Reklama

O Księżach ratujących Polskich Żydów

2013-12-28 12:33

ks. Paweł Rytel-Andrianik/Nasz Dziennik

Facebook/ks. Paweł Rytel-Andrianik

28 grudnia w TV Trwam o godz. 18:15 w programie Rozmowy Niedokończone wystąpi ks. dr Paweł Rytel-Andrianik. Wraz z zaproszonymi gośćmi będzie rozmawiał o Polskich Księżach ratujących Żydów. Dalsza część audycji w Radio Maryja o 21:45.

Ratowali od zagłady

Najnowsze badania naukowe pokazują, że ok. 75 proc. biskupów polskich pomagało Żydom w czasie holokaustu. Aktywność pozostałych 25 proc. jest w trakcie analizy naukowców.

Ponadto tysiące księży oraz sióstr zakonnych w pełnej konspiracji ratowało osoby wyznania mojżeszowego. Do tej pory nie powstała monografia na ten temat. Tę lukę stara się wypełnić projekt naukowy „Księża dla Żydów”.

Przetrzymaj ich

Był ciepły październikowy wieczór. Wchodzimy do sali na górze w budynku na przedmieściach Tel Awiwu. Tu co roku spotykają się Żydzi z podlaskich Siemiatycz. Tak jest i tym razem. Po zapaleniu sześciu świec na znak pamięci o sześciu milionach ofiar holokaustu poproszono, abym powiedział o książce pt. „Dam im imię na wieki (Iz 56, 5). Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów”.

Reklama

Swoim prostym hebrajskim zaczynam opowiadać o tym, co słyszałem od swojego dziadka, który uciekł z Treblinki po ośmiu miesiącach niewolniczej pracy. Wspomniałem, że niemalże 100 osób z sąsiedztwa obozów w Treblince odznaczono medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za bezinteresowną pomoc Żydom, a 44 osoby zostały za taką pomoc zamordowane. Nie mogło zabraknąć też wzmianki o księżach.

W pewnym momencie podnosi rękę Chana Broder, prezes wspólnoty Żydów siemiatyckich, i pyta: – Czy mogę coś dodać? – Jak najbardziej, bardzo proszę. Z nieukrywanym wzruszeniem pani Broder powiedziała: – Ja ze swoją rodziną też zostałam uratowana przez księdza. Rodzina, która nas przetrzymywała, była już na granicy wytrzymałości ze względu na grożącą śmierć. Nie wiedzieli, czy nam kazać odejść, czy dalej ryzykować życie. Wtedy pani Kryńska poszła do Ostrożan i zapytała ks. Jana Audera, co ma robić. Na co usłyszała odpowiedź: „To są niewinni ludzie. Jak możesz, to ich jeszcze przetrzymaj”. Gdyby ksiądz inaczej powiedział, to nie wiem, czy byśmy przeżyli.

Dlaczego przywołuję to wspomnienie? Otóż będąc wikariuszem właśnie w parafii Ostrożany, nie wiedziałem o zasługach ks. Jana Audera. Dalsze badania wykazały, że zwołał on parafian do kościoła i prosił, aby kto może, pomagał ludności żydowskiej, a kto nie może, aby nie przeszkadzał, jak wyznała Hinda Seroszko w Księdze Pamięci Drohiczyna (zob. http://yizkor.nypl.org, s. 400-404). A już szczególnym zaskoczeniem był fakt, że to właśnie na terenie tej parafii był ukrywany Beniamin Blustein, który jest obecnie bardzo bliską rodziną premiera Izraela Beniamina Netanjahu.

W pełnej konspiracji

Kilka lat temu powstała biografia poświęcona ks. Aleksandrowi Zalskiemu, proboszczowi w Sobieszynie na Podlasiu, pt. „Służył Bogu i ludziom”. Przestudiowano różne archiwa, znaleziono wiele ciekawych zdjęć i ukazano życiorys tego księdza z różnych punktów widzenia. Czytelnik jednak nie znajdzie w tej książce wzmianki o pomocy udzielanej Żydom przez ks. Zalskiego.

Po prostu w miejscowych archiwach nie pozostał ślad, a parafianie też o tym nie wiedzieli. Jednak w USA wyszły wspomnienia nauczycielki żydowskiego pochodzenia z sąsiednich Ryk pt. „Double Identity” (Podwójna tożsamość), gdzie opisane jest ukrywanie na plebanii dziewczynki o imieniu Marianna, uznawanej za krewną księdza. A tak naprawdę była ona dzieckiem żydowskim z Siedlec o imieniu Rachela. Osieroconą przez obojga rodziców, przekazywano ją z rąk do rąk, aż trafiła na plebanię, gdzie ulitował się nad nią ks. Zalski. Po wojnie Rachela wyjechała do Izraela i była szanowaną urzędniczką.

Takich przykładów jest więcej. Świadczą one o tym, że nawet w biografii kogoś mogą być luki o pomocy ludności żydowskiej, ponieważ była ona prowadzona w absolutnej konspiracji. Dopiero z perspektywy czasu lepiej widać obraz całości, a i tak trzeba się liczyć z tym, że niektóre przykłady pomocy pozostaną w tajemnicy. Te jednak, które znamy, świadczą o powszechnym zaangażowaniu księży i sióstr zakonnych w pomoc ludności żydowskiej.

Co mówią statystyki

W ramach projektu „Księża dla Żydów” zebrano materiały z ok. 600 teczek personalnych księży diecezjalnych ratujących Żydów. Ponadto wiadomo, że Żydzi byli ukrywani w ponad 70 klasztorach męskich w Polsce. W każdym z nich mieszkało średnio od kilku do kilkudziesięciu zakonników. Jeśli przyjmiemy, że średnio w każdym klasztorze przebywało 10 zakonników, to trzeba dodać kolejnych 700 księży i braci zakonnych. Kolejne zaś lata badań zapewne przyniosą nowe nazwiska duchownych i nowe historie pomocy. Trzeba też dodać, iż ponad 150 księży, którzy pomagali Żydom, zostało zamordowanych. W blisko 30 przypadkach głównym powodem śmierci była właśnie pomoc ludności żydowskiej. Co do pozostałych ponad 120 księży nie jest ustalony jeszcze motyw ich śmierci. Niektórzy zostali zamordowani dlatego, że wspierali podziemie, inni stali się ofiarą ataku na miejscową inteligencję, a niejednokrotnie było kilka powodów aresztowania i śmierci.

Podczas badań naukowych powstała również lista 363 domów sióstr zakonnych, w których udzielano pomocy Żydom. Wówczas w klasztorach żeńskich zazwyczaj przebywało kilkanaście lub kilkadziesiąt sióstr zakonnych, a tylko czasem kilka (na mniejszych placówkach). Jeśli przyjmiemy minimalistycznie, że w każdym klasztorze mieszkało 10 sióstr zakonnych, to w sumie 3630 sióstr zakonnych było zaangażowanych w pomoc ludności żydowskiej. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w internecie pod adresem: http://www.kpk-toronto.org/archives/clergy_rescue_saving_jews.pdf dostępny jest zbiór wspomnień na temat pomocy księży, zakonników i sióstr zakonnych, opublikowany przez Marka Paula.

Jeśli chodzi ogólnie o Polaków zaangażowanych w pomoc Żydom, to jeden z najpoważniejszych badaczy holokaustu, prof. Antony Polonsky, na podstawie swoich badań i ustaleń prof. Teresy Prekerowej stwierdził, iż aby uratować jedną osobę żydowskiego pochodzenia w czasie drugiej wojny światowej, potrzeba było przynajmniej dwóch lub trzech osób. Jeśli przyjmie się, że ocalało 40-60 tys. Żydów, którzy przetrwali dzięki polskiej pomocy (między 1,2 proc. a 1,8 proc. z populacji żydowskiej w 1939 r. liczącej ok. 3 300 000 osób), „to daje cyfrę między 160 000 a 360 000 Polaków, którzy z narażeniem swego życia i życia członków swoich rodzin pomagali ocalić Żydów” – konkluduje prof. Polonsky.

Taka heroiczna pomoc była możliwa w znacznej mierze dzięki zaangażowaniu duchowieństwa katolickiego w Polsce, ponieważ decyzja o ukrywaniu Żydów była często konsultowana z miejscowym księdzem proboszczem lub księdzem wikariuszem. Księża zaś otrzymywali wskazówki od swoich biskupów.

Biskupi ratujący Żydów

Kwerenda przeprowadzona w archiwach w Polsce, USA, Izraelu, na Białorusi, na Litwie, Ukrainie i w Niemczech pokazuje, że pomoc Żydom przez duchowieństwo katolickie w Polsce była zjawiskiem powszechnym. A jak mówi staropolskie przysłowie – „przykład szedł z góry”.

Arcybiskup Adam Stefan Sapieha z Krakowa apelował do Hansa Franka, generalnego gubernatora, o zaprzestanie zsyłania Żydów do getta, gdzie warunki bytowe były tragiczne. Ponadto pozwolił wszystkim księżom, którzy zgłosili się do niego, na wystawianie fałszywych metryk chrztu, co umożliwiało Żydom wyrobienie tzw. kenkarty – dowodu tożsamości. Ponadto za jego aprobatą i wsparciem domy zakonne i plebanie Krakowa były otwarte dla ludności żydowskiej.

W Warszawie bardzo aktywny był ks. bp Karol Niemira, który rezydował przy kościele św. Augustyna na terenie getta warszawskiego. To właśnie on pomógł kilkuset osobom pochodzenia żydowskiego w ucieczce z getta, kierując je do klasztorów lub zaufanych rodzin katolickich.

Na początku wojny ks. bp Jan Kanty Lorek z Sandomierza wstawiał się do władz niemieckich o wypuszczenie aresztowanych Żydów. Niemcy zgodzili się, ale za wypłaceniem za nich kontrybucji. Gdy pieniądze zostały dostarczone, zakładnicy wrócili do domów, a przez tydzień modlono się w synagodze za księdza biskupa. Gdy sytuacja zrobiła się groźniejsza, rodziny żydowskie były ukrywane w seminarium sandomierskim i w wieży katedry. Po wojnie ocaleni przesłali list z podziękowaniem księdzu biskupowi.

Czasem biskupi osobiście narażali się na śmierć, czego przykładem jest arcybiskup lwowski Bolesław Twardowski, który przez dwa lata ukrywał w domu biskupim czteroosobową rodzinę dr. Artura Władysława Elmerta. Zaś biskup przemyski Franciszek Barda przekazał fałszywe metryki chrztu m.in. Stanleyowi i Lusi Igel (Igiel) oraz ich córce Toni (później Toni Rinde).

Podobna pomoc była udzielana przez innych biskupów, wystarczy wspomnieć chociażby takie osoby jak: ks. bp Eugeniusz Baziak (biskup pomocniczy we Lwowie); ks. bp Marian Leon Fulman (Lublin); ks. abp Stanisław Gall (administrator archidiecezji warszawskiej); ks. bp Edward Komar (Tarnów); ks. bp Teodor Kubina (Częstochowa); ks. bp Stanisław Łukomski (Łomża); ks. bp Adolf Piotr Szelążek (Łuck); ks. abp Andrzej Szeptycki (metropolita greckokatolicki we Lwowie); ks. bp Antoni Szlagowski (biskup pomocniczy w Warszawie); ks. bp Kazimierz Tomczak (biskup pomocniczy w Łodzi); ks. bp Tadeusz Paweł Zakrzewski (biskup pomocniczy łomżyński) i inni.

Podsumowując, warto wiedzieć, że w 1939 r. było w Polsce 38 biskupów, z których 13 zostało wywiezionych do obozów, a kilku musiało opuścić kraj, aby uniknąć śmierci. Tak więc na ok. 20 arcybiskupów i biskupów polskich, którzy pozostali w swoich diecezjach podczas II wojny światowej, wiadomo, że 15 pomagało na różne sposoby Żydom, co stanowi 75 proc. Episkopatu Polski. Aktywność innych biskupów podczas wojny poddawana jest dalszym badaniom naukowców.

Po pomoc do księdza

Kiedy się czyta relacje ocalonych z okresu II wojny światowej, widać wyraźnie, jak dużą skalę przybrała pomoc księży dla ludności żydowskiej. Długoletni dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie Szymon Datner napisał w 1983 r., że z jego badań wynika, iż pomoc udzielana ludności żydowskiej w klasztorach była czymś powszechnym.

Znany badacz Wileńszczyzny Aleksander Dawidowicz stwierdził, że w praktyce niemal wszyscy księża wileńscy wraz ze swymi najgorliwszymi parafianami nieśli Żydom bezpośrednią lub pośrednią pomoc, a inspirował tę działalność ks. abp Romuald Jałbrzykowski. Podobnie było w pobliskiej diecezji pińskiej, o czym pisał ks. Tadeusz Tararuj: „Prawie każdy starszy kapłan, z którym rozmawiałem, przypomina sobie, że zarówno on sam, jak i inni kapłani i świeccy spieszyli z pomocą Żydom, znajdującym się na krawędzi zagłady”.

Według relacji ocalonych Żydów podobnie było w innych częściach Polski. Szczególnie aktywni byli księża w Polsce Południowej i Wschodniej, czyli tam, gdzie społeczność żydowska była najliczniejsza. Podczas wojny plebanie stały się jednymi z pierwszych miejsc, gdzie udzielano pomocy zarówno Żydom, jak i partyzantom czy innym osobom potrzebującym pomocy. To było czymś naturalnym, aby udać się po pomoc do księdza. Konkretne przykłady wiele mówią o sposobach ratowania Żydów.

Ks. Sopoćko pomógł ponad 100 Żydom

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko jest znany w Polsce jako spowiednik św. Siostry Faustyny oraz wielki apostoł kultu Miłosierdzia Bożego. Niewiele zaś mówi się, że to właśnie on pomógł ponad 100 Żydom z getta w Wilnie, przygotowując tych, którzy chcieli przyjąć chrzest, oraz wystawiając fałszywe metryki chrztu.

Ksiądz profesor Tadeusz Krahel dotarł do osobistych notatek bł. ks. Michała Sopoćki, w których pisał on: „Przed wojną i na jej początku zgłosiło się do mnie w tym celu [w celu chrztu] sporo kandydatów z wyższym wykształceniem (lekarze, inżynierowie, nauczyciele i studenci). Nie mogąc sam podołać wszystkiemu, prosiłem o pomoc mieszkającego u mnie ex diakona Bolesława Szostałę, który w latach 1940-1942 poświęcił się nauczaniu prawd wiary i obyczajów tych kandydatów po kilka godzin dziennie. Zbierali się oni kolejno w mieszkaniach zainteresowanych, a najczęściej u dra X przy ul. Zawalnej. Po przeegzaminowaniu skierowywałem ich do chrztu do księży proboszczów (ks. Makarewicza u św. Jana i ks. Kretowicza u św. Franciszka).

W tym czasie chrzest przyjęło około 65 osób. Zarówno ochrzczonym, jak i nieochrzczonym dostarczałem metryki chrztu św. i dowody osobiste, skierowując niektórych do znajomych na wsi, gdzie przetrwali do końca wojny. Dziś już nie pamiętam nazwisk wszystkich, albowiem wykaz ich zaginął w czasie pobytu na ’Opatrzności’. Przypominam tylko kilku: dr Aleksander Steiberg z żoną – według dokumentu Sawicki, pozostał w Wilnie jako ordynator szpitala na Wilczej Łapie; dr Erdman z żoną i córką – według dokumentu Benedykt Szymański, ostatnio ordynator Szpitala św. Elżbiety we Wrocławiu (…); dr Juliusz Genzel z żoną, obecnie mieszka w Sydney (Australia)”.

Ksiądz Sopoćko ratował Żydów do 3 marca 1942 r., kiedy to unikając więzienia, schronił się w Czarnym Borze w Domu Sióstr Urszulanek, gdzie dotrwał do końca okupacji niemieckiej. Właśnie do tych sióstr wcześniej ks. Sopoćko kierował ukrywających się Żydów, a one wysyłały ich dalej. Kierował też Żydów z getta wileńskiego do ks. dziekana Jana Władysława Sielewicza w Wornianach. Tu zaś ks. dziekan razem z wikariuszem ks. Hipolitem Chruścielem umieszczali ich u swoich zaufanych parafian.

15 km od Treblinki

Dziś mija 70. rocznica buntu w obozie Treblinka II, kiedy ok. 200 więźniom udało się zbiec. Pomimo niemieckiej obławy wielu przeżyło dzięki pomocy Polaków z okolic Treblinki. W tym gronie jest ks. Sergiusz Góralczuk, który mieszkając 15 km od Treblinki, przyjął na plebanię w Ugoszczy dwóch Żydów zbiegłych podczas tego buntu. Mieszkali u niego też inni Żydzi, którzy uciekli z transportów śmierci.

Takich biskupów, księży, zakonników i sióstr zakonnych, jak wyżej wspomniani, było tysiące. Wszyscy ryzykowali życie. Często zaś ratowali Żydów z pobudek religijnych, w myśl słów samego Jezusa Chrystusa: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).

Księża Pomordowani za pomoc Żydom – lista aktualna na dzień 2 sierpnia 2013 r.

ks. Mieczysław Akrejć – 1943 ks. Leopold Aulich – 1943 ks. Józef Bajko – 1943 ks. Józef Baradyn – 1943 ks. Leon Bujnowski – 1942 ks. Aleksander Cieszkiewicz – 1942 ks. Romuald Dronicz – 1942 ks. Jan Gielarowski – 1943 ks. Bolesław Gramz – 1944 ks. Władysław Grobelny – 1942 ks. Kazimierz Grochowski – 1942 ks. Jan Grodis – 1942 ks. Tadeusz Grzesiak – 1942 ks. Mieczysław Antoni Kubik – 1942 ks. Józef Kuczyński – 1942 ks. Błażej Nowosad – 1943 ks. Henryk Opiatowski – 1943 ks. Andrzej Osikowicz – 1943, odznaczony 1995 ks. Fabian Poczobutt-Odlanicki – 1944 ks. Teodor Popczyk – 1943 ks. Stanisław Rejmentowski – 1941 ks. Kazimierz Rybałtowski – 1943 ks. Witold Sarosiek – 1944 ks. Adam Sekuła – 1941 ks. Józef Smaczniak – 1943 ks. Zygmunt Surdacki – 1941 ks. Romuald Świrkowski – 1942 ks. Edward Tabaczkowski – 1942 ks. Antoni Udalski – 1943 ks. Jan Urbanowicz – 1943 ks. Jan Wolski – 1942 ks. Remigiusz Wójcik – 1942 o. Ludwik Pius Bartosik – 1941 o. Antoni Grzybowski – 1943 o. Adam Sztark – 1942 o. Ludwik Wrodarczyk – 1943

Księża odznaczeni medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata

Ks. bp Albin Małysiak Ks. Bruno Boguszewski Ks. Antoni Bradło Ks. Stanisław Falkowski Ks. Władysław Głowacki Ks. Marceli Godlewski Ks. Michał Kubacki Ks. Stanisław Mazak Ks. Aleksander Osiecki Ks. Andrzej Osikowicz Ks. Jan Patrzyk Ks. Jan Pawlicki Ks. Jan Poddębniak Ks. Jan Sielewicz Ks. Adam Skałbania Ks. Franciszek Smorczewski Ks. Witold Stolarczyk Ks. Witold Szymczukiewicz Ks. Ludwik Wolski Ks. Mieczysław Zawadzki Ks. Jan Zawrzycki Ks. Ignacy Życzyński O. Ludwik Wrodarczyk

Kto by wiedział o pomocy udzielanej ludności żydowskiej, proszony jest o przesłanie informacji na adres:

Radio Maryja
ul. Żwirki i Wigury 80
87-100 Toruń, Polska
z dopiskiem „Kaplica”
lub kontakt telefoniczny pod numerem 609 498 523. Nazwiska te – po weryfikacji – mogą zostać wyryte na marmurowej płycie w dolnej kaplicy kościoła pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i bł. Jana Pawła II w Toruniu.

Tagi:
biskup ksiądz Żydzi

W pamięci i sercach

2019-03-13 10:57

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 11/2019, str. I

Agnieszka Raczyńska
Na zaproszenie ks. prał. Leszka Kołczyka na obchody 25. rocznicy śmierci bp. Miłosława Kołodziejczyka przybył kard. Stanisław Dziwisz

Kiedy 16 października 1978 r. cała Polska radośnie wołała: „Mamy Papieża!”, niemalże w tym samym czasie mieszkańcy podkrakowskiej Sułoszowej mogli dodatkowo wołać: „Mamy Biskupa!”. Bullą z 5 grudnia 1978 r. Ojciec Święty Jan Paweł II ustanowił bowiem ks. Miłosława Kołodziejczyka, rodem z Sułoszowej, biskupem tytularnym Avissa i biskupem pomocniczym częstochowskim. – To prawdziwy zaszczyt mieć takiego Rodaka, byliśmy z nim za życia, pamiętamy po śmierci – zaznaczył proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sułoszowej, ks. prał. Leszek Kołczyk, którego pragnieniem było zorganizowanie obchodów jubileuszowych upamiętniających śp. biskupa Miłosława. Uroczystości zapoczątkowane zostały w październiku 2018 r., kiedy to przypadała 40. rocznica przyjęcia biskupiej sakry. Teraz przyszedł czas na obchody związane z 25. rocznicą śmierci tego najbardziej znanego duchownego z Sułoszowej, który choć odszedł do domu Ojca ćwierć wieku temu, wciąż żyje w pamięci i sercach sułoszowian.

Kościół parafialny Najświętszego Serca Pana Jezusa od wczesnych godzin rannych w niedzielę, 3 marca, wypełniała modlitwa, muzyka i śpiew, a to za sprawą bp. Antoniego Długosza, następcy biskupa Miłosława, który swoją obecnością, modlitwą i koncertami ubogacał rocznicowe obchody. Ich kulminacyjnym momentem była uroczysta Eucharystia o godz. 11. 30 pod przewodnictwem i z homilią osobistego sekretarza i przyjaciela Papieża Polaka, kard. Stanisława Dziwisza, który zwrócił uwagę m.in. na fakt, że biskup Miłosław był pierwszym hierarchą mianowanym przez św. Jana Pawła II. Wokół Stołu Pańskiego zgromadzili się kapłani, a wśród nich m.in. brat śp. biskupa Miłosława, ks. Eugeniusz Kołodziejczyk, i ks. prał. Stanisław Jasionek, którego korzenie także wywodzą się z Sułoszowej. Na zakończenie uroczystości pod tablicą pamięci biskupa Miłosława przedstawiciele wspólnot parafialnych oraz władz różnych szczebli złożyli wiązanki kwiatów. Na sposób duchowy z uczestnikami obchodów łączyli się minister Andrzej Adamczyk i wicemarszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnica Trzech dni

2019-04-10 10:24

Oprac. Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 15/2019, str. 18-19

Czy wiemy, kiedy tak naprawdę obchodzimy Triduum Paschalne? Co oznaczają gesty i symbole wykonywane w tym czasie w liturgii? Wyjaśniamy tajemnicę tych dni

Święta Paschalne rozpoczynają się Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek (tak naprawdę ta Msza należy już do piątku), a kończą drugimi Nieszporami w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Triduum to piątek, sobota i niedziela (a nie czwartek, piątek i sobota). Święto, choć składa się z trzech dni, a każdy z nich ma inny charakter i świętujemy go w odmienny sposób, to jednak mamy do czynienia z jedną uroczystością – jedną tajemnicą: męką, śmiercią i zmartwychwstaniem naszego Pana.

Rozpoczynająca Święte Triduum Paschalne Msza Wieczerzy Pańskiej, która jest sprawowana w czwartek wieczorem (według tradycji żydowskiej, a także kościelnej, mówiącej o tym, że dzień zaczyna się po zachodzie słońca), należy już tak naprawdę do Wielkiego Piątku.

Po Mszy Wieczerzy nie ma błogosławieństwa, nie kończymy liturgii, bo ona jest kontynuowana w Liturgii Wielkiego Piątku (zwróćmy uwagę, że liturgii w Wielki Piątek nie zaczyna się znakiem krzyża).

Podczas Liturgii Wielkiego Piątku spożywamy przeistoczone Ciało Chrystusa. Przeistoczone kiedy? Właśnie podczas Mszy Wieczerzy. Podczas obydwu liturgii czyta się tę samą Ewangelię wg św. Jana. To tak naprawdę ta sama Eucharystia.

Mandatum, czyli umycie nóg

Obrzęd charakterystyczny dla Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek jest nawiązaniem do gestu Pana Jezusa, opisanego przez św. Jana Ewangelistę: „I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” (13, 5). Obrzęd ten przypomina wszystkim sprawującym jakąkolwiek władzę w Kościele, w jaki sposób winni sprawować swój urząd – służąc i miażdżąc nieustannie swoją pychę.

Obnażenie ołtarza

Na koniec Mszy Wieczerzy Pańskiej, gdy Najświętszy Sakrament przenosi się do kaplicy przechowania, ołtarz zostaje obnażony. Nie ma obrusów, nie ma świeczników. Ten znak jest czyniony na pamiątkę obnażenia Jezusa z szat. Odbywa się on w milczeniu. Dawniej recytowano podczas tej czynności słowa psalmu: „Moje szaty dzielą między siebie i losy rzucają o moją suknię” (Ps 22,19).

Prostracja

To symboliczny gest padnięcia na twarz, rozpoczynający Liturgię Męki Pańskiej w Wielki Piątek. Biskup (lub przewodniczący liturgii) pada na twarz – jest to bardzo przejmujący znak, który odnosi nas również do momentu święceń prezbiteratu. Liturgia przypomina kapłanom, że kapłaństwo to tajemnica krzyża.

Adoracja Krzyża

Jest to kulminacyjny moment wielkopiątkowej liturgii.

Krzyż jest przysłonięty fioletową zasłoną. Adoracja Krzyża jest poprzedzona trzykrotnym wezwaniem: „Oto drzewo krzyża”, któremu towarzyszy stopniowe odsłanianie belek krzyża.

Zgodnie z tradycją Kościoła podchodzący do adoracji biskup w geście pokory ściąga ornat i buty.

Czuwanie na cześć Pana

Wszystkie obrzędy Wigilii Paschalnej odbywają się w nocy, nie wolno ich rozpocząć, zanim nie zapadnie zmrok, a należy je zakończyć przed świtem niedzieli. Charakter czuwania nawiązuje do istotnych wydarzeń w historii zbawienia, jak również jest wyrazem czujności chrześcijanina – oznacza gotowość na przyjście Pana.

Ogień

Na rozpoczęcie Liturgii Wigilii Paschalnej poza kościołem w odpowiednim miejscu przygotowuje się ognisko w celu pobłogosławienia nowego ognia. Jego płomień powinien być taki, aby rozproszyć ciemności i rozjaśnić noc. Duże znaczenie w tym obrzędzie ma zestawienie ciemności i światła, aby doświadczyć, z czego wyprowadził nas Chrystus. Światło Chrystusa wkracza w życie, aby rozproszyć ciemności. W historii zbawienia światło towarzyszy ukazywaniu się Boga (krzak gorejący, słup ognia, który prowadził Izraelitów).

Paschał

Od ogniska zapalamy świecę paschalną. To duża, bogato zdobiona woskowa świeca przygotowana na początku Wigilii Paschalnej. Wnoszona do nieoświetlonego kościoła staje się pierwszą zwiastunką Zmartwychwstania. Po wezwaniu: „światło Chrystusa” jej płomień zostaje przekazany wiernym i po chwili cała świątynia zostaje opromieniona blaskiem świec.

Na świecy umieszczone są symbole: cyfry bieżącego roku oraz pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu – odnoszą się one do Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest Panem czasu. Natomiast przez pięć „gwoździ” wspomina się zbawczy wymiar Męki Jezusa i poniesionych przez Niego ran.

Liturgia chrzcielna

Wielka Noc Zmartwychwstania jest najbardziej odpowiednim czasem do udzielania chrztu. Woda staje się symbolem obmycia z grzechu pierworodnego, co dokonuje się w chrzcie. Chrzest lub odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych stają się centrum Paschy. Po chrzcie następuje wyrzeczenie się zła i wyznanie wiary. Jest ono złączone z tajemnicą chrztu i stanowi jego integralną część. Co raz dokonało się w chrzcie, Bóg będzie powtarzał przez różne wydarzenia w całym naszym życiu.

Procesja rezurekcyjna

To uroczyste ogłoszenie zmartwychwstania Chrystusa i wezwanie całego stworzenia do udziału w Jego triumfie. Procesja może się odbyć na zakończenie Wigilii Paschalnej, w nocy z soboty na niedzielę lub o świcie w wielkanocny poranek przed tradycyjną Rezurekcją. Na czele procesji niesie się krzyż przyozdobiony czerwoną stułą lub figurę Zmartwychwstałego – oba znaki symbolizują zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, piekłem i szatanem.

Wykorzystano treści katechez Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim!

2019-04-20 22:03

st, tom (KAI) / Watykan

Szukajmy Jezusa we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy - zachęcił Franciszek podczas liturgii Wigilii Paschalnej 20 kwietnia w bazylice św. Piotra. Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną.

Grzegorz Gałązka

W homilii Franciszek nawiązał do fragmentu Ewangelii mówiącym o kobietach, które przybywszy do grobu Jezusa natknęły się na duży kamień, który tarasował wejście do niego. "Droga tych kobiet jest również naszą drogą. Przypomina drogę zbawienia, którą przebyliśmy dziś wieczorem. Wydaje się w niej, że wszystko rozbija się o kamień: piękno stworzenia o dramat grzechu; wyzwolenie z niewoli o niewierność wobec przymierza; obietnice proroków o smutną obojętność ludu"- powiedział papież i zaznaczył, że dzisiaj odkrywamy, że nasza droga nie jest daremna, że "nie roztrzaskuje się o kamień nagrobny".

"Wielkanoc to święto usuwania kamieni" - podkreślił Franciszek i stwierdzil, że Bóg usuwa najtwardsze kamienie, o które rozbijają się nadzieje i oczekiwania a zmartwychwstały Jezus jest „żywym kamieniem”, na którym zbudowany jest Kościół. "Dzisiejszego wieczora każdy jest wezwany do znalezienia w Żyjącym tego, który usuwa z serca najcięższe kamienie" - powiedział Franciszek.

Papież przestrzegł przed "kamieniem nieufności", który często blokuje nadzieję", przed budowaniem "grobowca nadziei", kierowania się "psychologią grobu", że wszystko się kończy, bez nadziei, że wyjdzie stamtąd żywe. Wskazał na fundamentalne pytanie Wielkanocy, zadane przez aniołów w pustym grobie Jezusa: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?" "Pan nie jest obecny w rezygnacji. Zmartwychwstał, nie ma Go tam; nie szukaj Go tam, gdzie Go nie znajdziesz: nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Nie wolno grzebać nadziei!" - zaapelował Franciszek

Następnie wskazał na "kamień grzechu", który opieczętowuje serce. "Grzech zwodzi, obiecuje rzeczy łatwe i gotowe, pomyślność i sukces, ale potem zostawia za sobą samotność i śmierć. Grzechem jest szukanie życia wśród umarłych, sensu życia w rzeczach przemijających" - przestrzegł Franciszek i wezwał do porzucenia grzechu kariery, pychy i przyjemności, powiedzenia "nie" marnościom świata.

Papież zachęcił, aby nie ulegać własnym ograniczeniom i lękom. Przytoczył słowa z wiersza słynnej dziewiętnastowiecznej amerykańskiej poetki Emily Dickinson: „Nie znamy własnej wielkości, nim ktoś nam powie, by powstać”. "Pan nas wzywa do powstania, do wstania z martwych na Jego słowo, do spojrzenia w górę i uwierzenia, że zostaliśmy stworzeni dla nieba, a nie dla ziemi, dla wyżyn życia, a nie niskości śmierci" - powiedział Franciszek.

Papież zaznaczył, że Bóg prosi nas, abyśmy patrzyli na życie tak, jak On je postrzega, zawsze widzący w każdym z nas przemożne źródło piękna i kocha nasze życie, nawet gdy się boimy na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce. "W Wielkanoc pokazuje ci, jak bardzo je miłuje. Jezus jest specjalistą w przekształcaniu naszej śmierci w życie, naszego biadania w taniec, wraz z Nim możemy i my dokonać Paschy, czyli przejścia: przejścia od zamknięcia do komunii, od rozpaczy do pocieszenia, od lęku do ufności" - mówił Franciszek i dodał: "Nie stójmy patrząc z lękiem w ziemię, ale patrzymy na zmartwychwstałego Jezusa: Jego spojrzenie napawa nas nadzieją, bo mówi nam, że zawsze jesteśmy kochani i że niezależnie od wszystkiego, czego byśmy nie postanowili, Jego miłość się nie zmienia".

Papież zachęcił do powrotu do żywej miłości z Panem, gdyż w przeciwnym razie mamy wiarę muzealną, a nie wiarę paschalną. Zaznaczył, że Jezus nie jest osobistością z przeszłości, ale jest Osobą żyjącą dzisiaj; nie poznaje się Go w książkach historycznych, ale spotyka w życiu. "Dzisiaj upamiętniamy chwilę, kiedy Jezus nas powołał, kiedy pokonał nasze ciemności, opory, grzechy, kiedy dotknął naszych serc swoim Słowem" - powiedział Franciszek.

Papież podkreślił, że Pascha Jezusa uczy nas, że "człowiek wierzący nie zatrzymuje się zbytnio na cmentarzu, ponieważ jest powołany, by iść na spotkanie z Żyjącym". Zachęcił, abyśmy się nie uciekali do Pana, jedynie, aby nam pomógł w rozwiązywaniu naszych problemów i potrzeb, gdyż to one nas wówczas ukierunkowują, a nie Jezus, ale pozwolili Zmartwychwstałemu Panu, aby nas przemienił. "Dajmy Żyjącemu centralne miejsce w życiu. Prośmy o łaskę, by nie dać się ponieść nurtowi, morzu problemów; nie rozbić się na kamieniach grzechu i skał nieufności i strachu. Szukajmy Go we wszystkim i przede wszystkim. Z Nim zmartwychwstaniemy" - zaapelował na zakończenie Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem