Reklama

W szkole ks. Franciszka Blachnickiego

Z ks. dr. Adamem Wodarczykiem - moderatorem generalnym Ruchu Światło-Życie - rozmawia ks. inf. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 22/2009, str. 14-15


Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki
Archiwum

Ks. inf. Ireneusz Skubiś: - Jest Ksiądz Doktor moderatorem generalnym Ruchu Światło-Życie, a od 8 lat postulatorem procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela tego Ruchu. Znałem Sługę Bożego wiele lat, pracował na KUL-u, gdzie studiowałem, wcześniej był w Rydułtowach, a potem w Katowicach - m.in. pracował nad dodatkiem do „Gościa Niedzielnego” pt. „Niepokalana zwycięża”. To, co zrobił dla Polski i Kościoła, to wielka sprawa ewangelizacyjna...

Ks. dr Adam Wodarczyk: - W połowie lat 70. ks. Franciszek Blachnicki, nasłuchując, co Duch Boży mówi w Kościele, w sposób szczególny odczytał wagę adhortacji Pawła VI „Evangelii nuntiandi”- dokumentu o potrzebie ewangelizacji i reewangelizacji ludzi ochrzczonych w Europie. Doszedł wtedy do wniosku, że Ruch Światło-Życie powinien być wyraźnym ruchem ewangelizacyjnym. Był rok 1978, kiedy to określenie zostało przyjęte. Wtedy też ks. Blachnicki podkreślił, że podstawowym etapem formacji, rozpoczynającym duchowy rozwój tych, którzy włączają się w Ruch Światło-Życie, ma być ewangelizacja, która prowadzi do ożywienia wiary, do dojrzałej relacji z Chrystusem i do odkrycia misyjnego wymiaru chrześcijaństwa. Ten, kto stał się uczniem Chrystusa, kto żyje w Jego Kościele, niejako z natury swej, przez fakt, że jest ochrzczony, jest wezwany do tego, aby być świadkiem Chrystusa, by dzielić się swoją wiarą. Stąd różne inicjatywy, które potem ks. Blachnicki podejmował - choćby plan wielkiej ewangelizacji „Ad Christum Redemptorem” czy Krucjata Wyzwolenia Człowieka - były formą misyjnej posługi ewangelizacyjnej. Kontynuujemy ten program, także przez próbę włączania ludzi w żywe życie z Jezusem w Kościele, zarówno w Polsce, jak i w wielu innych krajach - Ruch rozwija się w tej chwili na Białorusi, Litwie, Ukrainie, w Czechach, Słowacji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie. Mamy nadzieję, że przez misjonarzy, którzy zetknęli się z Ruchem, będziemy również obecni w krajach misyjnych Afryki, a także w Azji - są pierwsze sygnały o możliwościach podjęcia tam pracy ewangelizacyjnej. Mamy też małe grupki formacyjne w Bułgarii, Grecji i we Włoszech.

- Świadomość misji jest bardzo potrzebna współczesnemu Kościołowi. Czasami bowiem wydaje się, że w naszej pracy duszpasterskiej poruszamy się jakby pojazdem, z którego kół wypuszczono powietrze. Proszę powiedzieć, czym należy tłumaczyć siłę Ruchu, jego dynamikę i fascynację nim wiernych?

- Zaangażowanie w Kościele, mocne pragnienie postawy służby rodzi się z trwania w małej grupie formacyjnej, a to jest udziałem wszystkich członków Ruchu Światło-Życie: każdy ma swoją wspólnotę, w której się formuje, w której uczy się życia Słowem Bożym, modlitwą, w której wchodzi w świat liturgii i służby. Przez te małe grupy ludzie odkrywają również swoje podmiotowe miejsce we wspólnocie Kościoła; rodzi się później głębokie przekonanie, że Kościół to rzeczywiście Duch Święty i my, zgromadzeni wokół osoby zmartwychwstałego Chrystusa. Z takich relacji, z żywego doświadczenia życia chrześcijańskiego wynika potem konkretne zaangażowanie.

- Kończy się rok pracy duszpasterskiej przeżywany ze św. Pawłem, jesteśmy bogatsi o Pawłowe myślenie. W jaki sposób Ruch Światło-Życie nawiązywał do idei Roku św. Pawła?

- Ruch Światło-Życie realizuje swoje roczne hasło pracy formacyjnej. Ten rok, który zbiegł się z duszpasterskim Rokiem św. Pawła, jest skoncentrowany na końcowych słowach Ewangelii według św. Mateusza, dotyczących mandatu misyjnego, kiedy to Chrystus posyła Apostołów, wypowiadając słowa: „Idźcie i czyńcie sobie uczniów spośród wszystkich narodów, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je wypełniać wszystko, co wam nakazałem” (por. Mt 28, 19). Cała myśl zatem poszczególnych spotkań formacyjnych, dni wspólnoty czy dni formacyjnych dla animatorów koncentrowała się wokół tematu ewangelizacji przez słowo, sakrament, służbę, życie we wspólnocie Kościoła. Św. Paweł pojawiał się tu w różnych momentach jako doskonały ewangelizator, ten, który w szczególny sposób stał się uczniem Pańskim i jest mistrzem dla całych zastępów ewangelizatorów. I w tym znaczeniu św. Paweł był obecny w myśli naszego roku formacyjnego.

- 19 czerwca br. rozpocznie się Rok Kapłański, ogłoszony przez Ojca Świętego Benedykta XVI. W Kościele i w samym Ruchu Światło-Życie bardzo dużą rolę odgrywa kontakt z kapłanami. Czy Ksiądz Doktor realizuje jakiś plan szczególnego kontaktu z duszpasterzami?

- Jedną z ważniejszych spraw dla rozwoju Ruchu jest żywotne zaangażowanie w nim kapłanów. Kiedy zastanawiałem się, jak ks. Blachnickiemu udało się tak mocno rozprzestrzenić w polskim Kościele swoją ideę i ruch, który stworzył, doszedłem do wniosku, że jedną z przyczyn tego były lata spędzone na KUL-u, kiedy pracował z księżmi z całej Polski w Instytucie Teologii Pastoralnej. Tam pozyskał wielu współpracowników, którzy potem przenieśli jego idee do poszczególnych diecezji. Stąd w ramach Ruchu staramy się przede wszystkim pracować z kapłanami, przygotowując materiały formacyjne dla comiesięcznych spotkań kapłańskich w diecezjach. Zachęcamy księży zaangażowanych w Ruch, żeby spotykali się na modlitwie, dzieleniu się Słowem Bożym i życiem, troszcząc się o duchowe doświadczenie życia wspólnotowego, które ma ich umacniać w posłudze, jaką podejmują. Dwa razy w roku, w okresie wielkanocnym i przedadwentowym, organizujemy w Krościenku rekolekcje dla kapłanów. W ostatnim spotkaniu adwentowym uczestniczyło ponad 120 kapłanów, w wielkanocnym - ok. 30. Ta konkretna praca formacyjna prowadzona jest w duchu wizji posługi kapłana, jaką ks. Blachnicki pozostawił w idei obrazu Chrystusa Sługi. Mówi ona, że kapłaństwo ma być wzorowane na Chrystusie, który uniżył się, przyjąwszy postać sługi. To jest duchowość, którą próbujemy ukazywać współczesnym księżom jako obraz duchowości kapłańskiej na miarę XXI wieku.

- Jesteśmy jeszcze w klimacie Tygodnia Biblijnego, który przeżywaliśmy w dniach 26 kwietnia - 2 maja br., a wiemy, że ks. Blachnicki całą swoją pracę opierał mocno na Biblii. Jak idee biblijne realizuje się w Ruchu Światło-Życie?

- Idee biblijne są wpisane w nasz Ruch w najbardziej podstawowy sposób - cała formacja jest niejako biblijno-liturgiczna. To była jedna z zasług ks. Blachnickiego, że członkom Ruchu - i młodzieży, i dorosłym - niejako włożył w ręce Pismo Święte. I to dalej trwa, ponieważ podstawowa formacja biblijna realizowana jest w Ruchu dla formacji deutero- i neokatechumenalnej czy później, kiedy są już dojrzali oazowicze, którzy podejmują różne posługi w Ruchu czy w Kościele - mają oni zwyczaj cotygodniowych lub comiesięcznych spotkań, opartych przede wszystkim na Słowie Bożym. Także osobista modlitwa oazowiczów kształtowana jest na doświadczeniu studium medytacji Słowa Bożego.
Z konkretnych inicjatyw - była m.in. podjęta przez jednego z księży inicjatywa zbiórki środków finansowych we wspólnotach Ruchu na wsparcie wydawania Pisma Świętego w języku chińskim. Kiedyś, na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku, ks. Blachnicki wraz z Ruchem otrzymał kilkaset tysięcy egzemplarzy Pisma Świętego od naszych braci z Kościołów protestanckich, pomogli nam oni także wydać Biblię Tysiąclecia, co bardzo zasiliło polski grunt, jeśli chodzi o kontakt ze Słowem Bożym. Stwierdzono więc, że będzie to dobra forma spłacenia duchowego długu, jeżeli teraz my z kolei w innych częściach świata przyczynimy się do tego, by Słowo Boże było bardziej dostępne dla współczesnych chrześcijan.

- Czy Ruch Światło-Życie wykazuje tendencję rozwoju bardziej w odniesieniu do młodzieży czy raczej do małżonków, rodzin? Jaki jest obecny obraz Ruchu?

- Kiedy w 1976 r. ks. Blachnicki formułował przesłanie Ruchu Światło-Życie, biorąc pod uwagę jego adresata, napisał, że Ruch Światło-Życie formuje do dojrzałości chrześcijańskiej bez względu na wiek i stan w Kościele. I w tym znaczeniu adresatami Ruchu zawsze były dzieci, młodzież, a także dorośli, osoby konsekrowane, duchowni, osoby żyjące w sakramencie małżeństwa czy indywidualnie w świecie. I tak już pozostało, że wszystkie stany są w Ruch zaangażowane. Zaczęło się od dzieci, przez młodzież, w końcu ks. Blachnicki doszedł do pracy z dorosłymi, szczególnie z rodzinami. W ubiegłym roku obchodziliśmy 35. rocznicę pierwszej oazy rodzin, która odbyła się w Krościenku. Nurt rodzinny Domowego Kościoła jest w Ruchu bardzo żywy, właściwie rozwija się w każdej diecezji. Rodziny mają własną dynamikę odpowiedzialności za pracę formacyjną, za ewangelizację, za tworzenie nowych kręgów. Nie zawsze jednak jest tak, że obie strony w małżeństwie chcą np. być bardziej zaangażowane w formację - spotykamy różne sytuacje życiowe: ktoś żyje samotnie, rozpadł się związek lub związek sakramentalny w ogóle nie został zawarty - powstają zatem także inne grupy formacyjne osób dorosłych. Jeśli chodzi o pracę z młodzieżą, to jest różnie w różnych częściach Polski, ale wspólnoty dziecięce czy młodzieżowe Ruchu istnieją w każdej polskiej diecezji.
Co do liczebności - w ubiegłym roku w oazach uczestniczyło ponad 48 tys. osób, ok. 25 tys. z nich to były rodziny, pozostali uczestnicy to dzieci, młodzież, osoby dorosłe. Takie są proporcje, gdy chodzi o Polskę. W mniejszej liczbie rozwijają się te grupy w innych krajach. Na Wschodzie np. mają one najczęściej wymiar ewangelizacyjno-katechumenalny, jest to często wprowadzenie w życie chrześcijańskie ludzi, którzy dopiero nawiązali pierwsze kontakty z Kościołem, przeżywają swoje nawrócenie i odkrywają swoje miejsce we wspólnocie Kościoła na drodze Ruchu Światło-Życie.

- Czy Ruch wykorzystuje w swej pracy współczesne media, np. prasę czy radio?

- W ramach samego Ruchu mamy kilka pism i biuletynów. Wydajemy pismo „Oaza”, które jest adresowane szczególnie do oazowiczów, ale też do szerszego grona osób. Prezentuje ono różne tematy związane z życiem Ruchu. Domowy Kościół ma „List” do kręgów Domowego Kościoła, który jest podstawą do formacji miesięcznej w grupach. W Krucjacie Wyzwolenia Człowieka mamy kwartalnik pt. „Eleuteria”, który dotyczy problematyki trzeźwościowej, abstynenckiej, wyzwolenia człowieka z nałogów. W Poznaniu wydajemy pismo formacyjne „Wieczernik”, składające się z numerów opracowywanych tematycznie - np. o Triduum Paschalnym, przygotowujące pod kątem pastoralnym do przeżycia tego czasu w parafii. Poza tym w Internecie jest znakomicie redagowana strona Ruchu Światło-Życie: www.wruchu.oaza.pl. Każda diecezja prowadzi swoją własną stronę Ruchu Światło-Życie. W ramach strony oazowej mamy też internetowe radio. Myślę więc, że nasza próba ewangelizacji przez media jest konkretna.

- Czy udaje się Ruchowi docierać do Polonii?

- Do Polonii docieramy w sposób naturalny, bo właściwie większość wspólnot Ruchu, które powstały szczególnie na Zachodzie, to wspólnoty Polaków, którzy wyemigrowali z naszego kraju. Cała praca podejmowana w Niemczech, w Carlsbergu, odbywa się głównie wśród środowisk polonijnych. Powstają tam pierwsze grupy niemieckojęzyczne, ale nadal pracujemy głównie wśród Polonii - Carlsberg dla potrzeb tych środowisk wydaje pismo „Życie w Świetle”. Podobnie jest też w Wielkiej Brytanii - w najbliższym czasie w jednej z parafii będzie prowadzona przez naszego księdza wraz z parą małżeńską ewangelizacja dla rodzin w tym kraju.

- Na jakim etapie jest proces beatyfikacyjny sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego?

- Proces znajduje się już na etapie rzymskim i można powiedzieć, że jest na ukończeniu. Mamy już „positio” o heroiczności cnót sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Etap końcowy jest zawsze najtrudniejszy, ale myślę, że do końca tego roku zostanie zakończony.
Zgłoszono wiele spraw związanych z dziękczynieniem za różne łaski, które ludzie otrzymywali za przyczyną sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. W tej chwili jednak jeszcze nie zdecydowaliśmy się na wprowadzenie żadnej z nich do procesu o cudzie. Ten etap jest ciągle przed nami, modlimy się o mocny, wyraźny znak - ingerencję Bożą za wstawiennictwem Sługi Bożego - który będzie mógł być uznany w Kongregacji za wydarzenie cudowne.

- Zbliża się 30. rocznica pielgrzymki Jana Pawła II, która miała miejsce w 1979 r. Jak Ruch włączy się w jej obchody?

- To rocznica szczególnego wołania papieskiego: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Ks. Blachnicki bardzo mocno przejął to wołanie Papieża i w ramach Ruchu propagował oazy modlitwy, które odbywały się pod tym wezwaniem. Z okazji 30. rocznicy tego modlitewnego wołania sługi Bożego Jana Pawła II, które wówczas rozległo się na placu Zwycięstwa (dziś plac Piłsudskiego), podjęliśmy 6 czerwca w Warszawie inicjatywę pielgrzymki-czuwania ruchów, wspólnot i ludzi dobrej woli. Chcemy podziękować Panu Bogu za cud wylania Ducha Świętego, który dokonał się przez modlitwę Papieża i przez przemianę Solidarności, jaka zaistniała w Polsce, w Europie i w świecie. Chcemy też modlić się o nowe wylanie Ducha Świętego, tak nam dzisiaj potrzebne. Jesteśmy pokoleniem Jana Pawła II, a to oznacza, że mamy go naśladować w wierze i modlitwie.
Chciałbym więc zaprosić Czytelników „Niedzieli” na to Wielkie Czuwanie Modlitewne 6-7 czerwca w Warszawie. Rozpocznie się ono o godz. 10. Będzie prezentacja wspólnot chrześcijańskich, poświęcenie krzyża, który ma upamiętniać pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Ojczyzny, i uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem abp. Kazimierza Nycza, w której będą uczestniczyć wszyscy zgromadzeni w tym miejscu pielgrzymi z różnych stron Polski. Gorąco zachęcam do udziału w tym wydarzeniu.

Stowarzyszenie Wiosna odniosło się do zarzutów

2018-09-20 14:38

dg / Kraków (KAI)

Stanowczo oświadczamy, że nie akceptujemy w WIOŚNIE w relacjach z pracownikami praktyk, które zostały przedstawione w artykule. Trudno jest nam uwierzyć, że w istocie miały one miejsce, dlatego każdą z nich weryfikujemy – napisał Zarząd Stowarzyszenia Wiosna w oświadczeniu odnoszącym się do reportażu Janusza Schwertnera na portalu onet.pl. Publikujemy pełny tekst oświadczenia.

Leszek Ogrodnik

Szanowni Państwo, drodzy Przyjaciele WIOSNY,

w związku z publikacją traktującą o pewnych aspektach funkcjonowania naszego Stowarzyszenia, która dzisiaj pojawiła się w portalu Onet.pl, czujemy się w obowiązku odnieść się do tez zawartych w owym artykule i wyjaśnić poruszane w nim kwestie.

Jest nam bardzo przykro, że dla osób wypowiadających się w tekście, praca w WIOŚNIE była trudnym doświadczeniem. Przykro nam również, że artykuł przedstawia wyłącznie opinie osób, które pracę w WIOŚNIE zapamiętały w ten sposób. Wśród opisanych sytuacji były takie, które nie miały miejsca lub ich przebieg był inny niż zostało to przedstawione. Informowaliśmy o tym autora tekstu, niestety nie zdecydował się na przedstawienie naszej perspektywy. Z autorem chcieli również porozmawiać byli i obecni współpracownicy ks. Jacka Stryczka, których opinia na temat pracy z nim jest diametralnie inna. Niestety również ich głos nie został uwzględniony w materiale, przez co nie jest to tekst, który przedstawia pełny i prawdziwy obraz pracy w WIOŚNIE.

Nie chcemy pozostawiać Was z poczuciem, że WIOSNA ma coś do ukrycia. Nasza odpowiedź nie jest również obroną. Jesteśmy głęboko przekonani, a nawet więcej – z własnego doświadczenia po prostu to wiemy – że funkcjonowanie organizacji pozarządowej, która każdego dnia nie tylko stara się jak najlepiej realizować swoje cele społeczne i nieść mądrą pomoc, ale również – zupełnie dosłownie – walczy o finansowe przetrwanie, bywa bardziej skomplikowana i trudniejsza do zrozumienia z zewnątrz niż się to na pozór wydaje.

I stąd potrzeba tego wyjaśnienia.

WIOSNA istnieje od 2001 roku. Jako jedyna organizacja pozarządowa w Polsce o tak dużej skali działania zaczynaliśmy od zera – bez wsparcia z zewnątrz. Budowaliśmy WIOSNĘ siłą naszych pomysłów, zaangażowaniem, energią i pasją. Rozwijaliśmy się, zmienialiśmy się i się uczyliśmy. Z niewielkiej, działającej lokalnie grupy idealistów przeistoczyliśmy się w organizację o strukturze, która pozwala co roku zarządzać kilkunastoma tysiącami wolontariuszy, nieść pomoc kilkudziesięciu tysiącom rodzin i dzieci, inspirować do działania setki tysięcy darczyńców.

Ta zmiana nie dokonała się sama.

Nasz rozwój stał się możliwy dzięki pracy i zaangażowaniu setek ludzi, którzy uznali i przekonali się, że ideały WIOSNY są zbieżne z ich wartościami. Jak każda ważna zmiana, również i ta nie zawsze dokonywała się bez trudności.

W obliczu szczególnie dużego wyzwania stanęliśmy kilka lat temu. Specjaliści nazywają taką sytuację kryzysem wzrostu. WIOSNA stała się zbyt duża i odpowiedzialna za zbyt wiele projektów, by nadal dało się nią zarządzać w sposób, który sprawdzał się, gdy była gronem pasjonatów „grzejących na ideałach”. Okazało się, że część osób, które z konieczności wzięły na siebie ciężar zarządzania, nie do końca były w stanie poradzić sobie w zmieniających się warunkach funkcjonowania Stowarzyszenia. Sam entuzjazm i pasja, przy rosnącej z roku na rok skali działania i stopniu skomplikowania projektów, przestały wystarczać. Równocześnie, reagując na coraz większe potrzeby, zatrudnialiśmy w tym czasie wiele osób, dla których – w ogromnej części – praca w WIOŚNIE była pierwszym kontaktem z rynkową rzeczywistością.

Wiele z tych osób jest z nami do dziś. To wspaniali – wciąż – młodzi ludzie, którzy dzięki WIOŚNIE rozwinęli się i wiele nauczyli. I którzy równie dużo dali jej w zamian. Wśród tych osób były jednak i takie, dla których skala wyzwań i model pracy w WIOŚNIE okazały się zaskoczeniem. Przychodzili do nas z wyobrażeniem, że praca w organizacji pozarządowej, to zajęcie, w którym wystarczy pasja, a wymagania odbiegają od realiów znanych ze świata biznesu. A w WIOŚNIE – przyznajemy to – jest inaczej. Działamy jak każda firma walcząca o wskaźniki, a przy tym co roku walczymy o przetrwanie. Co roku robimy też wszystko, by pomóc jak największej liczbie osób.

Jasne, pewnie czasem chcielibyśmy, żeby było łatwiej. Niestety, w rzeczywistości, w jakiej funkcjonują w Polsce organizacje pozarządowe, to wciąż marzenie, którego realizację trzeba odłożyć na daleką przyszłość.

Nie ukrywamy tego, że mogło dochodzić w WIOŚNIE do sytuacji emocjonalnie trudnych, stresujących i powodujących u pracowników dyskomfort. Każdego, kto tego doświadczył, przepraszamy. Jednocześnie stanowczo oświadczamy, że nie akceptujemy w WIOŚNIE w relacjach z pracownikami praktyk, które zostały przedstawione w artykule. Trudno jest nam uwierzyć, że w istocie miały one miejsce, dlatego każdą z nich weryfikujemy.

Stale pracujemy nad tym, by WIOSNA była coraz lepszym miejscem do pracy. Regularnie pytamy naszych pracowników o to, jak się im pracuje, czego potrzebują i co powinniśmy zmienić, by pracowało im się lepiej.

W 2017 roku dzięki zaangażowaniu ponad 12 tys. Wolontariuszy przekazaliśmy wsparcie ponad 20 tys. potrzebujących rodzin w całej Polsce, a wartość materialna mądrej pomocy przygotowanej przez Darczyńców SZLACHETNEJ PACZKI sięgnęła 54 mln zł. Wierzymy, że tegoroczne edycje SZLACHETNEJ PACZKI i AKADEMII PRZYSZŁOŚCI przyniosą co najmniej tyle samo radości i pomogą zmienić na lepsze historie życia tysięcy Polaków.

Mamy nadzieję, że publikacja artykułu nie zagrozi kontynuacji naszych programów społecznych. SZLACHETNA PACZKA i AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI są w dobrych rękach oddanych i profesjonalnych pracowników.

Wszystkim, którzy są z nami, Wolontariuszom, Darczyńcom, Pracownikom i Przyjaciołom WIOSNY – serdecznie dziękujemy.

Zarząd Stowarzyszenia WIOSNA

Kraków, 20 września 2018 roku

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: Kard. Tobin nie pojedzie na Synod

2018-09-21 21:28

st (KAI/CNA) / Newark

Arcybiskup Newark w USA, kard. Joseph Tobin ogłosił, że nie będzie uczestniczył w październikowym Synodzie Biskupów o młodzieży i rozeznawaniu powołania. Powodem są obowiązki duszpasterskie w archidiecezji w związku z kryzysem spowodowanym przez nadużycia seksualne duchownych.

„Ten Synod jest wyjątkowo ważnym momentem w życiu Kościoła i byłem zaszczycony, że zostałem mianowany przez Ojca Świętego jako członek tego specjalnego zgromadzenia – napisał purpurat w noszącym dzisiejszą datę liście do katolików swojej archidiecezji. Przypomniał, że tamtejsi wierni cierpią z powodu kryzysu, który wciąż się rozwija. W tej sytuacji nie wyobraża sobie, aby mógł opuścić swoją diecezję na ponad miesiąc. „Po modlitwie i konsultacji napisałem do papieża Franciszka, prosząc go, by zwolnił mnie z uczestnictwa, ale zapewniając go, że mocno popieram cele Synodu i że będę posłuszny temu, co zostanie postanowione” - napisał kard. Tobin. Poinformował też wiernych, że następnego dnia otrzymał list od Ojca Świętego, w którym Franciszek wyraził zrozumienie dla motywów, które powodowały arcybiskupem Newark i zwolnił z obowiązku uczestniczenia w Synodzie.

W latach 1986-2000 arcybiskupem Newark był Theodore McCarrick, wobec którego wysunięto szereg zarzutów o molestowanie seksualne kleryków, a któremu Papież Franciszek w czerwcu b.r. zakazał publicznego sprawowania posługi kapłańskiej, i który 28 lipca zrezygnował z godności kardynalskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem