Reklama

Zostań aniołem modlitwy!

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 5/2008, str. 18-19


Podczas Jubileuszu Kapłanów w Roku Świętym 2000, Plac św. Piotra w Rzymie, 18 maja 2000 r.
Grzegorz Gałązka

Każdy z nas może duchowo zaadoptować kleryka, księdza, a nawet biskupa. Musi jedynie odmawiać codziennie modlitwę w jego intencji

W Kościele już od dziesięcioleci znana jest duchowa adopcja dzieci poczętych. Codzienna modlitwa ma obronić te bezbronne istoty przed aborcją. Ale duchowa adopcja księży to w Polsce ciągle nowość. Czyżby nie wystarczała im modlitwa brewiarzowa i Msza św.? Po co się za nich modlić?
- We współczesnym świecie są coraz mniej sprzyjające warunki dla rozwoju powołań kapłańskich. Ludzie są coraz bardziej zmaterializowani - tłumaczy ks. Ludwik Nowakowski, opiekun Misji św. Teresy w Polsce, która zajmuje się duchową adopcją księży. - W otoczeniu pełnym pokus coraz trudniej wytrwać w powołaniu kapłańskim. Dlatego za nas, kapłanów, także trzeba się modlić - dodaje.
Zapotrzebowanie na modlitwę jest duże. Obecnie w Sekretariacie Misji jest spora kolejka. Na duchową adopcję i opiekę swojego „anioła modlitwy” czeka aż sto cennych dla Kościoła powołań.

Początki Misji

Duchowa adopcja kapłanów swoimi początkami sięga połowy lat 70. ubiegłego wieku. Wówczas we Francji pewna pobożna kobieta bardzo pragnęła mieć syna księdza. Była jednak bezpłodna i jej życiowe marzenie nie mogło się ziścić. Po pewnym czasie narodził się w jej głowie ciekawy pomysł.
Wysłała list do biskupa w Lisieux z prośbą o imię jednego z księży, za którego mogłaby się codziennie modlić. Tak się złożyło, że biskup niedawno rozmawiał z pewnym klerykiem w seminarium i nie zastanawiając się wiele, odpowiedział: „Proszę modlić się za kleryka Bruno”. W ten sposób kobieta została duchową matką najpierw kleryka, a następnie księdza.
Modlitwa okazała się bardzo cenna dla młodego kapłana. Po roku duszpasterskiej pracy w jednej z parafii Lisieux ks. Bruno Thévenin został bardzo mocno doświadczony. Jego proboszcz ożenił się i odszedł z kapłaństwa. Zgorszenie wśród parafian było tak wielkie, że wszystkie osoby świeckie zaangażowane w pomoc przy kościele wycofały się z niej.
Młody wikary został sam w dziesięciotysięcznej parafii. Nie miał nawet do pomocy kościelnego ani gospodyni. Co niedzielę udzielał po kilka chrztów oraz katechizował 650 dzieci.
Pewnego dnia, kiedy kuchenny zlew na plebanii był pełen brudnych naczyń, poprosił jedną z pań o pomoc w kuchni. Po pewnym czasie okazało się, że nowa gospodyni jest tą samą kobietą, która od kilku lat codziennie odmawiała Różaniec w intencji ks. Bruna.
Dla ks. Thévenin był to znak z nieba, który stał się natchnieniem do zorganizowania misji modlitwy za kapłanów. Ta misja modlitewna skojarzyła mu się ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus, która modliła się za kapłanów właśnie w Lisieux. Dlatego też nadał dziełu nazwę „Misja św. Teresy”.

Modlitwa dziecka potrzebna księdzu

Ks. Bruno, który katechizował dzieci, pomyślał, że to właśnie ich modlitwie można powierzać ważne sprawy duchowe. Odtąd księża i klerycy wypełniali karteczki z napisem „chrześniak”, a dzieci zostawały „rodzicami chrzestnymi”. W ten sposób mali zaczęli chronić dużych.
Po 30 latach widać, że Misja Terezjańska jest bardzo popularnym ruchem we Francji. Na swoim koncie ma już wiele świadectw. - Jedno z dzieci modliło się za kleryka, który został księdzem, a po pewnym czasie biskupem. Po kilku latach to dziecko z Misji Terezjańskiej także wstąpiło do seminarium - pisze na łamach „Pastores” ks. Bruno Thévenin. - W dniu święceń kapłańskich to właśnie „chrześniak” naszego kleryka nałożył na jego głowę ręce!
W polskiej Misji także dominują małe anioły modlitwy. - Obecnie mamy ok. 3,5 tys. „aniołów”, 80 proc. z nich to dzieci - tłumaczy Maria Śledzik z Ogólnopolskiego Sekretariatu Misji. Grupy małych aniołów rozsiane są po całym kraju. - Gdyby ktoś chciał na terenie swojej parafii założyć taką grupę, to służę pomocą i materiałami formacyjnymi - podkreśla p. Maria, która sama codziennie modli się za jednego kapłana. Jej zdaniem, najlepszym czasem na taką inicjatywę jest Pierwsza Komunia św. lub czas tuż po niej. - Ostatnio miałam zgłoszenie ponad setki dzieci z Wielkopolski. Są to trzecioklasiści, którzy zadeklarowali codzienną modlitwę, jak również przyjęcie raz w miesiącu Komunii św. w intencji adoptowanego przez siebie kapłana - mówi Maria Śledzik.

Reklama

Długa kolejka po anioła

Misja modlitwy za kapłanów oparta jest na „małej drodze” św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Wszyscy jej członkowie, tzw. aniołowie modlitwy, zarówno dzieci, jak i dorośli, są powołani do szczególnej miłości kapłanów oraz codziennej modlitwy w ich intencji. „Jeżeli kochasz apostoła kapłana, to kochasz samego Chrystusa Kapłana” - czytamy na stronach internetowych Misji.
Polska Misja istnieje od kilkunastu lat. Każdy z uczestników modli się w intencji jednej osoby duchownej (kleryka, księdza, zakonnika). - Jednak potrzeby są o wiele większe - mówi Maria Śledzik. Obecnie ponad 100 księży czeka na duchową adopcję. Są to zarówno księża diecezjalni, jak i zakonnicy, a nawet biskupi. - Według naszej zasady, za każdego biskupa modli się aż trzech aniołów. Na nich przecież spoczywa o wiele większa odpowiedzialność - podkreśla ks. Ludwik Nowakowski.
Do Misji napływa wiele świadectw potwierdzających skuteczność modlitwy. Kapłani czują, że ktoś duchowo im towarzyszy i wspiera ich. Kilka miesięcy temu do Sekretariatu nadeszło podziękowanie od bp. Tadeusza Pikusa, który od sześciu lat jest w Misji. Ostatnio modlitwą został też objęty metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz.

Anielskie pogotowie

W Sekretariacie Misji wszystko działa jak w zegarku. Każdy zgłaszający się anioł otrzyma podopiecznego. Misja ma swoją stronę internetową, skąd można pobierać materiały formacyjne www.misja.teresy.org.pl. Codziennie p. Maria siada do komputera i sprawdza, czy są nowe zgłoszenia, i to zarówno potrzebujących, jak i oferujących modlitewną pomoc. A wszystko doskonale skomputeryzowane. - Tu mam specjalny program komputerowy, za pomocą którego „przywiązuję” anioła do księdza czy kleryka. Na bieżąco pokazuję też, ilu aniołów brakuje - mówi Maria Śledzik.
- Bywają jednak sytuacje nadzwyczajne - opowiada p. Maria. - Do Misji czasem docierają wieści, że któryś z księży ma problemy ze swoim powołaniem. O takich informacjach najczęściej donoszą nam ich koledzy, przyjaciele w kapłaństwie. Bywa, że takiemu księdzu „dokładamy” aniołów, bo wiemy, że jemu bardziej potrzebna jest modlitwa. Dlatego też w wyjątkowych sytuacjach Misja św. Teresy działa niczym anielskie pogotowie.
Pani Maria wspomina przypadek jednego zakonnika, który miał bardzo trudny charakter. Nigdzie mu nie pasowało. Opuścił swoje zgromadzenie i został księdzem diecezjalnym. Jednak nie pasowała mu też żadna diecezja. Nie mógł się odnaleźć. W końcu odszedł z kapłaństwa i wrócił do domu. Wówczas do Misji napisał jego współbrat ze zgromadzenia, prosząc, aby objąć go stałą modlitwą. Pani Maria znalazła odpowiedniego anioła i wysłała do tego księdza list informujący, że codziennie modli się za niego dziecko. I to modli się o to, by był świętym kapłanem. - Gdy ten ksiądz otrzymał od Misji kartę, rozpłakał się. Po kilku miesiącach kapłańskiego marazmu zaczął nad sobą pracować. I w końcu powrócił do swojego zgromadzenia - mówi p. Maria. - Od tamtego czasu minęło już osiem lat. Dziś jest bardzo gorliwym zakonnikiem - dodaje.

Dlaczego potrzebują modlitwy?

Maria Śledzik zna bardzo dobrze środowisko duchownych. Sama jest matką księdza. - Wiem, że oni także mają wiele problemów. Dlatego też potrzebują naszego wsparcia, codziennej modlitwy - mówi.
Ks. Ludwik Nowakowski uważa, że to duchowe towarzyszenie może w niektórych przypadkach uchronić powołanie. - Dostrzegam, z jak dużymi problemami borykają się księża. A przecież powołanie jest bardzo wielkim darem - podkreśla opiekun Misji. Dlatego też modlitwa za księży jest najważniejszą intencją Kościoła. - To przecież głównie od kapłanów zależy współczesny obraz Kościoła i jego ziemski los - uważa ks. Nowakowski.

Ks. Ludwik Nowakowski, opiekun Misji św. Teresy w Polsce

Świecki może nie tylko ustrzec księdza od złego, ale przyczynić się do jego świętości. Udział w Misji św. Teresy jest więc wyrazem odpowiedzialności świeckich za Kościół. Poza tym, gdy ksiądz ma świadomość, że codziennie modli się za niego dziecko, aby on został świętym kapłanem, to automatycznie powinien stawać się lepszy. Ten wysiłek dziecka powinien zobowiązywać wszystkich księży należących do Misji. Nie można modlić się tylko o jak najwięcej powołań, ale powinniśmy przede wszystkim prosić Boga o święte powołania. We współczesnym i pełnym pokus świecie bowiem coraz trudniej o świętość.

Maria Śledzik - sekretarz Misji

Obecnie ludzie są coraz słabsi i coraz więcej jest na świecie pokus. Księży to nie omija, oni też są słabsi. Są przecież z ludu wzięci. Dlatego modlitwa za księży jest również odpowiedzią na znaki współczesności. Z drugiej strony codzienna modlitwa za kapłanów jest wyrazem naszej chrześcijańskiej odpowiedzialności. Bo przecież wszyscy chcemy, aby w naszym świętym Kościele było jak najwięcej świętych księży.

Kapłan z ludu jest wzięty

Chrystus wybiera do głoszenia Ewangelii zwykłych ludzi. „Kapłan z ludu jest wzięty.” Jaki lud, tacy i kapłani, jeden lepszy, drugi gorszy, tak jak ludzie. Owszem, od kapłanów wymaga się więcej. Nie tylko ludzie wymagają więcej, ale sam Chrystus więcej wymaga. „Komu wiele dano, od tego wiele żądać będą”. Kapłan, a szczególnie kapłan diecezjalny, niebędący w zgromadzeniu zakonnym, pracujący na parafii, jest - można powiedzieć - w trudnej sytuacji. Jest odpowiedzialny za zbawienie owieczek, które ma pod opieką, a jednocześnie nie może zapomnieć o własnym zbawieniu. Kapłan zbawia się niejako przy okazji, dobrze służąc ludziom. Apostoł Ewangelii Chrystusowej jest tylko człowiekiem. I jak każdy, ma skłonność do grzechu, może przeżywać poczucie osamotnienia, problemy związane z przeżywaniem celibatu, odczuwać zmęczenie, mieć poczucie porażki, niekiedy nawet problemy wiary... Św. Paweł mówi: „Łatwo mi przychodzi chcieć dobro, a wykonać nie... nieszczęsny ja człowiek”.
Poważne upadki kapłana, poważne grzechy są skrzętnie wykorzystywane przez wrogów Kościoła i rozdmuchiwane, aby poniżać kapłaństwo Chrystusa, aby niszczyć Kościół.

Z materiałów formacyjnych Misji

Kapłani, którzy potrzebują duchowego wsparcia i wszyscy, którzy chcą je zaoferować, powinni zgłosić się do Sekretariatu Misji - każda osoba chętna do modlitwy jest potrzebna. Sekretariat służy też pomocą przy zakładaniu większych grup np. przy parafii.

Sekretariat misji św. Teresy
Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego
ul. Słomiana 2/4
01-353 Warszawa
sekretariat@misja.teresy.org.pl
tel: 0-602-331-953
www.misja.teresy.org.pl

Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

2018-02-16 11:39

Reporterskie śledztwo w sprawie duchowego serca Polski.


Czy modlitwa przed obliczem Jasnogórskiej Matki Bożej ma rzeczywiście wyjątkową moc? Czy to właśnie przed tym obrazem zapadały najważniejsze decyzje dla historii Polski?

Od ponad 600 lat na Jasną Górę przybywają pielgrzymi po pomoc, nadzieję i otuchę. W trudnych momentach przed obrazem klękali królowie i dowódcy.

Jasna Góra – maryjna twierdza, strażniczka polskiej niepodległości, której nie pokonał ani potop szwedzki, ani niemiecka eskadra bombowców, ani nienawiść rosyjskich namiestników.

Książka jest efektem wnikliwych badań nad nigdy nieopublikowanymi jasnogórskimi dokumentami oraz rozmów ze Strażnikiem Cudów – kustoszem Głównego Archiwum Zakonu na Jasnej Górze – Ojcem Melchiorem Królikiem OSPE. Od ponad 40 lat spisuje on świadectwa ludzi, którzy doznali cudów bądź doświadczyli łask za przyczyną Jasnogórskiej Matki Bożej. Książka zawiera również osobiste, nieoczekiwane przeżycia autorki wynikające ze spotkań z częstochowską Madonną.

Anita Czupryn w 300-lecie koronacji Cudownego Obrazu postanowiła odwiedzić Jasnogórskie Sanktuarium i sprawdzić, w czym tkwi sekret tego wyjątkowego dla Polaków miejsca.

Przeczytaj także: Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem