Reklama

Ingres biskupa legnickiego Stefana Cichego

Ks. Piotr Nowosielski
Niedziela Ogólnopolska 20/2005


Przekazanie pastorału Biskupowi Legnickiemu
Fot: Ks. Piotr Nowosielski

W sobotę 30 kwietnia br., w gronie prawie 30 biskupów, ponad 300 kapłanów i prawie tysiąca wiernych modlących się w intencji nowego biskupa, uroczyście rozpoczął swoje pasterzowanie w diecezji drugi biskup legnicki Stefan Cichy. Zastąpił on pełniącego tę funkcję przez 13 lat, od czasu ustanowienia diecezji w 1992 r., bp. Tadeusza Rybaka.

Ingres do katedry poprzedziła procesja z kościoła Ojców Franciszkanów pw. św. Jana Chrzciciela przez Rynek na starym mieście. W progu katedry nowego biskupa powitali biskup senior Tadeusz Rybak, proboszcz katedry oraz członkowie Kapituły Katedralnej.
Wśród przybyłych księży biskupów znaleźli się m.in.: nuncjusz apostolski w Polsce - abp Józef Kowalczyk, metropolita wrocławski - abp Marian Gołębiewski, metropolita górnośląski - abp Damian Zimoń, księża biskupi sąsiednich diecezji, a także biskupi i delegacje z niemieckich diecezji Görlitz i Dresden-Maissen. Wśród delegacji duchowieństwa obecni byli m.in.: ks. inf. Ireneusz Skubiś - redaktor naczelny tygodnika Niedziela, reprezentanci Kapituł archidiecezji wrocławskiej i diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, delegacje uczelni katolickich w Polsce i inni. Nie zabrakło także delegacji władz wojewódzkich, samorządowych, parlamentarzystów, a także przedstawicieli różnych uczelni, instytucji i organizacji. We Mszy św. wzięła też udział rodzina nowego Księdza Biskupa, koledzy z jego rocznika święceń, kapłani z archidiecezji katowickiej, mieszkańcy miejscowości, z której pochodzi, oraz goście z Niemiec i Austrii.
Na początku Liturgii został odczytany dokument Stolicy Apostolskiej ustanawiający bp. Stefana Cichego - dotychczasowego biskupa pomocniczego archidiecezji katowickiej - biskupem legnickim i złożone zostały podpisy nowego Księdza Biskupa oraz Kolegium Konsultorów. Szczególnym momentem było uroczyste przekazanie nowemu Biskupowi pastorału - symbolu władzy pasterskiej w diecezji.
Bp Tadeusz Rybak wyraził przy tym życzenie, aby pastorał, który otrzymał w dniu swoich święceń biskupich, służył obecnemu i kolejnym biskupom legnickim w przyszłości. Ostatnim z elementów związanych z objęciem władzy w diecezji przez nowego rządcę było homagium - hołd i uszanowanie oddane nowemu biskupowi. Złożyli je w imieniu diecezjan: biskup pomocniczy Stefan Regmunt, kanclerz Kurii, prepozyt Kapituły Katedralnej, rektor Seminarium, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii, przedstawiciel zakonów męskich, siostra zakonna oraz kilkupokoleniowa rodzina.
W pierwszym wygłoszonym słowie bp Stefan Cichy podziękował za dotychczasową pracę swego poprzednika. Z zadań, jakie stawia przed sobą i o pomoc w realizowaniu których prosi, zwrócił uwagę na potrzebę dalszego pogłębiania wiary oraz pogłębiania i rozwijania kultu Eucharystii, aby jak największa rzesza wiernych korzystała szczególnie z niedzielnego uczestnictwa we Mszy św. i kult Najświętszego Sakramentu przenosiła poza Mszę św. Bp Cichy mówił m.in.: „Rozpoczynam pracę w Kościele legnickim w Roku Eucharystii. Niech Eucharystia naprawdę stanowi źródło i szczyt naszego życia. Pogłębiając wiarę, mamy starać się o to, aby coraz lepiej uczestniczyć w jej wielkiej tajemnicy. Nie wystarczy sam udział w Eucharystii. Ten udział ma znaleźć kontynuację w życiu codziennym”.
Złożenie darów ofiarnych było okazją do zaprezentowania się i wyrażenia uczuć przez różne stany diecezji. Szczególnie ciepło Biskup Legnicki powitał delegację z Katowic.
W wygłoszonych słowach życzeń, kierowanych pod adresem nowego Biskupa ze strony Nuncjusza Apostolskiego, Metropolity Wrocławskiego i Katowickiego, jak również przedstawiciela mieszkańców diecezji - bp. Stefana Regmunta oraz przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, przewijało się życzenie, aby wspierały go pomoc i błogosławieństwo Boże w nowej, odpowiedzialnej pracy, a także by nieustannie towarzyszyła mu myśl zawarta w jego zawołaniu biskupim: Per Crucem ad Lucem - Przez Krzyż do Światła. Biskup Görlitz Rudolf Müller, nawiązując do podjętej już wraz z bp. Tadeuszem Rybakiem współpracy między diecezjami, zaprosił nowego Księdza Biskupa do odwiedzenia diecezji Görlitz.
Dziękując Dostojnym Gościom i wszystkim uczestnikom Liturgii, bp Stefan Cichy powiedział, że podczas tej Mszy św. w sposób szczególny modlił się za Ojca Świętego Jana Pawła II, jest bowiem ostatnim z ustanowionych przez zmarłego Papieża biskupów diecezjalnych. Raz jeszcze podziękował bp. Tadeuszowi Rybakowi, wspominając, że krzyż biskupi, który od niego otrzymał, swego czasu był własnością śp. bp. Pawła Latuska, który pochodził z Tychów. „Raz jeszcze proszę o modlitwę i pomoc, byśmy razem mogli budować Kościół tu, w Legnicy na Dolnym Śląsku” - zaapelował do wiernych bp Stefan Cichy.

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z Krakowa do Panamy – historie uczestników

2019-01-18 10:33

eko / Kraków (KAI)

Pielgrzymi z Polski, w tym z archidiecezji krakowskiej, docierają już do Panamy. Są wśród nich wspólnoty parafialne, duszpasterstwa akademickie, kapłani oraz członkowie komitetu organizacyjnego ŚDM Kraków 2016. Młodzi, w których duch ŚDM był bardzo żywy od wydarzeń w Krakowie, nie wyobrażali sobie opuszczenia kolejnego spotkania z Ojcem Świętym.

Karolina Zając | Archidiecezja Krakowska

Panama w prezencie

Sylwester Gaik pracował w komitecie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w sekcji logistyki. Do jego zadań należały m.in. kontakty z poszczególnymi parafiami diecezji, w których przebywać mieli pielgrzymi. Dziś sam jest gościem jednej z panamskich parafii.

- Pamiętam, że kiedy spotkałem uczestników ŚDM, to wszelkie obawy dotyczące strony organizacyjnej uciekły. W powietrzu było gęsto od Ducha Świętego – wspomina Sylwester, który nie planował pielgrzymki do Panamy. Wyjazd otrzymał w urodzinowym prezencie, niecały miesiąc temu. - Moja reakcja na informację o wyjedzie to przede wszystkim szok – przyznaje. Jak sam twierdzi, od czasu ŚDM w Krakowie przyjmował rolę obserwatora, często zastanawiając się jak miewają się ludzie, którzy w Panamie robią to, co on robił w Polsce 2,5 roku wcześniej. - Nie myślałem o sobie jako o uczestniku mających nadejść wydarzeń. Cieszyłem się, że kiedyś mogłem współtworzyć takie dzieło, które dalej trwa w Kościele – podkreśla.

Sylwester dość szybko musiał nadrobić szczepienia i pakowanie, do których inni przygotowali się miesiącami. – Jestem wdzięczny Panu Bogu i ludziom za to, co mi ofiarowali i jakie świadectwo tym uczynkiem dali – wyznaje. Mimo szybkiego przebiegu wydarzeń wie, ze jedzie do Panamy z konkretnym calem. - Chcę przeżyć te Światowe Dni Młodzieży jako pielgrzym, bo bardzo chciałbym zobaczyć, jak to spotkanie wygląda nie „od kuchni". Mam także kilka swoich pytań czy kwestii, które chciałbym rozstrzygnąć. Bardzo chcę pomodlić się za wszystkich moich przyjaciół i znajomych, którzy są ze mną na co dzień, a dzięki którym w ogóle mogę być uczestnikiem bezpośrednim tego wydarzenia.

Podróż przedślubna

Anna Jungiewicz i Sebastian Regulski także silnie angażowali się w przygotowania w Krakowie. Sebastian działał na parafii, gdzie goszczono pielgrzymów z Francji, a Ania troszczyła się m.in. o rejestrację wolontariuszy. W maju staną na ślubnym kobiercu i zamiast dać się pokonać przedślubnej gorączce, są już w Kostaryce jako uczestnicy Dni w Diecezji przed ŚDM. - Z jednej strony wyjazd na ŚDM spowodował kumulację naszych zobowiązań organizacyjnych, a z drugiej strony ufamy, że pozwoli nam odpocząć i skupić się na tym, co ważne. Żeby w tym zabieganiu nie zapomnieć o tym, po co to wszystko. A przecież chodzi o miłość – relacjonuje Sebastian. Jego narzeczona przyznaje, że wyjazd był jej pomysłem: "Chciałam, żebyśmy tym razem oboje wyjechali na drugi koniec świata i doświadczyli różnorodności Kościoła, który mimo to jest jeden, w którym wszyscy są braćmi, dziećmi jednego Ojca". Oboje mają nadzieję, że temat ŚDM w Panamie: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” będzie wskazówką na ich wspólną drogę życia. Jak sami twierdzą, chcą „być otwartymi na Boży plan na wzór Maryi”.

Kapłan – uczestnik

Ksiądz Marcin Filar z Rabki jest kapłanem zaledwie kilka miesięcy. Podczas ŚDM w Krakowie jako kleryk służył na sobotnim czuwaniu na Campus Misericordiae. Wspomina, że czuł się wyróżniony, będąc blisko Ojca Świętego podczas Koronki do Bożego Miłosierdzia i jednocześnie widząc z perspektywy ołtarza tłum zebrany na Brzegach. Sam nie wie, kiedy dokładnie zapadła jego decyzja o wyjeździe. W czasie przygotowań do Panamy był współodpowiedzialny za comiesięczne spotkania „Panamskiej 10”, a na co dzień posługuje w myślenickiej parafii. Większość jego obowiązków to duszpasterstwo młodzieżowe i katecheza młodzieży, ale jak sam podkreśla, „wiekiem wciąż jeszcze zalicza się do grona uczestników ŚDM”.

- Oczekuję spotkania Jezusa Chrystusa w doświadczeniu żywego Kościoła i pojedynczych ludzi, za których już się modlę – mówił kapłan przed wyjazdem. Podczas pierwszych dni pobytu w Ameryce Środkowej błogosławił sakrament małżeństwa Martyny i Jakuba - pary pielgrzymów z archidiecezji krakowskiej. - Dzielą nas tysiące kilometrów, kultura, język, mentalność... ale łączą chrzest i Ewangelia, które pokonują te wszystkie bariery. Ufam, że to będzie czas niezwykłych spotkań – wyraził swoje oczekiwania ks. Marcin, bo jak sam zauważa, „ciągle się uczy - od młodych, o młodych i dla młodych”. - Ufam, że ŚDM w Panamie to taki kolejny ważny krok, w którym Pan Bóg kształtuje mnie na duszpasterza – podsumowuje.

W Światowych Dniach Młodzieży w Panamie uczestniczyć będzie ponad 3 tysiące pielgrzymów z Polski. Najliczniejszą grupą są młodzi właśnie z archidiecezji krakowskiej. W spotkaniu z Papieżem Franciszkiem weźmie udział 602 przedstawicieli młodzieży z Krakowa i okolic.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem