Reklama

100 lat Sióstr Nazaretanek w Grodnie

S. M. Teresa Górska CSFN
Niedziela Ogólnopolska 36/2008, str. 18-19


Siostry nazaretanki nad Niemnem w okolicy Bohatyrowicz
Archiwum Sióstr Nazaretanek

Dom Sióstr Nazaretanek w Grodnie powstał w 1908 r. na prośbę abp. Edwarda Roppa, ordynariusza diecezji wileńskiej, który skierował prośbę do ówczesnej przełożonej generalnej Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu - m. Laurety Lubowidzkiej, by uratować od kasaty carskiej kompleks klasztorny brygidek wraz z kościołem. Mimo trudnej sytuacji, w jakiej znajdował się wówczas klasztor brygidek, m. Laureta podjęła decyzję o założeniu domu nazaretańskiego w Grodnie.

Pod zaborami

We wrześniu 1908 r. nazaretanka m. Pawła Gażycz otrzymała od władz carskich zatwierdzenie na stanowisko przełożonej klasztoru brygidek. Tworzenie pierwszej wspólnoty nazaretańskiej pod szyldem Zakonu Panien Brygidek wymagało znajomości ówczesnych stosunków, nierzadko fortelu, konspiracji, by zmylić czujność zaborców i nie wyjawić prawdy o rzeczywistej działalności sióstr.
M. Pawła Gażycz, osoba utalentowana, zajęła się apostolstwem, remontem klasztoru i kościoła, poświęcając na ten cel - za zgodą przełożonych - swój posag. Siostry zaczęły katechizować dzieci i młodzież oraz nauczać języka polskiego. Przy kościele powstały Sodalicja Mariańska, koło ministrantów i chór kościelny. Działalność sióstr wspierali: ks. Lucjan Chalecki, ks. Franciszek Hryniewicz i ks. dziekan Jan Ellert, z pomocą którego siostry otworzyły internat dla młodzieży dojeżdżającej do szkół państwowych. W klasztorze organizowano dla młodzieży kursy literatury polskiej, geografii i historii Polski oraz urządzano przedstawienia o treści patriotycznej. Władze rosyjskie, podejrzewając nielegalną działalność sióstr, często przeprowadzały niespodziewanie rewizje i inspekcje. W 1910 r. siostry odzyskały folwark Kochanów, należący do uposażenia brygidek. Rozwinęły tam pracę katechetyczną i opiekę nad chorymi. W okresie I wojny światowej klasztor stał się ostoją polskości, choć ustała w mieście działalność oświatowa i zamknięto nazaretański internat. W 1914 r. erygowano w Grodnie nowicjat. Początkowo Grodno było pod okupacją Rosjan, w 1915 r. miasto przejęli Niemcy. Korzystając z tej sytuacji, przy wsparciu ks. Hryniewicza, m. Pawła Gażycz uzyskała zgodę nowego okupanta na otwarcie gimnazjum. Po 1920 r. siostry otworzyły na terenie klasztoru koedukacyjną szkołę powszechną, która funkcjonowała do 1939 r.
W latach I wojny światowej panował na Kresach wielki głód. Siostry prowadziły działalność charytatywną i wspierały konspiracyjną działalność młodzieży, do której należały wychowanki sióstr. Dziewczęta zaangażowane były w akcję wywiadowczą - wędrując po wsiach jako wiejskie gospodynie, zdobywały informacje i przekazywały je legionistom, szczególnie o sile i rozlokowaniu wojsk niemieckich.

W wolnej Polsce

W wolnej Polsce siostry z domu w Grodnie dzieliły problemy społeczeństwa, które - wyniszczone latami głodu i okupacji - powoli się odradzało. Otrzymaną od sióstr z Ameryki żywnością i odzieżą siostry dzieliły się z innymi. Rok 1920 przyniósł nowe niebezpieczeństwo dla nazaretanek i ludności Grodna - najazd bolszewików na Polskę. Siostry wraz z nowicjatem wyjechały do sióstr w Krakowie; nowicjat umieszczono w Wadowicach, gdzie pozostawał do 1921 r. W Grodnie pozostały trzy siostry. Po odparciu najazdu bolszewików Grodno ponownie znalazło się w granicach Rzeczypospolitej.

Reklama

Podczas II wojny światowej

Po wybuchu II wojny światowej Grodno dzieliło losy miast polskich - najpierw bombardowanie miasta przez Niemców, a następnie, po 17 września 1939 r., rządy i okupacja bolszewicka. Siostry przyjęły do klasztoru szarytki, które Sowieci usunęli z zarządu i mieszkania domu starców w Grodnie. Przełożona domu w Wilnie - m. Fides Tomkowicz, po porozumieniu z abp. Romualdem Jałbrzykowskim, zaproponowała przeniesienie nowicjatu do Wilna. Propozycję przyjęto i grupa 16 nowicjuszek wraz z mistrzynią, s. M. Alfonsą Sawicką, dotarła do Wilna. Dołączyła do nich jeszcze 6-osobowa grupa sióstr. Wilno nie było dla nich bezpieczne. Siostry, które przybyły do Wilna spoza Litwy, zostały wywiezione na Syberię w czerwcu 1941 r.
W czasie okupacji sowieckiej szczególną troską sióstr było uratowanie kościoła. Władze nałożyły wysoki podatek i trzeba było niemałych poświęceń i wyrzeczeń, by zebrać żądaną sumę. Ludność - w tym nasze wychowanki - ofiarnie wspierała siostry. Inne zagrożenia to więzienia i deportacje na Syberię. W roku 1941 Hitler wypowiedział wojnę Rosji Sowieckiej. A więc kolejne bombardowania, niepewność i zmiana okupanta. W 1942 r. Niemcy chcieli rozstrzelać 50 staruszek z domu starców. Siostry przyjęły je do dawnych klas szkolnych i otoczyły opieką. Z każdym dniem wzmagał się terror. Za śmierć gestapowca Niemcy aresztowali 100 osób. Do więzienia trafiły również siostry. Część więźniów Niemcy rozstrzelali, część zesłano do pracy, innych zwolniono do domu. W ostatniej grupie znalazły się siostry. W miarę niepowodzeń na froncie wschodnim Niemcy stawali się coraz bardziej okrutni. Do sióstr dotarła wiadomość o rozstrzelaniu w Nowogródku 11 nazaretanek w dniu 1 sierpnia 1943 r. Wiosną 1944 r. siostry otrzymały poufne ostrzeżenie o wywózce. Latem 1944 r. nastąpiła kolejna zmiana okupanta - Grodno zajęli Sowieci. Bombardowanie nie ominęło klasztoru. Zrzucone na klasztor bomby wywołały duże straty. Ciężko zraniona podczas nalotu s. M. Jukundyna zmarła na drugi dzień. Po przesunięciu frontu na zachód siostry od razu przystąpiły do naprawy szkód i remontu.

Czas katakumb 1945-90

Po II wojnie światowej Grodno znalazło się w Białoruskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, w kręgu oddziaływania ideologii komunistycznej, wrogiej religii. Od wiosny 1945 r. zaczęły się transporty wysiedleńcze Polaków. Część sióstr wyjechała do Polski, 9 zdeklarowało się pozostać. Od 1947 r. władze wyraźnie zmierzały nie tylko do usunięcia sióstr z klasztoru, ale i z miasta. Przełożona domu, m. M. Berchmans-Drozdowska, osoba o ogromnej odwadze i determinacji, narażając się na więzienie, podejmowała różne działania, włącznie z wysłaniem do Stalina delegacji z prośbą o zachowanie zabytkowego obiektu. Miejscowe władze nie dały jednak za wygraną i wystarały się o dokument kasaty klasztoru. Pomieszczenia klasztoru zamieniono w końcowym etapie na szpital, a kościół - na magazyn. Siostry musiały opuścić budynki w ciągu trzech dni.
25 marca 1950 r. siostry pod eskortą milicji zostały odprowadzone do tzw. kapelanii, niewielkiego domku z ogrodem (własność sióstr), gdzie dotychczas mieszkał ks. Michał Aronowicz, który z kolei przeniósł się na plebanię kościoła pobernardyńskiego - do ks. dziekana Antoniego Kuryłłowicza. Siostry zabrały z kościoła cenniejsze obrazy i trumienkę z relikwiami św. Klemensa, patrona Grodna. Po kilku miesiącach ks. Aronowicz został aresztowany i wywieziony na Sybir, a Ksiądz Dziekan zachorował na nowotwór. Podjęcie decyzji o przeniesieniu ułatwił siostrom nieoczekiwany powrót ks. Aronowicza z Syberii, któremu - jako zesłańcowi - władze odmówiły meldunku w Grodnie. Jednak za cenę dobrowolnego zrzeczenia się przez siostry prawa własności do kapelanii, ks. Aronowicz mógł być zameldowany w Grodnie i zatwierdzony w charakterze proboszcza na miejsce chorego ks. Kuryłłowicza. Gdy władze przyjęły ten warunek, siostry przeniosły się do skromnego pomieszczenia przy kościele pobernardyńskim.
Rozpoczął się nowy rozdział Nazaretu w Grodnie. W 1958 r., po wznowieniu transportów repatriacyjnych, wyjechały z Grodna 2 siostry, a w 1959 r. kolejne 2. Wcześniej - w 1956 r. zmarła najstarsza, 90-letnia s. M. Tekla Targońska. Pozostały więc tylko 4 nazaretanki w habitach: s. M. Flawia Zwierzewicz, s. M. Elżbieta Grochowska, s. M. Janisława Lubczyk i s. M. Berchmans-Drozdowska - przełożona domu. Zadaniem sióstr była opieka nad kościołem pobernardyńskim i działalność duszpasterska we współpracy z ks. Aronowiczem. Z powodu ateistycznego systemu politycznego i ścisłej kontroli ze strony władzy oraz zakazu przyjmowania kandydatek zgromadzeniu w Grodnie groziło wymarcie. Dopiero w 1965 r. prymas Polski kard. Stefan Wyszyński udzielił zezwolenia na potajemne przyjmowanie kandydatek.
Po śmierci s. M. Berchmans-Drozdowskiej w 1970 r. funkcję przełożonej zlecono juniorystce po pierwszych ślubach - s. M. Stelli Jodkowskiej, która w tym trudnym czasie pełniła ją przez 20 lat. S. M. Stella zachowała łączność z zarządem generalnym, prowincją Najświętszego Imienia Jezus i pełniła we wspólnocie grodzieńskiej rolę mostu spinającego dwa brzegi: nazaretańskiej przeszłości i nowej rzeczywistości życia zakonnego w katakumbach. Na przestrzeni lat 1965-89, w sposób katakumbowy, przyjęto do zgromadzenia 15 kandydatek. Siostry pracowały na etatach państwowych, nie nosiły habitów i nie prowadziły życia wspólnotowego, choć od czasu do czasu spotykały się, zachowywały śluby i zależność od przełożonej. Oprócz pracy zawodowej apostołowały wśród rodzin i otaczały opieką kościół parafialny w miejscach swego zamieszkania.

Czas przemian

W Białoruskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej do przemian przyczyniły się znacznie obchody Milenium Chrztu Rusi w 1987 r., w których brał udział prymas Polski kard. Józef Glemp. W 1989 r. Jan Paweł II mianował abp. Tadeusza Kondrusiewicza administratorem Rzymskokatolickiego Kościoła na Białorusi. Wydarzeniem mówiącym o „odwilży” było oddanie w 1990 r. przez władze kościoła Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. W tym samym roku odbyło się otwarcie Wyższego Seminarium Duchownego z siedzibą w Grodnie. W związku z „odwilżą” pojawiła się możliwość przyjazdu do Grodna sióstr spoza Białorusi. Na stanowisku przełożonej domu grodzieńskiego pojawiają się siostry z Polski, by nieść pomoc w odbudowywaniu regularnego życia zakonnego, wraz ze zmianami, jakie przyniósł Sobór Watykański II.
W 1991 r. następuje ostateczny rozpad ZSRR, 2 czerwca 1992 r. odbyła się konsekracja kościoła Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. W tym samym roku zgromadzenie otwarło nowicjat w Grodnie. Było to wydarzenie przełomowe dla rozwoju zgromadzenia na tych terenach, gdyż nowicjat stwarzał możliwość regularnej formacji kandydatek z Białorusi, Ukrainy i Rosji, pozbawionych przez system komunistyczny często podstawowej formacji religijnej. W 1994 r. Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu uzyskało w Białoruskiej Republice osobowość prawną jako związek religijny. Powiększająca się na terenie Białorusi liczba nazaretanek pozwalała na zakładanie nowych placówek i podejmowanie pracy duszpasterskiej i charytatywnej. Powstają kolejne domy: Lida (1995), Szczuczyn (1995), Mińsk (1996), Iwieniec (1997). Są to placówki o charakterze duszpasterskim. Siostry włączają się czynnie w ewangelizację przez katechezę, działalność charytatywną. Do dzisiaj prowadzą stołówkę dla bezdomnych przy nazaretańskim kościele.
W związku z brakiem nadziei na odzyskanie klasztoru pobrygidzkiego, zgromadzenie zakupiło w 1999 r.budynek w stanie surowym, znajdujący się blisko kapelanii, aby przystosować go na potrzeby klasztoru. Siostry przeniosły się do nowego konwentu w 2003 r.
W 2000 r. zgromadzenie przeżywało beatyfikację 11 Sióstr Nazaretanek Męczennic z Nowogródka. Grodno, w drodze do Nowogródka, odwiedzały siostry z różnych stron świata. Następuje dalszy rozwój placówek i powstają domy w: Mołodecznie (1999), Grodnie - 2 (2001), Budsławiu (2001), w Kościeniewiczach (2004), Mińsku - 2 (2004), Nowojelni (2004), Smorgoni (2007). Z biegiem czasu funkcję przełożonych przejęły siostry urodzone i wychowane na terenach byłego Związku Radzieckiego, a zakres apostolatów się poszerzył. Obecnie w Republice Białoruskiej pracują 54 siostry, wśród nich tylko 4 są z Polski.
Wizytująca domy na Białorusi we wrześniu 2005 r. przełożona generalna s. Janice Fulmer uznała, że siostry na Białorusi dojrzały, by podjąć odpowiedzialność za Nazaret na tych terenach. Czas odbudowy się zakończył.
Trzeba iść dalej.

woda to płynie
czy ludzkich pytań rzeka
tak biegnie?

czyś może
jednym i drugim
i pytaniem i wodą?

Niemnie

S. Bożena Anna Flak CSFN

Uroczystości jubileuszowe w Grodnie

13 września 2008 r. godz.12 
kościół Sióstr Nazaretanek - pobrygidzki

*

Uroczystej Mszy św. jubileuszowej przewodniczy nuncjusz apostolski na Białorusi abp Martin Vidović, w koncelebrze: bp Aleksander Kaszkiewicz - przewodniczący Konferencji Katolickich Biskupów Białorusi, abp Tadeusz Kondrusiewicz - metropolita mińsko-mohylewski, bp Antoni Dziemianko - biskup pomocniczy archidiecezji mińsko-mohylewskiej, sekretarz generalny Konferencji Katolickich Biskupów Białorusi.

*

Odsłonięcie pamiątkowej tablicy w kościele

*

Zwiedzanie wystawy jubileuszowej przy kościele pobernardyńskim

Reklama

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebujemy realnej polityki wspierającej kobiety

2019-02-20 19:14

Parlament Europejski przegłosował rezolucję na temat wrogiego nastawienia w odniesieniu do praw kobiet i równouprawnienia płci w UE. W głosowaniu udało się odrzucić kilka najbardziej skandalicznych postulatów m.in. dotyczących przeciwdziałania dezinformacji ws. ochrony życia oraz wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej dzieci i młodzieży. Niestety PE zaakceptował postanowienia potępiające ukierunkowanie polityki równości na politykę rodzinną i macierzyńską oraz prowadzenie kampanii przeciwko Konwencji Stambulskiej. Europosłowie zgodzili się również na uznanie aborcji jako środka zwiększającego równouprawnienie kobiet. Debata i głosowanie nad rezolucją były kolejnym przykładem ośmieszenia i dyskredytowania polityki równości płci przez populizm skrajnej lewicy.

Biuro Poseł do Parlamentu Europejskiego

Rezolucja została przygotowana przez Komisję Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) zdominowaną przez środowiska lewicowe, co znalazło odzwierciedlenie w tekście rezolucji, która zmierzała m.in. do ograniczenia wolności słowa, poprzez wezwanie do potępienia krytyki Konwencji Stambulskiej. Jest to dowód na niebywałą hipokryzję bowiem środowiska te na sztandarach mają obronę wolności słowa, będącą jednym z filarów Karty Praw Podstawowych UE, a tymczasem podejmują działania tę wolność ograniczające.

Ta, tzw. postępowa lewica potępiła również ukierunkowanie polityki równości płci na politykę rodzinną i macierzyńską. Argumentowano to tym, że wspieranie rodziny i macierzyństwa nie służy trwałym zmianom, które prowadziłyby do poprawy praw kobiet w dłuższym czasie. Takie myślenie jest koronnym dowodem na to, że dla środowisk liberalno-lewicowych macierzyństwo jest przysłowiową „kulą u nogi”, która przeszkadza kobiecie w rozwoju zawodowym. W tekście znalazło się także skandaliczne wezwanie do uznania ochrony życia poczętego za dezinformację, co byłoby próbą ograniczenia działalności ruchów pro-life. W tym akurat przypadku Parlament Europejski zachował zdrowy rozsądek i zapis ten odrzucono w głosowaniu.

Uznanie, że aborcja i prawa mniejszości seksualnych miałyby być rozumiane jako pogorszenie praw kobiet uznaję za aberrację. Dlatego zgłosiłam alternatywną rezolucję wskazującą realne problemy kobiet. Podkreślam w niej potrzebę zmniejszania luki płacowej i emerytalnej pomiędzy kobietami i mężczyznami. Zwracam uwagę na konieczność zwalczania przemocy wobec kobiet. Potępiam okaleczanie żeńskich narządów płciowych oraz zawieranie przymusowych małżeństw, które dotyczą małżeństw osób dorosłych z dziećmi. Ponadto wskazuję, że udział kobiet w życiu publicznym powinien być większy oraz podkreślam potrzebę dążenia do równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. Zwracam również uwagę na problem postępującej seksualizacji wizerunku kobiet.

Niestety Parlament Europejski po raz kolejny dał się złapać na lep lewicowej propagandy i przyjął rezolucję przygotowaną przez Komisję Praw Kobiet i Równouprawnienia. Dokument ten poparła niestety spora grupa posłów PO. Widać, że Platforma będzie się ścigać z Wiosną Roberta Biedronia o elektorat skrajnie lewicowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem