Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Biskupi pomocniczy

Oprac. ks. Zdzisław Wójcik
Edycja częstochowska 44/2000

BISKUP ANTONI ZIMNIAK

bp tytularny Dionysiany, mianowany biskupem 6 VII 1936 r., konsekrowany 18 X 1936 r.

Urodził się 3 stycznia 1878 r. we wsi Niekłań Mały. W 1900 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach, święcenia kapłańskie przyjął 24 września 1905 r. W 1909 r. objął stanowisko kapelana szpitalnego w Dąbrowie Górniczej, a potem był wikariuszem w parafii Włodowice. Następnie pełnił funkcję kapelana przy kopalni "Saturn" w Czeladzi. W Czeladzi pracował przez cały okres I wojny światowej. Jako proboszcz pracował najpierw w parafii Stradów, a potem Sędziszów i Będzin. Z chwilą powstania diecezji częstochowskiej został mianowany sędzią prosynodalnym, konsultorem diecezjalnym. 6 lipca 1936 r. został mianowany pierwszym biskupem pomocniczym diecezji częstochowskiej. Zmarł 26 stycznia 1943 r.

BISKUP STANISŁAW CZAJKA

bp tytularny Centurii w Numidii, mianowany biskupem 5 VIII 1944 r., konsekrowany 28 X 1944.

Reklama

Urodził się 13 listopada 1897 r. we wsi Kamienna w powiecie włocławskim. W 1915 r. wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, a święcenia kapłańskie otrzymał dnia 13 czerwca 1920 r. W 1927 r. otrzymał pozwolenie od bp. Teodora Kubiny na odbycie studiów specjalistycznych z prawa kanonicznego na KUL. Studia zakończył doktoratem w 1930 r. Po śmierci pierwszego rektora Semanarium Częstochowskiego w Krakowie ks. dr. Karola Makowskiego, bp Kubina powierzył mu to stanowisko. Piastował je do 1944 r., kiedy to papież Pius XII mianował go biskupem pomocniczym w diecezji częstochowskiej. Dwukrotnie sprawował rządy w diecezji częstochowskiej jako wikariusz kapitulny - po śmierci bp. Kubiny oraz po śmierci bp. Golińskiego. Zmarł 4 lipca 1965 r.

BISKUP WOJCIECH TUROWSKI

biskup-nominat koadiutor

Urodził się 21 maja 1894 r. we wsi Uniszewo w parafii Sząbruk na Warmii. Święcenia kapłańskie otrzymał 10 lipca 1921 r. 16 maja 1947 r. został wybrany generałem Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego ( pallotynów). Podczas wizytacji domów Stowarzyszenia w Polsce w dniu 30 czerwca 1950 r. przesłał do biskupów polskich zgromadzonych w Krakowie pismo powiadamiające o swej nominacji na biskupa koadiutora w Częstochowie. Jednakże 9 lipca tego roku opuścił Polskę i złożył na ręce Piusa XII rezygnację z godności biskupa koadiutora częstochowskiego, a 19 listopada 1950 r. zrzekł się także sakry biskupiej. Pracował nadal jako generał Zgromadzenia do końca kadencji w 1953 r. Zmarł 20 grudnia 1959 r.

BISKUP TADEUSZ SZWAGRZYK

bp tytularny Ita, mianowany biskupem 3 XI 1964 r., konsekrowany 7 II 1965 r.

Urodził się 14 listopada 1923 r. we wsi Lgota Wielka w parafii Szreniawa w pow. miechowskim. Do Seminarium Częstochowskiego wstąpił 17 lutego 1945 r. Studia filozoficzne i teologiczne ukończył na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Święcenia kapłańskie otrzymał w katedrze częstochowskiej 5 czerwca 1949 r. Po dwóch latach został skierowany na studia specjalistyczne z zakresu prawa kanonicznego na KUL. W roku 1954 ukończył pracę doktorską. Jesienią tego roku zaczął pełnić obowiązki prefekta w Częstochowskim Seminarium Duchownym. 27 marca 1962 r. został mianowany wicerektorem częstochowskiego seminarium. Papież Paweł VI mianował go 3 listopada 1964 r. biskupem pomocniczym w diecezji częstochowskiej. Brał udział w ostatniej sesji Soboru Watykańskiego II. Zmarł 7 grudnia 1992 r.

BISKUP FRANCISZEK MUSIEL

bp tytularny Tamata, mianowany biskupem 12 XI 1965 r., konsekrowany 30 I 1966 r.

Urodził się 14 stycznia 1915 r. we wsi Janiki, par. Krzepice. W 1936 r. wstąpił do Częstochowskiego Seminarium Duchownego. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 maja 1941 w Krakowie. Od 13 grudnia 1950 r. pełnił funkcję notariusza w Sądzie Biskupim w Częstochowie. Studiował na KUL. Stopień licencjata z zakresu prawa kanonicznego uzyskał w 1956 r. Od 30 lipca 1957 r. pełnił funkcję administratora, a później proboszcza parafii Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie. Papież Paweł VI 12 listopada 1965 r. mianował go biskupem pomocniczym w diecezji częstochowskiej. Zmarł 2 grudnia 1992 r.

BISKUP MIŁOSŁAW KOŁODZIEJCZYK

bp tytularny Avissy, mianowany biskupem 23 X 1978 r., konsekrowany 31 XII 1978 r.

Urodził się 23 czerwca 1928 r. w Sułoszowej. Po studiach w Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie w 1952 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp. Stanisława Czajki. W 1956 r., po uzyskaniu licencjatu z teologii, ks. Miłosław Kołodziejczyk został powołany na stanowisko profesora w Częstochowskim Seminarium Duchownym. Jednocześnie pełnił funkcję sekretarza, prefekta studiów i wychowawcy w tym Seminarium. W 1967 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1967-1969 kontynuował studia specjalistyczne w Rzymie. Po powrocie do Polski objął obowiązki prefekta studiów w Częstochowskim Seminarium. 14 sierpnia 1974 r. został powołany na stanowisko rektora Częstochowskiego Seminarium Duchownego w Krakowie, na którym to stanowisku zastała go nominacja na biskupa pomocniczego diecezji częstochowskiej. Zmarł 3 marca 1994 r.

BISKUP ANTONI DŁUGOSZ

bp tytularny Aggar, mianowany biskupem 8 XII 1993 r., konsekrowany 6 I 1994 r.

Urodził się 18 kwietnia 1941 r. w Częstochowie. W 1959 r. wstąpił do Częstochowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, które ukończył w 1965 r. W tym roku - 20 czerwca otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp. Stefana Bareły w katedrze częstochowskiej. W latach 1968-71 specjalizował się w zakresie biblistyki w ATK w Warszawie. W tej uczelni w latach 1973-76 odbył specjalistyczne studia z katechetyki. W 1976 r. doktoryzował się. Od 1972 r. pracował na Wydziale Katechetycznym Kurii Diecezjalnej w Częstochowie na stanowisku wizytatora katechizacji. Od 1975 r. rozpoczął wykładać katechetykę w Częstochowskim Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie. W latach 1977-79 był wykładowcą katechetyki w Krakowskim Metropolitalnym Seminarium Duchownym. Od 1972 r. prowadził wykłady z biblistyki w Studium Katechetycznym w Częstochowie. Pełniąc funkcję wizytatora katechizacji kierował permanentną formacją katechetów poprzez miesięczne dni skupienia, sympozja oraz dwuletnie studium katechetyczne. W 1993 r. został dyrektorem i wykładowcą Kolegium Teologicznego w Częstochowie. Prowadzi także wykłady z katechetyki w Instytucie Teologicznym w Częstochowie. Od 1992 r. prowadzi wykłady katechetyki w Sosnowieckim Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie oraz Kolegium Teologicznym w Sosnowcu. Zajmuje się duszpasterstwem dzieci specjalnej troski, uzależnionej młodzieży - kierując rehabilitacyjnym ośrodkiem "Betania".

BISKUP JAN WĄTROBA

bp tytularny Bisica, mianowany biskupem 20 IV 2000 r., konsekrowany 20 V 2000.

Bp Jan Wątroba urodził się 4 grudnia 1953 r. w Wieluniu. W 1972 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Studia filozoficzno-teologiczne przerwane na dwuletnią służbę wojskową. Święcenia kapłańskie przyjął 27 maja 1979 r., a po nich przez dwa lata pracował jako wikariusz w Wieruszowie. Przez następne cztery lata pełnił posługę duszpasterską dla pielgrzymów polskich w Rzymie i jednocześnie studiował na Uniwersytecie Laterańskim, gdzie w 1985 r. uzyskał stopień licencjata teologii. Od roku 1985 pełnił obowiązki sekretarza i kapelana abp. Stanisława Nowaka, będąc jednocześnie sekretarzem Wydziału Duszpasterskiego Kurii Diecezjalnej i jej rzecznikiem prasowym. Pełnił też obowiązki ojca duchownego młodych kapłanów. W 1994 r. został mianowany rektorem Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej. W 1999 r. uzyskał stopień doktora teologii na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Należy do Kolegium odpowiedzialnych za formację permanentną kapłanów, do Rady Konsultorów, Rady Kapłańskiej oraz Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Częstochowskiej. Święcenia biskupie przyjął w archikatedrze częstochowskiej.

Duszpasterska wizyta, duszpasterska szansa

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 3/2004

Graziako/Niedziela
Kapłan podąża z wizytą kolędową

Gdy ksiądz chodzi po kolędzie, w pogotowiu jest cały blok albo cała ulica. Kobiety zwalniają się z pracy, aby na czas przygotować stół przykryty obrusem, kropidło, naczynie z wodą święconą, pasyjkę i świece. Dzieciaki na gwałt uzupełniają zeszyty do religii albo gwarem wypełniają klatki schodowe, by co chwilę meldować pod „którym ksiądz jest numerem”. W blokach, w wielkich parafiach wizyta trwa krótko, najwyżej kilka minut. Jedni nie kryją irytacji: Na co komu taka kolęda? Czy coś z niej wynika? Inni bronią księży: przecież parafia liczy 15 tys. osób - musi wystarczyć krótka modlitwa i wymiana kilku zdań. Tak czy owak, nie milkną dyskusje wokół celowości kolędy.

Skąd się wzięła

O chodzących po kolędzie księżach pisał już Mikołaj Rej wkładając w usta wójta krytykę plebana: „... potym bieży po kolędzie / w każdym kącie dzwonić będzie / Więc woła Illuminare / a ty chłopku musisz dare...”. Skąd się jednak wziął zwyczaj duszpasterskich wizyt, trudno ustalić.
W starożytnym Rzymie odwiedzano się w styczniowe kalendy (callandae), zaczynające nowy rok. Wiadomo także, że wyraz „kolęda”, który do Polski dotarł za pośrednictwem Czechów, oznaczał pierwotnie pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania z tej okazji wiejskich gospodarzy.
Kościół zaadaptował te ludowe zwyczaje, łącząc je z błogosławieństwem domów w uroczystość Trzech Króli. A że nie dałoby się tego dnia odwiedzić wszystkich, wizyta rozłożyła się na czas poświąteczny.
Niemiecka i polska tradycja każe z okazji Trzech Króli napisać poświęconą kredą na drzwiach domów „K+M+B” (lub „C+M+B”) i datę roczną. Litery nie tyle są, jak zazwyczaj się uważa, skrótem od tradycyjnych imion Trzech Króli, lecz od łacińskiego Christus mansionem benedicat (lub polskiego: Chrystus Mieszkanie Błogosławi).
Dziś wizyta duszpasterska to nie tylko błogosławieństwo, ale może przede wszystkim spotkanie duszpasterza z parafianami. Przygotowanie do takiej wizyty powinno przebiegać w dwóch wymiarach: duchowym i zewnętrznym przygotowaniu domu.

... i jak przebiega?

Odwiedziny duszpasterskie mają charakter domowej liturgii. Rozpoczynają się od obrzędu błogosławieństwa rodzin (w czterech wersjach) ze wspólną modlitwą i ewentualnie rozważaniem Słowa Bożego. Niekiedy wizyta rozpoczyna się od zaintonowania kolędy, którą wraz z domownikami (i czasami ministrantami) śpiewa kapłan. Witając się słowami „pokój temu domowi” życzy, aby stale był w tym domu obecny Chrystus, który przychodząc na świat przyniósł ludziom pokój. Po tym pozdrowieniu następuje modlitwa o błogosławieństwo Boże dla całej rodziny i obrzęd błogosławieństwa mieszkania z pokropieniem wszystkich obecnych wodą święconą.
Podczas wizyty powinien być czas na rozmowę duszpasterza z wiernymi, przedstawienie księdzu rodzinnych radości i problemów; jest możność zademonstrowania osiągnięć szkolnych pociech, czy też ich udziału w parafialnych ruchach.
Dziś jednak często dominuje pesymizm. Biedniejemy, wielu traci pracę i stać ich na skromną lub żadną ofiarę. Wstydzimy się tego, bo przecież chcemy złożyć jakiś datek na potrzeby najbliższej nam wspólnoty. Zatem „ ile dać?”, staje się często przedmiotem długich dysput i przysłania zupełnie inne możliwości, jakie stwarzają odwiedziny księdza w naszym domu.
Na ogół nie wiemy też, dlaczego i po co duszpasterze zapisują coś w swoich kartotekach. Czyżby spisywali wysokości ofiar, albo liczyli „pogłowie”? Tymczasem księża tłumaczą, że informacje zebrane podczas kolędy pozwalają na rozeznanie potrzeb danej rodziny, uregulowanie jej spraw dotyczących życia sakramentalnego (np. stwierdzenie pożycia w związku niesakramentalnym).
- Dokładne przestudiowanie kartotek przed kolędą było dla mnie zawsze bardzo cenną sugestią - wyjaśnia ks. Dariusz Gącik, notariusz Kurii diecezjalnej w Kielcach. - Wynikało z nich np., że ktoś z rodziny jest poważnie chory, że jest w niej problem alkoholowy albo, że ludzie żyją bez ślubu. Znając te fakty mogłem odpowiednio przygotować się do rozmowy. I zdarza się, że wizycie duszpasterskiej towarzyszą naprawdę budujące doświadczenia - jej owocem jest np. chrzest dziecka, przystąpienie do sakramentu pokuty po długim okresie przerwy, zawarcie zawiązku małżeńskiego, albo skierowanie do rodziny konkretnej pomocy materialnej. Ogólnie - „powrót do praktyki wiary”, jak mówią księża.
Niekiedy, z myślą o swych następcach, szczególnie w miejskich parafiach, duszpasterze przekazują sobie uwagi zabawne i nietypowe, np. gdzie można liczyć na posiłek. Chociaż, co do posiłku, to w miastach brakuje zupełnie nań czasu - chyba że jest to naprawdę ostatnie mieszkanie w tym dniu.
- Dzień chodzącego z wizytą duszpasterską księdza przedstawia się zazwyczaj tak - wyjaśnia ks. D. Gącik. - Rano katecheza w szkole, powrót na obiad lub nieco później, przejrzenie kartotek i już ok. 15.00 rozpoczynamy wizytę duszpasterską. Kończymy zwykle ok. 21.00 - 21.30. Potem ewentualnie jakaś kolacja i przygotowanie się do katechezy na następny dzień. Czasem przez tydzień zdarzało mi się nie odsuwać zaciągniętych na noc zasłon…

Po co w ogóle takie odwiedziny

W Kodeksie Prawa Kanonicznego odnajdujemy kan. 529 § 1, który mówi: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeżeli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując”.
Wizyta duszpasterska jest dobrym sposobem realizacji tej „funkcji pasterza”. Ks. D. Gącik przestrzega przed nazywaniem jej kolędą. Bo kolęda dotyczy tylko okresu Bożego Narodzenia i choć jest umocniona w Polsce silną tradycją, nie należy ograniczać możliwości wyboru przez proboszcza innego czasu.
Coraz częściej dzieje się tak w wielkich miejskich parafiach, gdzie wizytę rozpoczyna się na początku Adwentu - np. w kieleckiej parafii św. Maksymiliana. - Siła tradycji jest tak wielka, że ludzie oburzają się na tę praktykę. A nie ma ku temu podstaw - wyjaśnia ks. Gącik, zalecając wyrozumiałość wobec realiów konkretnej parafii. W innych diecezjach spotkać można daleko bardziej nowatorskie praktyki, np. odwiedzanie parafian przez cały rok w dwa wybrane dni tygodnia. Wówczas są to wizyty rzeczywiście długie. Ale u nas… - My pochodzimy z Bielin, Wilkowa, Lisowa - tłumaczą parafianie ze św. Maksymiliana - w naszych wsiach nie rozbierało się choinki, dopóki ksiądz nie przyszedł po kolędzie. To i niełatwo przywyknąć...

Jak to jest w naszej diecezji

Diecezja kielecka ma w zdecydowanej większości charakter rolniczy, gdzie na dobre zakorzenił się obyczaj celebrowania kolędy. Nie ma mowy o krótkich odwiedzinach. Ksiądz musi wysłuchać tego, co ludzie mają mu do powiedzenia, czasem pokosztować ciast upieczonych na tę okazję, „omodlić” nowe domowe sprzęty, skorzystać z transportu organizowanego przez parafian. Pan Stanisław z Morawicy nie wyobraża sobie, żeby ksiądz chodził na piechotę albo jeździł własnym samochodem. - To jedyna okazja, żeby z księdzem bliżej pogadać, poznać go. No i nie wypada - kwituje krótko. - Co ksiądz, to ksiądz.
- Dla mnie kolęda jako ciągłe pogłębianie relacji z parafianami, ma duży sens - wyjaśnia ks. prob. Marian Gawinek. - W takiej parafii jak Stojewsko, ksiądz zna wszystkich i wszyscy znają księdza, więc tym bardziej jest o czym porozmawiać. Odwiedzanie rodzin i domów odbywa się na sposób tradycyjny, w ciągu godziny mniej więcej są to cztery „numery”. Księdza poprzedzają zawsze ministranci, którzy zaśpiewają gospodarzom kolędę. Pan domu czeka przed bramą, zaprasza do wysprzątanego wnętrza. Z księdzem starają się spotkać wszyscy domownicy. Ludzie chcą się wygadać; mówią, że coraz trudniej im o nadzieję, rolnictwo jest bez szans. Ale ostatnio obserwuję, że część młodych zaczyna osiedlać się w rodzinnej parafii, głównie za sprawą dobrze prosperującego zakładu drzewnego.
Jednak i na kieleckiej wsi w tradycję wkraczają realia. - Ja z kolędą chodzę od rana, więc uwijamy się dość szybko - wyjaśnia ks. Jerzy Siemiński, proboszcz z Mieronic k. Wodzisławia. - Dlaczego? To proste. Ludzie nie pracują prawie w 100%, więc można odwiedzać ich od rana. W parafii Mieronice, liczącej ok. 1300 osób, kolęda trwa ok. 15 dni. Chociaż ludzie są ubodzy, to absolutnie nie spotkałem się z mniejszą niż kiedyś serdecznością. Chcą księdza zatrzymać jak najdłużej, wygadać się. Panuje zupełnie wyjątkowa atmosfera - inna, nie naznaczona takim pośpiechem, jak np. wspominam z Kielc czy Pińczowa.
Kolęda, choć nieraz krytykowana za jej formę, jawi się jako szansa i propozycja. Otwarte drzwi domów, tradycja staropolskiej gościnności i wreszcie zaproszenie do rewizyty - bo taki sens ma przecież jakakolwiek wizyta - stwarzają wielkie możliwości. Warto z nich skorzystać.

Wydarzyło się podczas kolędy...

Państwu N. pomyliła się data wizyty księdza, więc na pukanie kapłana otworzył tylko pan domu. Ponieważ zapewniał, że żona za chwilę nadejdzie, a do wizyty są w zasadzie przygotowani - psychicznie i duchowo, ksiądz zgodził się zaczekać i nawet ofiarował swą pomoc w szybkim przygotowaniu ładnie wysprzątanego pokoju. Jakaż była konsternacja pani domu, która na to właśnie nadeszła i stwierdziła, że stół został nakryty... poszewką na kołdrę.

* * *

Gospodarze długo oczekujący swej kolejki włączyli telewizor i zapomnieli go wyłączyć, gdy ksiądz wreszcie nadszedł. Usadowili go w fotelu naprzeciw ekranu, gdzie właśnie trwały wybory Miss Nastolatek, zapewniając, że to będzie najlepsze dla księdza miejsce…

* * *

Zmęczony całodzienną kolędą ksiądz trafił wreszcie na koniec do swych dobrych znajomych i rozluźniony rozpoczął wspólną modlitwę: „A teraz pomódlmy się słowami, którymi Pan Jezus zwrócił się do swego Ojca: Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019

O pilotowaniu

2019-01-15 21:17

Katarzyna Krawcewicz

W Domu Formacyjnym Ruchu Światło-Życie im. św. Jana Chrzciciela w Łagowie 14 stycznia rozpoczęła się sesja o pilotowaniu kręgu, czyli rekolekcje dla par pragnących podjąć posługę formacji nowo powstających kręgów Domowego Kościoła. Sesję poprowadzili Grażyna i Roman Strugowie z archidiecezji łódzkiej.

Maciej Krawcewicz
W Łagowie rekolekcje dla par pragnących podjąć posługę formacji nowo powstających kręgów Domowego Kościoła

- Te rekolekcje przeznaczone są dla małżeństw po formacji podstawowej. Pilotowanie kręgu to ukazywanie małżonkom, którzy dopiero wchodzą do Domowego Kościoła, tego, czym żyjemy, jak funkcjonuje Ruch Światło-Życie, jakie są nasze zobowiązania – wyjaśnia Roman Strug.

Te zobowiązania to m.in. codzienna modlitwa osobista, małżeńska i rodzinna, regularne spotkanie ze słowem Bożym czy też comiesięczny dialog małżeński oraz systematyczna praca nad sobą, małżeństwem i rodziną.

W rekolekcjach uczestniczy 7 par. Zakończą się 19 stycznia.

Więcej w papierowym wydaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem