Reklama

Forum wizja Rozwoju

Niepodległość to przyszłość

Marek Jurek
Niedziela Ogólnopolska 45/2008, str. 10-11

BOŻENA SZTAJNER

O niepodległości mamy skłonność mówić w stylu retro, jak o ważnej kwestii historycznej. Polska odzyskała niepodległość po I wojnie światowej. W odniesieniu do powstania państwa, w którym dziś żyjemy, komunistom (i ich sojusznikom) udało się narzucić określenie „transformacja ustrojowa”. W określeniu tym był projekt: nowa Polska nie powinna być ani nowa, ani polska - powinna stać się przekształconym PRL-em. Niestety, duża część opinii nieświadomie podjęła tę sugestię. Tymczasem zasadniczym zadaniem naszego pokolenia, odpowiedzią na daną nam przez Opatrzność wolność, jest budowa państwa - nowego niepodległego państwa, które powinno stać się nie epizodem, ale trwałym faktem w życiu naszego narodu i narodów Europy. Każde Święto Niepodległości to okazja do refleksji nad przeszłością, ale przede wszystkim - nad przyszłością.

Kiedy Alojzy Feliński pisał hymn „Boże, coś Polskę” - sprawę niepodległości uznał „za najświętszą”, zapewniając, że Bóg „tknięty jej upadkiem/ wspierał walczących” o jej odzyskanie. Te słowa, napisane na progu XIX wieku, znakomicie oddają zgodne przeświadczenie Polaków o świętości sprawy niepodległościowej. Była święta w tym sensie, który - mówiąc o powstaniu węgierskim ’56 - wyjaśniał papież Pius XII: „W czasach, gdy religia była żywym dziedzictwem dla naszych przodków, ludzie traktowali jako krucjatę każdą walkę, do której zmuszała ich niesprawiedliwość nieprzyjaciół”. Zresztą znaczenie sprawy polskiej dla całego chrześcijaństwa rozumieli nie tylko Polacy. Dla obu najwybitniejszych prekursorów europejskiego konserwatyzmu - Josepha de Maistre’a i Edmunda Burke’a - było oczywiste, że rozbiory Polski są taką samą zbrodnią, takim samym zamachem na chrześcijański ład społeczny, jak rewolucja francuska. A nasz Julian Klaczko przestrzegał, że niemożliwa jest trwała odbudowa Polski w Europie wrogiej naszym wartościom.
Dziś te dwie sprawy ponownie się zbiegają. U progu XXI wieku jeszcze wyraźniej niż 100 czy 200 lat temu widać znaczenie Polski dla cywilizacji chrześcijańskiej. Dwa lata temu Ojciec Święty Benedykt XVI w kazaniu krakowskim mówił, że wraz z wyborem Jana Pawła II na stolicę Piotrową nasza „ziemia stała się miejscem szczególnego świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa”, że zostaliśmy „powołani, by to świadectwo składać wobec całego świata”. Ale jednocześnie Benedykt XVI zapewniał, że to polskie „powołanie jest nadal aktualne, a może nawet jeszcze bardziej od chwili błogosławionej śmierci Sługi Bożego”. I Papież apelował: „Niech nie zabraknie światu waszego świadectwa!”.
Ale zależność jest ciągle dwustronna. Bo Polska stała się na forum europejskim zaczynem ponownej refleksji nad chrześcijańskim powołaniem naszej cywilizacji, ale stała się też obiektem - formalnej i strukturalnej - presji, by wyrzec się chrześcijańskiego charakteru naszej państwowości. Dość tu przypomnieć tylko niedawną rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie „praw reprodukcyjnych”, skierowaną wprost przeciw Kościołowi katolickiemu, a pośrednio przeciw Polsce i Irlandii, za zachowywanie w prawie elementarnej obrony nienarodzonych.

Bezpieczny świat dla niepodległej Polski

Niepodległość nie jest dana raz na zawsze. W XVIII wieku straciliśmy wolność w wyniku przewrotu geopolitycznego, który dokonał się przez wzrost znaczenia Rosji (kosztem Szwecji) nad Bałtykiem i Prus (kosztem Austrii) w Europie Środkowej. Tymczasem w Rzeczypospolitej czasów saskich doktryną państwową stawał się izolacjonizm, „Polska nierządem stoi”, przekonanie, że najlepszą polityką jest brak polityki.
Do tej pory historycy spierają się, która z orientacji podczas I wojny światowej bardziej przyczyniła się do odzyskania niepodległości: Rosja współpracująca z Zachodem czy Austria sprzymierzona z Niemcami. Jedno jest pewne: postępy sprawy polskiej w toku toczącej się wojny przyniosła polityka czynna, przekonanie, że chcąc odzyskać państwo - Polska musi brać udział w polityce innych państw. Zarówno Akt 5 listopada 1916 r., ogłaszający odbudowę Polski, jak i uznanie przez Zachód paryskiego Komitetu Narodowego za polityczną reprezentację naszego kraju, również „czternaście punktów” prezydenta Wilsona, włączających niepodległość Polski do amerykańskich celów wojennych - wszystkie te etapy odbudowy naszego państwa byłyby niemożliwe bez polityki polskiej.
Po I wojnie światowej istnienie Polski stało się nierozłącznie związane z utrzymaniem pokojowego porządku Europy, określonego przez Traktat Wersalski. Każde jego podważenie podważało podstawy naszej niepodległości. Jego zburzenie również ją zburzyło.
Tak samo dziś niepodległość Polski wymaga umocnienia i utrwalenia. Od Polski zaczęło się zwycięstwo wolnego świata w zimnej wojnie, a Polska - w wyniku tego zwycięstwa - odzyskała niepodległość. I jej trwałość związana jest ciągle z zachowaniem ładu powstałego po upadku Związku Sowieckiego. W interesie Polski jest trwałe utrzymanie przewagi tych, którzy chcą stabilizacji tego ładu, nad tymi, którzy chcą go zdestabilizować. Dlatego tak ważna dla nas jest trwałość i umocnienie państw powstałych po rozpadzie ZSRR, których samo istnienie stanowi geopolityczną otulinę, chroniącą naszą niepodległość i wzmacniającą jej znaczenie.

Reklama

Niezależność i solidarność

Czy państwa narodowe mają przyszłość w dobie globalizacji? Jedno jest pewne - bez państw narodowych narody nie mają przyszłości. Nie ma innego oparcia dla ładu moralnego, praw rodziny, wolności i bezpieczeństwa ludzi, jak narodowe państwo. Bez niego ludzie są pozostawieni sobie. Przy czym „narodowe” nie oznacza etniczne - państwo narodowe to państwo oparte na wspólnocie historii i kultury, na politycznej i moralnej solidarności, zmierzające do jej utrwalania i tworzenia.
Co więcej - trudno sobie wyobrazić skuteczną współpracę narodów bez państw narodowych. Najlepiej zaświadcza to właśnie historia XX wieku, opór Zachodu wobec nazizmu i komunizmu. Dlatego Margaret Thatcher, będąca jednym z najwybitniejszych europejskich polityków doby współczesnej, mogła napisać: „Zwycięstwo aliantów udowodniło, iż narody muszą współpracować w obronie ogólnie przyjętych zasad [ale] słabe narody nigdy nie mogłyby skutecznie się przeciwstawić Hitlerowi; co więcej, narody rzeczywiście słabe nawet nie usiłowały stawić mu czoła. W przeciwieństwie do niektórych powojennych mężów stanu Europy - wydarzenia II wojny światowej utwierdziły mnie w przekonaniu, że doprawdy nie należy obawiać się państwa narodowego. Zawsze bowiem byłam zdania, iż wyłącznie silne państwa narodowe są w stanie zbudować skuteczny internacjonalizm. To one w razie zagrożenia międzynarodowego ładu mogą liczyć na lojalność swych obywateli. Jeżeli będą dążyły do wyparcia tego narodowego elementu, z pewnością zakończy się to ich upadkiem, gdyż nie będzie nikogo, kto poczuwałby się do ponoszenia najmniejszych ofiar w imię obrony swego kraju. (...) Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych (...) okazało się, że instytucje takie jak NATO, będące symbolem współpracy silnych państw narodowych, skuteczniej radzą sobie z odpieraniem sowieckiego zagrożenia niż np. ONZ, która reprezentowała pozornie bardziej ambitny, lecz w praktyce mniej skuteczny internacjonalizm”.
Również dziś bez aktywnej polityki państw, bez samodzielnej polityki Polski, nie będzie odbudowy podstaw cywilizacji chrześcijańskiej, bezpieczeństwa narodów Europy na Wschodzie i na Południu, wyrównania różnic ekonomicznych i stworzenia gospodarczych podstaw solidarności europejskiej, bezpieczeństwa energetycznego wszystkich krajów europejskich.

Podstawa wszystkiego

Największym dziś jednak wyzwaniem dla przyszłości Polski jest kwestia demograficzna. Bez odtwarzania kolejnych pokoleń narodu Polska będzie się społecznie kurczyć, słabnąć i zanikać jako podmiot polityczny, tracąc też możliwość duchowego wpływu na Europę. W RP w 1995 r. po raz pierwszy w okresie powojennym urodziło się mniej niż 450 tys. dzieci (choć wcześniej były lata, gdy rocznie rodziło się ich blisko 800 tys.). Od tamtej pory ani razu nie przekroczyliśmy tego progu. Przeciwnie - prognozy ostrzegają, że za kilkanaście lat liczba rodzących się rocznie dzieci (wskutek coraz mniejszych pokoleń przyszłych rodziców) może spaść poniżej 300 tys., a potem i 200 tys. Dzisiejszy spadek urodzeń to droga w demograficzną przepaść. Dziś absolutnym priorytetem polityki polskiej musi być odwrócenie tej tendencji przez solidarność z rodzinami przyjmującymi na świat i wychowującymi dzieci. Polityce tej muszą towarzyszyć działania na rzecz zahamowania i odwrócenia emigracji. Dlatego tak ważne jest wzmocnienie polskich przedsiębiorstw, ich siły konkurencyjnej, zdolności eksportowych. Zasada: „eksport zamiast emigracji” musi się stać drogowskazem polskiej polityki gospodarczej. Z tego samego powodu zachować musimy narodowy pieniądz, który zawsze jest jednym z atrybutów i instrumentów suwerenności. Ale dziś jego porzucenie na rzecz euro - to także zgoda na utrwalenie różnic gospodarczych w Europie, uzyskanie być może dobrego instrumentu importu, wyjazdów zagranicznych czy luksusowej konsumpcji - ale kosztem dynamicznego rozwoju, budowy silnego rynku, wzmacniającego produkcję krajową, i siły konkurencyjnej przedsiębiorstw, dających Polakom pracę.
Powołanie Państwa Polskiego to stworzenie domu dla naszych rodzin, chroniącego ich wolność i bezpieczeństwo, to wyrastający z naszej historii ład chrześcijański, realizujący zasady cywilizacji życia, to siła pozwalająca nam prowadzić politykę na rzecz bezpiecznego świata dla naszej niepodległości. Niepodległości potrzebnej i nam, i całemu chrześcijaństwu - potrzebnej, bo wszystko przed nami.

Tagi:
historia Polska patriotyzm państwo Niepodległość

To Jest Moja Matka, Ta Ziemia

2018-06-06 12:21

Marian Salwik
Edycja rzeszowska 23/2018, str. VI

Nie było trafniejszej okoliczności na konferencję „Polska jest wolna! – To jest moja matka, ta ziemia!” jak Dzień Matki. To wydarzenie, utożsamiające, poprzez pamiętne słowa św. Jana Pawła II, ojczyznę z matką i ukazujące w różnych aspektach drogę do odzyskanej 100 lat temu narodowej wolności, odbyło się 26 maja br. w G2A Arena Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w Jasionce k. Rzeszowa

Marian Salwik
Występ Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego

Organizatorami konferencji, nad którą patronat objął prezydent RP Andrzej Duda, byli: Halina Szydełko – poseł na Sejm RP, Jeremi Kalkowski – prezes Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Rzeszowskiej, Paweł Grodzki – prezes Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Rzeszowskiej oraz Jerzy Sołtys – przewodniczący Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Rzeszowie. Nad całością czuwał ks. Jakub Nagi – kapłan diecezji rzeszowskiej, reprezentujący na konferencji Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Korea Płd.: modlitewna nowenna o pokój i pojednanie

2018-06-18 20:36

vaticannews.va / Seul (KAI)

W Korei Południowej trwa specjalna nowenna modlitewna o pokój i pojednanie na Półwyspie Koreańskim. Zorganizował ją tamtejszy episkopat podkreślając, że trwający dialog polityczny potrzebuje modlitewnego wsparcia.

East News/AP Photo/Ahn Young-joon

Zachodzące zmiany Koreańczycy wciąż przyjmują z pewną nieśmiałością, jakby nie dowierzając, że pojednanie między obu Koreami może stać się faktem. „Ziarno porozumienia i pokoju zostało zasiane, pierwsze mury obalono trzeba mieć nadzieję na wspólną pokojową przyszłość” – podkreśla bp Lazzaro You Heung-sik.

Ordynariusz Daejeon zauważa, że pierwszą oznaką nowej wiosny w relacjach między Północą a Południem był start sportowców zwaśnionych krajów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a następnie szczyt w Singapurze i spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong-unem.

- 25 czerwca 1950 r. w Korei wybuchła wojna. Do ubiegłego roku Półwysep Koreański był najbardziej niebezpiecznym miejscem na świecie. Ostatnie inicjatywy były sianiem ziaren pokoju na tej ziemi i dały początek nowej erze – mówi Radiu Watykańskiemu bp You Heung-sik. – Ufam, że Korea Północna nie wycofa się z dialogu, byłoby to jak zbudowanie mostu, który następnie się rozpadł. Trzeba kontynuować dialog! Przez ponad 65 lat obie Korea żyły w klimacie nienawiści, podziałów, zazdrości. Teraz trzeba naprawdę otworzyć serca, umysły i nasze dusze na przebaczenie i pojednanie. Trzeba wspólnie zatroszczyć się o wzajemne braterstwo, szczerze i pełni ufności iść dalej tą drogą.

21 czerwca w Daegu odbędzie się konferencja poświęcona przyszłości Półwyspu Koreańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Łódź: nowy rzecznik archidiecezji łódzkiej

2018-06-19 12:08

az / Łódź (KAI)

Decyzją abp. Grzegorza Rysia od 19 czerwca stanowisko rzecznika prasowego archidiecezji łódzkiej pełnić będzie ks. Paweł Kłys. Od grudnia 2014 roku pełni on funkcję dyrektora biura prasowego Archidiecezji Łódzkiej.

Archiwum Archidiecezji Łódzkiej

- Dziękując księdzu arcybiskupowi za nominację, która mnie przerasta, postaram się wypełnić zadania mi powierzone najlepiej jak potrafię i liczę na wyrozumiałość. Dziękuję za pozytywne przyjęcie mojej osoby przez dziennikarzy, fotooperatorów i operatorów łódzkiego świata mediów, liczę na dobra i owocną współpracę zapewniając, że będąc jednym z was jako ksiądz pamiętam o was w modlitwie. Bardzo proszę o modlitwę także za mnie, bym dobrze wypełnił to powierzone mi dziś zadanie.

Ks. mgr Paweł Kłys ma 35 lat i pochodzi z Łodzi. Jest absolwentem Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego oo. Bernardynów im. bł. Anastazego Pankiewicza. Po przyjęciu święceń kapłańskich przez cztery lata pracował jako wikariusz w parafii św. Rafała Kalinowskiego w Łodzi-Wiskitnie, następnie rok w parafii Miłosierdzia Bożego w Bełchatowie oraz w parafii pw. Św. Józefa Oblubieńca NMP w Łodzi.

Studiował Mariologię na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz ukończył studia podyplomowe z dziennikarstwa w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Od czterech lat jest administratorem strony internetowej Archidiecezji Łódzkiej oraz łódzkim korespondentem w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Jest pracownikiem katolickiego tygodnika „Idziemy” oraz łódzkiego oddziału TVP. Współpracuje z tygodnikiem katolickim „Niedziela”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem