Reklama

"Gorzkie żale, przybywajcie..."

JAN URYGA
Niedziela Ogólnopolska 13/2000

W życiu Kościoła obok nabożeństw ściśle liturgicznych spotykamy nabożeństwa paraliturgiczne. Często określa się je mianem nabożeństw ludowych. Mają charakter prywatny i nieobowiązkowy. Dla życia religijnego wiernych mają one duże znaczenie. Ożywiają wiarę i potęgują pobożność przede wszystkim dlatego, że są odprawiane w języku ojczystym. Takim nabożeństwem rdzennie polskim są Gorzkie żale, śpiewane w naszych świątyniach w popołudniowych nabożeństwach, licznie skupiających wiernych czcicieli Boskiej Męki.
Lud polski szczególnie ukochał żałosne lamentacje Gorzkich żali. Brzmią te pieśni żalem wielkim, ponieważ Maryja skarży się swemu ludowi ze swych trosk. Lud odpowiada Jej ze łzami w oczach na te żałosne skargi, i tak trwa ta bolesna wymiana słów, jakby Maryja była fizycznie obecna, jakby żyła wśród tego ludu, który rozumie, co to ból, żałość, niezrozumienie, poniżenie:
Ach, ja Matka boleściwa,
Pod krzyżem stoję smutliwa,
Serce żałość przejmuje.
O Matko, niechaj prawdziwie,
Patrząc na krzyż żałośliwie,
Płaczę z Tobą rzewliwie!
(...)
Zamknął słodką Jezus mowę,
Już ku ziemi skłania głowę,
Żegna już Matkę swoją!
O Maryjo, Ciebie proszę,
Niech Jezusa rany noszę
I serdecznie rozważam.
Rozpoczynając ten tekst o Gorzkich żalach, wracam pamięcią do młodych lat, do pierwszego swego kościoła parafialnego, w którym nabożeństwo to gromadziło niespotykaną liczbę wiernych. Zaraz po Sumie wyruszała z kościoła procesja Drogi Krzyżowej do stacji znajdujących się na zewnątrz świątyni. Po tej śpiewanej Drodze Krzyżowej rozpoczynały się Gorzkie żale, odśpiewywane w trzech częściach, po nich następowało dość długie kazanie pasyjne, suplikacje i adoracja relikwii drzewa Krzyża Świętego. Wierni, idąc na Sumę, trwali na modlitwie aż do wieczora, chcąc przeżyć pobożnie te pasyjne nabożeństwa. Ci, co z konieczności zostawali w domu, odśpiewywali Gorzkie żale przed krzyżem.
Decydujący wpływ na powstanie Gorzkich żali wywarły misteria średniowieczne i dialogi pasyjne. Dramaty te, czerpiące tematykę ze scen ewangelicznych, głównie z życia i Męki Chrystusa Pana, a później z legend, z życia świętych, rozwijały się w Kościele już od wczesnego średniowiecza.
Dramat liturgiczny w Kościele powstał po roku tysięcznym. W tym bowiem czasie miłość i przywiązanie ludu do kościołów jako domów modlitwy zaczęły wzrastać. Liczny udział wiernych w nabożeństwach był przygotowaniem gruntu do wprowadzenia dramatu liturgicznego.
Dramaty te, o ile tak je można nazwać, Kościół otaczał opieką, gdyż przyczyniały się one do pogłębiania uczuć religijnych i utrwalały podstawowe zasady wiary świętej.
Zależnie od roku liturgicznego przedstawiały one sceny z narodzenia Jezusa Chrystusa, Jego Męki lub zmartwychwstania. Takie dramaty - pasje z biegiem czasu zaczęły zanikać, przekształcając się stopniowo w pewien rodzaj nabożeństwa kościelnego, na wzór Jutrzni brewiarzowej, śpiewanej przez kapłanów na przemian z ludem.
Zdawał sobie z tego sprawę ks. Wawrzyniec Stanisław Bonning - misjonarz, którego spolszczone nazwisko brzmi Benik, będący promotorem Bractwa św. Rocha przy kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Podjął się on reformy misteriów pasyjnych i Jutrzni oraz przystosowania ich do ogólnego śpiewania przez wiernych na prośbę ówczesnego proboszcza parafii Świętego Krzyża - ks. Bartłomieja Tarły. Zadanie swoje wykonał i w 1707 r. ukazała się w Warszawie mała, skromna książeczka pod dość długim tytułem, który zaczynał się słowami: Snopek mirry z Ogroda Gethsemańskiego, albo żałosne Gorzkiej Męki Syna Bożego... To rzewne i wzruszające nabożeństwo pasyjne w języku polskim uzyskało potwierdzenie nie tylko wizytatora Księży Misjonarzy, ale także aprobatę urzędową oficjała warszawskiego - ks. Stefana Wierzbowskiego.
Do celów duszpasterskich potrzebny był taki utwór słowno-muzyczny, w którym siła ekspresji i wyrazu artystycznego zachowałaby silne oddziaływanie społeczne. Kościół przyjął to nabożeństwo do szerokiego i publicznego odprawiania w niedziele Wielkiego Postu. W układzie treściowym Gorzkie żale zbliżone są do Godzinek o Męce Pańskiej, a kompozycyjnie nawiązują do formy średniowiecznych misteriów, o czym świadczy podział na części - akty, wstępy oraz pieśni, które kończyły każdy akt. Przed każdą częścią czytane są tzw. intencje, na wzór intermediów w dawnych misteriach teatralnych.
Nieznany jest twórca podkładu muzycznego do Gorzkich żali. Wydaje się, że śpiewy te wyłoniły się z melodii ludowych, często monotonnych, lecz płynących pełną mocą, pełne skargi i rozpaczy.
W połowie XIX w. Gorzkie żale znane były w całym kraju. Mnożyły się też ich kolejne drukowane wydania, a Księża Misjonarze ponieśli nabożeństwo do innych krajów, m.in. do Ameryki Północnej, Niemiec, Anglii, Czech, na Litwę, choć nigdzie nie przyjęło się z taką mocą, jak w Polsce.
Bractwo św. Rocha otrzymało przywilej śpiewania Gorzkich żali w kościele Świętego Krzyża przez cały rok. O Gorzkich żalach powiedziano, że "nie posiadają sobie równych w świecie". Nic więc dziwnego, że wybitni uczeni i przedstawiciele obcych państw i wyznań, przybywając do stolicy Rzeczypospolitej, pragnęli brać w nich udział, przeżywając je bardzo głęboko, niejednokrotnie chcąc przenieść je na własny grunt.
Gdy będziemy uczestniczyć w Gorzkich żalach i przeżywać tajemnicę zbawczej Męki Chrystusowej, pamiętajmy, jak wielką rolę w naszej pobożności zajmują te przejmujące pieśni pasyjne, które w dziejach polskiej kultury religijnej mają wyjątkowe miejsce. W nich, rozważając cierpienia Zbawiciela, idziemy za Nim od Ogrójca aż na Golgotę, nabierając sił do drogi krzyżowej naszego codziennego życia.

Siennica: kapucynki na siłowni apelują o pomoc dla domu dziecka

2018-02-23 12:34

luk / Kraków (KAI)

Na profilu facebookowym sióstr kapucynek Najświętszego Serca Jezusa z Siennicy pojawił się niecodzienny filmik. Zakonnice ćwicząc na siłowni oraz trenując boks, promują zbiórkę na remont prowadzonego przez nich domu dziecka.


Na nagraniu widać jak grupa sióstr w habitach przychodzi na siłownię i zaczyna wyjątkowy trening. Zakonnice ćwiczą hantlami, wiosłują na ergometrze, ale także boksują.



Jak podkreśliły w komentarzu dołączonym do posta, „robią formę przed wielkim remontem domu dziecka”. - Pomysł takiej promocji podpowiedziała nam przyjaciółka ćwicząca właśnie na siłowni. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Wzbudziło to wielkie zainteresowanie, co bardzo nas cieszy. Mamy nadzieję, że nadal będziemy mogły wspierać, wychowywać i opiekować się naszymi podopiecznymi - wyjaśniła s. Cecylia Pytka, przełożona.

Prowadzony od ponad 20 lat przez kapucynki dom dziecka do końca roku musi zostać poddany kompleksowej modernizacji i dostosowany do wymogów sanitarnych i przeciwpożarowych, na co potrzeba około 300 tys. zł. Niezbędne jest między innymi przeniesienie pomieszczenia dla dzieci z piętra na parter, przygotowanie pokojów gościnnych dla rodzin oraz zakupienie hydrantów oraz drzwi przeciwpożarowych.

„Same nie damy rady, więc prosimy Cię o pomoc. Liczy się KAŻDA złotówka” – napisały siostry. Na chwilę obecną udało się zebrać nieco ponad 10% potrzebnej kwoty.

Inicjatywę kapucynek można wesprzeć darowizną na konto 46 1240 2702 1111 0000 3041 6899 (z dopiskiem "Na remont Domu Dziecka”). Wszystkich ofiarodawców zakonnice zapewniają o modlitewnej pamięci.

Dom Dziecka im. Matki Weroniki jest prowadzony przez zgromadzenie w Siennicy od 1996 r. Jest to placówka niepubliczna, w formie i charakterze zbliżona do domu rodzinnego. Dotychczas siostry udzieliły schronienia 90 dzieciom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego warto być teologiem? – spotkanie członów PTT w Częstochowie

2018-02-23 22:13

Ks. Mariusz Frukacz

Dlaczego warto być teologiem dzisiaj, co dalej z teologią, teologia naukowa czy kościelna? – te pytania były przedmiotem naukowej refleksji członków Częstochowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Teologicznego. Teologowie spotkali się wieczorem 23 lutego w auli św. Jadwigi w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Bożena Sztajner/Niedziela
Wyższe Seminarium Duchowne w Częstochowie

W spotkaniu wzięli udział członkowie Częstochowskiego Oddziału PTT na czele z ks. dr hab. Pawłem Maciaszkiem kierownikiem PTT Oddziału w Częstochowie oraz klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Sosnowieckiej, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej i studenci Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie. Punktem wyjścia do dyskusji był referat ks. prof. dra hab. Marka Skierkowskiego z Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Rozpoczynając spotkanie ks. dr hab. Paweł Maciaszek podkreślił jak ważny w teologii jest „trud przemyślenia wielkich prawd wiary w obrębie zmieniającej się kultury”.

Następnie prelegent odwołując się m. in. do konstytucji apostolskiej papieża Franciszka o kościelnych studiach akademickich „Veritatis gaudium” wskazał jak ważne jest przezwyciężenie rozdarcia teologii i troski pastoralnej i podkreślił za papieżem Franciszkiem, że „teologia powinna być wprowadzeniem duchowym, intelektualnym i egzystencjalnym w serce kerygmatu, powinna urzeczywistniać się w dialogu, powinna zwracać uwagę na interdyscyplinarność i transdyscyplinarność oraz winna spełniać swoja funkcję w obrębie instytucji”.

Ks. prof. Marek Skierkowski przypomniał również, że teologia to wiara poszukująca zrozumienia. – Teologia wypełnia końcowe zadanie myśli filozoficznej – cytował prelegent kard. Józefa Ratzingera i dodał za teologiem Karlem Rahnerem, że „słowo Bóg stanowi ostatnie słowo poprzedzające całkowite milczenie”.

Mówiąc o konieczności teologii ks. Skierkowski podkreślił, że „całe posłannictwo Kościoła przeniknięte jest teologią” – Człowiek ma prawo zachwycić się Bożym Objawieniem – powtórzył prelegent za teologiem szwajcarskim Hansem Ursem von Balthasarem.

Teolog z UKSW wskazał również na integralną metodę teologiczną składająca się z pięciu komponentów: filozoficzno-antropologicznego, pozytywno-hermeneutycznego, konstruktywno-systematycznego, praktyczno-dialogicznego i modlitewno-mistycznego.

- W palecie różnych nauk teologia jest niezbędna. Każdy teolog musi być eklezjalny – przypomniał prelegent i dodał: „Od teologii zależy los człowieka. Istnieje też ścisły związek teologii naukowej z teologią ewangelizacyjną”.

W dyskusji po referacie ks. dr Franciszek Dylus wskazując na możliwość poznania Boga przypomniał, że „teologia zaczyna się od Jezusa Chrystusa” i dodał za Pascalem: „Nie tylko nie znamy Boga inaczej niż przez Chrystusa, ale i siebie samych znamy jedynie przez Chrystusa; znamy życie i śmierć jedynie przez Chrystusa. Poza Chrystusem nie wiemy, ani co to nasze życie, ani śmierć, ani Bóg, ani my.”

Natomiast ks. dr Jarosław Grabowski podkreślił, że „teologia powinna służyć wspólnocie Kościoła, bo ona wyjaśnia prawdy wiary”.

Oddział Częstochowski Polskiego Towarzystwa Teologicznego istnieje od 1997 roku. Skupia duchownych i świeckich, wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego i Instytutu Teologicznego w Częstochowie, duszpasterzy parafialnych, katechetów oraz inne osoby świeckie zaangażowane w życie Kościoła i zainteresowane szeroko pojętą problematyką teologiczną. Oddział w Częstochowie organizuje okolicznościowe sesje naukowe oraz spotkania w trzech sekcjach tematycznych: Sekcji Biblijnej , Sekcji Teologii Systematycznej i Sekcji Teologii Praktycznej. Do ważnych przedsięwzięć podejmowanych przez PTT w Częstochowie należą organizowane w listopadzie tzw. "Zaduszki Teologiczne", które są poświęcone pamięci zmarłych teologów. Materiały z organizowanych przez oddział częstochowski sesji naukowych i innych spotkań publikowane są regularnie na łamach "Częstochowskich Studiów Teologicznych".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem