Reklama

Jest taki dzień...

Ks. Andrzej Supłat
Edycja szczecińsko-kamieńska 44/2002

1. Jest taki dzień w roku, kiedy spomiędzy domów i ulic pełnych życia ciągniemy tłumnie na cmentarze. Odrywamy się na chwilę od tysięcy spraw i stajemy przed nieubłaganą w swej konieczności prawdą śmierci. Idziemy wśród grobów, które narzucają nam tę jedyną pewną i nieodwołalną prawdę - fakt naszej śmierci. W mglistym blasku nagrobnych świateł odżywają wspomnienia o tych, którzy już odeszli. Odnajdujemy w zamyśleniu grób matki, ojca, rodziny, bliskich, znajomych. Odnajdujemy imiona tych, którzy nas uprzedzili. Niezwykle robi się w ogrodach śmierci, które uczą nas pamięci o wieczności. Podtrzymują jedność ze zmarłymi. Jednoczą.

2. Pomimo zapewnień w czasie pogrzebu, że zmarły jest teraz szczęśliwy, nie jesteśmy w stanie wyeliminować bólu śmierci. Biblia przedstawia śmierć jako rzeczywistość pozostającą w niepohamowanej walce z życiem, nawet z samym Bogiem. Śmierć ma w sobie coś tajemniczego. Księga Lamentacji prawdopodobnie lepiej współbrzmi ze smutkiem ludzkiej duszy niż słodka poezja opiewająca szczęście umarłego: "Płacze, płacze wśród nocy, na policzkach jej łzy, a nikt jej nie pociesza spośród wszystkich przyjaciół" (Lm 1, 2). Pismo Święte zaświadcza, że nie powinniśmy czuć się pozbawieni nadziei. Dzięki świadectwom biblijnym człowiek wierzący wie, kto jest zwycięzcą w walce ze śmiercią - Pan Bóg. Wierzącemu przyobiecano życie i przyjdzie dzień, w którym moc śmierci zostanie zniszczona: "Raz na zawsze zniszczy śmierć" (Iz 25, 8a). W Starym Testamencie znajdujemy także opis pogrzebu żołnierzy Judy Machabeusza. Pod szatami poległych znaleziono przedmioty poświęcone bóstwom pogańskim. Żołnierze ci naruszyli prawo, które zakazywało zabieranie przedmiotów kultu pogańskiego. Autor natchniony wyjaśnia, że polegli za karę. Wtedy Juda Machabeusz zaapelował o modlitwę dla "całkowitego wymazania grzechu poległych". Zebrał składkę i wysłał ją na ofiarę przebłagalną. Autor natchniony pochwala Machabeusza, że pięknie postąpił, troszcząc się o zmarłych. Tekst ten jest podstawą nauki o czyśćcu jako karze po śmierci, karze tylko czasowej. A czy my pamiętamy o naszych zmarłych? Czy ofiarujemy za nich Mszę św., odpust zupełny, który łatwo codziennie uzyskać (Droga Krzyżowa, Różaniec wspólnotowo odmawiany, półgodzinna adoracja Najświętszego Sakramentu, półgodzinna lektura Pisma Świętego). To jest dług duchowy, który winniśmy spłacić naszym zmarłym. Nie mówmy, że mamy jeszcze czas. Przecież nie wiemy, czy doczekamy starości. Miejsce, godzina i dzień nie są nam znane.

3. Zgodnie z podstawowym teologicznym rozumieniem dawnego Izraela życie było darem, człowiek zaś istotą słabą i podatną na ciosy. Życie należało przyjąć razem z jego radościami i smutkami. Prawdziwy sens życie osiągało wówczas, gdy człowiek akceptował je i przyjmował. Podobnie jak życie, należało również zaakceptować śmierć. W życiu i w śmierci należało też uznać tajemnicę Boga, gdyż drogi Jego są niezbadane i niepojęte dla ludzkiego umysłu. Tę postawę wyraża modlitwa Hioba: "Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione" (Hi 1, 21).
Nowy Testament głosi przede wszystkim zmartwychwstanie Jezusa. Po wskrzeszeniu Jezusa zmartwychwstanie rozumie się jako odnowę stworzenia i wspólnoty wierzących. Chrześcijanie nie boją się śmierci, wierzą, że jej moc została złamana przez zmartwychwstanie Jezusa, który dzieli się tym zwycięstwem ze swymi uczniami. O wspólnej nadziei chrześcijańskiej pisze św. Paweł: "Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych, już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy". Autor Listu do Hebrajczyków podkreślił także, że wszyscy są tylko gośćmi na ziemi. Przejściowość i tymczasowość życia uwydatnił też św. Jakub: "... wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: "Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo" (Jk 4, 14-15). Wszak "Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana, jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana" (Rz 14, 7-8).

Reklama

4. Często traktujemy pogrzeb jako rozstanie. Żegnamy się z człowiekiem, który odszedł spośród żywych. Nad grobem używamy czasu przeszłego: był, dokonał, żył... Liturgia Kościoła zawsze stosuje czas teraźniejszy i przyszły. Wskazuje, że człowiek w trumnie ma przed sobą przyszłość, że on jest, że my sami się z nim spotkamy. "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki" (J 11, 25-26). W prefacji Mszy św. żałobnej słyszymy: "Tych, których przeraża nieubłagana konieczność umierania, tych też równocześnie pociesza obietnica przyszłej nieśmiertelności. Dla Twoich bowiem wiernych, Panie, życie się tylko zmienia, nie kończy, a kiedy rozpadł się dom ziemskiego przebywania, otwiera się nowe, wieczne mieszkanie w niebie...".
Żywi pośród umarłych - jesteśmy obrazem jednej z podstawowych prawd naszej wiary, którą nazywa się: Świętych Obcowanie. Ci, którzy odeszli od nas, żyją nie tylko w naszych wspomnieniach, ale rzeczywiście w świecie, do którego i my zdążamy. Żyją tam samym życiem Bożym. Warto więc w świetle nagrobnych lampek przyjrzeć się, jak przygotowujemy się na wieczność. Mędrzec Pański kiedy pochylał się nad tajemnicą życia i człowieczego umierania skarżył się na kartach Starego Testamentu: "Krótkie lata mijają, a my idziemy drogą, którą powracać nie będziemy".
Uroczystość Wszystkich Świętych każe spojrzeć na przeszłość, kiedy w IV w. czczono wspomnienie męczenników, a na Zachodzie od 13 maja 609 r., gdy zamieniono Panteon w Rzymie na kościół ku czci Maryi Panny i Wszystkich Świętych Męczenników. Uroczystość obchodzona 1 listopada wywodzi się z Irlandii i Anglii, a w VIII w. przyjął ją Kościół w całej Europie i szybko rozprzestrzenił ją w całym świecie. Natomiast wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych (mówi się Dzień Zaduszny) zawdzięczamy opatowi benedyktyńskiemu z Cluny, św. Odylonowi (X w.). Uroczystość ta także szybko się rozpowszechniła i została zatwierdzona w całym Kościele. Uroczystość Wszystkich Świętych stawia przed nami tych, którzy już odeszli spośród nas, a którzy przez życie na ziemi osiągnęli osobistą doskonałość, świętość. W tym dniu Kościół chce, by się zamyślić nad zagadnieniem świętości. Święty to ten, który jest obok drugiego i przez miłość i dobroć wkracza w jego życie. Ci, którzy już odeszli ze świata, są z Chrystusem. My, tu na ziemi żyjący, mamy być realizatorami tej miłości, która jest jeszcze zadaniem, a musi osiągnąć pełnię.

5. Na grobach składamy wiązanki kwiatów. Chcemy, by kwiaty wzmocniły nasze uczucia. A kwiat uchodzi za symbol życia. Lubimy spacerować w migotliwym świetle w uroczystość Wszystkich Świętych. Niech więc te światła przeczą naszym małym myślom o śmierci. "Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem" (J 14, 1-3). Toteż słowa pieśni żałobnej, inspirowane natchnionym tekstem Księgi Machabejskiej:
Święta jest myśl i zbawienna modlić się za zmarłymi,
Tobie, Boże, rzecz przyjemna zlitowanie nad nimi,
Przeto nie gardź modlitwami naszymi,
Boże wszelkiej litości
- zapraszają nas do wspólnej modlitwy za zmarłych.

Abp Hoser rozpoczyna posługę w Medjugorju – proboszcz dziękuje papieżowi za jego misję

2018-07-22 11:49

Kg (KAI/IKA) / Medjugorje

W niedzielę 22 lipca wizytator apostolski o charakterze specjalnym dla parafii w Medjugorju abp Henryk Hoser SAC odprawi tam Mszę św., rozpoczynając w ten sposób swoją posługę w tym miejscu. Z tej okazji prooszcz tamtejszej parafii św. Jakuba o. Marinko Šakota OFM wezwał swych wiernych, pielgrzymów i wszystkich chętnych do udziału w tej liturgii, wyrażając przy tym wdzięczność Franciszkowi za to, że przysłał do miasteczka wizytatora w osobie abp. Hosera.

Włodzimierz Rędzioch

Formalne związki emerytowanego biskupa warszawsko-praskiego z Medjugorjem sięgają 11 lutego 2017, gdy papież mianował go swym wysłannikiem specjalnym do tego miejsca, które od 1981 jest znaczącym ośrodkiem pielgrzymkowym, choć nieuznawanym oficjalnie przez Kościół. Misję tę hierarcha polski pełnił do końca pierwszego półrocza ub.r., po czym 31 maja br. Ojciec Święty ponownie powierzył mu zadanie związane z Medjugorjem.

Tym razem mianował go wizytatorem apostolskim o charakterze specjalnym dla tamtejszej parafii na czas nieokreślony i „ad nutum Sanctae Sedis”. Ogłaszając tę decyzję komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej podkreślił, że „chodzi o zadanie wyłącznie duszpasterskie” a misja wizytatora ma na celu „zapewnienie stałego i ciągłego towarzyszenia wspólnocie parafialnej w Medjugorju oraz wiernym przybywającym tam z pielgrzymkami, których potrzeby wymagają szczególnej uwagi”.

Medjugorje jest niewielką wioską w Hercegowinie (diecezja Mostar-Duvno i Trebinje-Mrkan), która od 24 czerwca 1981 jest sławna najpierw lokalnie, potem w całej ówczesnej Jugosławii i na świecie. Wtedy to doszło tam do pierwszych objawień Matki Bożej szóstce miejscowych dzieci, które z przerwami trwają do dzisiaj. Wioska bardzo szybko zaczęła przyciągać wiernych i wątpiących z różnych krajów, stając się stopniowo wielkim ośrodkiem pielgrzymkowym, do którego co roku przybywają miliony osób.

Ale objawienia te do dzisiaj wzbudzają wiele zastrzeżeń i wątpliwości w Kościele przede wszystkim ze względu na to, że ciągle trwają, co uniemożliwia wydanie ostatecznej oceny co do ich prawdziwości lub fałszywości. Kościół formalnie zabrania organizowania pielgrzymek do tego miejsca, można się tam udawać jedynie prywatnie i bez angażowania instytucji kościelnych.

Misja, powierzona polskiemu arcybiskupowi seniorowi, nie miała i nie ma za zadanie ostatecznego przesądzenia o charakterze objawień w Medjugorju, ale ma charakter wyłącznie duszpasterski i organizacyjny – chodzi w niej o wspieranie miejscowych struktur kościelnych we właściwym wypełnianiu przez nie działań związanych zarówno z potrzebami tamtejszych wiernych, jak i z obsługą licznych pielgrzymów odwiedzających to miejsce.

Parafia św. Jakuba w Medjugorju powstała w 1892 i od początku posługiwali tam franciszkanie. Życie i działalność miejscowych wiernych było typowe jak i ich sąsiadów do wspomnianych objawień, które zaczęły się 24 czerwca 1981. Obecnie, w związku z przyjazdem abp. Hosera i z okazji zbliżającego się święta patronalnego – św. Jakuba (25 lipca) – od 16 bm. trwa tam nowenna, rozpoczynająca się o godz. 18 różańcem, po czym o 19 zaczyna się Msza św. I właśnie w ramach tego cyklu wizytator apostolski odprawi w kościele 22 bm. o godz. 19 liturgię na rozpoczęcie swej obecnej posługi w tym miejscu.

Mianowanie wizytatora apostolskiego „ad nutum Sanctae Sedis” (czyli „na skinienie [rozkaz] Stolicy Apostolskiej”) oznacza, iż parafia w Medjugorju w istocie wyszła spod jurysdykcji miejscowego biskupa i zaczęła podlegać bezpośrednio Stolicy Apostolskiej. Wizytator może bowiem podejmować w imieniu i z upoważnienia papieża wszelkie decyzje personalne, organizacyjne i inne, dotyczące tego miejsca, bez konsultowania tego z miejscowym biskupem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

50-lecie "Humanae vitae": sobór w życiu małżeńskim

2018-07-22 14:33

vaticannews / Watykan (KAI)

Z okazji przypadającej w tym miesiącu rocznicy ogłoszenia encykliki "Humanae vitae" Pawła VI przebadane zostały archiwa watykańskie. Pokazują one ogrom pracy, konsultacji i zmagań, które towarzyszyły powstaniu tego dokumentu, a zarazem świadome nawiązanie do soborowej antropologii.

East News

W tym miesiącu przypada 50. rocznica ogłoszenia encykliki Pawła VI "Humanae vitae". Podejmuje ona temat ludzkiej rozrodczości i kontroli urodzin. Dla samego Pawła VI była ona jednym z najtrudniejszych dokumentów pontyfikatu. Pracował nad nim pięć lat. Jak sam przyznał – na audiencji ogólnej po jej ogłoszeniu - okupił ją wielkim cierpieniem, długimi zmaganiami i konsultacjami. Miał jednak żywą świadomość, że jako Następca Piotra musi zająć jasne stanowisko w sprawie metod kontroli urodzin.

Żmudny proces powstawania encykliki "Humanae vitae" odsłaniają przeprowadzone ostatnio badania w archiwach watykańskich. Poprowadził je ks. Gilfredo Marengo z nowego Papieskiego Instytutu Jana Pawła II ds. Nauk o Małżeństwie i Rodzinie. Jednym z elementów, które wyłaniają się z tych badań jest związek nauczania Pawła VI z doktryną Soboru Watykańskiego II. Encyklika jest w istocie aplikacją soborowej antropologii do realiów życia małżeńskiego.

"`Humanae vitae` została w pewnym sensie zapowiedziana już w czasie Soboru, kiedy Paweł VI oświadczył, że metodami regulacji płodności Sobór nie ma się zajmować. Z drugiej strony to właśnie na Soborze po raz pierwszy w oficjalnym dokumencie Kościoła uznaje się odpowiedzialne rodzicielstwo za wartość i cnotę. W `Gaudium et spes` małżonków wzywa się bowiem do odpowiedzialności. Paweł VI rozwija ten nowy krok uczyniony przez Sobór, zajmując się już konkretnie środkami, metodami i kryteriami, którym mają się posługiwać małżonkowie w urzeczywistnianiu tego odpowiedzialnego rodzicielstwa. A zatem związek między `Huamanae vitae` a Soborem jest jasny i bezpośredni" - powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Marengo.

Na ten soborowy motyw odpowiedzialności małżonków zwrócił też uwagę sam Paweł VI na audiencji ogólnej po ogłoszeniu encykliki. Podkreślał wówczas, że bardzo mu zależało, by "Humanae vitae" nie było postrzegane jako zakaz, lecz jako nauczanie pozytywne.

"Uznaliśmy właściwą małżonkom odpowiedzialność, odpowiedzialność rodzicielstwa, a także ich wolność jako szafarzy zamysłu Boga w odniesieniu do ludzkiego życia, interpretowanego przez nauczanie Kościoła dla dobra ich samych, ich dzieci oraz społeczeństwa – mówił Paweł VI. – Przyświecała nam główna intencja, którą kieruje się Kościół w swym nauczaniu i działalności, a mianowicie służyć ludziom, bronić ich godności, zrozumieć ich i wspierać w trudnościach, wychowywać ich do poczucia odpowiedzialności, do panowania nad sobą, stanowczego i pogodnego, do odważnej koncepcji wielkich i wspólnych powinności życiowych, a także do poświęceń, których wymaga życie poczciwe oraz budowanie płodnej i szczęśliwej rodziny.”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem