Reklama

Św. Paweł Pierwszy Pustelnik – patronalne święto paulinów

2014-01-15 11:03

it / Jasna Góra / KAI

BOŻENA SZTAJNER

Kościół wspomina dziś św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Patronalne święto obchodzą ojcowie i bracia paulini. Paweł z Teb jest dla nich patriarchą a więc szczególnym ojcem i opiekunem. Od tego świętego pochodzi nazwa wspólnoty, Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika. Paulini znani są głównie z posługi na Jasnej Górze, ale to nie jedyny ich klasztor.

Na całym świecie, w 70 placówkach, głównie w sanktuariach maryjnych, posługuje ponad pół tysiąca zakonników. Jak powiedział generał Zakonu, o. Izydor Matuszewski, paulini mimo upływu wieków nadal uważają się za synów Pawła Pustelnika i usiłują być wierni jego duchowości, mimo że ideę życia pustelniczego realizują w zupełnie innych warunkach i podejmując nowe zadania.

- Kapłańska posługa w sakramencie pokuty stanowi, od wieków, jedno z głównych zadań apostolskich zwłaszcza w sanktuariach maryjnych – podkreślił o. Matuszewski. Dodał, że szczególną powinnością paulińskich kapłanów jest też głoszenie Słowa Bożego, które stanowi „podstawowy środek budzenia wiary i jest wezwaniem w imieniu Boga do nawrócenia i prowadzi do sakramentów jako źródeł życia Bożego”. O. Izydor przypomniał, że jednym z priorytetów paulińskiego posługiwania jest też szerzenie kultu Matki Najświętszej, Świętych Aniołów i Męki Pańskiej a stacje Drogi Krzyżowej, zwłaszcza w sanktuariach stanowią ważny punkt pielgrzymek.

Reklama

Przełożony generalny podkreślił, że paulini „świadomi charakteru i ducha Zakonu nadal łączą modlitwę i kontemplację z gorliwym apostolstwem”. – Umiłowanie Pisma św. i adoracja Eucharystii, czyli paulińskie sam na sam z Bogiem, stanowią fundament pod wszelką działalność duszpasterską – powiedział o. Matuszewski.

Najwięcej palcówek „biali mnisi” mają w Polsce. W Częstochowie, na Jasnej Górze swoją siedzibę ma Kuria Generalna – naczelna władza Zakonu, na czele której stoi generał. W Żarkach Leśniowie znajduje się klasztor nowicjacki Zakonu. Paulini posiadają też własną uczelnię wyższą, Wyższe seminarium Duchowne Paulinów, znajdujące się przy klasztorze na Skałce w Krakowie.

W ostatnich latach obserwuje się rozwój Zakonu i to zarówno w Polsce, jak i poza granicami. Ostatnio paulini objęli w duszpasterską opiekę parafię w Wągrowcu. Wraz z troską o wiernych pieczy zakonników powierzony został także zabytkowy pocysterski kompleks klasztorny w Świdnicy na Dolnym Śląsku. Paulini objęli również nową placówkę w Hiszpanii, to klasztor w Puste, w prowincji Plasencia. Budują dwa kościoły na Ukrainie – Browary i Mariupol oraz w Kamerunie – w Belabo. Oprócz Kamerunu, zakonnicy prowadzą misje także w RPA.

Według najstarszego przekazu, pochodzącego od św. Hieronima z IV wieku, św. Paweł urodził się w Tebach (Egipt) ok. 228 roku w zamożnej rodzinie. Od dzieciństwa wychowywany w duchu chrześcijańskim, mając 20 lat uciekł na pustynię, aby uniknąć prześladowania, które wybuchło za czasów cesarza Decjusza (249-251). Po dwóch latach, gdy chciał powrócić do domu, szwagier pragnący odziedziczyć cały majątek, zagroził mu oskarżeniem. Obawiając się uwięzienia, Paweł ponownie udał się na pustynię, tym razem już na zawsze. Spędził w samotności 90 lat, prowadząc życie wypełnione modlitwą i surowymi pokutami. Jak mówi legenda, każdego dnia kruk przynosił mu pół bochenka chleba, a kiedy Pawła odwiedził Antoni pustelnik, wówczas kruk przyniósł cały bochenek. Św. Paweł zmarł mając 113 lat. Legenda głosi, że gdy jego przyjaciel Antoni martwił się, jak poradzi sobie z wykopaniem grobu, miały przybiec dwa lwy, które to uczyniły.

Kiedy w połowie XIII w. na Węgrzech powstawał nowy zakon, do którego w początkach wstępowali różni pustelnicy, jako patriarchę obrano właśnie św. Pawła Pustelnika. Stąd powstała nazwa Zakonu Braci Św. Pawła I Pustelnika. Św. Paweł stał się wzorem dla ludzi, dla których kontemplacja Boga jest źródłem szczęścia i świadectwem wiary. Św. Paweł znalazł tak wielu naśladowców, że pustynie Afryki i zachodniej Azji nie mogły ich pomieścić. Przyczynił się więc do rozwoju życia eremickiego i pustelniczego w basenie Morza Śródziemnego. Zakonna dewiza "contemplare et contemplata aliis tradere" - kontemplować i przekazywać to innym - jest do dzisiaj aktualna w Zakonie Paulinów.

Relikwie pustelnika odnaleziono w XII wieku i przeniesiono do Konstantynopola. Podczas wojen krzyżowych o odzyskanie Ziemi Świętej zostały zabrane i przewiezione do Wenecji, a następnie do Budapesztu. Spłonęły one doszczętnie w czasie najazdu tureckiego w 1526 r. Na Jasnej Górze niemal na każdym kroku napotykamy herb zakonu, nawiązujący poprzez symbole do scen z życia św. Pawła. Widzimy na nim palmę, która dostarczała św. Pawłowi owoców i liści na szatę, kruka przynoszącego mu chleb oraz dwa lwy, z którymi żył w przyjaźni, a które po śmierci św. Pawła wygrzebały dół na jego grób. Herb Zakonu Paulinów można zobaczyć wchodząc już w pierwszą bramę na Jasnej Górze.

Paulini obchodzą dziś tzw. uroczystości wewnętrzne. O 11.00 zgromadzą się na wspólnotowej Mszy św. podczas której ponowią zakonną konsekrację a do grona swoich dobrodziejów i przyjaciół, a więc do Konfraterni Zakonu przyjmą bp Henryka Tomasika z Radomia. Świętowanie z udziałem wiernych a zwłaszcza dzieci odbędzie się w najbliższą niedzielę, 19 stycznia.

Tagi:
św. Paweł

Uroczystość patronów diecezji

2018-07-10 14:48

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 28/2018, str. I

Ks. Piotr Nowosielski
Uroczystości przewodniczył Biskup Legnicki

Liturgiczne wspomnienie świętych Apostołów Piotra i Pawła, którzy są głównymi patronami naszej diecezji, obchodzimy 29 czerwca. Tego dnia została odprawiona w legnickiej katedrze Msza św. pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego.

Wśród koncelebransów byli m.in.: biskup senior Stefan Cichy, pracownicy kurii, Caritas, proboszczowie legnickich parafii, księża z terenu diecezji, oraz przełożeni i profesorowie Wyższego Seminarium Duchownego.

Wśród uczestników liturgii, znaleźli się m.in.: Siostry zakonne, przedstawiciele Bractwa św. Józefa, czy też uczestnicy Wakacyjnego Obozu Powołaniowego, zorganizowanego przez legnickie Seminarium.

– Uroczystość odpustowa, Patronów, tych którzy są dla nas wzorem i wstawiennikami, orędownikami, taka uroczystość, to czas specjalnego daru, by słuchać Słowa Bożego i wpatrywać się w te postaci, które są nam przedstawiane jako nasi Patronowie. To także czas modlitwy, czyli wołania o interwencję Pana Boga w nasze życie, by ono przebiegało nie według naszych koncepcji i planów, ale żeby Bóg się ukazał ze swoim zamysłem, ze swoimi planami w każdym z nas, mocniejszy od nas. Odpust, to czas korzystania z przebaczenia, z darowania. Ale jest to zawsze za cenę naszej gotowości do tego, żebyśmy wchodzili w koncepcję życia, w nawrócenie. Że to Pan prowadzi, On ma rację, On ma właściwy plan na nasze życie – mówił Biskup Legnicki w homilii.

Zachęcał też, aby pytać samego siebie, w prawdziwości swego serca, o to, kim jesteśmy. Odkrywać prawdę o sobie przed Bogiem. Nawiązał do słów Ewangelii, w której Jezus pytał uczniów, za kogo Go uważają ludzie. Odpowiedź na to pytanie, uświadomienie sobie, kim On jest w ich oczach, wpływało na odkrywanie tożsamości ich samych. Przykład Piotra, który stwierdza, że Jezus jest Mesjaszem, pokazuje jednak, że nie do końca jeszcze rozumiał to, co Nauczyciel im przekazywał. Zadziałał w nim zwykły, ludzki mechanizm – niedopuszczanie myśli o tym, że może być w przyszłości inaczej, niż sobie wyobrażamy. Zrozumienie przyszło w chwili zaparcia się Piotra. Mógł wtedy stwierdzić, jak bardzo Jezus go zna, więcej niż on samego siebie. Stwierdzenie, uświadomienie sobie, że jest grzesznikiem który się nawraca, pokazało, że prawdziwie jest opoką, na której Jezus będzie budował swój Kościół – wspólnotę nawracających się, odkupionych grzeszników.

Z drugiej strony, widzimy jak długą drogę nawrócenia przeszedł Paweł, który w spotkaniu z Panem, w drodze do Damaszku, w końcu odkrył, że jego moc płynie od Jezusa. W swoich listach stwierdza, że nie wstydzi się tego, co się w jego życiu stało, kiedy był prześladowany, nierozumiany, ale wytrwale głosił Ewangelię, przyjmując to, co go spotykało, jako Dobrą Nowinę, że tylko w ten sposób, można świadczyć o mocy Boga.

– Wołajmy dziś do Pana Boga, na wzór Apostołów: Uchroń mnie Panie Boże od mojej koncepcji i pozwól abym przyjął to, co Ty mi przygotowałeś, jak Ty widzisz moje życie, jak Ty możesz uczynić ze mnie człowieka wiary – życzył Kaznodzieja uczestnikom.

Przypomnijmy, że z chwilą utworzenia diecezji legnickiej

(25 marca 1992 r.), jej patronami stali się patronowie świątyni, która została ustanowiona kościołem katedralnym. W wypadku Legnicy, katedrą stał się pochodzący z XIV wieku kościół świętych Apostołów Piotra i Pawła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Walenty - patron zakochanych i chorych na padaczkę

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 7/2005

seyed mostafa zamani / Foter.com / CC BY

Początek lutego. Gdzie nie spojrzeć, tam króluje kolor czerwony - kolor miłości, kolor walentynek. Na sklepowych półkach, wystawach, a nawet na prowizorycznych straganach pojawia się „nowy produkt” - miłość. Opakowana w pluszowe misie, mrugające serduszka, zakochane mysie parki i tysiące innych zmyślnych cudeniek, mających tylko jedno zadanie - powiedzieć: „kocham Cię”. A wszystko z powodu jednego dnia - Dnia Zakochanych czyli walentynek.
Walentynki to dla Polaków zupełnie nowe święto. Popularność zdobyło sobie przede wszystkim w ciągu ostatnich 10 lat i to do tego stopnia, że dzisiaj wielu ludzi, niezależnie od wieku, czeka na ten dzień, by serdeczniej niż na co dzień wyrazić uczucia do najbliższej osoby. Istnieje zwyczaj rozsyłania specjalnych kartek, tzw. walentynek - zwykle anonimowych, których motywem przewodnim są amorki, serca, kwiaty, czułe wyznania miłości. Powszechnym stało się także, iż tego dnia zakochani wręczają sobie kwiaty i upominki, które mają potwierdzać ich wzajemne uczucie. Tradycja ta zwraca uwagę na wartość i wymiar uczuć, na niezaprzeczalną konieczność ich istnienia, na to, że są niezbędne, że są łaską i stanowią nieodłączny element ludzkiego bytu. Umiejętność ich nazwania, to, że odczuwamy je względem drugiej osoby lub stajemy się obiektem cudzych uczuć i dysponujemy możliwością ich odwzajemniania, czynią nas ludźmi. Nie można tego problemu traktować jednostronnie, jednowymiarowo i poddawać zaciekłej krytyce - co niektórzy czynią, ignorując pozytywne aspekty całości.
Walentynki niewątpliwie skłaniają do uwalniania dobrych emocji, zachęcają do okazywania uczuć, ośmielają i ułatwiają takie inicjatywy. Motywują do tego, by nie kryć się z tym, co czujemy do drugiej osoby, by nie zatajać tego, że ktoś jest nam bliski, ponieważ staje się to źródłem radości i siły, zarówno dla samego autora, jak i adresata takiej deklaracji. Korzystając z tych sprzyjających refleksjom okoliczności, należy zdać sobie sprawę, że ukrywanie własnych uczuć, tłumienie ich w sobie, znacznie zubaża nasze życie i wzajemne kontakty.

Skąd ten zwyczaj?

Pochodzenia zwyczajów związanych z walentynkami należy poszukiwać w luperkaliach - rzymskim święcie płodności, które w związku z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego pojawiło się również na Wyspach Brytyjskich. Stąd w przyszłości walentynki rozprzestrzeniły się na cały świat. W czasach, gdy zastępowano święta pogańskie chrześcijańskimi, uznano, że św. Walenty, który zginął 14 lutego, w (przeddzień luperkaliów) może godnie objąć pieczę nad świętem budzącej się wiosny, kiedy przyroda pomału otrząsa się z zimowego snu, zwierzęta zaczynają łączyć się w pary, a ludzie chętniej szukają swoich drugich połówek. Na zachodzie Europy święty patronuje zakochanym co najmniej od XV wieku.



Co wiemy o św. Walentym?

Św. Walenty, patron Dnia Zakochanych, to postać dość zagadkowa. Był biskupem Terni pod Rzymem. Za czasów cesarza Klaudiusza II Gota (ok. 269 r.) poniósł śmierć męczeńską.
Legenda mówi, że św. Walenty zajął się popieraniem zakochanych jeszcze za swego życia, kiedy wystąpił przeciwko edyktowi cesarza, zakazującemu zawierania małżeństw. Cesarz Klaudiusz II Gocki z rozczarowaniem zauważył, że żonaci mężczyźni chętniej zostają w domach, zamiast ochoczo uczestniczyć w wojnach i dzielnie walczyć za Rzym. Św. Walenty zignorował ów zakaz i w tajemnicy udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Niestety, sekret się wydał, a Święty został pojmany, wtrącony do więzienia, a następnie stracony.
Według drugiej wersji okoliczności śmierci św. Walentego były zgoła inne: jako człowiek świątobliwy Biskup Terni w III wieku został obdarzony przez Boga niezwykłą mocą uzdrawiania. Wieść o tym dotarła do rzymskiego filozofa Kratona, którego syn był ciężko chory na padaczkę i czekało go życie pełne cierpienia. Św. Walenty zgodził się pomóc rodzinie Kratona pod warunkiem, że ten się nawróci. I rzeczywiście, przekonany cudem dokonanym przez Świętego, Filozof ochrzcił się, a wraz z nim jego bliscy i uczniowie. Niechętnie jednak przyjął to senat rzymski - uznano św. Walentego za osobę niebezpieczną dla państwa, aresztowano go i skazano na śmierć.
Kult Świętego rozwijał się dość szybko. W miejscu, w którym Męczennik został pochowany, już w IV wieku papież Juliusz I kazał wznieść bazylikę. Ponieważ padaczka, a także wszelkiego rodzaju choroby nerwowe, były wówczas w Europie bardzo częste, Święty znalazł licznych czcicieli na całym kontynencie. Do Polski jego sława dotarła dopiero w XV wieku. Ma tu św. Walenty wiele kościołów poświęconych jego imieniu, wiele ołtarzy i wizerunków. Ciekawe, że do niedawna żadne z tych miejsc nie cieszyło się specjalnym zainteresowaniem zakochanych. Sytuacja zmieniła się od chwili, gdy postać Świętego zaczęto łączyć z tym stanem serca.
Tak czy inaczej, historyczne przekazy dotyczące osoby św. Walentego w Dniu Zakochanych stają się rzeczą zupełnie niezauważalną, albo przynajmniej drugorzędną. Mało kto dziś pamięta, że św. Walenty, zanim zaczął patronować uczuciom, zanim stał się wzorcem dla wszystkich zakochanych i podkochujących się, był patronem chorych na epilepsję (padaczkę). Ci, którzy nie pamiętają już co to miłość, lubią złośliwie przyrównywać ją do stanu podobnego tej chorobie.
To tłumaczy, dlaczego właśnie św. Walenty jest patronem wszystkich zakochanych.
Św. Walenty patronuje nie tylko chorym na epilepsję, ale i na choroby nerwowe. Jest opiekunem chorych psychicznie, ludzi ogarniętych mrokiem umysłu. Ikonografia przedstawia tego męczennika najczęściej w stroju kapłańskim, w momencie uzdrawiania chorego.
Święty, dziś nieco zapomniany, miał w dawnej Polsce wiele świątyń, obrazów i cieszył się wielkim kultem. Obecnie w liturgii Kościoła 14 lutego na pierwszym miejscu wymienia się św. Cyryla i Metodego, słowiańskich patronów Europy, a dopiero w dalszej kolejności św. Walentego. Dawniej do kościołów, gdzie znajdował się ołtarz z wizerunkiem tego Świętego, 14 lutego matki przynosiły chore dzieci, aby za jego wstawiennictwem uprosić Boga o zdrowie dla dziecka. Najczęściej przynoszono dzieci chore na padaczkę lub przestraszone. Kapłan odprawiał w intencji osoby chorej Mszę św., następnie odczytywał fragment Ewangelii o uzdrowieniu przez Jezusa i kładąc Księgę Świętą na głowę chorego, udzielał błogosławieństwa. Po tych modlitwach wielu chorych, szczególnie dzieci, miało powracać szybko do zdrowia. Może warto w dniu 14 lutego przywrócić ten piękny zwyczaj pamiętając, iż św. Walenty to także patron chorych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wrocław pamięta o Powstańcach Wielkopolskich

2019-02-16 21:13

Anna Majowicz

W 100. rocznicę zakończenia Powstania Wielkopolskiego (16.02.2019), w sali kolumnowej Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego spotkali się przedstawiciele rodzin Powstańców pochowanych na Dolnym Śląsku. Spotkanie odbyło się w ramach działań związanych z projektem ,,Ocalamy” realizowanego przez Wojewodę Dolnośląskiego oraz Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu.

Anna Majowicz
pamiątkowe zdjęcie uczestników spotkania

- 100 lat temu Wielkopolanie stanęli do walki o wolność i niepodległość. Solidarnie, ramię w ramię, ponad podziałami. Dziś jesteśmy tu, by oddać im hołd – rozpoczął spotkanie Wojewoda Dolnośląski, Paweł Hreniak.

Następnie głos zabrała wicedyrektor wrocławskiego oddziału IPN, dr Katarzyna Pawlak – Weiss. Przypomniała wydarzenia, które miały miejsce 20 lat po zakończeniu zwycięskich walk w Powstaniu Wielkopolskim. – Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, esesmani aresztowali Powstańców i osadzali ich w obozie. Tam okrutnie ich torturowano. W jaki sposób? Wyprowadzano ich z cel na dziedziniec, by w kurzu i błocie, do utraty sił, wykonywali trudne ćwiczenia. Mało tego. Aresztantów zimą wysyłano w Karpaty, gdzie musieli wdrapywać się na górę, którą wcześniej polewano wodą. Gdy już udało im się dotrzeć na szczyt, strącano ich, by w bólu i z połamanymi kończynami zaczynali trud ponownie. Świadectwo wielkiego patriotyzmu Powstańców nie zakończyło się więc w 1919 r. – zaznaczyła dr Katarzyna Pawlak – Weiss.

Dowódca Garnizonu Wrocław, płk Dariusz Krzywdziński, zwrócił się do rodzin Powstańców: - Szanowni Państwo, wasi przodkowie dają wam ogromny powód do dumy. Niezależnie od stopnia, jaki nosili na pagonach. Pamiętajcie, że w waszych żyłach płynie krew bohaterów i nie zapomnijcie tej dumy i wiedzy przekazywać kolejnym pokoleniom. To zaszczyt i obowiązek wobec przodków i polskiej historii. Chwała bohaterom, część ich pamięci.

Zobacz zdjęcia: Wrocław pamięta o Powstańcach Wielkopolskich

„Ocalamy” to projekt symbolicznego znakowania grobów bohaterów walk powstańczych i wyzwoleńczych, pochowanych na terenie Dolnego Śląska, specjalnym insygnium.

Poniżej przedstawiamy nazwiska osób, których groby zostały uhonorowane:

Anton Cebulski - ur. 20.02. 1896 r. w miejscowości Nowiny. Weteran armii niemieckiej oraz Legionów Polskich. Podczas powstania Wielkopolskiego został ciężko ranny i dostał się do niewoli. Leczył się w szpitalu w Leśnicy oraz w lazarecie fortecznym Twierdzy Wrocław. Zmarł 03.02.1919r. Pochowany został we Wrocławiu, na Cmentarzu Grabiszyńskim.

Bogusław Ćwikła – ur. 19.07.1901 r. w Paterku (gm. Nakło nad Notecią). Żołnierz Kompanii Nakielskiej. Brał udział w walkach o Nakło, Czerwonak, Kcynię, Szczepice, Studzienki, Tur i Szubin. Po powstaniu pełnił służbę w 4. Pułku Strzelców Wielkopolskich w Gnieźnie. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.

Jan Dzierżykraj-Morawski – ur. 01.12.1900 r. w Jurkowie. Od 1915 r. działacz konspiracyjnego Towarzystwa im. Tomasza Zana. W 1918 r. członek Tajnego Komitetu Wojskowego. Żołnierz Pułku Wielkopolskiej Jazdy Ochotniczej i uczestnik walk pod Szubinem. W wojnie 1920 r. walczył jako podporucznik w 26. Pułku Ułanów. W latach 1923-1926 pełnił funkcję zastępcy dyrektora generalnego Rady Naczelnej Przemysłu Cukrowniczego. Od 1924 r. do 1936 r. był członkiem Zarządu i dyrektorem Biura Ekonomicznego Izb i Organizacji Rolniczych Zachodniej Polski. W 1931 r. wszedł w skład polskiej delegacji na rokowania gospodarcze z Niemcami. W 1939 r. był członkiem polskiej delegacji działającej przy Lidze Narodów. Od 1938 r. był Prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Po wojnie został dyrektorem Jeleniogórskiego Okręgu Państwowych Nieruchomości Ziemskich z siedzibą w Legnicy. Później przeniósł się do Wrocławia, gdzie został dyrektorem Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Rolniczej. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Orderu Polonia Restituta (dwukrotnie), Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł 22.06.1997 r. we Wrocławiu. Pochowany na Cmentarzu św. Wawrzyńca.

Jan Gibasiewicz – ur. 24.10.1900 r. w Sulmierzycach. Członek Polskiej Organizacji Wojskowej, żołnierz ochotniczej Kompanii Sulmierzyckiej pod dowództwem sierżanta Stanisława Kamińskiego, później 12. Pułku Strzelców Wielkopolskich oraz 8. Pułku Strzelców Wielkopolskich. Uczestnik walk pod Sulmierzycami, Kobylą Górą i Granowem. W wojnie w 1920 r. służył w 62. Pułku Piechoty ze składu 15. Dywizji Piechoty, z którą wziął udział m.in. w wyprawie kijowskiej. Latem 1920 r. został ranny w walkach nad Berezyną. Po wojnie służył jeszcze w 14. Pułku Artylerii Ciężkiej w Poznaniu. Do rezerwy przeszedł w 1922 r. W latach 30-tych prowadził przedsiębiorstwo transportowe. Zmobilizowany jako kierowca w 56. Pułku Piechoty wziął udział w walkach we wrześniu 1939 r. Po zakończeniu walk dostał się do niewoli, z której uciekł i zatrzymał się w Krotoszynie. Stamtąd razem z rodziną, w 1944 r. został wywieziony do Milicza. Był aktywnym członkiem Zarządu Weteranów Powstań Narodowych RP oraz Związku Powstańców Wielkopolskich. Odznaczony m.in. Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 11.01.1984 r. w Miliczu. Pochowany jest na Cmentarzu Parafialnym przy ul. Kasztanowej.

Stanisław Gierusz – ur. 04.05.1900 r. w Bączylasie (pow. Gostyń). Uczestnik Powstania Wielkopolskiego i walk w rejonie Janiszewo, Sowiny, Gostyń, Miechcin, Leszno w składzie Kompanii Ochotniczej chorążego Kazimierczaka. Od 1919 r. służył w 60. Pułku Piechoty, z którym walczył m.in. w Międzychodzie, Toruniu, Gniewkowie, Bydgoszczy, Koronowie oraz w Lasach Tucholskich. Po wojnie przeniósł się na Kresy Wschodnie, służąc jako policjant w miejscowości Rozłucz w woj. lwowskim. W 1939 r. drogą przez Węgry, Jugosławię, Grecję i Turcję dotarł do Syrii, wstępując w skład tworzącej się tam Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, z którą walczył pod Tobrukiem. Później przeszedł szlak bojowy kampanii włoskiej II. Korpusu gen. Andersa, z bitwą pod Monte Cassino włącznie. Po zakończeniu wojny powrócił do kraju. Zmarł 27.11.1976 r. we Wrocławiu. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym na Osobowicach. Odznaczony m.in. Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Monte Cassino, Krzyżem Ziemi Świętej, Gwiazdą Afryki, Gwiazdą Italii, Brytyjskim Medalem Obronnym oraz Brytyjskim Medalem Wojny.

Wojciech Grodzki – ur. 09.04.1898 r. w Parzęczewie (Jarocin). Żołnierz 1. Kompanii Jarocińskiej. Uczestnik Walk o Krotoszyn, Ostrów Wielkopolski, Zakrzew, Łaszczyn, Rawicz, Zołnicę, Sarnówkę i Kawcze. W wojnie 1920 r. walczył na Wileńszczyźnie podczas zmagań nad rzeką Wilejką. Po wojnie mieszkał w Jaroczewie, a w latach 60. przeniósł się Dolny Śląsk. Zmarł 01.10.1976 r. w Oleśnicy. Pochowany na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Wojska Polskiego.

Piotr Jarysz – ur. 23.06.1897 r. w Chorzępowie (pow. Międychód). Uczestnik walk powstańczych w szeregach kompanii piechoty starszego sierżanta Michalskiego, a później podporucznika Kostrzewskiego. Brał udział w bojach o miejscowości: Wrzeszczyna, Rosko oraz Romanów. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 16.07.1973 r. we Wrocławiu. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Grabiszyńskiej.

Franciszek Klein – ur. 25.11.1886 r. w Laskach (pow. Kępno). Uczestnik Powstania w rejonie Kórnik k. Poznania. W czasie II Wojny Światowej, w celu uniknięcia niemieckiej represji przeniósł się na Kielecczyznę. Zmarł 25.04.1955 r. w Oleśnicy.

Antoni Rosik – Rosiński – ur. 02.10.1899 r. w Pońcu (pow. Gostyń). Żołnierz 4 kompanii ponieckiej batalionu gostyńskiego sierżanta Kaźmierczaka . Uczestnik walk pod Lesznem, Pońcem, Miechocinem, Waszkową, Gościejewicami oraz Kąkolem. W wojnie 1920 r. walczył w składzie 60. Pułku Piechoty pod Mińskiem i nad Berezyną. Brał udział w Bitwie Warszawskiej w szeregach 15. Dywizji Piechoty w jej ofensywie na Mińsk Mazowiecki i Łomżę. Po zakończeniu konfliktu pozostał w wojnie jako podoficer zawodowy. Służył w batalionach Korpusu Ochrony pogranicza w Ludwikowie oraz Suwałkach. We wrześniu 1939 r. dowodził obroną strażnicy KOP Nowa Różana przed wojskami radzieckimi. W czasie II wojny światowej był członkiem Armii Krajowej. Odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych (trzykrotnie), Medalem Niepodległości, Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 22.10.1964 r. w Obornikach Śląskich. Pochowany jest na Cmentarzu parafialnym przy ul. Siemianickiej.

Józef Wojtkowiak – ur. 03.02.1899 r. w Poznaniu. Żołnierz 2. batalionu Poznań – Wilda, pod dowództwem majora Hądzilka. Uczestnik walk pod Wielkim Grójcem, Małym Grójcem i Kargową. W Wojsku Polskim służył zawodowo do 1927 r. Po zakończeniu służby rozpoczął pracę w PKP, która trwała do momentu przejścia na emeryturę w 1959 r. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 25.03.1982 r. w Bierutowie. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym, przy ul. Wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem