Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Pedofilia jest problemem do rozwiązania dla całego społeczeństwa

2013-11-13 11:04

ks. Mariusz Sztaba

craigfinday/Foter/CC BY

Wbrew medialnej manipulacji i antykościelnej propagandzie, patologiczne zjawisko pedofilii, dotyczy nie tylko duchownych, ale w zdecydowanie większym procencie pozostałych grup zawodowych i społecznych. Każdego dnia w Polsce zapadają średnio dwa prawomocne wyroki z tytułu pedofilii. W 2010 roku orzeczono ich 700, zaś w 2012 roku 615. Problem pedofilii pojawia się więc nie tylko w środowiskach kościelnych, jak z determinacją i z posmakiem taniej sensacji ukazują to media, ale także w szkołach, klubach sportowych, w różnego rodzaju placówkach związanych z edukacją i wychowaniem. Zjawisko pedofilii jest więc problemem społecznym. I chociaż nie jest największym, to na pewno hańbiącym.

Myślę, że przyszedł czas, aby poważnie, tzn. bez szukania sensacji i trywialnej manipulacji faktami i wypowiedziami, podejść do tego problemu, aby rozwiązać go wspólnie w sposób systemowy i metodyczny. Jak to zrobić? Działania te widzę w kilku obszarach, a mianowicie w poprawnym funkcjonowaniu mediów, prokuratury i naukowców.

Potrzeba rzetelnych i obiektywnych mediów

Środki społecznego przekazu powinny przestać bawić się w detektywów i zarazem sędziów, aby mieć czas na profesjonalne wykonywanie swojego zawodu, poprzez rzetelne i kompleksowe informowanie opinii publicznej o zjawisku pedofilii. Do tej pory media kreowały, tzn. stwarzały ten problem, wmawiając społeczeństwu, że dotyczy on tylko i wyłącznie duchownych Kościoła katolickiego. Jest to przykład jawnej i prymitywnej manipulacji. Poza tym, gdy chodzi o duchownych, media nie przestrzegają podstawowej zasady domniemanej niewinności oraz prawa do dobrego imienia i celowo podejrzanych o pedofilię ukazują już jako oskarżonych, podając w pełni ich dane personalne, pokazując ich twarze, wystawiając w taki sposób na medialny lincz, choć jeszcze nie ma wyroku, bo nawet nie rozpoczął się proces. Te same media, gdy chodzi o przedstawicieli innych grup i o to samo przestępstwo, albo się nimi nie zajmują, a jeżeli to już czynią, to pamiętają o takich procedurach informowania, aby nie naruszyć dobrego imienia i nie upubliczniać danych osobowych. Dlaczego są stosowane dwie rożne strategie? Można się domyślić... A przecież media mają służyć informowaniu, a nie kreowaniu, tj. wymyślaniu rzeczywistości, czy też podburzaniu jednych grup przeciwko drugim. Manipulacyjny charakter mediów w kontekście omawianego zjawiska można dostrzec jeszcze w innym przypadku. „Śledczy” dziennikarze (a tak naprawdę, ani śledczy, ani prawdziwi dziennikarze) od pewnego czasu wyłapują każdą wypowiedź duchownego, nieważne gdzie wygłoszoną i kiedy, aby tylko zaraz z sobie właściwą „rzetelnością” poinformować opinię publiczną, że usprawiedliwia on i chroni pedofilów. Sytuacja staje się chora i przypomina tragifarsę. Być może mocodawcom mediów chodzi o to, aby samo słowo „pedofilia” paraliżowało duchownych i zamykało im usta, w każdej innej sprawie. Po części udał się im ten zabieg. Bowiem jakiś procent opinii publicznej, myślącej tak, jak chcą media, nie potrafi już inaczej patrzeć na duchownych, a nawet na cały Kościół, jak tylko przez pryzmat pedofilii. Na szczęście jest to ta cząstka społeczeństwa, która zrezygnowała z używania rozumu na rzecz wiary w medialnie kreowaną rzeczywistość. Używający rozumu przeżywają frustrację z racji medialnego cyrku dotyczącego podejrzanych dwóch duchownych o pedofilię, a już skazanych medialnym wyrokiem i brakiem profesjonalizmu. Dlatego, domagają się systemowego podejścia do społecznego problemu pedofilii. Jak to zrobić?

Reklama

Prokuratura i uczeni wobec problemu pedofilii

Prokuratorzy powinni mieć większy szacunek dla reprezentowanego przez siebie urzędu i zamiast działać pod presją i dyktando mass mediów, powinni w sposób profesjonalny i zasadniczy prowadzić śledztwo przeciwko podejrzanym, dbając o przestrzeganie w mediach zasady domniemanej niewinności i dobrego imienia oskarżonych. Dla powagi sytuacji powinni unikać medialnego rozgłosu i taniej sensacji, nie dopuszczając do wycieku coraz to nowych „faktów”. Chyba, że są na służbie danych, konkretnych mediów, a nie urzędnikami państwowymi.

Ponadto uczeni, szczególnie z dziedziny seksuologii i psychiatrii, powinni poczuć się odpowiedzialni za ten problem społeczny, dzieląc się z opinią publiczną wynikami rzetelnych badań, dotyczących tego zagadnienia. Powinni dążyć do wykrycia różnorakich przyczyn tego zjawiska, po to, aby społeczeństwo i odpowiednie organa mogli skutecznie mu przeciwdziałać, podejmując zarazem adekwatną profilaktykę.

Przykład Kościoła w walce z pedofilią

Wreszcie Kościół jako pierwszy potwierdził zero tolerancji dla pedofilii, w tym zero tolerancji dla pedofilii w Kościele. Biskupi zgromadzeni na 363. zebraniu plenarnym KEP, dnia 9 października br. przyjęli treść trzech aneksów do Wytycznych dotyczących wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko 6. przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej 18. roku życia. Biskupi przyjęli także odrębny dokument o zasadach prewencji wobec przypadków pedofilii, jakie mogą się zdarzyć w Kościele. Co to oznacza? Dokumenty te i podjęte wytyczne, dokładnie wskazują na to, że Kościół katolicki uznaje pedofilię w każdym wydaniu za wielkie zło i przestępstwo. Jednocześnie pragnie przeciwdziałać temu zjawisku, poprzez szukanie jego wielorakich przyczyn i troskę o wzmocnienie więzi między dziećmi a ich rodzicami.

Kościół jednak nie może żyć wyłącznie sprawą pedofilii. Nie może dać sobie zamknąć ust i ciągle oraz wszędzie przepraszać za czyny pedofilskie dokonane przez duchownych. Oni są dorośli, a poza tym, nie ma odpowiedzialności zbiorowej. To prawda, że media mętnego nurtu i ich mocodawcy, chcieliby sprowadzić Kościół do tej pozycji. Ale takie manipulacyjne i redukcyjne podejście mija się z obiektywizmem i prawdą. Kościół nie musi przepraszać każdego dnia za pedofilię i tłumaczyć się, gdy jakiś dziennikarz wyjmuje „z kapelusza” nową, sensacyjną wiadomość o rzekomej, prawdopodobnej pedofilii kolejnego duchownego lub wynajduje spośród tysięcy taką wypowiedź duchownego, która ma świadczyć o tym, że Kościół tuszuje akty pedofilskie. Kościół już przeprosił publicznie za niegodne czyny swoich duchownych, ale czy zrobiły to inne organizacje oraz grupy społeczne i zawodowe?

Benedykt XVI w przemówieniu na zakończenie wizyty ad limina biskupów szwajcarskich, dnia 9 XI 2006 r. przypominając słowa św. Ignacego, że „chrześcijaństwo nie jest dziełem perswazji, lecz wielkości” (List do Rzymian 3, 3) oraz dzieląc się swoim osobistym doświadczeniem wyraźnie przestrzegał, że „nie powinniśmy dopuścić, żeby naszą wiarę udaremniały zbyt liczne dyskusje o wielu mniej ważnych i szczegółowych sprawach, natomiast powinniśmy mieć zawsze przed oczyma jej wielkość. Przypominam sobie, że gdy w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych jeździłem do Niemiec, proszono mnie o udzielanie wywiadów i zawsze z góry wiedziałem, o co mnie będą pytać. Chodziło o święcenia kapłańskie kobiet, środki antykoncepcyjne, aborcję i inne podobne problemy, które wciąż powracają. Jeżeli dajemy się wciągać w te dyskusje, Kościół zostaje utożsamiony z kilkoma przykazaniami lub zakazami, a my wychodzimy na moralistów o niemodnych przekonaniach, natomiast nie objawia się w najmniejszym stopniu wielkość wiary. Dlatego uważam, że uwydatnianie wciąż na nowo wielkości naszej wiary jest rzeczą fundamentalną - zadaniem, od którego nie powinny odwracać naszej uwagi tego typu sytuacje”.

Wydaje się, że do tych starych problemów, dołączono nowy - pedofilię, a wszystko po to, aby przyćmić uniwersalne przesłanie Kościoła i podważyć jego moralny autorytet. To jednak nie uda się, bowiem pedofilia nie jest wyłącznie problemem Kościoła, a lansowanie takiej tezy spotyka się z oporem obiektywnych faktów i myślącego rozumu. Kościół walcząc z pedofilią, nie może zapomnieć o swoim fundamentalnym zadaniu, którym jest głoszenie Ewangelii i sprawowanie sakramentów, aby ukazywać wciąż na nowo piękno, moc i wielkość wiary.

Tagi:
pedofilia

Ks. Dohnalik o pedofilii: jesteśmy na początku drogi, ale idziemy we właściwym kierunku

2019-01-25 16:34

Rozmawiał Krzysztof Stępkowski (KAI) / Warszawa

– Można porównać obecną sytuację Kościoła z długoletnim procesem leczenia przewlekłej choroby. W jej trakcie mogą nastąpić nawroty i powtórne zakażenia, jednak nie należy wtedy się zniechęcać ani obrażać na lekarzy – mówi w rozmowie z KAI ks. dr Jan Dohnalik, delegat Biskupa Polowego ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży w Ordynariacie Polowym.

Graziako

Współpracownik Centrum Ochrony Dziecka (COD) mówi m.in. o zasadach postępowania duchownych wobec dzieci i młodzieży w Ordynariacie Polowym, działaniach podejmowanych przez COD oraz o tym, które działania Kościoła w walce z problemem nadużyć wobec małoletnich są najskuteczniejsze.

Krzysztof Stępkowski (KAI): Na czym polega rola Księdza jako delegata Biskupa Polowego ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży i jakie zadania związane są z tą funkcją?

Ks. dr Jah Dohnalik: – Delegaci ds. ochrony dzieci i młodzieży są tymi, którzy przyjmują zgłoszenia o dokonanych przestępstwach. Często jako pierwsi mają kontakt z ofiarami i niejednokrotnie podejmują dochodzenie wstępne lub proces kanoniczny wobec sprawcy. Zostałem wyznaczony jako delegat biskupa polowego z uwagi na moje wykształcenie prawnicze, natomiast duszpasterzem osób pokrzywdzonych, ich rodzin oraz wspólnot zranionych przestępstwem został mianowany ks. płk SG Zbigniew Kępa, notariusz kurii Ordynariatu Polowego.

KAI: Ma Ksiądz wiele pracy?

– Muszę przyznać, że od roku 2014, kiedy zostałem mianowany delegatem, pracy ściśle procesowej miałem niewiele. Jest to zasługą bardzo zdecydowanej i konsekwentnej postawy biskupa polowego Józefa Guzdka od początku jego posługi. Najtrudniejsza sprawa od strony prawnej została rozstrzygnięta, gdyż sprawca poważnych przestępstw został skazany prawomocnym wyrokiem sądu powszechnego na 10 lat pozbawienia wolności, a także przestał być duchownym w ramach karnej procedury kanonicznej.

Jednak nie brakuje problemów i wyzwań w Kościele w Polsce, gdzie mogę być użyteczny. Mój numer telefonu (jak również numer duszpasterza pokrzywdzonych) jest powszechnie dostępny i czasami kontaktują się ze mną osoby skrzywdzone. Ponadto w gronie delegatów niejednokrotnie konsultujemy sprawy skomplikowane od strony prawa polskiego i kanonicznego.

KAI: Ordynariat Polowy przygotował normy dotyczące ochrony dzieci i młodzieży.

– Rzeczywiście przygotowaliśmy dokument, który został zatytułowany „Zasady postępowania duchownych Ordynariatu Polowego wobec dzieci i młodzieży”. Jest to zwięzły tekst, gdyż naszym celem było przygotowanie wskazówek, które zostaną przyswojone przez kapelanów. Nie chcieliśmy też rozstrzygać wszystkich, bardzo szczegółowych sytuacji, czyli zgodnie ze wskazaniami papieża Franciszka unikaliśmy nadmiaru kazuistyki.

Z uwagi na specyfikę Ordynariatu Polowego kapelani wojskowi mają mniejszy kontakt duszpasterski z dziećmi i młodzieżą niż w przypadku księży diecezjalnych. Nie było więc potrzebne opisywanie szczegółowych procedur, np. dotyczących katechezy szkolnej, gdyż kapelani tym się z zasady nie zajmują.

KAI: Jakie w takim razie zapisy znalazły się w dokumencie?

– Dokument składa się z ogólnych zasad dotyczących dobra dziecka, jego prawa do poszanowania sfery cielesnej i duchowej. Podkreślony został zakaz jakiejkolwiek formy przemocy, manipulacji i nadużycia zaufania dziecka, szczególnie w tak bardzo delikatnej sferze seksualnej.

W drugiej części zostały przedstawione zagadnienia szczegółowe, które dotyczą kontaktów duszpasterskich księży z dziećmi i młodzieżą, ustalając pewne wzorce zachowań, aby w żaden sposób nie stwarzać okazji do naruszenia intymności dziecka. Mieszczą się tu sprawy oczywiste, jak zakaz przebywania i nocowania dzieci w mieszkaniach kapelanów czy unikanie przewożenia ich prywatnymi samochodami. Zostały także opisane problemy bardziej złożone, przed jakimi stawiają nas nowe technologie, na przykład kwestia nawiązywania przez księdza kontaktów internetowych z małoletnim jedynie za pośrednictwem oficjalnych maili i ogólnodostępnych telefonów. Taka komunikacja powinna odbywać się za wiedzą rodziców lub opiekunów.

Bardzo ważną częścią dokumentu są też zasady rozmowy z osobą ujawniającą nadużycie seksualne – trzeba tu wiele szacunku, zaufania, empatii i współczucia, co nie wyklucza późniejszej weryfikacji takiego zgłoszenia. Tej ostatniej kwestii dotyczy aneks omawianych zasad, jakim jest procedura postępowania w przypadku otrzymania wiadomości o wykorzystaniu seksualnym. W taką procedurę będzie włączony delegat (a jeśli jest nieobecny, w jego zastępstwie duszpasterz), przewidziany jest także udział prawnika przy zgłaszaniu sprawy do państwowych organów ścigania. Takie jasne zasady działania są wielką pomocą dla każdego kapelana, który będzie wiedział, jak zareagować, kiedy dowie się o przestępstwie.

KAI: Jak będzie wyglądało wdrażanie tych zasad w życie?

– Niedawno odbyła się odprawa księży dziekanów, na której ten dokument został omówiony. Księża kapelani zapoznali się z nim – do każdego został wysłany drogą służbową. Jest też dostępny na stronie internetowej Ordynariatu Polowego. W dokumencie zapisano, że: „Nieprzestrzeganie niniejszych zasad dotyczących indywidualnych spotkań z małoletnimi traktowane będzie jako naruszenie podstawowych obowiązków duszpasterskich z wszystkimi wynikającymi stąd konsekwencjami na gruncie prawa kanonicznego i państwowego”.

Trzeba jednak powiedzieć, że wiele z opisanych zasad już od dawna obowiązywało w Ordynariacie Polowym, a biskup polowy osobiście podkreślał wagę przestrzegania tych standardów na spotkaniach z kapelanami. W tym roku jest też zaplanowane kolejne szkolenie księży kapelanów w tym zakresie we współpracy z Centrum Ochrony Dziecka.

KAI: Czy te działania są wystarczające, czy Ordynariat Polowy planuje jeszcze podjąć jakieś kroki na drodze ochrony małoletnich?

– Opublikowanie dokumentu i wdrożenie jego postanowień oczywiście nie jest zakończeniem prac nad ochroną małoletnich w Ordynariacie Polowym. Został także powołany zespół do spraw prewencji przed nadużyciami, który będzie pracował nad dalszymi zagadnieniami. Członkami zespołu są nie tylko księża odpowiedzialni bezpośrednio za sprawę ochrony dzieci i młodzieży, ale także diecezjalni duszpasterze służby liturgicznej, harcerstwa, szkół wojskowych, a także Caritasu Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego.

Będziemy się niedługo zastanawiać, jakie działania podjąć, aby zorganizować bezpieczne wakacje. Chcemy przyjrzeć się zasadom przygotowania wyjazdów i kolonii pod kątem ochrony dzieci, by rodzice nadal mogli ufać, że ich pociechy są w dobrych rękach, kiedy jadą na odpoczynek organizowany przez parafię lub Caritas.

KAI: W ostatnim czasie nie tylko Ordynariat Polowy, ale i ogólnie Kościół w Polsce robią wiele, żeby chronić dzieci i młodzież przed przestępcami. Jakie działania wydają się Księdzu najbardziej efektywne?

– Najważniejsze i najbardziej efektywne działania są podejmowane z inicjatywy lub pod patronatem o. Adama Żaka SJ, koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski. Z jego inicjatywy, po aprobacie KEP, zostali powołani delegaci we wszystkich polskich diecezjach. Ojciec Adam wraz ze współpracownikami doszedł do wniosku, że potrzebna jest w całej Polsce sieć ludzi, którzy poważnie zajmą się tym problemem. Nie mniej ważni są duszpasterze osób zranionych przestępstwem, którzy powinni zająć się pokrzywdzonymi od strony duchowej i umożliwić im skorzystanie z pomocy psychologicznej oraz prawnej.

Jednak na dłuższą metę najważniejsze są działania prewencyjne i edukacyjne, w których specjalizuje się założone przez o. Adama Żaka Centrum Ochrony Dziecka. Warto przypomnieć, że przeszkolono już ponad 3000 księży z różnych diecezji. Problem zapobiegania i walki z pedofilią jest obecny w ramach formacji w wielu seminariach. Należy też wspomnieć, że Kościół korzysta z doświadczenia i wiedzy wielu środowisk, z których chciałbym wymienić fundację Dajemy Dzieciom Siłę, walczącą od ponad 25 lat z przemocą wobec małoletnich.

KAI: Czy w wypracowanych normach Episkopatu dostrzega Ksiądz jakieś luki, które wymagają pilnych zmian? Co na przykład z duchownymi, którzy oczekują na decyzję Stolicy Apostolskiej?

– Dokumenty Konferencji Episkopatu Polski są jednymi z pierwszych w Polsce, które poważnie traktują problem nadużyć seksualnych wobec dzieci i młodzieży. Wytyczne KEP były już nowelizowane w celu uzgodnienia ze zmieniającym się prawem polskim, dotyczącym prawnego obowiązku zgłaszania określonych przestępstw. Na pewno po kilku latach praktyki będzie można dokonać kolejnych korekt.

Jeśli chodzi o duchownych, którzy oczekują na dokończenie dochodzenia wstępnego lub procesu zleconego przez Kongregację Doktryny Wiary, jest to istotna sprawa, szeroko dyskutowana. Ważną inicjatywą, zaproponowaną przez Centrum Ochrony Dziecka, jest powoływanie kuratorów, którzy mają się zająć księżmi oskarżanymi o tego typu przestępstwa. Chodzi przede wszystkim o to, żeby taki duchowny nie miał kontaktu z dziećmi i młodzieżą.

Drugą istotną sprawą jest, aby oskarżeni nie pozostawali sami i w miarę możliwości skorzystali z właściwej terapii. Ponadto należy pamiętać, że niesłusznie oskarżonemu duchownemu należy przywrócić dobre imię. Ten wątek jest obecny nawet w filmie „Kler”, gdzie widzimy kapłana, który jest niesłusznie posądzony przez parafian, a pedofilem okazuje się kto inny.

KAI: Centrum Ochrony Dziecka działa w Polsce od kilku lat. Czy zdaniem Księdza ma ono wystarczające wsparcie?

– Trzeba podkreślić, że Episkopat Polski podjął bardzo dobrą decyzję, wybierając na funkcję koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy KEP jezuitę, o. Adama Żaka, niezwykle kompetentną i oddaną osobę. Ojciec Adam ma rzadki dar łączenia ludzi wokół ważnych spraw i dlatego był świadomy, że nie może swoich zadań wypełnić sam, ale we współpracy z fachowcami z różnych dziedzin. Centrum Ochrony Dziecka ma niewielką strukturę, ale gromadzi wokół siebie osoby profesjonalnie przygotowane, świadome wagi problemu. Jako współpracownik COD bardzo wiele się uczę w czasie spotkań tego gremium, gdzie psychologowie słuchają prawników, kanoniści są otwarci na zdanie terapeutów, a duchowni potrafią przyznać rację świeckim.

Natomiast używając bliskiego mi języka wojskowego, widzę COD jako wysuniętą „szpicę” naprzeciw poważnego zagrożenia, z którego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Wspólnota Kościoła dojrzewa do dostrzeżenia całej wagi dramatu nadużyć, ale dzieje się to zbyt wolno. Z jednej strony jest cały czas zbyt dużo lęku przed zmierzeniem się z traumą, przez lata wstydliwie skrywaną. Z drugiej strony niektórzy z nas chcieliby zamknąć ten temat zbyt szybko, wydaje się im, że kiedy opublikujemy odpowiednie dokumenty i skażemy sprawców na surowe kary, to problem zniknie. Tymczasem jesteśmy na początku drogi, ale na szczęście idziemy we właściwym kierunku.

KAI: Pedofilia to problem społeczny, choć często sprowadza się ją wyłącznie do problemu Kościoła. Czy Kościół swoimi działaniami zdobył taką wiarygodność, że wypracowane mechanizmy i rozwiązania mogą zostać wykorzystane przez inne grupy społeczne?

– Idea pracy nad ochroną dzieci i młodzieży jest właśnie taka, aby nie sprowadzać tej kwestii jedynie do grupy duchownych. Grupa robocza, która opracowała nasz dokument w Ordynariacie Polowym, jako pierwsza w Polsce przeszła w październiku szkolenie w krakowskim Centrum Ochrony Dziecka, na którym podkreślono wagę wprowadzenia całościowego systemu prewencji przed nadużyciami względem dzieci i młodzieży. Tam zrozumieliśmy, że nie chodzi o to, aby obronić dzieci przed księżmi, gdyż nie oni najczęściej są sprawcami. Chodzi o wprowadzenie ochrony w Kościele rozumianym jako Lud Boży, czyli należy ochronić naszych małych wiernych przed każdym, kto może stanowić dla nich zagrożenie. Może być to ktoś z bliskiej rodziny, szkoły lub harcerstwa, a także duchowny.

Jednak jeśli wypracujemy przejrzyste zasady dla wszystkich zaangażowanych na różne sposoby w Kościele, może to zainspirować do właściwych działań inne grupy społeczne. Sam prowadziłem szkolenia dla kapelanów i instruktorów harcerskich, a organizacje harcerskie i skautowe są zainteresowane wysłaniem swoich przedstawicieli na studia podyplomowe dotyczące prewencji nadużyć wobec dzieci i młodzieży prowadzone przez Akademię Ignatianum w Krakowie.

KAI: Obserwując wypowiedzi wielu duchownych wciąż wydaje się, że największym problemem jest nieumiejętność spojrzenia na molestowanie seksualne z perspektywy ofiar. W jaki sposób można to zmienić?

– Tutaj mistrzem jest papież Franciszek, który nieustannie powtarza, że Kościół musi nauczyć się słuchać. Nie ma innej drogi do wrażliwości i empatii niż słuchanie z uwagą osób skrzywdzonych. One często przez lata nie mówiły o swoim bolesnym doświadczeniu, gdyż bały się odrzucenia przez najbliższych i przez otoczenie społeczne. I niejednokrotnie życzliwa obecność pełna zrozumienia i empatii jest najlepszą pomocą, jaką możemy im wyświadczyć.

KAI: Rozpoczynający się rok to czas, w którym o kwestiach pedofilii w Kościele będzie mówiło się coraz więcej, nie tylko z powodu kolejnych zapowiadanych filmów poruszających to zagadnienie, ale także determinacji papieża Franciszka, który często ten problem porusza w swoich przemówieniach oraz ogłosił szczyt przewodniczących episkopatów w tej sprawie. Wydaje się, że papież mówi Kościołowi „sprawdzam”. Czy zdaniem Księdza Kościół w Polsce jest gotowy na oczekiwania papieża w tej sprawie?

– Stolica Apostolska ma tu bardzo jasne stanowisko i prowadzi konsekwentne działania w walce z pedofilią już od prawie dwudziestu lat. Jan Paweł II wprowadził obowiązek zgłaszania wszystkich prawdopodobnych przypadków do Kongregacji Nauki Wiary i nadał bardzo wymagające normy, według których sądzimy sprawców od strony kanonicznej. Ten sam święty papież wskazał jednoznaczny kierunek działania, który można streścić jego zdaniem: „Wierni mają prawo wiedzieć, że w kapłaństwie i życiu zakonnym nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdzą młodych”.

Benedykt XVI znał skalę problemu i wydał mu jednoznaczną walkę. To za jego pontyfikatu nakazano wszystkim episkopatom świata wprowadzenie przejrzystych zasad i wytycznych. Teraz papież Franciszek, dostrzegając za poprzednikami powszechność tego dramatu, ale także zaniedbania w walce z przestępstwami, zaprasza do siebie wszystkich przewodniczących episkopatów lokalnych.

Kościół w Polsce idzie za tymi wezwaniami papieży, choć czasem wydaje się, że czyni to zbyt opieszale. W wielu sercach mogą rodzić się wątpliwości, czy nie jest to syzyfowa praca, skoro tak wiele lat trwa ten proces oczyszczenia, a końca nie widać. Jednak warto przyrównać tę sytuację do maratonu, a nie do sprintu. Nawet jeśli przebiegliśmy już 10 czy 15 kilometrów, to nadal jest długi dystans do pokonania.

Można też porównać obecną sytuację Kościoła z długoletnim procesem leczenia przewlekłej choroby. W jej trakcie mogą nastąpić nawroty i powtórne zakażenia, jednak nie należy wtedy się zniechęcać ani obrażać na lekarzy. Choć niektórzy może jeszcze myślą, że tę chorobę można wyleczyć witaminą C, to jednak potrzebujemy często poważnej operacji i długoletniej rekonwalescencji.

***

Ks. dr Jan Dohnalik – kapłan archidiecezji krakowskiej, doktor prawa kanonicznego, absolwent Wydziału Prawa Kanonicznego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego oraz Delegat Biskupa Polowego ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Zmieniły się relacje pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami

2019-02-16 17:29

vaticannews / Jerozolima (KAI)

Administrator apostolski Patriarchatu łacińskiego w Jerozolimie uważa, że wizyta Papieża Franciszka w Abu Zabi miała znaczenie historyczne. Być może dla katolików była to jedna z wielu podróży głowy Kościoła, ale na Bliskim Wschodzie została uznana za wyjątkowe wydarzenie, ponieważ odbyła się w sercu świata islamskiego – stwierdził abp Pierbattista Pizzaballa.

Vatican Media

W wywiadzie udzielonym jednej z niemieckich rozgłośni włoski franciszkanin zauważył, że muzułmanie uważają Papieża za osobę bardzo ważną dla chrześcijan, dlatego fakt, że udał się on na Półwysep Arabski i mówił o znaczeniu ludzkiego braterstwa miał ogromny wpływ na całą społeczność muzułmańską oraz na sposób myślenia ludzi Bliskiego Wschodu.

Hierarcha powiedział, że jego zdaniem historia chrześcijan w Ziemi Świętej, ale również w Europie, jest historią naznaczoną konfliktami pomiędzy różnymi wyznaniami. Potem, na końcu okazywało się, że były to konflikty władzy. Dodał, że dziś większe napięcia występują wewnątrz Kościoła prawosławnego, niż w jego relacji z katolikami. Naszym zadaniem jest zaś podtrzymywanie oraz polepszanie relacji z innymi Kościołami.

Mówiąc o roli katolików w Ziemi Świętej duchowny zaznaczył, że relacje pomiędzy chrześcijanami różnych wyznań znacznie się poprawiły w ostatnim dziesięcioleciu, szczególnie od czasu, od kiedy trwa wojna w Syrii. Zauważył, że do pewnego stopnia jest niestosowne dyskutowanie o miejscach, porach modlitwy czy o status quo miejsc świętych, w czasie, gdy chrześcijanie są zabijani w Syrii oraz Iraku z powodu noszenia krzyżyka na szyi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław pamięta o Powstańcach Wielkopolskich

2019-02-16 21:13

Anna Majowicz

W 100. rocznicę zakończenia Powstania Wielkopolskiego (16.02.2019), w sali kolumnowej Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego spotkali się przedstawiciele rodzin Powstańców pochowanych na Dolnym Śląsku. Spotkanie odbyło się w ramach działań związanych z projektem ,,Ocalamy” realizowanego przez Wojewodę Dolnośląskiego oraz Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu.

Anna Majowicz
pamiątkowe zdjęcie uczestników spotkania

- 100 lat temu Wielkopolanie stanęli do walki o wolność i niepodległość. Solidarnie, ramię w ramię, ponad podziałami. Dziś jesteśmy tu, by oddać im hołd – rozpoczął spotkanie Wojewoda Dolnośląski, Paweł Hreniak.

Następnie głos zabrała wicedyrektor wrocławskiego oddziału IPN, dr Katarzyna Pawlak – Weiss. Przypomniała wydarzenia, które miały miejsce 20 lat po zakończeniu zwycięskich walk w Powstaniu Wielkopolskim. – Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, esesmani aresztowali Powstańców i osadzali ich w obozie. Tam okrutnie ich torturowano. W jaki sposób? Wyprowadzano ich z cel na dziedziniec, by w kurzu i błocie, do utraty sił, wykonywali trudne ćwiczenia. Mało tego. Aresztantów zimą wysyłano w Karpaty, gdzie musieli wdrapywać się na górę, którą wcześniej polewano wodą. Gdy już udało im się dotrzeć na szczyt, strącano ich, by w bólu i z połamanymi kończynami zaczynali trud ponownie. Świadectwo wielkiego patriotyzmu Powstańców nie zakończyło się więc w 1919 r. – zaznaczyła dr Katarzyna Pawlak – Weiss.

Dowódca Garnizonu Wrocław, płk Dariusz Krzywdziński, zwrócił się do rodzin Powstańców: - Szanowni Państwo, wasi przodkowie dają wam ogromny powód do dumy. Niezależnie od stopnia, jaki nosili na pagonach. Pamiętajcie, że w waszych żyłach płynie krew bohaterów i nie zapomnijcie tej dumy i wiedzy przekazywać kolejnym pokoleniom. To zaszczyt i obowiązek wobec przodków i polskiej historii. Chwała bohaterom, część ich pamięci.

Zobacz zdjęcia: Wrocław pamięta o Powstańcach Wielkopolskich

„Ocalamy” to projekt symbolicznego znakowania grobów bohaterów walk powstańczych i wyzwoleńczych, pochowanych na terenie Dolnego Śląska, specjalnym insygnium.

Poniżej przedstawiamy nazwiska osób, których groby zostały uhonorowane:

Anton Cebulski - ur. 20.02. 1896 r. w miejscowości Nowiny. Weteran armii niemieckiej oraz Legionów Polskich. Podczas powstania Wielkopolskiego został ciężko ranny i dostał się do niewoli. Leczył się w szpitalu w Leśnicy oraz w lazarecie fortecznym Twierdzy Wrocław. Zmarł 03.02.1919r. Pochowany został we Wrocławiu, na Cmentarzu Grabiszyńskim.

Bogusław Ćwikła – ur. 19.07.1901 r. w Paterku (gm. Nakło nad Notecią). Żołnierz Kompanii Nakielskiej. Brał udział w walkach o Nakło, Czerwonak, Kcynię, Szczepice, Studzienki, Tur i Szubin. Po powstaniu pełnił służbę w 4. Pułku Strzelców Wielkopolskich w Gnieźnie. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.

Jan Dzierżykraj-Morawski – ur. 01.12.1900 r. w Jurkowie. Od 1915 r. działacz konspiracyjnego Towarzystwa im. Tomasza Zana. W 1918 r. członek Tajnego Komitetu Wojskowego. Żołnierz Pułku Wielkopolskiej Jazdy Ochotniczej i uczestnik walk pod Szubinem. W wojnie 1920 r. walczył jako podporucznik w 26. Pułku Ułanów. W latach 1923-1926 pełnił funkcję zastępcy dyrektora generalnego Rady Naczelnej Przemysłu Cukrowniczego. Od 1924 r. do 1936 r. był członkiem Zarządu i dyrektorem Biura Ekonomicznego Izb i Organizacji Rolniczych Zachodniej Polski. W 1931 r. wszedł w skład polskiej delegacji na rokowania gospodarcze z Niemcami. W 1939 r. był członkiem polskiej delegacji działającej przy Lidze Narodów. Od 1938 r. był Prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Po wojnie został dyrektorem Jeleniogórskiego Okręgu Państwowych Nieruchomości Ziemskich z siedzibą w Legnicy. Później przeniósł się do Wrocławia, gdzie został dyrektorem Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Rolniczej. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Orderu Polonia Restituta (dwukrotnie), Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł 22.06.1997 r. we Wrocławiu. Pochowany na Cmentarzu św. Wawrzyńca.

Jan Gibasiewicz – ur. 24.10.1900 r. w Sulmierzycach. Członek Polskiej Organizacji Wojskowej, żołnierz ochotniczej Kompanii Sulmierzyckiej pod dowództwem sierżanta Stanisława Kamińskiego, później 12. Pułku Strzelców Wielkopolskich oraz 8. Pułku Strzelców Wielkopolskich. Uczestnik walk pod Sulmierzycami, Kobylą Górą i Granowem. W wojnie w 1920 r. służył w 62. Pułku Piechoty ze składu 15. Dywizji Piechoty, z którą wziął udział m.in. w wyprawie kijowskiej. Latem 1920 r. został ranny w walkach nad Berezyną. Po wojnie służył jeszcze w 14. Pułku Artylerii Ciężkiej w Poznaniu. Do rezerwy przeszedł w 1922 r. W latach 30-tych prowadził przedsiębiorstwo transportowe. Zmobilizowany jako kierowca w 56. Pułku Piechoty wziął udział w walkach we wrześniu 1939 r. Po zakończeniu walk dostał się do niewoli, z której uciekł i zatrzymał się w Krotoszynie. Stamtąd razem z rodziną, w 1944 r. został wywieziony do Milicza. Był aktywnym członkiem Zarządu Weteranów Powstań Narodowych RP oraz Związku Powstańców Wielkopolskich. Odznaczony m.in. Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 11.01.1984 r. w Miliczu. Pochowany jest na Cmentarzu Parafialnym przy ul. Kasztanowej.

Stanisław Gierusz – ur. 04.05.1900 r. w Bączylasie (pow. Gostyń). Uczestnik Powstania Wielkopolskiego i walk w rejonie Janiszewo, Sowiny, Gostyń, Miechcin, Leszno w składzie Kompanii Ochotniczej chorążego Kazimierczaka. Od 1919 r. służył w 60. Pułku Piechoty, z którym walczył m.in. w Międzychodzie, Toruniu, Gniewkowie, Bydgoszczy, Koronowie oraz w Lasach Tucholskich. Po wojnie przeniósł się na Kresy Wschodnie, służąc jako policjant w miejscowości Rozłucz w woj. lwowskim. W 1939 r. drogą przez Węgry, Jugosławię, Grecję i Turcję dotarł do Syrii, wstępując w skład tworzącej się tam Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, z którą walczył pod Tobrukiem. Później przeszedł szlak bojowy kampanii włoskiej II. Korpusu gen. Andersa, z bitwą pod Monte Cassino włącznie. Po zakończeniu wojny powrócił do kraju. Zmarł 27.11.1976 r. we Wrocławiu. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym na Osobowicach. Odznaczony m.in. Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Monte Cassino, Krzyżem Ziemi Świętej, Gwiazdą Afryki, Gwiazdą Italii, Brytyjskim Medalem Obronnym oraz Brytyjskim Medalem Wojny.

Wojciech Grodzki – ur. 09.04.1898 r. w Parzęczewie (Jarocin). Żołnierz 1. Kompanii Jarocińskiej. Uczestnik Walk o Krotoszyn, Ostrów Wielkopolski, Zakrzew, Łaszczyn, Rawicz, Zołnicę, Sarnówkę i Kawcze. W wojnie 1920 r. walczył na Wileńszczyźnie podczas zmagań nad rzeką Wilejką. Po wojnie mieszkał w Jaroczewie, a w latach 60. przeniósł się Dolny Śląsk. Zmarł 01.10.1976 r. w Oleśnicy. Pochowany na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Wojska Polskiego.

Piotr Jarysz – ur. 23.06.1897 r. w Chorzępowie (pow. Międychód). Uczestnik walk powstańczych w szeregach kompanii piechoty starszego sierżanta Michalskiego, a później podporucznika Kostrzewskiego. Brał udział w bojach o miejscowości: Wrzeszczyna, Rosko oraz Romanów. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 16.07.1973 r. we Wrocławiu. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Grabiszyńskiej.

Franciszek Klein – ur. 25.11.1886 r. w Laskach (pow. Kępno). Uczestnik Powstania w rejonie Kórnik k. Poznania. W czasie II Wojny Światowej, w celu uniknięcia niemieckiej represji przeniósł się na Kielecczyznę. Zmarł 25.04.1955 r. w Oleśnicy.

Antoni Rosik – Rosiński – ur. 02.10.1899 r. w Pońcu (pow. Gostyń). Żołnierz 4 kompanii ponieckiej batalionu gostyńskiego sierżanta Kaźmierczaka . Uczestnik walk pod Lesznem, Pońcem, Miechocinem, Waszkową, Gościejewicami oraz Kąkolem. W wojnie 1920 r. walczył w składzie 60. Pułku Piechoty pod Mińskiem i nad Berezyną. Brał udział w Bitwie Warszawskiej w szeregach 15. Dywizji Piechoty w jej ofensywie na Mińsk Mazowiecki i Łomżę. Po zakończeniu konfliktu pozostał w wojnie jako podoficer zawodowy. Służył w batalionach Korpusu Ochrony pogranicza w Ludwikowie oraz Suwałkach. We wrześniu 1939 r. dowodził obroną strażnicy KOP Nowa Różana przed wojskami radzieckimi. W czasie II wojny światowej był członkiem Armii Krajowej. Odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych (trzykrotnie), Medalem Niepodległości, Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 22.10.1964 r. w Obornikach Śląskich. Pochowany jest na Cmentarzu parafialnym przy ul. Siemianickiej.

Józef Wojtkowiak – ur. 03.02.1899 r. w Poznaniu. Żołnierz 2. batalionu Poznań – Wilda, pod dowództwem majora Hądzilka. Uczestnik walk pod Wielkim Grójcem, Małym Grójcem i Kargową. W Wojsku Polskim służył zawodowo do 1927 r. Po zakończeniu służby rozpoczął pracę w PKP, która trwała do momentu przejścia na emeryturę w 1959 r. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 25.03.1982 r. w Bierutowie. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym, przy ul. Wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem