Reklama

Złoty Jubileusz Parafii w Manasterzu

Jan Konefał
Edycja przemyska 39/2002

W pięćdziesięcioletniej najnowszej historii parafia Manasterz nie miała równie pięknego, podniosłego i ważnego wydarzenia niż to z 1 września br. Stało się to za sprawą potrójnego święta. Wszak był to Dzień Pański, w którym dodatkowo społeczność miejscowa przeżywała także dzień odpustu - Patronki kościoła i parafii Matki Bożej Pocieszenia. Nade wszystko miejscowych parafian, mieszkańców okolicznych miejscowości i wielu gości zgromadziła uroczystość konsekracji manasterskiej świątyni. Akt ten był zwieńczeniem obchodów Złotego Jubileuszu, a na ten moment przygotowywał się lokalny Kościół przez cały rok. Konsekracji dokonał podczas odpustowej Sumy metropolita archidiecezji przemyskiej abp Józef Michalik. On to był głównym celebransem Mszy św., którą sprawował w asyście miejscowego proboszcza ks. Franciszka Kidy - wicedziekana sieniawskiego, księży proboszczów Sieniawy i Wiązownicy oraz kanclerza Kurii Metropolitalnej.
Narodziny parafii w Manasterzu były długie. Towarzyszyły im wydarzenia bolesne i tragiczne. Nim parafia zaistniała jako samodzielna jednostka, w 1952 r., przez krótki okres była ekspozyturą parafii w Wiązownicy, do której wsie Manasterz i Czerwona Wola należały.
Dobrą Nowinę o Zbawicielu przynieśli tu bazylianie, którzy nad Lubaczówką założyli nawet swój monastyr. Miało to zapewne miejsce w początkowym okresie zaprowadzenia chrześcijaństwa na Rusi. Bazylianie nauczyli lud tutejszy czcić Najwyższego Boga w ruskiej mowie i bizantyjskim rycie. Niewiele później za nimi trafiali na te ziemie z ewangelicznym przesłaniem wysłannicy Kościoła łacińskiego. Powszechnie przyjmuje się, że miejscowi bazylianie mieli zginąć z rąk Tatarów, których hordy pustoszyły ziemie ruskie i polskie w XIII w. Na gruzach ich ewangelicznego zasiewu wyrosła tu prawosławna parafia, a o pobycie zakonników świadczyła i świadczy tylko nazwa miejscowości Monastyr - Manasterz.
Na przełomie XVII i XVIII w. na ziemi jarosławskiej, podobnie jak i na innych ziemiach Rzeczypospolitej, przyjmowała się Unia. Rodziła się łączność Cerkwii z Rzymem. Przez ponad dwa wieki był Manasterz siedzibą parafii greckokatolickiej. Posiadał własną cerkiew i cerkiew filialną w Czerwonej Woli. Nad ludnością polską, licznie już od czasów piastowskich napływającą na te ziemie, kościelną jurysdykcję sprawowali aż do II połowy XIX w. plebani jarosławscy. Gdy w 1865 r. bp przemyski Antoni Manasterski erygował parafię wiązownicką, zarówno wieś Czerwona Wola jak i Manasterz weszły w jej skład.
Smutne i tragiczne wydarzenia lat 40 XX w. i ich następstwa spowodowały likwidację rytu greckokatolickiego na terenie powiatu jarosławskiego. "Ludowe" władze dokonały rozbiórki cerkwi manasterskiej i czerwonowolskiej. Lata 1948-51 to okres rodzenia się parafii łacińskiej, powstającej wokół wybudowanego tu w latach 1937-1939, lecz na wskutek wybuchu wojny nie dokończonego kościoła. Miejscową polską ludność zainspirował do tej budowy wikary (1922-1932), a następnie proboszcz (1932-1944) wiązownicki ks. Stanisław Sudoł (1895-1981). Wojna przerwała to religijne przedsięwzięcie, w którym naprzeciw ubóstwu miejscowej ludności i wrogim podszeptom wszyscy mieszkańcy Manasterza i Czerwonej Woli - tak Polacy, jak i Rusini - dali świadectwo braterskiego współżycia. Wojna przerwała te prace. Nie dokończony budynek kościoła oparł się mrocznym, barbarzyńskim czasom wojennym okupacji sowieckiej i niemieckiej. Jednak obca zła ręka posiała w niektórych umysłach ziarno zgubnego szowinizmu.
Refleksja nad tragicznymi wydarzeniami lat 40. podsycała u manasterzan pragnienie dokończenia budowy niszczejącego kościoła i utworzenia na miejscu własnej parafii. Byli też świadomi niebezpieczeństw bezbożnego systemu władzy zaprowadzonej siłą w kraju po zniewoleniu go przez komunistów. W liście z 1950 r. do bp. F. Bardy pisali: "My zaś budujący kościół w tak przykrym czasie chcemy księdza jak najprędzej, bo jedynie z braku księdza budowa kościoła dotychczas nieukończona. A i duchowo jesteśmy zaniedbani - przyznawali manasterzanie i mieszkańcy Czerwonej Woli - nie taimy, wiara słabnie. Młodzież szczególnie wprost poganieje. Wobec płynących obecnie szerokim nurtem zewsząd prądów wojującego bezbożnictwa, którego szatańscy apostołowie z pianą na ustach wojują kłamstwem i oszczerstwem" - dodawali nadawcy listu. Widząc taką troskę o dobro Kościoła i zbawienie dusz swoich bp Barda 1 września 1950 r. skierował tu ks. Edwarda Dręgę. Był krótko, bo do lata 1952 r. Rzetelnie zabrał się do pracy i sam nie stronił od najcięższych robót.
2 września 1951r. po rocznej znojnej pracy wszystkich świątynia została poświęcona przez bp. Wojciecha Tomakę. Wkrótce kuria przemyska utworzyła w Manasterzu samodzielną parafię włączając ją do dekanatu sieniawskiego. Na przestrzeni lat 1952-1991 duszpasterzami tej parafii byli żyjący do dziś kapłani: Feliks Karasiński (1952-1966), Marian Marchut (1966-1984), Józef Sądej (1984-1991).
Należy też wspomnieć o ogromnej roli, jaką w życiu religijnym, zwłaszcza Czerwonej Woli, odegrała placówka sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny. Siostry "ochroniarki" szerzyły oświatę, opiekowały się dziatwą i chorymi. Sprowadziła je tutaj ze Starej Wsi w 1892 r. księżna Wanda Czartoryska. Przez ponad stuletni okres istnienia tej placówki pracowały tu dziesiątki sióstr. Dwie z nich na trwałe wpisały się w historię Czerwonej Woli: wieloletnia przełożona tej placówki s. Aleksandra Jarząbek, której mieszkańcy Czerwonej Woli i księstwo Czartoryscy nigdy nie pozwolili Matce Generalnej przenieść na inną placówkę i Apolonia Muszyńska - nauczycielka miejscowej szkoły w latach 1913-1950, dzięki której niejedno miejscowe dziecko nauczyło się pisać, czytać i poznawać świat z kart książek.
Na czas przeżywania 50-lecia parafii i konsekracji kościoła wierni przygotowywali się długo pod przewodnictwem aktualnego proboszcza i wicedziekana sieniawskiego ks. Franciszka Kidy. Za jego to duszpasterzowania parafia doczekała się modernie zbudowanej i urządzonej plebanii obok kościoła. Wypiękniało wokół kościelne otoczenie. Gruntownie odnowione zostało wnętrze kościoła i doczekał się on nowej elewacji. Kuria biskupia, a nade wszystko wierni doceniają wysiłek duszpasterski i ogrom prac przez kapłana tego dokonanych. Nic też dziwnego, że metropolita przemyski abp Józef Michalik przyjął zaproszenie parafian i ich proboszcza i osobiście przybył, by modlić się z miejscową społecznością i konsekrować kościół. Po krótkich słowach powitania Ksiądz Arcybiskup pomny na rolę szczególną, jaką w Kościele Chrystusowym spełniają dzieci i ludzie inaczej sprawni, w wymownym geście podszedł do znajdującego się na inwalidzkim wózku młodzieńca. Zamienił z nim kilka słów, pobłogosławił. Błogosławił i wkładał na głowę dziatwy kapłańskie swe ręce. Tym bliższy był w tym geście Chrystusa, który nade wszystko kochał najmniejszych, ubogich i chorych.
cdn.

Hiszpania: jutro beatyfikacja kolejnego męczennika wojny domowej – Mariana Mullerata

2019-03-22 19:09

kg (KAI) / Tarragona

W sobotę 23 marca w katedrze w Tarragonie prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu ogłosi błogosławionym świeckiego Katalończyka, lekarza i polityka Mariana Mullerata i Soldevilę. Będzie to druga w tym roku beatyfikacja, tym razem pojedynczej osoby, nawiązująca do prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach 1934-39. 9 bm. w Oviedo odbył się podobny obrzęd, podczas którego do chwały ołtarzy wyniesiono 9 miejscowych kleryków zamordowanych w latach 1934-37.

wikipedia.org

Poniżej podajemy krótki życiorys nowego błogosławionego.

Marian (Marià) Mullerat i Soldevila urodził się 24 marca 1897 w miasteczku Santa Coloma de Queralt koło Tarragony (w północno-wschodniej Hiszpanii) w wielodzietnej rodzinie zamożnego właściciela ziemskiego. Gdy miał 3 lata, stracił matkę, ale nie przeszkodziło mu to w ukończeniu z bardzo dobrymi wynikami szkoły katolickiej w sąsiednim Reus. W 1914 został członkiem Straży Honorowej Świętego Serca Jezusowego i pozostał jej wierny do końca życia. Codziennie uczestniczył we Mszy św., często przystępował do sakramentów. W wieku 18 lat związał się z kółkiem młodzieżowym w swym miasteczku rodzinnym o charakterze konserwatywnym. Wtedy też zaczął zamieszczać swe pierwsze artykuły polityczne w miejscowej prasie.

W 1914 rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Barcelonie. Dał się wówczas poznać nie tylko jako świetny student, ale także jako gorliwy obrońca wiary katolickiej, np. broniąc publicznie dziewictwa Maryi w dyskusji z profesorem, który to podważał. W 1918 rozpoczął praktykę lekarską, a dyplom ukończenia medycyny i chirurgii z odznaczeniem uzyskał w październiku 1921. Wcześniej założył wraz z kolegą pismo poświęcone anatomii patologicznej.

14 stycznia 1922 w mieście Arbeca na północy Hiszpanii ożenił się z Marią Dolores Sans Bové, którą poznał 4 lata wcześniej w czasie wakacji w stronach rodzinnych. Z tego małżeństwa urodziło się pięć dziewczynek, z których pierwsza wkrótce zmarła. W domu, w którym – poza nim – były same kobiety (dwie babki, prababka i służąca), panowała bardzo religijna atmosfera: wieczorami codziennie odmawiano różaniec, były krótkie chwile refleksji i milczenia. Jednocześnie był to dom otwarty na potrzebujących, których nie brakowało.

Marian był lekarzem rodzinnym, znanym i cenionym, posługującym zarówno w Arbece, jak i w jej okolicach. Pacjentów przyjmował codziennie w swym gabinecie i – częściej – w ich domach. Tym, którzy dziękowali mu za wyleczenie z ciężkich dolegliwości, odpowiadał niezmiennie: „To nie mnie dziękujcie, ale Bogu, bo to On leczy”. Swym pacjentom i biedakom pomagał też materialnie, pozostawiając im dyskretnie pieniądze na niezbędne potrzeby.

Przez całe swe dorosłe życie należał do Stowarzyszenia Rekolekcji Parafialnych, które propagowało wśród wiernych praktykę ćwiczeń duchowych według św. Ignacego Loyoli. W latach 1923-26 redagował założone przez siebie pismo „L’Escut”, w którym w języku katalońskim szerzył katolicką naukę społeczną. Ukazywały się w nim artykuły z dziedziny rolnictwa, religii, dziejów tych stron. Marian był entuzjastą postępu cywilizacyjnego wśród swych mieszkańców i okazywał to w tekstach, w których łączył tematykę społeczną z wiarą.

To jego wielostronne zaangażowanie sprawiło, że 29 marca 1924 został wybrany na burmistrza Arbeki i sprawował ten urząd 6 lat. Angażował się bardzo na rzecz miejscowej społeczności, poprawy warunków jej życia zarówno pod względem materialnym, jak i moralnym. Nie zapominał przy tym o szerzeniu i wspieraniu wiary i kultury chrześcijańskiej, które już wówczas były bardzo zagrożone.

Od 1930 stopniowo wycofywał się z działalności politycznej, widząc, jak po ustanowieniu wtedy drugiej republiki zaostrza się sytuacja wewnętrzna w kraju, a Kościół jest coraz bardziej atakowany i prześladowany. Miał też świadomość narastającego zagrożenia osobistego i za radą przyjaciół zamierzał schronić się wraz z rodziną w Saragossie, ale gdy przybył do pobliskiej Lleídy, postanowił wrócić, nie chciał bowiem pozostawiać swych chorych bez opieki. Pomagał też, na ile mógł, miejscowym siostrom zakonnym, a nawet niektórym milicjantom z oddziałów republikańskich.

W końcu jednak o świcie 13 sierpnia 1936 został schwytany na drodze z Arbeki do Lleídy, załadowano go wraz z 5 innymi osobami na ciężarówkę i po kilku godzinach ich rozstrzelano. Przed śmiercią Mullerat przebaczył swym prześladowcom, zapisał też na kartce imiona swych pacjentów i poprosił innego lekarza, aby o nich pamiętał. Zwłoki straconych oprawcy oblali benzyną i podpalili.

Tożsamość Mariana Mullerata rozpoznano później na podstawie kilku narzędzi lekarskich i kluczy do domu, które przy nim znaleziono.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym w Tarragonie toczył się w latach 2003-07 a dekret uznający męczeństwo lekarza i polityka z Arbeki podpisał Franciszek 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: jutro beatyfikacja kolejnego męczennika wojny domowej – Mariana Mullerata

2019-03-22 19:09

kg (KAI) / Tarragona

W sobotę 23 marca w katedrze w Tarragonie prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu ogłosi błogosławionym świeckiego Katalończyka, lekarza i polityka Mariana Mullerata i Soldevilę. Będzie to druga w tym roku beatyfikacja, tym razem pojedynczej osoby, nawiązująca do prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach 1934-39. 9 bm. w Oviedo odbył się podobny obrzęd, podczas którego do chwały ołtarzy wyniesiono 9 miejscowych kleryków zamordowanych w latach 1934-37.

wikipedia.org

Poniżej podajemy krótki życiorys nowego błogosławionego.

Marian (Marià) Mullerat i Soldevila urodził się 24 marca 1897 w miasteczku Santa Coloma de Queralt koło Tarragony (w północno-wschodniej Hiszpanii) w wielodzietnej rodzinie zamożnego właściciela ziemskiego. Gdy miał 3 lata, stracił matkę, ale nie przeszkodziło mu to w ukończeniu z bardzo dobrymi wynikami szkoły katolickiej w sąsiednim Reus. W 1914 został członkiem Straży Honorowej Świętego Serca Jezusowego i pozostał jej wierny do końca życia. Codziennie uczestniczył we Mszy św., często przystępował do sakramentów. W wieku 18 lat związał się z kółkiem młodzieżowym w swym miasteczku rodzinnym o charakterze konserwatywnym. Wtedy też zaczął zamieszczać swe pierwsze artykuły polityczne w miejscowej prasie.

W 1914 rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Barcelonie. Dał się wówczas poznać nie tylko jako świetny student, ale także jako gorliwy obrońca wiary katolickiej, np. broniąc publicznie dziewictwa Maryi w dyskusji z profesorem, który to podważał. W 1918 rozpoczął praktykę lekarską, a dyplom ukończenia medycyny i chirurgii z odznaczeniem uzyskał w październiku 1921. Wcześniej założył wraz z kolegą pismo poświęcone anatomii patologicznej.

14 stycznia 1922 w mieście Arbeca na północy Hiszpanii ożenił się z Marią Dolores Sans Bové, którą poznał 4 lata wcześniej w czasie wakacji w stronach rodzinnych. Z tego małżeństwa urodziło się pięć dziewczynek, z których pierwsza wkrótce zmarła. W domu, w którym – poza nim – były same kobiety (dwie babki, prababka i służąca), panowała bardzo religijna atmosfera: wieczorami codziennie odmawiano różaniec, były krótkie chwile refleksji i milczenia. Jednocześnie był to dom otwarty na potrzebujących, których nie brakowało.

Marian był lekarzem rodzinnym, znanym i cenionym, posługującym zarówno w Arbece, jak i w jej okolicach. Pacjentów przyjmował codziennie w swym gabinecie i – częściej – w ich domach. Tym, którzy dziękowali mu za wyleczenie z ciężkich dolegliwości, odpowiadał niezmiennie: „To nie mnie dziękujcie, ale Bogu, bo to On leczy”. Swym pacjentom i biedakom pomagał też materialnie, pozostawiając im dyskretnie pieniądze na niezbędne potrzeby.

Przez całe swe dorosłe życie należał do Stowarzyszenia Rekolekcji Parafialnych, które propagowało wśród wiernych praktykę ćwiczeń duchowych według św. Ignacego Loyoli. W latach 1923-26 redagował założone przez siebie pismo „L’Escut”, w którym w języku katalońskim szerzył katolicką naukę społeczną. Ukazywały się w nim artykuły z dziedziny rolnictwa, religii, dziejów tych stron. Marian był entuzjastą postępu cywilizacyjnego wśród swych mieszkańców i okazywał to w tekstach, w których łączył tematykę społeczną z wiarą.

To jego wielostronne zaangażowanie sprawiło, że 29 marca 1924 został wybrany na burmistrza Arbeki i sprawował ten urząd 6 lat. Angażował się bardzo na rzecz miejscowej społeczności, poprawy warunków jej życia zarówno pod względem materialnym, jak i moralnym. Nie zapominał przy tym o szerzeniu i wspieraniu wiary i kultury chrześcijańskiej, które już wówczas były bardzo zagrożone.

Od 1930 stopniowo wycofywał się z działalności politycznej, widząc, jak po ustanowieniu wtedy drugiej republiki zaostrza się sytuacja wewnętrzna w kraju, a Kościół jest coraz bardziej atakowany i prześladowany. Miał też świadomość narastającego zagrożenia osobistego i za radą przyjaciół zamierzał schronić się wraz z rodziną w Saragossie, ale gdy przybył do pobliskiej Lleídy, postanowił wrócić, nie chciał bowiem pozostawiać swych chorych bez opieki. Pomagał też, na ile mógł, miejscowym siostrom zakonnym, a nawet niektórym milicjantom z oddziałów republikańskich.

W końcu jednak o świcie 13 sierpnia 1936 został schwytany na drodze z Arbeki do Lleídy, załadowano go wraz z 5 innymi osobami na ciężarówkę i po kilku godzinach ich rozstrzelano. Przed śmiercią Mullerat przebaczył swym prześladowcom, zapisał też na kartce imiona swych pacjentów i poprosił innego lekarza, aby o nich pamiętał. Zwłoki straconych oprawcy oblali benzyną i podpalili.

Tożsamość Mariana Mullerata rozpoznano później na podstawie kilku narzędzi lekarskich i kluczy do domu, które przy nim znaleziono.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym w Tarragonie toczył się w latach 2003-07 a dekret uznający męczeństwo lekarza i polityka z Arbeki podpisał Franciszek 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem