Reklama

2ryby.pl

2014-04-12 21:49

Ks. dr Rafał Kowalski, dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej

maebmij / Foter.com / CC BY-SA

Kiedy niespełna rok temu rozpoczynali działalność mówili, że Pan Jezus, mając dwie ryby, nakarmił rzesze ludzi. Oni także mieli niewiele. Dziś liczba karmionych sięga miliona.

W maju ubiegłego roku pojawił się w świecie www nowy portal internetowy: 2ryby.pl. To inicjatywa znanego duszpasterza akademickiego ks. Mirosława Malińskiego, który chciał w jednym miejscu zgromadzić krótkie filmy z minikonferencjami. Ich tematyka miała być bardzo szeroka: od duchowości poprzez Pismo Święte, teologię, filozofię po etykę, małżeństwo i rodzinę. Dziś mogą poszczycić się ponad 200 produkcjami i 40 wolontariuszami zaangażowanymi w dzieło i takimi współpracownikami jak: m.in.: o. Adam Szustak, ks. Piotr Pawlukiewicz, dr Jacek Pulikowski, ks. Mariusz Rosik czy znany genetyk prof. Stanisław Cebrat. Nowością są rozmowy ks. Malińskiego z… ks., Malińskim.

Reklama

- Do tej pory tego typu inicjatywy podejmowały pojedyncze osoby i na jednej stronie można było znaleźć np. kazania o. Adama Szustaka, na innej ks. Piotra Pawlukiewicza. My chcielibyśmy stworzyć jeden portal, przy którym współpracowałoby wiele osób - tłumaczy popularny „Malina”, dodając, że filmy zamieszczone na „dwóch rybach” można łatwo ściągnąć na smartfony, iPady czy tablety.

Nazwa portalu nawiązuje do fragmentu Ewangelii o rozmnożeniu chleba. - Tych ryb było tak niewiele i my też nie mamy dużo: jesteśmy biedni i nie mamy wielkich pieniędzy, sali, ogromnego studia, a na całkiem dobrym poziomie tworzymy coś, czym jesteśmy w stanie nakarmić wielu słowem Bożym - tłumaczy ks. M. Maliński. O tym, że ma rację, świadczy niezwykłe powodzenie portalu. - Zaskoczyło nas szybkie rozprzestrzenienie się treści, które zamieszczamy - mówi, nie kryjąc zadowolenia. Dodaje jednak: - Nie chciałbym uzależniać się od czytelnika. Wolałbym być uzależnionym od Ewangelii i tego, co Bóg chce ludziom powiedzieć, a nie od tego, czy to się komuś podoba, czy nie.

Tagi:
inicjatywa

Reklama

Kocyk otula aniołki

2019-02-20 11:35

Ewa Biedroń
Edycja małopolska 8/2019, str. V

Dla jednych to terapia, dla drugich pasja i chęć pomagania. Tysiące kobiet poświęcają swój wolny czas i pieniądze, by szyć, robić na drutach i szydełku niezwykłe rzeczy. Inicjatywę łączy Tęczowy Kocyk

Michał Sadowski
Rzeczy, które wykonują wolontariuszki, są przez koordynatorów dostarczane do szpitali w całej Polsce

Pomagamy rodzinom po stracie dziecka, przygotowując dla aniołków rożki, szatki, czapeczki, a dla rodziców – pamiątki: motylki i niezapominajki. Te rzeczy znajdują się na oddziałach szpitalnych, w hospicjach, a także wysyłamy je na indywidualną prośbę rodziców – mówi Joanna Sadowska, koordynatorka Tęczowego Kocyka w Małopolsce. W całym kraju ta nieformalna organizacja zrzesza około dziesięciu tysięcy kobiet, w Małopolsce – trzysta pań.

Forma terapii

Szatki dla dzieci powstają z sukien ślubnych. Z nich robi się także woreczki do Pudełka Wspomnień. – Są w nim kocyk, do którego mama może się przytulić, zabawka dziergana, a także czapeczka, motylek i niezapominajka – informuje Joanna Sadowska. Kobiety wkładają całe swoje serce w to, co robią. – Podziwiam je. Mają przecież pracę zawodową, małe dzieci i potrafią łączyć to wszystko. Ponadto, kupują włóczki i materiały – opowiada Sadowska. I dodaje: – Dla mnie to była forma terapii, bo pierwszy rożek robiłam dla swojego synka.

Kobiety znają się z mediów społecznościowych i ostatnio wszystkie mogły się spotkać w Krakowie, Tarnowie i w Starym Sączu. – Była okazja się poznać, wymienić doświadczeniami. Panie przywożą na spotkania rzeczy, które same przygotowały. Pokazujemy, jak m.in. robić czapeczki do rożków, a także niezapominajki, które są pamiątką dla rodziców. Rożków nie robimy na własną rękę. Jeśli ktoś chce się włączyć w naszą działalność, to powinien się z nami skontaktować na Facebooku – mówi koordynatorka Tęczowego Kocyka w Małopolsce. Informuje, że jedno z najbliższych spotkań odbędzie się w marcu w Krakowie.

Rzeczy, które robią wolontariuszki, są przez koordynatorów dostarczane do szpitali w całej Polsce. Tak jest także w naszym regionie. – Rodzice są wdzięczni, często wzruszeni. Mówią, że to podkreślenie godności małego człowieka. Jedna z mam napisała mi, że to, co otrzymała, jest dla niej najlepszą formą terapii i nie potrzebuje psychologa – opowiada Sadowska. Gdyby ktoś chciał pomóc kobietom, materiały i włóczki w pastelowych kolorach można przynosić do Radiowego Dzieła Miłosierdzia przy ul. Urszulańskiej w Tarnowie.

Prawa kobiet

Marzeniem Joanny Sadowskiej jest powołanie fundacji, która umożliwiłaby wolontariuszkom łatwiejsze działanie. – Rzeczy, które robimy, to duże wsparcie dla rodziców – przyznaje i podkreśla: – Ta pomoc powoduje również, że więcej mówi się o prawach kobiet po poronieniu. To jest w tym wszystkim najważniejsze, żeby kobiety, które trafiają na oddział w wielkim bólu i szoku, znały swoje prawa.

Kobieta ma prawo do pochowania dziecka na każdym etapie trwania ciąży. Rodzice mają też prawo do poznania płci. I tutaj często pojawiają się pytania, czy za takie badania trzeba zapłacić. – Jeżeli mamy określoną płeć dziecka, to dostaje się stosowne dokumenty. Dziecko jest wówczas rejestrowane w Urzędzie Stanu Cywilnego i później rodzice dostają zasiłek pogrzebowy. Jeżeli określono płeć, to matka ma również prawo do skróconego urlopu macierzyńskiego. To 56 dni – informuje Sadowska, która jest także przedstawicielką Komitetu Budowy Miejsca Pamięci Dzieci Utraconych SPES na cmentarzu w Tarnowie-Mościcach.

Raz w roku odbywa się tam pochówek dzieci martwo urodzonych pozostawionych w tarnowskich szpitalach. Obok grobowca jest instalacja. Można do niej wejść. Kiedy podniesiemy wysoko głowę, to zobaczymy dziecko, którego nie można dotknąć. Przy grobowcu przez cały rok palą się znicze. Ludzie przynoszą także zabawki. Formą upamiętnienia aniołków są także tabliczki umieszczane w tym miejscu. Imiona dzieci można również wpisać do wirtualnej księgi pamięci (szczegóły na stronie www.dzieciutracone.tarnow.pl).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Bartołd: Lepszej okazji do ochrony życia nie będzie

2019-03-19 20:09

Artur Stelmasiak

W demokracji mamy ciągle jakieś wybory, a nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego - mówi ks. Bogdan Bartołd, znany duszpasterz i proboszcz archikatedry św. Jana w Warszawie.

Artur Stelmasiak
Ks. Bogdan Bartołd

W najnowszym tygodniku "Solidarność" ukazał sie duży wywiad z ks. Bogdanem Bartołdem, w którym jest on pytany o wartości w życiu publicznym i politycznym. Czy polska prawica wypłukuje się z treści chrześcijańskich i podąża drogą chadecji zachodnich? – Rozmawiałem z jednym z polityków prawicy polskiej o aborcji przy okazji zapisu o aborcji eugenicznej. Zapytałem go, dlaczego my na to zaostrzenie prawa aborcyjnego tyle czekamy, dlaczego nie jesteśmy w stanie tego przeforsować, lepszej okazji chyba nie będzie. Odpowiedział mi, że to nie jest popularne w społeczeństwie. Polityk tłumaczył się, że jeśliby nawet zmieniono przepisy aborcyjne, to jak przyjdą następcy, wszystko odkręcą i jeszcze bardziej zliberalizują to, co już jest - odpowiada ks. Bartołd.

Prowadzący rozmowę dziennikarz wskazał, że gdy lewica dojdzie do władzy, to i tak będzie chciała zwiększyć dostęp do aborcji w Polsce. - Oni tylko na to czekają. Oni nie będą się przejmowali krytyką środowisk konserwatywnych - podkreśla ks. Bartołd.

Proboszcz archikatedry warszawskiej, w której od 2010 roku regularnie odprawiane są Msze św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej przypomina, że PiS wprowadza wiele dobrych rozwiązań i chwali się, że to się ludziom podoba, pokazuje słupki poparcia. - Ale tutaj pojawia się pytanie, czy ja mam robić zawsze to, co się ludziom podoba, czy też bronić tych prawd chrześcijańskich, które są trudne we współczesnych czasach, mówić o nich, mimo że są niepopularne, właśnie dlatego, że jestem partią konserwatywną, że odwołuję się do dziedzictwa chrześcijańskiego - podkreśla ks. Bartołd. - Niestety w naszych partiach mieniących się jako prawicowe jest też sporo ludzi bardzo odległych od chrześcijańskich zasad życia.

Ks. Bartołd mówi także, że w demokracji mamy ciągle jakieś wybory, ale nie możemy demokratycznie redefiniować pewnych prawd, jak np. małżeństwo, poszanowanie życia ludzkiego, bo tego się nie da w sposób demokratyczny określać. - Prawdy objawionej się nie głosuje. Żadna większość nie może zmienić prawdy obiektywnej. Człowiek jest istotą omylną i nie może zmieniać fundamentów prawdy poprzez chwilowy kaprys. W demokracji liberalnej każdy ma swoją prawdę, „jest wiele prawd”, mówi ponowoczesność - dodaje kapłan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Uroczystości odpustowe ku czci św. Józefa

2019-03-19 23:01

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa z sanktuarium w Kaliszu przybył dzisiaj do parafii św. Józefa w Zielonej Górze. Uroczystej Mszy św. odpustowej w kościele parafialnym przewodniczył biskup senior diecezji kaliskiej Stanisław Napierała.

Karolina Krasowska
Obraz przybył do zielonogórskiej parafii św. Józefa

Uroczystości w kościele św. Józefa w Zielonej Górze rozpoczęły się od ceremonii powitania obrazu, który przybył do naszej diecezji z sanktuarium w Kaliszu. Obraz powitali parafianie - małżeństwo Aleksandry i Mikołaja Skalskich. - W ten uroczysty dzień naszego święta parafialnego stajemy przed Tobą, Boże wraz z naszym patronem św. Józefem. I z tym większą radością i wdzięcznością, że jest tu z nami obraz z Narodowego Sanktuarium św. Józefa Kaliskiego. Dziękujemy, że dałeś nam ten szczególny czas łaski i mocno wierzymy, że w tym czasie będziemy mogli wyjednać łaski dla naszych rodzin, parafii i wszystkich, którzy tu przyszli - mówił Mikołaj Skalski, witając obraz. - Święty Józefie, bądź naszym przewodnikiem na trudnych i krętych ścieżkach życia, prowadź nas prostą drogą do Jezusa i Maryi. Uproś nam łaskę czystej, bezinteresownej miłości do wszystkich, których spotykamy na naszych życiowych drogach, abyśmy zapatrzeni w przykład Twojego świętego życia starali się być szlachetni, prawi i zdolni do poświęceń.

Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa w Zielonej Górze. Uroczystości odpustowe ku czci św. Józefa Oblubieńca

Powitania obrazu dokonał także gospodarz wspólnoty ks. kan. Leszek Kazimierczak, proboszcz parafii św. Józefa w Zielonej Górze.

Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Stanisław Napierała, biskup senior diecezji kaliskiej, który opowiedział uczestnikom Liturgii o motywach powstania obrazu św. Józefa Kaliskiego, jego peregrynacji po diecezjach w Polsce i o znaczeniu tego, co autor umieścił na płótnie.

Po zakończonej Eucharystii odbył się blok ewangelizacyjno-modlitewny dla mężczyzn i młodzieńców pt. "Milczeć. Walczyć. Kochać". Drugiego dnia peregrynacji 20 marca będzie można nawiedzać obraz w kościele w godzinach od 8 do 15. Po Koronce do Bożego Miłosierdzia odbędzie się jego pożegnanie. Obraz uda się do kolejnej parafii - św. Jadwigi Śląskiej w Krośnie Odrzańskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem