Reklama

Sacroexpo 2018

Rozmowa ze świadkiem życia Matki Urszuli Ledóchowskiej

Z m. Andrzeją Górską rozmawiał ks. dr Ireneusz Skubiś.
Niedziela Ogólnopolska 19/2003


Matka Urszula Ledóchowska

Z m. Andrzeją Górską ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego rozmawia ks. dr Ireneusz Skubiś

Ks. dr Ireneusz Skubiś: - Należy Matka do tych szczególnych osób, które osobiście znały św. Urszulę Ledóchowską. Więcej, Święta przyjmowała Matkę do klasztoru i była wychowawczynią. Co najbardziej charakterystycznego pamięta Matka ze spotkań ze Świętą?

M. Andrzeja Górska: - Muszę przyznać, że od pierwszego kontaktu m. Ledóchowska zafascynowała mnie swoją osobowością. Początkowo uderzała mnie w niej najbardziej pogoda ducha i energia, wyczuwalne przez nas, łódzkie dzieci i młodzież, jej troska o nas, o nasze wychowanie, o to, jakimi ludźmi będziemy w przyszłości. Gdy spotkałam ją już jako studentka, fascynacja ta pogłębiła się, bo zdawałam sobie sprawę, jak wiele obowiązków i odpowiedzialności spoczywa na jej ramionach. I wtedy zrozumiałam głębiej Pawłowe pragnienie: "Stałem się wszystkim dla wszystkich (...). Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział" (1 Kor 9,22-23).
W latach mojej młodości Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego rozwijało się bardzo intensywnie. Przybywało sióstr, domów i dzieł. Rozrastała się również bardzo szybko katolicka organizacja młodzieżowa - Krucjata Eucharystyczna, przeszczepiona przez Matkę na grunt polski. Z radością czytałyśmy wydawane przez siostry pisemko - organ Krucjaty - pod nazwą Orędowniczek Eucharystyczny, w którym Matka umieszczała często swoje artykuły o tematyce religijnej i wychowawczej, gdzie również ukazywały się w odcinkach jej powieści dla dzieci i młodzieży. Przez Krucjatę Eucharystyczną tysiące dzieci pogłębiały swoją religijność, a także podejmowały w sposób świadomy pracę nad doskonaleniem własnego charakteru. Wielkim zbiorowym przeżyciem całego łódzkiego społeczeństwa był Kongres Eucharystyczny w Łodzi w 1927 r., który zgromadził uczestników z całej niemal Polski. Głównym ośrodkiem Krucjaty Eucharystycznej był dom Sióstr Urszulanek na Czerwonej, gdzie odbywały się zarówno cotygodniowe zebrania, jak i międzyszkolne imprezy. Zwłaszcza niedzielne popołudnia gromadziły tłumnie dzieci łódzkie zarówno na adoracji Najświętszego Sakramentu, jak i na spotkaniach i rozmowach z siostrami. Również na Czerwonej miałyśmy okazję osobistego kontaktu z Matką Urszulą. Opowiadała nam o swoich podróżach, zwłaszcza do Rzymu, o spotkaniach z Ojcem Świętym, o jego szczególnych troskach dotyczących życia całego Kościoła. Zachęcała do modlitwy i osobistych ofiar w intencji Ojca Świętego. W wielu z nas te spotkania rozbudziły pragnienie poświęcenia swego życia służbie Kościołowi.
Później zetknęłam się z Matką jako studentka w domu akademickim w Warszawie na Wiślanej (dawniej Gęsta). Uderzało mnie w Matce zwłaszcza głębokie zainteresowanie życiem każdej z nas, w czym wyczuwałyśmy jakąś wielką życzliwość i miłość. W tym właśnie okresie i ja wyjawiłam jej w czasie osobistej rozmowy pragnienie wstąpienia do Zgromadzenia, co Matka przyjęła z radością. Dla mnie osobiście, jak i dla wielu moich koleżanek, Matka była wzorem osoby poświęconej całkowicie Bogu i służbie człowiekowi, a przez wiarę i miłość - kimś bardzo szczęśliwym.

- Jak Matka sądzi - teraz, po wielu latach od czasu, gdy miała Matka św. Urszulę na co dzień - na czym polega świętość?

- Ojciec Święty Jan Paweł II w pierwsze liturgiczne święto bł. Urszuli (29 maja 1984 r.) powiedział o Matce m.in.: "Czujna na potrzeby czasu, w którym Opatrzność powołała ją do życia, bł. Urszula potrafiła odpowiadać na wymagania przeobrażającego się świata wewnętrznym spokojem, który przychodził jej ze zrozumienia, że Bóg jest naszym Ojcem; radością z wytrwałego odkrywania zawsze nowej prawdy Ewangelii, pokorą niestrudzonej służby braciom, których odbierała jako sakrament obecności Chrystusa zawsze aktualnej". Kontemplację i czyn apostolski Matka traktowała jako harmonijną jedność, integrującą dojrzewanie osoby ludzkiej do pełni, do świętości. Cechowała ją nie tylko głęboka wiara i ufność w moc i dobroć Boga, ale i naturalność, i prostota oraz ogromna pracowitość i sumienność w wypełnianiu codziennych obowiązków. Świętość w ocenie Matki - jak sama pisała - "nie domaga się od nas rzeczy nadzwyczajnych, lecz wiernego spełniania obowiązków życia codziennego, spełniania woli Bożej dla Boga i z Bogiem. Często myślimy, że to tak trudno zostać świętym i dlatego rezygnujemy ze świętości, uspokajając swe sumienie: «Świętość nie dla mnie». Ale to błąd! Musimy stać się świętymi, jeżeli chcemy dostać się do nieba. Lecz nie bójmy się, nie na nadzwyczajnych pokutach, na długich modlitwach, na heroicznych aktach cnót polega świętość, ale na cichym spełnianiu woli Bożej. Najlepsza modlitwa - to ciągłe zgadzanie się z wolą Bożą; najlepsza pokuta - to ciche, radosne przyjmowanie woli Bożej; najcudowniejszy akt miłości - to wierne wykonywanie woli Bożej we wszystkim". Wydaje się, że była to również droga świętości samej Matki.

- Święty - to wzór do naśladowania. W czym i w jaki sposób możemy naśladować św. Urszulę?

- Znowu chciałabym odwołać się do tego, co napisał ówczesny kard. Karol Wojtyła, przesyłając do Kongregacji ds. Świętych akta procesu apostolskiego przeprowadzonego w Kurii Metropolitalnej w Krakowie (1974 r.). Napisał bowiem m.in.: "Głębia życia wewnętrznego m. Urszuli, znajdująca wyraz w ofiarnej i radosnej służbie każdemu potrzebującemu, bez różnicy narodowości i wyznania, może być wzorem chrześcijanina naszych czasów, pragnącego żyć pełnią Ewangelii". M. Urszula, otwarta na łaskę Bożą i potrzeby braci, potrafiła rzeczywiście w duchu powszechnego braterstwa rozwiązywać najbardziej złożone problemy ludzkie w świetle wiary i synowskiej zależności od Kościoła. Stąd może być ukazana jako wzór nie tylko dla osób Bogu poświęconych, ale i dla świeckich, z którymi umiała skutecznie współpracować. Cechowała ją nie tylko odwaga apostolska i przenikliwość w dostrzeganiu potrzeb Kościoła, ale była też wzorem chrześcijańskiego optymizmu. Wypływał on również z wiary w moc i dobroć Boga oraz w zdolność stworzeń rozumnych i wolnych do współdziałania ze Stwórcą i Zbawicielem w realizowaniu królestwa prawdy, miłości i szczęścia. Matka Urszula rosła dawaniem siebie Bogu i ludziom, czynieniem dobra z radością.

- Matka Urszula poświęcała wiele czasu sprawom polskim. Na czym polegał patriotyzm Świętej?

- Mimo iż wychowana w Austrii, pomimo tego, że urodziła się w małżeństwie mieszanym z ojca Polaka i matki Szwajcarki, miała od dzieciństwa rozbudzoną świadomość przynależności do narodu polskiego. Miłość ojczyzny wyrażała w konkretnych czynach i działaniach, zwłaszcza w okresie II wojny światowej. Rozpoczęła wówczas akcję charytatywno-propagandową na rzecz Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, założonego w Vevey (Szwajcaria) przez Henryka Sienkiewicza, Ignacego Paderewskiego i Antoniego Osuchowskiego. Jako przedstawicielka tegoż Komitetu na kraje skandynawskie wygłosiła w tych krajach 80 odczytów o Polsce. Ukazywała słuchaczom historię i kulturę swego kraju. Żarliwością i autentyzmem wypowiedzi budziła nie tylko sympatię dla umęczonego narodu, ale przyczyniała się w dużej mierze do wydatnej pomocy materialnej dla współrodaków. Dzięki jej staraniom wydana została w Sztokholmie książka pt. Polonica, stanowiąca zbiór artykułów o historii, kulturze Polski i jej katolicyzmie, napisanych przez znanych autorów. Sama napisała do tej publikacji artykuł o kulcie Matki Bożej w Polsce (Madonnakulten i Polen). W 1917 r. zorganizowała i prowadziła dom dziecka dla polskich sierot. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przeniosła się wraz z grupą sióstr i dzieci do kraju. Włączyła się w odbudowę odrodzonej ojczyzny, szczególnie przez podejmowanie prac związanych z wychowaniem dzieci i młodzieży. Dziełem Matki - jak już wspomniałam - było zapoczątkowanie w Polsce w 1925 r. Krucjaty Eucharystycznej. Ta dziecięca organizacja, w którą Matka wkładała cały zapał swej zawsze młodzieńczej duszy, zawdzięczała jej swój rozwój i szeroki zasięg. Matka Ledóchowska korzystała ze wszystkich środków, jakie wskazywała jej Opatrzność, by dziełu temu dać trwałe podstawy. Brała czynny udział w zjazdach Krucjaty, przemawiała na Kongresach Eucharystycznych, rozpoczęła wydawanie Hostii - organu dla kierowników Krucjaty. Społeczeństwo polskie oddawało do dyspozycji Matki nawet swe wielkie majątki na cele wychowania i szerzenia kultury polskiej i katolickiej. A Matka, pełna inicjatywy, energiczna i konsekwentna w realizowaniu powziętych postanowień, nie zrażała się tymi zobowiązaniami, przyjmując je z ufnością w Bożą pomoc i wierząc, że przyniosą dobro dla Bożej sprawy, dla polskiego narodu.

- Matka Urszula wiele swoich sił oddawała sprawie wychowania młodych dziewcząt. Jaką była wychowawczynią? Czy dzisiaj mogłaby zaimponować młodym?

- "Powołaniem Matki Urszuli była młodzież i jej wychowanie" - tak w dniu jej beatyfikacji powiedział Jan Paweł II (Poznań, 20 czerwca 1983 r.). Praca z młodzieżą i dla młodzieży w celu bezpośredniego kształtowania jej życia umysłowego i duchowego była potrzebą jej serca. Katolicyzm i polskość - co nieraz powtarzała - były w jej przekonaniu koniecznymi, dopełniającymi się czynnikami w wychowaniu - oba żądały walki z wszelką połowicznością i wygodnictwem, oba stawiały młodym postulat świętości na co dzień, wypracowanej w rzetelnym spełnianiu obowiązków. Była wychowawczynią wymagającą, ale jednocześnie była przekonana, że żądając wiele, trzeba głęboko kochać i rozumieć ludzi, i dawać wyraz takiego do nich stosunku w uśmiechu, który jest wykwitem triumfu życzliwości nad chłodem, miłości nad egoizmem i nie przychodzi bez walki. A nieodstępnym jego towarzyszem jest dobry czyn. Matka potrafiła wciągać młodzież do pracy apostolskiej. Pozwolę sobie przytoczyć fragment ze wspomnień jednej z licznych wychowanek Matki, Marii Górnickiej, żony adwokata - ofiary Katynia: "W odezwach, artykułach apelowała, abyśmy choć rok swego życia, jak żołnierze ojczyźnie, poświęciły braciom na Kresach. Z jej inicjatywy robiłyśmy zbiórki pieniędzy, odzieży, książek dla najbiedniejszych ochronek kresowych. W trosce o dusze organizowała w Pniewach, podczas wakacji, rekolekcje zamknięte dla różnych stowarzyszeń i osób prywatnych, które często - na prośbę słuchaczy - sama prowadziła. Matka osiągała niezwykłe wyniki swej pracy wychowawczej przez indywidualne podejście, proste, matczyne. Była przy tym ogromnie subtelna, pełna naturalnej prostoty, co sprawiało, że darzyłyśmy ją pełnym zaufaniem i otaczałyśmy największą czcią. Mimo że żyła życiem zakonnym, miała zrozumienie i pozytywny stosunek do kwestii życiowych świeckich. Przygotowywała nas do przyszłych zadań w rodzinie i ojczyźnie. Przede wszystkim chciała, byśmy były dobrymi katoliczkami, mądrymi matkami, pełnowartościowymi obywatelkami kraju. Po naszym wyjściu ze szkoły interesowała się naszymi losami. Życzyła sobie, byśmy z naszymi problemami, bólami, wątpliwościami wracały do Pniew, by tam zaczerpnąć sił do dalszej walki. Matka musiała znać życie albo też miała intuicyjne wyczucie, które sprawiało, że rady jej i wskazania były trafne i przekonujące". Takich wspomnień o życiu, postawie i działalności Matki jest w archiwum Zgromadzenia bardzo dużo.

- Matka Urszula jest założycielką Waszego Zgromadzenia. Czy jej duch i charyzmat jest obecny w Zgromadzeniu? Jaki jest charyzmat Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Szarych?

- Od 1920 r. Zgromadzenie Sióstr Urszulanek SJK zaczęło rozwijać się bardzo szybko. Gorliwość Matki Ledóchowskiej o chwałę Bożą, wspierana wybitnie darem męstwa i mądrości, jej głęboka miłość człowieka, a przede wszystkim promieniująca świętość, tak pełna nadzwyczajnej prostoty, pociągała coraz więcej osób do pójścia w jej ślady, do radosnej służby Bożej wśród potrzebujących. W 1939 r., w którym Bóg odwołał Matkę z posterunku na ziemi, Zgromadzenie przez nią założone liczyło około 800 sióstr. Praca ich rozwijała się w 29 placówkach w kraju i 6 za granicą - we Włoszech i Francji.
Istotę życia zakonnego Matka widziała w osobistym, dobrowolnym i świadomym oddaniu siebie i swego życia Chrystusowi, by razem z Nim szerzyć królestwo Boże na ziemi. Taki charyzmat z woli Kościoła kryje w sobie nazwa - Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Posługę człowiekowi i wszelką inną pracę traktowała religijnie, jako wypełnienie woli Bożej i jako twórczy wkład człowieka we współtworzenie i uświęcanie świata i jego kultury przez cywilizację miłości. Tę myśl wyraziła Matka w swoich pismach na długo przed Soborem Watykańskim II. W formacji duchowej akcentowała wartość liturgii, Eucharystii, w której widziała szczyt i źródło naszego zjednoczenia z Bogiem. Codzienne uczestnictwo we Mszy św. miało prowadzić siostry do coraz pełniejszego zjednoczenia z Kościołem - sakramentem zbawienia - a codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, osobista i wspólnotowa, stała się trwałym elementem duchowości szarourszulańskiej. Kult Eucharystii łączyła Matka z nabożeństwem do Najświętszej Maryi Panny, Matki Jezusa, pokornej Służebnicy Pańskiej, której słowa: "Oto ja służebnica Pańska" uczyniła hasłem Zgromadzenia. Na pytanie, jaka jest urszulańska droga do świętości, odpowiedziała: Wpatruj się w Matkę Najświętszą i naśladuj Ją w tych Jej postawach, które wyraziła słowami i życiem: fiat, magnificat, i służbą braciom, aż po krańce świata.
Czy jej duch i charyzmat są obecne w Zgromadzeniu? Znów odpowiem słowami kard. Wojtyły: "Dzieło Matki trwa nadal w jej Zgromadzeniu, które po dziś dzień skutecznie wspomaga, zwłaszcza w Polsce, duchowieństwo w jego misji duszpasterskiej. Przez oddanie swej rodziny zakonnej w służbę Kościoła i wkorzenienie jej w środowisko ubogich i potrzebujących - otworzyła już przed 40 laty drogi wytyczone przez Sobór Watykański II".

- Była Matka przełożoną generalną. Jak wtedy realizowała Matka ideały świętej Założycielki?

- Zarówno nasz kraj, jak i cały świat uległ od śmierci Matki wielu przeobrażeniom. Także w Kościele, a w związku z tym i w Zgromadzeniu dokonało się dużo zmian. Stara się ono żyć jednak ciągle wskazaniami pozostawionymi przez Matkę Założycielkę w wielu pismach, zwłaszcza zawartych w prośbach jej duchowego Testamentu, w Konstytucjach, Dyrektorium i w innej spuściźnie, jak np. w medytacjach na każdy dzień roku, opartych na Piśmie Świętym.

- Czy przez lata, w których patrzy Matka na swoje Zgromadzenie, daje się zauważyć rozwój ideałów Założycielki?

- Do pogłębiania charyzmatu Matki Założycielki przyczyniały się na przestrzeni lat różne szczególne momenty, jak Sobór Watykański II, a zwłaszcza beatyfikacja i kanonizacja Matki. Wnikając w potrzeby Kościoła powszechnego, Zgromadzenie rozszerzyło swoją działalność, a tym samym przeniosło charyzmat Matki na kraje Ameryki, Afryki, a także powróciło na tereny, które Matka szczególnie umiłowała - Skandynawię i tereny Europy Wschodniej, a ostatnio na Filipiny.

- Założycielka Zgromadzenia była człowiekiem o szerokich kontaktach europejskich. Czy na podstawie wielu materiałów można by uzyskać odpowiedź na pytanie: Jak św. Urszula widziałaby sprawę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej?

- "W swym zapale miłości ku Bogu, Matka nie znała przeszkód: oddała się całkowicie Jemu oraz bliźnim cierpiącym i potrzebującym. Odważnie przemierzała Europę od kraju do kraju, by nieść światło, pociechę i miłość" - napisał o niej opat benedyktyński (bp Rea). Matka potrafiła jednoczyć ludzi różnych poglądów, wyznań i narodowości wokół jednego celu: pomocy potrzebującym. Zapytana, za jakim programem się opowiada, odpowiedziała: "Moją polityką jest miłość". Odczytała bowiem dobrze - jak powiedział o niej o. Mirewicz TJ - potrzeby swojej epoki, przeczuwając, że w niej przełamuje się dotychczasowy kierunek historii; że 1914 r. i to, co go poprzedziło, zapowiada jakieś radykalne zmiany w układzie warunków politycznych, społecznych, kulturalnych i religijnych. Przeczuciom tym i lękom przeciwstawiała propozycje zawarte w swoich przedsoborowych myślach i czynach. Propozycje bardzo proste i jednocześnie odważne, wywodzące się z wiary w dobroć Boga i dobroć człowieka.
Sądzę, że harmonia osobowości Matki, jej przykład życia zakotwiczonego całkowicie w Bogu, opartego na Kościele, skale Piotrowej, i stąd wolnego, radosnego, dynamicznego, może być pomocą dla nas, współczesnych, abyśmy angażowali się wszyscy w cywilizację życia i miłości. Odnieść to możemy również do współudziału w jednoczącej się dziś Europie.

- Dziękuję za rozmowę.

Franciszek do włoskich biskupów: nie może mówić o ubóstwie i jednocześnie żyć jak faraon

2018-05-22 16:33

Paweł Pasierbek SJ/vaticannews.va

media vaticana

Kryzys powołań, świadectwo życia ewangelicznym ubóstwem oraz łączenie diecezji to główne tematy, które poruszył Papież w przemówieniu skierowanym do biskupów z Konferenjci Episkopatu Włoch.

Zdaniem Franciszka kryzys powołań to zatruty owoc kultury tymczasowości, relatywizmu i dyktatury pieniądza. Ponadto jako przyczynę takiego stanu rzeczy wymienił tragiczny spadek urodzin, który nazwał „demograficzną zimą” oraz skandale we wspólnocie Kościoła i nijakie świadectwo.

Papież o powołaniach

"Ile seminariów, kościołów, klasztorów czy opactw zostanie zamkniętych w przyszłych latach z powodu braku powołań? – pytał się Ojciec Święty. - Bóg to wie. Jak bardzo smuci spojrzenie na tę ziemię, przez długie wieki tak płodną i hojną w dawaniu misjonarzy, sióstr zakonnych, kapłanów pełnych apostolskiego zapału, która wraz z całym starym kontynentem wchodzi w powołaniową bezpłodność bez szukania skutecznych rozwiązań. Ufam, że ich szuka, ale nie potrafi znaleźć".

Papież zaproponował włoskim biskupom, aby diecezje, w których liczba kapłanów jest większa, wspierały te, gdzie ich brak. Mogłaby to być pierwsza, konkretna próba zaradzenia kryzysowi.

Mówiąc o ubóstwie Franciszek odwołał się do św. Ignacego Loyoli, który nazywa je matką i murem życia apostolskiego. Matką, ponieważ rodzi dobro, a murem, bo chroni przed złem. Bez ubóstwa, zauważył Papież, nie ma apostolskiego zapału i życia w służbie drugim.

Papież o ubóstwie

"Kto wierzy, nie może mówić o ubóstwie i jednocześnie żyć jak faraon – stwierdził Franciszek. - Czasami widzi się takie rzeczy. To jest antyświadectwo, gdy mówi się o ubóstwie i prowadzi się luksusowe życie; jest rzeczą skandaliczną, gdy wydaje się pieniądze bez przejrzystości lub używa się dóbr Kościelnych jakby były osobistymi. (...) Mamy obowiązek korzystać z nich w przykładny sposób, w oparciu o jasne i wspólne reguły, bo pewnego dnia zdamy z tego sprawę właścicielowi winnicy".

Papież poruszył także temat liczby diecezji we Włoszech, których jest tutaj ponad 250. Wyraził opinię, że jest ich za wiele i trzeba rozpocząć proces ich łączenia. Dodał, iż problem ten nie jest nowy, poruszał go już papież Paweł VI i ciągnie się zbyt długo. „Uważam – powiedział – że nadszedł już czas, aby jak najszybciej zamknąć ten temat”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Bp Ignacy Dec afiliowany do Zakonu Franciszkanów

2018-05-22 22:13

xdm / Wambierzyce (KAI)

21 maja podczas uroczystej Mszy św. w Wambierzycach bp Ignacy Dec przyjął godność afiliacji do Zakonu Braci Mniejszych. „Jubileusz 800-lecia Wambierzyc, w którym znajduje się sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin stał się sposobnością do obdarowania godnością afiliacji do Zakonu Braci Mniejszych Bp Ignacego Deca – mówił w homilii o. Alan Tomasz Brzyski OFM Minister prowincjalny.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

„Ksiądz biskup od wielu lat wspiera naszą prowincję św. Jadwigi na różne sposoby, niejednokrotnie tak, jakby sam był jej członkiem. Życzliwość wobec zakonu Braci Mniejszych znalazła swój wyraz we wprowadzeniu do Wambierzyc w 2007 roku naszej wspólnoty przekazując administrację parafii Nawiedzenia NMP. Stąd dzisiaj w dowód wdzięczności w uroczysty sposób pragniemy afiliować księdza biskupa do pierwszego zakonu, co jest uhonorowaniem pierwszego stopnia prowincji św. Franciszka z Asyżu w Polsce” – podkreślał o. Alan Brzyski, prowincjał.

Następnie Minister Prowincjalny Prowincji św. Jadwigi dokonał duchowej afiliacji biskupa świdnickiego do wspólnoty franciszkańskiej odczytując rzymski dekret podpisany przez Ministra Generalnego całego Zakonu Braci Mniszych o. Michaela A. Perry.

„Dla uznania życzliwej pomocy, szczerej postawy i serdecznej obecności księdza biskupa pośród braci prowincji św. Jadwigi w diecezji świdnickiej, w Polsce, z uczuciami ogromnej wdzięczności afiliuję księdza biskupa do Zakonu Braci Mniejszych i przez pośrednictwo naszego serafickiego Ojca św. Franciszka z Asyżu wzywam dla Niego błogosławieństwa Boga miłosiernego i wszechmogącego i zawierzam go opiece Najświętszej Dziewicy Maryi, Matki Bożej” – czytamy w rzymskim dekrecie.

Prowincja św. Jadwigi w Polsce wywodzi się z prowincji saksońskiej. Rozległość ówczesnej prowincji obejmującej Westfalię, Nadrenię oraz Śląsk utrudniała władzom zakonnym zarządzanie podległymi domami i zakonnikami, dlatego 21 IX 1893 r. postanowiono o utworzeniu ze śląskich klasztorów we Wrocławiu, Górze św. Anny oraz w Prudniku komisariatu zakonnego, który pozostawałby zależny od macierzystej prowincji. Pierwszym komisarzem wrocławskim mianowano o. Piusa Bocka, pochodzącego z saksońskiej prowincji św. Krzyża.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem