Reklama

Z Polski


Niedziela Ogólnopolska 25/2005


O. Nikodem Gdyk OFM

Abp Dziwisz w Polsce

8 czerwca abp Stanisław Dziwisz przybył do Krakowa, aby spotkać się z kard. Franciszkiem Macharskim i pracownikami Kurii Metropolitalnej.
Na dziedzińcu Pałacu Arcybiskupów Krakowskich czekali na niego biskupi pomocniczy Józef Guzdek i Jan Szkodoń, siostry, księża i świeccy pracownicy Kurii. Abp. Dziwisza witano wiązankami kwiatów, serdecznymi słowami i łzami wzruszenia.
Silnych emocji nie krył także nowy Metropolita Krakowski, który mieszkał na Franciszkańskiej 3 jako kapelan kard. Karola Wojtyły i wracał tu wielokrotnie jako papieski sekretarz. Tym razem także zatrzymał się w swoim starym mieszkaniu. Abp Dziwisz udał się najpierw na modlitwę do kaplicy Domu Arcybiskupów Krakowskich, a następnie spotkał się z kard. Franciszkiem Macharskim. Klęknął przed nim i poprosił o ojcowskie błogosławieństwo. To samo uczynił kard. Macharski, powtarzając tym samym słynny uścisk Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia. W Kurii Krakowskiej zorganizowane zostało również spotkanie nowego Metropolity z dziennikarzami.
Przed przybyciem do Krakowa abp Dziwisz zatrzymał się w swej rodzinnej miejscowości, w Rabie Wyżnej, a także w sanktuarium w Kalwarii Zbrzydowskiej.
W Krakowie Łagiewnikach nawiedził sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie modlił się na różańcu, który miał przy sobie Ojciec Święty Jan Paweł II w ostatnich chwilach życia.

Nowy kustosz sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej

Na kongresie kapitulnym, który odbył się w Krakowie w siedzibie Prowincjalatu Ojców Bernardynów w dniach 3-4 czerwca 2005 r. pod przewodnictwem o. Dymitra Żeglina OFM, wizytatora generalnego i prezesa kapituły, dokonano zmian personalnych w sanktuarium kalwaryjskim. Nowym kustoszem sanktuarium i gwardianem klasztoru pw. Matki Bożej Anielskiej został o. dr Damian Muskus OFM. W ponad 400-letniej historii sanktuarium o. Damian jest 113. gwardianem (przełożonym). Natomiast wikariuszem klasztoru został o. Nazariusz Popielarski OFM.

Reklama

Ojcowie Bernardyni z Kalwarii Zebrzydowskiej

Nowy prowincjał zakonu braci mniejszych - reformatów

O. Nikodem Gdyk OFM, komisarz Ziemi Świętej w Polsce, został wybrany nowym prowincjałem franciszkańskiej Prowincji Matki Bożej Anielskiej.
O. Nikodem Gdyk urodził się w Jarosławiu w 1962 r. Zakonne śluby wieczyste złożył w 1986 r. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Krakowie i w Międzynarodowym Seminarium Teologicznym w Jerozolimie, gdzie 29 czerwca 1988 r. z rąk patriarchy łacińskiego Michela Sabbaha otrzymał święcenia kapłańskie.
W 1995 r. o. Nikodem objął funkcję komisarza Ziemi Świętej w Polsce, redaktora naczelnego kwartalnika Ziemia Święta i sekretarza prowincji ds. ewangelizacji misyjnej. Jest wykładowcą archeologii biblijnej w Wyższym Seminarium Duchownym Zakonu w Krakowie, organizatorem biura pielgrzymkowego przy Komisariacie Ziemi Świętej w Krakowie i przewodnikiem grup pielgrzymkowych do Ziemi Świętej i innych krajów biblijnych. Brał udział w wyprawach archeologicznych na górę Nebo. Był wizytatorem generalnym franciszkańskich kustodii na Ukrainie, Białorusi i w Gruzji. Wizytował misjonarzy w Togo, na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w Australii oraz Papui-Nowej Gwinei. Reaktywował Międzynarodowe Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Świętej. Jest twórcą Muzeum Misyjnego w Krakowie.
Prowincja Matki Bożej Anielskiej jest jedną z pięciu polskich prowincji Zakonu Braci Mniejszych i ma swoją siedzibę w Krakowie przy ul. Reformackiej 4.

TAJ

Papieskie błogosławieństwo dla sanktuarium w Gidlach

28 lutego 2005 r., na kilka dni przed pójściem do szpitala, Ojciec Święty Jan Paweł II skierował i osobiście podpisał szczególne błogosławieństwo dla sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej, życząc Kustoszowi, wszystkim odwiedzającym je pielgrzymom, w szczególności chorym proszącym o łaskę zdrowia, obfitości łask Bożych.
Gorącym orędownikiem Matki Bożej Gidelskiej i pośrednikiem między klasztorem Ojców Dominikanów a Ojcem Świętym był metropolita częstochowski - abp Stanisław Nowak, który 5 czerwca br. podczas nabożeństwa dziękczynno-błagalnego odczytał podpisany drżącą ręką przez Jana Pawła II dokument. Msze św. w intencji chorych będą odtąd odprawiane w sanktuarium w każdą pierwszą niedzielę miesiąca. Uroczystość zakończyło indywidualne błogosławieństwo chorych Najświętszym Sakramentem.

W. M.

Tydzień w Polsce

Papież Benedykt XVI mianował ks. prał. Romualda Kamińskiego, dotychczasowego kanclerza Kurii Warszawsko-Praskiej, biskupem pomocniczym diecezji ełckiej, przydzielając mu stolicę tytularną Agunto.

Polska będzie musiała dopłacić 269 mln euro do budżetu UE w ramach składki za obecny rok. Komisja Europejska wyjaśniła, że kwotę tę należy wpłacić z powodu korekty wynikającej ze zmiany kursu euro wobec złotówki.

„Polska dyplomacja jest na Białorusi szkalowana jak żadna inna; największym wrogiem jest Polska” - powiedziała m.in. szefowa Związku Polaków na Białorusi (ZPB) Andżelika Borys na spotkaniu z sejmową Komisją Łączności z Polakami za Granicą. Obecny na posiedzeniu komisji wiceminister spraw zagranicznych Jakub Wolski podkreślił, że MSZ prowadzi intensywne przygotowania do podjęcia kroków politycznych wobec władz Białorusi, które będą stosowane w zależności od rozwoju sytuacji wokół ZPB. Nie ujawnił, jakie to będą działania, ale zapewnił, że będą skuteczne.

Strona polska osiągnęła porozumienie z władzami ukraińskimi w sprawie oficjalnego otwarcia Cmentarza Orląt Lwowskich. Jednak Rada Miejska Lwowa krytycznie oceniła porozumienie stron w sprawie cmentarza i ostateczną decyzję oddaliła w czasie.

Senat przyjął sprawozdanie KRRiT za 2004 r. Oznacza to, że członkowie KRRiT zachowają swoje stanowiska.

Przewodniczącej KRRiT Danucie Waniek grozi postawienie przed Trybunałem Stanu. Poddała ona pod głosowanie Rady uchwałę o wygaśnięciu mandatu Marka Ostrowskiego - szefa rady nadzorczej TVP, wkrótce zastąpionego przez powiązanego z lewicą Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego. Tymczasem obowiązuje orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1995 r., iż członkowie rad nadzorczych mediów publicznych są nieodwoływalni przed końcem kadencji, a o ewentualnym wygaśnięciu mandatu może zdecydować jedynie sąd.

Sejm znowelizował ustawę o ustroju Warszawy. Nowelizacja m.in. zakazuje łączenia funkcji członka zarządu dzielnicy i mandatu radnego. Prezydent Warszawy Lech Kaczyński powiedział m.in., że nowelizacja ogranicza kompetencje prezydenta stolicy, w związku z czym rozważa rezygnację z urzędu.

Sejm zaostrzył prawo karne, m.in. drastycznie podnosząc kary za przestępstwa seksualne, a także wprowadzając obostrzenia wobec pedofilów przebywających po wyroku na wolności. Sejm wydłużył o 5 lat okres przedawnień przestępstw zagrożonych karą do 25 lat więzienia.

Nowymi kandydatami na prezydenta RP zostali: Henryka Bochniarz (Partia Demokratyczna) i Maciej Giertych (LPR).

Prof. Andrzej Rzepliński, działacz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, jest jedynym kandydatem na Rzecznika Praw Obywatelskich; kadencja prof. Andrzeja Zolla dobiega końca.

Prezes IPN Leon Kieres i szefowa niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi Marianne Birthler podpisali umowę o współpracy, która zakłada wzajemne udostępnianie archiwaliów służb specjalnych PRL i NRD oraz współpracę naukową.

Kamil Bednarek: Lubię dawać siebie

2019-02-18 02:13

Agnieszka Bugała

Sukces może zmienić ludzkie serce i przyjaciół wokół – ale on sobie z tym poradził. Jest niekwestionowaną gwiazdą polskiej sceny muzyki reggae. Pisze, komponuje, wciąż się uczy. I ścisza głos, gdy mówi o domu, o przyjaźni, miłości i… o babci.

Paweł Bugała
Kamil Bednarek z dziennikarką Niedzieli Agnieszką Bugałą

Z Kamilem Bednarkiem rozmawia Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała: Kamil, już niebawem, bo 1 lutego premiera płyty „MTV Unplugged”. Dołączyłeś do listy niewielu artystów, którzy dostali szansę nagrania swoich utworów w aranżacjach akustycznych.

Kamil Bednarek: To było dla mnie i zespołu muzyczne wyzwanie i wyróżnienie, bo rzeczywiście, nie każdy dostaje propozycję realizacji takiego projektu. Zmobilizowaliśmy się, włożyliśmy mnóstwo pracy – odbyło się aż 40 prób, by wszystko brzmiało dobrze – i ten wysiłek się opłacał. Dzięki temu byliśmy przygotowani, choć nie ukrywam, że nigdy jeszcze nie czułem tak ogromnego stresu przed koncertem. Dzięki temu, jeśli chodzi o tremę przed koncertem, znów przesunęła mi się granica strachu. Mimo tego, że gram już od 10 lat, to zdarzało się, że stres się pojawiał. Teraz jestem spokojniejszy, raczej wyciszony, pewny siebie – jeśli chodzi o strach przed reakcją stresową. Udział w tym projekcie bardzo nas, jako zespół, rozwinął, podniósł poziom naszego grania.

Zawsze marzyłeś, by zagrać z orkiestrą…

Tak, a muzyczna oprawa tego projektu mnie zachwyciła. Mieliśmy kwartet smyczkowy, chórki – niezwykła przygoda. I byli też goście. W projekcie wziął udział Igor Herbut, Kuba Badach, Karolina Artymowicz, w sumie, z nami, aż 15 osób na scenie. Aranże są świeże – muzyka znana z radia brzmi w tej oprawie zupełnie inaczej. Zagrałem też na saksofonie.

A perkusja i gitara? Bo to Twoje muzyczne wyzwania instrumentalne…

Tak, perkusję też odpaliłem! Wcześniej nie grałem na niej śpiewając jednocześnie, dlatego stres sięgał zenitu, ale udało się, więc satysfakcja jest ogromna. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł to zobaczyć. Scena była piękna, piękne wizualizacje – pierwszy raz kręcono ten unplugged techniką filmową, więc przetarliśmy szlaki, jeśli chodzi o sposób nagrywania koncertu.

Gratulacje, czekam!

Dziękuję, zatem czekamy razem!

A teraz trochę cofniemy się w czasie, dobrze? Podobno w chwili, gdy w finale „Mam Talent” zająłeś drugie miejsce i zaczął się w Polsce szał na Bednarka, to sołtys Lipek, Twojej rodzinnej miejscowości, pan Władysław Świerczek martwił się, że Warszawa Cię zepsuje. Zepsuła?

Pozdrawiam, Panie Zdzichu!!! Nie, wiesz, ja zostałem w rodzinnych stronach – to jedna sprawa. Druga, że to chyba nie miasto może zepsuć, ale my sami, gdziekolwiek byśmy byli, jeśli nie wyznaczymy sobie granic i celu. Sława na pewno ma to do siebie, że może zniszczyć, zwłaszcza wnętrze człowieka. Trzeba zachować trzeźwe myślenie i dystans do tego, co się robi – nawet, jeśli to jest spełnienie marzeń. Nic nie trwa wiecznie, sława i sukces mogą się szybko skończyć. Pytanie, co wtedy? Dla mnie zawsze najważniejsi byli ludzie i starałem się okazywać im szacunek. Wiem, że dobro wraca. Staram się też, aby to, co robię było zgodne ze mną, żebym nie musiał się wstydzić. Najgorszy był dla mnie ten moment, gdy nagle, niemal z dnia na dzień, z osoby anonimowej stałem się rozpoznawalny. Zakupy zaczęły być problemem, przestałem chodzić do klubów – to, co się wydarzyło postawiło przede mną konieczność ułożenia świata wokół siebie od nowa. Zabrałem się do roboty.

Miałeś 19 lat, świat legł Ci u stóp…

Dostałem lekcję. Nabieranie dystansu do siebie, w nowych okolicznościach, pozwoliło mi skorygować wiele własnych wad, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Musiałem też nauczyć się słuchać ludzi – i uznać, że nie zawsze to, co o mnie mówią, albo czego chcą jest prawdą i jest dobre. Spotkałem ludzi, którzy chcieli wykorzystać przyjaźń, wizerunek, czasem nawet podpiąć się pod sukces, uśpić czujność, a potem po prostu wyciągnąć z tego korzyści dla siebie. Ale myślę, że tak jest nie tylko w branży muzycznej. Czy się zepsułem? Nie czuję, aby ten czas, który minął i zdobyte doświadczenia jakoś szczególnie mnie zmieniły. Wciąż lubię ludzi, choć może mam większy dystans, szanuję ich i robię swoje.

Pracujesz intensywnie od dekady – nowe płyty pojawiają się systematycznie i za każdym razem są sukcesem. Wielu Twoich rówieśników, po takim sukcesie, mogłoby powiedzieć: Pass, teraz odcinam kupony.

Staram się wciąż rozwijać, ale rzeczywiście, pracuję bardzo intensywnie. Doświadczyłem też momentów braku inspiracji, takiej suszy, w której nic nie rośnie. Wciąż uczę się balansu – bo gdy coś robię, to angażuję się cały i to mnie spala. Po koncercie zazwyczaj przez godzinę piszę autografy, każdy z fanów chce, aby traktować go szczególnie, wyjątkowo. Staram się. Lubię oddawać siebie, przecież to dla nich i dzięki nim gram.

A jak odpoczywasz?

Uwielbiam naturę, stare samochody – to mnie relaksuje i w taki sposób odpoczywam, dlatego często przesiaduję ze znajomymi w garażu i coś dłubię. Odpoczywam też w studiu.

No właśnie, bo masz już swoje studio nagrań i utwory do albumu „Talizman” nagrałeś już u siebie?

W części, wokale były nagrane u mnie, instrumenty wtedy jeszcze nie. Ale teraz udało się wreszcie zebrać te instrumenty, których potrzebuję i mogę zamykać się do pracy w miejscu, w którym dobrze się czuję. Sąsiedzi też chyba nie narzekają, bo staraliśmy się wszystko dobrze wyciszyć. Lubię pracować w nocy, wtedy lepiej słyszę, zmysły się odpalają, człowiek się wycisza i może usłyszeć coś, co przychodzi.

A jak powstają piosenki Kamila Bednarka? Bo są dwie ścieżki tego, co robisz: muzyka i tekst. Zachwyt muzyką mamy już omówiony, więc przejdźmy do tekstów piosenek. To, co piszesz, to nie jest tekściarstwo, wiele sformułowań w Twoich piosenkach to poetyckie obrazy i wersy. Ja mam kilka ulubionych, np. gdy piszesz o „brudnym sercu na loopach”…

Przecież to są proste teksty…

Poezja jest prosta, co nie znaczy, że łatwo przychodzi. Czy wiesz, jakie jest najczęściej pojawiające się słowo w Twoich piosenkach?

Oddycham?

Tak, właśnie to! Piszesz i śpiewasz: Oddycham - sobą, tobą, powietrzem, życiem…

Był taki okres, że wszystkim oddychałem. Albo może odetchnąłem, po wielu zawirowaniach, i mogłem zacząć świadomie oddychać i cieszyć się wszystkim, co robię. Teraz jestem niezależny – dzięki temu, że mam już swoją wytwórnię – zasypiam spokojnie, nie jestem ograniczany w tym, co chcę przekazywać moją muzyką.

Zrobiłeś kiedyś zdjęcie i podpisałeś je: Trzy kobiety mojego życia. Pamiętasz?

Tak! To była mama, siostra i babcia.

A to prawda, że pierwszą płytę nagraliście dla babci? Ty i Twoje rodzeństwo?

Byliśmy dzieciakami, podpiąłem klawisze do komputera i nagraliśmy piosenki, które babcia bardzo lubiła. To były stare piosenki, śpiewaliśmy je dla niej jako maluchy. Stawaliśmy w rzędzie i były przepychanki: Nie ty, teraz ja śpiewam! Każdy miał swój kawałek, a ona słuchała. Wiesz, jak słucha ktoś, kto kocha bezgranicznie? No to właśnie tak.

Co było na tej płycie?

O, na przykład: „Ładne oczy masz, komu je dasz”! (Kamil śpiewa)

Piękna historia… Kim jest babcia dla Kamila Bednarka?

Wiesz, babcia jest dla mnie drugą mamą. Mieszka w Bychawie, pod Lublinem, to mama mojej mamy. Wszystkie wakacje, ferie i czas wolny spędzaliśmy u niej, dawała nam dużo miłości, dużo ciepła. Czułem się tam, jak w domu. Często było tak, że nie chcieliśmy wracać do domu, bo u babci najlepiej! Szarlotki, pyszne jedzonko, które robiła dla nas… W domu też było dużo miłości, ale wiadomo, u babci najlepiej. W ciągu roku mam mało czasu, aby tam jeździć tak często, jakbym chciał, ale w styczniu mam trochę wolnego, więc na pewno ją odwiedzę. Z jej domem, z tym miejscem wiąże się mnóstwo miłych wspomnień. Tam zawsze spadało dużo śniegu i my, ubrani w jakieś kożuszki, zjeżdżaliśmy na dużych workach z górki…

A wiesz, że mówisz pięknie?

Rodzina to jest bezgraniczna miłość. Tego nie da się kupić. Niezależnie od tego, jak potoczy się los – czy będziesz świętować sukces, czy poniesiesz wielką porażkę – wiesz, że to jest szczere, że tam jest prawda. Kochają cię takim, jakim jesteś, a gdy ci coś nie wychodzi, to wspierają, bo wiedzą jak do ciebie dotrzeć, mają klucz. Ale rodzina to nie tylko więzy krwi. Mam trójkę przyjaciół, nie jesteśmy spokrewnieni, ale są dla mnie jak rodzina, bo zachowują się jak rodzina. Zawsze mogę liczyć na ich wsparcie,

Czyli taka wizja: Za pół wieku Kamil Bednarek, siwe dredy, domek w lesie, mnóstwo wnuków wokół pasuje Ci?

O tak, oby, życz mi tego! Jeszcze jakieś studyjko, żebym mógł trochę pograć. I najlepiej, żeby mówili: Dziadek, zagraj coś!

Ale to ładne marzenie…

Oby się spełniło!

A chodzisz jeszcze na lekcje śpiewu?

Tak, poprawiam emisję głosu.

A jest Ci to w ogóle potrzebne?

Gdyby nie było, to pewnie nie musiałbym już śpiewać nic nowego, to by znaczyło, że jakoś się wyczerpałem, a ja mam jeszcze dużo takich marzeń muzycznych, których mój obecny głos nie jest w stanie odmalować. Wyobrażam sobie jak może brzmieć mój głos i chcę to osiągnąć. Schowałem do szuflady kilka takich rzeczy, których na tym etapie nie jestem w stanie zaśpiewać. Ale spokojnie, nie zrażam się tym odkryciem. Z głosem jest jak z mięśniem – trzeba ćwiczyć, szlifować i rozwijać. Im więcej ćwiczysz, tym więcej możesz z siebie dać. Wiem, że miałem dużo szczęścia w mojej muzycznej przygodzie, ale jeszcze długa droga przede mną, zanim powiem sobie, że zrobiłem już wszystko, co zamierzałem. Teraz powinienem wykorzystać całą moją energię na poznawanie ludzi, na poznawanie nowych gatunków muzycznych, a potem transponowanie tych odkryć do mojej muzyki. Tak będzie z następną płytą – trochę więcej opowiem o świecie.

Już masz komplet utworów?

Mam komplet i nadwyżkę na dwie płyty, ale wciąż coś dopisuję. Pisząc kawałek wychodzę ze studia z jakimś zarysem piosenki – jest linia, ale gdy zamknę oczy widzę coś jeszcze, ten proces trwa. Często zdarza się też tak, że piosenki przychodzą w czasie spotkań z przyjaciółmi. „Chwile jak te” powstały w czasie wieczoru kawalerskiego mojego szwagra: wziąłem gitarę do ręki, zobaczyłem ludzi, których dawno nie widziałem, a bardzo ich lubię – i zabrzmiało, że to są „takie chwile, jak te”. Tworzenie piosenek nie zawsze wymaga kompletnej ciszy, izolacji, czasem czujesz radość i wyrzucasz ją z siebie – i masz piosenkę.

Śpiewałeś w projekcie „Polskie Betlejem”, wcześniej wziąłeś udział w poznańskim koncercie z okazji rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego…

I jeszcze 11 listopada, na Stadionie Narodowym z okazji 100- lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Cieszyłem się, że mnie zaproszono. Nastrój, emocje, które się wyzwalały – to było prawdziwe święto.

I masz orła na piersi…

Zawsze jest. Jestem patriotą – nie fanatycznym – ale jestem dumny, z naszej historii, z naszych przodków, z tego co zrobili dla Polski, ale też dla świata. Nie odpuściliśmy nigdy i za to jestem im wdzięczny. Mamy potencjał wojowników, dlatego, gdy nie mamy z kim walczyć na zewnątrz, często zaczynamy walczyć ze sobą.

Podobała mi się ta rozmowa…

Ja też Ci za nią bardzo dziękuję…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Müller krytykuje doradców papieża

2019-02-18 20:49

pb (KAI/thetablet.co.uk) / Watykan

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller powiedział, że choć sam papież Franciszek jest „ortodoksyjnym katolikiem”, to otoczony jest pochlebcami. Zdaniem niemieckiego purpurata, w doradzającej papieżowi Radzie Kardynałów dominują pomysły menedżerskie.

Monika Książek/Niedziela

Na łamach niemieckiego magazynu „Der Spiegel” z 16 lutego hierarcha podkreślił, że „obowiązkiem papieża jest jednoczenie Kościoła w prawdzie”. Tymczasem Franciszek jest otoczony ludźmi, którzy niewiele rozumieją z teologii i ze społecznego nauczania Kościoła, a ponadto „chlubią się tym, że są postępowcami wbrew reszcie Kościoła”.

Kardynał sprzeciwił się pojmowaniu relacji papieża do Kościoła na wzór relacji generała jezuitów do prowincjałów jezuitów. - Rządzenie całym Kościołem według reguł jezuickich jest po prostu nie do przyjęcia - ocenił były prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Pytany o wykorzystywanie seksualne małoletnich przez duchownych, kard. Müller zaznaczył, że są miliony takich przypadków poza Kościołem, dlatego nie ma żadnego dowodu na to, że mają cokolwiek wspólnego z klerykalizmem. Korzeniem problemu jest, według niego, „zdeprawowany charakter sprawcy” i nie ma to żadnego związku z jego posługą.

Powtórzył też swe przekonanie o związku między wykorzystywaniem seksualnym i homoseksualizmem. Powołał się na statystyki Kongregacji Nauki Wiary, z których wynika, że ponad 80 proc. ofiar to osoby płci męskiej poniżej 18. roku życia. - Niestety, te statystyki nie odegrają roli podczas zbliżającego się watykańskiego szczytu w sprawie wykorzystywania seksualnego. Punkt widzenia Kościoła jest całkiem jasny: kto nie umie siebie kontrolować, nie kwalifikuje się do kapłaństwa. Co więcej, moim zdaniem nikt nie rodzi się homoseksualistą. Rodzimy się mężczyzną lub kobietą - podkreślił duchowny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem