Reklama

Od ingresu do peregrynacji relikwii Krzyża Świętego
Dzieła abp. Stanisława Nowaka

Ks. Mariusz Frukacz
Edycja częstochowska 4/2012

Swoją posługę w Kościele częstochowskim abp Stanisław Nowak rozpoczął jako czwarty biskup diecezji częstochowskiej w 1984 r. 8 września 1984 r. Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł do godności biskupiej i ustanowił biskupem ordynariuszem diecezji częstochowskiej ks. dr. Stanisława Nowaka, rektora Wyższego Krakowskiego Seminarium Duchownego. Święceń biskupich ks. Stanisławowi Nowakowi udzielił kard. Józef Glemp, prymas Polski, 25 listopada 1984 r. w katedrze Świętej Rodziny w Częstochowie.
Współkonsekratorami byli: kard. Franciszek Macharski, metropolita krakowski, bp Julian Groblicki z Krakowa w obecności wielu polskich biskupów. Natomiast 8 grudnia 1984 r. odbył się uroczysty ingres do bazyliki katedralnej. Pasterz Kościoła częstochowskiego od samego początku realizował swoje motto biskupie: „Iuxta crucem Tecum stare” (Chcę pod krzyżem stać przy Tobie). W duchu tych słów przez 27 lat posługi zostawił Kościołowi częstochowskiemu wielkie i wspaniałe dzieła.

Odnowienie kultu maryjnego

Jednym z najważniejszych dzieł pasterskich abp. Stanisława Nowaka jest odnowienie w wielu miejscach naszej archidiecezji kultu maryjnego. Widomym znakiem umiłowania Maryi przez Pasterza naszej archidiecezji były liczne koronacje wizerunków Matki Bożej, koronacje koronami papieskimi: Matki Bożej Mrzygłodzkiej (25 sierpnia 1996 r.), Matki Bożej Pajęczańskiej (28 maja 2005 r.), Matki Bożej Bęczkowickiej (8 września 2007 r.), jak również: koronacje diecezjalne w: Mstowie (30 lipca 2000 r.), Dankowie (25 maja 2002 r.), Kłobucku (31 maja 2004 r.), Rudzie (24 września 2006 r.) i Rozprzy (14 listopada 2009 r.). Powstały również Kalwarie, m.in. w Praszce, Bęczkowicach, Wąsoszu, na Przeprośnej Górce przy Sanktuarium św. Ojca Pio.

Kult Eucharystii

Najpiękniejszym wyrazem miłości Księdza Arcybiskupa do Chrystusa i Jego Kościoła jest miłość do Eucharystii. W posłudze pasterskiej Metropolity Częstochowskiego objawiła się ona z wielką mocą przy tworzeniu kaplic wieczystej adoracji w wielu kościołach archidiecezji. Początek Nieustannej Adoracji Najświętszego Sakramentu w diecezji częstochowskiej (Doby Eucharystyczne), wprowadzono dekretem bp. Stanisława Nowaka z dnia 8 grudnia 1987 r. dla upamiętnienia II Krajowego Kongresu Eucharystycznego.
Ważnym dziełem posługi Księdza Arcybiskupa były także kongresy eucharystyczne na terenie dawnej diecezji częstochowskiej i obecnie archidiecezji. Między innymi w nawiązaniu do II Krajowego Kongresu Eucharystycznego odbyły się w diecezji kongresy regionalne: 24 maja 1987 r. w Zawierciu, 29 czerwca 1987 r. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sosnowcu, 13 września 1987 r. w Wieluniu, 17 września 1987 r. w Radomsku, 18 października 1987 r. w kościele św. Wojciecha w Częstochowie, 22 listopada 1987 r. w Dąbrowie Górniczej i 15 maja 1988 r. we Mstowie, 22 października 2005 r. miał miejsce VIII Archidiecezjalny Kongres Eucharystyczny w Częstochowie pod hasłem „Panie, zostań z Ludem Bożym Archidiecezji Częstochowskiej” na zakończenie Roku Eucharystii i w roku 80-lecia diecezji częstochowskiej, także 4-5 września 2005 r. odbył się kongres w Blachowni.

Reklama

Troska o powołania i formację świeckich

Wielką troską abp. Stanisława Nowaka była troska o powołania kapłańskie. To w okresie jego pasterzowania w diecezji częstochowskiej dokończona została budowa nowego Wyższego Seminarium Duchownego, rozpoczęta za bp. Stefana Bareły. Uroczystego poświęcenia seminarium dokonał Jan Paweł II dnia 15 sierpnia 1991 r. Ważną inicjatywą podjętą przez bp. Stanisława Nowaka stały się wielkopostne dni ascetyczne dla kapłanów.
Przykładem natomiast wielkiej troski o świeckich było powołanie do życia Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich dekretem z dnia 10 października 1995 r. Powołane zostały organizacje katolików świeckich, m.in.: Akcja Katolicka, Caritas, Stowarzyszenie Czcicieli Bożego Miłosierdzia, Unia Laikatu Katolickiego, Duszpasterskie Wspólnoty Świata Pracy „Nazaret”.

Ewangelizacja przez media

Abp Stanisław Nowak od początku dużą wagę przywiązywał do ewangelizacji przez środki społecznego przekazu. Przez wiele lat komentował Słowo Boże na falach archidiecezjalnego Radia „Fiat”, którego inauguracja miała miejsce 3 maja 1992 r., a jego początki sięgają VI Światowego Dnia Młodzieży, kiedy zaczęło funkcjonować jako pierwsza katolicka rozgłośnia radiowa w Polsce, służąc sprawom tego Dnia. Owocem posługi Słowu podjętej przez Księdza Arcybiskupa na falach eteru jest kilka tomów rozważań radiowych nad Liturgią Słowa. Była to również troska o tygodnik katolicki „Niedziela”, który stał się prawdziwie multimedialną instytucją, z własnym studiem radiowym, telewizyjnym i internetowym.
Abp Stanisław Nowak opublikował już wcześniej modlitewniki, m. in. „Chcę pod Krzyżem stać przy Tobie”. Modlitewnik Kalwaryjski (2002 r.); „Będą patrzeć na Tego, Którego przebodli”. Modlitewnik Kalwarii Wąsoskiej (2006 r.); „Z różańcem na drogi życia za Janem Pawłem II” (2009 r.); „Głos Męki Pańskiej z wałów Jasnej Góry” (2010 r.) oraz „Z młodym Jezusem w Nazarecie. Życie ukryte Pana Jezusa na tle różańca świętego” (2011 r.), „Krzyż zwycięstwem. Crux victoria. Modlitewnik Kalwarii Praszkowskiej” (2011 r.) oraz „Krzyż stał się nam bramą. Myśli na Drogę Krzyżową na Przeprośnej Górce pod Częstochową” (2011 r.).

Ważne wydarzenia

W okresie 27 lat posługi abp. Stanisława Nowaka w Kościele częstochowskim miało miejsce bardzo wiele ważnych wydarzeń. Zakończone zostały prace II Synodu Diecezjalnego, rozpoczęte jeszcze przez bp. Stefana Barełę 8 stycznia 1976 r. Diecezja, a potem archidiecezja częstochowska, przeżywała pielgrzymki Jana Pawła II (1987 r., 1991 r. na VI Światowy Dzień Młodzieży, 1997 r., 1999 r.), a także pielgrzymkę Benedykta XVI (26 maja 2006 r.). Częstochowa i Jasna Góra były polską stacją światowej peregrynacji Figury Matki Bożej z Fatimy (15-28 października 1995 r.), a także Figury Dziewicy Maryi z Nazaretu (30 kwietnia - 8 maja 1999 r.). Ważnym wydarzeniem religijnym była peregrynacja Obrazu Jezusa Miłosiernego w archidiecezji częstochowskiej. Ojciec Święty Jan Paweł II podczas audiencji generalnej 13 listopada 2002 r., w obecności delegacji z archidiecezji częstochowskiej z arcybiskupem metropolitą Stanisławem Nowakiem na czele, poświęcił Obraz Nawiedzenia - Jezusa Miłosiernego. W Częstochowie odbywały się m.in. XIX Międzynarodowy Kongres Maryjny i XII Międzynarodowy Kongres Mariologiczny (1996 r.). Wielkim wydarzeniem ewangelizacyjnym była Peregrynacja relikwii Krzyża Świętego (listopad 2010 r. - grudzień 2011 r.) i połączone z nią Misje Ewangelizacyjne.
Abp Stanisław Nowak wiele uczynił dla rozwoju życia parafialnego i duszpasterstwa. Utworzył ponad 130 parafii, konsekrował ponad 150 kościołów. W okresie 27 lat posługi w Kościele częstochowskim wyświęcił ponad 400 kapłanów dla diecezji i archidiecezji częstochowskiej, a także wyświęcił kapłanów ze zgromadzeń zakonnych.
Abp Stanisław Nowak przewodniczył archidiecezjalnym pielgrzymkom do Ziemi Świętej, Rzymu, Loreto, Syrakuz, Lourdes, Santiago de Compostela, Fatimy oraz pielgrzymce Śladami św. Pawła. Przewodniczył również pielgrzymkom do sanktuariów na terenie archidiecezji m.in. pielgrzymkom rolników do sanktuarium w Gidlach. Archidiecezja otrzymała dar w postaci pierwszych błogosławionych Kościoła częstochowskiego. 13 czerwca 1999 r. Jan Paweł II beatyfikował ks. Ludwika Rocha Gietyngiera i ks. Maksymiliana Binkiewicza, a 5 marca 2000 r. s. Kanutę Chrobot - nazaretankę.

Idę po śmierć, idę po życie

2018-11-28 11:01

Z ks. Piotrem Pawlukiewiczem – słynnym rekolekcjonistą, zmagającym się z ciężką chorobą – rozmawia Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP
Niedziela Ogólnopolska 48/2018, str. 18-20

Ks. Piotr Pawlukiewicz to jeden z najbardziej znanych polskich rekolekcjonistów.
Na spotkania z nim przychodzą wielkie rzesze wiernych. Znany jest również z niedzielnych kazań podczas Mszy św. transmitowanej przez Polskie Radio. W wyjątkowym wywiadzie dla „Niedzieli” opowiada o swojej chorobie, o tym, jak przygotować się na śmierć, i dlaczego warto dążyć do świętości

youtube

KRZYSZTOF TADEJ: – „Wstań. Albo będziesz święty, albo będziesz nikim” – to tytuł najnowszej Księdza książki. Dlaczego tak wysoko stawia Ksiądz poprzeczkę? Nie lepiej powiedzieć: „Czyń więcej dobra” lub po prostu: „Bądź lepszy”?

KS. PIOTR PAWLUKIEWICZ: – Wysoko to nie znaczy ponad ludzkie możliwości. Co to znaczy być świętym? Jeśli ktoś myśli, że święty to ten, kto nie popełnia błędów, że to chodzący ideał, to rzeczywiście za wysoko stawiam poprzeczkę. Ona będzie nieosiągalna nawet dla papieża. Ale dla mnie święty to ten, kto dąży do świętości. Małymi krokami – dwa centymetry na godzinę, milimetr na rok. Idzie do świętości, a jak się cofnie, upadnie, zgrzeszy, to z pokorą podejmuje decyzję, żeby nadrobić stracony dystans. Wraca na poprzednią drogę, mozoli się, żeby osiągnąć łączność z Chrystusem.

– Czym zatem jest świętość?

– Świętość to wybór. Nieraz młodzież pyta: „Po co się spowiadać?”. „Po co się spowiadać, skoro i tak zgrzeszę, upadnę, zawiodę w różnych sytuacjach? Po co się spowiadać, skoro ciągle wracam do grzesznego życia?”. Zawsze odpowiadam: nasze decyzje dotyczą tego, na co mamy wpływ; tego, co możemy wybrać.

– Co dokładnie ma Ksiądz na myśli?

– Każdy z nas ma zaplanowany dzisiejszy wieczór i jutrzejszy dzień. Mniej więcej wiemy, co będziemy robili w tym dniu, czy coś dobrego, czy złego. Nikt nie wie, czy popełni zło np. w 2054 r. Nie wiemy, co będzie się działo w dalszej przyszłości. Odpowiadamy za to, nad czym mamy władzę. Jeśli ktoś pyta: „Po co się spowiadać, skoro znów zgrzeszę?”, to ja pytam, czy planuje grzech. Jeśli planuje, to rzeczywiście jest kiepsko. Jeśli natomiast w dniach, nad którymi mamy władzę, nie planujemy grzechu, to w tym momencie stajemy się święci. W pełnym znaczeniu tego słowa.

– Kiedyś, mówiąc o świętości, opowiadał Ksiądz o filmie, którego bohaterem był Gandhi...

– Jest w tym filmie scena, jak Hindusi idą do fabryki. Angielska policja wali ich pałkami po głowie. Potem stojące kobiety obmywają im rany, a oni na nowo ustawiają się w kolejkę i idą do fabryki. I znowu dostają w głowę, i znowu kobiety obmywają im rany, i tak w kółko. To jest symbol naszej drogi do nieba. Szatan daje nam po głowie, a Kościół robi opatrunek. Opatruje sakramentem, Eucharystią, miłością bliźniego. Potem szatan znowu daje nam po głowie i Kościół znowu nas leczy. Świętym nie jest ten, kto siedzi obok i krytykuje: „I co ci to da?”. Świętym jest ten, kto uporczywie zmierza do Pana Boga. Spójrzmy na Piotra. Dlaczego był święty? Przecież nic nie umiał, nic mu nie wyszło oprócz jednego. Oprócz wracania do Pana Boga. Wielu ludzi jest pysznych. Wstydzą się spowiedzi. Wychodzą na ring tylko wtedy, gdy wiedzą, że wygrają. A jeśli mają cień podejrzenia, że mogą przegrać, to nie podejmują w ogóle walki. Ja zachęcam do walki.

– Nieraz słyszymy, że człowiek, który grzeszy, nie będzie szczęśliwy. To dlaczego ludzie grzeszą?

– Bo to jest na początku bardzo atrakcyjne. Dlaczego jeszcze? Ludzie są pyszni, pokazują płytką dumę, nieraz pokazują, „kim to ja nie jestem”. I wadzą się z samym Bogiem. Kiedyś zapytano żebraka przed katedrą w Warszawie, ile dziennie zarabia. Odpowiedział, że w niedzielę do dwustu złotych. Pytający był zdumiony: „Jak to?! Pan tak sobie tylko siedzi i zarabia aż dwieście złotych? To przecież niesamowite!”. Żebrak odpowiedział krótko: „Bo ludzie są głupie!”. No i my grzeszymy dlatego, że też jesteśmy „głupie”. Wydaje nam się, że obietnica diabła to jakaś superoferta, coś nadzwyczajnego. A kończy się jak zwykle: płaczem, łzami, wyrzutami sumienia i uświadomieniem sobie własnej głupoty.

– W najnowszej książce pisze Ksiądz, że wiele osób jest niezadowolonych. I dzieje się tak bez względu na to, co mają i czym się zajmują. Ciągle coś nam przeszkadza. To jak znaleźć szczęście? Zaakceptować życie takie, jakie jest? Jeśli np. widzimy coś złego w Kościele, to mamy się nie odzywać, tylko kochać Kościół bez względu na to, co się w nim dzieje?

– Kiedy podczas rejsu ktoś nagle krzyknie, że w okręcie jest dziura, to raczej wszyscy rzucą się do roboty pod kierunkiem kapitana, żeby mieć szansę wyjść z tego cało. Mamy kochać Kościół takim, jaki jest. Nigdy nie był doskonały. Zawsze byli w nim grzesznicy, bo Kościół jest szpitalem. Człowiek, który grzeszy, jest w szpitalu. Jest chory i znajduje pomoc. Nieraz słyszę: „Tamten facet chodzi do kościoła, a przecież grzeszy. Wieczorami kłóci się z żoną”. Odpowiadam: „Ale jakby nie chodził do kościoła, to może by ją zabił?”. Ja, gdybym codziennie nie chodził do kościoła, na pewno byłbym gorszy, niż jestem, na pewno trochę bym rozrabiał. Kościół nas leczy. Pan Jezus jest ordynatorem, Matka Boża – pielęgniarką.

– Wróćmy do tych osób niezadowolonych z życia. Czy można znaleźć szczęście już teraz? W miejscu, w którym żyjemy, i w warunkach, w których się znajdujemy?

– Oczywiście. Kiedyś czytałem wspomnienia jednej z więźniarek z Ravensbrück. Napisała, że nigdzie nie spotkała tak wspaniałych ludzi jak tam – życzliwych, pomocnych, z otwartym sercem. Mówiła o swoich towarzyszkach, że to aniołowie chodzący po ziemi. Tam więźniarki pomagały sobie nawzajem. Gotowe były oddać za siebie życie. I chwaliły Boga za dobro, które przekazywał przez ich serca.

– Nie zawsze łatwo odnaleźć szczęście. Ktoś np. dowiaduje się, że jest chory na nowotwór, ma przerzuty i zostało mu kilka miesięcy życia. Jak ma odnaleźć szczęście?

– Wszystko zależy od tego, czy ta osoba jest przygotowana na śmierć. Każdy z nas ma się przygotowywać do tej chwili. Godzina śmierci jest najważniejsza, bo w niej dokonamy ostatecznego wyboru. Wybierzemy szczęście albo, nie daj Boże, piekło. Niektórzy pójdą do piekła z własnej chęci, z własnej woli na złość Panu Bogu. Tak Go nienawidzą. Nienawiść zatruwa człowieka. Człowiek nieraz z nienawiści potrafi cierpieć tylko po to, żeby innemu zadać ból.

– Wróćmy do człowieka, który się dowiedział, że ma nowotwór.

– Człowiek powinien być przygotowany, że może stać się inaczej, niż sobie tego życzymy. Gdy składamy życzenia, często słyszymy: „wszystkiego najlepszego”, „niech ci się wiedzie”, „powodzenia”, zdrówka, zdrówka, a przede wszystkim zdrówka”. Trzeba być przygotowanym, że może być inaczej, i życzyć ufności Chrystusowej. Kiedyś mój kolega ksiądz opowiadał, że w dzieciństwie, kiedy jechał rowerem, ciężarówka przycisnęła go do krawężnika. Przewrócił się z wielkim hukiem, rozbił kolano i zapłakany wrócił do domu. Mama spytała, o czym myślał, gdy ta ciężarówka na niego jechała. Była przekonana, że usłyszy o mamusi i tatusiu. Ale tak nie odpowiedział. To są chwile, kiedy trzeba myśleć o Bogu. Gdy spotyka nas takie nieszczęście jak nowotwór, myślmy o Bogu.

– Pojawiają się pytania: „Dlaczego ja? Skoro Bóg jest wszechmogący, może mi przecież pomóc; dlaczego nie pomaga?”. Czy są dobre odpowiedzi na takie pytania?

– Oczywiście, można znaleźć odpowiedź. Zależy to od konkretnej sytuacji. W niejednym domu nastąpiły zgoda, pojednanie, otwarcie oczu na coś, czego się wcześniej nie dostrzegało, tylko dlatego, że ktoś z pokorą przyjął śmierć. Takie osoby mogą zrobić dużo dobrego. Dostały oręż do czynienia dobra. A śmierć przecież i tak kiedyś nastąpi.

– Śmierć, która niczego nie kończy. Można powiedzieć: Idę po śmierć, czyli idę po życie?

– Życie się nie kończy, ale się zmienia. Idę po śmierć, idę po życie. Tak, to dobre określenie. Na pogrzebie mówi się o człowieku, który umarł. Ale przecież to my umieramy, a on żyje. Ilu rodziców, ojców, matek bierze dzisiaj Biblię do ręki i rozmawia z dzieckiem o zmartwychwstaniu? Posłużę się przykładem. Na dworcu kolejowym możemy zobaczyć tunel. Na peronie ptak dziobie okruszki. Mógłby wlecieć w ten tunel i znaleźć dużo jedzenia. Ale się boi. My też tak żyjemy. Nasze okruszki to samochód, DVD, komputer. Dziobiemy, a ciasny tunel prowadzi do życia wiecznego. Tylko że młodzi ludzie wiedzą jedno: liczy się kasa. Jedyną powszechną ideologią w Polsce jest materializm praktyczny. My tu sobie rozmawiamy, a tymczasem w Polsce odbywa się, powiedzmy, kilka tysięcy rozmów o pieniądzach. Jak mało mam kasy, jak bardzo potrzebuję kasy, gdzie można więcej zarobić...

– Co Ksiądz mówi tym, którzy tylko o tym myślą?

– Puknijcie się w głowę! Wjechaliście w ślepą uliczkę. Ona jest bajecznie kolorowa, śliczna, ale na końcu okaże się, że jest ślepa. Nie zaprowadzi nikogo do szczęścia. Godzinami mogę opowiadać o ludziach, którzy teoretycznie powinni być nieszczęśliwi, a jednak jest inaczej. Ostatnio np. fotografowano siostrę zakonną, która ma sto lat. Szukano oblicza starego człowieka na okładkę książki. Siostra zapytała, o czym jest ta książka. Usłyszała, że o ludziach starych, smutnych, chorych. Podziękowała. „To nie dla mnie i nie o mnie”. Miała pokój w sercu. Była szczęśliwa.

– Był Ksiądz kiedyś kapelanem w szpitalu. Widział, jak ludzie odchodzą z tego świata. I przyszła ta chwila, kiedy to Księdza dotknęła choroba. Jak to Ksiądz przeżywa?

– Na razie raczej z humorem. Nie załamuję się. Lubię rozmawiać z Panem Bogiem po wojskowemu, chociaż nigdy w wojsku nie byłem. Wyobrażam sobie, że Pan Jezus mówi o chorobie: „Pawlukiewicz, masz nowego przyjaciela”. Odpowiadam: „Tak jest!”. I żyję dalej.

– Boli?

– Bólu nie czuję. To ograniczenie ruchowe, brak koordynacji. Przewróciłem się już może z 30, 40 razy.

– Czyli żartów nie ma?

– Bywa niebezpiecznie. Jak upadam, np. ze schodów, to myślę, żeby jakoś ręce pochować i przyjąć ciałem ciężar uderzenia.

– To choroba Parkinsona?

– Tak.

– Można ją zatrzymać?

– Można ją spowolnić i to się w dużym stopniu udaje. Ale po jakimś czasie zawsze sunie do przodu. Pół milimetra, centymetr, ciągle dalej.

– Kiedy Ksiądz się zorientował, że jest poważnie chory?

– W 2007 r. Przy goleniu zadrżała mi ręka. Nie mogłem precyzyjnie dotykać maszynką twarzy. Potem był problem z wyciągnięciem chusteczki do nosa albo portfela z kieszeni. Z trudem myłem zęby. Ale jeszcze wtedy były to drobne dolegliwości. Teraz jest inaczej. Szukam jednak pozytywnych stron. Jestem wzruszony opiekuńczością sióstr zakonnych, kapłanów, ludzi świeckich. Przychodzą, pytają, czy w czymś mi pomóc, czy dokądś podwieźć, coś kupić. Te codzienne doświadczenia kontrastują z obrazem polskiego kleru, który ostatnio przedstawił jeden z reżyserów. Ja widzę codziennie inny świat i jestem nim pozytywnie zaskoczony.

– Czy boi się Ksiądz śmierci?

– Teraz nie (uśmiech). Siedzimy sobie w miły jesienny wieczór. Miło się rozmawia, jest przyjemnie. Ale jak przyjdzie lekarz i powie, że to już koniec, to pewnie będę zazdrościł tym, którzy będą mogli oglądać następne mistrzostwa świata w piłce nożnej. Pewnie też tym, którzy dostaną nowy sprzęt muzyczny, taki idealny, bezszumowy... Wiem jednak, że Pan Bóg pokaże mi w niebie wiele fantastycznych rzeczy, o których na ziemi nie mamy pojęcia. Oczywiście, jeśli znajdę się w niebie, o co Boga pokornie proszę.

– Mówi Ksiądz, że każdy powinien przygotować się do śmierci. A Ksiądz jak to robi?

– Dużo myślę o śmierci, o przemijaniu. Dwa miesiące temu umarła moja mama. Widziałem ją przez całe moje życie, czyli prawie przez 60 lat. Przyglądałem się, jak żyła, byłem blisko w chorobie, kiedy umierała. I bardzo realnie spojrzałem na siebie. Mam prawie 60 lat, jestem chory. Oczywiście, można jeszcze pracować, funkcjonować, ale trzeba realnie oceniać sytuację i przygotować się na ten moment. Przygotować – to znaczy wypełnić swoją misję na maksa. Zrobić to, co zostało do zrobienia i co można zrobić przy wszystkich ograniczeniach. Tak, aby potem stanąć jak szeregowiec przed Generałem i usłyszeć od Niego słowa: „Dobrze, synu. Wiele uczyniłeś dobrego i wielką dostaniesz nagrodę w niebie”.

– Liczy Ksiądz na cud? Przecież wiele osób doświadczyło cudu.

– Kiedy o tym myślę, mówię sobie: „To byłby numer!”. Podchodzę do wszystkiego z humorem. Na początku, gdy lekarze stwierdzili, że to choroba Parkinsona, pojechałem do sióstr zakonnych na rekolekcje. Laseczką się podpierałem, żeby się nie przewrócić. Na spotkaniu po skończonych rekolekcjach słuchaczki wymieniały poglądy: które nauki się podobały, które mniej. Ze zdumieniem usłyszałem od 90 proc. zakonnic, co zrobiło na nich największe wrażenie: to, że ks. Pawlukiewicz o lasce zmagał się przy ołtarzu, żeby czegoś nie wylać, bo ręka mu drżała. Potem pojechałem na zamknięte rekolekcje do studentów i usłyszałem to samo. Wtedy dopiero można się było załamać! Trochę się buntowałem, no bo jak to, nie podziwiają moich słów, wygłaszanych mądrości, tylko podziwiają laskę, którą się podpieram, żeby nie wylądować na ziemi? Skandal! (śmiech).

– Bywają chwile depresji?

– Kiedyś miałem złe dni. Pomyliłem tabletki i zajrzała mi w twarz perspektywa domu starców. Marzyłem wcześniej, że jak będę ociężały, to kupię sobie jakiś fajny, duży telewizor. Tak na koniec. A potem przepiszę go jakimś biednym dzieciom. A tu po lekach nastąpiło jakieś nagłe załamanie zdrowia i perspektywa, że już nie zdążę zrobić nawet tego i wyląduję w domu księży emerytów. A tam łóżko i pampersy.

– Czy w takiej sytuacji inaczej przeżywa się życie? Czy jest się bliżej Boga?

– Cieszę się, że Bóg uchronił mnie od postawy buntu. Od stawiania pytań, dlaczego, i mówienia: „przecież dobrze żyłem”.

– Powróćmy na koniec do najnowszej książki. Jakie jest jej najważniejsze przesłanie?

– Chcę przekazać wszystkim: gryź, kop, szalej, ale wracaj. Wracaj do Pana Boga. Na różne sposoby. Możesz żebrać, płakać, prosić o spowiedź, ale jednego nie zaniechaj. Wróć do Kościoła, wróć do Pana Boga. Konfesjonały są otwarte codziennie, za darmo. Nie czekaj na koniec życia, bo nie wiesz, kiedy nastąpi. Zacznij wracać. Już teraz.

– Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rozstrzygnięcie konkursu „Książka i informacja w erze mediów cyfrowych”

2018-12-14 13:18

Sławomir Błaut

W Bibliotece Jasnogórskiej 14 grudnia miało miejsce uroczyste podsumowanie, rozstrzygnięcie oraz wręczenie nagród 3. Wojewódzkiego Konkursu „Książka i informacja w erze mediów cyfrowych”. Dzięki uprzejmości ojca przeora Mariana Waligóry uczestnicy konkursu wiedzy mogli zwiedzić wraz z przewodnikiem Bibliotekę Jasnogórską.

Magda Nowak/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Rozstrzygnięcie konkursu „Książka i informacja w erze mediów cyfrowych”

Publiczna Biblioteka Pedagogiczna Regionalnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli „WOM” w Częstochowie i Towarzystwo Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Polskich Oddział w Częstochowie zaprosili do udziału w 3.

Wojewódzkim Konkursie „Książka i informacja w erze mediów cyfrowych” uczniów klas VII i VIII szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych województwa śląskiego. Tegoroczna edycja konkursu obejmowała zagadnienia dotyczące Biblioteki Jasnogórskiej oraz Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Konkurs wiedzy miał formę pisemną.

3. Wojewódzki Konkurs „Książka i informacja w erze mediów cyfrowych” odbył się 12 grudnia br. w siedzibie Regionalnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli „WOM” w Częstochowie. Jego celem było upowszechnienie czytelnictwa, a także rozwijanie zainteresowań historycznych i czytelniczych wśród dzieci i młodzieży szkolnej.

Oto laureaci:

Kategoria: klasy VII, VIII szkoły podstawowej i III klasa gimnazjum:

I miejsce – Anna Bielecka

II miejsce – Bartosz Arendt

III miejsce – Wiktoria Herczyk

Wyróżnienie – Joanna Wrześniewska

Kategoria: szkoły ponadpodstawowe:

I miejsce – Kacper Pawelec

II miejsce – Patryk Zemła

III miejsce – Roksana Lewicka

Wyróżnienie – Kamil Kasprzak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem