Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Św. Antoni z Padwy

Archiwum o. Franciszkanów
Św. Antoni z Padwy

Pochodził z Portugalii. Urodził się w Lizbonie w 1195 r. Na chrzcie św. otrzymał imię Fernando. Około 15. roku życia wstąpił do klasztoru kanoników regularnych św. Augustyna. W czasie formacji poznał dobrze Pismo Święte i naukę Ojców Kościoła. W 1219 r. został wyświęcony na kapłana i wkrótce przeniósł się do franciszkanów.

Pragnął zostać misjonarzem. Wyjechał nawet do Maroka, ale choroba zmusiła go do powrotu do kraju. Stał się wybitnym kaznodzieją. Przemierzał wsie i miasta, nawołując do pokuty i poprawy życia. Głosił Słowo Boże w północnej Italii i we Francji. W 1228 r. wygłosił kazanie dla pielgrzymów w Rzymie w obecności papieża Grzegorza IX. W 1230 r. przybył do Padwy. Gromadziły się wokół niegotysiące wiernych, których doprowadzał do nawrócenia. Wyczerpany nadmierną pracą kaznodziejską, zmarł 13 czerwca 1231 r. w klasztorze klarysek w Arcella k. Padwy. Już w następnym roku – 30 maja 1232 r. Grzegorz IX ogłosił go świętym, a Pius XII w 1946 r. ogłosił go doktorem Kościoła.

Wstawiennictwa św. Antoniego przywoływano od wieków w różnych potrzebach. Najbardziej znany jest jako patron ludzi i rzeczy zagubionych. Modlą się do niego ubodzy, narzeczeni, małżonkowie, położne, górnicy. Wzywano go jako orędownika w przypadkach bezpłodności, w sprawach rodzinnych, a nawet podczas zarazy bydła.

Tagi:
święty

Święty z popiołów

2017-10-04 10:21

Ks. Jarosław Krzewicki
Niedziela Ogólnopolska 41/2017, str. 12-13

Bartolo Longo stoczył się na dno, sięgając ognia piekła, spadł gorzej niż Judasz, niż upadły anioł, lecz grzechy czerwone jak szkarłat Bóg wybiela nad śnieg w swoim miłosierdziu

Archiwum Sanktuarium w Pompejach
Każdy grzesznik, nawet najbardziej upadły, może znaleźć ocalenie w Różańcu – tę myśl zapisał bł. Bartolo Longo

Bartolo, czyli Bartłomiej, jak apostoł i uczeń mistrza; Longo – to nazwisko, które w tłumaczeniu znaczy: długi – jak życie, misja lub pamięć. Lepiej osłuchać się jednak w brzmieniu imienia, które wpisuje się w poezję włoskiego Południa – Apulii i Kampanii.

Ostaje się to, co niezniszczalne

Żar wiary i niewiary, miłości i oddania, zwątpienia i powrotu, jak w Lecce czy bardziej w Neapolu, w którym Bóg ukształtował ludzi pięknych i niezniszczalnych jak diamenty. Bartolo nie miał łatwego życia, ale miał mocne korzenie. Miasteczko, z którego pochodził, było malownicze i to się odbiło na jego duszy. Latiano – pochodzi od „latex”, „laticis” – co znaczy źródło, a sama nazwa miasta znaczy tyle, co zbieg źródeł. Pod warstwą gleby, na 12 metrach są ciągi wodne. To one zapewniają wieczną zieleń, młodość i zbawienie. Tereny są jednak trochę bagienne. Życie Bartolo, które wyłania się z grzechów i zniszczeń, wskazuje na Pompeje jeszcze bardziej niż na Latiano. Dla Bartolo są ojczyzną wiary. Pompeje kojarzą się z popiołem Wezuwiusza, a niektórzy wierzą, że w popiele ostaje się to, co niezniszczalne.

Narodziny dla życia i nieba

Bartolo Longo urodził się 175 lat temu. To szmat czasu, ale w porównaniu z księciem Opolczykiem z Jasnej Góry to prawie jak przedwczoraj. Rok 1841 to czas, gdy my walczyliśmy pod rozbiorami o wolność; ten Włoch rodzi się w kraju, który wciąż jeszcze nie powstał. Ziemia jednak pamięta św. Pawła, gdy niedaleko stąd, z zatoki Pozzuoli, wyruszał do Rzymu. Pamięta świętych i tę noc sierpniową, w roku 79, gdy wybuch zaskoczył we śnie zatopionych.

Longo umarł w roku 1926, co znamienne – 5 października. To ważny dzień. Zaraz po Franciszku, świętym z Asyżu, Kościół czci dwóch apostołów miłosierdzia. Tego dnia parę lat później bramy nieba otworzą się przed siostrą Faustyną. Oboje urodzili się tego samego dnia dla nieba.

Sięgając dna

Co warto wiedzieć o Bartolo Longo? Może lepiej zacząć od tego, co mniej istotne: że urodził się w rodzinie średnio bogatej czy też że studiował prawo, tak jakby to miało mu otworzyć drogę do zbawienia. Przydało się to, by mądrze kierować sprawami powierzonej misji. Bartolo wiedział, co zrobić z pieniądzem, jak go zebrać i jak wydać. Co ważne, nie był księdzem ani mnichem, a w owym czasie miało to nie lada znaczenie. Życie religijne wyniósł z domu i ono trochę go przerosło. Cóż, że rodzice byli głęboko wierzący, on wiarę stracił – potłukła mu się jak kryształ dziecku, zatopiony w popiele spalonych marzeń. Dosięgnął dna chyba tak mocno jak ci, których kiedyś na stosie by spalili albo gdzie indziej ze wsi wywieźliby na gnoju.

Longo stoczył się na dno, sięgając ognia piekła, spadł gorzej niż Judasz, niż upadły anioł. Bawi się w satanizm, bynajmniej nie w jasełkach, przewodniczy modłom w świątyni szatana. Walczy z Kościołem, nienawidzi księży, na wzór tych, którzy wiecznie do nich mają pretensje o wszystko. Kto z diabłem się zadaje, już przegrał – prędzej czy później na wzór Twardowskiego do Rzymu trafi. Przegrany duszę swą straci, choć grzechy czerwone jak szkarłat Bóg wybiela nad śnieg w swoim miłosierdziu.

Nawrócenie

O dziwo tak właśnie się stało. Czasem narzędziem miłosierdzia bywa przyjaźń, jak ta z Vincenzo Pepe. Ale ważniejsze są przymierze i wierność Boga. On w przyjaźni pozostaje wierny, nawet gdy człowiek się zaprze i odejdzie, przez chwilę chcąc tego na zawsze.

Bartolo się nawraca. Jako dominikański tercjarz przyjmuje nowe życie wraz z imieniem Fra Rosario. Kończy studia. Jest doktorem prawa, staje się człowiekiem szanowanym, wpływowym i majętnym.

Zwrotem w jego życiu jest podjęcie się misji budowy świątyni w Pompejach. Od lat prowadzone są tu badania nad zniszczonym miastem. Bóg chce zbudować coś wspanialszego, co wyrośnie z użyźnionej ziemi. Tu ma się objawić znak Jego mocy większej niż zniszczenie. Popiół Wezuwiusza jak ulotna pamięć nie niesie już śmierci, lecz użyźnia glebę duszy jak tragedie, porażki i zdrady. To, co zostaje na wieki, to wierność Boga.

Dzieło życia

Wybuch Wezuwiusza wymazał z historii to miejsce na wiele wieków, a teraz odradza się w nim nadzieja. Pompeje to zwierciadło duszy Bartłomieja. Lawa grzechu zalała jego serce. Ktoś wybrał to miejsce, by powstała świątynia...

13 listopada 1875 r. skromna parafia przeżywa dzień chwały. Znaki, w które wierzyć może ten, kto ich doświadcza, gdy wewnętrzne przekonanie mierzy się głosem wpisanym w znak z nieba. Obraz wskazany duchowym natchnieniem jest brzydki, bezwartościowy, stary i zniszczony. Przeraża brzydotą, teologicznymi błędami. Ale ma to być właśnie ten, który przyciągnie wszystkich. Przyjedzie do parafii na furmance przeznaczonej do wożenia gnoju. Maryja niczym się nie brzydzi, bo każdy obraz przemieni i odkryje w nim piękno.

Tak powstały nowe Pompeje, sanktuarium, które wydaje się być tu odwieczne. Biskup Formisano każe mecenasowi zbierać pieniądze na świątynię. Budowa trwa 20 lat, ale to nie ona jest jedynym miejscem praktyki miłosierdzia. Wokół sanktuarium, które Bartolo buduje, powstają domy dla sierot, głównie dzieci rodziców skazanych za przestępstwa. Bartolo wie, że muszą oni odbyć karę. Miłosierdzie to nie banał, amnestia, ucieczka od leczniczej kary. Ale dzieci trzeba ochraniać. Nie mogą więcej cierpieć ani iść w ślady zagubionych rodziców. By im pomóc wyjść z kręgu przestępstwa, aby mogli stanąć na nogach, nauczyć się życia w zdrowych układach.

Sens ofiary

Dogłębnie rozumiejąc sens miłosierdzia, Bartolo potrafi przyjąć lecznicze cierpienie. Nie broni się, gdy go oskarżają o złe gospodarowanie pieniędzmi, o kradzież i inne grzechy społeczne. Ma zaciętych wrogów, dawnych ziomków z dróg zatracenia i księży, co maczają chleb w misie z winem jako pierwsi. Bartolo odchodzi z godnością, zrzeka się praw do tego, co zarobił. A potem na domiar złego majątek w rękach gnuśnych i zadłużonych przybranych dzieci topnieje i pozbawia go dachu nad głową. Znużony i stary, ma już lat chyba z 84, gdy wraca do Pompejów. Oczyszczony.

Bartolo Longo umarł w oczach znajomych jak święty. Pogrzeb odbył się 7 października 1926 r., w dzień Różańcowej Matki. Rzesze uczestników były wielkie. Beatyfikuje go 54 lata później maryjny papież z Polski.

Sanktuarium jest dziś celem wielu pielgrzymek z całego świata. Zmierzają tu co roku 4 mln pątników. Są więc Pompeje w czołówce włoskiej i świata. Dwa razy był tam Jan Paweł II, był Benedykt XVI, był też Franciszek.

Z Matką Różańcową

Maryja w Pompejach jest Matką Różańcową. Różaniec to ich wspólne przesłanie. Maryja i Bartolo, co naśladuje apostola Jana, by wziąć Ją do siebie, buduje dom Matce, Jej dom, który jest świątynią, a przez to jest domem prawdziwym.

Czy czegoś brakowało Papieżowi znad Wisły w Różańcu, kiedy patrzył na Pompeje skąpane w słońcu? Błysku, ognia, żaru, światła? Modlitwa to grzebanie w popiele marności, by wydobyć kształty i nadać im sens wieczny. Ona uczy i wskazuje, jak powstać i czerpać zbawcze moce z tego, co pozornie było klęską, tragedią, a dziś jest chwałą. Rzuca światło. Może dlatego tu zrodziły się myśli tajemnic blasku, światła, wschodzącego Słońca. Maryja z Jasnej Góry i z Pompejów jest tą samą Matką, która wybiera sobie człowieka, jak Bartolo Longo, prowadzi go i kształtuje, ochrania i wspiera. Tak pod Jej spojrzeniem, pod macierzyńską opieką z upadających w otchłań grzechu, pogrzebanych w popiele wciąż jeszcze mogą zrodzić się święci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Alfie Evans został odłączony od aparatury

2018-04-24 12:00

(KAI)/wp.pl

Alfie Evans odłączony od aparatury wciąż żyje

Alfie Evans/Facebook

Minęło 12 godzin od odłączenia aparatury podtrzymującej życie, a Alfie wciąż żyje. Dwulatek cierpi na ciężką chorobę neurologiczną.

"Zezwolono, aby Alfie otrzymał tlen i wodę! Co by się już nie wydarzyło, on już i tak potwierdził że lekarze byli w błędzie. Zobaczcie, jak pięknie wygląda!" - napisała na Facebooku matka Alfiego.

Ojciec Święty za pośrednictwem komunikatora Twitter raz jeszcze zaapelował o ocalenie życia 2. letniego Anglika Alfie Evansa. Chłopiec ma poważne uszkodzenia mózgu. Zdaniem lekarzy żyje tylko dzięki podłączeniu do specjalistycznej aparatury medycznej, a dziś po południu brytyjskie prawo zezwoliło na odłączenie go od tego systemu. Jednocześnie rząd włoski przyznał mu obywatelstwo, co pozwoliło by na przewiezienie go do Włoch i objęcie opieką przez watykańską klinikę pediatryczną Bambin Gesu.

Franciszek napisał: "poruszony modlitwami i ogromną solidarnością okazaną Alfie Evansowi ponawiam mój apel, aby usłyszano cierpienia rodziców i zapewniono im możliwość poszukiwania nowych form leczenia".

Rząd włoski wyraża nadzieję, że fakt nabycia przez dziecko obywatelstwa włoskiego pozwoli na natychmiastowe przewiezienie go do Włoch. O godz. 14.30 czasu włoskiego, kiedy wszystko wydawało się gotowe do odłączenia aparatu oddechowego Alfie, rodzice zdołali uzyskać dalsze opóźnienie, by wyjaśnić aspekt formalny orzeczenia sądowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brat ks. Popiełuszki i jego małżonka z medalem od Prezydenta RP

2018-04-24 19:04

Łukasz Krzysztofka

Prezydent Andrzej Duda wręczył w Pałacu Prezydenckim Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie Józefowi i Alfredzie Popiełuszkom, starszemu bratu i bratowej bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Jakub Szymczuk/KPRP

Odznaczeni są małżeństwem od pięćdziesięciu lat. - Dostojni Jubilaci, cieszę się z Waszego święta. To ogromny zaszczyt, że mogę Państwu osobiście wręczyć odznaczenie. Z wielką radością przyjmujemy Państwa w Pałacu Prezydenckim. Życzę Państwu kolejnych pięćdziesięciu lat razem w zdrowiu i spokoju. Życzę, by w rodzinie Państwa układało się wszystko jak najlepiej – mówił po wręczeniu odznaczeń Prezydent Andrzej Duda.

Zobacz zdjęcia: Medal prezydencki dla państwa Popiełuszków

W uroczystości uczestniczyła rodzina i przyjaciele państwa Popiełuszków. Prezydent po wręczeniu odznaczeń żartował, że państwo Popiełuszkowie mają ponad dwa razy większy staż małżeński od niego i żony Agaty.

- Fundamentem naszego małżeństwa jest wiara w Boga oraz wzajemne zrozumienie, miłość, przebaczanie sobie wzajemnie – powiedzieli „Niedzieli” państwo Popiełuszkowie. W swoim życiu przeżyli wiele doświadczeń. - Kogo Bóg miłuje, temu daje krzyże. Pochowaliśmy syna, miał niecałe 18 lat. Ale czujemy, że Bóg się nami opiekuje i pomaga nam w życiu. Przez męki i cierpienia bł. ks. Jerzego otrzymujemy wiele łask od Boga – podkreślali Złoci Jubilaci.

Uroczystość zakończyło wspólne „Sto lat”, zaintonowane przez Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem