Reklama

Bł. Edmund Bojanowski wzorem na nowe tysiąclecie

KARDYNAŁ ZENON GROCHOLEWSKI
Niedziela Ogólnopolska 24/2001

Uściślenie tematu na tle czytań mszalnych

Wszystkie trzy czytania mszalne, które słyszeliśmy, zachęcają nas do miłości bliźniego. W pierwszym (Syr 4, 1-2.4.8-10) autor Księgi Syracha wzywa do pomocy potrzebującym: "Nie odmawiaj biedakowi rzeczy niezbędnych (...). Nie odpychaj żebrzącego w strapieniu, a od ubogiego nie odwracaj swej twarzy! (...) Nakłoń ucha swego biednemu (...)" . W drugim (1 J 4, 7-8.10-13) św. Jan nalega: "Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga (...)". W Ewangelii świętej ( Mk 9, 33-37) Pan Jezus zwraca uwagę na dzieci: "Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał".
Tętnią życiem te czytania, gdy wspominamy dzisiaj Edmunda Bojanowskiego, mając żywo przed oczyma jego beatyfikację dokonaną w Warszawie przed dwoma laty (13 czerwca 1999) oraz wspominając jeszcze 150. rocznicę założenia przez niego Zgromadzenia Sióstr Służebniczek ( 3 maja 1850), a także zbliżającą się 130. rocznicę jego śmierci ( 7 sierpnia 1871). Tętnią życiem wspomniane czytania, bo Bojanowski okazał się właśnie świetlanym przykładem realizacji tejże miłości bliźniego. Miłości względem chorych, potrzebujących, ubogich, a w sposób szczególny względem dzieci, którym poświęcił najwięcej uwagi. Miłości czynnej, miłości na co dzień.
Nie chcę jednak dziś o tym mówić, gdyż jest to dobrze znane wszystkim tutaj obecnym, wszystkim, którym bliska jest postać Błogosławionego Edmunda. Jego życie i działalność bowiem charakteryzują właśnie niezliczone czyny miłosierdzia. Dlatego stał się on inspiratorem i patronem wielu instytucji i dzieł dobroczynnych.
Chcę natomiast zastanowić się nad tym, co było źródłem tej jego pasjonującej miłości bliźniego.

Zjednoczenie z Bogiem źródłem prężnej miłości bliźniego

szukając odpowiedzi na to pytanie, pewną wskazówkę znajduję u św. Jana w dzisiejszym drugim czytaniu, gdy mówi: "miłujmy się wzajemnie, bo miłość jest z Boga (...), bo Bóg jest miłością". Miłość jest z Boga!
Nietrudno dostrzec, że i u Bojanowskiego tym źródłem wielkiej miłości bliźniego był jego nieustanny kontakt z Bogiem, jego żarliwa modlitwa. W rzeczywistości Bóg jawił mu się przede wszystkim jako miłość. Wywierał na nim wielkie wrażenie ogrom miłosierdzia Bożego, które jest nieustannym wezwaniem do wzajemności, zwłaszcza poprzez miłość wobec Chrystusa przychodzącego do nas w postaci człowieka potrzebującego.
Jak zeznali świadkowie, już we wczesnej młodości Edmund modlił się żarliwie. Czytając jego dziennik, jego listy, to, co o nim napisali inni, i zeznania świadków w procesie beatyfikacyjnym, dostrzegamy jego nieustanne zjednoczenie z Bogiem, stawianie się w Jego obecności, szukanie samotności, by się modlić. Ta jego modlitwa była bardzo prosta, naturalna, była serdeczną rozmową z kochającym Ojcem. Duch modlitwy przenikał całe jego życie i całą jego bogatą działalność. Do tej nieustannej modlitwy wzywał członkinie założonego przez siebie Zgromadzenia.
Jest wzruszający fakt, jak Bojanowski codziennie szedł na Mszę św. z Grabonoga do Gostynia odległego o około trzy kilometry, mimo niepogody (deszczu, silnego wiatru, burzy, zawieruchy śnieżnej, lodu, błota itd.) oraz słabego zdrowia, zwłaszcza bólu w klatce piersiowej, który nieustannie się wzmacniał. Szedł zwykle pieszo. Niejednokrotnie grzązł po kolana w śniegu i docierał do kościoła zadyszany, spocony, w przemoczonym obuwiu. Szedł, by posilić się Bogiem.
Radością dla niego były niedziele i święta, kiedy to zostawał i na drugiej Mszy św. czy Nieszporach. Zdarzało się, że znaczną część dnia przebywał w kościele, gdyż tak bardzo "czuł potrzebę rozmowy z Chrystusem".
W tym życiu modlitwy, zjednoczenia z Bogiem, ogromną rolę odgrywała cotygodniowa spowiedź. Z jego dziennika wynika, ile radości i równocześnie ukojenia oraz duchowej mocy dawała mu każda spowiedź.
Często przystępował do Komunii św., co w owym czasie nie było rzeczą zwykłą. Eucharystia pociągała go w sposób wyjątkowy. Dużo czasu poświęcał adoracji Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. W czasie oktawy Bożego Ciała szedł dwa razy dziennie do kościoła, uczestniczył w procesjach, spędzał wiele godzin na modlitwie.
Można by jeszcze dużo mówić na temat jego modlitwy i łączności z Bogiem, ale jakże tutaj, w tej Maryjnej Stolicy naszego Narodu, nie wspomnieć jeszcze przynajmniej nabożeństwa Edmunda Bojanowskiego do Matki Najświętszej. Jego życie rozegrało się między dwoma wielkimi sanktuariami Wielkopolski. Urodził się niejako w cieniu Matki Bożej Bolesnej na Świętej Górze w Gostyniu, gdzie został w dzieciństwie cudownie uzdrowiony, a zmarł przy sanktuarium maryjnym w Górce Duchownej. Oba sanktuaria odegrały wielką rolę w jego życiu. Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny wzbudziło w nim entuzjazm do tego stopnia, że cały dzień spędził w kościele, modląc się do Maryi i za Jej przyczyną. Błogosławiony Edmund należał do Bractwa Różańcowego, nosił szkaplerz i go propagował, uczęszczał i organizował różne nabożeństwa maryjne, pielgrzymki do sanktuariów maryjnych, Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Maryi Panny poświęcił założone przez siebie zgromadzenie zakonne, ważne momenty swego życia łączył ze świętami maryjnymi.
To bogate życie modlitwy Edmunda Bojanowskiego wypływało także z jego głębokiego przekonania, że w realizacji swoich zamierzeń nie może liczyć tylko na własne siły, ale przede wszystkim na łaskę, na pomoc Bożą.

Reklama

Bojanowski wzorem na trzecie tysiąclecie

Dlaczego pragnąłem dzisiaj podkreślić, w perspektywie osobistej świętości Edumnda Bojanowskiego, rolę modlitwy i zjednoczenia z Bogiem jako źródła całej jego dobroczynnej prężności?
Motyw jest bardzo prosty. Ojciec Święty, jak wiemy, na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 wydał list apostolski Novo millennio ineunte ("Na początku nowego tysiąclecia"), w którym zakreślił program duszpasterski na trzecie tysiąclecie. W tym programie, wśród priorytetów, na pierwszym miejscu postawił właśnie podporządkowanie wszystkiego nadrzędnej idei prowadzenia do świętości, do zjednoczenia z Bogiem, gdyż - jak uczy Sobór - wszyscy są powołani do świętości. Świętość jest zadaniem, któremu powinno być podporządkowane całe życie każdego chrześcijanina (por. nn. 30-31).
Podłożem tej świętości - zaznacza Papież - jest przede wszystkim modlitwa, która łącząc nas z Bogiem, jest źródłem siły do życia naprawdę chrześcijańskiego (por. n. 32). Ona, "otwierając serce na miłość Bożą, otwiera je także na miłość do braci i daje nam zdolność kształtowania historii wedle zamysłu Bożego" (n. 33) . Toteż nawołuje Ojciec Święty: "Trzeba zatem, aby wychowanie do modlitwy stało się w pewien sposób kluczowym elementem wszelkich programów duszpasterskich (...). Jest bardzo wskazane, aby nie tylko we wspólnotach zakonnych, ale także w społecznościach parafialnych bardziej starano się tworzyć klimat przesiąknięty modlitwą"(n. 34) .
W tej modlitwie - kontynuuje Ojciec Święty - "jak najwięcej uwagi należy (...) poświęcić liturgii (...) przywiązując szczególne znaczenie do Eucharystii niedzielnej i do samej niedzieli, przeżywanej jako specjalny dzień wiary, dzień zmartwychwstania Pana i daru Ducha Świętego (...)" (n. 35). "(...) udział w Eucharystii powinien naprawdę być dla każdego ochrzczonego sercem niedzieli" (n. 36).
W tej perspektywie Jan Paweł II zachęca gorąco do korzystania z sakramentu pojednania, tzn. do odkrywania oblicza Chrystusa miłosiernego także poprzez sakrament pojednania, który jest jednym z najcenniejszych darów Bożych (por. n. 37).
Mając to przed oczyma, Następca Piotra zauważa, że przeznaczając odpowiednią przestrzeń w naszym życiu na modlitwę, stosujemy kluczową zasadę chrześcijańskiego życia: zasadę pierwszeństwa łaski. By nasze życie chrześcijańskie było owocne, nie możemy liczyć tylko na nasze siły, ale przede wszystkim na pomoc łaski Bożej. Pan Jezus bowiem wyraźnie powiedział: "beze Mnie nic nie możecie uczynić" (por. n. 38).
Po tym spostrzeżeniu Papież pisze: "Na początku nowego tysiąclecia pozwólcie Następcy Piotra wezwać cały Kościół do takiego aktu wiary, który wyrazi się przez odnowę życia modlitewnego" (n. 38).
Wymienione priorytety wskazane przez Ojca Świętego w liście apostolskim Tertio millennio ineunte to właśnie te, które - jak wynika z powyższego - w sposób wyrazisty uskuteczniał w swoim życiu i działalności Edmund Bojanowski, toteż jest On jakimś wymownym wzorem w realizacji programu wyznaczonego przez Jana Pawła II na nowe tysiąclecie.

Zakończenie

Niech to dzisiejsze spotkanie eucharystyczne - w którym mamy przed oczyma z jednej strony priorytety uwypuklone przez Ojca Świętego na nowe tysiąclecie, a z drugiej przykład Edmunda Bojanowskiego, jego modlitewne zjednoczenie z Bogiem - umocni w nas dążność do pogłębienia życia modlitwy, zjednoczenia z Bogiem, aby nasze życie było naprawdę owocne w perspektywie czynienia dobra, w perspektywie świętości i życia wiecznego.
Świat dzisiejszy, w którym tyle roztargnienia i pokus, w którym tyle zła, potrzebuje bardziej niż czegokolwiek innego właśnie modlitwy.
A Ty, Pani Częstochowska, Królowo Polski, która rozmodliłaś wielu naszych rodaków i nie tylko rodaków, ucz nas modlitwy, ucz rozmowy z Bogiem, jak i uczyłaś Edmunda Bojanowskiego.
Amen.

Tajemnica Trzech dni

2019-04-10 10:24

Oprac. Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 15/2019, str. 18-19

Czy wiemy, kiedy tak naprawdę obchodzimy Triduum Paschalne? Co oznaczają gesty i symbole wykonywane w tym czasie w liturgii? Wyjaśniamy tajemnicę tych dni

Święta Paschalne rozpoczynają się Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek (tak naprawdę ta Msza należy już do piątku), a kończą drugimi Nieszporami w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Triduum to piątek, sobota i niedziela (a nie czwartek, piątek i sobota). Święto, choć składa się z trzech dni, a każdy z nich ma inny charakter i świętujemy go w odmienny sposób, to jednak mamy do czynienia z jedną uroczystością – jedną tajemnicą: męką, śmiercią i zmartwychwstaniem naszego Pana.

Rozpoczynająca Święte Triduum Paschalne Msza Wieczerzy Pańskiej, która jest sprawowana w czwartek wieczorem (według tradycji żydowskiej, a także kościelnej, mówiącej o tym, że dzień zaczyna się po zachodzie słońca), należy już tak naprawdę do Wielkiego Piątku.

Po Mszy Wieczerzy nie ma błogosławieństwa, nie kończymy liturgii, bo ona jest kontynuowana w Liturgii Wielkiego Piątku (zwróćmy uwagę, że liturgii w Wielki Piątek nie zaczyna się znakiem krzyża).

Podczas Liturgii Wielkiego Piątku spożywamy przeistoczone Ciało Chrystusa. Przeistoczone kiedy? Właśnie podczas Mszy Wieczerzy. Podczas obydwu liturgii czyta się tę samą Ewangelię wg św. Jana. To tak naprawdę ta sama Eucharystia.

Mandatum, czyli umycie nóg

Obrzęd charakterystyczny dla Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek jest nawiązaniem do gestu Pana Jezusa, opisanego przez św. Jana Ewangelistę: „I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” (13, 5). Obrzęd ten przypomina wszystkim sprawującym jakąkolwiek władzę w Kościele, w jaki sposób winni sprawować swój urząd – służąc i miażdżąc nieustannie swoją pychę.

Obnażenie ołtarza

Na koniec Mszy Wieczerzy Pańskiej, gdy Najświętszy Sakrament przenosi się do kaplicy przechowania, ołtarz zostaje obnażony. Nie ma obrusów, nie ma świeczników. Ten znak jest czyniony na pamiątkę obnażenia Jezusa z szat. Odbywa się on w milczeniu. Dawniej recytowano podczas tej czynności słowa psalmu: „Moje szaty dzielą między siebie i losy rzucają o moją suknię” (Ps 22,19).

Prostracja

To symboliczny gest padnięcia na twarz, rozpoczynający Liturgię Męki Pańskiej w Wielki Piątek. Biskup (lub przewodniczący liturgii) pada na twarz – jest to bardzo przejmujący znak, który odnosi nas również do momentu święceń prezbiteratu. Liturgia przypomina kapłanom, że kapłaństwo to tajemnica krzyża.

Adoracja Krzyża

Jest to kulminacyjny moment wielkopiątkowej liturgii.

Krzyż jest przysłonięty fioletową zasłoną. Adoracja Krzyża jest poprzedzona trzykrotnym wezwaniem: „Oto drzewo krzyża”, któremu towarzyszy stopniowe odsłanianie belek krzyża.

Zgodnie z tradycją Kościoła podchodzący do adoracji biskup w geście pokory ściąga ornat i buty.

Czuwanie na cześć Pana

Wszystkie obrzędy Wigilii Paschalnej odbywają się w nocy, nie wolno ich rozpocząć, zanim nie zapadnie zmrok, a należy je zakończyć przed świtem niedzieli. Charakter czuwania nawiązuje do istotnych wydarzeń w historii zbawienia, jak również jest wyrazem czujności chrześcijanina – oznacza gotowość na przyjście Pana.

Ogień

Na rozpoczęcie Liturgii Wigilii Paschalnej poza kościołem w odpowiednim miejscu przygotowuje się ognisko w celu pobłogosławienia nowego ognia. Jego płomień powinien być taki, aby rozproszyć ciemności i rozjaśnić noc. Duże znaczenie w tym obrzędzie ma zestawienie ciemności i światła, aby doświadczyć, z czego wyprowadził nas Chrystus. Światło Chrystusa wkracza w życie, aby rozproszyć ciemności. W historii zbawienia światło towarzyszy ukazywaniu się Boga (krzak gorejący, słup ognia, który prowadził Izraelitów).

Paschał

Od ogniska zapalamy świecę paschalną. To duża, bogato zdobiona woskowa świeca przygotowana na początku Wigilii Paschalnej. Wnoszona do nieoświetlonego kościoła staje się pierwszą zwiastunką Zmartwychwstania. Po wezwaniu: „światło Chrystusa” jej płomień zostaje przekazany wiernym i po chwili cała świątynia zostaje opromieniona blaskiem świec.

Na świecy umieszczone są symbole: cyfry bieżącego roku oraz pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu – odnoszą się one do Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest Panem czasu. Natomiast przez pięć „gwoździ” wspomina się zbawczy wymiar Męki Jezusa i poniesionych przez Niego ran.

Liturgia chrzcielna

Wielka Noc Zmartwychwstania jest najbardziej odpowiednim czasem do udzielania chrztu. Woda staje się symbolem obmycia z grzechu pierworodnego, co dokonuje się w chrzcie. Chrzest lub odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych stają się centrum Paschy. Po chrzcie następuje wyrzeczenie się zła i wyznanie wiary. Jest ono złączone z tajemnicą chrztu i stanowi jego integralną część. Co raz dokonało się w chrzcie, Bóg będzie powtarzał przez różne wydarzenia w całym naszym życiu.

Procesja rezurekcyjna

To uroczyste ogłoszenie zmartwychwstania Chrystusa i wezwanie całego stworzenia do udziału w Jego triumfie. Procesja może się odbyć na zakończenie Wigilii Paschalnej, w nocy z soboty na niedzielę lub o świcie w wielkanocny poranek przed tradycyjną Rezurekcją. Na czele procesji niesie się krzyż przyozdobiony czerwoną stułą lub figurę Zmartwychwstałego – oba znaki symbolizują zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, piekłem i szatanem.

Wykorzystano treści katechez Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim!

2019-04-20 22:03

st, tom (KAI) / Watykan

Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy - zachęcił Franciszek podczas liturgii Wigilii Paschalnej 20 kwietnia w bazylice św. Piotra. Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną.

Grzegorz Gałązka

W homilii Franciszek nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącym o kobietach, które przybywszy do grobu Jezusa natknęły się na duży kamień, który tarasował wejście do niego. "Droga tych kobiet jest również naszą drogą. Przypomina drogę zbawienia, którą przebyliśmy dziś wieczorem. Wydaje się w niej, że wszystko rozbija się o kamień: piękno stworzenia o dramat grzechu; wyzwolenie z niewoli o niewierność wobec przymierza; obietnice proroków o smutną obojętność ludu"- powiedział papież i zaznaczył, że dzisiaj odkrywamy, że nasza droga nie jest daremna, że "nie roztrzaskuje się o kamień nagrobny".

"Wielkanoc to święto usuwania kamieni" - podkreślił Franciszek i stwierdzil, że Bóg usuwa najtwardsze kamienie, o które rozbijają się nadzieje i oczekiwania a zmartwychwstały Jezus jest „żywym kamieniem”, na którym zbudowany jest Kościół. "Dzisiejszego wieczora każdy jest wezwany do znalezienia w Żyjącym tego, który usuwa z serca najcięższe kamienie" - powiedział Franciszek.

Papież przestrzegł przed "kamieniem nieufności", który często blokuje nadzieję", przed budowaniem "grobowca nadziei", kierowania się "psychologią grobu", że wszystko się kończy, bez nadziei, że wyjdzie stamtąd żywe. Wskazał na fundamentalne pytanie Wielkanocy, zadane przez aniołów w pustym grobie Jezusa: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?" "Pan nie jest obecny w rezygnacji. Zmartwychwstał, nie ma Go tam; nie szukaj Go tam, gdzie Go nie znajdziesz: nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Nie wolno grzebać nadziei!" - zaapelował Franciszek

Następnie wskazał na "kamień grzechu", który opieczętowuje serce. "Grzech zwodzi, obiecuje rzeczy łatwe i gotowe, pomyślność i sukces, ale potem zostawia za sobą samotność i śmierć. Grzechem jest szukanie życia wśród umarłych, sensu życia w rzeczach przemijających" - przestrzegł Franciszek i wezwał do porzucenia grzechu kariery, pychy i przyjemności, powiedzenia "nie" marnościom świata.

Papież zachęcił, aby nie ulegać własnym ograniczeniom i lękom. Przytoczył słowa z wiersza słynnej dziewiętnastowiecznej amerykańskiej poetki Emily Dickinson: „Nie znamy własnej wielkości, nim ktoś nam powie, by powstać”. "Pan nas wzywa do powstania, do wstania z martwych na Jego słowo, do spojrzenia w górę i uwierzenia, że zostaliśmy stworzeni dla nieba, a nie dla ziemi, dla wyżyn życia, a nie niskości śmierci" - powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył, że Bóg prosi nas, abyśmy patrzyli na życie tak, jak On je postrzega, zawsze widzący w każdym z nas przemożne źródło piękna i kocha nasze życie, nawet gdy się boimy na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce. "W Wielkanoc pokazuje ci, jak bardzo je miłuje. Jezus jest specjalistą w przekształcaniu naszej śmierci w życie, naszego biadania w taniec, wraz z Nim możemy i my dokonać Paschy, czyli przejścia: przejścia od zamknięcia do komunii, od rozpaczy do pocieszenia, od lęku do ufności" - mówił Franciszek i dodał: "Nie stójmy patrząc z lękiem w ziemię, ale patrzymy na zmartwychwstałego Jezusa: Jego spojrzenie napawa nas nadzieją, bo mówi nam, że zawsze jesteśmy kochani i że niezależnie od wszystkiego, czego byśmy nie postanowili, Jego miłość się nie zmienia".

Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną. Zaznaczył, że Jezus nie jest osobistością z przeszłości, ale jest Osobą żyjącą dzisiaj; nie poznaje się Go w książkach historycznych, ale spotyka w życiu. "Dzisiaj upamiętniamy chwilę, kiedy Jezus nas powołał, kiedy pokonał nasze ciemności, opory, grzechy, kiedy dotknął naszych serc swoim Słowem" - powiedział Franciszek.

Papież podkreślił, że Pascha Jezusa uczy nas, że "człowiek wierzący nie zatrzymuje się zbytnio na cmentarzu, ponieważ jest powołany, by iść na spotkanie z Żyjącym". Zachęcił, abyśmy się nie uciekali do Pana, jedynie, aby nam pomógł w rozwiązywaniu naszych problemów i potrzeb, gdyż to one nas wówczas ukierunkowują, a nie Jezus, ale pozwolili Zmartwychwstałemu Panu, aby nas przemienił. "Dajmy Żyjącemu centralne miejsce w życiu. Prośmy o łaskę, by nie dać się ponieść nurtowi, morzu problemów; nie rozbić się na kamieniach grzechu i skał nieufności i strachu. Szukajmy Go we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy" - zaapelował na zakończenie Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem