecznej czy motywy ewangelizacyjne, nie przesłaniały i nie odwracały uwagi od monstrancji.

- Oczywiście. Trzeba sobie uświadomić, że zasadniczą sprawą jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Tak trzeba przygotować wystrój Grobu Pańskiego, żeby wszystko wskazywało na monstrancję, na Jezusa, którego adorujemy. Należy tak ułożyć grób, żeby monstrancja była wyeksponowana - przez oświetlenie, wystrój. Żeby wszystko to prowadziło wzrok nie na te elementy poboczne wystroju ale na Eucharystię. W Mszale znajdujemy taki zapis: wszystkie elementy dekoracyjne i światła powinny kierować uwagę wiernych na Najświętszy Sakrament, który jest Pamiątką Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, a nie na figurę Chrystusa leżącego w grobie.

- Sobota kojarzy się ze święconką. Towarzyszy jej trochę kontrowersji, np. samemu terminowi. Przed reformami liturgicznymi w połowie XX wieku święciło się pokarmy w sobotę, ale po Wigilii Paschalnej, która odbywała się rano. Potem przesunięto ją słusznie na wieczór, ale święcenia pokarmów już nie. Przez to np. trzeba specjalnie błogosławić wodę, której zapasów się pozbyliśmy ze względu na nową z Wigilii Paschalnej. Może warto dla spójności znaków wrócić do błogosławienia pokarmów po Wigilii Paschalnej lub niedzielnej porannej Mszy?

- Nie sądzę. Jeśli tak się tradycja ukształtowała, to znaczy, że to ma znaczenie i sens dla wiernych. Błogosławienie pokarmów dopiero po Wigilii Paschalnej, jeśli miałoby miejsce dopiero w godzinach nocnych czy po rezurekcji, mogłoby skutkować tym, że wielu ludzi nie miałoby praktycznej możliwości wzięcia udziału w tym obrzędzie. Byłoby to trudne zwłaszcza dla starszych czy chorych. W ciągu dnia w sobotę bardzo licznie przychodzą rodziny z dziećmi, więc pozbawilibyśmy szansy włączenia dzieci w obrzęd pobłogosławienia pokarmów, bo trudno wymagać od rodziców, żeby przychodzili z dziećmi późno w nocy albo wczesnym rankiem. Dlatego myślę, że z takich właśnie względów duszpasterskich tradycja tak się ukształtowała i warto ją utrzymać, szczególnie że jest też okazją do krótkiej katechezy dla tych dzieci i rodziców, którzy z nimi przychodzą na pobłogosławienie pokarmów.

- Kto może błogosławić pokarmy? Wiadomo, że księża mogą, ale widać też czasem kleryków.

- Tak, bo przepisy pozwalają, by akolici i lektorzy, będący alumnami seminarium duchownego, pobłogosławili pokarmy. Tak może być w razie konieczności, np. w parafiach, gdzie trudno, żeby dotarł osobiście ksiądz czy diakon. Tam, gdzie to jest możliwe, dobrze byłoby, gdyby uczynili to ci, którzy mają święcenia.

- A jeśli świecka osoba ma posługę lektoratu, to czy może pobłogosławić w razie konieczności?

- Obrzędy błogosławieństw mówią o akolitach i lektorach, będących alumnami seminarium duchownego. Natomiast w domu błogosławieństwa pokarmów może dokonać ojciec, matka lub ktoś z członków rodziny przed porannym wspólnym posiłkiem.

- Zwraca się też uwagę, żeby to błogosławienie pokarmów nie odbywało się w tej przestrzeni, gdzie jest wystawienie Najświętszego Sakramentu w Grobie Pańskim...

- To zależy od roztropności duszpasterskiej i możliwości danej świątyni. Jeśli kościół jest mały, a w wielu miejscowościach tak jest, to trudno o inną przestrzeń. Jeśli jest pogodnie, to można błogosławić pokarmy na zewnątrz przed kościołem, by nie zakłócać adoracji. Ale jeśli jest wewnątrz świątyni, to jest okazja, żeby włączyć też pobłogosławienie pokarmów we wspólną adorację, która trwa przy Bożym Grobie.

- Czy są jakieś rzeczy, których nie powinno być w koszyku ze święconką? Rytuały wymieniają konkretne pokarmy, jak chleb, mięso, jajka, sól. A na przykład baranek z czekolady?

- Moim zdaniem, nie możemy wykluczać takich rzeczy, które są dobre z natury i niczemu nie przeszkadzają, a nawiązują też do lokalnych zwyczajów czy tradycji. Może być baranek z czekolady czy z cukru, to nic niewłaściwego. Wyklucza się takie rzeczy, które byłyby tu niestosowne, np. alkohol.

- Czasem pojawia się taki praktyczny problem z utylizacją poświęconych rzeczy. Czy to jest problem, żeby wyrzucić np. skorupki po jajkach do kosza?

- Myślę, że to samo w sobie nie jest jakimś dużym problemem. Jeśli ktoś ma taką wrażliwość, żeby resztki, np. skorupki, potem zebrać i spalić, jest to piękne. I rzeczywiście utarło się, że słuszną formą takiej utylizacji jest właśnie spalenie. Ale nie można popadać w skrupuły, jeśli ktoś nie ma takiej możliwości czy z innych względów po prostu wyrzuci takie resztki. Proszę pamiętać, że modlitwa błogosławiąca pokarmy nie sprawia, że one same z siebie stają się jakoś uświęcone, np. tak jak dewocjonalia. Jest to modlitwa, w której prosimy, żeby przez te rzeczy możliwe było odniesienie do nadprzyrodzoności, do Pana Boga; żeby te pokarmy, które spożyjemy, wyrażały pewne prawdy, które świętujemy. Warto wysłuchać dokładnie treści tych modlitw z rytuału.

- A co robić z palmami po Niedzieli Palmowej?

- Najczęściej się je przechowuje. Po to się palmy święci, żeby je potem przechowywać przez cały rok. A jeśli nie, to należy je spalić. Bo to chyba jedyna rozsądna metoda, trudno takie pobłogosławione rzeczy wprost wyrzucać. Co innego pokarm, co innego skorupki z jajka. Bo pokarmu też nie wyrzucamy, tylko też utylizujemy przez spalenie, ale nie wyrzucamy.

- W liturgii Triduum Paschalnego jest duża wrażliwość na symbole. Np. bardzo się dba o to, żeby Wigilia Paschalna zaczynała się po zmierzchu, żeby paschał był rzeczywiście owocem pszczelego roju, etc. Czy do Księdza Biskupa dochodzą sygnały, że jest problem z zachowywaniem takich przepisów?

- Na pewno jest problem z rozpoczynaniem liturgii paschalnej w odpowiednim momencie, dlatego że czasami księża mają kilka kościołów i starają się jakoś liturgię w kilku miejscach w parafii celebrować. Stąd czasami niestety rozpoczynają zbyt wcześnie, co jest niezgodne z przepisami Kościoła. Trudno, kiedy słońce ledwo zajdzie, kończyć liturgię i śpiewać Alleluja. Wigilia Paschalna kończy się ogłoszeniem zmartwychwstania i to powinno być już po zmroku – zarówno rozpoczęcie jak i zakończenie liturgii. Czasami to sformułowanie „po zapadnięciu zmroku” może być źle interpretowane, bo niektórzy to rozumieją przez „po zachodzie słońca”. Ale kiedy w kalendarzu jest wpisany zachód słońca, to jeszcze przez prawie godzinę nie ma zmroku. Tu trzeba zwrócić uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok.

- Jeśli chodzi o sztuczny paschał, to może rzeczywiście kiedyś takie były, ale ostatnio raczej nie widzę, żeby paschały były sztuczne, plastikowe. Oczywiście, nie wszystkie są z czystego wosku, ale to czasami nie jest możliwe.

- W drugi dzień Świąt często jest czytany list rektora KUL-u czy innej katolickiej uczelni zamiast homilii.

- Jeśli powinien być odczytany, to na mocy zarządzenia biskupa miejsca, bo rektor uczelni nie ma takiej władzy. Jeśli biskup miejsca wydał takie zarządzenie, to trzeba być temu posłusznym. W polskiej tradycji są listy pasterskie czytane podczas Mszy. Jeśli biskup diecezjalny uważa ten list rektora za swój i każe go odczytać, to należy go odczytać. To zależy od praktyki danej diecezji. Bo biskup może też postanowić, że można przeczytać, ale nie ma zobowiązania i ksiądz może sam podjąć decyzję. Czasami są tzw. „listy do wykorzystania duszpasterskiego”, więc można fragment listu wykorzystać w swojej homilii. To zależy od charakteru listu i przede wszystkim od biskupa miejsca.

- A czy powinien być czytany taki list zamiast homilii?

- Mamy wskazania dotyczące homilii mszalnej wydane przez Konferencję Episkopatu Polski, w których czytamy, że może być czytany list zamiast homilii, jeśli jest taka decyzja biskupa miejsca. List może być odczytany w miejsce homilii dlatego, że co prawda jest wymóg, by w trakcie Mszy św. w uroczystości nakazane czy w niedziele głosić homilię, ale są okoliczności, kiedy w miejsce homilii czytany jest list pasterski. O tym mówią też Wskazania KEP dotyczące homilii mszalnej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: abp Jędraszewski poświęcił pokarmy na Rynku Głównym

2019-04-20 20:29

led / Kraków (KAI)

W Wielką Sobotę abp Marek Jędraszewski poświęcił pokarmy przed bazyliką mariacką na Rynku Głównym w Krakowie. Metropolita krakowski złożył licznie zgromadzonym mieszkańcom, gościom i turystom świąteczne życzenia.

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

W uroczystości uczestniczył m.in. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski – senior, ks. Dariusz Raś, proboszcz bazyliki mariackiej, o. Leon Knabit i prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Podczas uroczystości abp Marek Jędraszewski mówił, że „nie może być lepszej perspektywy, gdy chodzi o przesłanie tych świat, niż ta prawda, że Chrystus zmartwychwstał, zwyciężając grzech, śmierć i tego, który spowodował śmierć i grzech czyli szatana”. - W tym tkwi cała nadzieja, ciągle odnawiana zawsze podczas tych świąt, że zwycięstwo ostateczne należy do Chrystusa i tych wszystkich, którzy wiernie idą za nim, dźwigając także swoje krzyże, bo one są niejako włączone w prawdę o naszym życiu – podkreślił hierarcha.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski złożył życzenia krakowianom i turystom wypoczywającym w Krakowie w czasie świąt. Prezydent mówił, że w święceniu pokarmów na Rynku biorą udział osoby z całego kraju, a cudzoziemcy pytają na czym ta tradycja polega.

- Krakowski Rynek jest od ponad 700 lat miejscem, gdzie odbywają się wszystkie rzeczy, które można nazwać tradycyjnymi. Te święcenia to także tradycja od wielu, wielu lat – powiedział prezydent, dodając że „Kraków był zawsze miejscem, w którym krzyżowały się kultury i narody, był miastem międzynarodowym”.

Na placu przed bazyliką mariacką stanął także stół z tradycyjnymi wielkanocnymi potrawami, które trafią do podopiecznych braci albertynów.

Gospodarze uroczystości rozdali obecnym na krakowskim Rynku tradycyjne pieczywo świąteczne, nazywane kukiełkami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem