Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Listy do "Niedzieli"


Niedziela Ogólnopolska 13/2000

Wszystko, co wielkie w człowieku

Do "Niedzieli", jak i do wielu innych pism, wciąż napływają listy od osób samotnych, osamotnionych, bardzo głęboko zranionych " pustynią świata". To znak, że trzeba się sprawą zająć całym sercem, nie szczędząc kolumn pisma. Problem jest naprawdę wielki! Mówi się o wychowaniu do miłości, do wolności, do świętości... Wcale nie jest paradoksem wychowywanie do samotności. Nie, żeby wychowywać "Zosie samosie" czy "Robków sobków", samotników. Po stokroć nie!
Wychowywać do samotności to uświadamiać dziecku, że samotność jest częścią życia, jest wspólna dla wszystkich. Wszystko, co wielkie w człowieku, rodzi się w samotności - wielkie dzieła literackie, naukowe, dzieła sztuki. Dojrzałość duchowa też wymaga samotności.
Są ludzie, którzy od dzieciństwa szukają samotności. Dziecko potrafi zaszywać się w kącie, pozorować jakąś zabawę, aby trochę pomyśleć, pobyć samemu. Ale sporo jest takich, którzy nigdy nie poznali "smaku" samotności. I boją się jej.
Media przekonują ludzi, że samotność jest zła, że to po prostu kara za naszą głupotę i że to nie powinno zdarzać się współczesnemu człowiekowi.
Już samo uświadomienie sobie, że samotność to nie kara, nie zło - dużo daje zrozpaczonemu człowiekowi.
Nigdy, naprawdę nigdy nie można ostro lub obojętnie potraktować człowieka, który narzeka na samotność. I to jest problem dla wspierających, że trzeba być roztropnym i czujnym, i lepiej trochę czasu stracić, niż pochopnie kogoś odsunąć.
W listach do redakcji często czytamy: "Poszukuję bratniej duszy, która by mnie pocieszała i wspierała na duchu". A do głowy nie przychodzi napisać: "Szukam ludzi, których mogłabym pocieszać, wspierać na duchu".

Maryla

Wiele wątków w tym liście uświadamia nam, jak szeroki jest problem Iudzkiej samotności, i że nie wystarczy tylko fizycznie jej zaradzić, a wszystko będzie w porządku. Pani Maryla napisała jeszcze w swoim liście, którego fragmenty tu cytuję, że trzeba umieć odróżnić samotność od izolacji. Bo przecież nie każda samotna osoba chce się integrować. Ale też nie każda samotna osoba potrafi sama wyjść ze swej izolacji.
Szczególnie dotkliwa jest samotność chorych i niepełnosprawnych. To wśród nich jest najwięcej samobójców. Gdy zabraknie człowieka w odpowiednim momencie - samotność zabija.
Świat pędzi ku swoim licznym sprawom, a słabi i chorzy nie nadążają za nim. Dochodzi do tego, co słusznie zauważyła Pani Maryla, poczucie bycia gorszym ze względu na to, że jest się samym - co lansują media.
Moda staje się współczesną zasadą życia. To znaczy - muszę mieć, tak jak inni, własny samochód, ale powinien być on jak najlepszy (czytaj: najdroższy). Muszę mieć dom, ale ten dom ma być super, żeby wszystkim wyszły oczy na wierzch. Muszę mieć taką żonę, aby była moją reklamą i wizytówką, i jeśli nie spełnia tego zadania, to muszę ją wymienić, i tak dalej. W tym wszystkim nie ma miejsca na oryginalność, na własną inwencję, odrębność, wyjątkowość. Zatracamy własną tożsamość w imię fałszywie pojętych kanonów.
I tak jest ze wszystkim, co dziś przeżywamy.

Aleksandra

Odpowiadam na list papieski do ludzi w podeszłym wieku

Bardzo dziękuję Ojcu Świętemu za list do osób w podeszłym wieku. Należę do tej grupy wiekowej, jestem bowiem prawie rówieśniczką Jego Świątobliwości (rocznik 1921). Wśród tylu ważnych spraw na świecie sprawa starości, a więc bliskości śmierci i spotkania z Bogiem, wysuwa się w pewnym sensie na pierwszy plan. Boję się śmierci i tego spotkania, chociaż całe życie żyłam w łasce uświęcającej i w bliskości Boga.
Jestem osobą samotną z wyboru; nie założyłam własnej rodziny, ponieważ nie miałam do tego powołania, podobnie jak i do życia klasztornego. Nie udały się też próby z mojej strony, by znaleźć oparcie w jakiejś grupie osób. Instytut Katolicki, założony przez ks. dr. Józefa Wojtukiewicza, ukończyłam we Wrocławiu w 1952 r. Pracowałam w Zakładzie Dzieci Niewidomych jako wychowawczyni i nauczycielka, ale i tam nie znalazłam bliskich mi osób. Mieszkając w bloku, nawiązałam trochę bliższy kontakt z czterema paniami, ale wkrótce dwie z nich zmarły, a dwie wyprowadziły się. Zostałam więc znowu samotna.
Jestem po zawale, mam poważne schorzenie kręgosłupa i silne osłabienie, utrudniające mi chodzenie. Ale, choć z trudem, obsługuję się sama: chodzę codziennie do niezbyt odległego kościoła na Mszę św., a po drodze załatwiam zakupy. To też łaska Boska. Dom " Złotej jesieni" byłby dla mnie ostatecznością, gdyż tam straciłabym resztę swej niezależności. Mam dorywczą pomoc w razie poważniejszego zachorowania w osobie emerytowanej lekarki, a także mojej siostry, ale ona, też po siedemdziesiątce, mieszka w odległej części Wrocławia, ma męża i opiekuje się wnukiem. Ta dorywcza pomoc to też łaska Boska. O ileż jednak łatwiej znosić starość i jej dolegliwości, gdy się ma zapewnioną niezawodną opiekę w dobrej rodzinie lub w odpowiedniej zbiorowości, jak np. w klasztorach. Staram się sensownie wykorzystać resztę moich dni, pracując naukowo dla Kościoła.

Reklama

Krystyna z Wrocławia

List otwarty w sprawie zakazu pornografii

Szanowny Pan Aleksander Kwaśniewski
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

My, niżej podpisani przedstawiciele środowisk społecznych i naukowych, zwracamy się do Pana Prezydenta z apelem o podpisanie uchwalonej przez Parlament RP nowelizacji kodeksu karnego zaostrzającej sankcje wobec sprawców gwałtów i stosujących przemoc oraz producentów i osób rozpowszechniających pornografię. Solidaryzujemy się ze stanowiskiem setek tysięcy obywateli, którzy w listach do Sejmu RP dali wyraz poparcia dla tych zmian.
Interdyscyplinarne badania naukowe, prowadzone w wielu ośrodkach na świecie, dowodzą destrukcyjnego wpływu pornografii zarówno na społeczeństwo i rodzinę, jak i na indywidualnego człowieka.
Wnioski płynące z tych badań uzasadniają celowość ograniczenia dostępności pornografii, zwłaszcza że dotychczasowe rozwiązania, legalizujące pornografię także z udziałem dzieci od lat 15, stoją w rażącej sprzeczności z normami prawnymi krajów europejskich.
Pragniemy również podkreślić, że przyjęta nowelizacja zgodna jest z demokratycznymi standardami i realizuje ochronę takich praw człowieka, jak prawo do godności osobistej, szacunku wobec jego płciowości, ochrony przed deprawacją.
Prof. zw. dr hab. Franciszek Adamski - dyrektor Instytutu Pedagogiki UJ, Kraków
Ks. prof. dr hab. Jerzy Bajda - Uniwersytet im. kard. S. Wyszyńskiego, Warszawa
Prof. nadzw. Wacław Bała - Zakład Mikroelektroniki, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń
Dr Teresa Bałuk-Ulewicz - Instytut Filologii Angielskiej UJ, Kraków
Prof. zw. dr hab. Ryszard Bender, historyk - KUL, Lublin
Prof. dr hab. Jerzy Bieliński, ekonomista - Uniwersytet Gdański, Gdańsk
Prof. dr hab. Halina Bożyszkowska - b. kierownik Zakładu Pedagogiki Specjalnej Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk
Prof. dr hab. Maria Braun-Gałkowska - Katedra Psychologii Wchowawczej KUL, Lublin
Ks. prof. dr hab. Zdzisław Chlewiński - Katedra Psychologii Eksperymentalnej KUL, Lublin
Doc. dr hab. inż. Antoni Chłopecki - Politechnika Gdańska, Gdańsk
Mgr Zbigniew Chojnacki, prawnik - prezes Arcybractwa Miłosierdzia, Kraków
Prof. nadzw. dr hab. Zofia Ciesielska - Akademia Pedagogiczna, Kraków
Prof. dr hab. Aleksandra Cieślikowa, językoznawca - IJP PAN, Kraków
Prof. dr hab. Jerzy Cyberski - Wydział Biologii, Geografii i Oceanologii Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk
Mgr sztuki Izabella Drobotowicz-Orkisz, aktorka, Kraków
Ks. prof. zw. dr hab. Leon Dyczewski, socjolog - KUL, Lublin
Mariusz Dzierżawski - przewodniczący Warszawskiego Komitetu do Walki z Pornografią, Warszawa
Prof. dr hab. inż. Andrzej Flaga - Politechnika Lubelska, Lublin
Dr med. Jacek Gessek - ordynator Szpitala Miejskiego, Toruń
Prof. dr hab. Marian Grabowski, filozof - Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń
Prof. n. med. dr hab. Zofia Jakłowska-Kaszewska - Akademia Medyczna, Gdańsk
Marek Jurek - członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Warszawa
Prof. zw. dr hab. inż. Janusz Kawecki - Politechnika Krakowska, Kraków
Dr n. hum. Krystyna Kluz, socjolog - UJ, Kraków
Dr psychologii Dorota Kornas-Biela - Międzywydziałowe Podyplomowe Studium Rodziny - KUL, Lublin
Mgr Marek Kotlinowski, prawnik, Kraków
Mgr Mariusz Krajewski, prezes Fundacji "Pro Familia", Warszawa
Prof. dr hab. Piotr Kryczka, socjolog - KUL, Lublin
Mgr inż. Bogdan Major, przewodniczący Rady Miasta Torunia
Prof. dr hab. Maria Malec, językoznawca - IJP PAN, Kraków
Dr n. przyrodniczych Marta Michalik - prezes Stowarzyszenia " Nasza Przyszłość", Kraków
Prof. n. med. dr hab. Jerzy Mielnik - Akademia Medyczna, Gdańsk
Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski, dyr. Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń
Prof. dr farm. i biol. Józef Niweliński - UJ, Kraków
Dr n. humanistycznych Teresa Olearczyk, pedagog, dziennikarz, Kraków
Prof. dr hab. Leszek Pawłowicz - Uniwersytet Gdański, Gdańsk
Prof. dr hab. inż. Ryszard Piękoś - Akademia Medyczna, Gdańsk
Prof. dr hab. Zygmunt Polański - Morski Instytut Rybacki w Gdyni
Ks. prof. dr hab. Bogdan Poniży - Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Poznań
Dr med. Wanda Półtawska, psychiatra, Kraków
Prof. zw. dr hab. Andrzej Półtawski, filozof - Uniwersytet im. kard. S. Wyszyńskiego, Warszawa
Prof. dr hab. Jerzy Reichan, językoznawca - IJP PAN, Kraków
Dr Maria Stanowska - członek Biura Orzecznictwa Sądu Najwyższego, Warszawa
Prof. dr hab. Zofia Stępniewska - Katedra Biochemii i Chemii Środowiska KUL, Lublin
Prof. dr hab. inż. Witold Stępniewski - Politechnika Lubelska, Lublin
Prof. dr h.c. Stefan Stuligrosz, dyrygent - Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, Poznań
Prof. dr hab. Józef Szudy - Instytut Fizyki, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń
Prof. dr hab. Jan Tajchman, architekt - Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń
Prof. zw. dr hab. Gabriel Turowski, immunolog - UJ, Kraków
Prof. dr hab. Tadeusz Ulewicz, literaturoznawca - UJ, Kraków
Dr n. med. Jerzy Umiastowski - przewodniczący Komisji Etycznej Naczelnej Rady Lekarskiej, Gdańsk
Katarzyna Urban - sekretarz redakcji miesięcznika Służba Życiu, Kraków
Dr Urszula Walijewska - Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego, Podyplomowe Studium Przygotowania do Życia w Rodzinie, Gdańsk
Dr Jerzy Wieczorek, pedagog - dyrektor Gimnazjum Akademickiego, Toruń
Prof. dr hab. Stanisław Wierzchosławski, demograf - Akademia Ekonomiczna, Poznań
Dr Józef Winiarski, pedagog - redaktor naczelny miesięcznika Wychowawca, Kraków
Prof. nadzw. Andrzej Wojciechowski - kierownik Zakładu Pedagogiki Specjalnej, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń
Prof. nadzw. dr hab. Zygmunt Wronicz, matematyk - AGH, Kraków
Dr inż. Antoni Zięba - prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, Kraków

Powyższy apel do Prezydenta PR podpisało 127 osób z całej Polski: pracowników nauki, dziennikarzy, ludzi sztuki, nauczycieli. Apel nosi datę 14 marca 2000 r.

Czeka na naszą pomoc

Matka 18-letniej Ani Bartnik w dalszym ciągu prosi o pomoc w leczeniu córki chorej na nowotwór. Ania zarejestrowana jest w Poradni Opieki Paliatywnej (zwalczania bólu). Wymaga systematycznego nadzoru medycznego i kosztownego leczenia. Pomoc czytelników Niedzieli już kilkakrotnie pozwoliła wznowić kurację, która miała być przerwana. Matka Ani nadal prosi o pomoc. Konto Ani Bartnik: Bank Częstochowa SA, nr 16300002-308526-2704-0-00.

Kolęda

Alumn Grzegorz Gęsikowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 51/2002

Termin calendae w starożytnym Rzymie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Najbardziej zaś uroczyście obchodzono calendae styczniowe (festum Calendarium), które rozpoczynały nowy rok. Wtedy to odwiedzano się po domach, obdarowywano podarkami i składano sobie życzenia. Podobnie czyniono w całej Europie w wiekach późniejszych, łącząc już ów zwyczaj ściśle ze świętami Bożego Narodzenia.
Tymczasem w Polsce dawnej 1 stycznia kapłani rozpoczynali odwiedziny duszpasterskie, które określano właśnie mianem kolędy. Trwała ona do 2 lutego - Święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Najdawniejsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z 1607 r. Wtedy to na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie polecono, aby plebani według starożytnego zwyczaju nawiedzali swoich wiernych po domach, uczyli ich pacierza, prawd wiary i by wchodzili w szczegóły życia, czy jest ono prawdziwie chrześcijańskie. Polecano także, by strapionych pocieszali, a ubogich wspomagali. Z kolei synod chełmski (1624 r.) zachęcał, aby proboszczowie spisywali swoich parafian i zachęcali do częstego korzystania z sakramentów. Owa wizyta miała wpłynąć na ożywienie życia religijnego i moralnego parafii.
Dla wielu rodzin kolęda jest bardzo ważnym wydarzeniem. Już od samego rana trwają w mieszkaniach przygotowania do przyjęcia kapłana. Wizyta duszpasterza jest doskonałą okazją do wspólnej modlitwy, do wyproszenia Bożego błogosławieństwa dla domowników, ale także okazją do szczerej rozmowy.
Jak należy przeżyć wizytę duszpasterską kapłana? Przede wszystkim należy się przygotować duchowo. Najlepiej uczynimy to, przystępując w czasie świąt do Komunii św., a także biorąc czynny udział w modlitwie. Nie wolno też zapomnieć o zewnętrznym przygotowaniu samego miejsca spotkania. Stół należy nakryć białym obrusem, postawić na nim krzyż, zapalone świeczki, Pismo Święte i wodę święconą. Przy tak przygotowanym stole winna zgromadzić się cała rodzina. Obrzęd kolędy nie jest wcale skomplikowany i na pewno sprzyja serdecznemu spotkaniu duszpasterza ze swoimi parafianami. Z jednej strony kapłan ma doskonałą okazję nie tylko poznać swoich wiernych, ale i wgłębić się w ich konkretną sytuację życiową, poznać jej radości, smutki i wyjść naprzeciw z konkretnym działaniem. Z drugiej strony i parafianie mają możliwość bliżej zainteresować się życiem parafii - życiem wspólnoty lokalnego Kościoła.
Jak wygląda kolęda? Zgodnie z wielowiekową tradycją kolęda w Polsce ma następujący przebieg: przed wejściem (bądź w trakcie wchodzenia) do mieszkania (domu) ministranci wraz z domownikami śpiewają kolędę, a w tym czasie jeden z chłopców kreśli na drzwiach napis: C + M + B + bieżący rok, co oznacza: Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi"). Następnie kapłan wchodzi do mieszkania i pozdrawia obecnych słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" (odpowiadamy: "Na wieki wieków. Amen"). Kapłan może również zacząć od słów: "Pokój temu domowi" (tym razem odpowiemy: "I wszystkim jego mieszkańcom"). Następnie wszyscy - jak jedna rodzina, zgromadzona przy jednym stole odmawiają modlitwę, którą nauczył nas Jezus Chrystus (tzn. Ojcze nasz). Po niej kapłan, wypraszając Boże błogosławieństwo dla domowników, modli się następującymi lub podobnymi słowami: "Pobłogosław + Panie, Boże Wszechmogący, to mieszkanie (ten dom), aby w nim trwały: zdrowie i czystość, dobroć i łagodność oraz wierność w wypełnianiu Twoich przykazań; aby zawsze składano Ci dzięki. A błogosławieństwo Twoje niech pozostanie na tym miejscu i nad jego mieszkańcami teraz i na zawsze. Amen". Po czym następuje końcowe błogosławieństwo: "Niech to mieszkanie i wszystkich w nim mieszkających błogosławi Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen". Pięknym zwyczajem jest, gdy duszpasterz teraz weźmie ze stołu krzyż stanowiący własność rodziny i poda każdemu do ucałowania. Po tym dopiero kropi mieszkanie i domowników wodą święconą i stosownie do potrzeby duszpasterskiej nawiązuje rozmowę, której zawsze powinna towarzyszyć roztropność, delikatność i chrześcijańska zasada miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Głódź: śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia i do przemiany życia politycznego

2019-01-19 13:38

lk, aw / Gdańsk (KAI)

Tragiczna śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia, do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Nasza Ojczyzna potrzebuje polityki motywowanej miłością, szacunkiem, realizowanej z poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi - podkreślił abp Sławoj Leszek Głódź w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Prezydent.pl

W homilii metropolita gdański przypomniał, że śp. Paweł Adamowicz „szedł drogą swego doczesnego dynamicznego, twórczego, wybiegającego ku przyszłości życia”. - Niedawny zwycięzca w kolejnych wyborach na fotel prezydenta miasta Gdańska, wychylony ku przyszłości, ku planom, projektom, marzeniom, które były przed nim i z którymi miał się zmierzyć – mówił metropolita gdański.


W Bazylice Mariackiej w Gdańsku rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa prezydenta Pawła Adamowicza. Przewodniczy jej przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosi metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

Jak powiedział, w niedzielę 13 stycznia nastąpiła odrażająca śmierć prezydenta Gdańska. Hierarcha był świadkiem jego odchodzenia, gdy udał się do szpitala, do którego przewieziono śmiertelnie rannego Pawła Adamowicza. Abp Głódź modlił się przy jego łóżku i towarzyszył w modlitwie lekarzom, którzy starali się rozdmuchać „płomień życia” umierającego prezydenta Gdańska.

Dalej przypomniał, że w kaplicy ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, na pomniku upamiętniającym ofiary tragedii smoleńskiej, widnieją słowa: „Media vita in morte sumus”. – W pośrodku życia w śmierci jesteśmy. Wielu z tych, którzy tamtego dnia lecieli do Katynia, aby na grobach zamordowanych polskich oficerów złożyć wieniec pamięci Ojczyzny było ludźmi, do których nagła śmierć przyszła „in media vita” – w połowie życia – mówił kaznodzieja.

Ta śmierć przyszła w połowie życia także do śp. Pawła Adamowicza, ofiary zbrodniczego, okrutnego, niepojętego w swej scenerii zamachu – powiedział abp Głódź. - „Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności!” - tak mówił Prezydent chwilę przed tragicznym zamachem podczas finału dorocznej kwesty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Odczytujemy te słowa jako swoisty testament. Wyznanie i deklarację miłości, uznania, szacunku, zachwytu dla Gdańska. Był jego prezydentem 20 lat – przypomniał arcybiskup.

- Powraca telewizyjny obraz Prezydenta Pawła z wzniesioną ku górze ręką i światłem do nieba. „To jest swoista statua wolności dla Gdańska, ale nie tylko” - takie słowa wpisałem w Księdze Kondolencyjnej w Urzędzie Miasta – mówił hierarcha. - W ręce trzymał światełko skierowane ku niebu. Ku światłości wiekuistej, gdzie mieszka Bóg „bogaty w miłosierdzie”. Jakby sygnał, oznajmienie – nieuświadomione wtedy – że niebawem i on będzie zmierzał ku Temu, który „zna wszystko”.

Abp Głódź przypomniał, że Zmarły należał do pokolenia „Solidarności”. Wspominał, że znał Pawła Adamowicza od 2008 r., gdy ten już od wielu lat poświęcał się pracy w samorządzie gdańskim. Od 1998 r. Paweł Adamowicz zwyciężał podczas kolejnych wyborów. - Ofiarował tej służbie rodzinnemu miastu swoje serce, zapał, kompetencje, wrażliwość, inteligencję, także twórczą wyobraźnię – podkreślił abp Głódź.

„Patriota Gdańska. Jakże wiele zrobił, aby nasze miasto wzrastało nad poziomy. Piękniało, nasycało się rozmaitymi inwestycjami w służbie gdańskiej pamięci, edukacji, artyzmu, zdrowia, życia społecznego, użyteczności publicznej. Aby promieniowało przedsięwzięciami artystycznymi i kulturalnymi, przyciągało ku sobie, szczególnie latem, innych. Było gościnne, atrakcyjne, wielkie i dumne. Świadome swej ważnej roli w historii współczesności ojczyzny, ale i chrześcijańskiej Europy – wymieniał abp Głódź.

„Był człowiekiem wiary. Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń, włącznie z tą Bazyliką. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie ze strony Prezydenta Gdańska” – dodał hierarcha.

Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem – powtórzył abp Głódź. - Nie wstydził się swojej wiary. Nie uważał, że zamyka się ona w zakamarkach prywatności. Często żartobliwie podkreślał, że gdy jest w Brukseli i siada z posłami, to rozpoczyna posiłek od znaku krzyża. Był związany mocnymi więzami przyjaźni z moim poprzednikiem, śp. abp. Tadeuszem Gocłowskim. Uważał go za swego duchowego ojca, korzystał wiele z jego doświadczenia i rozeznania zagadnień społecznych i politycznych – mówił hierarcha.

„Śp. Pan Prezydent Paweł Adamowicz stanął już w prawdzie swego tragicznie przerwanego życia przed Bożym Majestatem. Przed Bogiem żywych i umarłych. Sprawiedliwym, wiernym i miłosiernym. Zda Mu sprawę z włodarstwa swego. Zaniesie naręcze swoich dobrych czynów w służbie rodziny, bliźnich, wspólnoty Gdańska, której tyle lat przewodził. Z pewnością otrzyma za nie wieczną zapłatę, stosownie do swych czynów i wiary. W jego ostatniej drodze niechaj towarzyszy nasza modlitwa kierowana ku Matce Miłosierdzia. Rozdawczyni łask, przewodniczce na drogach wieczności” – powiedział w homilii arcybiskup.

„Tak wiele było modlitwy w ostatnich dniach. Niech dalej trwają i nie ustają. Niech będą świadectwem naszych serc pozostających w harmonii z Bożym miłosierdziem. Tę miłość do Matki Miłosierdzia, tej z Ostrej Bramy, posiadł od swoich Rodziców przybyłych do Gdańska z ziemi wileńskiej” – kontynuował kaznodzieja.

„Przed niespełna dziesięciu laty w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia, złożyliśmy podniesione ze smoleńskiego pobojowiska doczesne szczątki Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu, współtwórcę polskiej i gdańskiej wolności, ofiarę tragedii smoleńskiej. To był pierwszy powrót do dawnej tradycji. Do zainicjowania panteonu osób, które dobrze zasłużyły się Gdańskowi i Ojczyźnie. Prezydent Adamowicz będzie drugim, którego prochy w tych dostojnych murach oczekiwać będą na dzień chwały, w którym „Bóg nasz przybędzie”, Chrystus „przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z nim” – cytował abp Głódź.

- Potrzeba nam budowniczych pokoju i braterstwa. Śmierć naszego brata Pawła, którego dziś chrześcijańskim pogrzebem żegnamy, wstrząsnęła wspólnotą Narodu. Ku naszemu miastu, ku Ojczyźnie, nadbiegło dramatyczne pytanie z Księgi Rodzaju. Pytanie Boga, skierowane ku Kainowi, zabójcy brata swego. „Cóżeś uczynił?. Krew brata twego głośno woła do mnie z ziemi” – mówił arcybiskup.

„Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę – podkreślił abp Głódź. – Jest to wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego, języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół. Wypływa ten język z serc, w których być może wygasł płomień miłości do Ojczyzny i do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! Basta! Stop!” – zaznaczył z mocą metropolita gdański.

„To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna do autorefleksji, do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad. Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści” – zaznaczył abp Głódź.

- Dźwięk tego dzwonu wzywa nas do odbudowy polskiej wspólnoty wedle miary miłości, zaufania, szacunku. Do definitywnego zakończenia recydywy swoistej walki klas, w nowym przebraniu i propagandowym instrumentarium, pamiętanej dobrze przez starsze pokolenie. Przynosiła ona opłakane owoce społecznych krzywd, konfliktów, destabilizację polskiej wspólnoty. To dotyczy także próby „wypłukiwania” z przestrzeni publicznej roli Kościoła, który jakże często bywał mediatorem, nawet w czasach PRL, „wypłukiwania” jego zadań i posłannictwa.

„Tak, drodzy bracia i siostry, trzeba nam powrotu do hierarchii trwałych, sprawdzonych wartości, budowanych na fundamencie Rodziny, szkoły, kościoła. Powrotu niezbędnego, koniecznego niczym koło ratunkowe wrzucone na wzburzoną głębinę polskiej wspólnoty. Tych wartości dzięki którym Polska trwa. Z których wyrosła przed stu laty jej utracona niepodległość. Odebrana przez sąsiadów w sytuacji wewnętrznej słabości i głębokich podziałów. Powrotu wartości, które w polskie pokiereszowane opresją komunistycznej ideologii życie, wniosła Solidarność. A „Solidarność – to znaczy jeden i drugi (…) A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”. Tak mówił, tu, w Gdańsku, na Zaspie, św. Jan Paweł II. Wielu zapomniało o tym doszczętnie. A to zadanie niespełnione, jesteśmy za to wszyscy odpowiedzialni i trzeba je podjąć” – mówił hierarcha.

Dodał, że papież Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, przypomina, że „przekazanie pokoju znajduje się w centrum misji uczniów Chrystusa”, a „polityka jeśli jest realizowana z podstawowym poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi, może naprawdę stać się wzniosłą formą miłości”. Tej formy miłości potrzebuje Polska – jak „łania pragnie wody ze strumieni”.

„Nasza ojczyzna potrzebuje takiego kształtu polityki polskiej. Takiego – motywowanego miłością, szacunkiem – kształtu polskiej wspólnoty narodowej. Mówię o tym, wobec was, bracia i siostry, którzy jesteście dziećmi Narodu i Kościoła. Wobec nas wszystkich, którzy mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, miłującą, solidarną” – zaznaczył abp Głódź.

- Dzisiaj odwołuję się jeszcze raz do słów Ojca Świętego Franciszka, bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwa – pośród nich i nasze, polskie – potrzebują „budowniczych pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga – podkreślił.

„Zbliża się czas wzajemnego przekazania sobie znaku pokoju. Przekażmy go autentycznie, w duchowy sposób, bo nie wszyscy będą w stanie to uczynić bezpośrednio, najbliższej rodzinie śp. Pawła Adamowicza: Małżonce, Córkom, Rodzicom, Bratu. Niech odczują naszą bliskość, empatię, wspólnotę, braterstwo naszych serc. Przekażmy także znak pokoju lekarzom. Zrobili, co mogli, walczyli o wiele godzin życie śp. Pawła. Bóg rozrządził inaczej. Należy im się wdzięczność i podziw” – powiedział abp Głódź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem