Reklama

Krótka historia Nawiedzenia

Czesław Ryszka
Niedziela Ogólnopolska 17/2007, str. 14-15

Archiwum

Nawiedzenie każdej parafii w Polsce przez kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej - to był pomysł Prymasa Stefana Wyszyńskiego, ale nie tylko. Zrodził się na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r., w pamiętnym dniu odnowienia Ślubów Królewskich Jana Kazimierza. Ponad milion pielgrzymów widziało wówczas Cudowny Obraz, niesiony w procesji po wałach i umieszczony na Szczycie na czas uroczystości. Dzień ten wzbudził przekonanie, że istnieje siła, która może poruszyć cały naród, że Obraz Królowej Polski jest nie tylko magnesem, ale i znakiem, przez który Bóg ukazuje swoją potęgę.

Podczas 45. Konferencji Episkopatu Polski w kwietniu 1957 r., której przewodniczył - już po wyjściu z więzienia - Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, biskupi zatwierdzili projekt Nawiedzenia wszystkich polskich parafii przez wierną kopię Cudownego Obrazu Jasnogórskiego. Prymas przekonał wszystkich prostym rozumowaniem: - Skoro nie może cały naród nawiedzić swojej Królowej na Jasnej Górze, dlatego niech Matka Boża odwiedzi wszystkie swoje dzieci, tam gdzie żyją, czyli w ich parafiach.

Wierna kopia

Należało wykonać odpowiednią kopię Cudownego Obrazu. Tego zadania podjął się prof. Leonard Torwirt, konserwator i artysta malarz z Uniwersytetu Toruńskiego. Będąc kiedyś na Jasnej Górze, powiedział z zadumą do ojców paulinów: - Jestem z pochodzenia Szwedem, to znaczy moje nazwisko jest szwedzkie. Tak myślę, że kiedyś będę musiał jakoś Matce Bożej na Jasnej Górze wynagrodzić za napaść Szwedów w 1655 r. Zgodził się na wykonanie kopii, jednak po obejrzeniu na Jasnej Górze wyjętego z ołtarza Cudownego Obrazu, ogarnęły go wątpliwości, że wykonanie kopii przerasta jego możliwości, jego wiedzę. Na to zareagowała jego żona, również konserwator zabytków: - No, mój drogi, jeżeli tu już przyjechaliśmy, to musisz to zrobić, i zrobisz to dobrze. Zgodził się. Patrząc na oblicze Matki Jasnogórskiej, wypowiedział słowa zachwytu: - Przecież tu nie chodzi o kopię, ale o portret. Twarz jest tak pełna wyrazu, że wydaje się żywa.
Prof. Torwirt dniami i nocami malował od razu dwie kopie. Także nocami, ponieważ paulini przynosili mu Cudowny Obraz z kaplicy, aby malowane kopie były nie tylko jak najwierniejsze, ale by także zostały niejako napełnione mocami Wizerunku Jasnogórskiego. 2 maja 1957 r. prof. Torwirt, oddając owoc swej pracy, odczuwał jakby zażenowanie, ale w jego oczach widać było radość. - Niczego większego w życiu nie dokonam - tak sam ocenił swe dzieło. Ksiądz Prymas był bardzo zadowolony z tej pracy, powiedział, że rzeczywiście obrazy są wierne Cudownemu Wizerunkowi. Jedna z kopii została przez Księdza Prymasa ofiarowana Ojcu Świętemu Piusowi XII, a druga - po poświęceniu przez Papieża - udała się na szlak Nawiedzenia. Kopię Jasnogórskiego Obrazu poświęcił 14 maja 1957 r. papież Pius XII. Zawiózł ją do Rzymu Prymas Stefan Wyszyński, któremu dopiero teraz komuniści pozwolili pojechać, by odebrał, czekający na niego od kilku lat, kapelusz kardynalski.
Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej „namaszczony” niejako papieskim błogosławieństwem, był początkowo wystawiony w katedrze warszawskiej, by 26 sierpnia 1957 r., w pierwszą rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu, powędrować na Jasną Górę. Zanim został ukazany milionowej rzeszy pielgrzymów, przeszedł symboliczne zaślubiny. Wyjęto wówczas Cudowny Obraz z Kaplicy i przeniesiono go do Bazyliki Jasnogórskiej, gdzie obydwa obrazy zbliżono do siebie jakby na znak „świętego pocałunku”, ufając, że Obraz Nawiedzenia będzie szedł przez polską ziemię obdarzony mocami Cudownego Obrazu, że to ta sama Królowa Jasnogórska idzie nawiedzać swój lud. Potem Matka Boża w swoim Cudownym Obrazie powróciła do Kaplicy na swoje miejsce, a Obraz Nawiedzenia procesjonalnie został przeniesiony po wałach Jasnej Góry, które w tym dniu wyobrażały wszystkie dzielnice Polski, oczekujące na wizytę swojej Królowej. Z wałów jasnogórskich rozpoczęło się, trwające ponad dwadzieścia lat, Nawiedzenie wszystkich parafii polskich.

Etapy i dramaty

Przebieg Nawiedzenia można podzielić na kilka etapów. Pierwszy z nich obejmuje okres od 26 sierpnia 1957 r. aż do roku milenijnego. W tym czasie kolejno dziesięć diecezji (warszawska, siedlecka, łomżyńska, białostocka, warmińska, gdańska, chełmińska, gorzowska, wrocławska, opolska) przeżyło Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej. W roku 1966, decyzją Episkopatu Polski, zatrzymano Nawiedzenie parafialne, aby na Milenijnym Szlaku Tysiąclecia Obraz Nawiedzenia mógł być obecny w 25 miastach biskupich.
21 kwietnia 1966 r., od Gniezna rozpoczął się drugi etap Nawiedzenia. Następnie udano się do Poznania, by 3 maja dotrzeć na Jasną Górę. Kopię Wędrującej Pani ustawiono przy głównym ołtarzu na Szczycie Jasnogórskim, by mogła odbierać cześć od niezliczonych rzesz pielgrzymów. Podczas uroczystej Mszy św. Episkopat Polski pod przewodnictwem Kardynała Wyszyńskiego ponowił Akt Oddania Narodu w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w Polsce i świecie. Niestety, tylko w Gnieźnie, Poznaniu i na Jasnej Górze Obraz bez większych przeszkód mógł być świadkiem milenijnych uroczystości. Aby dotrzeć na Wawel, do Krakowa (6 maja), musiał w nocy przebyć okrężną drogę, ponieważ komuniści zaczęli już „polować” na Obraz Nawiedzenia. W dwa dni później, wspaniała procesja z Obrazem - z Wawelu, na Skałkę i z powrotem, z udziałem gospodarza abp. Karola Wojtyły, całego Episkopatu i ogromnej rzeszy rozradowanych krakowian - była odpowiedzią na czynione ze strony władz trudności. Następnie Obraz dotarł do Piekar Śląskich, Gdańska, Lublina, Fromborka...
Jak się jednak okazało, tego duchowego znaku obecności Matki Bożej w naszym narodzie nie mogły dłużej znieść komunistyczne władze. Po uroczystościach w Lublinie, 6 czerwca (inne źródła podają, że 7 czerwca), Obraz był odwożony na Jasną Górę. Po przejechaniu niecałych 20 km, samochód został zatrzymany przez funkcjonariuszy MO, wśród których był wyższy oficer i prokurator. Z samochodu wyrzucono wszystkie kwiaty, okryto go brudną plandeką i siłą pilotowano do samej Jasnej Góry.
Po tygodniu księża z diecezji warmińskiej przyjechali swoim samochodem na Jasną Górę, aby zabrać Obraz Nawiedzenia na uroczystości milenijne we Fromborku, w niedzielę 19 czerwca. Rankiem 20 czerwca, po zakończeniu uroczystości milenijnych we Fromborku, Obraz przejął Prymas Wyszyński, aby go zawieźć do Warszawy. W drodze między Pasłękiem a Ostródą, w Liksajnach, otoczyła prymasowski samochód eskorta milicjantów na motocyklach, którzy siłą przejęli samochód-kaplicę z Obrazem i zawieźli do katedry warszawskiej. W wyniku tej interwencji, nie odbyły się przewidziane uroczystości milenijne w Nowym Dworze i na Żoliborzu w Warszawie, w kościele św. Stanisława Kostki.
Obraz został przez duchownych wystawiony w zakratowanym oknie zakrystii. Wierni gromadzili się przed oknem na ulicy, składali kwiaty, palili świece, modlili się. Przewidziane na dzień 3 lipca uroczystości milenijne w Sandomierzu odbyły się bez Obrazu Nawiedzenia. Władze zdawały się triumfować.

Reklama

Aresztowanie Obrazu

W niedzielę 4 września 1966 r. miało rozpocząć się Nawiedzenie w diecezji katowickiej. Kiedy w piątek 2 września kapłani wieźli Obraz z Warszawy, w lesie pod Będzinem zostali brutalnie zatrzymani przez milicję, nakazano im zawracać z Obrazem na Jasną Górę. Tam oficer MO wezwał Ojca Przeora i oświadczył: - Z rozkazu najwyższych władz państwowych obraz ma pozostać na Jasnej Górze. W razie niepodporządkowania się temu rozkazowi, zostaną powołani do służby wojskowej wszyscy wasi klerycy i będzie zlikwidowany wasz klasztor warszawski! Zaraz też pojawiły się posterunki MO, kontrolujące każdy pojazd wyjeżdżający z Jasnej Góry. Pielgrzymi nazwali milicjantów pilnujących Obrazu „Szwedami XX wieku”. W takich dramatycznych okolicznościach zakończył się drugi etap Nawiedzenia. Odtąd przewidziane duszpasterskim programem Nawiedzenie dalszych diecezji i parafii odbywało się do 1972 r. „przy pustych ramach”, ubogaconych kwiatami oraz symboliczną świecą i ewangeliarzem. 13 czerwca 1972 r. Obraz - za wiedzą Księdza Prymasa - został „wykradziony” przez księży Józefa Wójcika i Romana Siudka oraz dwie siostry służki z Mariówki i po przygodach godnych najbardziej fantastycznego i ciekawego filmu powrócił na trasę peregrynacyjną. Był to już czwarty etap Nawiedzenia, odtąd przebiegającego normalnie w pozostałych diecezjach: sandomierskiej, kieleckiej, drohiczyńskiej, łódzkiej, włocławskiej, płockiej, poznańskiej, gnieźnieńskiej i częstochowskiej.

Duchowe owoce

O duchowych owocach Nawiedzenia można by pisać książki. Peregrynacja przerodziła się w wielką manifestację wiary. W dniach odwiedzin Matki Bożej całe parafie przystępowały do spowiedzi i Komunii św., rozbite małżeństwa powracały do jedności, sąsiedzi nie rozmawiający ze sobą od lat podawali sobie ręce do zgody, u alkoholików rodziło się postanowienie porzucenia nałogu. Prymas Wyszyński na zakończenie pierwszego etapu Nawiedzenia, jaki przypadł w diecezji opolskiej, 3 kwietnia 1966 r. powiedział: „Z początku sami byliśmy pełni lęku, czy to Nawiedzenie głęboko zapadnie w duszę. Czy zrodzi łaski nadprzyrodzone. Ale z postawy duchowieństwa stolicy, księży dziekanów archidiecezji i całego społeczeństwa zrozumieliśmy od razu, że działają tu jakieś szczególne łaski Boże. Ileż to razy księża dziekani na Nawiedzeniu ich dekanatu przez Panią Jasnogórską, przekazując Obraz następnemu dekanatowi, wyznawali otwarcie: «Nigdy nie przypuszczaliśmy, że to Nawiedzenie wywoła tak ogromne poruszenie, tak pogłębi ducha wiary i modlitwy». Dzisiaj, gdy obliczamy te wszystkie owoce, sami jesteśmy pełni zdumienia i jak gdyby na nowo poznajemy potęgę i moc naszej Matki. I z naszej piersi wyrywa się wołanie, jak wyrwało się kiedyś z serca zdumionej zaszczytem Elżbiety: «A skądże nam to, że Matka Pana naszego przyszła do nas?»”.
Po aresztowaniu Obrazu partia sądziła, że Nawiedzenie upadnie. Tymczasem duchowe owoce Nawiedzenia „przy pustych ramach” były nie mniejsze, aniżeli Nawiedzenie z Obrazem. A może nawet większe, bo bardziej zroszone łzami. 4 kwietnia 1967 r., podczas uroczystości rozpoczynających Nawiedzenie w archidiecezji krakowskiej, kard. Karol Wojtyła powiedział w Nowym Targu: „Stoimy wobec pustych ram, lecz te ramy mają dla nas swoją bolesną wymowę - są cząstką naszego krzyża (...). Maryja jest wyrazem miłości powszechnej i jednoczącej. W tej miłości nikt nie jest pominięty, nikt nie jest odtrącony, choćby odtrącał. Wszyscy jesteśmy nawiedzani, wszyscy jesteśmy do nawiedzenia zaproszeni”.
12 października 1980 r., na zakończenie Nawiedzenia, Obraz przeniesiono w procesji sprzed katedry częstochowskiej na Jasną Górę. Bp Stefan Bareła powiedział wówczas: „Aby mówić o skutkach Nawiedzenia, trzeba by ujawnić tajemnice milionów serc, należałoby ukazać jedyny w historii Kościoła polskiego, a może i powszechnego, szlak prawdziwej Wędrowniczki, działającej w znaku swojego Wizerunku. Był on z jednej strony znakiem sprzeciwu, a z drugiej - znakiem Bożego błogosławieństwa. Był źródłem nadprzyrodzonych mocy i łask dla polskiego Bożego ludu”.
Niedługo odpoczywał Obraz Nawiedzenia, bo już od 18 października 1980 r. do 30 marca 1982 r. wędrował po wszystkich parafiach Warszawy, a przed jubileuszem 600-lecia obecności Maryi w znaku Jasnogórskiego Wizerunku (1983) Nawiedzenie odbywało się w katedrach biskupich na terenie całej Polski. Ale i to nie był koniec peregrynacji. Od 4 maja 1985 r., od Drohiczyna, trwa kolejna peregrynacja - Obraz obecnie peregrynuje w diecezji radomskiej.

„Peregrynacja Matki Bożej Jasnogórskiej w duchowym krajobrazie Polski ku przyszłości (1957-2007)” - to tytuł Ogólnopolskiego Sympozjum Mariologicznego, które odbędzie się na Jasnej Górze w dniach 4-5 maja 2007 r., początek w piątek 4 maja o godz. 9. Sympozjum zostało zorganizowane z okazji 50. rocznicy rozpoczęcia Nawiedzenia polskich parafii i diecezji przez Matkę Bożą w kopii Cudownego Obrazu Jasnogórskiego. Tydzień temu w „Niedzieli” drukowaliśmy szczegółowy program Sympozjum.

Papież: błogosławieństwa pobudzają do pokładania ufności w sprawach Bożych a nie doczesnych

2019-02-17 13:20

st, kg (KAI) / Watykan

Błogosławieństwa Jezusowe są stanowczym przesłaniem, abyśmy pokładali swe zaufanie nie w sprawach materialnych i przemijających, ale w wartościach Bożych, które są wieczne - powiedział Franciszek w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański 17 lutego w Watykanie. Oparł je na czytanym dzisiaj w Kościele powszechnym fragmencie Ewangelii św. Łukasza o błogosławieństwach i przestrogach, jakie Jezus skierował do swych słuchaczy. Następnie papież odmówił modlitwę maryjną, udzielił wszystkim błogosławieństwa apostolskiego i pozdrowił wszystkich zgromadzonych na Placu św. Piotra.

Grzegorz Gałązka

Oto polski tekst przemówienia Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (por. Łk 6, 17.20-26) ukazuje nam Błogosławieństwa w wersji św. Łukasza. Tekst składa się z czterech błogosławieństw i czterech przestróg, wyrażonych słowami „biada wam”. W ten sposób, mocno i stanowczo, Jezus otwiera nam oczy, pozwala nam widzieć Jego spojrzeniem, pomijając pozory, rzeczy powierzchowne i uczy nas rozeznawania sytuacji wiarą.

Jezus ogłasza błogosławionymi ubogich, głodnych, uciśnionych, prześladowanych; i upomina tych, którzy są bogaci, syci, śmieją się i są uwielbiani przez ludzi. Przyczyną tego paradoksalnego szczęścia jest fakt, że Bóg jest blisko tych, którzy cierpią i podejmuje działania, aby ich wyzwolić z ich zniewolenia. Jezus to widzi, widzi już błogosławieństwo niezależnie od negatywnej rzeczywistości. Także „biada wam”, skierowane do osób, którym obecnie dobrze się wiedzie, ma na celu „przebudzenie ich” z groźnej ułudy egoizmu i otwarcie ich na logikę miłości, póki nie jest za późno.

A zatem dzisiejsza karta Ewangelii zachęca nas do refleksji nad głębokim sensem wiary, która polega na całkowitym zaufaniu Panu. Chodzi o zburzenie bożków doczesnych, aby otworzyć serce na Boga żywego i prawdziwego. Tylko On może dać naszemu życiu tę tak pożądaną, a trudną do osiągnięcia pełnię. Wielu bowiem także dzisiaj przedstawia się jako szafarze szczęścia: obiecują powodzenie w krótkim okresie, wielkie zyski w zasięgu ręki, magiczne rozwiązania każdego problemu i tak dalej. I łatwo tutaj popaść, nie zdając sobie z tego sprawy, w grzech przeciw pierwszemu przykazaniu: bałwochwalstwo, zastępując Boga bożkiem. Bałwochwalcy i bożki zdają się sprawami z innych epok, ale w istocie pojawiają się w każdym czasie, także dzisiaj! Opisują niektóre postawy współczesne lepiej niż wiele analiz socjologicznych.

Dlatego Jezus otwiera nasze oczy na rzeczywistość. Jesteśmy powołani do szczęścia, by być błogosławionymi i stajemy się nimi już teraz w miarę, jak stajemy po stronie Boga, Jego królestwa, po stronie tego, co nie jest ulotne, ale trwa przez życie wieczne. Jesteśmy szczęśliwi, jeśli uznajemy siebie przed Bogiem - i to jest bardzo ważne: "Panie, potrzebuję Cię" - i jeśli, tak jak On i z Nim, jesteśmy blisko ubogich, cierpiących i głodnych. Również my nimi jesteśmy przed Bogiem: jesteśmy ubodzy, cierpiący, głodni przed Bogiem. Stajemy się zdolnymi do radości za każdym razem, gdy posiadając dobra tego świata, nie czynimy z nich bożków, którym trzeba zaprzedać swoją duszę, ale jesteśmy w stanie dzielić się nimi z naszymi braćmi. Liturgia dzisiejsza ponownie zaprasza nas do zadawania sobie pytań na ten temat i do czynienia prawdy w swoich sercach.

Błogosławieństwa Jezusa są orędziem decydującym, które pobudza nas, byśmy nie pokładali swej ufności w rzeczach materialnych i przelotnych, nie szukali szczęścia, idąc za specjalistami od wizerunku - którzy bardzo często są sprzedawcami śmierci - zawodowymi iluzjonistami. Nie należy iść za nimi, gdyż nie są oni w stanie dać nam nadziei. Pan pomaga nam otworzyć oczy, uzyskać bardziej przenikliwe spojrzenie na rzeczywistość, wyleczyć się z przewlekłej krótkowzroczności, którą zaraża nas duch doczesny. Swoim paradoksalnym Słowem wstrząsa nami i sprawia, że rozpoznajemy to, co nas naprawdę wzbogaca, zaspokaja, co daje nam radość i godność. To znaczy, co naprawdę nadaje sens i pełnię naszemu życiu. Niech Maryja Panna pomaga nam słuchać tej Ewangelii z otwartym umysłem i sercem, aby przyniosła owoce w naszym życiu i byśmy stawali się świadkami szczęścia, które nie zawodzi, szczęścia Bożego, które nigdy nie zawodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uwierz na Słowo

2019-02-18 01:59

Agata Pieszko

Chcąc przedłużyć radość ze spotkania młodych ludzi z papieżem Franciszkiem w Panamie Diecezjalne Duszpasterstwo Młodzieży organizuje akcję „Na Słowo”, aby nadal wspólnie dzielić się i wzajemnie umacniać Słowem Bożym, a także odpowiadać na nie za przykładem Maryi.

arch. organizatora

- Pomyśleliśmy, że nie wszyscy pojadą do Panamy i nie wszyscy będą mogli się tam zgromadzić w tym roku, chociażby ze względu na duże koszty podróży, dlatego chcieliśmy zorganizować spotkanie, które da młodzieży małą namiastkę tamtego, panamskiego spotkania – mówi Diecezjalny Duszpasterz Młodzieży ks. Zbigniew Kowal. Organizatorzy dzielą się informacją, że impulsem do zorganizowania masowej akcji czytania i rozważania Słowa Bożego, która odbędzie się 23 lutego 2019 r. we wrocławskiej Hali Orbita, były słowa papieża Franciszka jakie zostawił w orędziu na tegoroczne Światowe Dni Młodzieży: „Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa” (Łk 1,38). - To wydarzenie w naszej diecezji jest odpowiedzią na słowa Maryi – my też chcemy odpowiadać tak, jak Ona, na Słowo samego Boga. Podglądamy jak świetnie to robi i za jej przykładem chcemy się na Słowo Boże otwierać, Słowa doświadczać i pozwolić Słowu, żeby realnie przemieniało nasze życie – dodaje duszpasterz. W ubiegłym roku Spotkanie Młodych na Ślęży odbyło się pod hasłem: „Według Słowa” i w ten sposób niejako zapoczątkowało tryptyk wydarzeń związanych ze słuchaniem i rozważaniem Słowa Bożego. Wtedy około 200 młodych ludzi w małych grupach spotkało się i rozmawiało na temat Słowa. Teraz organizatorzy chcą pomnożyć tę liczbę dziesięciokrotnie! Na Niedzielę Palmową na Ostrowie Tumskim także planowana jest akcja będąca kontynuacją dwóch poprzednich – jej hasło: „Oto Ja”.

Spotkanie jest skierowane do młodzieży 7 i 8 klas szkoły podstawowej, 3 klas gimnazjum, oraz uczniów szkół ponadpodstawowych. W aktywizację uczestników zaangażuje się Dolnośląskie Bractwo Wodzirejów Freak Frak. Młodzi wezmą udział m.in. w integracji i konferencji ks. Mirosława „Maliny” Malińskiego, natomiast punktem kulminacyjnym będą spotkania w tzw. małych grupach dzielenia. Później będzie możliwość oddania Bogu tego, co przeżyło się podczas dzielenia Słowem w czasie Adoracji Najświętszego Sakramentu. Młodzież zakończy spotkanie Eucharystią, czyli, jak słusznie zauważył ks. Zbigniew – Słowem, które staje się Ciałem.

- Hasło Światowych Dni Młodzieży powinno nas prowadzić przez cały rok i pobudzać do wspólnego działania. Papież Franciszek podczas spotkania w Panamie mówił, że zły boi się tych, którzy uczą się pracować razem, dlatego warto ten trud wspólnego dzieła podjąć i włączać się w nie. Wierzę w młodych, oni potrzebują i poszukują dobra. Może nie zawsze świadomie, ale w sercach szukają i chcą czegoś więcej, niż to, co może dać im świat – podsumowuje ks. Zbigniew.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem