Reklama

Bądź jak Jezus 2018

Przemienienie Pana Jezusa na górze Tabor

Konrad Kluczniak
Niedziela Ogólnopolska 43/2007, str. 12-13


Rafael Santi, fragment obrazu „Przemienienie Pańskie”

Tajemnicą światła w pełnym tego słowa znaczeniu jest dalej Przemienienie, które według tradycji miało miejsce na górze Tabor. Chwała bóstwa rozświetla oblicze Chrystusa, kiedy Ojciec uznaje Go wobec porwanych zachwytem Apostołów, wzywa ich, aby Go słuchali (por. Łk 9, 35) i przygotowuje do przeżycia z Nim bolesnego momentu męki, aby doszli z Nim do radości zmartwychwstania i do życia przemienionego przez Ducha Świętego.
Z listu apostolskiego Jana Pawła II „Rosarium Virginis Mariae” z 16 października 2002 r.

Przemienienie przygotowało uczniów na wydarzenia Jego męki i śmierci oraz zmartwychwstania. Jego opis znajduje się w Ewangeliach synoptycznych (Mt 17, 1-9; Mk 9, 2-9; Łk 9, 28-36).
Pierwszą rzeczą, jaka od razu daje się zauważyć przy czytaniu tych świadectw, jest ich zaskakująca zgodność. Postacią najważniejszą jest Jezus, który wybrał z grona Dwunastu Piotra, Jakuba i Jana. Zabrał ich następnie ze sobą na górę. Ewangeliści przemilczają jej nazwę. Tradycja jednak, wczytując się w Ewangelie i trasę wędrówki Jezusa, umieściła Przemienienie na górze Tabor. Tam twarz Jezusa zajaśniała dziwnym, nadziemskim blaskiem, podobnie jak Jego ubranie. Wówczas pojawili się Mojżesz i Eliasz rozmawiający z Chrystusem. Tematem tego dialogu było odejście Jezusa (czyli Jego męka i śmierć), o czym informuje nas św. Łukasz. Zachwycony Piotr chciał postawić dla Jezusa, Mojżesza i Eliasza trzy namioty. Pojawił się też obłok, który okrył te trzy postaci i z niego dało się słyszeć głos Boga: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie” (Mk 9, 7). Na tym kończy się to nadzwyczajne wydarzenie. Jezus wraz z uczniami zszedł z góry. Ci natomiast, jak zaświadcza św. Łukasz: „zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli” (9, 36), gdyż według relacji św. Mateusza i św. Marka zażądał od nich tego sam Jezus.

Cud „zawieszony”

Przemienienie jest jedną z ważniejszych scen ewangelicznych. Trzej Apostołowie, którzy pójdą z Chrystusem do Ogrodu Oliwnego, którzy zobaczą Jego agonię i aresztowanie, którzy w jakiś sposób będą blisko obecni przy Jego męce i śmierci, zostają zaproszeni do spojrzenia na chwałę Chrystusa-Boga. Autor Drugiego Listu św. Piotra napisze potem, że uczniowie stali się wówczas naocznymi świadkami Jego wielkości (por. 1, 16). Wiarę uczniów umocnili Mojżesz i Eliasz. Te dwie postaci symbolizują cały Stary Testament oczekujący na przyjście Mesjasza. Obecność Mojżesza symbolizuje Prawo, a Eliasza - wszystkich proroków. Warto dodać, że Żydzi uważali, iż te osoby przyjdą powtórnie na końcu czasów. Ich pojawienie się i rozmowa z Jezusem wskazuje, że to On jest obiecanym i oczekiwanym Mesjaszem. Sam przecież po męce i zmartwychwstaniu, „zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków” wyjaśniał uczniom, „co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (por. Łk 24, 27).
Według św. Augustyna, trzy namioty symbolizowały Prawo, Proroków i Ewangelię. Św. Piotr natomiast, który chciał je postawić osobno, nie rozumiał jeszcze ich jedności, którą jest Chrystus. Ostatecznym dowodem na to, że Jezus był Mesjaszem mającym moc Bożą są słowa Boga Ojca: „To jest mój Syn umiłowany”. Dla nich był to najważniejszy dowód, że idą słuszną drogą, że warto wierzyć Jezusowi. Piotr, Jakub i Jan zeszli więc z góry umocnieni i zapewnieni, że nie postępowali za „wymyślonymi mitami”.
Sens Przemienienia leżał więc w upewnieniu uczniów co do osoby Mistrza z Nazaretu oraz umocnieniu ich w chwili Jego męki i śmierci. Oryginalnego wyjaśnienia Przemienienia dokonała s. Maria Renata: „Przemienienie Pańskie! - Cud? - Nie, raczej zawieszenie nieustannego cudu. Cudem bowiem niemałym było, że Słowo Przedwieczne, przyobleczone w znikomą szatę ciała ludzkiego, ukrywało przez lat 33 chwałę swego bóstwa pod postacią sługi, pod zasłoną człowieczeństwa naszego. Na Taborze ustał ten cud na chwilę i Zbawiciel ukazał się oczom trzech uczniów tym, kim był w rzeczywistości”.

Reklama

Przemienione życie

Kontemplując treść tej tajemnicy, udajemy się na Tabor. Stajemy wraz z uczniami twarzą w twarz z tajemnicą bóstwa Jezusa. Przemienienie skłania do zadania pytania: Kim jest Jezus? Człowiek staje przed wyborem: albo przyjmuje słowa Boga mówiące o Jego Synu, albo też idzie za tymi prądami umysłowymi i pseudonaukowymi, które w Jezusie zapominają dostrzec Boga. Mojżesz i Eliasz nie mogą zaś być tylko figurami z przeszłości. Stary Testament jest bowiem często nieznany wśród szerszej części chrześcijan. Może warto byłoby go czytać? Przecież sam Chrystus swoich przeciwników odsyłał do niego, mówiąc: „Badacie Pisma (...): to one właśnie dają o Mnie świadectwo” (J 5, 39).
Tajemnica Przemienienia uczy szukania oblicza Jezusa. On na chwilę ujawnił swoją boskość, pozostałe natomiast chwile Jego życia objawiały Go jako człowieka. Aby ktoś mógł dojrzeć w Nim Boga, potrzeba wiary. Dziś spotkać możemy wielu niewierzących czy nawet nieznających Chrystusa. Ta tajemnica może być odmawiana w ich intencji, aby Bóg przemienił ich serca i pozwolił oczyma wiary ujrzeć swojego umiłowanego Syna.
Oblicze Jezusa ma również inny wymiar. Sam powiedział o sobie, że cokolwiek zostanie uczynione bliźniemu, uczynione zostanie Jemu. Jest to prawda częstokroć zapominana. Istnieje tendencja do ucieczki czy omijania żebraków bądź proszących o jakąkolwiek pomoc. Może warto byłoby pomodlić się o taką przemianę serc wierzących, aby w tym drugim człowieku (czasem niezachęcającym do bliższego kontaktu) zobaczyli Jezusa. Pismo Święte jest przecież nieustannym dialogiem Boga z człowiekiem. Jeśli tu, na ziemi, ktoś nie rozpoznaje Chrystusa, jak rozpozna Go w niebie? Dlatego ponad 800 lat temu modlił się patriarcha ormiański Nerses Sznorhali: „Ty, który swoim uczniom na górze objawiłeś swe bóstwo, i który im pokazałeś niewysłowioną chwałę Ojca, pełną blasku przed ich oczyma, oczyść także mój ciemny umysł i me zmysły pełne mroku, abym, gdy w końcu nadejdzie paruzja, mógł nacieszyć się Twą boską chwałą”.

Franciszek do biskupów włoskich: lepiej by homoseksualiści nie byli przyjmowani do seminariów

2018-05-24 10:37

st (KAI) / Watykan

Podczas swojej trzygodzinnej poufnej rozmowy z biskupami włoskimi Franciszek poruszył między innymi kwestię obecności osób o skłonnościach homoseksualnych w seminariach i domach formacji - donosi portal vaticaninsider. Po raz pierwszy Franciszek mówił o tym publicznie – przypomina Salvatore Cernuzio. Papież wskazał, że jeśli istnieją wątpliwości co do kandydata, to lepiej, by go nie przyjmować do seminarium.

Synod2018/facebook

W tym kontekście dziennikarze przypominają skandale w różnych częściach świata spowodowane przez księży- czynnych homoseksualistów. Zaznaczają, że jeśli dopiero teraz Ojciec Święty porusza tę kwestię, to zapewne jest to związane z bardzo realnymi problemami Kościoła. Jednocześnie podkreślają, że słowa Franciszka odzwierciedlają wskazania zawarte w opublikowanym w roku 2016 przez Kongregację ds. Duchowieństwa "Ratio Fundamentalis". Mowa tam między innymi: „Gdy idzie o osoby o tendencjach homoseksualnych, które usiłują wstąpić do seminariów lub które podczas formacji odkrywają taką sytuację, w zgodzie z własnym nauczaniem Kościół, głęboko szanując osoby, których dotyczy ten problem, nie może przyjmować do seminarium ani do święceń osób, które praktykują homoseksualizm, wykazują głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne lub wspierają tak zwaną «kulturę gejowską». Osoby takie, w istocie, znajdują się w sytuacji, która poważnie uniemożliwia im poprawną relację do mężczyzn i kobiet. Nie można w żaden sposób zignorować negatywnych konsekwencji mogących zrodzić się na skutek święceń osób o głęboko zakorzenionych tendencjach homoseksualnych” (n. 199).

Ratio rozróżnienia między aktami homoseksualnymi a skłonnościami homoseksualnymi: akty homoseksualne są określane jako „grzechy ciężkie”, „wewnętrznie niemoralne i sprzeczne z prawem naturalnym”. Odnośnie do osób wykazujących tendencje homoseksualne, które są określone jako w każdym przypadku „obiektywnie nieuporządkowane”, mowa jest tam o postawie „szacunku i wrażliwości”, unikając „jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”. Jednocześnie zaznaczono: „jeśli kandydat uprawia homoseksualizm albo wykazuje głęboko zakorzenione tendencje homoseksualne, jego kierownik duchowy, a także spowiednik ma w sumieniu obowiązek odwieść go od ubiegania się o święcenia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Mateusz jest wzorowym opiekunem rodziny

2018-05-24 18:13

Artur Stelmasiak

Ordo Iuris
22-letni Mateusz obiecał umierającej mamie, że zaopiekuje się młodszym rodzeństwem

Mateusz z Przemyśla ma 22 lata ale odpowiedzialności mogliby mu pozazdrościć znacznie starsi mężczyźni. Dzięki współpracy opieki społecznej i zaangażowaniu prawników Ordo Iuris sąd ustanowił go opiekunem zastępczym dla czwórki jego rodzeństwa.

Ich mama miała 42 lata, kiedy zmarła na raka piersi w sierpniu 2016 roku. Zmagała się z chorobą ponad 4 lata. Umierając poprosiła Mateusza, aby zaopiekował się swoim młodszym rodzeństwem. Mateusz obiecał mamie, że zajmie się dziećmi i nie odda ich, dopóki mu ich nie zabiorą. Istniało bowiem realne zagrożenie, że dzieci trafią do domu dziecka.

Sprawa odbiła się szerokim echem w ogólnopolskich mediach. W końcu lutego 2017 r. sąd, na czas trwania postępowania, ustanowił go opiekunem małoletnich i zobowiązał do współpracy z asystentem rodziny, który na bieżąco składał sprawozdania z wykonywania opieki przez 21-latka. W toku postępowania w sprawę włączyli się prawnicy Ordo Iuris, reprezentując Mateusza przed sądem. Na ich wniosek sąd przeprowadził postępowanie dowodowe z zeznań świadków, opinii pracowników opieki społecznej i opiniodawczego zespołu Sądowych Specjalistów.

Ordo Iuris
Mateusz będzie się opiekował dalej swoim rodzeństwem m. in. dzięki pomocy mec. Macieja Kryczki z Ordo Iuris

Dzięki pomocy m. in. prawników z Ordo Iuris, sprawa znalazła swój pomyślny finał w Sądzie Rejonowym w Przemyślu. Sąd wydał 23 maja 2018 r., postanowienie, w którym ustanowił Mateusza pieczą zastępczą dla rodzeństwa. - Można powiedzieć, że w przypadku Mateusza polskie państwo zachowało się jak trzeba - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Od samego początku po nagłośnieniu sprawy przez media pomoc przyszła z wielu miejsc. Odezwały się osoby, które deklarują pomoc finansową czy rzeczową. Ordo Iuris zadeklarowało działania na rzecz Mateusza pro bono. W sprawie świadczeń 500+ odezwała się minister Elżbieta Rafalska, a swoich urzędników przysłał do Przemyśla nawet Prezydent.

Mateusza z Przemyśla reprezentowało wielu prawników z Ordo Iursi m. in. mec. Piotr Sura, mec. Łukasz Roga, mec. Jerzy Kwaśniewski i mec. Maciej Kryczka. - Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynikało, że mimo młodego wieku i licznych trudności związanych z wychowywaniem czwórki dzieci, Pan Mateusz, przy skutecznej pomocy asystenta rodziny i pracowników opieki społecznej, daje rękojmię do właściwego wykonywania opieki i władzy rodzicielskiej nad swoim rodzeństwem.  Z pełnym uznaniem odnosimy się do decyzji sądu, gdyż ostatecznie reguluje status prawny małoletnich z uwzględnieniem silnej więzi emocjonalnej pomiędzy nimi a Panem Mateuszem – mówi mec. Maciej Kryczka.

Dla porównania Ordo Iuris prowadzi też kilka spraw Norwegii, gdzie pracownicy socjalni z „Barnevernet” wyspecjalizowali się w odbieraniu dzieci rodzinom na masową skalę. Wystarczy drobny pretekst, by zabrać norweskim rodzicom dziecko. - Dlatego sprawa Matusza była dla nas tak ważna. Udowodniliśmy, że w Polsce może być normalnie, a wszystkie organizacje społeczne i państwowe są po to, by wspierać i ochraniać rodzinę - mówi mec. Kwaśniewski.

Rodzeństwo żyje skromnie ale Mateusz stara się ze wszystkich sił, aby dzieci nie odczuwały niedostatku. W domu sprząta, gotuje, prasuje, pomaga w lekcjach. Sąsiedzi i ci, którzy znają sytuację chwałą Mateusza, bo stara się stworzyć rodzeństwu normalny dom. - Całoroczna kontrola Mateusza i postępowanie sądowe dowiodło, że Mateusz doskonale sobie radzi z młodszym rodzeństwem. Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że najstarszy brat powinien zajmować się dziećmi. Według wywiadu środowiskowego jest wzorowym opiekunem rodziny - podkreśla Kwaśniewski. - Sprawa Mateusza to również modelowy przykład wzorcowo działającej opieki społecznej. Przecież on może być rodziną zastępczą dlatego, że ma doskonałą otulinę pomocy społecznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem