Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Święto Ludowe w Lubaczowie

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 26/2012

Zgodnie z ponadstuletnią tradycją Święto Ludowe obchodzone jest w uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Myśl jego ustanowienia zrodziła się w 1903 r. w Galicji. Na posiedzeniu Rady Naczelnej PSL 30 maja 1903 r. podjęto uchwałę, że każdego roku obchody odbywać się pod hasłem „Żywią i bronią”.
W tym roku było inaczej. Ludowcy z powiatu lubaczowskiego świętowali w uroczystość Trójcy Przenajświętszej, w niedzielę 3 czerwca. W ich intencji koncelebrowanej Mszy św. w konkatedrze przewodniczył wicedziekan lubaczowski ks. Czesław Gołdyn. Homilię wygłosił dziekan cieszanowski ks. kan. Józef Dudek, diecezjalny duszpasterz środowisk twórczych. Zauważył on, że to święto obchodzimy w jedności z miastem „Semper Fidelis” - Lwowem, w którym, pod przewodnictwem naszego rodaka, a dziś metropolity lwowskiego abp. Mieczysława Mokrzyckiego, trwają uroczystości związane z 600. rocznicą przeniesienia stolicy metropolii z Halicza do Lwowa, z udziałem naszej delegacji pod przewodnictwem dziekana lubaczowskiego ks. kan. Andrzeja Stopyry. Mija też 21. rocznica pobytu bł. Jana Pawła II w Lubaczowie, gdy uczył nas miłości do Pani pełnej łaskawości - Maryi, i mówił o prymacie „być” nad „mieć”. Wiele uwagi poświęcił tajemnicy Trójcy Przenajświętszej, wyrażanej znakiem krzyża. - Zdumiewa mnie świadomość rzeczywistości, w której niektórzy wybrańcy narodu żądają zdjęcia krzyża z sali sejmowej. Mniej boją się np. broni jądrowej czy czołgów, niż krzyża. Lęk krzyża, to lęk Boga. Zapominają o tym, że nie mieliby tej władzy, gdyby nie została im dana z góry. Zapominają, że służba Bogu to służba ludziom. Innej drogi nie ma. Tą drogą szedł Wincenty Witos, sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, bł. Jan Paweł II. Tą pewną drogą i my powinniśmy iść - mówił Kaznodzieja.
Po Eucharystii uczestnicy Święta Ludowego przeszli przed budynek Miejskiego Domu Kultury, gdzie na plenerowej scenie odbył się Regionalny Przegląd Zespołów Folklorystycznych. Poprzedziły go okolicznościowe wystąpienia i odznaczenia dla zasłużonych ludowców. Pod namiotami swoje dzieła prezentowali twórcy ludowi, a regionalne potrawy serwowały panie z trzynastu Kół Gospodyń Wiejskich z pow. lubaczowskiego: Krowicy Lasowej, Młodowa, Antoników, Żmijowisk, Skolina, Lisich Jam, Starych Oleszyc, Narola, Lipska, Oleszyc, Opaki, Nowego Brusna, Wólki Krowickiej. Wszystkie konkursy były oceniane przez jurorów.
I miejsce w przeglądzie zespołów pieśni i tańca oraz kapel ludowych zajął zespół śpiewaczy „Lawenda” ze Smólska, gmina Biłgoraj, II - Zespół Pieśni i Tańca „Kresy”, działający przy GOK w Lubaczowie, a III - zespół „Horlica” z Jaworowa (Ukraina). Publiczności podobały się także występy kapel ludowych - „Sokoły” z Cieszanowa i „Szpaki” z Łukawca, zespołów śpiewaczych - „Niespodzianka” z Krowicy, „Stokrotki” z Cewkowa i „Roztocze” z Narola. Poza konkursem wystąpił zespół „Witoski” z Zespołu Szkół w Baszni Dolnej. W konkursie kulinarnym jurorzy pod przewodnictwem kucharza z Przeworska Bartłomieja Wojtowicza przyznali: I miejsce KGW z Żmijowisk za kapustę włoską faszerowaną mięsem w sosie pomidorowym. II - KGW z Oleszyc za żeberka mojej babuni z fasolą Jaś i surówką, III - KGW w Narolu za wiejskie gołąbki ze skwarkami. Ponadto przyznano wyróżnienia dla: KGW w Starych Oleszycach za schab pieczony nadziewany morelą, z ziemniakami i surówką oraz KGW ze Skolina za zupę szczawiową z chlebem z pokrzywą.
Po raz drugi podczas Święta Ludowego swoje dzieła zaprezentowali artyści ze Stowarzyszenia Twórców Ziemi Lubaczowskiej. Jurorzy pod przewodnictwem Damiana Drąga z Muzeum Etnograficznego z Rzeszowa spośród 13 rękodzielników wyróżnili: rękodzieło Władysławy Osiewicz - Ryba, spośród 3 rzeźbiarzy - rzeźby Józefa Lewkowicza, i 3 malarzy - malarstwo Heleny Baran. Zwycięzcy otrzymali dyplomy i nagrody.

Jasna Góra: szczególne miejsce modlitwy w intencji powołań

2018-04-22 20:18

mir/r / Jasna Góra (KAI)

Jasna Góra jest szczególnym miejscem niemal dla wszystkich wybranych na wyłączną służbę Bogu. To tu kształtuje się niejedno powołanie. Jak je rozpoznać, uczą się w jasnogórskiej „Szkole Maryi” zwłaszcza maturzyści. Dziś, w Niedzielę Dobrego Pasterza rozpoczął się 55. Tydzień Modlitw o Powołania.

Bożena Sztajner/Niedziela

O odnowę zapału w ewangelizacji i o nowych powołanych do głoszenia Chrystusa modlił się dziś na Jasnej Górze abp José Octavio Ruiz Arenas. "Podziwiam Polaków za ich odwagę mówienia o Prawdzie w czasach komunizmu" – powiedział Sekretarz Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Abp Arenas mówił o potrzebie kontynuowania i odnowienia wiary Polaków. "W kolejnych latach, po przełomie, wchodzi obojętność religijna, traci się tę odwagę, traci się tę zdolność Kościoła, który prawie że w tych latach komunizmu żył męczeństwem i męczennikami" - wskazywał abp Ruiz Arenas.

Pod hasłem: „Wpadnij na dziesiątkę różańca” na Jasnej Górze w wakacje proponowana jest modlitwa w intencji nowych powołań. Na placu przed główną bramą wejściową ustawiony jest specjalny namiot, w którym dyżury pełnią przedstawicielki różnych zgromadzeń i zakonów.

Siostry posługujące w tzw. namiocie powołaniowym zachęcają pielgrzymów do modlitwy dziesiątkiem różańca w intencji powołań. Tu uzyskać można wiele informacji np. dotyczących potrzeby wielkiego wołania o „nowe sługi Pana”, form modlitwy o powołania i za powołanych, charyzmatu różnych zgromadzeń i zakonów. Są także wiadomości praktyczne np. gdzie się zgłosić, by wstąpić do klasztoru.

Już od ponad pół wieku na Jasną Górę pielgrzymują rodziny osób powołanych i ci, którzy wspierają powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Jak mówią uczestnicy jasnogórskich spotkań, przybywają oni do tronu Królowej Polski, by podziękować za zaszczyt, jaki ich spotkał, że w ich rodzinie Bóg wybrał i powołał do swojej służby bliską im osobę. Od wielu lat te spotkania odbywają się w maju.

Modlitwa o nowe powołania to także intencja licznych czuwań i pielgrzymek różnych zakonów, zgromadzeń zakonnych, grup parafialnych i diecezjalnych.

Jasna Góra to także tradycyjnie miejsce, gdzie za dar powołania do życia kapłańskiego dziękują neoprezbiterzy ze wszystkich polskich diecezji i wielu zgromadzeń zakonnych. Wielu alumnów przyjeżdża zawierzać się jeszcze przed święceniami, niektórzy w specjalnej pieszej pielgrzymce jak klerycy III roku Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Wspólne pielgrzymowanie jest dla nich jedną z form przygotowań do uroczystości obłóczyn, czyli przyjęcia sutanny. We wrocławskim seminarium to już tradycja – pielgrzymka w ubiegłym roku odbyła się po raz 45-ty.

W Kaplicy Matki Bożej każdego dnia zanoszona jest modlitwa za Zakon Paulinów, zwłaszcza o nowe powołania. To msza św. w języku łacińskim o godz. 8.00.

W Sanktuarium działa Jasnogórski Ośrodek Powołań. Znajduje się przed wejściem do kaplicy św. Józefa na Halach i służy przede wszystkim młodym ludziom w rozeznawaniu życiowego powołania. Jest także miejscem przypominającym o konieczności modlitwy za kapłanów, zakonników i siostry zakonne. Powstał z inicjatywy Komisji Episkopatu ds. Misji. Początek jego istnienia to rok 1972. Pierwszymi opiekunami byli: s. Elżbieta Okulicz, urszulanka, ks. Bernard Weideman, salezjanin, a z ramienia Jasnej Góry o. Hadrian Lizińczyk, paulin. Obecnie kierują nim kolejni duszpasterze powołań Zakonu Paulinów, teraz tę funkcje pełni o. Andrzej Grad.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem