Reklama

Dom na Madagaskarze

Rodzinne drogi

ELŻBIETA RUMAN
Edycja warszawska (st.) 39/2000

Czy rodzina jest przeżytkiem? Czy będzie zastąpiona przez wolne związki i tzw. pakty solidarności obywatelskiej - niekoniecznie mężczyzny z kobietą? Obok zagrożeń i niebezpieczeństw pojawia się promyk nadziei. Z pomocą rodzinie w obronie jej godności i w realizacji jej misji przychodzi coraz więcej ruchów katolickich. Warto sobie o nich przypomnieć, gdy świętujemy w Polsce Jubileusz Rodzin i Małżeństw.

Kryzys rodziny jest źródłem najgłębszych chorób współczesnego społeczeństwa. Stawiane są różne diagnozy: zapracowani rodzice, kryzys wartości, brak dbałości o dobre wychowanie, szkodliwość mediów, złe wpływy społeczne, kulturowe i ekonomiczne. Podstawą wszelkiego zła jest brak miłości. Miłości pełnej szacunku i zrozumienia. Miłości skłonnej do dawania siebie bez reszty, do poświęcania swoich ambicji dla dobra ukochanych osób. Miłości cierpliwej, pochylającej się nad drobnymi sprawami osób bliskich i przyjaciół. Miłości wiernej i uczciwej.

Odpowiedzią na coraz większe pragnienie odnajdywania prawdziwego sensu życia są ruchy i stowarzyszenia coraz liczniej istniejące w Kościele. Skupiają tysiące osób. Jest wśród nich ogromna rozmaitość dróg, sposobów dojścia do Boga. Jedno je łączy: chęć pogłębiania wiary i uczenia się prawdziwej miłości.

Neokatechumenat

W 1994 r. Jan Paweł II, na spotkaniu z członkami Drogi Neokatechumenalnej powiedział: "Rodziny pojednane, otwarte na życie i wdzięczne Kościołowi pragną nieść orędzie Ewangelii aż na krańce ziemi. (...) Wasze małe wspólnoty, wspierane przez Słowo Boże i niedzielną Eucharystię, stają się miejscem komunii, w której rodzina odnajduje sens swojej podstawowej misji przekazywania życia naturalnego i nadprzyrodzonego oraz płynącą z tego radość. Rodzina nie może zlecić innym tego zasadniczego zadania" .

Kiko Arguello, założyciel Drogi Neokatechumenalnej, na ikonie Bogurodzicy, którą namalował, umieścił takie słowa: "Trzeba tworzyć wspólnoty chrześcijańskie, takie jak Święta Rodzina z Nazaretu, które żyłyby w pokorze, prostocie i uwielbieniu, gdzie drugi jest Chrystusem". To przesłanie Maryi otrzymał w 1959 r., a dziś realizuje je na całym świecie 15 tys. wspólnot. W Polsce jest 790 wspólnot w 350 parafiach znajdujących się w 35 diecezjach. Jest to droga prowadząca poprzez odnowienie łaski chrztu świętego do chrześcijańskiej dojrzałości. Uczestnicy spotykają się dwa razy w tygodniu: na czytaniu i rozważaniu tekstów Pisma Świętego i trzeci raz w sobotę, aby wziąć udział w niedzielnej Eucharystii. Duchowe owoce Neokatechumenatu to rodziny otwarte na życie - przeciętnie mają po pięcioro dzieci - skutecznie przekazujące prawdy wiary swemu potomstwu. Robią to podczas Liturgii Domowej, w niedzielne przedpołudnia. Rodzice czytają wtedy Pismo Święte, śpiewają psalmy wraz z dziećmi, rozmawiają o przeczytanych słowach i modlą się wspólnie. Niektóre rodziny wyjeżdżają w takie zakątki świata, gdzie jeszcze niewiele jest światła Chrystusowego. Tam, dzięki świadectwu własnego życia, ukazują prawdę o miłości Jezusa. Są to zaczątki nowych wspólnot Drogi.

Domowy Kościół

Jedność między małżonkami to podstawa, na której rozwija się dobra chrześcijańska rodzina. Jej brak, odczuwany nawet przez bardzo małe dzieci, prowadzi do rozłamu, który często kończy się zniszczeniem rodziny. Budowanie i pogłębianie jedności małżeństwa to główny cel istnienia Domowego Kościoła. Ruch ten powstał po kolejnych, wakacyjnych turnusach oaz rodzin, organizowanych przez ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło-Życie. Większość uczestników wyraziła chęć kontynuowania spotkań w duchu oazy przez cały rok w swoich parafiach. W 1978 r. założyciel nazwał ruch Domowym Kościołem. Materiały formacyjne ks. Blachnicki opracował w oparciu o doświadczenia istniejącego od wielu lat we Francji ruchu małżeństw katolickich Ekipe de Notre Dame. Istotą formacji tego ruchu jest dążenie do bliskości Boga w jedności ze współmałżonkiem, a więc pogłębianie miłości i zrozumienia pomiędzy oddanymi sobie ludźmi. Ożywiona Bożą Miłością rodzina staje się aktywna w życiu Kościoła, swojej parafii, dając świadectwo i przekazując wiarę nowemu pokoleniu.

Codzienne prywatna i małżeńska modlitwa, regularne czytanie Pisma Świętego, wspólna modlitwa rodzinna, comiesięczny pogłębiany dialog małżeński i systematyczna praca nad sobą to rzeczywistość członków Domowego Kościoła. W niewielkich, składających się z kilku małżeństw kręgach wspólnoty spotykają się raz w miesiącu, aby dzielić się doświadczeniami z realizowania duchowych zobowiązań. Spotkania prowadzą animatorzy - jest to jedna z par małżeńskich - którzy są odpowiedzialni za formację i wzrost duchowy uczestników kręgu. W Polsce jest 2536 kręgów Domowego Kościoła, skupiających 12,5 tys. małżeństw.

Rodzina żyjąca Chrystusem jest najlepszym świadkiem wiary dla żyjącego obok małżeństwa czy innej rodziny, i to apostolstwo ma ogromne znaczenie we współczesnym świecie.

Reklama

Ruch Rodzin Nazaretańskich

W świetle głębokiej wiary każde wydarzenie w życiu jest przejściem Boga i Jego wezwaniem skierowanym do człowieka. To osobiste doświadczenie skłoniło ks. prof. Tadeusza Dajczera do założenia w 1985 r. Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Proponuje on drogę pielgrzymowania przez ziemię śladami wielkich mistrzów duchowości: św Jana od Krzyża, św. Teresy z Avili, św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Tu również rodziny znajdują miejsce dla siebie. Spotykają się co tydzień na spotkaniach mających pogłębiać życie duchowe, często uczestniczą we Mszy św. i adoracji Najświętszego Sakramentu. Poświęcają czas na lektury duchowe i korzystają z kierownictwa duchowego kapłanów ruchu. W lecie i zimą spotykają się na trwających kilkanaście dni rekolekcjach formacyjnych. Tam poruszane są zagadnienia z zakresu życia wewnętrznego, teologii czy moralności. Wielu członków ruchu studiuje teologię, bierze udział w kursach katechetycznych i studiach biblijnych.

Ewangelizacja rodziny i budzenie głodu świętości w swoich środowiskach to główne cele ruchu. Małżeństwa będące członkami ruchu włączają się w inicjatywy parafialne, szczególnie te mające ożywiać i umacniać życie religijne małżonków, organizować pomoc w wychowaniu dzieci, tworzyć oparcie materialne dla rodzin dotkniętych nieszczęściem. Pomagają też w stwarzaniu warunków do pogłębionej formacji religijnej dzieci i młodzieży w parafiach, a także propagują nauczanie Kościoła w zakresie etyki małżeńskiej i rodzinnej. Ruch Rodzin Nazaretańskich rozprzestrzenił się na cały świat - liczy ok. 40 tys. członków. W Polsce jest 15,6 tys. uczestników Ruchu.

Rodzina Rodzin

Ogromne bogactwo różnorodności w Kościele daje możliwość pogłębiania religijności każdemu, kto pragnie wzrostu w wierze. Rodziny poszukujące systematycznej formacji dorosłych i dzieci znajdą ją również w ośrodku duszpasterskim ruchu apostolskiego Rodzina Rodzin w Warszawie przy ul. Łazienkowskiej. Członkowie tego ruchu własnoręcznie przekształcili powojenne ruiny kościoła w prężnie działające centrum organizacji i szkolenia. W ośrodku prowadzona jest formacja, organizowane są spotkania, sympozja. W 1995 r. otwarto tam katolickie liceum ogólnokształcące Rodziny Rodzin.

W formacji tego ruchu mogą brać udział osoby pragnące odnawiać rodzinę i modlić się o jej uświęcenie. Włączenie się do wspólnoty dokonuje się poprzez akt zawierzenia swojego życia i swojej rodziny Matce Bożej i oddanie się jej w macierzyńską niewolę miłości w intencji Kościoła i Ojczyzny. Domowe spotkania modlitewne i dni skupienia połączone ze Mszą św., cotygodniowa adoracja Najświętszego Sakramentu, wykłady i konferencje - to środki formacyjne ruchu. Raz w miesiącu odbywają się nocne czuwania, zapoczątkowane w 1953 r, w okresie uwięzienia Prymasa Stefana Wyszyńskiego - modlono się wtedy o Jego uwolnienie. Co roku wszyscy członkowie Rodziny Rodzin jadą do Częstochowy specjalnie wynajętym pociągiem. Jest to czas modlitwy i rekreacji nazywany przez członków ruchu "Wakacjami z Bogiem".

Przymierze Rodzin

Stowarzyszenie Przymierze Rodzin powstało w stanie wojennym z sekcji rodzin Klubu Inteligencji Katolickiej. Postawiło sobie za cel kształtowanie w dzieciach i młodzieży postaw świadomego i odpowiedzialnego chrześcijaństwa. Wychowawcy starają się, aby ludzie młodzi w odpowiednim momencie przejęli odpowiedzialność za wzrastanie innych. Formacja w Przymierzu Rodzin ma prowadzić do rozwoju całej osoby, tak w sferze religijno-moralnej, jak intelektualnej i fizycznej. Niezbędna jest też troska o kształtowanie właściwych postaw społecznych.

Opus Dei

Inną formę duchowego wspomagania rodzin prowadzi organizacja kościelna założona pod koniec lat 20. w Hiszpanii przez bł. Josemarię Escriva de Balaguer. Uświęcenie przez pracę i wykonywanie codziennych obowiązków to wspaniała droga do świętości dla całych rodzin. Podczas formacji prowadzonej w oddzielnych ośrodkach dla pań, panów, studentów i studentek uczestnicy dowiadują się, jak być świętymi nie zmieniając ani swojego miejsca zamieszkania, ani pracy. Modlić się poprzez dobrze wykonywaną pracę, ofiarowywać Bogu każdego dnia swoje sprawy, zadania do wykonania. Przypominana jest prawda o dziecięctwie Bożym i płynącej stąd radości. "Nie zapominaj, że Pan ma słabość do dzieci i tych, którzy stają się podobnymi do dzieci" - mówi ks. Escriva w jednej ze swych książek, tłumaczonych na wiele języków.

"Godzina pracy - dobrze wykonanej pracy, bo nie można miernoty ofiarowywać Bogu - to godzina modlitwy i godzina apostolstwa. Godzina modlitwy - bo wszystko, co ofiarujesz Bogu, jest twoją modlitwą, i godzina apostolstwa - bo jeśli twoją dobrą pracę widzą współpracownicy, to zachęcasz ich do tego, czym żyjesz, do twojej wiary". - Bóg jest wśród garnków - mówiła św. Teresa. Nie jest ważne, jaką pracę wykonujesz, czy gotujesz obiad, czy prowadzisz wykład na uniwersytecie, czy jesteś robotnikiem, czy lekarzem, jeśli twoją dobrze wykonaną pracę ofiarujesz Bogu, staje się ona twoim uświęceniem.

- Twoją drogą do świętości jest twój dom, twój mąż, dzieci, twoim ołtarzem kuchnia, w której spędzasz tyle czasu - słyszą panie biorące udział w comiesięcznych rekolekcjach w ośrodku Opus Dei. Jeśli pracujesz zawodowo, ta praca ofiarowana przez ciebie Ojcu uświęca cię. Jednak to mąż i dzieci, ich dobro i rozwój są pierwszym twoim obowiązkiem.

- Żyjesz po to, aby być świętym poprzez swoją pracę, przez miłość do żony i dzieci, przez poświęcony im czas. Chwile spędzane na zabawie z dziećmi są także twoją modlitwą. Módl się za żonę. Jeśli brakuje ci czasu, to poświęć na to długie chwile, jakie spędzasz stojąc w korkach czy czekając na zmianę świateł na skrzyżowaniu - tak zachęca do modlitwy ksiądz na miesięcznych rekolekcjach dla panów.

Wiele godzin księża z Opus Dei poświęcają na spowiedź i kierownictwo duchowe dla wszystkich, którzy tego pragną. Również dzieci i młodzież mogą brać udział w formacji: dla młodszych prowadzone są kluby, a uczniowie i studenci uczestniczą w działalności ośrodków akademickich. Do Dzieła należy około 82 tys. osób na cały świecie. W Polsce Dzieło prowadzi pracę apostolską od 1989 r. w ośrodkach w Warszawie, Krakowie, Szczecinie i Poznaniu.

* * *

Wielość dróg - nie sposób wyliczyć wszystkie - wynika z ogromnej różnorodności dzieci Kościoła. Te i inne drogi powstały, aby przybliżać prawdę o zbawieniu, potrzebę modlitwy, uczyć prawdziwej miłości. Wiele rodzin korzysta z możliwości pogłębiania swojej formacji, wiele jeszcze poszukuje swojego miejsca. Bogactwo ruchów w Kościele umożliwia każdemu lepsze poznanie swojej drogi, odnalezienie wielu przyjaciół i mocnego oparcia w trudach codziennego życia.

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Abp Gądecki: śmierć Pawła Adamowicza okryła nas smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów

2019-01-19 12:54

lk / Gdańsk (KAI)

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów. Wszystko, co było dobrego w jego myśleniu, słowach i działaniu, brało się z chrztu. Za to chcemy dziękować – powiedział we wstępie do Mszy św. pogrzebowej śp. Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Homilię podczas Eucharystii w tamtejszej Bazylice Mariackiej wygłosi abp Sławoj Leszek Głódź.

episkopatnews/flickr.com

W wstępie do liturgii abp Sławoj Leszek Głódź poinformował o duchowej łączności papieża Franciszka z rodziną zmarłego prezydenta. Za pośrednictwem kard. Konrada Krajewskiego, papież przekazał rodzinie Pawła Adamowicza różańce, które wręczył metropolita gdański.

Prymas Polski abp Wojciech Polak skierował do uczestników uroczystości list, który w Bazylice Mariackiej odczytał prymas Polski senior abp Henryk Muszyński. Prymas Polak wyraził w nim przede wszystkim smutek z powodu tragicznej śmierci prezydenta Gdańska. Przesłał także rodzinie Zmarłego „wyrazy szczególnego współczucia i duchowej jedności”.

„Modlitwą i myślą stają przy trumnie śp. Pana Prezydenta Pawła Adamowicz, aby dziękować Bogu za wszelkie dobro, jakie przez jego ręce i serce stały się udziałem wielu ludzi. Działo się tak w przeszłości, gdy podejmował działalność opozycyjną w czasach PRL, poprzez troskę o uchodźców i emigrantów, którą wyrażał jako prezydent Gdańska, aż po udział w tragicznym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas której dziękował za okazywane dobro, szczerość i solidarność” – napisał abp Wojciech Polak.

Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki podkreślił, że tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem, smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów, ale także smutkiem, który towarzyszy każdemu umierającemu człowiekowi”. – Dziękujemy Panu Bogu za to wszystko, co stało się udziałem w dobru, które rozpoczęło się w nim od momentu chrztu świętego – mówił o zmarłym prezydencie Gdańska przewodniczący Episkopatu. Od tego momentu poprzez kolejne sakramenty podążał on do coraz większej dojrzałości. – Wszystko, co było dobrego w jego myśleniu, słowach i działaniu, brało się z chrztu. Za to wszystko chcemy dziękować i za to, co otrzymali mieszkańcy tego miasta – dodał abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem