Reklama

Pragnienie macierzyństwa

Dorota Mazur
Edycja małopolska 50/2011

Do sanktuarium Matki Błogosławionego Macierzyństwa w krakowskim Płaszowie weszłam, aby wykorzystać chwilę wolnego czasu, która pozostała mi przed rozmową z kustoszem tego miejsca. W zaciszu kościelnego przedsionka zastałam klęczącą parę: Anię i Jacka

Postanowiłam poczekać na nich przed kościołem i zapytać o intencję, z którą pielgrzymują do tutejszego sanktuarium. - Jesteśmy małżeństwem od ponad 5 lat i przyjechaliśmy podziękować - wyznała podczas rozmowy ze mną Ania. - Mieszkamy w Gorlicach, ale właśnie w tej świątyni wymodliliśmy łaskę potomstwa, której bardzo pragnęliśmy i o którą w sposób szczególny prosiliśmy Matkę Bożą Płaszowską. - O sanktuarium Błogosławionego Macierzyństwa (znajdującym się w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Płaszowie), dowiedzieliśmy się od przyjaciół, których właśnie przyjechaliśmy odwiedzić, żeby podzielić się naszą radością. Bo Ania jest w czwartym miesiącu ciąży - dodał Jacek.

Matczyne przytulenie

Opiekę nad tym miejscem, szczególnie poświęconym Maryi, sprawują Księża Sercanie. Subtelna obecność Matki Bożej w ich sercańskiej duchowości nie uszła uwadze Karolowi Wojtyle, najpierw jako biskupowi krakowskiemu, a potem jako kardynałowi. - Po raz pierwszy odwiedził on sanktuarium w 1959 r. W niedługim czasie wyszedł z inicjatywą wprowadzenia w tejże parafii - obok pierwotnego odpustu ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, obchodzonego w czerwcu - drugorzędnego odpustu ku czci Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny. W drugą niedzielę października 1960 r. bp Karol Wojtyła uczestniczył w pierwszej sumie odpustowej z tej okazji - podkreśla ks. Sławomir Knopik SCJ, kustosz Sanktuarium Matki Błogosławionego Macierzyństwa.
Pochodzenie cudownego wizerunku Matki Bożej Płaszowskiej do dziś otoczone jest tajemnicą. Jego symbolika jednak ma w sobie wiele bogactwa. - Maryja przytula Jezusa i wskazuje, że jest On jedyną, prawdziwą drogą. Dzieciątko jedną rączkę opiera na księdze, ukazuje tym samym, iż Słowem Bożym jest Pismo Święte. Drugą wskazuje na Maryję, zapraszając nas - jako dzieci Boże - do powierzenia się Jej macierzyństwu - tłumaczy ks. Sławomir.
Wiele osób przyjeżdża w to miejsce zawierzyć swe życie Maryi i wymodlić u Niej łaski. Zapisane są one w specjalnej księdze, z której można wyczytać, z jak różnymi problemami pielgrzymują pątnicy. Przeważają te dotyczące rodzicielstwa. Najlepiej zaświadczyć może o tym wpis z września 2007 r.: „Maryjo, czczona w tej pięknej ikonie, proszę o potomstwo dla Magdaleny i Pawła. Niech za Twoim wstawiennictwem otrzymają dar potomstwa. Proszę Cię także, Maryjo, o zdrowie dla ciężko chorej Jolanty. Cudowna Lekarko w chorobach, przyjdź jej z pomocą”. Ci zaś, którzy otrzymali uproszoną u Płaszowskiej Pani łaskę, przyjeżdżają podziękować. We wspomnianej już księdze można przeczytać np. świadectwo z marca 2010 r.: „Matko Najświętsza, dziękujemy za wszelkie łaski, jakie za Twoim pośrednictwem otrzymaliśmy. Dziękujemy za dar macierzyństwa córki Moniki. Prosimy o szczęśliwe donoszenie tej ciąży. Prosimy o zdrowie dla córki i jej dziecka. Twoi czciciele”.

Reklama

Modlitwa niebiosa przebija

Krakowscy sercanie otrzymują intencje z całej Polski. Mają też osobisty kontakt z przybywającymi do sanktuarium pątnikami. Postanowili wyjść naprzeciw ich potrzebom. - W każdą środę odprawiamy Nowennę do Matki Bożej Płaszowskiej we wszystkich powierzonych nam w minionym tygodniu intencjach. Od ponad roku organizujemy też spotkania z położną dla matek oczekujących potomstwa. Raz w miesiącu - w trzecią niedzielę - modlimy się podczas Mszy św. w intencji dzieci obchodzących pierwszą rocznicę chrztu i udzielamy dzieciom oraz ich rodzicom specjalnego błogosławieństwa. W każdą trzecią środę miesiąca odprawiamy o godz. 18 Mszę św. przed obrazem Matki Bożej, prosząc o dar potomstwa dla małżeństw, które mają trudności z poczęciem - podkreśla ks. Sławomir.
Św. Urszula Ledóchowska napisała w jednym ze swych pism do medytacji biblijnych, że modlitwa pokornych przebija niebiosa. Jej siła jest więc wielka. Pokazują to zebrane w sanktuarium świadectwa osób, które doznały licznych łask - tym obfitszych, im bardziej prośba wydawała się po ludzku niemożliwa do spełnienia. Warto więc choć na moment wstąpić do sercanów na Saskiej i powierzyć Płaszowskiej Matce Bożej swe troski, smutki i cierpienia.

Prośby i podziękowania można przesyłać drogą listową na adres: Sanktuarium Matki Bożej Płaszowskiej - Matki Błogosławionego Macierzyństwa, ul. Saska 2, 31-715 Kraków; krakow.par@scj.pl lub telefonicznie: (12) 656-58-04. Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.krakow.sercanie.pl.

Jak dotrzeć do młodych obojętnych wobec wiary?

2018-10-18 18:46

pb (KAI Rzym) / Rzym

Do ludzi młodych stojących z dala od Kościoła lub obojętnych wobec wiary trzeba posłać z całym zaufaniem i odwagą tych młodych, którzy są w Kościele, bo to są dla nich najbardziej naturalni świadkowie – uważa abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki uczestniczy w trwającym w Watykanie zgromadzeniu Synodu Biskupów nt. młodzieży.

Tijana - stock.adobe.com

W rozmowie z KAI zwrócił uwagę, że aby młodzi będący w Kościele „chcieli pójść do swoich rówieśników, sami muszą najpierw przeżywać wiarę w sposób świeży, aktualny i tak intensywny, żeby im nie dawała spokoju”. – Wyjście do ewangelizacji jest zawsze miarą tego, w jaki sposób człowiek sam przeżywa swą wiarę. Nie możemy o niej nie mówić – tłumaczyli apostołowie. Bo to, czego doświadczyli w spotkaniu z Jezusem, jest tak ważne, że musieli się tym podzielić. Jeśli młodzi, których mamy w Kościele, nie będą mieli tego doświadczenia, to możemy zachowywać się trochę jak dzieci w piaskownicy – stać i tupać, i mówić, że my i tak mamy rację. Tylko z tego nic nie wynika – przestrzegł hierarcha.

Wskazał na potrzebę tworzenia miejsc spotkania z młodymi ludźmi, niezależnie od tego, czy są, czy nie są wierzący. – Musimy wiedzieć, co ich pozytywnie kręci, co jest dla nich istotną wartością, wokół której możemy się spotkać. I od niej wychodząc, potem dochodzić do wiary. Nie musi być tak, że Kościół wychodzi do młodych, od razu mówiąc im o Panu Jezusie. Oczywiście chodzi o to, żeby im o Nim powiedzieć. Ale najpierw potrzebne jest miejsce spotkania, którym są te wszystkie pozytywne wartości, które młodzi ludzie mają, niezależnie od tego, czy są, czy nie są wierzący – wskazał abp Ryś.

Wśród tych pozytywnych wartości wymienił rodzinę, „która zawsze znajduje się na pierwszym miejscu we wszystkich rankingach wartości ludzi młodych”, następnie przyjaźń, pracę i wolność. – Na tych czterech słowach można niezwykle wiele zbudować w spotkaniu z młodymi. I to w sposób praktyczny – zaznaczył metropolita łódzki.

Według niego, młodym ludziom, którzy poważnie traktują swoje marzenie o miłości, małżeństwie i rodzinie, „i niekoniecznie mają takie podejście, że chcą sobie załatwić kurs przedmałżeński w jeden weekend”, można zaproponować – tak jak chce papież Franciszek – „katechumenat rodzinny”.

Abp Ryś podkreślił, że młodym ludziom należy pomóc być wolnymi. – Bo każdy chce być wolny, a jednocześnie w naszym świecie możliwości uzależnienia się są wręcz nieograniczone. Trzeba więc stworzyć takie miejsce, w którym młody człowiek będzie mógł uzyskać wsparcie, kiedy jest na rozmaite sposoby zniewolony i potrzebuje odzyskania doświadczenia wolności – wskazał hierarcha.

Zaproponował stworzenie pośrednictwa pracy dla młodych ludzi, którzy kończą studia i szukają oferty pracy. Może to być zrobione „w minimalnym stopniu albo w żadnym stopniu wyznaniowo”, ale z pełną koncentracją na młodych.

Z kolei gdy chodzi o przyjaźń, potrzebna jest „przestrzeń spotkania, która jest nie wirtualna, ale realna”.

– Kiedy mówię o miejscu spotkania młodych, które nie jest od razu naznaczone konfesyjnie, tylko jest miejscem spotkania wokół takich tematów, jak: miłość, wolność, praca, przyjaźń, to mówię o tych młodych, którzy do kościoła niekoniecznie przychodzą. A do tego miejsca, w którym jest mowa o tym, co dla nich życiowo istotne, pewnie, daj Boże, przyjdą. Nie oddajemy się łatwej krytyce, mówiąc: „Jaka nieznośna jest ta młodzież!”, tylko przeciwnie, patrzymy, co jest w niej pozytywnego, niekoniecznie religijnego, wokół czego możemy się razem zebrać – wyjaśnił metropolita łódzki.

Wskazał też, że „pytanie o tych młodych, których nie ma w Kościele, jest pytaniem o sam kształt Kościoła”. – Żeby Kościół w ogóle był dla tych młodych jakimś znakiem zapytania, to musi być autentyczny, musi być ewangeliczny, musi się zmierzyć z takimi wymiarami samego siebie, w których jest antyświadectwem. Bez tego nie będzie spotkania – podkreślił abp Ryś.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Viganò ponownie oskarża ws. abp. McCarricka

2018-10-19 17:33

st (KAI) / Watykan

List prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta uznaje istotne stwierdzenia jakie poczyniłem i czynię oraz kwestionuje stwierdzenia, jakich nie poczyniłem i nie czynię – pisze w noszącym datę dzisiejszą liście były nuncjusz w USA, abp Carlo Maria Viganò.

Bożena Sztajner/Niedziela

Abp Viganò przytacza po raz kolejny poszczególne tezy swojego noszącego datę 22 sierpnia b.r. „Świadectwa”, a następnie ustosunkowuje się do listu prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta z 7 sierpnia b.r. Swoje uwagi kończy stwierdzeniem, że „kard. Ouellet uznaje istotne stwierdzenia jakie poczyniłem i czynię oraz kwestionuje stwierdzenia, jakich nie poczyniłem i nie czynię”. Ocenia, że jedyny punkt polemiczny to twierdzenie kard. Ouelleta, jakoby nie było wystarczających dowodów domniemanej winy abp McCarricka. Abp Viganò wskazuje na szereg dokumentów znajdujących się w archiwach zarówno Kongregacji ds. Biskupów jak i w Sekretariacie Stanu. Podtrzymuje, że 23 czerwca 2013 roku papież Franciszek sam pytał go o to, jaka jest sytuacja ówczesnego kard. McCarricka.

Były nuncjusz w USA, a wcześniej delegat ds. nuncjatur w Sekretariacie Stanu i sekretarz Gubernatoratu Państwa Watykańskiego wskazuje, że w skierowanych przeciw niemu publicznych oskarżeniach pominięto dramat ofiar a także rolę homoseksualizmu w demoralizacji kapłanów i biskupów. W odniesieniu do tej ostatniej plagi stwierdza: „Ogromną hipokryzją jest ubolewanie z powodu nadużyć, zachęcanie, by płakać wraz z ofiarami, i odmawianie potępienia głównej przyczyny tylu seksualnych nadużyć: homoseksualizmu. Hipokryzją jest odmawianie przyznania, że ta plaga wynika z poważnego kryzysu w życiu duchowym kleru i nie uciekania się do środków zaradczych” – twierdzi abp Viganò.

Podkreśla, że przyczyn nadużyć duchowieństwa nie można ograniczać do klerykalizmu. Ubolewa, że walka z tą demoralizacją nie znajduje poparcia i solidarności nawet w najwyższych sferach Kościoła. Zapewnia jednocześnie o swej żarliwej modlitwie w intencji Ojca Świętego. Wzywa też biskupów i kapłanów do odważnego świadectwa prawdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem