Reklama

Kalendarze 2019

Powołanie wymodlił na Jasnej Górze

Piotr Chmieliński
Niedziela Ogólnopolska 36/2006, str. 9


Czy biskup Depo znajdzie teraz czas na wędrówki po ukochanych Tatrach i na oglądanie meczów piłki nożnej, którą tak bardzo lubi?
Anna Reczko

Wybitny kaznodzieja, wychowawca wielu kapłanów diecezji radomskiej. Otwarty na innych, uważnie słuchający. - Wspaniały człowiek - podkreślali wszyscy, z którymi rozmawiałem o nowym Biskupie Zamojsko-Lubaczowskim.

Nominacja księdza rektora Wacława Depo na biskupa nie była zaskoczeniem dla duchowieństwa diecezji radomskiej. - Spodziewaliśmy się tego. Czekaliśmy tylko na informację, gdzie będzie tym biskupem - mówi ks. kan. Bernard Kasprzycki, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Zwoleniu. Dodaje, że Biskup Nominat jest bardzo lubiany w Radomiu. - Nie ma właściwie w naszej diecezji instytucji kościelnej czy przykościelnej, w której ks. Depo byłby nieznany czy traktowany z niechęcią - podkreśla ks. Kasprzycki.

Wymaga i rozumie

- Biskup Nominat robi na mnie jak najlepsze wrażenie. Jest człowiekiem bardzo kontaktowym, otwartym na innych, uważnie słuchającym. A jednocześnie wnosi wiele radości w środowisko, w którym się znajduje - mówi ks. prał. Adam Firosz, kanclerz Kurii Diecezjalnej Zamojsko-Lubaczowskiej, wieloletni rektor zamojskiego Seminarium Duchownego.
Ks. Firosz spotykał się z ks. Depo na corocznych zjazdach Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. - Dlatego jest mi dobrze znany - dodaje ks. Firosz.
- To człowiek nietuzinkowy, ciekawy, oryginalny, z wielką głębią. Jest bardzo otwarty na piękno, kocha przyrodę i człowieka. Cechuje go wielka mądrość - chwali nowego Biskupa ks. Kasprzycki, który przez kilka lat był ojcem duchownym w radomskim Seminarium i pracował razem z ks. Depo. - Jest współpracownikiem, który umie wymagać, ale rozumie też sprawy podwładnych, wychowanków, współpracowników.
Nowego Biskupa chwalą także mieszkańcy jego rodzinnej miejscowości - Szydłowca. Są szczęśliwi i dumni, że z ich miasta wyszedł tak wspaniały człowiek.
- Wielki autorytet. Jak tylko przyjeżdża do naszej fary odprawiać Msze św., to kościół zawsze jest pełny. To czołowa postać tego miasta, czynnie zaangażowana w stowarzyszeniu „Ziemia Szydłowiecka” - podkreślają.
- Ks. Wacław Depo to wspaniały człowiek, serdeczny kolega i przyjaciel, życzliwy i sumienny, godny wzór do naśladowania - mówią z kolei koledzy Biskupa Nominata z harcerstwa.

Ksiądz, nie prawnik

Wacław Depo urodził się w Szydłowcu koło Radomia. Rocznik 1953. Jego rodzina jest związana z tym miastem od XVIII wieku. Tam ukończył szkołę podstawową i liceum.
Matka Leokadia wspomina małego Wacka jako pilnego ucznia. - Był pracowity i tak jest do dzisiaj. Muszę przyznać, że wszystkich swoich synów trzymałam krótko. Po powrocie ze szkoły musieli najpierw odrobić lekcje, a dopiero potem mogli wyjść do kolegów. A jak tylko robił się wieczór, musieli być już w domu - mówiła w wywiadzie dla Radia Plus Radom pani Leokadia.
Najpierw rodzina myślała, że Wacław zostanie prawnikiem. Potem chemikiem, bo rozpoczął naukę w Technikum Chemicznym w Kielcach. Ale szybko zrezygnował i wrócił do liceum w Szydłowcu.
- Powiedziałem wtedy rodzicom, że moim pragnieniem jest zostać księdzem. Potem, gdy wstępowałem do seminarium, nie było zaskoczenia - opowiada ks. Depo.
Powołanie wiąże z pobytem na Jasnej Górze. Był rok 1962.
Pojechał do Częstochowy z babcią Anną. - Pamiętam to doskonale. Klęczałem w Kaplicy przed Cudownym Obrazem i prosiłem Matkę Bożą o łaskę kapłaństwa.
Szesnaście lat później - 3 czerwca 1978 r. Wacław Depo przyjął święcenia kapłańskie z rąk sługi Bożego bp. Piotra Gołębiowskiego.

Reklama

Jak w zegarku

Ogłoszenie decyzji Ojca Świętego Benedykta XVI o tym, że ks. Wacław Depo zostaje biskupem zamojsko-lubaczowskim, odbyło się w samo południe w sobotę 5 sierpnia w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. W uroczystości uczestniczyli biskupi radomscy, księża dziekani, społeczność seminaryjna, rodzina, przyjaciele i znajomi ks. Depo.
- Zabieram do diecezji zamojsko-lubaczowskiej całe bogactwo przeżyć i doświadczeń, które wyniosłem z Kościoła radomskiego. Na ręce bp. Zygmunta Zimowskiego pragnę złożyć moje serce. Będę wracał tu ze świadomością, że z Was wyrosłem i tu się kształtowałem. Dziękuję za to, że jesteście dziś ze mną i że będziecie nadal - powiedział Biskup Nominat.
Słuchacze mieli łzy w oczach. Przywiązali do Księdza Rektora, który przecież w tym Seminarium pracował tak długo. Z pewnością pozostanie ono naznaczone jego niezwykłą osobowością.
W latach 1984-89 ks. Depo był ojcem duchownym dla szóstego, ostatniego rocznika Seminarium radomskiego, a jednocześnie duszpasterzem akademickim na terenie miasta. Wykładał też teologię dogmatyczną i ascetyczną. Nominację na rektora Seminarium diecezji sandomiersko-radomskiej otrzymał w sierpniu 1990 r. Dwa lata później, po nowym podziale administracyjnym Kościoła w Polsce, został rektorem Seminarium diecezji radomskiej. Funkcję tę pełnił aż do sierpnia tego roku.
Rektorem był wymagającym. - Chciał, żeby wszystko chodziło jak w zegarku i żeby wszystko grało. Dążył do tego, żeby klerycy byli względem Pana Boga, ludzi i formacji jak najbardziej w porządku - mówi ks. Kasprzycki. Podkreśla, że klerycy bardzo lubili swojego Rektora i mówili do niego „Ojcze”.
Ks. Depo pracował także naukowo jako adiunkt w katedrze personalizmu chrześcijańskiego w Instytucie Teologicznym w Radomiu. W 2001 r. powstała w Radomiu pierwsza na świecie katedra personalizmu, którą założył ks. prof. Bogumił Gacka. Ks. Depo napisał wiele artykułów naukowych, m.in. Wprowadzenie o życiu i dorobku kard. Józefa Ratzingera w książce pt. W czas Bożego Narodzenia, wydanej w 2001 r. Jest to zbiór dziewięciu kazań wygłoszonych przez kard. Josepha Ratzingera, ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Zresztą związki ks. Depo z obecnym Ojcem Świętym są dużo szersze. Przez 10 lat był bowiem duszpasterzem w parafiach niemieckich związanych z obecnym Papieżem Benedyktem XVI, m.in. w Surberg koło Traunstein. Kard. Ratzinger udzielił w Radomiu święceń biskupich bp. Zygmuntowi Zimowskiemu, odwiedził także radomskie Seminarium i spotkał się ze wspólnotą seminaryjną.

Biskup bliski ludziom

Dziś ks. Depo musi wyprowadzić się z Seminarium w Radomiu.
- Bardzo żal mi opuszczać to miejsce. Ale służba w Kościele wymaga dyspozycyjności. Przecież w codziennej modlitwie mówimy: „Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi”. I każdego dnia należy być przygotowanym na wypełnienie tego, do czego Pan Bóg nas wzywa - mówi Niedzieli biskup nominat Wacław Depo. Dodaje, że decyzja Papieża o nominacji to dla niego dowód wielkiego zaufania, które jest jednocześnie zobowiązaniem do współodpowiedzialności za powierzonych mu ludzi. Podkreśla, że chce być biskupem bliskim ludziom w ich codziennych zmaganiach, każdemu człowiekowi chce spojrzeć w oczy, uścisnąć rękę i wsłuchać się w to, co ma do powiedzenia.
- Myślę, że biskup, który tak jak ja jest posłany do nowej diecezji, do nowych zadań, ma przede wszystkim najpierw słuchać, spotykać się osobiście z ludźmi, a później przekazywać im naukę Kościoła, przepowiadać Ewangelię, strzec granic wiary, których nie wolno przekraczać. A w przepowiadaniu Ewangelii nauka i duszpasterstwo muszą się wzajemnie dopełniać - wyjaśnia Biskup Nominat.

Bez wędrówek po Tatrach?

Diecezja zamojsko-lubaczowska już z niecierpliwością czeka na swojego nowego Biskupa.
- Przyjęliśmy nominację ks. Depo z wielką radością - podkreśla ks. kanclerz Adam Firosz. - Nasza diecezja jest młoda, ale Kościół na tych terenach istniał od wieków. To wschód Polski, tradycje lwowskie i lubelskie. Lud mamy pobożny, przywiązany do Kościoła. Od nowego Biskupa oczekujemy przede wszystkim spokojnej pracy, umacniania w wierze i pozyskiwania wiernych dla Chrystusa.
Ks. Depo, jak tylko wyraził zgodę na przyjęcie nominacji, zaczął poznawać swoją nową diecezję.
- Ciągle się jej uczę. Nie tylko przez dostępne wiadomości, ale także przez konkretne spotkania, np. w Zamościu spotkałem się już z miejscowymi biskupami i księżmi dziekanami. Po moim poprzedniku pozostały w diecezji obfite dobra. Chcę po prostu przyłożyć swoją rękę do tego dobra, które tam się działo i dzieje - mówi Biskup Nominat.
Nie wiadomo, czy bp Depo pozostanie nadal współprzewodniczącym Rady Programowej Radia Maryja, którym został w maju tego roku. Uzależnia to od decyzji Episkopatu.
Jako ordynariusz pewnie nie będzie miał już zbyt wiele czasu na swoje ulubione wędrówki po Tatrach ani na oglądanie meczów piłki nożnej, którą bardzo lubi...

Ingres biskupa nominata Wacława Depo do katedry zamojsko-lubaczowskiej odbędzie się 9 września. Wcześniej nowemu Ordynariuszowi diecezji zostaną udzielone święcenia biskupie. Głównym konsekratorem będzie abp Józef Michalik - przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, a współkonsekratorami będą biskup radomski Zygmunt Zimowski i biskup senior zamojsko-lubaczowski Jan Śrutwa.

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Rodzina bł. ks. Jerzego Popiełuszki we Wrocławiu

2018-12-14 13:14

Marek Zygmunt

Marek Zygmunt

Obok licznie przybyłych członków dolnośląskiej „ Solidarności” na czele z przewodniczącym Zarządu Regionu Dolny Śląsk tego związku Kazimierzem Kimso, pocztów sztandarowych, parafian wzięli w niej udział przedstawiciele najbliższej rodziny ks. Jerzego : Jego brat z małżonką i siostra Teresa. Obecni byli także: wojewoda Paweł Hreniak i dolnośląski kurator oświaty Roman Kowalczyk.

Witając wszystkich uczestników Eucharystii proboszcz katedry ks. kan. Paweł Cembrowicz wskazał, że adwent roku 1981 po 13 grudnia przybrał wyjątkowy charakter, bo słowa proroka Izajasza „ Ja Twój Bóg ująłem Cię za prawicę mówiąc Ci nie lękajcie się, przychodzą Ci z pomocą nie bój się” stały się umocnieniem na tamte czasy. - Dziś widzimy, że te słowa są realizowane również w naszym czasie, napełniają nasze serca nadzieją na teraźniejszość i przyszłość, przygotowują nas na spotkanie z Panem Bogiem - stwierdził ks. Cembrowicz.

W homilii kapelan „ Solidarności” ks. Artur Szela zwrócił się w szczególny sposób do uczestników tragicznych wydarzeń stanu wojennego, osób internowanych. - Etos i ideały„ Solidarności”, które tamtego dnia próbowano przemocą Wam zabrać były i są dla Was wciąż ważne, stanowią drogowskaz życia, Waszej postawy wobec wyzwań i problemów. W taki dzień jak dzisiaj ożywa w Was pamięć tamtego czasu, kiedy to w zbrodniczy sposób usiłowano zamordować i zniewolić po raz kolejny naszą Ojczyznę, a jej dzieci oddać w niewolę, tym razem sowieckim okupantom. Z militarnego punktu widzenia byliście wtedy bez szans, ale jak się okazuje siła i przemoc jest niczym wobec miłości i sprawiedliwości, której wszyscy tak bardzo łaknęliście w tamtym czasie - stwierdził ks. Szela.

Przywołując obchodzoną w tym roku 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości kaznodzieja wskazał, że niepodległość jest także radością Kościoła, który od samego początku w naszej Ojczyźnie nieustannie i wytrwale pogłębiał budzącą się świadomość narodu, przenikał ją mocami nadprzyrodzonymi. Kościół do dziś prowadzi ludzi ku zbawieniu, ku zdolności, ku rozwojowi duchowemu.

Ks. Artur Szela wskazał dalej, że dzisiaj może już nie musimy walczyć o wolność, bo ją mamy. Ale przed członkami „Solidarności” stoją nowe wyzwania, nowe zadania,bo nie wypełniła ona jeszcze swojej historycznej misji i nie może zejść ze sceny politycznego życia, choć wielu chciałoby, żeby tak było. Dziś musicie walczyć o jedność w naszej Ojczyźnie, bo jej najbardziej nam brakuje. Zróbcie wszystko, aby jedność polskiego narodu wróciła do naszej Ojczyzny, pod jej dach, pod dach naszego Parlamentu, zakładów pracy, ale i niestety często też pod dach naszych domów, rodzin. „Solidarność:” jest i będzie, bo tak wiele jest jeszcze przed nią zadań. Nie zginie dopóki ideały oparte na Chrystusie i Jego Ewangelii będą zawsze żywe, zwłaszcza w sercach jej członków- podkreślił kończąc homilię ks. Artur Szela.

Przemawiając na zakończenie Mszy św. przewodniczący Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ "Solidarność" Kazimierz Kimso podkreślił m.in., „że tylko pod tym krzyżem, pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem. Wiemy też, że nie ma wolności bez "Solidarności", a dzień 13. grudnia w szczególny sposób nam o tym przypomina”.

W czasie Mszy św. Ksiądz Arcybiskup pobłogosławił obraz bł. ks. Jerzego Popiełuszki, który po Eucharystii zainstalowano przy Ołtarzu Męki Pańskiej w Kaplicy Mariackiej, zwanej także Kaplicą „Solidarności”. Rok temu dolnośląska „Solidarność” złożyła w niej relikwie bł. ks. Jerzego. Potem wszyscy  uczestnicy uroczystości mogli osobiście oddać hołd relikwiom bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem