Reklama

Pielgrzymka do Ojca Pio

Pycha

Ks. Antoni Tatara
Niedziela Ogólnopolska 12/2007, str. 12

Elvert Barnes / Foter.com / CC BY

Refleksje nad grzechem pychy kończą nasze wielkopostne zamyślenie, które dotyczyło grzechów głównych. Sama zaś pycha, jak czytamy w Piśmie Świętym, jest „obmierzła Panu i ludziom” (por. Syr 10, 7).

Człowiek w pełni dojrzały umysłowo i emocjonalnie umie na siebie spojrzeć jakby z boku. Dzięki owemu dystansowi jest zdolny do dokonania autoanalizy, która pozwala mu na obiektywną ocenę własnego myślenia i zachowania. Potrafi też zdobyć się na samokrytycyzm, przyznając się do popełnionych błędów. W tym tkwi jego wielkość. Wypływa ona bowiem z cechy, o której w dzisiejszych czasach zwykło się zapominać lub którą błędnie się rozumie. Jest nią pokora.

Grzech pychy, według Katechizmu Kościoła Katolickiego, zgodnie z tradycją wywodzącą się od św. Jana Kasjana (zm. ok. 435 r.) i potwierdzoną autorytetem papieskim w osobie św. Grzegorza Wielkiego (zm. w 604 r.), jest wymieniany na pierwszym miejscu w katalogu grzechów głównych (por. KKK 1866). Popularnie pychę definiuje się jako wygórowane mniemanie danego człowieka o sobie samym. Jej zaś synonimami bywają niejednokrotnie m.in.: duma, wyniosłość, zarozumiałość i próżność.

Źródła

Lapidarnie można powiedzieć, że źródłem pychy jest sam człowiek ze swoimi nieokiełznanymi ambicjami dorównania Bogu, a jej duchowym ojcem jest szatan (por. Rdz 3, 1-24; 11, 1-9). Pyszny jest zatem każdy, kto zapomina o swojej dotkniętej niedoskonałością i grzesznością naturze, która potrzebuje ożywiającej obecności Stwórcy. Człowiek pyszny uważa się za stworzenie idealne i absolutnie dobre. W konsekwencji ufa tylko i wyłącznie samemu sobie, widząc w swoich możliwościach i osiągnięciach szczyt wszystkiego, co istnieje. Taki człowiek nie liczy się ze zdaniem innych, nie doceniając ich i traktując z pogardą.
W rezultacie pychę można postrzegać jako pewną ludzką postawę, którą charakteryzuje nadmierna wiara we własną wartość i potencjał. Człowiek pyszny ma nadmiernie wysoką samoocenę oraz mniemanie o sobie, co prowadzi zazwyczaj do wyniosłości połączonej niekiedy z agresją. Pycha niszczy bowiem relacje międzyludzkie i zrywa więzi z Bogiem.
Pismo Święte wiele razy jednoznacznie piętnuje ten wielki grzech, który jest bezpośrednio skierowany przeciwko Panu Bogu (por. np.: Syr 10, 7-13; 1 Kor 4, 6; 8, 1 czy Łk 1, 51). Nauczanie Kościoła dopowiada natomiast, że „nienawiść do Boga rodzi się z pychy. Sprzeciwia się ona miłości Boga, zaprzecza Jego dobroci i usiłuje Mu złorzeczyć jako Temu, który potępia grzech i wymierza kary” (KKK 2094).
Człowiek pyszny nie umie przyjmować darów od innych. Nie umie też prosić. Nie pozwala mu na to jego źle pojmowana duma. On może tylko rozdawać coś innym, by w ten sposób pokazać swoją wyższość nad nimi i swoje miejsce w społecznej hierarchii. Ta jego „łaskawość” pozwala mu poczuć się lepszym, a nawet kimś na podobieństwo Boga.
Można śmiało podsumować, że pycha jawi się jako źródło innych grzechów. Wyobcowuje ona człowieka ze środowiska, alienuje go też od Boga. Jest również fundamentem złego postępowania, ponieważ jest źle pojętą miłością własną. Prowadzi wprost do próżności, wywołując stan zadowolenia z samego siebie i pragnienie ludzkiego docenienia. Innymi słowy - nasze zadufanie osiąga niebotyczne szczyty, a nasz egoizm nie pozwala nam na ukształtowanie obiektywnej wizji otaczającej nas rzeczywistości.

Reklama

Przejawy

We współczesnym świecie pycha przejawia się w na pozór niewinnie wyglądających aspektach naszej codzienności. Obecnie docenia się ludzi, którzy umieją sobie radzić w życiu. Ci, którzy nie są w stanie za nimi nadążyć, bywają niekiedy spychani na margines życia społecznego. Dotyczy to przede wszystkim ludzi starszych, chorych, biednych i upośledzonych. Bardzo często, niestety, dążenie do osiągnięcia sukcesu staje się celem samym w sobie. Wygórowane zaś ambicje poszczególnych ludzi prowadzą do tzw. wyścigu szczurów. Obserwuje się go nie tylko w wielkich miastach, gdzie ludzie, szczególnie młodzi, walczą wręcz o intratne posady, niszcząc konkurencję wszelkimi możliwymi środkami, lecz również w mniejszych skupiskach ludzkich. Bez wątpienia sprzyja temu medialna propaganda sukcesu, którą bez przerwy epatują nas środki masowego przekazu.
Osiągnięcia naukowo-techniczne i daleko posunięte stechnicyzowanie naszego codziennego życia prowadzi do błędnego wniosku o samowystarczalności człowieka. Stąd też rodzi się pokusa decydowania o początku i końcu naszego życia (np.: aborcja czy eutanazja). Homo sapiens chce się stać absolutnym panem nie tylko samego siebie, lecz całego kosmosu. Technologiczne osiągnięcia wbijają człowieka w pychę, prowadząc go na manowce m.in. inżynierii genetycznej, której wytworem mogą stać się ludzkie hybrydy.
Wracając jednak do bardziej zauważalnych przejawów pychy, warto pokusę górowania nad innymi zobrazować choćby przykładem masowego powstawania tzw. strzeżonych osiedli. Wyrastają one jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Ich mieszkańcy zaś są niekiedy przesadnie zazdrośni o swój społeczny status, manifestując swoją odrębność przez dziesiątki kamer monitorujących ich domy lub wysokie mury odgradzające od tzw. przeciętności. Oczywiście, niekoniecznie mieszkających tam ludzi cechuje jaskrawy egoizm bądź egocentryzm. W każdym razie izolowanie się sprzyja ugruntowaniu postaw, które mają swoje źródło w pysze.

Pochodne

Powszechnie zauważalną pochodną pychy jest próżność (bardzo często traktowane są one synonimicznie). Warto przywołać w tym miejscu końcową scenę z filmu „Adwokat diabła” z Alem Pacino w roli głównej, gdzie szatan wypowiada pamiętną kwestię: „Vanity is my favourite sin” (Próżność jest moim ulubionym grzechem). Nic dodać, nic ująć. Człowiek próżny wydaje się nie tylko pusty, lecz także coraz bardziej oddalony od rzeczywistości i znajdujący się w szponach zła. Z tą problematyką wiążą się też trendy obowiązujące w modzie na dany sezon. Nie bez kozery pokazy mody bywają nazywane targowiskami próżności. Wielu ludzi wstydzi się pokazywać publicznie w niemodnych rzeczach.
Od próżności już bardzo łatwo przejść do narcyzmu. Egocentryk popadający w narcyzm zakochuje się w sobie. Jest święcie przekonany, że na całym świecie nie ma nikogo, kto byłby tak piękny i wspaniały jak on. Często owej „miłości” towarzyszy autoerotyzm.
Pycha przeradza się też w snobizm. Tę niezdrową postawę prezentują osoby, które za wszelką cenę chcą innym zaimponować swoją wiedzą na jakiś wybrany temat. Zwykle mają o nim mgliste pojęcie, ale - chcąc być na „topie” i „cool” - na każdym kroku objawiają swoją głupotę. Snoby nie zauważają nawet, że się ośmieszają, ponieważ nie pozwala im na to ich źle pojmowana miłość własna i dobre zdanie na swój temat. Z myślą o nich powstają też specjalne sklepy. Snoby bowiem przywiązują się do konkretnego znaku firmowego bądź marki.
Z tą tematyką wiąże się przesadna dbałość o swój image, czyli wizerunek. Nie chodzi tu tylko o modny ubiór, ale przede wszystkim o pokazywanie się tylko i wyłącznie z konkretnymi ludźmi (np. z postaciami życia publicznego). Z tym związana jest też sprawa bywania w odpowiednich miejscach (np. takich, a nie innych lokalach). Ponadto człowiek zatroskany o swój wizerunek bardzo często zatraca poczucie rzeczywistości, gdyż jego życie staje się jednym wielkim teatralnym przedstawieniem, gdzie właśnie on gra rolę swojego życia.

Pokora lekarstwem na pychę

Człowiek w pełni dojrzały umysłowo i emocjonalnie umie na siebie spojrzeć jakby z boku. Dzięki owemu dystansowi jest zdolny do dokonania autoanalizy, która pozwala mu na obiektywną ocenę własnego myślenia i zachowania. Potrafi też zdobyć się na samokrytycyzm, przyznając się do popełnionych błędów. W tym tkwi jego wielkość. Wypływa ona bowiem z cechy, o której w dzisiejszych czasach zwykło się zapominać lub którą błędnie się rozumie. Jest nią pokora. Można ją zdefiniować jako umiejętność patrzenia na siebie w prawdzie. Prawda ta odnosi się zarówno do porządku naturalnego, jak i rzeczywistości objawionych przez osobowego Boga, w którego wierzymy. Człowiek wierzący, mając świadomość przemijalności i ulotności swojej egzystencji, może spokojnie spoglądać w przyszłość, ponieważ czeka na niego - nie tylko na końcu tego życia - osobowa Miłość.
Ona właśnie objawiła się światu w słowach i czynach Jezusa z Nazaretu. On zaś poprzez swoją ziemską misję zakończoną chwalebnym powrotem do Niebiańskiego Ojca przetarł nam szlak do wieczności, w której będziemy oglądać Boga takim, jakim rzeczywiście jest (por. 1 Kor 13, 12).
Chrześcijanin wie, że tam, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na miejscu właściwym. Dlatego też chce w pokorze przeżywać życie, pamiętając o słowach Apostoła Narodów: „…niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego. Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4, 6nn.) - które mogą stać się mottem egzystencji każdego z nas.

Tagi:
grzech Wielki Post

Droga do paschy serca

2018-04-04 10:33

Agnieszka Marek
Edycja lubelska 14/2018, str. II

W 5. tygodniu Wielkiego Postu abp Wojciech Polak przewodniczył rekolekcjom dla społeczności akademickiej KUL

Agnieszka Marek

Dni przeżyte pod hasłem: „Aby nie ostygły nam serca” pozwoliły uczestnikom rekolekcji „ogrzać serca i otworzyć je na głos Boga oraz potrzeby bliźniego”. Wymiernym znakiem tej otwartości były ofiary na tacę, które na prośbę abp. Polaka zostały przekazane na potrzeby niepełnosprawnych chłopców, podopiecznych sióstr dominikanek w Broniszewicach.

Miara serca

Patronem pierwszego dnia rozważań był św. Józef. Abp Wojciech Polak zachęcał wiernych, by otworzyli serca na spotkanie z Chrystusem, nawet jeśli, jak Jego ziemski opiekun, przeżywają chwile trudne i po ludzku niezrozumiałe. Za kard. Tagle nauczał, że chrześcijanie są ludźmi Wielkiej Nocy, a męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są źródłem istnienia i pełni życia. – Naszym zadaniem jest ciągła pamięć o Jego ofierze poprzez podtrzymywanie obecności miłującego Chrystusa w sercach – mówił Ksiądz Prymas. Kanwą rekolekcji było przygotowanie do „przejścia wewnętrznego, paschy serca, ku stylowi Boga”. W kontekście słów papieża Franciszka abp Polak zachęcał, aby jubileusz 100-lecia KUL był czasem odkrycia na nowo patrona uniwersytetu, którym jest Najświętsze Serce Jezusa. Przywołując św. Jana Pawła II, mówił, że człowieka należy mierzyć miarą serca i miarą sumienia. – Serce człowieka, jako sanktuarium, w którym człowiek spotyka Boga i odczytuje Jego wolę, ma bić rytmem Serca Jezusa – podkreślał.

Wyzwolenie z grzechu

Drugi dzień rekolekcji poświęcony był refleksji nad pokusami i grzechem. Ksiądz Prymas przestrzegał przed martwicą sumień i ich wypaczeniem. Nawiązując do historii Izraela, ukazał mechanizm, który sprawia, że ludzkie serca obojętnieją na miłość Boga. Jak mówił, współczesny człowiek zniechęca się pod wpływem różnych trudności, przestaje dostrzegać sens swojego życia, a bogactwa i potęga świata przysłaniają mu Boga. Kaznodzieja ponownie odwołał się do nauczania papieża Franciszka i ukazał dwa rodzaje pokus: te, które wiążą się z uczuciami, niezaspokojonymi pragnieniami i fałszywymi przyjemnościami, które człowiek bierze za szczęście; i te, które pomagają człowiekowi w szybkim zaradzeniu cierpieniom i trudnym sytuacjom życiowym. – Trzeba modlić się o serce otwarte na Bożą wolę i umiejętność rozeznania w sumieniu, co pochodzi od Boga i służy dobru człowieka, aby nie ulec pokusie samowystarczalności; trzeba uwierzyć, że Bóg ma moc, aby ogrzać serca i wyzwolić z grzechu i śmierci – podkreślał.

Prawdziwa wolność

W ostatnim dniu rekolekcji abp Wojciech Polak zaapelował, by ludzkie serca były kształtowane przez naukę Jezusa, a przez to prawdziwie wolne, zdolne do nawrócenia i do odróżniania dobra od zła. – Chrystus wyzwolił nas do wolności i uzdalnia do służby innym, do bezinteresownego daru z siebie – podkreślał. – Wolność tworzy się poprzez dialog z Bogiem wewnątrz serca człowieka, ale aby był on możliwy, trzeba usłyszeć Jego głos – wyjaśniał. Ksiądz Prymas zaproponował konkretne drogi kształtowania serca: wielkopostną drogę modlitwy, postu i jałmużny oraz drogę rachunku sumienia i modlitwy do Ducha Świętego. – Dla formowania sumienia niezbędne jest odwoływanie się do Ewangelii, nauczania Kościoła i obowiązujących prawd wiary, a także modlitwa o słuszną i dobrą intuicję w sprawach moralnych, gdyż kształtowanie sumienia w wolności i prawdzie jest zawsze dziełem Bożej łaski – przekonywał.

Obecność abp. Wojciecha Polaka i jego przepowiadanie w kościele akademickim w roku jubileuszu 100-lecia KUL były dla społeczności uniwersytetu zaszczytem i darem. Pełniony przez niego urząd prymasa był nawiązaniem do czasu, kiedy w murach KUL przebywał sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. – Cieszymy się, że mogliśmy przeżyć wielkopostne rekolekcje jako drogę do paschy serca pod przewodnictwem abp. Wojciecha Polaka, który dał się poznać jako kapłan czerpiący siłę z modlitwy i całkowitego zaufania Bogu – podkreślali uczestnicy rekolekcyjnych spotkań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Kard. Krajewski: kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono czyta moje życie

2018-09-22 17:42

xpk / Łódź (KAI)

- Kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono mnie czyta, ono czyta moje życie, a ja zaczynam widzieć świat, tak jak widzi je Bóg. Słowo Boże jest dobre wtedy, gdy ktoś się rodzi i umiera, kiedy ktoś jest zakochany i jest po uszy w grzechu i wyjść nie może, ono jest dobre na każde cierpienie – mówił kardynał Krajewski podczas swojej kardynalskiej Mszy prymicyjnej w łódzkiej katedrze.

Grzegorz Gałązka

W łódzkiej bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w trzy miesiące od nominacji kardynalskiej odbyła się Msza święta prymicyjna kardynała Konrada Krajewskiego, który w tej samej katedrze 30 lat temu z rąk abp. Władysława Ziółka przyjął święcenia kapłańskie.

W liturgii obok abp. Grzegorza Rysia i abp. seniora Władysława Ziółka uczestniczyli biskupi pomocniczy bp Ireneusz Pękalski i bp Marek Marczak, kapłani, siostry zakonne i licznie zgromadzeni wierni z całej archidiecezji.

Kardynał, przywołując przypowieści o ziarnie i siewcy z dzisiejszej ewangelii, odniósł się do swojego życia - Doskonale pamiętam, kiedy byłem nieurodzajną glebą, kiedy nie chciałem słuchać tego, co mówi Bóg. Kiedy ono padało, nawet mnie porywało, ale potem piękno tego świata, wszystko co jest związane z moim ciałem, zabierało ten głos, niszczyło, nie było żadnego wzrostu. Ale Jezus mówi, że jest jeszcze diabeł, a papież Franciszek dopowiada – on tańczy najpierw wobec niego, potem wobec kardynałów, metropolitów, arcybiskupów i zabiera wszystko, żeby się nie urodziło, by zniknęło. Ziarnem, które Jezus rzuca nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie tego przyjąć, jest słowo Boże – zaznaczył kardynał.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na znaczenie i rolę słowa Bożego w codzienności, w domu, w życiu. - Wszystkie książki, jakie mamy w swojej bibliotece, to jest słowo ludzkie, ale jest jedna księga, która jest słowem Boga. Dlaczego jest gdzieś w biblioteczce, skoro po czytaniu jej mówimy: oto słowo Boże, oto słowo Pańskie? Podnosimy je, okadzamy, uroczyście wnosimy. Gdzie w twoim domu jest Pismo święte? A może warto je wyjąć, by poznać Boga, by dowiedzieć się czego On ode mnie chce? – pytał.

Kardynał podzielił się także swoim doświadczeniem codziennego czytania ewangelii i wielkiego szacunku do słowa Bożego. – Czytam codziennie Pismo święte, ono we mnie wzrasta, ono jest we mnie. Zacznijmy i my dzisiaj czytać słowo Boże. Nie patrzmy na innych, na całą archidiecezję, ale na siebie. Wyjmijmy dzisiaj Pismo Święte – apelował do zebranych. – Codziennie czytam ewangelię na następny dzień i staram się tą ewangelią żyć. Przypominam sobie ją wieczorem, w południe i przed zaśnięciem. Nieraz nie pamiętam, zapomniałem i wtedy idę i czytam na nowo – dzielił się swoim doświadczeniem kardynał.

Po komunii świętej wszyscy zebrani w katedrze odśpiewali hymn Te Deum Laudamus, dziękując za pierwszego kardynała, który pochodzi z archidiecezji łódzkiej.

Z życzeniami zwrócił się do kardynała prymicjanta arcybiskup łódzki, który przypomniał, że "choć przez swoją posługę kardynalską należysz do kleru rzymskiego, to wiedz, że ta katedra jest nadal twoim domem. To jest dom twojego powołania. Wracaj do tego domu, odkrywaj swoje powołanie, żyj nim, wypełnij je i osiągnij świętość, tego wszyscy ci życzymy" - mówił abp Ryś.

Po zakończonej liturgii w domu biskupim każdy mógł osobiście złożyć życzenia kardynałowi prymicjantowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek w Tallinie: dbajmy o pamięć i owocne budowanie więzi

2018-09-25 11:38

tłum. st (KAI) / Tallin

Do troski o pamięć i owocne budowanie więzi między pokoleniami i wspólnotami zaapelował papież spotykając się z przedstawicielami władz, społeczeństwa obywatelskiego i korpusem dyplomatycznym w Pałacu Prezydenckim w stolicy Estonii, Tallinie.

Vatican Media

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Pani Prezydent, Członkowie rządu i Przedstawiciele władz, Szanowni Członkowie korpusu dyplomatycznego, Ekscelencje, Panie i Panowie,

Cieszę się, że jestem wśród was tutaj w Tallinie, stolicy najdalej wysuniętej na północ, którą Pan pozwolił mi odwiedzić. Dziękuję, Pani Prezydent za uprzejme słowa powitania oraz możliwość spotkania się z przedstawicielami narodu estońskiego. Wiem, że są wśród was także przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego i świata kultury. Pozwala mi to wyrazić moje pragnienie nieco lepszego poznania waszej kultury, zwłaszcza tej zdolności do oporu, która pozwoliła wam zaczynać od nowa w obliczu wielu przeciwieństw.

Od wieków te ziemie nazywane są „Krainą Maryi”, Maarjamaa. Imię to należy nie tylko do waszej historii, ale jest częścią waszej kultury. Myśl o Maryi przywołuje we mnie dwa słowa: pamięć i owocność. Jest Ona kobietą pamięci, która strzeże wszystkiego, czym żyje, jak skarb, w swoim sercu (Łk 2, 19). Jest też płodną Matką, która rodzi życie swego Syna. Dlatego chciałbym myśleć o Estonii, jako ziemi pamięci i owocności.

Ziemia pamięci

Wasz naród musiał w różnych okresach historii znosić trudne chwile cierpienia i ucisku. Była to walka o wolność i niezależność, zawsze kwestionowane lub zagrożone. Jednak w ciągu ostatnich nieco ponad 25 lat - w czasie których pełnoprawnie weszliście ponownie do rodziny narodów – społeczeństwo estońskie uczyniło „gigantyczne kroki”, a wasz kraj, będąc małym, jest jednym z pierwszych pod względem rozwoju społecznego i potencjału innowacyjnego. Wykazuje ponadto wysoki poziom wolności prasy, demokracji i wolności politycznej. Zacieśniliście również więzy współpracy i przyjaźni z różnymi krajami. Myśląc o waszej przeszłości i teraźniejszości, znajdujemy motywy, aby w obliczu pojawiających się nowych wyzwań spoglądać w przyszłość z nadzieją. Bycie krajem pamięci oznacza umiejętność, by pamiętać, że miejsce, jakie dzisiaj osiągnęliście, jest wynikiem wysiłku, pracy, ducha i wiary waszych ojców. Pielęgnowanie wdzięcznej pamięci pozwala utożsamić wszystkie wyniki, jakimi się dzisiaj cieszycie, z historią mężczyzn i kobiet, którzy walczyli, aby uczynić tę wolność możliwą, a która z kolei stawia wam wyzwanie, by oddać im hołd, otwierając drogi dla tych, którzy przyjdą później.

Ziemia owocności

Jak wskazałem na początku mojej posługi jako Biskupa Rzymu, „Ludzkość przeżywa w tym momencie historyczny przełom, który możemy dostrzec w postępie dokonującym się na różnych polach. Trzeba pochwalić sukcesy przyczyniające się do poprawy warunków życia osób” (Adhort. ap, Evangelii gaudium, 52), jednak trzeba zdecydowanie pamiętać, że dobrobyt nie zawsze jest równoznaczny z dobrym życiem.

Jedną z konsekwencji, jakie możemy zaobserwować w naszych społeczeństwach technokratycznych, jest utrata sensu życia, radości życia, a zatem powolne i ciche zamieranie zdolności do zadziwienia, które często pogrąża ludzi we frustracji egzystencjalnej. Świadomość przynależności i walki dla innych, zakorzenienia w narodzie, w kulturze, w rodzinie, może zostać utracona stopniowo, pozbawiając, zwłaszcza najmłodszych, korzeni, na podstawie których można budować swoją teraźniejszość i swoją przyszłość; pozbawia się ich bowiem zdolności do marzeń, do podejmowania ryzyka, do tworzenia. Pokładanie całego „zaufania” w postępie technologicznym, jako jedynej możliwej drogi rozwoju, może spowodować utratę zdolności do tworzenia więzi międzyludzkich, międzypokoleniowych i międzykulturowych. Krótko mówiąc, tej tak istotnej tkanki życiowej, aby czuć się częścią jedni drugich i uczestnikami wspólnego projektu w najszerszym tego słowa znaczeniu. W rezultacie jedna z najważniejszych odpowiedzialności, jakie mamy, podejmując pewną rolę społeczną, polityczną, edukacyjną lub religijną, polega właśnie na tym, w jaki sposób stajemy się budowniczymi więzi.

Żyzna gleba wymaga scenariuszy, na podstawie których można zakorzenić i stworzyć żywotną sieć, zdolną sprawić, aby członkowie wspólnot poczuli się „jak u siebie w domu”. Nie ma gorszej alienacji, niż doświadczać, że nie mamy korzeni, nie należymy do nikogo. Gleba będzie żyzna, naród przyniesie owoce i będzie zdolny do rodzenia jutra tylko o tyle, o ile zrodzi relacje przynależności między swoimi członkami, o tyle, o ile stworzy więzi integracyjne między pokoleniami i różnymi tworzącymi go wspólnotami; a także w takim stopniu, na ile przełamie spirale, które zaślepiają zmysły, oddalając stale jednych od drugich. Pragnę was zapewnić, drodzy przyjaciele, że w tym wysiłku zawsze możecie liczyć na wsparcie i pomoc Kościoła katolickiego, małej wspólnoty między wami, ale z wielką chęcią przyczynienia się do płodności tej ziemi.

Pani Prezydent, Panie i Panowie, jeszcze raz dziękuję za wasze przyjęcie i gościnność. Niech Pan błogosławi was i umiłowany naród estoński. Niech w szczególny sposób pobłogosławi osoby starsze i młodzież, aby, zachowując ich pamięć i biorąc ją na siebie, uczynili z tej ziemi wzorzec owocności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem