Reklama

Dzieło księdza Chełmickiego

Grzegorz Dudzik
Edycja warszawska (st.) 43/2002


Dom wyróżniał się w Zielonce swą architekturą

Górujący nad Zielonką Dom Pomocy Społecznej to jedna z najpiękniejszych budowli okolicy. Razem z parkiem stanowi harmonijny kompleks służący seniorom. Budynek oddano do użytku w październiku 1902 r. Właśnie przypada jubileusz stulecia jego poświęcenia.

Za fasadą tego budynku kryje się ciekawa historia. To dzieje realizacji nietypowej idei społecznej. To także życiorysy osób, które bezsprzecznie powinny być znane społeczności. To dramaty związane z zakrętami polskiej historii. Losy się toczyły, zmieniała się nazwa instytucji ze Schronienia dla Nauczycielek przez Państwowy Dom Rencistów po Dom Pomocy Społecznej.

Początek

Początek historii tego miejsca wiąże się ze wspólnym pomysłem ks. Zygmunta Chełmickiego oraz nauczycielki Agnieszki Helwich na powołanie instytucji wspierającej emerytowane nauczycielki. Podstawą był fundusz Agnieszki Helwich oraz Tekli Rapackiej. To dzięki ich staraniom w Warszawie, w pięciopokojowym mieszkaniu przy Żurawiej, założono pierwsze Schronienie dla Nauczycielek, które nie miały własnych domów. W roku 1880 było ich tam siedem.
2 kwietnia 1882 r. władze rosyjskie zatwierdziły, założone specjalnie, towarzystwo pod nazwą Schronienie dla Nauczycielek w Warszawie. Celem towarzystwa było otoczenie opieką nauczycielek, które ze względu na stan zdrowia nie mogły pełnić swych obowiązków. Przewodniczącą rady stowarzyszenia została hrabina Róża Raczyńska, pierwszą wiceprezesową Emilia Blochowa, dyrektorem zakładu ks. kanonik Zygmunt Chełmicki, przełożoną w schronieniu Agnieszka Helwich.
Stowarzyszenie zbierało także wśród wszystkich chętnych ofiarodawców fundusze na zakup własnej nieruchomości. Po intensywnych poszukiwaniach ks. Zygmunt Chełmicki zakupił w 1901 r. park z lasem w Zielonce, na wzniesieniu zwanym kiedyś Szwayna Góra.

Reklama

Kontrakt projektanta

Projekt budynku datuje się na rok 1900. Stefan Szyller w tym czasie zaangażowany był w dwa znaczące przedsięwzięcia projektowane w stylu renesansu włoskiego z wpływami klasycyzmu, czyli właśnie: galerię Zachęta oraz Gmach Główny przyszłej Politechniki Warszawskiej. Jednak w projekcie domu z Zielonki Szyller skorzystał z innej stylistyki - z neogotyku.
Schronisko w Zielonce miało charakter ogólnoużytkowy, ale w założeniu zbudowane było wspólnie z kaplicą jako integralną częścią, więc i tu neogotyk miał swoje dodatkowe uzasadnienie.
Neogotycka bryła budynku składała się z trzech skrzydeł. W ostatnich latach przedłużono skrzydło wschodnie, usiłując utrzymać je w stylu nawiązującym do projektu Szyllera. Układ wnętrz jest traktowy, środkiem biegnie korytarz, po obu stronach rozmieszczono pokoje. Kaplicę skierowaną na północ zbudowano na planie prostokąta, z trójbocznie zamkniętym prezbiterium i gwiaździstym sklepieniem. Szyller wykonał to nieodpłatnie, jako dar dla stowarzyszenia zarządzającego działką.

Czas obliczanek

Na pierwszej warszawskiej stacji kolei petersburskiej 26 października zebrało się blisko sto osób zainteresowanych dziełem dobroczynnym ks. Chełmickiego. Wszyscy oni uznali tę niedzielę za dobry moment na wycieczkę do Zielonki. Tu aktu poświęcenia dokonał bp Kazimierz Ruszkiewicz. W tych pierwszych dniach mieszkało w schronisku około 40 nauczycielek, najstarsza w wieku 92 lat.
Schronienie doczekało zasadniczej zmiany w swojej historii w czasie niepodległej Rzeczypospolitej. Wtedy do prowadzenia domu zaproszone zostały Siostry Wynagrodzicielki Najświętszego Oblicza, tzw. obliczanki. Po pierwszych próbach, w lipcu 1919 r. zarząd schroniska na stałe zaprosił to zgromadzenie do pracy i bezpośredniego prowadzenia bieżącej działalności domu. Powodem tego były prawdopodobnie kłopoty z opieką nad zwiększającą się liczbą pensjonariuszek. W efekcie tego już wtedy - w roku 1919 - siostry zaangażowały się w pomoc, chociaż dopiero w czerwcu następnego roku zarząd zgromadzenia postanowił docelowo zaangażować siostry w Zielonce. Oficjalnie Kuria Biskupia Warszawska zezwoliła otworzyć dom zakonny w Zielonce 30 lipca 1920 r.
Od 1925 do 1933 r. w domu w Zielonce bieżącą pracą kierowała siostra obliczanka Teresa Helena Boczkowska, która była także, jak pensjonariuszki, dyplomowaną nauczycielką. W latach trzydziestych liczba emerytek wzrosła do sześćdziesięciu. W tym czasie pokoje wynajmowano także letnikom z Warszawy. Przyjeżdżały głównie żony artystów, urzędników i wojskowych. Kapelanem schronienia był wtedy ks. Bolesław Jagiełłowicz. Zaangażował się on w życie religijne mieszkańców i planował utworzenie w Zielonce parafii. Misję taką otrzymał tuż przed II wojną światową. Okupacyjne losy schronienia były walką o przetrwanie każdego dnia. Kapelanem schroniska został od 1939 r. ks. Mikołaj Pasławski.
Na przełomie 1939 i 1940 r. w schronieniu zaczęło brakować żywności. Ks. Pasławski i pełniąca obowiązki dyrektora Helena Bielska oraz s. Gertruda Maria Salach zdecydowali o realizacji śmiałego planu dalekich wyjazdów "za chlebem". Zimowe wyprawy miały uratować życie przebywających w schronisku. Uznano, że siostry jeździć będą do rodziny jednej z nich - s. Martyny Marcjanny Jóźwik. Rodzinna wieś siostry leżała za Łukowem, ponad 100 km od Zielonki.
Przez całą okupację przebywały w schronieniu dwie Żydówki - nauczycielki. Prócz tego siostry udzieliły schronienia młodej, ukrywającej się żydowskiej dentystce z Krakowa. Uciekła ona z transportu do Treblinki. Po kilku miesiącach i otrzymanej pomocy udała się z Zielonki do Warszawy, gdzie mieszkała pod zmienionym nazwiskiem. Prawdopodobnie gdzieś w pobliżu, krótko w czasie okupacji musiało istnieć też coś w rodzaju getta, gdyż w schronieniu pojawiały się po pożywienie kilkunastoosobowe grupy Żydów.

Zmiany powojenne

Po wojnie życie w schronisku powracało do normalności. Remontowano dom, poprawiano standard życia, odtwarzano zbiór biblioteczny, z którego często za symboliczną odpłatnością korzystali mieszkańcy Zielonki.
1 maja 1952 r. nastąpiła nacjonalizacja schronienia, zmieniono jego nazwę na Państwowy Dom Rencistów. Przedstawicielem nowego "właściciela" budynku i instytucji jednocześnie stała się Wojewódzka Rada Narodowa w Warszawie.
Mimo wprowadzenia świeckiego kierownictwa niektóre siostry zostały w placówce. Ostatnia opuściła ją dopiero w 1957 r. Pracę sióstr w schronisku cechowało ogromne poświęcenie i oddanie sprawie pomocy nauczycielkom. Nic więc dziwnego, że same pensjonariuszki wyrażały wobec sióstr ogromną wdzięczność. Mieszkańcy negatywnie ocenili konieczność opuszczenia domu przez siostry. Po odejściu sióstr Dom miał problemy z odpowiednią liczbą personelu. W niektórych pracach uczestniczyły pensjonariuszki. Pracą w zakładzie interesowały się inne zgromadzenia, ale nie zostały zaakceptowane.
Od 1 marca 1966 r. lekarzem Państwowego Domu Rencistów w Zielonce została Elżbieta Czeredys. Zakończyła pracę w tej placówce dopiero w 2002 r.

Ostatnie lata

Wcześniej, z początkiem 1999 r., czyli w momencie realizacji reformy samorządu terytorialnego, administracja rządowa przekazała Dom Pomocy Społecznej do prowadzenia Radzie Powiatu Wołomińskiego. Od tego czasu bezpośrednią opiekę nad Domem sprawuje Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie i Zarząd Powiatu Wołomińskiego. Nadzór merytoryczny sprawuje Wydział Spraw Społecznych Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.
W świetle współczesnych unormowań dom pomocy społecznej ma za zadanie zapewnienie opieki osobom nie mogącym przebywać samodzielnie w środowisku. Jest to pomoc instytucjonalna, zwana też rezydencjalną. W domach pomocy społecznej przebywają osoby, które z uwagi na wiek, schorzenia, sytuacje życiowe, warunki rodzinne, mieszkaniowe i materialne nie mogą samodzielnie egzystować w społeczeństwie nawet przy intensywnym korzystaniu ze świadczeń i usług pomocy środowiskowej.

Obszerna historia Schronienia dla Nauczycielek w Zielonce ukaże się jako publikacja książkowa.

Reklama

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł bp Alojzy Orszulik

2019-02-21 13:07

lk / Łowicz (KAI)

Zmarł bp senior Alojzy Orszulik, pierwszy biskup łowicki, uczestnik obrad Okrągłego Stołu. Miał 90 lat, odszedł w 62 roku kapłaństwa i 30 roku biskupstwa. "Informacje dotyczące uroczystości pogrzebowych zostaną podane do wiadomości w najbliższym czasie" - poinformował wikariusz generalny diecezji łowickiej bp Wojciech Osial.

Archiwum KEP
Bp Alojzy Orszulik

Urodził się 21 czerwca 1928 roku w Baranowicach, pochodził z rodziny rolniczej.

W latach okupacji i zaraz po wojnie pracował jako stolarz. W 1948 roku podjął naukę w Niższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Chełmie. Odbył nowicjat pallotyński w Ząbkowicach Śląskich i studia teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie w latach 1952-57, zakończone święceniami kapłańskimi z rąk Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Kontynuując studia na Wydziale Prawa Kanonicznego KUL, uzyskał kolejno magisterium i licencjat prawa. W latach 1961-89 wykładał prawo kanoniczne w Seminarium w Ołtarzewie.

W 1962 roku został skierowany do pracy w Sekretariacie Episkopatu Polski. Od 1968 roku kierownik Biura Prasowego Episkopatu Polski. Konsultor Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu. Członek i sekretarz Komisji Wspólnej Przedstawicieli Episkopatu Polski i Rządu PRL. Brał udział w przygotowaniach kolejnych pielgrzymek papieskich do Polski. W Konferencji Episkopatu Polski wiceprzewodniczący Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu i członek Komisji ds. Wydawnictw Kościelnych.

W latach 1989-94 był zastępcą Sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski.

Bp Orszulik wraz z bp Bronisławem Dembowskim (obecnym biskupem-seniorem diecezji włocławskiej) był z ramienia Kościoła obserwatorem rozmów Okrągłego Stołu, toczonych w warszawskim Pałacu namiestnikowskim. Pełnił wówczas obowiązki sekretarza Komisji Wspólnej Przedstawicieli Episkopatu Polski i Rządu PRL, zaś jako jako szef Biura Prasowego KEP brał udział w przygotowaniach kolejnych pielgrzymek papieskich do Polski, począwszy od pierwszej w 1979 r.

Kiedy w 1988 r. opozycja rozpoczęła rozmowy z przedstawicielami KC PZPR w związku z konfliktami społecznymi w Nowej Hucie i w Gdańsku – wspominał w rozmowie z KAI emerytowany biskup łowicki – wydawało się, że PRL stoi na trzech betonowych słupach, którymi były: PZPR, Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powiązane ze służbami KGB w Związku Radzieckim i KC KPZR. „Okazało się jednak w ciągu roku, że były to słupy zmurszałe. Wiedzieli o tym niektórzy z prominentów partyjnych i dlatego stopniowo miękli w rozmowach z opozycją, pragnąc mieć za świadków przedstawicieli Kościoła” – mówił bp Orszulik.

Z perspektywy lat bp Orszulik oceniał, że obrady „Okrągłego Stołu” przyczyniły się do spokojnych przemian ustrojowych. Przedstawiciele „silnych” resortów i PZPR-u jeszcze udawali mocnych. „Z perspektywy tych lat widać także, że nie był potrzebny sejm kontraktowy, który hamował tempo przemian i przejęcie przez opozycję całej władzy” – mówił w rozmowie z KAI.

8 września 1989 roku mianowany biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej. Sakrę biskupią otrzymał 8 grudnia 1989 roku w Siedlcach, z rąk Kardynała Józefa Glempa, Prymasa Polski, Arcybiskupa Bronisława Dąbrowskiego i Biskupa siedleckiego Jana Mazura.

Wniósł wielki wkład w prace Konferencji Episkopatu Polski, zwłaszcza w proces unormowania stosunków Państwo-Kościół, którego uwieńczeniem było podpisanie w 1993 Konkordatu między rządem RP a Stolicą Apostolską.

25 marca 1992 roku, po erygowaniu diecezji łowickiej, został nominowany pierwszym biskupem łowickim. Ingres do Katedry w Łowiczu odbył 12 kwietnia 1992 roku. W czasie swoich rządów w diecezji erygował Wyższe Seminarium Duchowne w Łowiczu, utworzył Kolegium Katechetycznego w Łowiczu, reaktywował tamtejszą kapituły archi kolegiacką i powołał diecezjalną Caritas. 22 maja 2004 roku przeszedł na emeryturę.

Otrzymał tytuł honorowego obywatela Miast Łowicza i Łęczycy. Honorowy członek Łowickiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. 4 listopada 2010 roku odznaczony przez Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego, Orderem Orła Białego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem