Reklama

O Księżach ratujących Polskich Żydów

2013-12-28 12:33

ks. Paweł Rytel-Andrianik/Nasz Dziennik

Facebook/ks. Paweł Rytel-Andrianik

28 grudnia w TV Trwam o godz. 18:15 w programie Rozmowy Niedokończone wystąpi ks. dr Paweł Rytel-Andrianik. Wraz z zaproszonymi gośćmi będzie rozmawiał o Polskich Księżach ratujących Żydów. Dalsza część audycji w Radio Maryja o 21:45.

Ratowali od zagłady

Najnowsze badania naukowe pokazują, że ok. 75 proc. biskupów polskich pomagało Żydom w czasie holokaustu. Aktywność pozostałych 25 proc. jest w trakcie analizy naukowców.

Ponadto tysiące księży oraz sióstr zakonnych w pełnej konspiracji ratowało osoby wyznania mojżeszowego. Do tej pory nie powstała monografia na ten temat. Tę lukę stara się wypełnić projekt naukowy „Księża dla Żydów”.

Przetrzymaj ich

Był ciepły październikowy wieczór. Wchodzimy do sali na górze w budynku na przedmieściach Tel Awiwu. Tu co roku spotykają się Żydzi z podlaskich Siemiatycz. Tak jest i tym razem. Po zapaleniu sześciu świec na znak pamięci o sześciu milionach ofiar holokaustu poproszono, abym powiedział o książce pt. „Dam im imię na wieki (Iz 56, 5). Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów”.

Reklama

Swoim prostym hebrajskim zaczynam opowiadać o tym, co słyszałem od swojego dziadka, który uciekł z Treblinki po ośmiu miesiącach niewolniczej pracy. Wspomniałem, że niemalże 100 osób z sąsiedztwa obozów w Treblince odznaczono medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za bezinteresowną pomoc Żydom, a 44 osoby zostały za taką pomoc zamordowane. Nie mogło zabraknąć też wzmianki o księżach.

W pewnym momencie podnosi rękę Chana Broder, prezes wspólnoty Żydów siemiatyckich, i pyta: – Czy mogę coś dodać? – Jak najbardziej, bardzo proszę. Z nieukrywanym wzruszeniem pani Broder powiedziała: – Ja ze swoją rodziną też zostałam uratowana przez księdza. Rodzina, która nas przetrzymywała, była już na granicy wytrzymałości ze względu na grożącą śmierć. Nie wiedzieli, czy nam kazać odejść, czy dalej ryzykować życie. Wtedy pani Kryńska poszła do Ostrożan i zapytała ks. Jana Audera, co ma robić. Na co usłyszała odpowiedź: „To są niewinni ludzie. Jak możesz, to ich jeszcze przetrzymaj”. Gdyby ksiądz inaczej powiedział, to nie wiem, czy byśmy przeżyli.

Dlaczego przywołuję to wspomnienie? Otóż będąc wikariuszem właśnie w parafii Ostrożany, nie wiedziałem o zasługach ks. Jana Audera. Dalsze badania wykazały, że zwołał on parafian do kościoła i prosił, aby kto może, pomagał ludności żydowskiej, a kto nie może, aby nie przeszkadzał, jak wyznała Hinda Seroszko w Księdze Pamięci Drohiczyna (zob. http://yizkor.nypl.org, s. 400-404). A już szczególnym zaskoczeniem był fakt, że to właśnie na terenie tej parafii był ukrywany Beniamin Blustein, który jest obecnie bardzo bliską rodziną premiera Izraela Beniamina Netanjahu.

W pełnej konspiracji

Kilka lat temu powstała biografia poświęcona ks. Aleksandrowi Zalskiemu, proboszczowi w Sobieszynie na Podlasiu, pt. „Służył Bogu i ludziom”. Przestudiowano różne archiwa, znaleziono wiele ciekawych zdjęć i ukazano życiorys tego księdza z różnych punktów widzenia. Czytelnik jednak nie znajdzie w tej książce wzmianki o pomocy udzielanej Żydom przez ks. Zalskiego.

Po prostu w miejscowych archiwach nie pozostał ślad, a parafianie też o tym nie wiedzieli. Jednak w USA wyszły wspomnienia nauczycielki żydowskiego pochodzenia z sąsiednich Ryk pt. „Double Identity” (Podwójna tożsamość), gdzie opisane jest ukrywanie na plebanii dziewczynki o imieniu Marianna, uznawanej za krewną księdza. A tak naprawdę była ona dzieckiem żydowskim z Siedlec o imieniu Rachela. Osieroconą przez obojga rodziców, przekazywano ją z rąk do rąk, aż trafiła na plebanię, gdzie ulitował się nad nią ks. Zalski. Po wojnie Rachela wyjechała do Izraela i była szanowaną urzędniczką.

Takich przykładów jest więcej. Świadczą one o tym, że nawet w biografii kogoś mogą być luki o pomocy ludności żydowskiej, ponieważ była ona prowadzona w absolutnej konspiracji. Dopiero z perspektywy czasu lepiej widać obraz całości, a i tak trzeba się liczyć z tym, że niektóre przykłady pomocy pozostaną w tajemnicy. Te jednak, które znamy, świadczą o powszechnym zaangażowaniu księży i sióstr zakonnych w pomoc ludności żydowskiej.

Co mówią statystyki

W ramach projektu „Księża dla Żydów” zebrano materiały z ok. 600 teczek personalnych księży diecezjalnych ratujących Żydów. Ponadto wiadomo, że Żydzi byli ukrywani w ponad 70 klasztorach męskich w Polsce. W każdym z nich mieszkało średnio od kilku do kilkudziesięciu zakonników. Jeśli przyjmiemy, że średnio w każdym klasztorze przebywało 10 zakonników, to trzeba dodać kolejnych 700 księży i braci zakonnych. Kolejne zaś lata badań zapewne przyniosą nowe nazwiska duchownych i nowe historie pomocy. Trzeba też dodać, iż ponad 150 księży, którzy pomagali Żydom, zostało zamordowanych. W blisko 30 przypadkach głównym powodem śmierci była właśnie pomoc ludności żydowskiej. Co do pozostałych ponad 120 księży nie jest ustalony jeszcze motyw ich śmierci. Niektórzy zostali zamordowani dlatego, że wspierali podziemie, inni stali się ofiarą ataku na miejscową inteligencję, a niejednokrotnie było kilka powodów aresztowania i śmierci.

Podczas badań naukowych powstała również lista 363 domów sióstr zakonnych, w których udzielano pomocy Żydom. Wówczas w klasztorach żeńskich zazwyczaj przebywało kilkanaście lub kilkadziesiąt sióstr zakonnych, a tylko czasem kilka (na mniejszych placówkach). Jeśli przyjmiemy minimalistycznie, że w każdym klasztorze mieszkało 10 sióstr zakonnych, to w sumie 3630 sióstr zakonnych było zaangażowanych w pomoc ludności żydowskiej. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w internecie pod adresem: http://www.kpk-toronto.org/archives/clergy_rescue_saving_jews.pdf dostępny jest zbiór wspomnień na temat pomocy księży, zakonników i sióstr zakonnych, opublikowany przez Marka Paula.

Jeśli chodzi ogólnie o Polaków zaangażowanych w pomoc Żydom, to jeden z najpoważniejszych badaczy holokaustu, prof. Antony Polonsky, na podstawie swoich badań i ustaleń prof. Teresy Prekerowej stwierdził, iż aby uratować jedną osobę żydowskiego pochodzenia w czasie drugiej wojny światowej, potrzeba było przynajmniej dwóch lub trzech osób. Jeśli przyjmie się, że ocalało 40-60 tys. Żydów, którzy przetrwali dzięki polskiej pomocy (między 1,2 proc. a 1,8 proc. z populacji żydowskiej w 1939 r. liczącej ok. 3 300 000 osób), „to daje cyfrę między 160 000 a 360 000 Polaków, którzy z narażeniem swego życia i życia członków swoich rodzin pomagali ocalić Żydów” – konkluduje prof. Polonsky.

Taka heroiczna pomoc była możliwa w znacznej mierze dzięki zaangażowaniu duchowieństwa katolickiego w Polsce, ponieważ decyzja o ukrywaniu Żydów była często konsultowana z miejscowym księdzem proboszczem lub księdzem wikariuszem. Księża zaś otrzymywali wskazówki od swoich biskupów.

Biskupi ratujący Żydów

Kwerenda przeprowadzona w archiwach w Polsce, USA, Izraelu, na Białorusi, na Litwie, Ukrainie i w Niemczech pokazuje, że pomoc Żydom przez duchowieństwo katolickie w Polsce była zjawiskiem powszechnym. A jak mówi staropolskie przysłowie – „przykład szedł z góry”.

Arcybiskup Adam Stefan Sapieha z Krakowa apelował do Hansa Franka, generalnego gubernatora, o zaprzestanie zsyłania Żydów do getta, gdzie warunki bytowe były tragiczne. Ponadto pozwolił wszystkim księżom, którzy zgłosili się do niego, na wystawianie fałszywych metryk chrztu, co umożliwiało Żydom wyrobienie tzw. kenkarty – dowodu tożsamości. Ponadto za jego aprobatą i wsparciem domy zakonne i plebanie Krakowa były otwarte dla ludności żydowskiej.

W Warszawie bardzo aktywny był ks. bp Karol Niemira, który rezydował przy kościele św. Augustyna na terenie getta warszawskiego. To właśnie on pomógł kilkuset osobom pochodzenia żydowskiego w ucieczce z getta, kierując je do klasztorów lub zaufanych rodzin katolickich.

Na początku wojny ks. bp Jan Kanty Lorek z Sandomierza wstawiał się do władz niemieckich o wypuszczenie aresztowanych Żydów. Niemcy zgodzili się, ale za wypłaceniem za nich kontrybucji. Gdy pieniądze zostały dostarczone, zakładnicy wrócili do domów, a przez tydzień modlono się w synagodze za księdza biskupa. Gdy sytuacja zrobiła się groźniejsza, rodziny żydowskie były ukrywane w seminarium sandomierskim i w wieży katedry. Po wojnie ocaleni przesłali list z podziękowaniem księdzu biskupowi.

Czasem biskupi osobiście narażali się na śmierć, czego przykładem jest arcybiskup lwowski Bolesław Twardowski, który przez dwa lata ukrywał w domu biskupim czteroosobową rodzinę dr. Artura Władysława Elmerta. Zaś biskup przemyski Franciszek Barda przekazał fałszywe metryki chrztu m.in. Stanleyowi i Lusi Igel (Igiel) oraz ich córce Toni (później Toni Rinde).

Podobna pomoc była udzielana przez innych biskupów, wystarczy wspomnieć chociażby takie osoby jak: ks. bp Eugeniusz Baziak (biskup pomocniczy we Lwowie); ks. bp Marian Leon Fulman (Lublin); ks. abp Stanisław Gall (administrator archidiecezji warszawskiej); ks. bp Edward Komar (Tarnów); ks. bp Teodor Kubina (Częstochowa); ks. bp Stanisław Łukomski (Łomża); ks. bp Adolf Piotr Szelążek (Łuck); ks. abp Andrzej Szeptycki (metropolita greckokatolicki we Lwowie); ks. bp Antoni Szlagowski (biskup pomocniczy w Warszawie); ks. bp Kazimierz Tomczak (biskup pomocniczy w Łodzi); ks. bp Tadeusz Paweł Zakrzewski (biskup pomocniczy łomżyński) i inni.

Podsumowując, warto wiedzieć, że w 1939 r. było w Polsce 38 biskupów, z których 13 zostało wywiezionych do obozów, a kilku musiało opuścić kraj, aby uniknąć śmierci. Tak więc na ok. 20 arcybiskupów i biskupów polskich, którzy pozostali w swoich diecezjach podczas II wojny światowej, wiadomo, że 15 pomagało na różne sposoby Żydom, co stanowi 75 proc. Episkopatu Polski. Aktywność innych biskupów podczas wojny poddawana jest dalszym badaniom naukowców.

Po pomoc do księdza

Kiedy się czyta relacje ocalonych z okresu II wojny światowej, widać wyraźnie, jak dużą skalę przybrała pomoc księży dla ludności żydowskiej. Długoletni dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie Szymon Datner napisał w 1983 r., że z jego badań wynika, iż pomoc udzielana ludności żydowskiej w klasztorach była czymś powszechnym.

Znany badacz Wileńszczyzny Aleksander Dawidowicz stwierdził, że w praktyce niemal wszyscy księża wileńscy wraz ze swymi najgorliwszymi parafianami nieśli Żydom bezpośrednią lub pośrednią pomoc, a inspirował tę działalność ks. abp Romuald Jałbrzykowski. Podobnie było w pobliskiej diecezji pińskiej, o czym pisał ks. Tadeusz Tararuj: „Prawie każdy starszy kapłan, z którym rozmawiałem, przypomina sobie, że zarówno on sam, jak i inni kapłani i świeccy spieszyli z pomocą Żydom, znajdującym się na krawędzi zagłady”.

Według relacji ocalonych Żydów podobnie było w innych częściach Polski. Szczególnie aktywni byli księża w Polsce Południowej i Wschodniej, czyli tam, gdzie społeczność żydowska była najliczniejsza. Podczas wojny plebanie stały się jednymi z pierwszych miejsc, gdzie udzielano pomocy zarówno Żydom, jak i partyzantom czy innym osobom potrzebującym pomocy. To było czymś naturalnym, aby udać się po pomoc do księdza. Konkretne przykłady wiele mówią o sposobach ratowania Żydów.

Ks. Sopoćko pomógł ponad 100 Żydom

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko jest znany w Polsce jako spowiednik św. Siostry Faustyny oraz wielki apostoł kultu Miłosierdzia Bożego. Niewiele zaś mówi się, że to właśnie on pomógł ponad 100 Żydom z getta w Wilnie, przygotowując tych, którzy chcieli przyjąć chrzest, oraz wystawiając fałszywe metryki chrztu.

Ksiądz profesor Tadeusz Krahel dotarł do osobistych notatek bł. ks. Michała Sopoćki, w których pisał on: „Przed wojną i na jej początku zgłosiło się do mnie w tym celu [w celu chrztu] sporo kandydatów z wyższym wykształceniem (lekarze, inżynierowie, nauczyciele i studenci). Nie mogąc sam podołać wszystkiemu, prosiłem o pomoc mieszkającego u mnie ex diakona Bolesława Szostałę, który w latach 1940-1942 poświęcił się nauczaniu prawd wiary i obyczajów tych kandydatów po kilka godzin dziennie. Zbierali się oni kolejno w mieszkaniach zainteresowanych, a najczęściej u dra X przy ul. Zawalnej. Po przeegzaminowaniu skierowywałem ich do chrztu do księży proboszczów (ks. Makarewicza u św. Jana i ks. Kretowicza u św. Franciszka).

W tym czasie chrzest przyjęło około 65 osób. Zarówno ochrzczonym, jak i nieochrzczonym dostarczałem metryki chrztu św. i dowody osobiste, skierowując niektórych do znajomych na wsi, gdzie przetrwali do końca wojny. Dziś już nie pamiętam nazwisk wszystkich, albowiem wykaz ich zaginął w czasie pobytu na ’Opatrzności’. Przypominam tylko kilku: dr Aleksander Steiberg z żoną – według dokumentu Sawicki, pozostał w Wilnie jako ordynator szpitala na Wilczej Łapie; dr Erdman z żoną i córką – według dokumentu Benedykt Szymański, ostatnio ordynator Szpitala św. Elżbiety we Wrocławiu (…); dr Juliusz Genzel z żoną, obecnie mieszka w Sydney (Australia)”.

Ksiądz Sopoćko ratował Żydów do 3 marca 1942 r., kiedy to unikając więzienia, schronił się w Czarnym Borze w Domu Sióstr Urszulanek, gdzie dotrwał do końca okupacji niemieckiej. Właśnie do tych sióstr wcześniej ks. Sopoćko kierował ukrywających się Żydów, a one wysyłały ich dalej. Kierował też Żydów z getta wileńskiego do ks. dziekana Jana Władysława Sielewicza w Wornianach. Tu zaś ks. dziekan razem z wikariuszem ks. Hipolitem Chruścielem umieszczali ich u swoich zaufanych parafian.

15 km od Treblinki

Dziś mija 70. rocznica buntu w obozie Treblinka II, kiedy ok. 200 więźniom udało się zbiec. Pomimo niemieckiej obławy wielu przeżyło dzięki pomocy Polaków z okolic Treblinki. W tym gronie jest ks. Sergiusz Góralczuk, który mieszkając 15 km od Treblinki, przyjął na plebanię w Ugoszczy dwóch Żydów zbiegłych podczas tego buntu. Mieszkali u niego też inni Żydzi, którzy uciekli z transportów śmierci.

Takich biskupów, księży, zakonników i sióstr zakonnych, jak wyżej wspomniani, było tysiące. Wszyscy ryzykowali życie. Często zaś ratowali Żydów z pobudek religijnych, w myśl słów samego Jezusa Chrystusa: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).

Księża Pomordowani za pomoc Żydom – lista aktualna na dzień 2 sierpnia 2013 r.

ks. Mieczysław Akrejć – 1943 ks. Leopold Aulich – 1943 ks. Józef Bajko – 1943 ks. Józef Baradyn – 1943 ks. Leon Bujnowski – 1942 ks. Aleksander Cieszkiewicz – 1942 ks. Romuald Dronicz – 1942 ks. Jan Gielarowski – 1943 ks. Bolesław Gramz – 1944 ks. Władysław Grobelny – 1942 ks. Kazimierz Grochowski – 1942 ks. Jan Grodis – 1942 ks. Tadeusz Grzesiak – 1942 ks. Mieczysław Antoni Kubik – 1942 ks. Józef Kuczyński – 1942 ks. Błażej Nowosad – 1943 ks. Henryk Opiatowski – 1943 ks. Andrzej Osikowicz – 1943, odznaczony 1995 ks. Fabian Poczobutt-Odlanicki – 1944 ks. Teodor Popczyk – 1943 ks. Stanisław Rejmentowski – 1941 ks. Kazimierz Rybałtowski – 1943 ks. Witold Sarosiek – 1944 ks. Adam Sekuła – 1941 ks. Józef Smaczniak – 1943 ks. Zygmunt Surdacki – 1941 ks. Romuald Świrkowski – 1942 ks. Edward Tabaczkowski – 1942 ks. Antoni Udalski – 1943 ks. Jan Urbanowicz – 1943 ks. Jan Wolski – 1942 ks. Remigiusz Wójcik – 1942 o. Ludwik Pius Bartosik – 1941 o. Antoni Grzybowski – 1943 o. Adam Sztark – 1942 o. Ludwik Wrodarczyk – 1943

Księża odznaczeni medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata

Ks. bp Albin Małysiak Ks. Bruno Boguszewski Ks. Antoni Bradło Ks. Stanisław Falkowski Ks. Władysław Głowacki Ks. Marceli Godlewski Ks. Michał Kubacki Ks. Stanisław Mazak Ks. Aleksander Osiecki Ks. Andrzej Osikowicz Ks. Jan Patrzyk Ks. Jan Pawlicki Ks. Jan Poddębniak Ks. Jan Sielewicz Ks. Adam Skałbania Ks. Franciszek Smorczewski Ks. Witold Stolarczyk Ks. Witold Szymczukiewicz Ks. Ludwik Wolski Ks. Mieczysław Zawadzki Ks. Jan Zawrzycki Ks. Ignacy Życzyński O. Ludwik Wrodarczyk

Kto by wiedział o pomocy udzielanej ludności żydowskiej, proszony jest o przesłanie informacji na adres:

Radio Maryja
ul. Żwirki i Wigury 80
87-100 Toruń, Polska
z dopiskiem „Kaplica”
lub kontakt telefoniczny pod numerem 609 498 523. Nazwiska te – po weryfikacji – mogą zostać wyryte na marmurowej płycie w dolnej kaplicy kościoła pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i bł. Jana Pawła II w Toruniu.

Tagi:
biskup ksiądz Żydzi

Biskupi katoliccy z krajów nordyckich w Szczecinie

2018-09-19 10:33

Leszek Wątróbski
Edycja szczecińsko-kamieńska 38/2018, str. VI

Leszek Wątróbski
Sakramentu bierzmowania w Chojnie udzielają: bp Czesław Kozoń z Kopenhagi (na pierwszym planie) i bp David Tencer z Reykjaviku. Obok bp Kozonia stoi ks. Jan Zalewski – pro boszcz parafii Świętej Trójcy w Chojnie

W dniach 4-10 września przebywało w Szczecinie, na plenarnym posiedzeniu Konferencji Episkopatu Krajów Nordyckich, siedmiu biskupów katolickich: ze Szwecji – kard. Anders Arborelius (Sztokholm), Danii – bp Czesław Kozoń (Kopenhaga), Norwegii – bp Bernt Eidsvig (Oslo/Trondheim) oraz bp Berislav Grgić z Tromso, Finlandii – bp Teemu Sippo (Helsinki) oraz Islandii – bp David Tencer (Reykjavik), a także emerytowany bp Pier Burcher.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Wilno: Franciszek modlił się w wileńskiej katedrze

2018-09-22 18:54

tom (KAI) / Wilno

Modlitwa w wileńskiej katedrze pw. świętych Stanisława i Władysława była ostatnim punktem pierwszego dnia wizyty Franciszka na Litwie.

www.papafranciscoencolombia.co

Po powitaniu przez proboszcza katedry, papież w kaplicy św. Kazimierza wraz z około 60 zakonnicami i księżmi w podeszłym wieku przez chwilę cicho się modlił, po czym zwiedził świątynię. W jednej z kaplic złożył bukiet kwiatów przed figurą Matki Bożej z Syberii.

Przed odjazdem do nuncjatury spotkał się jeszcze z wolontariuszami i organizatorami jego pielgrzymki.

Neoklasycystyczna katedra świętych Stanisława i Władysława, zaprojektowana przez architekta Wawrzyńca Gucewicza, została wybudowana w latach 1779-83. Podczas sowieckiej okupacji kraju była zamknięta, splądrowana a później przekształcona w galerię sztuki i sklep samochodowy. Uchodzi za jedną z najpiękniejszych katedr na świecie. Przedmiotem szczególnego zainteresowania cieszy się kaplica św. Kazimierza z doczesnymi szczątkami patrona Litwy i z szesnastowiecznym freskiem przedstawiającym ukrzyżowanie Chrystusa.

Jutro rano Franciszek pojedzie samochodem do Kowna, gdzie o godz. 10.00 (9.00 czasu polskiego) rozpocznie się Msza św. pod jego przewodnictwem w parku Santakos, w południe odmówi modlitwę „Anioł Pański”. Następnie zje obiad z biskupami w pałacu kurii a po południu spotka się z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami w katedrze.

Potem wróci do Wilna, gdzie o godz. 16.00 (15.00 czasu polskiego) odwiedzi Muzeum Okupacji i Walk o Wolność z krótkim postojem przed pomnikiem Ofiar Getta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem