Reklama

„Łowcy” pedofilów

Z Claudio Camarcą rozmawiał Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 36/2003

W poprzednim numerze „Niedzieli” nasz rzymski korespondent Włodzimierz Rędzioch zwrócił uwagę na rozmiary i niebezpieczeństwo zjawiska pedofilii w świecie. Wskazał też instytucje i osoby walczące z pedofilią i udzielające pomocy ofiarom pedofilii. Wśród „łowców” pedofilów jest ks. Fortunato Di Noto, proboszcz z Sycylii, założyciel „Telefonu Tęcza”, pod który mogą dzwonić ofiary przemocy i nadużyć seksualnych, oraz organizacji „Meter”. Tydzień temu opublikowaliśmy wywiad z ks. Di Noto. W bieżącym numerze drukujemy wywiad, który Włodzimierz Rędzioch przeprowadził z włoskim pisarzem i reżyserem Claudio Camarcą - autorem książki „I santi innocenti” (Święte niewiniątka) oraz „SOS Pedofilia: parole per ucidere l’orco” (SOS pedofilia: słowa, którymi trzeba zabić potwora).

Z Claudio Camarcą - włoskim pisarzem i reżyserem - rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: - Od kiedy zajmuje się Pan problemem pedofilii?

Claudio Camarca: - Od 1996 r., tzn. od kiedy wybuchł w Belgii skandal pedofilii znany jako afera Dutroux. Urodził się wtedy również mój pierwszy syn, co sprawiło, że sprawa dotknęła mnie jeszcze bardziej. Afera ta wstrząsnęła światem, gdyż dziewczynki, które uprowadzono, by wykorzystywać je seksualnie, umarły z głodu. Dutroux nie był pedofilem, zajmował się przemytem kradzionych aut ze wschodnich Niemiec do Holandii. W pewnym momencie jego „zleceniodawca” zaproponował mu przemyt innego „towaru” - dziewczynek.
Warto wyjaśnić, że istnieją dwie kategorie pedofilów. Pierwsza - to ludzie, którzy czują chorobliwy pociąg płciowy do dzieci, druga - to pedofile „okazjonalni”, tzn. tacy, którzy w pewnych sytuacjach mają stosunki płciowe z dziećmi (dotyczy to głównie tzw. turystów seksualnych, którzy w domach publicznych ubogich krajów korzystają także z „usług” nieletnich dziewcząt). Ocenia się, że co roku po całym świecie krąży ok. 18-20 mln tzw. turystów seksualnych.
Przypadek Dutroux jest bardzo znaczący jako przykład współczesnego pedofila „okazjonalnego” - człowieka, który choć nie był pedofilem, stał się wspólnikiem pedofilów, a w końcu sam zaczął gwałcić dziewczynki, które przewoził. Współczesny świat obfituje w ludzi pozbawionych moralności, którzy bez skrupułów stają się klientami tego wielkiego, zorganizowanego na światową skalę biznesu, jakim jest seksualne wykorzystywanie nieletnich.
Afera Dutroux urosła do rangi symbolu również z innego powodu: w procesie tym - tak jak w wielu mu podobnych na całym świecie - nie udało się zidentyfikować prawdziwych organizatorów tego ohydnego procederu. Bardzo wpływowi ludzie, którzy pozostali jednak bezimienni, sprawili, że nie odkryto całej prawdy. Faktem jest jednak, że skandal ten doprowadził w Belgii do politycznej burzy i do dymisji ministra spraw wewnętrznych oraz ministra spraw zagranicznych, a także do usunięcia z urzędu sędziego.
Dokładna analiza przypadku Dutroux pozwoliłaby na skuteczną walkę z wyzyskiem seksualnym, którego ofiarą padają dzieci. Powtarzam często, że w odróżnieniu od innych form zorganizowanej przestępczości międzynarodowej - np. handlu bronią i narkotykami - walka z tym zjawiskiem jest łatwiejsza, ponieważ „przemysł pedofilski” musi uciekać się do pewnych form reklamy. Dzisiaj najskuteczniejszą formą reklamy jest sieć internetowa, lecz w ten sposób można dosyć łatwo zlokalizować klientów. Niestety, identyfikowani są klienci, lecz nie „centrale”, które organizują ten haniebny handel. Dlatego tak ważna jest praca policji w terenie i infiltrowanie grup przestępczych zajmujących się tym procederem.
Ze smutkiem należy stwierdzić, że w ostatnich czasach pedofilia staje się zjawiskiem, które jest akceptowane lub tolerowane przez społeczeństwo. Dlatego nie należy się dziwić, że spośród tysięcy ludzi oskarżonych o pedofilię tylko nieliczni trafiają do więzienia, a włoscy radykałowie przedłożyli w parlamencie propozycję ustawy, która przewiduje depenalizację (niekaralność) pedofilii w przypadku dzieci powyżej 12. roku życia.

- Jakie jest podłoże kulturowe współczesnej pedofilii?

- Ponad 10 lat temu napisałem artykuł, w którym wyjaśniałem, że we Włoszech momentem przełomowym w rozprzestrzenianiu się zjawiska pedofilii był bardzo wówczas modny program prowadzony przez nastolatkę o imieniu Ambra. W programie tym występowały 14-letnie, półnagie dziewczęta, które tańcząc stanowiły „tło” dla Ambry. Ponieważ program nadawany był wczesnym popołudniem, gdy ludzie są w pracy, a dzieci jeszcze nie siedzą przed telewizorem, jego stałymi widzami (ponad 70%) byli starsi mężczyźni po sześćdziesiątce. Wielu naukowców zgadza się z moją tezą, że te nagie „nimfy” pokazywane regularnie w tym programie pobudzały w niezdrowy sposób dorosłą męską publiczność i spowodowały gwałtowny wzrost przypadków pedofilii we Włoszech. Wynika z tego, że we współczesnej kulturze i w mediach występują zjawiska, które - być może nieświadomie - rozbudzają tendencje pedofilskie.
Przypomnę jeszcze jeden fakt. W latach 80. miał miejsce we Włoszech słynny proces za dokonanie gwałtu. Grupa feministek zażądała wówczas, by ilustrowane tygodniki zaniechały publikowania zdjęć przedstawiających nagie kobiety, gdyż zrozumiano wówczas, że pokazywanie nagich ciał sprawia, że przemoc seksualna jest w społeczeństwie coraz bardziej tolerowana.

- Dzisiaj, gdyby ktoś wystąpił z taką propozycją, wyśmiano by go i przylepiono by mu etykietkę obskuranta…

- Oczywiście, w związku z tym nie należy się dziwić, że współczesny świat jest taki, jaki jest.

- Pozwoli Pan, że wspomnę jeszcze inne fakty. W 1947 r. Literacką Nagrodę Nobla przyznano francuskiemu pisarzowi André Gide’owi. Jest on m.in. autorem książki „Corydon”, uchodzącej za prawdziwy manifest ruchu gejów, w której pisze o dwóch rodzajach homoseksualistów: jedni mają pociąg do dorosłych mężczyzn, inni do nieletnich chłopców. Sam Gide z dumą deklarował się jako pederasta, a w swych utworach często opisywał swe przygody erotyczne w marokańskich domach publicznych Casablanki i Tangeru.
Również Pański krajan - Pier Paolo Pasolini, uchodzący za jednego z największych poetów włoskich, był praktykującym pedofilem. Alberto Moravia, który podróżował z nim po Afryce i Azji, wspominał, że Pasolini co wieczór wychodził, by „polować” na młodzieńców. Czasami wracał pobity przez rodziców dzieci, do których się „dobierał”.
W tym samym okresie Władimir Nabokow, amerykański pisarz pochodzenia rosyjskiego, opublikował powieść „Lolita”, poświęconą miłości dorosłego mężczyzny do 12-letniej dziewczynki - prawdziwy hymn na rzecz pedofilii, który prawie natychmiast ekranizowano.
Skoro ludzie ci uchodzą za koryfeuszy współczesnej kultury, świat jest taki, jaki jest. Wróćmy jednak do głównego tematu naszej rozmowy. Często próbuje się „wybielać” pedofilów, twierdząc, że w gruncie rzeczy to dzieci szukają starszej osoby, która wprowadzi je w świat erotyzmu, i są zadowolone ze współżycia seksualnego z dorosłym. Czy pańskie obserwacje potwierdzają te sugestie?

- Spotkałem dwa typy pedofilów: jedni uważali, że dzieci są po to, by dostarczać przyjemności erotycznych, drudzy natomiast uważali się za ich „mistrzów”. To prawda, że istnieją teorie, według których dzieci same szukają swych „mistrzów” życia w dziedzinie seksualnej i tego typu kontakty dostarczają im przyjemności. Praktyka jednak zadaje kłam teoriom, które mają usprawiedliwiać zachowanie pedofilów. Rozmawiałem z bardzo wieloma dziećmi wykorzystywanymi seksualnie - od dziewczynek gwałconych przez ojców aż po nieletnich żyjących na ulicy i „oddających się” za bułkę w McDonaldzie - lecz żadne z nich nie doświadczało przyjemności. Wprost przeciwnie, wyznawały one otwarcie, że nienawidzą ludzi, którzy je wykorzystywali.

- W swych książkach pisze Pan o zjawisku pedofilii niejako od wewnątrz, tzn. z perspektywy pedofilów. Jak udało się Panu wejść w świat pedofilów?

- Nie było to łatwe. Zacząłem, oczywiście, od kontaktów internetowych. Ponieważ nie miałem ciekawego materiału fotograficznego, który pedofile wymieniają między sobą, pisałem krótkie opowiadania. Na początku nikt mi nie odpowiadał, lecz pewnego razu - zdesperowany - wpadłem na pomysł, by zakończyć moje opowiadanie zdaniem: „Got mit uns”. Niespodziewanie zacząłem otrzymywać wiele listów. W ten sposób nawiązałem pierwsze kontakty z pedofilami, których spotykałem następnie we Włoszech i za granicą. Uczestniczyłem także w ich podróżach. Było to bardzo dramatyczne doświadczenie: musiałem udawać, że jestem przyjacielem ludzi, do których w głębi serca czułem wielkie obrzydzenie, gdyż zdawałem sobie sprawę, że każdy z nich jest w najlepszym przypadku jedynie gwałcicielem dzieci. Towarzyszyłem grupie pedofilów w „wyprawach” do Ameryki Łacińskiej i do Rumunii. Widziałem dzieci, które prostytuowały się za paczkę papierosów lub za kolację; w Bukareszcie chłopak „oddawał się” pewnemu Francuzowi przez 15 dni tylko dlatego, że w tym czasie mógł spać w ogrzewanym pokoju z telewizorem. Byłem świadkiem gwałtów dokonywanych na dzieciach i uważam, że czyny te należy uznać za zbrodnie przeciwko ludzkości, bo są to zbrodnie porównywalne chyba jedynie z Szoah. Pedofil pozbawia dziecka dzieciństwa, zabija jego niewinność i przyszłość. Dlatego jestem przerażony i rozgoryczony, że władze państw nie podejmują skutecznych środków, by walczyć z tą plagą - nie chodzi o słowne deklaracje, lecz o konkretne działania.

- Pewne działania są podejmowane. W USA od ponad roku prowadzi się polowanie na katolickich kapłanów molestujących nieletnich. Przez kilkanaście miesięcy w gazecie „Boston Globe” prawie codziennie publikowano na ten temat artykuły, reportaże, wywiady…

- Na wstępie należy wyjaśnić, że ksiądz molestujący osobę nieletnią popełnia podwójną zbrodnię: dorosły człowiek wykorzystuje seksualnie nieletniego, a z drugiej strony sprzeniewierza się swej roli ojca, którym każdy kapłan powinien być dla dzieci. Dlatego uważam, że ksiądz, który dopuścił się tego typu czynów, może pozostać w Kościele, ale powinien być izolowany społecznie i leczony. To, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, ma jednak jeszcze inny podtekst: Kościół atakowany jest tam przez lobby żydowskie, a szefem Boston Globe jest Żyd.

- Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Norwegia łamie prawa człowieka

2019-02-19 11:11

Artur Stelmasiak

Decyzja norweskich władz o wydaleniu z Oslo konsula RP dr. Sławomira Kowalskiego wywołała wiele głosów krytyki zarówno w Polsce, jak i w Skandynawii. - W ciągu 2 tygodni pod nasza petycją #MuremZaKonsulem podpisało się ponad 30 tys. osób i dziś przynieśliśmy jo ambasady Królestwa Norwegii - mówiły mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.

Artur Stelmasiak

Uznanie za persona non grata polskiego konsula, który ratował polskie dzieci, by mogły się wychowywać w swoich rodzinach, spotkało się z oburzeniem ze strony tamtejszej Polonii. Dlatego jej przedstawiciele zorganizowali manifestację przed Ambasadą Królestwa Norwegii w Warszawie. - Nie zgadzamy się z praktyką władz Norwegii, która odwołuje polskich dyplomatów tylko dlatego, że zgodnie z obowiązującym norweskim i międzynarodowym prawem bronią praw polskich rodzin i polskich dzieci. To nie jest pierwszy taki przypadek i obawiamy się, że kolejnego konsula, który przyjedzie do Oslo także może spotkać ten sam los - mówił przed ambasadą Artur Kubik, przewodniczący związku zawodowego w Norwegii "Solidaritet Norge".

Konsul dr Sławomir Kowalski jest znany z pomocy wielu polskim rodzinom przed opresyjnymi działaniami ze strony urzędu Barnevernet. W 2016 r. otrzymał od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych tytuł „Konsula Roku”. MSZ wskazywało, że nagroda jest „ukłonem wobec wszystkich, którzy walczą o polskie dzieci i godność polskiej rodziny za granicą". - Pan konsul przez 5 lat wzorowo służył polskim rodzinom w Norwegii i dlatego został wydalony na podstawie całkowicie fałszywych zarzutów i pomówień. Ujawniony przez instytut Ordo Iursi filmu pokazuje, że to norwescy urzędnicy Barnevernet oraz policjanci złamali prawo dyplomatyczne określone w Konwencji Wiedeńskiej - podkreślił mec. Jerzy Kwaśniewski. - Z dowodów wynika jednoznacznie, że konsul reprezentujący Rzeczpospolitą Polskę chciał tylko dostać się do polskiego dziecka. I niestety nie pozwolono mu na to, a policja usunęła go z naruszeniem jego nietykalności. To są jednoznaczne dowody na złamanie Konwencji Wiedeńskiej. I dziś w imieniu 30 tys. sygnatariuszy chcemy stanowczo zaprotestować zarówno przeciwko takiemu traktowaniu polskich obywateli, jak i przedstawicieli dyplomatycznych Rzeczpospolitej Polski.

W ambasadzie zostało złożone pismo, w którym Instytut Ordo Iuris i Związek Zawodowy „Solidarność” w Norwegii domagają się wprowadzenia zmian proceduralnych korzystnych dla polskich rodzin w tym kraju. - To są rekomendacje, które nie tylko są wytworem naszej pracy i analiz, ale także powtórzeniem międzynarodowej krytyki i rekomendacji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oraz Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu ws. prawa człowieka w Norwegii - tłumaczył Kwaśniewski.

Podczas pikiety przed ambasadą obecna była także przewodnicząca parlamentarnego Zespołu "Dobro dziecka jako cel najwyższy" poseł Barbara Chrobak. - Jako polityk i poseł liczę na to, że to jest ostatni taki skandaliczny przypadek, gdy przedstawiciel dyplomatyczny RP zostaje wydalony. Dla nas jest ważna współpraca z Norwegią, ale nie może być to współpraca na zasadzie jednostronnej - mówiła Barbara Chrobak, poseł klubu Kukiz'15. - Jestem zadowolona z odpowiedniej i stanowczej odpowiedzi polskich władz, ale także faktu, że pani Silje Garmo jest dziś z nami. Rzeczpospolita Polska udzieliła jej azylu przed władzami Norwegii, które nie przestrzegają podstawowych praw człowieka.

Protest przed siedzibą ambasady Królestwa Norwegii w Warszawie został zorganizowany przez norweską Polonię. W Ambasadzie złożone zostało pismo, którego autorzy domagają się wprowadzenia w Norwegii „gwarancji proceduralnych, korzystnych dla rodziców oraz ich dzieci”.

Oczekują oni:

1. Zapewnienia udziału tłumacza na każdym etapie postępowania w celu zniwelowania bariery językowej uniemożliwiającej rodzicom i dziecku pełne uczestnictwo w postępowaniu;

2. Informowania władz konsularnych RP o każdym przypadku ingerencji Barnevernet w funkcjonowanie rodzin polskich obywateli przybywających na terytorium RP;

3. Zagwarantowania prawa do bezpośredniego kontaktu polskich obywateli z konsulem RP;

4. Poddania niezwłocznej kontroli niezawisłych sądów decyzji o ograniczeniu lub pozbawieniu pieczy nad dzieckiem lub praw rodzicielskich. Decyzja o odebraniu dziecka winna zostać uzasadniona i doręczona rodzicom, a dziecku wyjaśniona w sposób dla niego zrozumiały;

5. Przekazania odebranych dzieci do rodzin zastępczych w Polsce i pod jurysdykcję sądu RP, zgodnie zKonwencją Haską z 19 października 1996 r. o jurysdykcji, prawie właściwym, uznawaniu, wykonywaniu i współpracy w zakresie odpowiedzialności rodzicielskiej oraz środków ochrony dzieci;

6. Poszanowania prawa dziecka do nierozrywania jego więzi z rodzicami. Zagwarantowania dziecku prawa do regularnego utrzymywania osobistych relacji i bezpośredniego kontaktu z matką, ojcem, rodzeństwem, dziadkami nawet w przypadku pozbawienia rodziców praw rodzicielskich;

7. Utworzenia systemu wsparcia dla rodzin którym odebrano dzieci. Objęcie ich opieką prawną i psychologiczną;

8. Nierozdzielania rodzeństwa w przypadku odebrania rodzicom więcej niż jednego dziecka; zapewnienia, aby dziecko odebrane rodzicom trafiło w pierwszej kolejności do dalszych krewnych;

9. Zapewnienia, aby decyzja o powierzeniu pieczy nad dzieckiem osobom trzecim była poddawana okresowej weryfikacji, w celu dokonania oceny, czy właściwy dla dziecka nie byłby powrót pod opiekę rodziców – uwzględniać przy tym należy najlepszy interes dziecka oraz jego opinię;

10. Zapewnienia, aby poddanie dziecka opiece osób trzecich nastąpiło z uwzględnieniem jego tożsamości religijnej, etnicznej oraz kulturowej oraz z poszanowaniem więzi istniejącej między rodzeństwem;

11. Ustanowienia stałych organów nadzoru i zapewnienia kontroli parlamentarnej instytucjom opieki społecznej;

12. Powołania wspólnej, norwesko-polskiej, międzyrządowej komisji bieżąco monitorującej wprowadzanie punktów wskazanych powyżej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Archiwiści podziękowali paulinom za wkład w ocalenie narodowego dziedzictwa

2019-02-20 21:01

mir/Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

- To wielkie zadanie chronić przeszłość, niektórzy czynili to z narażeniem życia - mówił dziś na Jasnej Górze o. prof. Janusz Zbudniewek, historyk Kościoła. Przedstawiciele Archiwum Akt Nowych podziękowali Zakonowi Paulinów za pomoc w ocaleniu dużej części zbiorów w czasie II wojny światowej. W tym roku przypada 100-lecie podpisania przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego Dekretu o organizacji archiwów państwowych i opiece nad archiwaliami.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Mszy św. odprawionej w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył bp Henryk Tomasik. Ordynariusz diecezji radomskiej podziękował troszczącym się o naszą kulturę i dokumentację dotyczącą „wielkich polskich spraw”. W modlitwie uczestniczyła ponad 20-osobowa delegacja archiwistów, w tym trzech dyrektorów archiwów państwowych.

Tadeusz Krawczak dyrektor Archiwum Akt Nowych zwrócił uwagę na wielką rolę jasnogórskich paulinów, którzy w czasie wojny przechowali część narodowego zasobu archiwalnego. Sporej części nie dało się uratować od wojennej pożogi. Jak podaje Krawczak, 37 kilometrów dokumentów z Archiwum Akt Nowych Niemcy spalili już po Powstaniu Warszawskim, 3 listopada 1944 r. Zbiory innych archiwów warszawskich zostały zniszczone przez hitlerowców w czasie Powstania Warszawskiego.

W listopadzie 1944 r. zwieziono na Jasną Górę najcenniejsze materiały przeznaczone do wywozu do Niemiec. Jak wyjaśnia o. prof. Janusz Zbudniewek, historyk Kościoła i Zakonu Paulinów, Jasna Góra na trasie między Warszawą a Katowicami była punktem zbornym wypatrzonym przez historyka, zasłużonego archiwistę, profesora Uniwersytetu Poznańskiego, Kazimierza Kaczmarczyka, który od grudnia 1939 do lipca 1940 roku porządkował jasnogórskie archiwum.

Dokumenty – jak podaje prof. Zbudniewek - w ponad 480 wielkich kartonach i ok. 800 workach materiałów w teczkach zwieziono na Jasna Górę. To były najcenniejsze materiały, sięgające dwunastego stulecia po rok 1944, które udało się przewieźć pracownikom polskim, za zgodą życzliwych Niemców. Kazimierz Kaczmarczyk uczestniczył w gromadzeniu i zabezpieczaniu archiwaliów wywiezionych z Warszawy nad którymi sprawował nadzór do marca 1945 roku.

Dyrektor Archiwum Akt Nowych Tadeusz Krawczak złożył na Jasnej Górze ryngraf jako wotum dziękczynne.

Z kolei o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry przekazał w darze kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, aby mogła zawisnąć w Archiwum Akt Nowych na pamiątkę dzisiejszej modlitwy. Paulin wyraził radość, że Jasna Góra, wpisując się w duchowe życie Polaków, w duchowe życie ludzi Kościoła, ludzi wierzących, mogła też stać się ważnym miejscem, które posłużyło przechowaniu pamięci narodu, w postaci archiwaliów. „Bardzo dziękuję za to, że razem z państwem możemy dziś, w ramach tej Mszy św., dziękować Bogu za to, że możemy też naszą pracą wpisywać się w wielkie dziedzictwo historii naszej Ojczyzny”- mówił przeor Jasnej Góry.

W 2019 r. trwają obchody stulecia istnienia sieci archiwów państwowych. 7 lutego 1919 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski podpisał "Dekret o organizacji archiwów państwowych i opiece nad archiwaliami”. Obecnie sieć archiwów państwowych tworzy 75 instytucji, w tym 30 regionalnych, do których należy 39 wydziałów zamiejscowych i 3 ekspozytury, a także 3 archiwa centralne z siedzibami w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem