Reklama

Tango San Damiano – biskup Antoni Długosz

2013-09-11 14:31

Kuria Metropolitalna w Częstochowie

Przed wakacjami na rynku wydawniczym pojawiła się nowa płyta ks. bp. Antoniego Długosza, pt. „Śladami Franciszka”. Jeden z jej utworów został zadedykowany Ojcu Świętemu Franciszkowi. W ostatnich dniach do piosenki „Tango San Damiano” powstał teledysk. Będzie go można zobaczyć w internecie w dwóch wersjach, a specjalna płyta DVD z nagraniem trafi do Watykanu.

Jak wyjaśnił bp Antoni Długosz poprzez ten utwór jego twórcy chcą oddać hołd papieżowi Franciszkowi. – Chcielibyśmy wyrazić swoją miłość do Ojca Świętego. Chcieliśmy oddać hołd za jego otwarcie się na każdego człowieka, za wielki charyzmat i duch franciszkański. Poza tym papież Franciszek, jako Argentyńczyk, ukochał ten utwór. W jednym z wywiadów powiedział, że bardzo lubi tańczyć tango. Muszę przyznać, że mamy w tym względzie podobne zainteresowania. Sądzę, że utwór będzie się podobał wszystkim pokoleniom – powiedział ks. bp Antoni Długosz.

Reklama

Za realizację teledysku odpowiedzialna była jedna z częstochowskich firm zajmująca się produkcją filmową. Bp Długosz podkreśla, że nie nastawia się na dystrybucję wydawnictwa DVD w celach komercyjnych. – Wytłoczone już płyty staram się gdzie tylko mogę rozdawać. Przecież to jest forma ewangelizacji, a nie każdy ma tych parę złotych, żeby kupić teledysk – mówi biskup pomocniczy częstochowski. Kilka egzemplarzy (być może także z autografami) już niebawem będzie można wygrać słuchając programu Katolickiego Radia Fiat. Teledysk udostępniony zostanie również w internecie w popularnym serwisie Youtube.

Nad powstaniem utworu pracowały trzy osoby. Słowa do tanga napisał ks. dr Stanisław Jasionek, muzykę skomponował jego organista Tomasz Łękawa, utwór wykonuje ks. bp Antoni Długosz.

Tagi:
biskup Długosz bp

Służy z radością

2019-01-16 11:02

Ks. Stanisław Jasionek
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 20-24

25 lat temu Bóg powierzył ks. dr. Antoniemu Długoszowi swój Boski plan, który Jubilat odebrał jako czas łaski. W tym czasie doszło do skrzyżowania jego pasterskiej drogi z drogami setek tysięcy wiernych, do których dotarł z posługą biskupią

Marian Sztajner/Niedziela
Jestem człowiekiem wiary i całkowicie pokładam ufoność w Bogu – podkreśla bp Antoni Długosz

Każdy człowiek znajduje w swoim życiu ludzi, którzy są dla niego mistrzami i przewodnikami życiowymi, ukazującymi drogę osobowego rozwoju i twórczej działalności. Tacy ludzie są potrzebni współczesnemu światu jak kolumny dźwigające monumentalną budowlę. Bez nich świat byłby uboższy we wszystkich swoich wymiarach. Takim człowiekiem jest niewątpliwie bp prof. dr hab. Antoni Długosz – człowiek instytucja, o którym można dużo powiedzieć i napisać wiele interesujących artykułów i wspomnień, ale i tak nie odda to obiektywnej prawdy o nim. Sądzę więc, że moja refleksja, spisana jako wyraz wdzięczności dla Księdza Biskupa za bycie mistrzem, z racji 25. rocznicy jego sakry biskupiej, choć w pewien sposób przyczyni się do odkrywania tej prawdy o naszym Jubilacie.

Czas wzrastania

Urodził się 18 kwietnia 1941 r. w Częstochowie, w czasie wojny. Miał jednak szczęśliwe dzieciństwo, a to głównie za sprawą rodziców Józefa i Janiny z domu Kubis. Ma braci bliźniaków: Jana i Mirosława. Po zdaniu egzaminu dojrzałości zdecydował się wstąpić do Wyższego Częstochowskiego Seminarium Duchownego w Krakowie. Czuł jednak zamiłowanie do aktorstwa. Często wspomina ten fakt. Wstąpienie do seminarium duchownego nie było decyzją jednej chwili, jakimś gwałtownym porywem serca. Było niewątpliwie zwieńczeniem długiego procesu. Decyzja ta ukształtowała się w oparciu o doświadczenia rodzinne, dojrzewała przez przykład życia rodziców, zwłaszcza matki.

W seminarium kleryk Antoni był dziekanem alumnów i rocznym diakonem. Jako diakon przez dwa miesiące był kapelanem nowego ordynariusza częstochowskiego – bp. Stefana Bareły.

Radosny siewca

20 czerwca 1965 r. diakon Antoni Długosz wraz ze swoimi rocznikowymi kolegami przyjął w katedrze częstochowskiej święcenia kapłańskie z rąk ówczesnego ordynariusza – bp. Bareły. Tak rozpoczęła się droga duszpasterskiej posługi ks. Długosza w parafiach diecezji częstochowskiej. Czasy dla Kościoła były bardzo trudne, panował ustrój totalitarny. Rząd ograniczał działalność Kościoła. Należało więc tak pracować, aby zrekompensować utrudnienia, które niósł ze sobą system polityczny.

Pierwszą parafią ks. Antoniego był Wieruszów. Dla neoprezbitera ogromny problem może stanowić przeskok z seminarium do realiów życia parafialnego. Pierwszy proboszcz – ks. prał. Kazimierz Lubas z wielką kulturą i cierpliwością wprowadzał go w arkana sztuki kapłańskiej.

Po roku przydzielono ks. Antoniemu placówkę duszpasterską w Maczkach. Cały ciężar duszpasterstwa nowy wikariusz wziął na siebie, ponieważ ksiądz proboszcz często chorował. Z Maczek przyszły biskup po dwóch latach został przeniesiony, jak się później okazało: tylko na 3 miesiące, do Radomska – parafii św. Marii Magdaleny, gdyż już w październiku 1968 r. został wezwany do kurii diecezjalnej przez bp. Tadeusza Szwagrzyka, który oznajmił mu, że biskup ordynariusz Stefan Bareła życzy sobie, aby kontynuował, już w sposób stacjonarny, przerwane studia specjalistyczne z biblistyki na ATK, które rozpoczął, kiedy był jeszcze wikariuszem w Maczkach.

Katecheta i profesor

W Warszawie ks. Antoni zamieszkał w domu sióstr Urszulanek szarych na Młocinach – był u nich kapelanem. Siostry stworzyły mu dobre warunki do mieszkania i pracy naukowej. W 1971 r. uzyskał magisterium i otrzymał nominację wikariuszowską do parafii św. Lamberta w Radomsku. Praca duszpasterska w tej parafii trwała tylko 10 miesięcy, gdyż w 1972 r. ks. Długosz został przeniesiony do wydziału katechetycznego kurii diecezjalnej w Częstochowie na stanowisko wizytatora nauki religii.

W tym charakterze ks. Długosz często wizytował księży i katechetów świeckich. Aby to czynić bardziej kompetentnie, poprosił biskupa ordynariusza, by mu zezwolił odbyć zaocznie studia specjalistyczne z katechetyki. Bp Bareła zezwolił, ks. Antoni zatem ponownie w latach 1973--76 studiował na ATK. W 1976 r. doktoryzował się na podstawie pracy: „Opowieść o Gedeonie (Sdz 6-8) w świetle współczesnej teologii biblijnej”. Promotorem jego pracy doktorskiej był ks. prof. Stanisław Grzybek.

Przez przeszło 20 lat, od 1972 r. do końca 1993 r., ks. Antoni był diecezjalnym wizytatorem nauki religii. Prowadził kursy i sympozja katechetyczne, był odpowiedzialny za kształcenie katechetyczne kleryków, katechetów zakonnych i świeckich. Gdy rozpoczynał swą pracę w kurii, stał się jednocześnie kapelanem częstochowskiego domu opieki dla kobiet niepełnosprawnych umysłowo prowadzonego przez siostry Albertynki. Z siostrami związany jest jako kapelan do dnia dzisiejszego. Często powtarza, że stały się one jego prawdziwymi przyjaciółmi, opiekują się nim, dbają o czystość jego odzieży i domu, w którym mieszka, zaopatrują go w żywność.

W październiku 1975 r. ks. dr Długosz rozpoczął swą pracę w Wyższym Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie jako wykładowca katechetyki, którą zakończył już jako biskup w 2004 r., w nowej siedzibie seminarium w Częstochowie. Wykładając w seminarium, był jednocześnie wykładowcą katechetyki w Instytucie Teologicznym w Częstochowie, w Wyższym Instytucie Katechetycznym w Krakowie, w Krakowskim Metropolitalnym Seminarium Duchownym i na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Po utworzeniu nowych diecezji prowadził nadto przez dwa lata wykłady z katechetyki w Wyższym Sosnowieckim Seminarium Duchownym w Krakowie oraz w Kolegium Teologicznym w Sosnowcu. Kierował permanentną formacją katechetów przez organizowanie miesięcznych dni skupienia, sympozjów oraz jako wykładowca w dwuletnim Studium Katechetycznym. Po erygowaniu przez metropolitę częstochowskiego dr. Stanisława Nowaka w 1993 r. trzyletniego Archidiecezjalnego Kolegium Teologicznego został mianowany jego pierwszym dyrektorem i wykładowcą katechetyki. Funkcję tę piastował przez rok, do czasu konsekracji biskupiej.

Ks. dr Antoni Długosz habilitował się w 1994 r., już jako biskup, na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, na podstawie studium biblijno-katechetycznego: „Katechetyczne przesłanie znaków Starego Testamentu”. Podjął to zagadnienie, gdyż uważał, że biblijne cuda Starego Testamentu nie doczekały się szczegółowego omówienia w kontekście ich występowania w katechetycznym programie realizowanym na terenie Polski. Po habilitacji przez ostatnie dwa dziesięciolecia był Ksiądz Biskup profesorem Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie. Pod jego kierunkiem ok. 100 studentów napisało prace magisterskie, a 6 osób – rozprawy doktorskie. Opublikował ponad 100 artykułów naukowych. Wydał kilkanaście książek o tematyce biblijno-katechetycznej oraz podręcznik dla studentów „Jak przygotować i oceniać katechezę?”.

Ciekawym rysem naukowym w biografii bp. Długosza jest prowadzenie kursów katechetycznych na terenie byłego Związku Radzieckiego. Było to na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. W Związku Radzieckim mocno się jeszcze wówczas trzymał system totalitarny. Mimo to udało się ks. Długoszowi kilkakrotnie zorganizować podziemne kursy katechetyczne. Działał z kilkoma osobami, do których ja również miałem zaszczyt należeć, w ścisłej konspiracji, najpierw we Lwowie, a później w Leningradzie, obecnym Sankt Petersburgu, oraz w Kaliningradzie. Niezapomniany był nastrój panujący w domu zakonnym sióstr Honoratek we Lwowie. 40 sióstr zgromadzonych w jednym niezbyt dużym pokoju. Wprost chłonęły treści wykładów, które trwały przez cały dzień. Jedna siostra, na zmianę, stała na tzw. czatach – tak pilnowały, czy nikt ich nie śledzi. Siostry były spragnione wiedzy religijnej i na podziemne kursy przybywały z terenu całego Związku Radzieckiego. Do Kaliningradu przybyli na tygodniowy kurs katechetyczny katecheci ze wszystkich stron Rosji. Byli wśród nich księża, osoby zakonne i świeckie. Już mieli spore doświadczenie w katechizowaniu, gdyż życie religijne w Rosji zaczęło się odradzać. Cieszył fakt, że można było już oficjalnie, a nie jak dawniej w konspiracji, rozmawiać z zebranymi na interesujące ich tematy religijno-społeczne.

Rekolekcjonista i duszpasterz narkomanów

Bp Antoni Długosz jest też wytrawnym rekolekcjonistą. Jako biskup głosi słowo Boże w setkach polskich parafii i w wielu wspólnotach zagranicznych. Uważa, że nowa ewangelizacja wymaga od głosicieli słowa Bożego tego, by należycie wykorzystywali możliwości percepcyjne słuchaczy, które ukształtował język obrazu. Współczesny człowiek nie jest zdolny skoncentrować uwagi tylko na formie takiej, jak np. wykład czy opowiadanie. Potrzebne są więc inne nośniki treści poszczególnych nauk, wielopłaszczyznowo oddziałujące na odbiorcę rekolekcji i misji. Ważną rolę w refleksji odgrywa dla Księdza Biskupa podkład muzyczny, który podkreśla wypowiadane słowa. Sądzi on bowiem, że pobudzenie zmysłu wzroku i słuchu do czynnego działania i przeżywania tematyki konferencji bardziej zachęci słuchaczy do otwarcia się na Boże słowo oraz do głębszego przeżycia problematyki poruszanej w danej nauce.

W 1982 r. ks. Antoni Długosz rozpoczął swą posługę we wspólnocie chrześcijańskiej „Betania” – przy nieocenionej współpracy dr. Marka Sternalskiego – której celem jest niesienie pomocy ludziom uzależnionym od narkotyków.

„Servire” znaczy służyć!

18 grudnia 1993 r. ks. Antoni Długosz został mianowany przez Ojca Świętego Jana Pawła II biskupem tytularnym Aggar i pomocniczym archidiecezji częstochowskiej. Sakrę biskupią otrzymał z rąk Ojca Świętego w Bazylice św. Piotra w Rzymie 6 stycznia 1994 r. Jego zawołaniem biskupim jest słowo „Servire” – służyć. Temu zawołaniu stara się być wierny w swym biskupim powołaniu. Był wikariuszem generalnym arcybiskupa metropolity – wspomagał go we wszystkich sprawach związanych z apostolskim działaniem i zarządzaniem archidiecezją. Abp Stanisław Nowak zlecił mu specjalną troskę o katechezę w diecezji. Jako biskup pomocniczy urzędował w kurii, wizytował parafie, przygotowywał projekty zmian personalnych księży. Nadal wspomaga w działaniu apostolskim abp. Wacława Depo, który darzy go swoją przyjaźnią. Służy też posługą biskupią na Jasnej Górze, która w uznaniu jego zasług uhonorowała go konfraternią Ojców Paulinów. Wyświęcił, szczególnie dla zgromadzeń zakonnych, kilkudziesięciu kapłanów i tyleż samo diakonów.

Biskup od dzieci

Jako biskup występował przez kilkanaście lat w telewizyjnym programie dla dzieci „Ziarno”; ma duszpasterskie prelekcje i spotkania z dziećmi w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. Czynnie współpracuje z dwumiesięcznikiem dla dzieci „Moje Pismo Tęcza”, wydawanym przez Tygodnik Katolicki „Niedziela”. Wydał kilkanaście książek zaadresowanych do najmłodszych, które cieszą się dużą popularnością wśród dzieci i dorosłych – ich nakłady szybko się wyczerpują, więc są ustawicznie przez wydawnictwa wznawiane. Jedna z nich – „Dobry Bóg mówi do nas. Pismo Święte dla dzieci” została przetłumaczona na języki angielski i rosyjski. Ma 7 wydań, a na liście najlepiej sprzedających się książek z literatury dziecięcej w Polsce w 2003 r. zajęła drugą pozycję.

Ksiądz Biskup lubi pracować z dziećmi i dla dzieci. Przywarł nawet do niego przydomek – „Biskup od dzieci”. Od wielu lat zajmuje się duszpasterstwem dzieci specjalnej troski. Z pomocą rodziców tychże dzieci zorganizował dla nich w 1973 r. duszpasterstwo przy kościele rektorackim Najświętszego Imienia Maryi w Częstochowie. Zakupił instrumenty perkusyjne, na których w czasie Mszy św. grają jego podopieczni. Kiedy został diecezjalnym duszpasterzem dzieci specjalnej troski, przyczynił się do utworzenia regionalnych ośrodków duszpasterskich w: Częstochowie, Wieluniu, Radomsku, Działoszynie i Myszkowie. W dziele troski o dziecko niepełnosprawne w sposób szczególny związał się z Braćmi Szkolnymi. W dowód uznania został w lutym 2005 r. honorowo afiliowany przez superiora generalnego do Instytutu Braci Szkół Chrześcijańskich.

W czasach gdy ks. Długosz rozpoczynał swą pracę duszpasterską, liturgia mszalna sprawowana była po łacinie, co nie umożliwiało zbytnio jej akomodacji do potrzeb percepcyjnych dzieci. Już jednak wtedy przygotowywał krótkie homilie, ubogacane ilustracjami, komentował liturgiczne gesty kapłana, uczył dostosowanych do wieku dziecka pieśni i piosenek, które wykorzystywał w liturgii. Wraz z reformą liturgiczną, której dokonał Sobór Watykański II, liturgia mszalna sprawowana dla dzieci okazała się bardziej dla nich czytelna. Jako wizytator nauki religii odwiedził wiele parafii diecezji oraz przedszkoli prowadzonych przez siostry zakonne. Propagował w nich taki sposób sprawowania Eucharystii, który był zrozumiały dla najmłodszych. Wykorzystywał możliwości, które dawało mu prowadzenie rekolekcji, aby praktycznie ukazywać księżom sposoby i metody pracy z dziećmi, także przy organizacji Mszy św. dla nich. Bp Długosz uważa, że pominięcie wytycznych Stolicy Apostolskiej z 22 października 1973 r., zawartych w Dyrektorium o Mszach świętych z udziałem dzieci, w duszpasterskiej i katechetycznej działalności byłoby wielkim zaniedbaniem w liturgicznej formacji dzieci. Jako biskup nie przerwał pracy z dziećmi – nadal organizuje dla nich Msze św., odwiedza je w przedszkolach i grupach katechetycznych. Przynosi im radość i uśmiech, czuje się dalej katechetą i może właśnie dlatego w 2007 r. został przez nie uhonorowany Orderem Uśmiechu.

Kultura pozwala nam bardziej „być”

Biskup Antoni ma serce otwarte dla artystów. Sztuka jest mu bardzo bliska. Jak twierdzi – uczy ona piękna, podprowadza do Boga, który jest samym Pięknem. Wykorzystuje każdą sposobność, aby spotykać się z artystami. Odprawia dla nich Msze św., współpracuje z duszpasterzem środowisk twórczych, diecezjalną rozgłośnią Fiat, Edycją Świętego Pawła. Lubi twórczość Haliny Poświatowskiej, której grób często odwiedza na cmentarzu św. Rocha w Częstochowie. Mile wspomina artystów, z którymi zetknął się w swoim życiu. Szczególnie zaprzyjaźnił się z byłym dyrektorem częstochowskiego teatru – doskonałym aktorem Markiem Perepeczką, którego życie tak niespodziewanie zgasło. Przyjaźni się z cenionym piosenkarzem Krzysztofem Krawczykiem i jego menadżerem Andrzejem Kosmalą. Ma miły kontakt z Eleni, Marcinem Wyrostkiem, Katarzyną Łaniewską, Lidią Lasotą, Marcinem Jajkiewiczem. Ceni serdeczną znajomość i współpracę z Lidią Dudkiewicz – redaktor naczelną „Niedzieli”. Z inicjatywy bp. Długosza powstało archidiecezjalne muzeum, które może się poszczycić kolekcją dzieł sztuki o tematyce świeckiej. Znajdują się w nim m.in. obrazy Mehoffera, Wyczółkowskiego, Siemiradzkiego, Fałata.

Ksiadz Biskup uważa, że radość, którą osiąga się w swoim życiu, winna być wyrażona w serdecznym śpiewie. Jest człowiekiem radosnym, dlatego śpiew towarzyszy mu w jego duszpasterskim działaniu. Śpiewa nie tylko na przyjęciach imieninowych, ale również w salach koncertowych i w studiach nagrań. Dla Jubilata śpiew jest nie tylko rozrywką, ale i potrzebą serca. Nagrał ponad 100 piosenek, które zostały utrwalone na kilkunastu płytach. Twórcą muzyki do większości z nich jest Tomasz Łękawa, organista parafii Świętych Pierwszych Męczenników Polski, natomiast autorem prawie wszystkich piosenek wykonywanych przez Księdza Biskupa jest piszący te słowa – ks. Stanisław Jasionek. W realizacji płyt Biskupa Antoniego współpracują: aranżer Jacek Otręba i projektant wszystkich płytowych okładek – ks. Daniel Bunia.

Po wyborze na Stolicę św. Piotra papieża Franciszka Biskup Antoni, który bardzo lubi argentyńskie tanga, zaproponował, bym napisał odpowiedni tekst. Tomasz Łękawa skomponował do tego tekstu muzykę i tak powstało „Tango san Damiano”, które zresztą wykonywane było na Jasnej Górze w dzień przyjazdu papieża Franciszka do Częstochowy. Tango to, zamieszczone na płycie „Franciszkowym śladem”, z odpowiednią dedykacją i tekstem w języku hiszpańskim, zostało wręczone Ojcu Świętemu przez siostrę zakonną pracującą na Watykanie.

Nasz Jubilat, który uważa, że ewangelizacja przez śpiew jest nową formą głoszenia słowa Bożego, wielokrotnie występował poza granicami naszego kraju, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Niemczech, Wielkiej Brytanii. Niezmiernie cieszy go to, że jego piosenki nagrane na płyty docierają do tych odbiorców, którzy są otwarci na treści religijne.

* * *

Zawsze pozostanie dla nas wielką tajemnicą, dlaczego Bóg stawia nas akurat w tym, a nie w innym miejscu, i właśnie w tym, a nie w innym czasie. Wiara każe nam widzieć w tych zmiennych okolicznościach miejsca i czasu głębszy sens, a nie tylko zbieg okoliczności czy zwykły przypadek. Tu i teraz Bóg objawia nam swoją miłość i pragnie nas wprowadzić w swoje miłosierne zbawcze plany wobec świata i ludzi. 25 lat temu Bóg powierzył ks. dr. Antoniemu Długoszowi swój Boski plan, który Jubilat odebrał jako czas łaski. W tym czasie doszło do skrzyżowania jego pasterskiej drogi z drogami setek tysięcy wiernych, do których dotarł z posługą biskupią.

Zapytałem kiedyś Księdza Biskupa o to, jakie cele stawia sobie na przyszłość i co chciałby jeszcze w życiu osiągnąć. Odpowiedział: – Jestem człowiekiem wiary i całkowicie pokładam ufność w Bogu. Wiem, że rządy w moim życiu sprawuje Boża Opatrzność. Cokolwiek przyniesie przyszłość, przyjmę to jako dar Boga. A czego pragnę? Powiem wprost: pragnę nie zawieść w mej posłudze biskupiej Pana Boga i ludzi. Wiem, że to droga trudna, ale konieczna, bo wiodąca do prawdziwego szczęścia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dłonie, które uczą miłości

2019-04-22 18:04

Anna Skopińska

Blask i ciepło

Maria Niedziela
o. Anastazy Pankiewicz

I pokazuje mi siebie w ludziach i znakach, które – tak myślę – są znakami od niego. Więc najpierw siostry antonianki i klasztor przy ul. Janosika. Choć pierwszym i pamiętającym o. Anastazego Pankiewicza był ten przy Mariańskiej 3 – niedaleko miejsca, w którym wzniósł szkołę, klasztor i kościół. S. Agnieszka, z którą rozmawiam, pamięta jeszcze tamto miejsce i dom, bo tam właśnie zaczynała swoją zakonną drogę. W zakonie, który utworzył. Po to, by charyzmatem wspierały życie, dzieci poczęte, te już narodzone, by służyły tym najsłabszym. Ale spotykam też s. Zytę – ona wstąpiła do zgromadzenia dokładnie 60 lat temu – w roku, gdy zostało ono oficjalnie zatwierdzone. Starsza zakonnica, kobieta, ma niezwykły uśmiech i ciepło bijące z oczu. I jest tak po ludzku niezwykle piękna. Pytam, czy nie żałuje. „Nie” - odpowiada. I robi to z takim przekonaniem, że aż coś ściska za gardło. Bo już wiem, co daje jej ten blask.

W kaplicy sióstr jest płaskorzeźba o. Pankiewicza. A przy nim cierniowa korona, czyli Dachau. W klasztorze jest też jego portret. Od sióstr słyszę, że to jedno z wierniejszych odwzorowań. Siostry prowadzą w Łodzi Dom Samotnej Matki. I pewnie o to chodziło przyszłemu błogosławionemu. O tę służbę najmniejszym i najsłabszym. I choć to daleko od dawnej Mariańskiej – obecnie to skrawek zieleni pomiędzy ul. Wojska Polskiego a Akademią Sztuk Pięknych – to w klasztorze sióstr po raz pierwszy spotkałam o. Pankiewicza. Właśnie w tych kobietach, których powołaniem to, o co zabiegał.

Zawsze zostaje ślad

Na cmentarzu na Dołach było już trudniej. Ale to tam został ten mały ślad. Gdy 2 lutego 1940 r. o. Anastazy Pankiewicz został wyrzucony z budynku klasztoru, mógł wyjechać z Łodzi. Nie zrobił tego. Nie zabiegał o swoje życie. Zamieszkał w małym pokoju w domku Bronisława Gralińskiego – kierownika pobliskiego cmentarza. Naprzeciw była kaplica. W niej raz w tygodniu odprawiał Mszę św. - w niedzielę. Codzienne eucharystie sprawował w swoim pokoju. Dziś budynek kierownika cmentarza jeszcze stoi. Ale już nie jest ten sam. - wszystko wyremontowane, obłożone styropianem, otynkowane, w środku nie ma nawet skrawka starej ściany – słyszę od przebierających się tu grabarzy – gdyby przyszła pani kilka lat temu... – mówią. Ale nie przyszłam... Z roboczego podwórka dostrzegam jednak, że nie każdy ślad jest zatarty. Do malutkiego domku dobudowano niższą oficynę a gzyms pomiędzy starym i nowym dachem po prostu zamalowano białą farbą. Jako jedyny fragment nie został zaklejony, wyrównany. Pewnie trudno było tam dotrzeć. A może to uśmiech o. Anastazego? Do tego domku siostry przynosiły mu jedzenie. W 2007 roku w łódzkim klasztorze antonianek zmarła s. Bonawentura, która wędrowała z ul. Mariańskiej właśnie tu, by ich założyciel miał co jeść...

W kaplicy, choć wybudowanej w 1934 roku, nie ma za to nic z tamtego czasu. Na froncie są jednak tablice pamiątkowe. Z nadzieją podchodzę – jedna poświęcona harcerzom, którzy w latach 1942 - 1943 prowadzili tu tajną drukarnię, jest upamiętnienie angielskiego lotnika, niezłomnych.... A on? Od 2 lutego do 6 października odprawiał tu Msze św. Z tego cmentarza został zabrany do więzienia śledczego przy Sterlinga, stąd poszedł do Dachau... Nikt tego nie wie. Te tysiące ludzi przemierzających ścieżki, cmentarne alejki, przechodzących na drugą stronę ul. Smutnej, nie zdają sobie sprawy, że to była droga którą nie raz pokonał o. Pankiewicz. I że nie ukrywał się tutaj. Adres podawał jako oficjalny, miał pozwolenie na odprawianie niedzielnej Mszy św. Nie uciekał, nie drżał o swoje życie. Zaufał. - to taki człowiek? Nie wiedziałyśmy, że był tak blisko... - mówią trochę speszone panie z kwiaciarni.

Na górce

Najważniejsze jego dzieło. Klasztor, kościół św. Elżbiety Węgierskiej i szkoła. „Na górce”. Gimnazjum, które pracę zaczęło w 1937 roku dziś także tętni życiem. Przed placówką, która w części jest też klasztorem łódzkich bernardynów, stoi pomnik o. Pankiewicza. Błogosławionego. Musi mijać go każdy, kto tędy przechodzi. Idąc do szkoły, kościoła, czy skracając sobie drogę do szpitala. Tu tu objawił się cały talent, i całe powołanie bernardyna. Temu miejscu oddał całe serce. Doglądał tu każdej kładzionej cegły, każdego detalu. Był z ludźmi. Jego historię znają bardzo dobrze uczniowie szkoły., Jest przecież ich patronem. I pewnie to taki Boży palec, że naprzeciw kompleksu bernardynów powstał szpital dziecięcy, z onkologią i trudnymi oddziałami. Że nieopodal siostry salezjanki prowadzą ochronkę bałucką. On rzucił tu światło, zapalił iskrę. I ta po dziś dzień promieniuje.

Mam co jeść

Kolejne miejsce to kościół św. Piotra i Pawła. W tej świątyni poświęcił stacje drogi krzyżowej. Do starej, pamiętającej jeszcze czasy o. Anastazego, części wchodzą ludzie. Zwykły dzień. A ich jest coraz więcej. Jedna kobieta przystaje. - dzięki nim nie muszę martwić się o wiele rzeczy – mówi. Przyszła tu po paczkę. Robi to raz w miesiącu. - to dla mnie wielka ulga, bo niektórych produktów spożywczych czy chemii nie muszę już kupić – dodaje. Nie pytałam jej o nic. To ona wychodząc z parafialnego punktu caritas chciała podzielić się swoją małą radością. - bo wie pani, jest ciężko, ale muszę dać radę – stwierdza. Nie wiem ile ma lat. Może jest w wieku mojej mamy? A może młodsza? Wiem tylko, że to kolejna osoba „podstawiona” tu przez przyszłego świętego.

Męczeństwo...

Jest też wiezienie na Szterlinga w Łodzi, gdzie Niemcy przesłuchiwali przez 17 dni o. Anastazego. To miejsce straceń i męczeństwa tysięcy Polaków. W której sali był przetrzymywany? W którym miejscu? Obecnie znajdują się tam przychodnie lekarskie. Ale gdzieś tam w wyobraźni widzę przywiezionego tu zakonnika, w habicie, bo go nie zdjął. Prowadzonego i przetrzymywanego. To preludium do Konstantynowa Łódzkiego i do Dachau. Dostał numer 28176 i pasiak. „Niech się dzieje wola Boża. Jestem gotowy na śmierć.” - powiedział, gdy został wytypowany do transportu inwalidów i poprowadzony do ciężarówki jadącej do gazu. Zginął 20 maja 1942 roku. Czy go znamy? Czy pamiętamy? Tyle go w Łodzi a jakby nie był widoczny... Choć jego dłonie uczą miłości. Takiej do końca. 13 czerwca 1999 r. św. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 108 męczenników. Wśród nich naszego o. Anastazego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paryż: rektor bazyliki Notre-Dame złoży skargę w związku z pożarem

2019-04-22 20:59

st (KAI) / Paryż

Ks. prał. Patrick Chauvet, rektor-archiprezbiter bazyliki Notre-Dame w Paryżu powiedział dzisiaj w rozgłośni franceinfo, że ma zamiar „złożyć skargę” w związku z „nieumyślnym zniszczeniem” tej świątyni.

Corriere Della Sera/twitter

„Katedra należy do państwa, ale wewnątrz są meble, krzesła, nagłośnienie, projektory ... Konieczne jest złożenie wraz z władzami państwowymi skargi do prokuratury, aby firmy ubezpieczeniowe podjęły działania, a jednocześnie bym dokładnie wiedział, co się stało ”- stwierdził.

Rektor zapewnił, że skarga zostanie złożona w związku z „nieumyślnym zniszczeniem”, ponieważ nie sądzi, by był ktoś, kto chciałby podpalić świątynię. Jego zdaniem przyczynami pożaru mogły być „albo nieroztropność, albo zwarcie”. Jednocześnie podkreślił, że szybko docierają dary finansowe, a ich wartość osiągnęła już sumę około miliarda euro. Zapewnił, że te pieniądze zostaną wykorzystane najpierw na prace, które „będą ogromne” i zaangażują około „tysiąca osób”.

Ks. Chauvet wyznał, że nie jest sobie w stanie wyobrazić, ile będą kosztować te prace. Przypomniał, że bazylika zatrudnia także osoby, którym w obecnej sytuacji musi zapewnić środki do życia, aż do chwili, kiedy będą mogli na nowo podjąć swą pracę w paryskiej katedrze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem