Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Aniołowie są wśród nas

Milena Kindziuk
Edycja warszawska (st.) 43/2002

Graziako

O modzie na anioły, ich powrocie do naszego życia i o tym wszystkim, co tak naprawdę robią aniołowie, rozmawiamy ze znanym teologiem ks. prof. Alfonsem Józefem Skowronkiem.

MILENA KINDZIUK: - Czy widział Ksiądz kiedyś anioła?

KS. PROF. ALFONS SKOWRONEK: - Oczywiście tak. Właśnie wracam z południowych Niemiec, Austrii i Szwajcarii... Ileż ich się nie naoglądałem w imponujących barokowych świątyniach, istnych a przepysznych salonach niebiańskiego dworu wypełnionych niezliczoną rzeszą aniołów. W katedrze St. Gallen (Szwajcaria) oprowadzający zachęcał nas, byśmy po zakończeniu zwiedzania usiedli spokojnie w ławce i zaczęli liczyć rzeźby i malowidła przedstawiające aniołów; podpowiedział nam, że powinniśmy dojść do cyfry 360. A było to oglądanie w sporej części zabawne i ucieszne: rozigrane anielskie pacholęta trzymające w rękach instrumenty muzyczne, niekiedy i narzędzia, jak młotek i hebel lub nawet miotłę i kubeł na śmieci, jeden ze skrzydlatych amorków palcem wylizywał miód ze słoika; aniołowie dorastający z dumą obnosili się pięknem i elegancją swej urody; innym zdawało się sprzyjać jedzenie i picie, na co wskazywałyby krągłości ich ciał; miłość i romanse też pewnie nie były im obce...
Rozumiem jednak, że nie takie wizje aniołów ma Pani na myśli. Jeżeli wyjść ze szkolnej definicji, że anioł to stworzona przez Boga nadludzka istota niematerialna, duchowa, obdarzona inteligencją i wolną wolą - wtedy oglądanie takiego stworzenia Bożego jest dla ludzkiej optyki z gruntu niedostępne. Historia religii mówi natomiast innym językiem, gdy we wszystkich niemal religiach odnajduje pozaziemskie istoty duchowe wyposażone właśnie w uchwytną postać ludzką (młodzieńcy, chłopcy lub dziewczęta, kobiety) albo podobne do zwierząt (jak biblijne serafiny i cherubiny), skrzydlate (jak bogini Nike), obdarzone rozumem i wolą, a występujące często w olbrzymiej liczbie, w uporządkowanym szyku hierarchicznym w roli nadwornej służby Boga, którym to istotom On zleca ziemskie zadania, dla których wypełnienia są w stanie zzuć z siebie swój niebiański "wymiar" i pozwalają się ludziom postrzegać na jawie lub w snach.

- Czy działania aniołów można doświadczyć codziennym w życiu?

- Odpowiem najpierw nie wprost. Jak by nie było, właśnie w naszej dzisiejszej zracjonalizowanej rzeczywistości obserwujemy zjawisko powrotu aniołów w nasze życie. Aniołowie stali się modni. Są niezwykle sceniczni, telegeniczni, na ekranach kin wręcz pożądani. W wypełnionych dyskotekach co dziesiąty szlagier eksploduje anielską apostrofą. Zakłady przeróżnych ubezpieczeń reklamują swe usługi sięgając po uskrzydlone postacie aniołów. Aniołowie zdobią zawiadomienia o narodzinach i weselach; otrzymałem ostatnio zaproszenie, w którym nowożeńcy na karcie tytułowej umieszczają taką sentencję: Jesteśmy aniołami o jednym tylko skrzydle. Ażeby móc wzlecieć, musimy paść sobie w ramiona. Malarze, poeci i rzeźbiarze nie ustają w czerpaniu z nie wysychających źródeł biblijnych inspiracji anielskich. Pisarze mówią o aniele narodzin, aniele powołania, aniele miłości lub walki, aniele-interpretatorze kolein naszego życia, aniele doczesnej wędrówki ("Aniołowie niech cię prowadzą do raju..." - tą kantatą Kościół żegna każdego zmarłego i zmarłą). Z nowym natężeniem wraca fala nadawania nowonarodzonym anielskich imion: Michał, Rafał, Angelika, Angelina, Aniela itd.
Od zjawiska "reemigracji" aniołów ważniejsza jest jednak inna obserwacja. Niezliczone szeregi ludzi często poprzysięgają się na swe doświadczenia, że w momentach wewnętrznego zatopienia się słyszeli głos swego osobistego anioła, doznając przy tym działania uzdrowieńczych sił w sytuacji doskwierającej potrzeby, kryzysu lub w podjęciu ważnej decyzji. Mówią o przeżyciu, może li tylko przez moment, odkrycia maleńkiej pozaziemskiej oazy po drugiej stronie bariery swej wyizolowanej egzystencji, w jakiej żyli.

- Wynikałoby z tego, że aniołowie zrośli się wręcz z istotą ludzkiej egzystencji?

- Takie przeświadczenie potwierdzałby fakt, że nawet osoby deklarujące się jako niewierzący potrafią opowiadać z własnego życia o opresjach, w których ocalił ich własny Anioł Stróż. W naszym przekonaniu wiary aniołowie pełnią na jej drodze rolę duchowych przewodników, których Bóg posyła, by nas osłaniać i chronić. Od dzieciństwa znamy codzienną modlitwę do Anioła Stróża, która dla wielu pozostała może jedynym już aktem strzelistym słanym ku niebiosom. Wprawdzie nie wiemy dziś, co począć z kiczowatym obrazkiem, który kiedyś wisiał nad dziecięcym łóżeczkiem. Często przedstawiał wielkiego Anioła Stróża w białej szacie i ze skrzydłami u ramion, który przeprowadzał dziecko przez kładkę na rzece. W gruncie rzeczy jest to całkowicie obojętne, czy osłaniał nas Bóg albo anioł, którego On posłał. Obrazy kryją w sobie nieodpartą siłę i spokojnie możemy je tolerować, ilekroć pragniemy wyrazić doświadczenie Bożej pomocy. Aniołowie są emisariuszami Boga, którzy stoją u naszego boku i nas chronią. Istoty, które nawet we śnie mówią nam, jaki kierunek obrać powinna nasza droga. Są po prostu towarzyszami na ścieżkach naszego życia.

- W Liście do Hebrajczyków czytamy, że anioły to "duchy przeznaczone do usług, posłane na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie". Czy tak? Co właściwie o aniołach mówi Biblia?

- Biblia wie jeszcze coś więcej na temat aniołów: Wpatrują się dniem i nocą w oblicze Boga. Jezus powiada: "Pamiętajcie, abyście nie gardzili żadnym z tych najmniejszych. Mówię wam bowiem, że ich aniołowie w niebie nieustannie oglądają oblicze Mojego Ojca, który jest w niebie" (Mt 18, 10). Św. Benedykt z Nursji głęboko był przekonany, że mnisi śpiewają Bogu swe Psalmy w obecności aniołów otwierających nad nimi niebiosa.
Aniołowie zanoszą przed tron Boży także nasze modlitwy, umacniają nas w nadziei i ufności, że nasze błaganie nie jest daremne. Kiedy się modlimy, tworzą wokół nas wertykalnie krąg, łączą niebo i ziemię, są gwarantami, iż w obliczu Boga nie stoimy sami przy artykułowaniu naszych potrzeb. Poglądowo i celnie zauważył ktoś: Modlić się znaczy wypożyczyć od aniołów skrzydeł, którzy nasze prośby zanoszą do Boga. Aniołowie zapewniają nas: Bóg jest blisko, jesteśmy zanurzeni w jego miłującą obecność.
O tym wszystkim poucza nas Biblia. List do Hebrajczyków zdaje się ostrzegać przed nadmierną oceną aniołów: są oni tylko sługami (1, 14), a uwielbiony Pan wysoko przewyższa ich wszystkich (2, 16). Z Biblii znamy imiona trzech największych z nich, Archaniołów, są nimi: Gabriel (= Mąż Boży wzgl. Moc Boża), Michał (prawdopodobnie nie znaczy "Kto jako Bóg?", lecz = Najsilniejszy) i Rafał (= Bóg uzdrawia). Istnienie aniołów Pismo Święte po prostu zakłada, nie zajmuje się natomiast ich "naturą", tzn. nie udziela żadnej odpowiedzi na pytanie, kim i jacy oni są, jak wyglądają. W tej interesującej nas kwestii powiedzieć możemy tylko jedno, choć nie jest to wcale mało, że: absolutnie transcendentny (wszystko przewyższający) Bóg nie "rezygnuje" z żywych odniesień do swych stworzeń i posługuje się stworzeniami jako swymi wysłanniczkami i wysłannikami. Z naciskiem należy podkreślić, że w chrześcijańskiej Tradycji aniołowie nie są Bożymi siłami, lecz istotami stworzonymi, choć wymykają się wszelkiej próbie naukowych weryfikacji.

- Tu rodzi się pytanie, jakie to doświadczenia aniołów - abstrahując od problematycznych wizji - wchodzą w zakres możliwości dzisiejszego człowieka?

- Właśnie tutaj kierunek naszego spojrzenia wytycza biblijny sposób mówienia, że Bóg posłużyć się może ludzkimi posłańcami. I tak np. Jan Chrzciciel nazwany jest Aniołem-Wysłańcem: "Oto posyłam przed Tobą Mojego wysłannika, który Tobie przygotuje drogę" (Mk 1, 2 z powołaniem się na Malachiasza 3,1). W tym sensie nasze pytanie mogłoby brzmieć, czy i dzisiaj nie natrafiamy na Boże posłanki i posłów. Problematykę tę podejmuje już w samym tytule książka Aniołowie są wśród nas (Warszawa 2002); pod koniec pada tam takie zdanie: "Zasadniczym kryterium odpowiedzialnego mówienia o aniołach winno być to, czy nasze słowo o nich uskrzydla ludzi w życiu na co dzień, szczególnie w trudnych chwilach. Czy dodaje im skrzydeł, "by stawali się aniołami dla drugich". Czy ja jestem aniołem dla drugich - oto kwintesencja angelologii na dzisiaj.
W orędziu aniołów, Boskich posłów, kryje się być może jeszcze inne podstawowe przesłanie: Czy żywo przeżywana obecność aniołów nie uzdalnia nas do jaśniejszego rozpoznania naszego powołania i do ponownej refleksji nad naszą chrześcijańską egzystencją. Z wież katolickich kościołów rozlega się rano, w południe i wieczór dzwon i wzywają do modlitwy na Anioł Pański. U wielu zatarł się sens tego zwyczaju. Dzwon na Anioł-Pański przypomina nam tymczasem o zwiastowaniu Archanioła Gabriela zaadresowanym do Maryi, dziewczęcia z Nazaretu: "Poczniesz i porodzisz Syna". Ten dźwięk dzwonu podtrzymuje pamięć o powołaniu Maryi do stania się Matką Zbawiciela. Jej powołanie staje się i naszym powołaniem. W modlitwie Anioł-Pański Kościół modli się za wszystkich, których Bóg powołał do apostolatu służby. Przed Maryją stoi Anioł (wysłannik Boga). I do nas przychodzą Boży posłańcy, dzień w dzień: każdy dzień niesie z sobą nowy akt powołania, na który wolno nam i powinniśmy udzielić odpowiedzi: "Niech się stanie według słowa twego".
Już z tych kilku spostrzeżeń płynie wniosek, iż fundamentalne znaczenie aniołów nie kryje się w pytaniu, kim albo jacy oni są; w grę wchodzi raczej pytanie dotyczące ich działania. Służą Bogu i człowiekowi. Nie ma aniołów "jako takich", "aniołów samych w sobie". Nie dlatego przedstawiani są jako istoty wyposażone w skrzydła, ponieważ je posiadają, lecz tylko z tego powodu, że w świecie antyku skrzydła były symbolem nadzwyczajnych orędzi zwiastowanych przez niezrównanych posłów, jakie docierały do ludzi z innego świata. Jedno należy podkreślić: o aniołach nie sposób mówić sensownie niezależnie od ich relacji do Boga, do Boskiego praźródła całej naszej rzeczywistości.

- Głównym zadaniem aniołów jest przebywanie w niebie, wielbienie Boga - także poprzez taniec i śpiew. Co tak naprawdę aniołowie robią w niebie?

- Sądzę, że m.in. sposobią się do swych rozlicznych aktywności w świecie, jak inspirowanie ludzi do nowych przedsięwzięć, osłona projektów realizowanych, zlecone czuwanie nad Kościołem w jego metropoliach, diecezjach i na szczeblu parafii, osłona państw i ich sprawiedliwych rządów (w Warszawie ostatnio dyskutuje się nad wzniesieniem pomnika Anioła Strażnika Narodu Polskiego).
Zadanie w niebie dla aniołów najprzedniejsze to jednak ich rola w sprawowaniu niebiańskiej liturgii. Od starożytności liturgię Kościoła pojmowano jako uczestnictwo w liturgii aniołów przed Bożym Tronem (liturgia anielska). Stąd ich obecność w naszych Mszach świętych. Wymienię jedną tylko aklamację, którą wybrzmiewa Prefacja o Najświętszej Maryi Pannie: "Przez niego (Chrystusa) twój majestat uwielbiają zastępy aniołów, którzy zawsze radują się w twojej obecności. Prosimy, aby i nasze głosy przyłączyły się do nich, razem z nimi wołając". Następująca po tych słowach inwokacja Święty, Święty, Święty wywodzi się wprost ze źródeł biblijnych.
A w ogóle anielscy niebianie z pasją oddają się muzykowaniu. Pewien przeuroczy przekaz wie o tym, jaki to rodzaj muzyki uprawia Boża filharmonia anielska. Otóż: Gdy koncertują przed obliczem Boga Ojca, grają poważne kantaty, oratoria, pieśni, fugi Jana Sebastiana Bacha; kiedy natomiast są między sobą, con amore oddają się wyłącznie lżejszym a nieziemskim kompozycjom Wolfganga Amadeusza Mozarta.

- Dziękuję za rozmowę.

Tagi:
Anioł Stróż

Zawsze przy nas

2017-09-27 10:10

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 40/2017, str. 26-28

mbolina/fotolia.com

On – uczciwy, wierzy Bogu wbrew panującym trendom. Nieobce są mu uczynki miłosierdzia. W nieszczęśliwych okolicznościach traci wzrok. Od tej pory, skazany na bezczynność, nie może utrzymywać rodziny. Pragnie jedynie śmierci. Ona – niepotrafiąca zaufać, zaborcza, całe życie poświęca synowi, w nim jedynie widzi jakikolwiek sens i obarcza go swoimi oczekiwaniami. I ich jedyny syn, u progu dojrzałości, obciążony rodzinną sytuacją. I jeszcze jego rówieśnica, żyjąca gdzieś na drugim końcu świata, ma poczucie, jakby ciążyło nad nią fatum, czeka jedynie na śmierć.

Historia, jakich wiele wokół nas. W tej na szczęście wszystko kończy się dobrze, bo w tym kryzysowym momencie ich życia, kiedy czują się jak w potrzasku, pojawia się mężczyzna, który wydaje się ich jedynym wybawieniem. Nie załatwia za nich sprawy, nie daje gotowych recept, ale wyprowadza z bezsilności, marazmu.

Między bajki?

Choć sytuacja jest aktualna, wydarzenia te miały miejsce grubo ponad 2 tys. lat temu. O ich bohaterach można przeczytać w biblijnej Księdze Tobiasza. A wybawicielem ostatecznie okazał się... archanioł Rafał.

Czy opowieść wpisać więc między bajki? Czy dziś możliwe są takie sytuacje? Czy anioły mogą ingerować w nasze życie? Przecież tak naprawdę więcej o nich nie wiemy, niż wiemy. Często traktujemy je jako nostalgiczne wspomnienie z dzieciństwa. Jeśli nawet modlimy się do nich, to najczęściej jedynie z przyzwyczajenia. A kiedy zaczynamy się zastanawiać nad ich obecnością w naszym życiu, pojawia się znak zapytania. Bo inaczej być nie może. Są tajemnicą. Nie do zbadania na drodze eksperymentu. Choć towarzyszą nam w każdej chwili, wyczuwamy je jedynie intuicyjnie, przez wiarę.

Kim są aniołowie?

Najpierw – kim nie są. Nie mają metryki urodzenia, wzrostu, koloru oczu, adresu zamieszkania. Nie mają ciała ani płci. Co więc z wizerunkami aniołów? Co z pięknymi mężczyznami pojawiającymi się na kartach Pisma Świętego? Co z aniołem, który wyprowadził św. Piotra z więzienia...? Albo z tym, który na pustyni uratował Hagar i jej syna przed pewną śmiercią...? Aniołowie przyjmują zazwyczaj ludzką postać jedynie w momencie, kiedy objawiają się ludziom, czyli podczas angelofanii. Tylko wtedy stają się do nas zewnętrznie podobni.

Kim jest więc anioł? Duchem, istotą tajemniczą, którą Bóg posyła do człowieka. Jest tym, który przekazuje wiadomość, ma wypełnić konkretne polecenie. Św. Grzegorz Wielki, papież, pisał, że „imię anioł nie oznacza natury, lecz zadanie”.

Prostują drogi

Jaka jest rola aniołów? Co robią? Mają dwa podstawowe zadania – wielbią Boga i są Jego wysłannikami do człowieka. Bo to zresztą oznacza ich nazwa: anioł = posłaniec. A skoro posyła go Bóg, to i On nam towarzyszy i chroni przez anioły.

Małgorzata Nawrocka, która otwarcie przyznaje się do swojej miłości do aniołów, tłumaczy, że prowadzą one słabe, kulawe myśli ludzkie ku doskonałości. Człowiek, który jest omylny i ograniczony w swoim poznaniu, może prosić aniołów, by nas oświecali, prowadzili nasze myśli prostymi drogami i pomagali w podejmowaniu decyzji.

Nie jest jednak tak prosto z tymi anielskimi zadaniami, bo są one zależne również od miejsca, w którym aniołowie się znajdują. Tradycja Kościoła mówi przecież o dziewięciu chórach anielskich, podzielonych na 3 hierarchie. Cherubini, Serafini i Trony – stoją najbliżej Boga, nieustannie kontemplując Jego oblicze (dworzanie). Dalej, Panowania, Moce i Władze – są odpowiedzialni za utrzymanie świata w harmonii (zarządcy i planiści). A Zwierzchności, Archaniołowie i Aniołowie są oddelegowani do spraw ziemskich, ludzkich (wykonawcy Bożych poleceń).

Najbardziej znani

Choć wszyscy aniołowie zajmują się sprawami ludzi, to archaniołowie są odpowiedzialni za sprawy ważne społecznie. Najbardziej znani archaniołowie to św. Michał, św. Gabriel i św. Rafał.

Michał. Jego imię tłumaczy się: „Któż jak Bóg”. Głosi nim chwałę i moc Boga. Jest księciem aniołów. Dowodzi wojskiem niebieskim (Joz 5, 14), udaremnia plany nieprzyjaciela, jest szczególnym wodzem Izraela i towarzyszy mu w jego dziejach (Dn 10, 13. 21; 12, 1).

Bóg ma do niego szczególne zaufanie. Apokalipsa św. Jana przedstawia go jako „pogromcę Smoka – Szatana” (Ap 12, 7). I właśnie dlatego jest szczególnym obrońcą przed pokusami, przed działaniem złego ducha.

Gabriel – to anioł zwiastowania, a jego imię tłumaczy się jako: „Mąż Boży”. Przynosi dobre nowiny człowiekowi. Po raz pierwszy spotykamy go w Księdze Daniela, gdy wyjaśnia prorokowi znaczenie tajemniczej wizji (Dn 8, 15-26; 9, 20-27). Najbardziej znany jest ze sceny spotkania z Maryją i przekazania Jej wiadomości o tym, że zostanie matką Syna Bożego. Ale to również on pół roku wcześniej zwiastował Zachariaszowi wieść o narodzinach Jana. Wczesnochrześcijańscy pisarze widzą w nim Anioła Stróża Świętej Rodziny. To on miał przychodzić we śnie do św. Józefa, być przy Jezusie w Ogrójcu czy być zwiastunem Zmartwychwstania. Ze względu na zadania, które wykonuje, jest patronem telegrafu, telefonu, radia i telewizji.

Rafał z kolei niesie uzdrowienie. Znamy go z Księgi Tobiasza, w której występuje pod imieniem Azariasz. A na marginesie – sama księga to gotowy scenariusz na film, w którym jest wszystko – śmierć, miłość, tajemnica, niezgoda i... happy end. Archanioł Rafał jest w jakiś sposób pierwowzorem Anioła Stróża. Uzdrawia chorych, chroni podróżnych przed niebezpieczeństwami, wspomaga męczenników za wiarę. Stąd też jest czczony jako patron aptekarzy, lekarzy, chorych, podróżujących, emigrantów, wędrowców i żeglarzy.

Osobisty bodyguard

A co z tymi, o których słyszymy od dziecka? Co z Aniołem Stróżem? 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę – to jego czas pracy, a raczej służby. Nieustannej, z wytężoną uwagą. Nic mu nie umknie. Czuwa nad naszą duszą i nad naszym ciałem. Przede wszystkim ma nam pomóc w dojściu do nieba. Zanosi nasze modlitwy do Boga i chroni w sytuacjach zagrożeń i pokus. Może też mieć wpływ na nasze sumienie, nieść pokój, pomagać w przebaczeniu, zwracać uwagę na zaniedbania, budzić czujność. Św. Bonawentura pisze, że „aniołowie rozświetlają i pouczają twój rozum, oczyszczają twoje serce, wspomagają i chronią twoje istnienie”.

Tylko pytanie: Jak on to robi, skoro go nie widzimy, nie czujemy? Bardzo trafnie odpowiedział na to ks. Piotr Prusakiewicz, michalita: – Ja też w tej chwili nie czuję anioła, choć chciałbym go zobaczyć, jak św. Siostra Faustyna. Wiara jednak nie jest sprawą odczuć, aniołowie to nie perfumy, by je czuć.

Aniołowie niczego nie zrobią bez naszej zgody, bez naszej wiedzy, nie łamią wolnej woli człowieka. Wzmacniają raczej nasze obietnice, zamierzenia, przypominają o Bogu, modlitwie. Ostrzegają, zwracają uwagę na zaniedbania. Strzegą też naszego ciała, choćby w wypadkach. Pewien znajomy ksiądz, zanim ruszy w drogę samochodem, modli się do swojego Anioła Stróża, żeby nikogo nie potrącił podczas jazdy. Pewnie dopiero w niebie dowiemy się, jak wiele zawdzięczamy naszym niewidzialnym przewodnikom.

A co z anielskimi obrazkami z naszego dzieciństwa? Znawca problematyki anielskiej ks. prof. Alfons Skowronek tak to tłumaczy: – Obrazek często przedstawiał wielkiego Anioła Stróża w białej szacie i ze skrzydłami u ramion, który przeprowadzał dziecko przez kładkę na rzece. W gruncie rzeczy jest to całkowicie obojętne, czy osłaniał nas Bóg, czy anioł, którego On posłał. Obrazy kryją w sobie nieodpartą siłę i spokojnie możemy je tolerować, ilekroć pragniemy wyrazić doświadczenie Bożej pomocy.

Wymagająca inspiracja

Mamy potężnych pomocników. Tylko czy rzeczywiście wierzymy w ich możliwości? I czy wykorzystujemy ich moc? O ile łatwiej by się żyło, gdybyśmy mieli świadomość, że w każdej chwili ktoś się o nas troszczy. A aniołowie mogą być także skutecznym lekarstwem na samotność. Bo z aniołów możemy czerpać inspirację dla siebie, od nich się uczyć, jak być aniołem dla innych – jak pomagać, nie narzucając się, dodając otuchy, dyskretnie wspierać, pozostawiając drugiemu przestrzeń na podejmowanie własnych decyzji, dodając wiary w swoje siły. Choćby na krótką chwilę, jakiś etap czyjegoś życia. I jak aniołowie możemy mieć cały czas przed oczami Boga, drogę do Niego. I chwalić Go swoim życiem.

***

Skąd się wzięły skrzydła u aniołów?

Choć bez nich nie wyobrażamy sobie anioła, to skrzydła są jedynie symbolem oderwania się od spraw ziemskich i lotności myśli. Swoje źródło mają najprawdopodobniej w wizjach proroków albo w postaciach cherubów wyrzeźbionych na Arce Przymierza. Jednak uskrzydlonego człowieka w Piśmie Świętym się nie znajdzie. Pewnym wyjątkiem może być jedynie Księga Daniela, która przedstawiła Gabriela jako tego, który przyleciał w szybkim locie do proroka. Jest to jednak raczej symbol szybkości niż wyglądu.

Jak powstała modlitwa do Michała Archanioła?

Autorem jest papież Leon XIII. Jej powstanie łączy się z wizją, w której uczestniczył przed ponad 130 laty. W czasie dziękczynienia po Mszy św. usłyszał rozmowę dwóch głosów – łagodnego i szorstkiego, w której szorstki miał grozić zniszczeniem Kościoła.

Pół godziny później modlitwa była gotowa, a papież nakazał rozesłać ją do wszystkich biskupów świata, by była odmawiana po każdej Mszy św. Chciał w ten sposób zwrócić uwagę na nieustanne ataki złego ducha na każdego człowieka. Tym samym dał Patrona, u którego możemy się chronić.

„Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwościom złego ducha bądź naszą obroną.

Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy. A Ty, wodzu niebieskich zastępów, Szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen."

Małgorzata Nawrocka – pisarka, poetka, autorka książki fantasy o aniołach „Twierdza Aniołów”

Przed przystąpieniem do pisania książki zaczęłam od modlitwy do św. Michała Archanioła, mojego Anioła Stróża i aniołów z prośbą o pomoc w pracy. I rzeczywiście czułam ich wsparcie przez cały czas.

A moja podróż ze św. Michałem Archaniołem – jednym z głównych bohaterów książki skończyła się zaskakująco. Kończyłam właśnie pisać scenariusz filmu ją reklamującego. Zostało mi jeszcze ostatnie zdanie, które wkładałam w usta św. Michała Archanioła. Miał mówić: „Polecam, św. Archanioł Michał”. Kiedy dojechałam do słowa „Michał”, zobaczyłam ze zdziwieniem, że na ekranie literka „ł” oddziela się od wyrazu „Michał”, zamienia się w wielką literę i na moim ekranie wyświetla się następujący napis: „Łączę wyrazy szacunku”. Być może była to jedna z funkcji edytora tekstu, ja jednak nigdy wcześniej ani później z niej nie korzystałam i nie potrafiłam jej odszukać. Nie miałam wątpliwości, że to właśnie Michał Archanioł postanowił ukłonić się elegancko i z fasonem, jak na księcia i generała wojska przystało. Uznałam, że Michał – ten z okładki i z mojej powieści dał mi znać, że jest zadowolony z mojej pracy. To taka moja prywatna ukochana historia.

Św. Ojciec Pio

Korzystał bardzo często z pomocy swojego Anioła Stróża, m.in. jako tłumacza podczas lektury listów pisanych do niego w obcych, nieznanych zakonnikowi językach lub w konfesjonale, gdzie Ojciec Pio prowadził dialog z penitentami, dla których obcy był język włoski czy łacina. Wysyłał go też, żeby obudzić współbrata albo kogoś uratować. A tym, którzy chcieli się z nim spotkać i prosić o radę, ale z różnych powodów nie było to możliwe, radził: Jeśli nie możesz przyjść do mnie, przyślij mi swojego Anioła Stróża. On może przynieść wiadomość od ciebie do mnie, a ja będę pomagał ci tak bardzo, jak będę mógł.

Św. Siostra Faustyna

Widziała wielokrotnie aniołów – i swojego, i innych ludzi. Tak opisuje jedną z wizji: „Otaczała go wielka światłość; odbijała się w nim miłość Boża. Miał na sobie złotą szatę, a na niej komżę i przezroczystą stułę. Kielich był z kryształu, przykryty przejrzystym welonem. Gdy tylko podał mi Ciało Pańskie, oddalił się. Pewnego dnia poprosiłam go, aby mnie wyspowiadał, lecz odpowiedział: «Żaden duch niebieski nie ma takiej władzy»”.

Św. Jan XXIII, papież

Pięć razy na dzień odmawiał modlitwę do Anioła Stróża. Kiedy miał złożyć wizytę ważniejszej osobistości, by z nią omówić sprawy Stolicy Apostolskiej, wówczas prosił swego Anioła Stróża, by się porozumiał z aniołem tej osobistości, by ją dobrze usposobił do rozmowy.

Natuzza Evolo

Nie została jeszcze ogłoszona świętą, zmarła w 2009 r., ale warto o niej wspomnieć, bo jest jedną z największych mistyczek naszych czasów, nazywaną Ojcem Pio w spódnicy. Miała szczególne związki z aniołami – zarówno ze swoim Aniołem Stróżem, jak i z aniołami osób, które się do niej zwracały. Twierdziła, że anioły osób konsekrowanych, kapłanów i zakonnic stoją po prawej stronie, a osób świeckich – po lewej. Z ich pomocą mogła rozumieć inne języki i porozumiewać się z cudzoziemcami, ale też stwierdzić, gdzie przebywa konkretny zmarły człowiek.

Św. Gemma Galgani

Była bardzo ściśle zjednoczona ze swoim Aniołem Stróżem. Często z nim rozmawiała. A on chronił ją i pocieszał, udzielał rad, a nawet ganił za jej wady. Czasem słyszano, jak się z nim spierała. Wykorzystywała go do przekazywania wiadomości swojemu rzymskiemu spowiednikowi. Tak włoska stygmatyczka mawiała: „Jezus nie pozostawił mnie samej sobie. Sprawił bowiem, że mój Anioł Stróż jest zawsze przy mnie”.

Co to jest szkaplerz św. Michała Archanioła?

To zewnętrzny znak powierzenia się św. Michałowi Archaniołowi i pragnienie odnowienia jego czci. Stanowią go dwa płatki w kształcie tarczy (puklerza), wykonane z sukna wełnianego: czarnego z wizerunkiem św. Michała i granatowego z wizerunkiem Matki Bożej. Osoby, które przyjęły szkaplerz, biorą udział w dobrach duchowych Zgromadzenia św. Michała Archanioła.

Peregrynacja figury św. Michała Archanioła

Michał Archanioł na nowo zdobywa Polskę i Polaków. W swojej figurze przybywa z włoskiego sanktuarium na górze Gargano. Gdziekolwiek się pojawi, tłumy ludzi modlą się i proszą o jego pomoc w walce ze złem. Do tej pory był już w ponad 600 parafiach, ponad 250 tys. osób przyjęło jego szkaplerz, a w trasie spędził prawie 600 dni. Więcej o peregrynacji na: www.nawiedzeniefigury.pl .

Monte Sant’Angelo

To miasto malowniczo położone na górze Gargano, gdzie znajduje się jedno z najsłynniejszych sanktuariów poświęconych św. Michałowi Archaniołowi. Jego początki sięgają końca V wieku. 8 maja 490 r. św. Michał ukazał się biskupowi i powiedział: „Ja jestem Archanioł Michał, stojący przed obliczem Boga. Grota jest mnie poświęcona; ja jestem jej strażnikiem. Tam, gdzie się otwiera skała, będą przebaczone grzechy ludzkie. Modlitwy, które będziecie tu zanosić do Boga, zostaną wysłuchane. Idź w góry i poświęć tę grotę dla kultu chrześcijańskiego”. Michał ukazywał się trzykrotnie, żądając poświęcenia groty znajdującej się w miejscu czci pogan. Ostatecznie poświęcił ją sam, dając początek jedynemu sanktuarium nie ręką ludzką poświęconemu.

Na pielgrzymów przybywających na Monte Sant’Angelo czekają gospodarze miejsca – polscy księża ze Zgromadzenia św. Michała Archanioła (michalici).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Abp Depo: prawdziwa wspólnota jest budowana na prawdzie

2018-06-20 13:38

Ks. Mariusz Frukacz

„Prawdziwa wspólnota zachodzi wówczas, kiedy jest budowana na prawdzie i zaufaniu. Prawda, zaufanie i wspólnota, to są nasze zadania i przedmiot naszej modlitwy” – mówił 20 czerwca abp Wacław Depo na rozpoczęcie Mszy św. w kościele pw. Najświętszego Imienia Maryi w Częstochowie, w intencji pracowników i studentów Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie. Modlono się na niej za wspólnotę nowej uczelni w tym mieście.

Ks. Mariusz Frukacz

Przed rozpoczęciem Mszy św. metropolita częstochowski poświęcił nowy sztandar Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie.

W homilii abp Depo przypomniał słowa św. Jana Pawła II do rektorów wyższych uczelni w Polsce z 1999 r. „Stają dzisiaj przed nauką — a w tym także przed nauką polską — wielkie wyzwania. Niebywały rozwój nauk i postęp techniczny rodzi fundamentalne pytania o granice eksperymentu, o sens i kierunki rozwoju technicznego, o granice ingerencji człowieka w przyrodę i środowisko naturalne. (...) Dlatego też tak ważna jest ciągła pamięć o tym, iż autentyczna wolność badań naukowych nie może abstrahować od kryterium prawdy i dobra. Troska o sumienie moralne i o poczucie odpowiedzialności za człowieka ze strony ludzi nauki, urastają dziś do rangi podstawowych imperatywów” – mówił papież.

- Te słowa są bardzo aktualne w sytuacji obdarowania nas z jednej strony darem uniwersytetu, ale z drugiej strony wielkim zobowiązaniem dziś i na przyszłość – podkreślił abp Depo.

Na zakończenie Mszy św. prof. dr hab. Anna Wypych-Gawrońska, rektor Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie podziękowała za modlitwę, aby „społeczność uniwersytecka szła drogą wolności, prawdy i dobra”.

Po zakończeniu Eucharystii orszak złożony z Senatorów i Akademików przemaszerował do budynku Uniwersytetu. W drodze na uczelnię uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty przed pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego na Placu Biegańskiego.

Następnie podczas uroczystego zgromadzenia Senatu uczelni odbyło się m.in. nadanie tytułu Doktora Honoris Causa Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie prof. dr. hab. Stanisławowi Gajdzie z Instytutu Polonistyki i Kulturoznawstwa Uniwersytetu Opolskiego, specjalizującego się w językoznawstwie polskim i słowiańskim.

Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza w Częstochowie powstał z przekształcenia Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. To doniosłe dla całego środowiska akademickiego wydarzenie miało miejsce 1 czerwca 2018 roku.

Dzieje Uczelni sięgają jednak 1971 r. Dzięki decyzji ówczesnej Rady Ministrów powstała Wyższa Szkoła Nauczycielska. W 1974 przekształcono ją w Wyższą Szkołę Pedagogiczną. Kolejnym ważnym wydarzeniem w historii Uczelni była zmiana nazwy Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie na Akademię im. Jana Długosza w Częstochowie - 1 października 2004 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Antymasońska komórka Episkopatu Polski 1946–1952” – spotkanie w redakcji „Niedzieli”

2018-06-20 20:07

Ks. Mariusz Frukacz

Antymasońska aktywność środowisk katolickich po drugiej wojnie światowej, działalność tajnej komórki antymasońskiej Episkopatu Polski popieranej, a nawet częściowo finansowanej przez prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, to tematyka spotkania, które 20 czerwca odbyło się w redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Marian Florek/TV Niedziela

Spotkanie połączone było z promocją książki Tomasza Kroka, pt. „Antymasońska komórka Episkopatu Polski 1946–1952”.

W wydarzeniu wzięli udział m. in. Tomasz Krok, autor książki, Bartosz Kapuściak z katowickiego IPN, Lidia Dudkiewicz redaktor naczelna „Niedzieli”, ks. inf. Ireneusz Skubiś – honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, przedstawiciele Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej z prezesem dr. Arturem Dąbrowskim, przedstawiciele Klubu Inteligencji Katolickiej, pracownicy „Niedzieli” oraz duchowni i osoby życia konsekrowanego.

Spotkanie poprowadził Marian Florek, który podkreślił, książka jest „owocem żmudnych badań” – Ten sensacyjny materiał na temat masonerii został zebrany w trakcie starannej kwerendy prowadzonej w archiwach IPN – mówił Marian Florek i dodał: „Być może książka autorstwa Tomasza Kroka oświetli nieco ciemne zakamarki działalności masonerii w Polsce po II wojnie światowej”.

- Cieszymy się, że „Niedziela” jest miejscem spotkań cyklicznych, podczas których są prezentowane najnowsze publikacje dotyczące Kościoła katolickiego w Polsce. Miejscem odkrywania prawdy – podkreśliła Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Następnie rozmowę z autorem książki Tomaszem Krokiem poprowadził Bartosz Kapuściak, który zaznaczył, że „temat podjęty przez autora jest nietypowy i mało zbadany.”

Autor zapytany o szersze tło działalności masonerii w okresie PRL wskazał najpierw na tę działalność w okresie międzywojennym w Polsce – Masoneria miała pewne wpływy polityczne na odzyskanie niepodległości przez Polskę. Józef Piłsudski w tamtym czasie traktował masonerię w sposób instrumentalny, chociaż sam nie był masonem – mówił Tomasz Krok.

Autor zapytany o istnienie tajnej komórki antymasońskiej Episkopatu Polski zaznaczył, że „o tej komórce na pewno wiedział bp Klepacz z Łodzi i kard. Wyszyński” – Taka komórka oficjalnie nie istniała. Warto zauważyć, że kard. Wyszyński zarówno masonów, jak i komunistów traktował za wrogów i jako czynnik antykościelny – mówił Tomasz Krok.

- Kard. Wyszyński bardzo wiele ryzykował. Sama działalność takiej komórki mogła posłużyć komunistom i funkcjonariuszom UB do poróżnienia prymasa z biskupami – kontynuował Tomasz Krok.

M. in. o to, czy infiltrowani byli członkowie „Odrodzenia” zapytał ks. inf. Ireneusz Skubiś – Już w okresie międzywojennym „Odrodzenie” było infiltrowane przez II Oddział Wojskowy, a wielu oficerów sanacyjnych było w masonerii – odpowiedział autor książki.

Podczas dyskusji autor książki przypomniał również, że ludzie działający w antymasońskiej komórce Episkopatu Polski okazało się potem, że byli współpracownikami UB, jak Jerzy Krasnowolski – Dlatego przebadanie tego tematu jest skomplikowane i trudne – dodał Tomasz Krok.

Autor w swojej książce podejmuje problematykę właściwie szerzej nigdzie nie opisaną, czyli antymasońską aktywność środowisk katolickich po drugiej wojnie światowej. Równolegle do działań antymasońskiej komórki Episkopatu Polski rozpracowanie środowisk wolnomularskich prowadzili funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa.

Czytelnik książki Tomasza Kroka odkryje istnienie dwóch wrogo do siebie nastawione opcje, Kościoła katolickiego oraz Urzędu Bezpieczeństwa, w walce ze środowiskiem masońskim. Autor opisuje nieznane dotąd fakty z historii Kościoła Katolickiego w Polsce, nieznane działania i postanowienia hierarchów.

Tomasz Krok (ur. 1991 r.) – historyk, absolwent Uniwersytetu Marii Curie-Skołodowskiej w Lublinie oraz Uniwersytetu Warszawskiego. W swoich badaniach zajmuje się działalnością komunistycznego aparatu bezpieczeństwa w pierwszych latach po wojnie. Pracownik Wojskowego Biura Historycznego im. gen. broni. Kazimierza Sosnkowskiego.

Pierwsze spotkanie na temat najnowszych publikacji dotyczących Kościoła katolickiego w Polsce zorganizowane przez tygodnik katolicki „Niedziela” oraz Instytut pamięci Narodowej Oddział w Katowicach odbyło się w redakcji „Niedzieli” 29 maja br. W ramach spotkania nt. jak SB planowało prześladować Kościół odbyła promocja książki pt. „Instrukcje, wytyczne, pisma Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z lat 1962-1989. Wybór dokumentów”, autorstwa profesorów: Adama Dziuroka i Filipa Musiała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem